Higiena na szlaku
Porady

Higiena na szlaku

Redakcja skalnik.pl / 21 września 2020

Czasami w codziennym życiu zapominamy jakim luksusem jest bieżąca woda, prysznic czy różne gadżety, z których korzystamy w łazience. Gdy decydujemy się na bliższy kontakt z naturą, to ponosimy konsekwencje swoich wyborów ze wszystkimi plusami i minusami. Może to nam przypomina jak dobrze i komfortowo działa nam się w domu?

Trochę brudu nie szkodzi

Niezależnie jednak od wpływu na psychikę takiego ograniczania wygód, musimy pamiętać, że higiena to podstawa poprawnego funkcjonowania. Ale nie przesadna. Nie wiem jak wy, ale mi zdarza się porównywać do dawnych tułaczy, kiedyś tak licznie obecnych na szlakach – średniowiecznych podróżników, XIX-wiecznych traperów czy maszerujących wojskowych w armii Napoleona. Być może zastanawialiście się, jak oni wytrzymywali w takim brudzie, kurzu i pocie tyle dni? Odpowiedź jest dosyć prosta – byli brudni.

Ciało samo z siebie wytwarza warstwę ochronną, która de facto przez nas jest codziennie zmywana. Są teorie, że powinna być ona utrzymywana nawet na co dzień, ale społeczeństwo raczej nie było by szczęśliwe z tego powodu. Warto jednak przekonać się, że na szlaku nie musimy być tak czyści jak w domu i parę dni bez prysznica też da się przeżyć. Oczywiście nie mówię tutaj o kompletnym braku higieny przez długie tygodnie marszu. Są miejsca na ciele, o których należy pamiętać, bo bezpośrednio przekładają się na możliwość funkcjonowania na szlaku.

Miejsca kluczowe – jak dbać o najważniejsze części ciała

Mowa oczywiście o stopach i okolicach krocza. O nie musimy dbać częściej i z większą dozą uwagi. Najfajniejsze jest to, że wcale nie musimy się tym martwić wieczorem, przed pójściem spać (bo wtedy najbardziej chce się spać, a nie myśleć o myciu) tylko możemy temat zacząć już na szlaku. W obu miejscach staramy się uniknąć odparzeń. Kiedy powstają odparzenia? Powstają one gdy jest mokro i nie ma przewiewu. Czyli cały poradnik możemy zamknąć w zdaniu: nie dopuście do wilgoci oraz braku świeżego powietrza w miejscach kluczowych.

Higiena stóp

Tylko jak to zrobić? Można zacząć już od wyboru dobrych butów. O tym jak wybrać buty trekkingowe możecie przeczytać więcej w innych artykułach na tym blogu, więc tylko wspomnę, że warto brać takie, w których się nie odparzymy. W lecie to szczególnie ważne – dlatego wybieram buty z membraną tylko w momentach, które tego naprawdę wymagają.

smartwool skarpety merino
Podczas marszu warto zdejmować buty na każdym przystanku. (fot. Smartwool)

Poza tym, na szlaku warto zadbać o suche stopy już podczas wędrówki. Jak to zrobić? Mam na myśli ściąganie butów i skarpet na każdej przerwie. Przy ładnej pogodzie naprawdę wystarczy kilka minut, żeby przesuszyć wszystko. Same stopy schną jeszcze szybciej, a nawet gdybyśmy musieli założyć lekko wilgotne skarpety, to skóra odpocznie ze względu na dostęp powietrza. W długodystansowych trekkingach, czy przy większych wyczynach, można stosować kremy, masażery i inne bardziej zaawansowane sprzęty.

Jak zapobiegać odparzeniom

W przypadku innych części ciała jest podobnie – czysta bielizna termoaktywna może zdziałać cuda. Dlatego warto, nawet przy radykalnej redukcji wagi, zabierać 2-3 komplety bielizny. Podczas gdy jeden będzie na nas, drugi będzie w praniu, a trzeci, czysty będzie służyć do spania. Cykl ten zapewni świeżość przez długi czas. Popularną praktyką jest aplikacja talku, czy podobnych środków higroskopijnych w okolicach krocza. Pochłaniają one nadmierną wilgoć, zapewniając lepsze warunki dla skóry. Ten temat zasługuje jednak na osobny wpis, a nie pojedynczy akapit, więc traktujcie to jako ciekawostkę, a nie pogłębiony research.

Mycie w terenie z dostępem do wody

Jeśli mamy dostęp do wody, na przykład strumieni czy jezior, to sprawa jest prosta. Po prostu bierzemy w nich kąpiel. Gdy wiemy, że będziemy chwilę w jednym miejscu, to warto jest napełnić swoje butelki, czy inne pojemniki i wystawić je na słońce. Podczas godzinnej przerwy na obiad słońce potrafi podnieść temperaturę wody, która zwykle w strumieniu jest niska. Użycie butelki pomaga też w sprawnym oblewaniu się, gdy nie zamierzamy pływać. Planując biwak stacjonarny możemy pokusić się o prysznic solarny. Jest to dużo wygodniejsze rozwiązanie.

higiena na szlaku kąpiel w rzece lub jeziorze
Kąpiel w jeziorze czy rzece to najłatwiejszy sposób zachowanie higieny latem. (fot. Pixels, pixabay)

Pamiętajcie jednak, że podczas takiego mycia nie używamy żadnych detergentów, nawet tych biodegradowalnych. Zmniejszają one napięcie powierzchniowe wody i robią inne niekorzystne rzeczy wpływając na środowisko. Na szlaku wystarczy nam regularne opłukiwanie się. Gdy jednak zapragniemy użyć detergentów, to po pierwsze niech to będzie mydło biodegradowalne, po drugie jak najmniej, a po trzecie z dala od zbiornika. Wtedy przydają się wspomniane przed chwilą butelki, bo możemy spokojnie odejść nawet 300 metrów i zrobić sobie prysznic.

Jakie kosmetyki zabierać? Całkiem dobrym pomysłem jest mydło w płatkach – unikamy momentu suszenia kostki mydła by wsadzić ją z powrotem do mydelniczki. Mydelniczki mają tę wadę, że zwykle są one szczelne, żeby nie wylatywało nic do plecaka. Mydło z resztkami wody kisi się więc w mydelniczce przez cały dzień, tworząc papkę.

Mydło turystyczne w płatkach ma też inną zaletę. Zawsze wiemy, ile mydła nam zostało oraz mamy pewność, że nie zużywamy go nadmiernie dużo. Wiele osób twierdzi, że nie warto brać ze sobą nic dedykowanego do wycierania, bo szkoda nosić tyle zbędnych gramów. Ja zawsze zabieram ze sobą mały ręcznik szybkoschnący. Pozwala mi to uniknąć wycierania się czystą koszulką (która po takim wytarciu nie jest tak świeża) albo brudną koszulką (po wytarciu, którą ja nie jestem taki świeży).

Jeśli chodzi o mnie, to nie zabieram szamponów, bo z moją długością włosów nie odczuwam różnicy między środkami dedykowanymi do włosów, a tymi 2w1. Natomiast dziewczyny od nas z ekipy przeważnie noszą szampony, aby nie miały, jak to mówią, „siana”. Zabierając jeden szampon w listkach na kilka osób oszczędzają wagę i miejsce, które bardzo się liczy na przykład przy podróży samolotem.

ręczniki szybkoschnące
Niektóre marki – jak Sea to Summit – dbają o duży wybór akcesoriów do utrzymania higieny na szlaku. (fot. Sea to Summit)

Jak myć się w niskiej temperaturze

Gdy jest zimno, ostatnią rzeczą, którą chcemy zrobić, to rozebrać się. Dlatego w takich przypadkach najlepiej jest nie myć całego ciała na raz. Mniej wychładza to organizm, a nam pozwala zachować większy komfort psychiczny. Procedurę stosujcie taką jak lubicie – najpierw góra, potem nogi, a może jeszcze dokładniejszy podział, żeby mniej ciała było odkryte. Tutaj jeszcze bardziej przydadzą się butelki, które precyzyjne obleją dany fragment.

Gdy woda jest, ale jest jej mało, dobrym sposobem jest mycie się kawałkiem materiału. Moczymy szmatkę (skarpetkę, koszulkę, chustkę, ręcznik) i przecieramy fragment ciała. Potem płuczemy intensywnie szmatkę i powtarzamy czynność. Ja do takich celów noszę pół gąbki do naczyń, bez drapaka. Oderwaną częścią twardą myję naczynia, a miękką siebie. Waży tyle co nic, a pozwala się umyć w mikroskopijnej ilości wody. Warto zaczynać od miejsc najczystszych i tych, które powinny takie być. Woda mimo wszystko się brudzi, więc po umyciu całego ciała nie będzie taka sama.

Mycie w terenie bez wody

Gdy nie ma wody, albo jest zbyt zimno na jej użycie, zostają patenty zastępcze. Pierwszy już opisałem wyżej, bo nawet szklanka wody wystarczy, żeby się z grubsza przemyć. Jednak w sytuacjach bardziej kryzysowych pozostają nam chusteczki nawilżane. Warto wybrać te z dodatkami, aby przy okazji pomogły się zregenerować skórze bądź chusteczki antybakteryjne. Nie zastąpią one prawdziwego prysznica, ale zdecydowanie pomogą zachować czystość w trudnych warunkach. Dobrym patentem jest polanie ich odrobiną wody, wystarczy dosłownie łyżka. Lepiej wtedy zbierają brud z ciała.

Kosmetyczka turystyczna – przybory

Kosmetyczka turystyczna jest trochę jak apteczka – ma rdzeń, ale każdy powinien złożyć swoją. W mojej znajduje się szczoteczka i pasta do zębów, coś do obcinania paznokci plus pilniczek (wiele razy ratował sytuację przed niemiłymi konsekwencjami), mydło biodegradowalne oraz kilka szpatułek higienicznych. Wielu panów bierze też coś do golenia, ale ja nie czuję takiej potrzeby. Panie dodadzą do tego na przykład szampon, czy krem do rąk. Poza kosmetyczką warto mieć też płyn antybakteryjny, z którym można odświeżyć ręce bezpośrednio przed posiłkiem.

kosmetyczki deuter
Kosmetyczka turystyczna powinna zawierać to, co będzie ci potrzebne. (fot. Deuter)

Jak zrobić pranie w terenie

Zakładanie brudnych ubrań po kąpieli jest nieco dziwną praktyką, więc omówimy sobie jeszcze sposoby prania. Podczas wszystkich moich przygód w terenie wystarczało przepłukać odzież w wodzie. Starałem się to robić bardzo intensywnie, bo czuć było różnicę, kiedy się wystarczająco przyłożyłem, a kiedy tylko udawałem. Bez detergentów, bez dodatków. Po prostu czysta woda i ciężka praca. Warto to robić w dużych zbiornikach, żeby woda była w miarę klarowna przez cały proces.

O tym, że warto brać materiały szybkoschnące nie muszę wspominać, prawda? Koszulkę przepieram raz na parę dni, ale bieliznę staram się codziennie mieć świeżą. Gdy obozuję dłużej w jednym miejscu, bliżej ludzi, porządne pranie robię mniej więcej raz na tydzień. Wtedy też używam środków do czyszczenia – na przykład piorące mydło w listkach. Tu też warto mieć kontrolę – na ile prań zostało nam detergentu i czy nie przesadzamy dając listek do jednej skarpetki.

sea to summit
Dla zachowania higieny na szlaku trzeba czasem wyprać ubranie. (fot. Sea to Summit)

Na dłuższych wyjazdach przydaje się tu też wełna merino, bo zachowuje świeżość dużo dłużej niż materiały syntetyczne. Dzięki temu chodzenie w jednej koszulce przez kilka dni nie naraża nikogo – ani mnie, ani moich towarzyszy – na nieprzyjemności.

W plecaku można też zrobić sobie pralkę… To jeden z dobrych patentów. Wystarczy przeznaczyć do prania przeznaczyć worek – strunowy, do mrożonek czy nylonowy. Wrzucamy ciuchy, mydło i wodę do środka, a następnie wszystko do plecaka. Podczas marszu, jazdy rowerem woda się rusza i mamy namiastkę pralki. Możemy ręcznie przewracać workiem, ale ja lubię jak robi się samo, więc jestem zwolennikiem pierwszej opcji.

 

Mam nadzieję, że z tego tekstu dowiedzieliście się jak zachować higienę na wyprawach. Sposobów na zachowanie świeżości jest tyle ilu ludzi na świecie, więc miło mi będzie poczytać w komentarzach o waszych patentach. O ile robicie wszystko z zasadami LNT, to wszystko co działa będzie świetnym pomysłem. Niech higiena będzie z wami!

Krzysztof Ostryżniuk

Spodobał Ci się ten artykuł? Podziel się nim:
Zobacz również: