Sandały trekkingowe? Poznaj markę Keen
Branża

Sandały trekkingowe? Poznaj markę Keen

Beata Nawrotkiewicz / 14 czerwca 2018

Na facebooku Skalnika rozgorzała dyskusja nad tym czy można w ogóle mówić o sandałach trekkingowych. Niektórym nie mieściło się w głowie, by połączyć te dwa słowa: „sandały” oraz „trekkingowe” w jedną całość, że to czysty oksymoron, jak ciepły śnieg lub biały węgiel. Inni wprost przeciwnie – nie widzieli nic złego w takim połączeniu, szczególnie, że późna wiosna w tym roku bardziej przypomina lato. To dobry czas, żeby wyciągnąć ze schowków sandały trekkingowe i ruszyć w nich na szlak.

W sandałach Keen na szlaku

Oczywiście w sandałach odpada wyprawa na Orlą Perć czy w ogóle na tatrzańskie, karkonoskie lub beskidzkie szczyty. Sprawdzą się za to na ścieżkach prowadzących dolinami lub po niewielkich wzniesieniach. Sama od lat mam sandały Keen i kiedy tylko mogę, chodzę w nich po niższych górach i łatwych szlakach. Wybieram je, bo są zdecydowanie lżejsze niż buty trekkingowe, zapewniają stały dopływ powietrza, więc stopa jest wentylowana. Jednocześnie ich podeszwa dobrze radzi sobie na skalnym podłożu. Moje sandały Keen, których nazwa modelu umknęła gdzieś przez wszystkie lata, ułatwiają też przekraczanie strumieni. Nawet nie zatrzymuję się, tylko dziarsko maszeruję brodząc w wodzie. W upalne dni moje stopy są mi za to niezmiernie wdzięczne, a kontakt z wodą nie wpływa na trwałość materiału, ani samych sandałów. Do tego dochodzi jeden szczegół, który sprawia, że sandały Keen są często wybierane, to opatentowana ochrona palców stóp. To ona zapoczątkowała historię Keen…

Skąd się wzięły sandały Keen

Wszystko zaczęło się w ciepłej Kalifornii 15 lat temu od modelu Newport, który był tak szokująco inny od dostępnych na rynku sandałów, że od razu przykuł uwagę entuzjastów outdooru. Myśl, jaka przyświecała projektantom, to stworzenie sandałów, które ochronią palce przed uszkodzeniami na pokładzie żaglówki. Przy okazji podeszwa nie mogła zostawiać śladów na pokładach. Musiały być także – jak każde sandały – lekkie, wygodne, dobrze wentylowane i odporne na wodę. Rozwiązaniem, które zrewolucjonizowało kształt sandałów turystycznych, okazała się „zawinięta” przednia podeszwa. To ona miała za zadanie dobrze chronić palce przed urazami. Przypominała (i nadal przypomina) w tym wzmocnienia spotykane w butach trekkingowych. Sam producent mówi, że sandały Keen to buty hybrydowe i ma w tym sporo racji. Łącząc pożądane cechy sandałów i butów trekkingowych powstały buty, które sprawdzą się w bardzo różnych miejscach.

Budowa sandałów Keen

Opatentowany system ochrony palców jest wyróżnikiem sandałów Keen, chociaż chyba raczej powinnam użyć tutaj formy „był wyróżnikiem”. Wielu producentów, po wielkim międzynarodowym sukcesie sandałów Keen, także zaczęło stosować tego typu budowę. Warto pamiętać, że to właśnie projektanci firmy Keen stoją za tym jakże prostym, a jednocześnie bardzo skutecznym rozwiązaniem.

Jednak sama ochrona palców to nie wszystko. Sandały Keen tworzą spójną, bardzo dobrze zaprojektowaną całość. Dlatego są wybierane przez miliony osób na całym świecie. Podeszwa jest przyczepna i daje dobrą stabilność w różnym terenie. Ponadto wiele modeli (w tym np. kolejna odsłona sandałów Newport) ma anatomicznie formowaną śródpodeszwę wykonana z pianki EVA o właściwościach amortyzujących. To dzięki niej stopy podczas pokonywania ścieżek i dróg, nie męczą się i przyjmują na siebie o wiele mniejsze siły.

Zewnętrzną cholewkę mogą pokrywać od zewnątrz skóra, materiał, który powstał ze zrecyklingowanych butelek PET lub inne materiały wolne od szkodliwych substancji (takich jak np. PFC). Często są to materiały odporne na zamoczenie. Od wewnątrz sandały Keen mają miękką wyściółkę. To ona sprawia, że nawet wielogodzinne spacery są bardzo komfortowe. Wyściółka ta ma jeszcze dwie świetne cechy. Po pierwsze bardzo szybko schnie. Nie musisz się zatem martwić, gdy Twoje sandały zmoczy przelotny deszcz lub napotkasz strumień. Śmiało wędruj dalej. Drugą jest materiał Aegis™ Microbe Shield, który zapobiega powstawaniu przykrych zapachów.

Ostatnią, ale nie najmniej istotną cechą, jest jeszcze system sznurowania. Dzięki gumce ze stoperem, którą umiejscowiono na środku cholewki, regulacja obwodu sandałów zajmuje kilka sekund. Czasem warto ściągnąć ją bardziej na jakimś trudniejszym odcinku szlaku, by buty dobrze przylegały do stopy, innym razem wygodniej chodzić w poluzowanych. Stoper ściskasz palcami, przesuwasz i gotowe – to dziecinnie proste!

Do wody, w góry, na miejski spacer

Przez 15 lat sporo się zmieniło. Kultowy model Newport doczekał wielu nowych wersji, które sprawdzają się podczas różnego rodzaju aktywności. Wybierasz się na spływ kajakowy lub rafting – sandały Newport Hydro będą idealne, bo materiał cholewki został zabezpieczony przed wodą, a gdy totalnie zmoknie, szybko wyschnie. Do słonej wody, czyli na rejs lub wyjazd nad morze lepsze będą sandały Newport Eco, ponieważ cholewka zrobiona jest z materiału odpornego na sól. Tak jak w pierwszych modelach, podeszwy sandałów Keen nadal zrobione są z gumy, która nie pozostawia śladów. Sprawdziłam w praktyce – chociaż pokładów wszelkich jednostek pływających staram się unikać – rzeczywiście śladów żadnych nie było.

Wrócę na chwilę do tezy z początku tego tekstu – tej o sandałach trekkingowych. Hybrydowa budowa sandałów Keen to najlepszy dowód na to, że na letnie wędrówki po szlakach nadają się znakomicie. Szczególnie model Newport H2, którego podeszwa dobrze podtrzymuje stopę w bardzo różnorodnym terenie, a ochrona palców działa niezawodnie. Wszelkie ucieczki od cywilizacji udają się w nich znakomicie.

Jednak sandały Keen równie dobrze sprawdzają się podczas zwykłych turystycznych wypadów. Jedziesz w listopadzie do Egiptu, Maroka czy na południe Europy – ile par butów zabierasz? Ja, biorę tylko jedną – sandały Keen. Nie przejmując się za bardzo sterotypami, w naszym kraju zakładam dodatkowo skarpetki. Za to jeszcze przed opuszczeniem samolotu mogę szybko dać moim stopom odetchnąć.

Cholewka w modelu Newport Hemp wykonana jest z naturalnego lnu – dzięki temu sandały świetnie wyglądają do każdego stroju a ponadto są jeszcze bardziej komfortowe. Świetnie nadają się, by spacerować w nich po brukowanych uliczek starówek, przechadzać się po łące czy podróżować rowerem.

Sandały Keen dla całej rodziny

Na pierwszy rzut oka klasyczne sandały Keen wydają się uniseksowe. To jednak tylko pozory. Stworzono bowiem oddzielne modele dla kobiet, mężczyzn i dzieci. W modelach dla najmłodszych często pięta jest zakryta, by dodatkowo chronić tę część stopy. Ponadto w wiele juniorskich sandałów ma też rzep, który ułatwia maluchom samodzielne zakładanie i zdejmowanie butów. Modele damskie i męskie są do siebie bardziej podobne. Odróżnia je przede wszystkim kolorystyka oraz rozmiarówka.

Ponadczasowy design

Sandały Keen są ponadczasowe. Przez lata ulepszano materiały zarówno podeszwy, jak i cholewki, wprowadzano delikatne modyfikacje kształtu. Jednak sandały Newport sprzed 15 lat mogą śmiało stanąć obok modeli tegorocznych i różnica między nimi nie będzie drastyczna. Szczególnie, jeśli właściciel sandałów z 2003 r. o nie dbał. Na szczęście utrzymanie w czystości sandałów Keen jest bardzo łatwe. Większość modeli można wyprać w pralce lub umyć delikatnymi detergentami.

Ciekawa jestem czy nowa kolekcja sandałów Keen dorówna legendzie. Najnowszy pomysł projektantów Keen to sandało-mokasyny Uneek, których cholewka niemal w całości powstała z zaplecionych dwóch sznurków.

Urodziny Keen Newport

Z okazji 15. urodzin modelu Newport Keen zaprasza do wspólnej zabawy. Na instagramie pod hasztagiem #KeenNewport możesz znaleźć entuzjastów tego modelu z całego świata. Oznacz swoje sandały Newport i podziel się fotkami ze wspólnych wypraw – ty i sandały Keen Newport.

Latem, gdy tylko jest ciepło i słonecznie, co weekend ruszam na szlak, a ze mną moje ulubione sandały trekKEENgowe.

Spodobał Ci się ten artykuł? Podziel się nim:
Zobacz również: