Karkonosze zimą. 5 szlaków w polskich Karkonoszach
Pasja

Karkonosze zimą. 5 szlaków w polskich Karkonoszach

Dominik Marzec / 25 lutego 2019

Postanowiłem podzielić się z wami moją piątką ulubionych zimowych tras w Karkonoszach. Karkonosze zimową porą są niezwykle piękne, potrafią jednak być także niezwykle trudne.

Panujący w Karkonoszach specyficzny mikroklimat sprawia, iż z godziny na godzinę pogoda może zaskoczyć i poskromić każdego śmiałka, nawet weterana wędrówek po dużo wyższych górach. Gdy jednak prognozy dadzą choć cień szansy na dobrą pogodę, dobierzecie odpowiedni ubiór i sprzęt, po czym zdecydujecie się wyruszyć w góry, zima w Karkonoszach odwdzięczy wam się widokiem bezkresnych, śnieżnych przestrzeni, fantazyjnych nawisów w kotłach polodowcowych i zamarzniętych na lodowe szkło wodospadów. Idziecie?

karkonosze mapa

 

Co zabrać w Karkonosze zimą

Jeśli chodzi o warunki poruszania się po zimowych Karkonoszach, największymi przeszkodami będzie tu miejscami bardzo silny wiatr (na grzbiecie mogący wręcz uniemożliwiać wędrówkę), ograniczona widoczność oraz zasypane, nieprzetarte szlaki po większych opadach śniegu, ale jedynie w mniej uczęszczanych rejonach. Mniejszym problemem (co nie znaczy, że nie występującym!) jest tu zagrożenie lawinowe, ponieważ najbardziej wystawione na działanie lawin odcinki szlaków są po prostu zamknięte (czyli zupełnie inaczej niż np. w Tatrach).

 

O karkonoskich lawinach możesz przeczytać w innym tekście na blogu. Zajrzyj!

 

Na grzbiecie Karkonoszy, gdy tradycyjne malowane znaki będą przysypane śniegiem, będziemy wyszukiwać wysokich, drewnianych tyczek, które wyznaczą nam drogę. Co ciekawe, zimowe warianty szlaków nierzadko potrafią być krótsze niż letnie, gdyż poprowadzone są prostszą trasą zamiast kluczyć zakosami pośród skał i kosodrzewiny. Co ze sobą zabrać na wędrówkę? Przygotowałem listę niezbędnego wyposażenia:

  • kurtka z kapturem i porządną osłoną okolic twarzy (z uwagi na wspomniany wiatr), czyli hardhshell/softshell z wysoką gardą
  • chusta wielofunkcyjna, Buff – idealnie sprawdza się taki z wełny merino, bądź ze wstawkami z windstoppera
  • okulary lub gogle – przy mocnym wietrze chroniące oczy przed uderzeniami śnieżnych drobinek, przy tzw. „lampie” chroniące od silnych promieni słońca odbitych od śniegu
  • kije trekkingowe z zimowymi talerzykami na głęboki śnieg
  • raczki turystyczne/raki
  • rakiety? Bardziej na wspomniane mniej uczęszczane, nieprzetarte rejony czyli wschód (Kowarski Grzbiet) i zachód (Przedział)
  • buty z membraną (np. Gore-Tex)
  • stuptuty, które zapobiegną wsypywaniu się śniegu do wnętrza buta.
  • czołówka – z uwagi na szybko zapadający zimą zmrok, warto zabrać nawet na krótkie trasy.
  • telefon komórkowy z wgraną aplikacją „Ratunek” – turysta przezorny, to turysta zawsze ubezpieczony – w Karkonoszach zasięg telefonii polskiej albo czeskiej pokrywa na szczęście dużą część szlaków

Duża liczba schronisk turystycznych w Karkonoszach raczej nie pozwoli nam umrzeć z głodu lub pragnienia, niemniej zawsze dobrze wrzucić do plecaka termos/kubek termiczny z gorącą herbatą i energetyczną przekąskę/czekoladę.

Karkonosze szlaki – 5 tras na zimę

Plecak spakowany? No to ruszamy. Przestawiam 5 moich ulubionych tras na zimową wędrówkę w Karkonoszach. Kolejność poniższych tras zupełnie przypadkowa. W szlaki turystyczne Karkonosze wręcz obfitują – zestawienie jest więc subiektywne. Wedle uznania trasy można zmodyfikować do własnych potrzeb.

Śnieżka z Karpacza przez Samotnię

Przebieg trasy: Karpacz Biały Jar > Polana > Samotnia > Spalona Strażnica > Dom Śląski > Śnieżka > Dom Śląski > Kopa > Karpacz Biały Jar
Szlaki: zielony, niebieski, czerwony, czarny
Dystans: ~17 km (+1022 m/- 1015 m)

Kaplica na szczycie Śnieżki.

Zestawienie otwiera wycieczka pozwalająca odwiedzić dwa spośród najpiękniejszych i najbardziej rozpoznawalnych miejsc w Karkonoszach. Trasę rozpoczynamy w Białym Jarze w Karpaczu, skąd powoli, ale konsekwentnie pniemy się w górę przez Polanę do schroniska Samotnia, które bezapelacyjnie zasługuje na tytuł najpiękniej położonego schroniska w całych Karkonoszach, w całych Sudetach… a może i w całej Polsce? To dobre miejsce na krótką przerwę przy gorącej herbacie z widokiem na spektakularne ściany Kotła Małego Stawu.

Schronisko Samotnia

Samotnia położona nad Małym Stawem to schronisko przez wielu uważane za najpiękniejsze w polskich górach.

Kontynuując podejście, miniemy schronisko Strzecha Akademicka, następnie osiągniemy grzbiet Karkonoszy w miejscu zwanym Spaloną Stażnicą. Dalej czeka nas spacer po szerokim grzbiecie Karkonoszy do Domu Śląskiego. Gwar panuje tu zwykle nieziemski, schronisko pełne jest wędrowców szykujących się przy misce żurku do zdobycia najwyższego szczytu Karkonoszy, który wydaje się stąd być na wyciągnięcie ręki. Niech was jednak ta bliskość nie zwiedzie. Droga na szczyt to około 40 minut wspinaczki i choć trasę tę w popularne weekendy pokonują setki i tysiące turystów, jest to jeden z najtrudniejszych odcinków w całych Karkonoszach! Bardzo często ścieżka, tzw. „zakosami”, na Śnieżkę skuta jest lodem i posiadanie raczków turystycznych, a jeśli posiadacie to i pełnowymiarowych raków, będzie tutaj absolutnie obowiązkowe.

Szlak zimowy na Śnieżkę

Zimą z Domu Śląskiego na Śnieżkę chodzi się tylko zakosami. Droga Jubileuszowa w tym czasie jest szlakiem zamkniętym.

Jeśli pogoda dopisze, wszelkie trudy podejścia zostaną wam na szczycie wynagrodzone przez rozpościerający się na cztery strony świata niesamowity widok na polskie i czeskie pasma górskie, widoczne aż po horyzont. Warianty na powrót do Karpacza mamy dwa (po zejściu znów do Domu Śląskiego). Pierwszy, szybszy i łatwiejszy to zjazd kolejką krzesełkową z Kopy wprost do Karpacza. Drugi to zejście na własnych nogach, najlepiej czarnym szlakiem przez Kopę i Biały Jar.

 

Weekendowy klasyk grzbietem Karkonoszy

Przebieg trasy: Szklarska Poręba > Wodospad Kamieńczyka > Szrenica > Śnieżne Kotły > Schronisko Odrodzenie (nocleg) > Dom Śląski > Śnieżka > Karpacz
Szlaki: czerwony, czarny
Dystans: ~35,5 km (+1626 m/-1620 m)

 

Piękna, długa trasa, którą zarówno latem jak i zimą gorąco polecam każdemu kto ma do dyspozycji dwa dni i ma ochotę zobaczyć Karkonosze „w pigułce”. Start w Szklarskiej Porębie, meta w Karpaczu (bądź w odwrotnym kierunku). Grzbietowy szlak czerwony najczęściej jest dobrze przedeptany na całej długości, więc wędrówka nie powinna sprawić większych trudności. Z uwagi na długość szlaku oraz mnogość atrakcji po drodze, warto zaplanować sobie nocleg na trasie. Zupełnie przypadkiem w połowie głównego grzbietu Karkonoszy, który będziemy pokonywać, znajduje się Przełęcz Karkonoska ze schroniskiem górskim Odrodzenie, które jest do tego idealnym miejscem.

zimowe karkonosze

Podczas wędrówki można zachwycać się co chwilę. Oczywiście warunkiem jest dobra pogoda, a nie słynna karkonoska mgła. Choć i wtedy w górach jest zjawiskowo.

Praktycznie cały czas poruszamy się czerwonym szlakiem, który wijąc się w górę i w dół prowadzi nas wspomnianym grzbietem Karkonoszy, mijając po drodze wiele obowiązkowych do zobaczenia w tym rejonie miejsc, takich jak: wodospad Kamieńczyka, Szrenica, Śnieżne Kotły (uwaga na zalecany zimowy wariant, który nie prowadzi jak latem krawędzią kotła, ale trawersuje od południa masyw Wielkiego Szyszaka), Słonecznik czy Śnieżkę. Wracając do koloru szlaku, warto wspomnieć, że chociaż latem faktycznie możemy trzymać się całe dwa dni znaków malowanych czerwoną farbą, tak zimą odcinek prowadzący Kotłem Łomniczki jest zamknięty i musimy zejść do Karpacza, korzystając z jednego z zakończeń poprzedniej trasy (Biały Jar/kolejka z Kopy) bądź po zdobyciu Śnieżki kontynuować wędrówkę aż do Sowiej Przełęczy i dopiero tam odbić do Karpacza czarnym szlakiem przez urokliwą Sowią Dolinę.

 

Przez Budniki na Skalny Stół

Przebieg trasy: Kowary > Budniki > Skalny Stół > Sowia Przełęcz > Sowia Dolina > Karpacz
Szlaki: żółty, czarny, zielony
Dystans: 13,9 km (+871 m/-785 m)

 

Bardzo, bardzo lubię tę część Karkonoszy, ponieważ szlaki od Kowar nie są tak zadeptane jak te od strony Karpacza czy Szklarskiej. Wyruszając wcześnie rano z centrum Kowar, możemy zaznać niespotykanej ciszy, przerywanej tylko chrupaniem śniegu pod butami.

skalny stół zimą

Widok ze Skalnego Stołu to jedna z najpiękniejszych karkonoskich panoram.

Żółty szlak wyprowadza nas z Kowar do Budnik. To tajemnicze miejsce, będące pozostałością po nieistnejącej już osadzie, która słynęła z niebywale trudnych warunków klimatycznych – rekordowa pokywa śnieżna oraz kompletny brak słońca przez całe 113 dni w roku czynił życie w Budnikach wyjątkowo ciężkim. Do dziś przetrwały tu jedynie fragmenty fundamentów, ale wizyta w tym miejscu działa na wyobraźnię nie tylko miłośnikom sudeckiej historii. Dalej czeka nas dość forsowna wspinaczka na górę Kowarskiego Grzbietu, szlak często bywa tu nieprzetarty, więc liczcie się z koniecznością torowania, miejscami i do kolan. Warto się natrudzić, gdyż osiągając szczyt Skalnego Stołu, mamy okazję stąd podziwiać jeden z najpiękniejszych widoków w całych Karkonoszach! Jeśli mamy szczęście i wystąpi dodatkowo inwersja, czyli warstwa chmur zakryje podnóże Karkonoszy, jedyne co można tu zrobić, poza przerwą na łyk kawy z termosu, to zebranie szczęki z ziemi.

W zależności od pory dnia oraz naszej formy, możemy ze Skalnego Stołu zejść w dół w kierunku czeskiego schroniska Jelenka, po czym odbić przez Sowią Dolinę do Karpacza lub z powrotem do Kowar. Natomiast jeśli mamy zapas sił i czasu, warto kontynuować wędrówkę przez Czarną Kopę, skąd po łagodnym, acz dość męczącym podejściu można zdobyć szczyt Śnieżki od nieoczywistej dla wielu turystów, wschodniej strony. Ze Śnieżki już wiadomo – na łeb na szyję do Karpacza, bądź zjazd kolejką z Kopy.

 

Ze Szklarskiej Poręby na Szrenicę

Przebieg trasy: Szklarska Poręba > Szrenica (wjazd kolejką) > Schronisko Pod Łabskim Szczytem > Wodospad Szklarki > Kochanówka > Szklarska Poręba
Szlaki: czerwony, żółty, niebieski, zielony
Dystans: 13 km (+394 m/- 1098 m)

 

Bardzo przyjemna trasa, idealna na rodzinny wypad do Szklarskiej. Aby uczynić wycieczkę jeszcze atrakcyjniejszą, np. dla dzieciaków, warto zacząć od wjazdu kolejką krzesełkową na szczyt Szrenicy. Uraczywszy się w odremontowanym niedawno schronisku czymś gorącym, idziemy grzbietowym szlakiem czerwonym w kierunku Czeskiej Budki. Jeśli pogoda sprzyja, można stąd podejść do Śnieżnych Kotłów, aby zaznać przestrzeni i widoków, jeśli widoczność nie jest zbyt dobra (co jest tu niestety częste) skręcamy zimowym wariantem (duuużo szybszy niż letni, szkoda, że po sezonie zimowym wygodniccy turyści i tak czasem z niego korzystają, przeskakując przez drewniany szlaban) do klimatycznego Schroniska Pod Łabskiem Szczytem. Obok Samotni to zdecydowanie moje ulubione schronisko w Karkonoszach, warte odwiedzenia za każdym razem, gdy jesteśmy w pobliżu.

wodospad szklarki w zimie

Wodospad Szklarki zimą też wygląda bardzo atrakcyjnie.

Stąd żółtym szlakiem można szybko i łatwo zejść z powrotem do Szklarskiej, polecam jednak obrać szlak niebieski i korzystając z okazji odwiedzić jeszcze piękny wodospad Szklarki i położone nieopodal schronisko Kochanówka. Stamtąd do centrum Szklarskiej czeka nas już płaska i wygodna, wręcz spacerowa droga wzdłuż rzeki Kamienna.

 

Z Jagniątkowa pod Czarny Kocioł

Przebieg trasy: Jagniątków > Czarny Kocioł Jagniątkowski > Czarna Przełęcz > Hutniczy Grzbiet > Jagniątków
Szlaki: niebieski, czerwony, czarny
Dystans: 14,6 km (+989 m/-898 m)

 

Taka już specyfika Karkonoszy, że sporo tu miejscówek, które zapewniają lepsze doznania widokowe z dołu niż z góry. Obok popularnego, zielonego szlaku przez Śnieżne Stawki, który oferuje niesamowity widok w górę Śnieżnych Kotłów, moim ulubionym – bez dwóch zdań – jest Czarny Kocioł Jagniątkowski.

Czarny Kocioł to miejsce nie tak popularne, a jakże urokliwe!

Trochę niedoceniany, ale warto specjalnie przyjechać do Jagniątkowa, żeby zrobić sobie pętlę u jego stóp. Idąc z Jagniątkowa niebieskim szlakiem, to właśnie po drodze na Czarną Przełęcz będziemy mijać przepiękne punkty widokowe na Czarny Kocioł. Spod podnóża kotła idziemy dalej do góry wdrapując się na grzbiet Karkonoszy, gdzie pod Wielkim Szyszakiem moża zrobić sobie przerwę na odpoczynek w drewnianej wiacie. Stąd przez Czeskie Kamienie i Petrową Budę możemy zatoczyć idealną pętlę i czarnym szlakiem zejść z powrotem do Jagniątkowa.

 

 

Dotarliśmy do końca, a ja wciąż czuję niedosyt. Gęstość szlaków turystycznych w Karkonoszach spawia, że nie da się tu nudzić i każdy kolejny wyjazd pozwala odkryć coś nowego, choćby był to jakiś krótki odcinek nieznany nam wcześniej. Zacząłem też od polskiej strony, a pamiętajmy, że czeska część Karkonoszy to temat na zupełnie inną historię. A jakie są wasze ulubione trasy po zimowych Karkonoszach?

 

 

Spodobał Ci się ten artykuł? Podziel się nim:
Zobacz również: