Co zabrać na wspinaczkę wielowyciągową
sławek nosal wspinaczka trad
Porady

Co zabrać na wspinaczkę wielowyciągową

Marta Sokołowska / 03 października 2019

Wspinanie wielowyciągowe, zwłaszcza w górach i z tradową asekuracją, jest aktywnością o wiele bardziej złożoną, niż wspinanie po ubezpieczonych i krótkich drogach sportowych w skałach. Powagi całości przedsięwzięcia dodaje przede wszystkim długość drogi, która nie jest już rzędu 20-40 metrów, a zwykle sięga od 200 metrów wzwyż.

Kolejnym, odmiennym od skałkowego czynnikiem jest sposób asekuracji. Nie wystarczy już komplet ekspresów wpięty do uprzeży. Potrzebny będzie o wiele szerszy asortyment sprzętu wspinaczkowego oraz umiejętność osadzania go w skale w taki sposób, aby nie była to jedynie asekuracja symboliczna, na tak zwane słowo honoru.

Sprzęt wspinaczkowy to nie wszystko

Co jeszcze? W górach liczy się nie tylko sprzęt, ale przede wszystkim umiejętności. Niezbędna jest umiejętność budowania stanowisk asekuracyjnych oraz asekuracji partnera z górnego stanowiska. Umiejętność odczytywania przebiegu drogi w skale to kolejna kompetencja do opanowania. Tu nie ma rzędów błyszczących spitów, czy też ringów, osadzonych w ścianie w odległości dwóch metrów jeden nad drugim, które pokazują przebieg drogi w ewidentny sposób. Do tego dochodzi orientacja w terenie, gdy na przykład po ukończeniu drogi musisz zewspinać się w dość zawiły sposób do stanowiska zjazdowego, a także znajomość techniki wykonywania zjazdów w górach, w bezpieczny sposób oraz bez utraty sprzętu czy też zaklinowania liny.

Jeszcze jednym istotnym czynnikiem, grającym dużą rolę w górach, jest pogoda, a mianowicie szybko zmieniające się warunki atmosferyczne. Właściwa ocena warunków pogodowych w stosunku do rodzaju i długości planowanej przez nas wspinaczki, ocena własnej oraz partnera sprawności w skale, ewentualnych możliwości wycofu – taka wiedza jest bezcenna.

wspinaczka górska Marta Sokołowska

W górach samemu musisz czytać drogę. Nie ma tu rzędu błyszczących ringów i spitów. (fot. archiwum autorki)

 

Wspinanie wielowyciągowe – jak się do tego zabrać?

Można się przestraszyć czytając to wszystko? Ano można, jak zawsze, gdy staniesz przed wielką górą, spojrzysz na jej niknący w chmurach wierzchołek i pomyślisz o tym, że trzeba na nią wejść. Jeśli jednak przygotujesz sobie plan, podzielisz przygotowania do tego przedsięwzięcia na mniejsze odcinki i będziesz się skupiał kolejno na każdym z nich, okaże się, że góra jest jednak do zdobycia. Krok po kroku i metr za metrem.

Dzisiaj napiszę o tym, co zabrać ze sobą na wspinaczkę wielowyciągową. Wiadomo, że dobór sprzętu będzie w dużej mierze zależał od charakteru drogi. Niemniej jednak jest pewien standardowy zestaw sprzętu, który wpakowuję do plecaka, jeśli w opisie drogi nie ma dodatkowych informacji o potrzebie zabrania haków bądź też specyficznych rozmiarów friendów.

 

Standardowy zestaw na wielowyciągi

Mój standardowy zestaw sprzętu wspinaczkowego w góry składa się z dwóch żył liny połówkowej, zestawu friendów, kilku kości, kilku kewlarów, kilku pętli nylonowych I kilku z dyneemy, kilku wolnych karabinków oraz paru sztuk długich ekspresów, klucza do kości potocznie nazywanego jebadełkiem. Sprzęt osobisty to kask, uprząż, woreczek z magnezją, buty wspinaczkowe, trzy zakręcane karabinki HMS, przyżąd do asekuracji, pętla z repsznura.

szpej wielowyciągi

Na wspinanie wielowyciągowe potrzebujesz więcej szpeju. (fot. Bart Bazior)

 

Lina wspinaczkowa

Jeśli chodzi o linę, to w górach zawsze używam liny połówkowej (zwanej też podwójną), czyli dwóch 60-metrowych żył liny, przeznaczonych do używania zawsze razem. Każda z nich ma średnicę znacznie mniejszą, niż standardowa lina pojedyncza przeznaczona do wspinaczki skałkowej (używana przeze mnie lina ma średnicę 8,4 mm). Natomiast fakt, że we wspinaczce górskiej stosuje się linę składającą się z dwóch żył, związany jest po pierwsze z bezpieczeństwem – w razie przetarcia jednej z żył na ostrych krawędziach skał, wciąż pozostaje zabezpieczenie w postaci drugiej żyły. Po drugie – dwie żyły 60-metrowe pozwalają na wykonanie jednorazowo zjazdu długości prawie 60 metrów (a nie jak jedna lina 60-metrowa – zjazdu 30m).

 

Friendy i kości wspinaczkowe

Mój zestaw składa się zwykle z ośmiu friendów w różnych rozmiarach i kompletu kości. Na standardowe wspinaczki taki set w zupełności wystarcza.

W mojej szpejarce standardowy zestaw mechaników to friendy Metolious’a w rozmiarach od 3 do 8 oraz kości mechaniczne Black Diamond takie jak Micro Cam #0 i Camalot #0.4.

Wśród pasywnych kości wspinaczkowych standardowo zabieram kości DMM o rozmiarach 7,8,9,10,11 oraz kość Wild Country Rock 12.

Wspinaczka wielowyciągowa

W górach zawsze używam liny połówkowej. (fot. Bart Bazior)

 

Kewlary i pętle

Kilka kewlarków (ok. 3 sztuk) świetnie się sprawdza, zwłaszcza w dolomitowej czy wapiennej skale, a w takiej wspinam się teraz najczęściej. Kewlar jest bardzo wytrzymały i z łatwością można go przewlec przez małe skalne uszka, zapewniając sobie tym samym solidny punkt asekuracyjny.

Jeśli chodzi o pętle, to zabieram ich zwykle około ośmiu. Kilka długich pętli nylonowych (przydają się szczególnie do budowania stanowisk asekuracyjnych w ścianie) i kilka krótszych pętli zrobionych z dyneemy. Służą mi one zwykle do przedłużania przelotów tak, aby lina szła w miarę możliwości bez przełamań i nie ulegała przesztywnieniu.

 

Karabinki, ekspresy, klucz do kości

Cztery luźne karabinki są zwykle u mnie rzeczywiście luźne, natomiast na pozostałych czterech trzymam zawieszone friendy. W miarę zużywania szpeju na wyciągu również one staja się luźne i zostają zużyte do asekuracji. Około sześciu lekkich, długich ekspresów, zawsze się przydaje. No i klucz do kości, z którego użytek robi osoba wspinająca się na drugim końcu liny – ułatwia jej on wyciąganie protekcji osadzonej w skale i tak zwane sprzątanie.

 

Kask wspinaczkowy

Dlaczego podczas wspinania w górach używa się kasku, raczej nikomu wyjaśniać nie trzeba. Na rynku jest w tej chwili cała rozmaitość kasków, do wyboru do koloru – od ultralekkich i superwentylowanych, przez bardziej masywne i przypominające kształtem garnek. Dodatkowo kaski wspinaczkowe dostępne są w różnych kolorach i rozmiarach. Każdy znajdzie kask odpowiedni dla siebie. Ważne, żeby był wygodny i dobrze dopasowany. No i podczas wspinania zawsze na głowie, a nie w plecaku.

 

Uprząż wspinaczkowa

Uprzęży, tak jak i kasków wspinaczkowych, jest dostępnych mnóstwo różnych rodzajów. Dla mnie na wspinaczki górskie najistotniejszą sprawą jest, aby uprząż była wygodna, z szerokim pasem i pętlami udowymi (o niebo wygodniejsza od cienkich wersji, jeśli przyjdzie ci wisieć w niej na wiszących stanowiskach). Również to, aby szpejarki były wykonane ze sztywnego materiału bądź pokryte plastikową warstwą – nie ma wtedy problemu z wypinaniem/wpinaniem w nie sprzętu. Jeśli chcesz mieć jedną uprząż do wspinania zarówno latem, jak i zimą, lepiej wybrać model z regulowanymi pętlami udowymi. Wówczas można je wygodnie dopasować do obwodu ud, bez względu na grubość odzieży, którą ma się na sobie.

 

Woreczek z magnezją

Tu sprawa jest prosta. Woreczek może być praktycznie każdy. Wybierz jaki ci się tylko podoba.

 

Buty wspinaczkowe

Z butami wspinaczkowymi na długie drogi jest różnie. Z jednej strony fajnie, jeśli są w miarę wygodne, bo jednak przyjdzie ci spędzić w nich kilka dobrych godzin. Z drugiej zaś dobrze, jeśli nie są to luźne kapcie, w których nie masz czucia pod stopą. Znalezienie kompromisowych butków wspinaczkowych zajmuje trochę czasu i ne pewno zależy również od osobistych preferencji.

U mnie świetnie sprawdzają się dwie pary butów. Jedne z nich są wygodne i jak na poziom wygody również precyzyjne. Mowa tu o butach LaSportiva Mythos. Drugie są w miarę wygodne na dłuższe drogi, ale już nie tak komfortowe jak pierwsze. Są one za to mega precyzyjne. Tą drugą parą są buty 5.10 Anasazi.

Na łatwiejsze wspinanie zabieram ze sobą pierwszą parę butów, na trudniejsze wspinanie – drugą. A czasem zdaża się tak, że na naprawdę długą drogę, na której tylko kilka wyciągów jest wymagających, zabieram obie pary butów.

 

Karabinki HMS i przyrząd do asekuracji

W moim zestawie znajdują się trzy lekkie karabinki zakręcane, z dość dużym prześwitem, dzięki czemu nie ma problemu ze zmieszczeniem w nich wyblinki zrobionej na dwóch żyłach liny. Osobiście preferuję przyrząd asekuracyjny ATC Guide Black Diamond. Nie jest on tak lekki, jak jego Petzlowski odpowiednik – Reverso, ale za to nie zużywa się tak szybko jak Reverso. I ostatni element – pętla z repsznura, u mnie związana węzłem zderzakowym. Na tyle długa, aby bez problemu można było zawiązać z niej blocker albo węzeł Prusika do zjazdów na linie.

przyrządy asekuracyjne

Do wspinaczki w górach musisz wybrać odpowiedni przyrząd. Musi to być model, który pozwala asekurować również na górnym stanowisku. Na przykład przyrząd Black Diamond Pilot (drugi z parawej) nie może być używany w takiej funkcji. (fot. Sławek Nosal)

 

Plecak wspinaczkowy – co do niego trzeba włożyć

Poza sprzętem wspinaczkowym do plecaka wrzucam jeszcze kilka innych potrzebnych rzeczy. Ale nie za dużo, żeby nie nosić dodatkowego ciężaru bez potrzeby.

Bez względu na długość drogi, zawsze mam ze sobą miękką, plastikową butelkę na wodę, którą można w łatwy sposób zwinąć, gdy jest pusta. Jeśli na podejściu pod ścianę jest jakieś źródełko albo potok i wiem, że będę mogła uzupełnić wodę po drodze, to zabieram ze sobą jedynie odrobinę wody na starcie.

Obowiązkowo zabieram prowiant. U mnie jest to zwykle mix orzechów i suszonych owoców. Do tego dochodzą: czołówka, chusta buff oraz lekka kurtka wiatrówka, która do pewnego stopnia jest również wodoodporna (na niewielki deszcz wystarczy). No i oczywiście dwie kopie rysunków ze schematem drogi oraz opisem drogi zejściowej.

Jeśli wybieram się na dużą drogę, na której wiem, że może zaistnieć konieczność biwaku (czy to w ścianie, czy już na szczycie po skończeniu drogi), zawartość mojego plecaka wygląda zupełnie inaczej. I jego waga również, choć staram się, aby był on jak najlżejszy. Ale o tym napiszę przy innej okazji.

Marta Sokołowska wspinaczka w dolomitach

Wspinanie w górach często oznacza długie podejścia na start drogi wspinaczkowej. (fot. Bart Bazior)

Na koniec jeszcze jedna rada. Zawsze – kiedy tylko jest to możliwe – staram się sprawdzić opis danej drogi w dwóch różnych źródłach. Przed wyjazdem trzeba znaleźć informacje na temat tego, jakimi formacjami skalnymi droga przebiega. Dzięki temu mogę się lepiej przygotować na wspinaczkę i przewidzieć, co może być tam potrzebne. Później zostaje już tylko ruszać w drogę, cieszyć się wspinaniem (czasem w trakcie, czasem po fakcie) i czasem spędzonym w górach.

Spodobał Ci się ten artykuł? Podziel się nim:
Zobacz również: