Zimą plecak przestaje być tylko „miejscem na rzeczy”. Musi dać się obsłużyć w rękawicach, stabilnie leżeć na plecach (również w puchówce) i nie przeszkadzać wtedy, gdy warunki robią się naprawdę wymagające. Zapraszam na test plecaka Dynafit Blacklight 24. Sprawdzałam go w zimowym terenie, na trekkingach i skiturach. W warunkach, w których od sprzętu wymagam więcej niż latem.
Blacklight 24 to plecak zaprojektowany z myślą o jednodniowych aktywnościach zimowych: skiturach, szybkich wyjściach w góry oraz technicznych przejściach, gdzie liczy się mobilność i niska waga. Nie jest to model na wielodniowe wyprawy ani zimowy biwak, ani też dla osób, które wolą mieć zapas miejsca „na wszelki wypadek”. Od początku chodzi tu o lekkość, funkcjonalność i sprawną obsługę w wymagającym, zimowym terenie.

24 litry brzmią skromnie, więc naturalnie pojawia się pytanie: czy to wystarcza zimą? Na wyjście skiturowe bez problemu spakowałam dwie kurtki, lawinowe ABC (łopatę, sondę i detektor), czekan, kask, foki, raki i harszle, litrowy termos z jedzeniem, apteczkę, zapasowe rękawice, czapkę, buff oraz kilka drobiazgów, takich jak powerbank, czołówka, ogrzewacze, chusteczki czy mapa – i wciąż zostało jeszcze odrobinę miejsca.
Plecak jest kompaktowy, ale nie ma wrażenia „upychania wszystkiego kolanem”. Trzeba jednak uczciwie powiedzieć, że to pojemność wymagająca rozsądnego pakowania. Jeśli ktoś ma tendencję do zabierania rzeczy „na wszelki wypadek”, szybko może dojść do jej granic.

Wnętrze plecaka zostało zaprojektowane sensownie i logicznie, bez zbędnych dodatków. Układ jest czytelny i funkcjonalny, dzięki czemu wszystko ma swoje miejsce i jest łatwo dostępne nawet w rękawicach. Do dyspozycji jest:
Blacklight 24 testowałam w różnych warstwach: w puchówce, softshellu oraz w cienkiej bluzie z powerstretchu. Niezależnie od konfiguracji ubioru plecak dobrze przylegał do pleców i nie „uciekał” podczas ruchu, nawet przy dynamicznych podejściach.
Pas biodrowy jest bardzo minimalistyczny i wyraźnie nastawiony na redukcję wagi. Spełnia swoją funkcję, stabilizuje plecak i pomaga rozłożyć ciężar, jednak osobiście wolę bardziej rozbudowane, solidniejsze pasy, które dają jeszcze lepsze poczucie wsparcia.

Obsługa w rękawicach wypada całkiem dobrze. Suwaki pracują płynnie i nie sprawiają problemów nawet w mrozie. Gorzej jest z klamrami, są dość małe, przez co ich zapinanie w grubych rękawicach bywa niewygodne i wymaga chwili skupienia. Za to regulacja pasków działa bez zarzutu i można ją sprawnie dopasować w trakcie marszu.
Mocowanie nart i sprzętu to jedna z mocniejszych stron tego modelu. System diagonalny jest stabilny i szybki w użyciu, a po przypięciu nart plecak nie traci balansu i nie „ciągnie” w jedną stronę. Sprzęt nie obija się podczas marszu, wszystko trzyma się na swoim miejscu. Wyciągana siatka na kask działa bardzo dobrze i faktycznie jest użyteczna w praktyce, podobnie jak prosty, intuicyjny system mocowania czekana. Na duży plus zasługuje też kieszeń na sprzęt z szybkim dostępem, w terenie docenia się ją znacznie bardziej, niż mogłoby się wydawać przy pierwszym oglądaniu plecaka.

Kieszeń lawinowa jest po prostu dobrze przemyślana. Łopata i sonda mają swoje konkretne miejsce, nic się nie miesza z resztą rzeczy, a dostęp do sprzętu jest szybki i naturalny, bez szukania i przekładania zawartości plecaka. Zimą to naprawdę ważne, bo w takiej sytuacji liczy się każda sekunda.

Blacklight 24 marki Dynafit testowałam podczas opadów śniegu, przy niskich temperaturach i silniejszym wietrze. Materiał nie sztywnieje na mrozie, nie nasiąka śniegiem ani wilgocią i sprawia wrażenie naprawdę solidnego. Dobrze znosi kontakt z nartami oraz ostrzejszym sprzętem, co zimą ma duże znaczenie. Laminowane zamki skutecznie chronią zawartość przed wilgocią. Po kilku wyjściach nie widać przetarć ani oznak zużycia, co przy takim użytkowaniu jest zdecydowanie na plus.

Na plus:
Na minus:
Są to jednak minusy, które wynikają ze specyfiki ultralekkiego plecaka. Decydując się na niego, trzeba mieć ich świadomość.

Blacklight 24 to plecak dla osób, które:
Blacklight 24 to plecak dla osób, które zimą chcą poruszać się szybko i lekko, bez noszenia zbędnych litrów. Jeśli planujesz jednodniowe skitury lub zimowe wyjścia, gdzie liczy się stabilność, ergonomia i sprawna obsługa sprzętu, to model, który realnie ma sens. To nie plecak „do wszystkiego”, ale tam, gdzie został zaprojektowany, robi dokładnie to, czego od niego oczekujesz.
Jeśli zastanawiasz się, jak Blacklight 24 wypada na tle innych modeli tej marki albo który plecak Dynafit najlepiej sprawdzi się przy Twoim stylu skiturowania, poniżej znajdziesz materiał wideo, w którym szerzej omawiamy różnice między poszczególnymi konstrukcjami. To dobre uzupełnienie testu, szczególnie jeśli chcesz zobaczyć detale, systemy mocowania i układ kieszeni w praktyce, a nie tylko na zdjęciach.