The Skye Trail – Szkocja w pigułce
Pasja

The Skye Trail – Szkocja w pigułce

Dominik Marzec / 03 grudnia 2019

Do Szkocji jakoś zawsze było mi nie po drodze, ale ta wyspa Skye to „całkiem ładna się wydaje”. Tak myślałem sobie przeglądając zdjęcia gór wyrastających prosto z brzegu morza, fotki futrzastych krów zalanych mgłą i deszczem, który chyba nie przestaje padać w tym zapomnianym przez słońce krańcu Europy.

Wynajdując jakiś zakątek świata do odwiedzenia, planując logistykę wyjazdu lubię rozpocząć od sprawdzenia, czy przez ten zakątek nie przebiega przypadkiem jakiś szlak długodystansowy. Przecież nie ma lepszego sposobu na zobaczenie, posmakowanie i powąchanie z bliska danego rejonu niż przemierzenie go na własnych stopach. No i całkiem przypadkiem przez Skye taki szlak przebiegał. Idealnie przez calutką wyspę, prosto z południa na północ. Ciężko go może nazwać „długodystansowym”. Długodystansowy to jest Szlak Appalachów, Via Alpina, ewentualnie GR11. Tutaj mamy ledwo 128 kilometrów. 128 kilometrów, ale za to JAKICH!

Szkocja góry

Zbocza wyrastające z morza. Szkocja ma swój klimat.

 

Moje wielkie szkockie wakacje

Nie tak łatwo znaleźć w sieci kompletne artykuły, poradniki, czy relacje z przejścia The Skye Trail, od których wręcz roi się w przypadku popularnych europejskich szlaków pieszych takich jak Tour du Mont Blanc (zobacz mój poprzedni artykuł), Camino De Santiago, wspomniany już GR11 lub jego francuski braciszek GR10. Jest oczywiście sporo materiału pomagającego przygotować się do wyprawy, ale głównie z wycieczek w konkretne miejsca znane z przewodników, albo z tripów samochodowych bądź rowerowych. Trudno jednak o relacje „zgodnych ze sztuką” przejść The Skye Trail od początku do końca.

Już pierwszy wyrzucony w Google wynik wyszukiwania poinformował mnie że The Skye Trail jest szlakiem „nieoficjalnym”. Co oznacza, że funkcjonuje od wielu lat w świadomości wędrowców, posiada kilka poświęconych sobie opracowań czy map, jednak nie jest w żaden sposób oznakowany i na sztywno wytyczony. Już więc na etapie przygotowań notatnik zapełniał się takimi frazami kluczowymi jak:

  • to nie jest szlak dla początkujących
  • jest mokro
  • trzeba świetnie znać się na mapie
  • jest mokro
  • jest zimno
  • jest mokro.

Każdy z powyższych punktów rzeczywistość miała rychło zweryfikować i od razu przyznam, że The Skye Trail okazał się dużo bardziej przyjaznym szlakiem, niż zapowiadał się przed wylotem na Wyspy Brytyjskie. Ale o tym po kolei.

Elgol port

W Elgol możemy posiedzieć na nabrzeżu uroczego portu, z widokiem na potężny masyw Black Cuillin.

 

Logistyka – jak się dostać na Skye

Od owego wylotu na Wyspy Brytyjskie warto rozpocząć rozdział o logistyce, gdyż dostać się na samiutką wyspę Skye jest z Polski zadziwiająco łatwo. Praktycznie z każdego polskiego miasta posiadającego luksus w postaci lotniska, możemy dostać się tanimi liniami lotniczymi do jednego ze szkockich miast takich jak Glasgow, Edynburg, czy Aberdeen. Najlepszą opcją będzie Glasgow, ponieważ stamtąd do kilku miejscowości na Skye kursują bezpośrednie, całkiem wygodne autobusy przewoźnika Citylink.

Podróż nie jest może najszybsza, bo z lotniska w Glasgow (tak jest – nie musicie nawet jechać z lotniska do centrum miasta, bo Citylink posiada przystanek pod terminalem lotniska) do Portree, czyli największej miejscowości na wyspie, to ok 6,5 – 7 godzin jazdy, ale widoki powodują opad szczęki. Praktycznie od razu po opuszczeniu okolic Glasgow, aż do samego mostu na Skye droga wije się między malowniczymi jeziorami i górskimi szczytami. Podróż nie jest też najtańsza, bo bilet na przejazd w wyżej opisanej relacji to wydatek około 50 GBP w jedną stronę, czyli prawdopodobnie więcej niż zapłacicie za samolot z Polski do Glasgow w dwie strony.

Na samej wyspie Skye działa lokalna komunikacja autobusowa, więc zarówno na początek jak i na koniec szlaku można się dostać bez większych przeszkód transportem publicznym. Ruch samochodowy między głównymi miejscowościami również jest dość spory jak na takie odludzie (a przynajmniej w sezonie). Miłośnicy autostopu mogą więc liczyć na podwózkę.

Szkocka wioska na wyspie Skye

Mniej więcej co dwa dni wędrówki można liczyć na cywilizację.

 

 

Szlak The Skye Trail

Większość opracowań poleca przejście The Skye Trail z północy na południe. Należy wtedy dostać się dowolnym sposobem do wspomnianego miasteczka Portree, które jest swoistą „stolicą” wyspy, tam można się zaopatrzyć w prowiant, mapy, gaz i całą resztę. Znajduje się tam naprawdę solidnie wyposażony sklep outdoorowy, gdzie można dokupić chyba każdy brakujący element ekwipunku, duży, sieciowy supermarket spożywczy oraz kilka księgarni, w których na półkach znajdziemy potrzebne mapy i przewodniki. Co bardzo istotne dla ludzi wędrujących z plecakiem a podróżujących samolotem, Portree to praktycznie jedyne miejsca na całej wyspie Skye, w którym możecie zaopatrzyć się w kartusz z gazem! Poza tymi przyziemnymi atrakcjami handlowymi Portree oferuje również bardzo ładną starówkę oraz urokliwy port z nabrzeżem, gdzie można zjeść prawdopodobnie najlepsze Fish & Chips na całej wyspie.

Po uzupełnieniu zapasów w Portree jedziemy lokalnym autobusem na północ wyspy, gdzie rozpoczyna się właściwy szlak. Szlak kończymy na południu w miejscowości o nazwie Broadford, która nie posiada może takiego zaplecza turystycznego jak Portree, ale jest tam kapitalny camping, spory supermarket oraz kilka knajpek, w których można (a nawet trzeba!) pocelebrować szczęśliwe ukończenie szlaku. Z Broadford na lotnisko w Glasgow dostaniemy się autobusem Citylink, więc powrót to już czysta formalność.

Szlak na całej długości nie jest w żaden sposób oznakowany. Rzadkim wyjątkiem są miejsca, w których umieszczono drewniane strzałki, bądź tablice z nazwą miejscowości, do której prowadzi najbliższa dróżka. Na wyspie Skye nie znajdziemy gęstej sieci różnokolorowych szlaków. Na poszczególne górskie szczyty prowadzą bezimienne ścieżki, a The Skye Trail bywa określany po prostu „The Patch”. Skoro droga jest jedna, to po co się wysilać na jakieś kolorki czy nazwy, ścieżka to ścieżka.

Skye Trail

Rzadkim wyjątkiem są miejsca, w których umieszczono drewniane strzałki, bądź tablice z nazwą miejscowości.

 

Proste prawda? No dobrze, ale jak w takim razie nie pogubić trasy podczas wielodniowej wędrówki? Z pomocą przyjdzie świetny przewodnik wydawnictwa Cicerone. Jest dostępny tylko w języku angielskim i można go zamówić w Polsce albo kupić na miejscu. Szlak jest w nim rozpisany na 7 odcinków, co jest naprawdę optymalne. Każdy odcinek został opatrzony zdjęciami, opisem oraz wycinkiem mapy. Opisy są szczegółowe i barwne, poza wskazówkami nawigacyjnymi, znajdziemy tam ciekawostki przyrodnicze i historyczne. Same wskazówki nawigacyjne również są dość… plastyczne, bo opisane specyficznym stylem typu: „za drewnianym mostkiem należy skręcić w prawo obok okazałej wierzby, po czym wspiąć się na wzgórze po rozmokłej darni, po niewidocznej ścieżce”.

Jako uzupełnienie przewodnika kupiliśmy komplet map wydawnictwa Ordnance Survey i taki zestaw w zupełności wystarczył aby przebyć cały szlak The Skye Trail bez większych problemów nawigacyjnych. Trzeba jednak mieć na uwadze, że brak oznakowań a miejscami wręcz brak jakiejkolwiek ścieżki pod nogami, wymaga sporej uwagi, umiejętności korzystania z mapy, kompasu, plus dobrej orientacji w terenie. Dobrym pomysłem jest ściągnięcie przed rozpoczęciem szlaku śladów GPX z całej trasy i wgranie ich do telefonu, zegarka lub innego urządzenia.

Kompletne trasy z podziałem na odcinki wraz z czasami przejścia można znaleźć na kapitalnej stronie Walkinghighlands.

To świetne uzupełnienie przewodnika, a w razie nagłego załamania pogody czy nadejścia mgły strzałka GPSu może pokierować nas do celu i uratować z niezłej opresji. Co ciekawe, prawie cały rejon jaki zwiedziliśmy był pokryty całkiem niezłym zasięgiem komórkowym + LTE.

Na szlaku Skye Trail liczy się dobra orientacja w terenie.

 

Nocowanie podczas Skye Trail

Podczas przemierzania wyspy Skye posiadaliśmy własny namiot i zdecydowanie jest to najlepsza opcja. W szkockich górach można biwakować zupełnie legalnie, nie ma więc obawy o spanie „na dziko”. Trzeba tylko mieć na uwadze, że płaskie i nie podmokłe przestrzenie są cenne nie tylko dla miłośników biwakowania, ale też dla lokalnych stworzeń takich jak krowy, kozy i owce. Kładąc się wieczorem spać na spokojniej łączce, rano z dużą dozą prawdopodobieństwa może nas obudzić ryk i łomot stada zwierzyny, która akurat upodobała sobie to samo miejsce co my.

Jeśli jesteśmy w temacie lokalnych stworzeń warto uprzedzić potencjalnych zdobywców Skye o piekielnych muszkach zwanych „Midges”. Na okres od czerwca do września przypada niestety sezon masowego występowania tych drobnych owadów, które punktualnie, jak z zegarkiem w ręku, codziennie po godzinie 17:00 atakują chmarami i nawet obfite spryskanie preparatem z DEET nie robi na nich większego wrażenia. Toteż niestety wieczorne gotowanie najczęściej odbywaliśmy za szczelną moskitierą namiotu. Na szczęście w ciągu dnia podczas marszu te bestie nie są uciążliwe.

spanie na dziko Szkocja

Kemping czy spanie „na dziko”? Z tym drugim nie ma w Szkocji problemu.

 

W większych miejscowościach znajdują się kempingi o lepszym, bądź gorszym standardzie, ale w każdym znajdziemy prysznic z gorącą wodą oraz pralnię z suszarnią, czyli wszystko to co potrzebne. Najwyższej klasy campingi znajdują się w największych miastach wyspy, czyli Portree oraz Broadford. Praktycznie w każdej miejscowości, a nawet w wioskach o populacji 15 mieszkańców można też znaleźć prywatne kwatery czyli „Bed & Breakfast”, ale w ciągu ponad tygodnia spędzonego w sierpniu na Skye, ani razu nie trafiliśmy na taki przybytek z wolnymi pokojami. Lepiej więc nie nastawiać się na nocleg w czystej pościeli „z marszu”, ale dokonać rezerwacji odpowiednio wcześniej jeśli zamierzamy zanocować w jednym z przytulnych pensjonatów.

 

Warun – pogoda na Skye Trail

Pogoda na wyspie Skye to temat na osobną rozprawkę. Można się tam spodziewać absolutnie wszystkiego. Przez Skye przewalają się zarówno zimne wiatry arktyczne, jaki i morskie wiatry znad oceanu. Warunki więc potrafią się zmieniać jak w kalejdoskopie, za sprawą owych bez przerwy dmuchających wiatrów słoneczny poranek ze słońcem palącym niczym lampa, może się przerodzić w gwałtowną burzę, później 3-godzinny opad, następnie 30 minutowy grad, a na koniec dnia będziemy oglądać piękny, płonący zachód słońca. Istny dom wariatów.

ścieżki Skye Trail

Ścieżki są stosunkowo łatwe, a na szlaku nie ma zbyt wielu morderczych podejść.

 

Technicznie ścieżki na Skye są stosunkowo łatwe (pomijający aspekt nawigacyjny), nasz szlak biegnie jednak głównie dolinami i przełęczami, nie wspinając się na górskie szczyty. Najbardziej „wysokogórski” fragment wiedzie odkrytą granią Trotternish Ridge i na tym odcinku pokonamy przewyższenie około 1800 metrów. Pozostałe odcinki to jednak różnice wysokości rzędu 300-400 metrów, więc forsownej wspinaczki za wiele się tu nie uświadczy. Najczęściej będziemy wędrować po gruntowych ścieżkach, rzadziej po kamienistych, a miejscami po podmokłych bezdrożach, gdzie trzeba rozważnie stawiać każdy krok, aby nie zanurzyć buta po kostki w rozmokłej darni.

Dla spragnionych górskiej wspinaczki i posiadających odpowiedni zapas czasu jest w kilku miejscach po drodze możliwość zrobienia sobie „fakultatywnych” wycieczek na okoliczne szczyty, zbaczając z trasy The Skye Trail. Na wyspie znajduje się kilka szczytów określanych przez szkotów jako „Munros”, czyli takich, których wysokość przekracza 3 000 stóp. Niby niewiele, bo w przeliczeniu to trochę ponad 914 metrów, czyli niewiele więcej niż Chełmiec w Górach Wałbrzyskich. Trzeba jednak pamiętać, że tamtejsze góry wyrastają praktycznie z samego poziomu morza, więc podane na mapach wysokości mogą być zdradzieckie.

Munros Szkocja

Spragnieni „wspinaczki ” na szczyty mogą wyprawiać się na szczyty tak zwanych Munros. Szlak zazwyczaj nie przechodzi jednak przez wierzchołki.

 

O poszczególnych Munros można znaleźć wiele informacji w sieci, a znajdziemy zarówno szczyty bardzo łatwe technicznie, jak i wymagające użycia technik wspinaczkowych. Te ostatnie przede wszystkim w paśmie Black Cuillin – najtrudniejszym i najbardziej efektownym pasmem górskim na całych wyspach brytyjskich, które możemy spokojnie porównać z naszymi Tatrami Wysokimi. Wędrując The Skye Trail będziemy jednak skaliste piramidy Cuillin oglądać tylko z dołu, więc bez obaw.

Według wielu opracowań, najlepszym terminem na wizytę na Skye jest maj. Pogoda jest wtedy najbardziej przychylna, jest statystycznie najmniej opadów, maj jest również miesiącem wolnym jeszcze od plagi naszych ulubionych muszek.

 

Sprzęt – co zabrać na Skye Trail

Żaden specjalistyczny sprzęt pod czas marszu The Skye Trail nie będzie potrzebny. Podstawą przy wielodniowych wędrówkach są oczywiście kije trekkingowe, które w Szkocji przydają się doskonale jak pomoc przy przeskakiwaniu kałuż i podmokłych fragmentów szlaku, których napotkacie na swojej drodze całe mnóstwo. Plecak 50-litrowy pozwoli zmieścić całe potrzebne wyposażenie, obowiązkowy będzie pokrowiec przeciwdeszczowy i najlepiej drugi zapasowy. Nawet jeśli nie leje deszcz, wilgoć jest tam wszechobecna, a jak wiemy nie ma nic gorszego na świecie niż przemoczenie zawartości plecaka.

Kurtka koniecznie z membraną wodoodporną. Niezłym rozwiązaniem może być spakowanie do plecaka dodatkowych spodni przeciwdeszczowych.

Obuwie niskie lub wysokie, ja oczywiście preferuję te pierwsze, ale obecność w butach membrany wodoodpornej jest bardziej niż wskazana. Fajnie i wygodnie wędruje się w lekkich i przewiewnych butach podejściowych czy trailowych, które szybko schną. Problem w tym, że podczas wędrówki The Skye Trail jest spora szansa, żę buty będą mokre praktycznie non stop, więc nie będą miały szans ani czasu żeby się wysuszyć.

Old Man of Storr

Deszcz i wiatr to towarzysze wędrówki na Skye Trail. Kurtka i buty z membraną powinny należeć do podstawowego ekwipunku.

 

Z zaopatrzeniem na wyspie Skye nie jest może tak różowo jak chociażby w Alpach i nie będziemy mieć luksusu w postaci sklepu spożywczego i kawiarni na koniec każdego dnia szlaku. W zależności jednak od tego jak rozłożymy sobie wędrówkę na poszczególne dni, spokojnie co 2 dni jest okazja do uzupełnienia zapasów w cywilizacji. Problem z wodą możemy mieć na tych bardziej płaskich odcinkach, bo chociaż na łąkach woda leje się zewsząd, jest duża szansa, że będzie zanieczyszczona bardzo wysoką na wyspie populacją krów i owiec. Warto więc uzupełniać wodę w mijanych wioskach i miasteczkach albo w źródełkach wypływających z miejsc położonych wyżej niż potencjalne pastwiska. Asekuracyjnie warto mieć ze sobą tabletki do odkażania wody czy specjalne filtry do picia. Może to być też butelka z filtrem.

szkocja budka telefoniczna

Spokojnie! Co pewien czas można odwiedzić cywilizację.

 

Milczenie owiec

Wyspa Skye to coś absolutnie zachwycającego i absolutnie innego. Takich krajobrazów nie znajdziecie nigdzie indziej w kontynentalnej Europie. Przestrzenie momentami zapierają dech w piersiach, gdy stajemy na szczycie wzgórza i z jednej strony kilkunastometrowy skalisty klif obrywa się prosto do morza, a z drugiej strony bezkresne trawiaste łąki jak okiem sięgnąć na kilkadziesiąt kilometrów kończą się poszarpanym łańcuchem górskim ze szczytami strzelistymi niczym Tatry Wysokie.

Skye Trail

Wyspa Sky to popularny plener fotograficzny. Nic dziwnego. Miejsce ma niepowtarzalny urok.

 

Nie bez kozery wyspa Skye jest uważana za świetny plener dla fotografów wymieniany jednym tchem obok Islandii. Bywają tam również twórcy filmowi i podczas przemierzania The Skye Trail będziecie mijać miejsca znane z takich obrazów wielkiego ekranu jak Prometeusz czy Skyfall. Można też w pewnym stopniu odpocząć od ludzi, ponieważ poza konkretnymi miejscami znanymi z instagramowych galerii (jak miasteczko Portree, masyw Quiraing, czy słynne formacje skalne przy The Old Man of Storr) zdarzało się, że przez długie godziny spędzone na szlaku nie spotkaliśmy absolutnie nikogo.

Do odwiedzenia Szkocji najlepiej zachęcą was obrazy, dość więc tego słowa pisanego – oglądajcie zdjęcia, oglądajcie filmy i pojedźcie na wyspę Skye zobaczyć te dzikie przestrzenie na własne oczy.

isle of skye hiking

Skye Trail to po prostu niezapomniana wędrówka!

Spodobał Ci się ten artykuł? Podziel się nim:
Zobacz również: