Via ferraty w Andaluzji
via ferrata comares widok
Pasja

Via ferraty w Andaluzji

Beata Nawrotkiewicz / 12 lipca 2020

Leżąca na południu Hiszpanii Andaluzja przyciąga turystów z różnych stron świata. Można tu odwiedzić wyjątkowe zabytki, szerokie piaszczyste plaże i nawet zimą wspinać się w skałach. W przerwie między atrakcjami warto poznać via ferraty Andaluzji – świetnie uzupełniają aktywny wypoczynek.

Andaluzja jest atrakcyjna dla turystów z naszej szerokości geograficznej szczególnie zimą i wczesną wiosną, bo jest tam ciepło (choć bywa, że wilgotno). Loty do Malagi czy Sewilli są na wyciągnięcie ręki – wystarczy niespełna 3,5-godzinny lot, by przenieść się do kraju wina, oliwek i pięknych krajobrazów. Via ferraty raczej nie będą jedynym celem wyjazdu do Andaluzji, według mnie lepiej sprawdzą się w roli przyjemnego dodatku.

Via ferrata Caminito del Rey (via ferrata El Chorro)

Jedną z najbardziej popularnych andaluzyjskich atrakcji outdoorowych jest Caminito del Rey. Niegdyś był to ekstremalny szlak, dziś, po remoncie, jest bardzo bezpieczny, choć nadal widowiskowy. Jest też płatny, a przejście nim warto zarezerwować ze sporym wyprzedzeniem. Wyjątkowe w tym miejscu są fragmenty chodników zawieszone – dosłownie – w połowie ponadstumetrowych ścian wąwozu rzeki Guadalhorce. Szlak ten kończy się w miejscowości El Chorro. To dla otaczających ją skał przyjeżdżają tu – szczególnie zimą – wspinacze z całej Europy.

W El Chorro, oprócz sektorów wspinaczkowych, jest także via ferrata. Ma ona dwie nazwy: Caminito del Rey lub de El Chorro. Pierwsza nazwa jest nieco myląca, bo może sugerować, że chodzi właśnie o tę słynną „Ścieżkę króla”. Jednak jest to klasyczna via ferrata, udostępniona bezpłatnie. Druga nazwa nawiązuje po prostu do miejscowości. Jeśli chodzi o samo umiejscowienie via ferraty to według mnie przypomina ona nieco ferraty nad jeziorem Garda. Nie jest zbyt długa, raczej skupiono się na tym, by jej przejście sprawiało frajdę.

Dojście do ferraty El Chorro. Oznaczenia P – parking, X – miejsce wejścia na drogę do ferraty, F – ferrata

Via ferrata sprzęt

Na ferracie, obowiązuje standardowy zestaw via ferrata: lonża z absorberem, kask, uprząż, buty trekkingowe. Niezbędny jest także bloczek dwuosiowy dostosowany do lin stalowych np. CT Duetto lub Petzl Tandem Speed. Wystarczy jeden na grupę, ale koniecznie z 25–30 m linki pomocniczej. Bloczek jest niezbędny do pokonania tyrolki na ferracie (to miejsce nie ma obejścia), a rep umożliwia przeciągnięcie bloczka do kolejnej osoby w grupie. Po leżących pod tyrolką strzępach różnych pasków i sznurków można się domyślać, jakimi metodami próbowali tędy przechodzić poprzednicy.

Hiszpańska wycena via ferraty

Via ferrata de El Chorro ma wycenę wg skali niemieckiej – K3 (co odpowiada bardziej popularnej skali trudności C). Przeznaczona jest dla osób, które mają już pewne obycie z tego typu szlakami. Wydaje mi się, że na tę wycenę składają się przede wszystkim przeszkody „powietrzne”, czyli tyrolka i dwa mostki linowe. Nie bez znaczenia jest także ekspozycja – praktycznie z każdego punktu na ferracie widać zbiornik wodny de la Encantada, nad którym położone jest El Chorro.

Trudności

Trudności technicznych jako takich tutaj nie ma. Ferrata El Chorro w dużej mierze ma przebieg pionowy, trzeba zatem zachować bezpieczną odległość pomiędzy poszczególnymi osobami w grupie. Na szczęście tylko jeden kawałek ferraty jest lekko przewieszony, pozostałe to pion lub lekko połogi teren, zdarzają się także odcinki trawersujące zbocza.

Większą część trasy przechodzi się korzystając z klamer i niestety jest to jedyny sposób na jej pokonanie. Trudno znaleźć wariant, który umożliwiłby przejście po skale, z wyjątkiem odcinków poziomych – na nich na szczęście króluje solidne, skalne podłoże.

klamry na ferracie el chorro
Praktycznie całą via ferratę El Chorro pokonuje się stąpając po metalowych klamrach (fot. A. Robak).

Najbardziej emocjonującym miejscem jest oczywiście tyrolka, ważne, żeby w grupie znalazła się przynajmniej jedna osoba, która miała już do czynienia z montażem systemu pozwalającego na bezpieczne pokonanie tego typu przeszkody. Tak jak wspomniałam nie ma wariantu obejścia tyrolki. Chociaż każdy z nas nieraz pokonywał tego typu „atrakcję” – jednak nie obyło się bez głośnych okrzyków w momencie, gdy traciliśmy grunt pod nogami. Do tego trudno się przyzwyczaić.

Mostki linowe łączą iglice skalne, zatem można spodziewać się na nich naprawdę wiele powietrza dookoła. Za to widoki jakie się z nich rozciągają, nie tylko na wodę, ale i okoliczne sektory wspinaczkowe i ciągnące się po horyzont góry, robią niesamowite wrażenie. Warto zatem przystanąć na środku mostku i po prostu nacieszyć się krajobrazem wokół.

Końcowy odcinek ferraty to pionowe zejście po skale, a później w dół zbocza. Następnie stromy odcinek po sąsiednim zboczu w górę (stromy, ale nie pionowy, idzie się po ziemi, nie skale). I na końcu jeszcze raz zejście pionowo, po skale w dół. Cała ta trasa jest wciąż ubezpieczona stalową linką. Jeśli jest wilgotno, ten odcinek może wymagać wyjątkowej ostrożności. Koniecznie trzeba się też wpinać w linkę.

Czas przejścia – ferrata El Chorro

Via ferrata El Chorro nie jest bardzo długa, ma 650 m i przewyższenie 250 m. Według danych umieszczonych na tablicy informacyjnej przejście via ferraty zajmuje 2,5 h, zejście do El Chorro – pół godziny.  

Nam, grupie pięcioosobowej, całość zajęła niespełna 3 godziny, w tym przejście ferraty – niecałe 2 godziny. Udało nam się połączyć poranne przejście trasy Caminito del Rey, powrót po samochód, obiad, szybkie zakupy outdoorowe (nie mieliśmy linki pomocniczej) i przejście via ferraty El Chorro.

Informacje praktyczne

Samochód najlepiej zostawić na parkingu przy końcu komercyjnej trasy Caminito del Rey (w styczniu nie mieliśmy z tym najmniejszych problemów – parking jest bezpłatny). Do ferraty można podejść albo przez teren kempingu (może być zamknięty), albo wzdłuż płotu po drodze w stronę, z której przychodzą kończący Caminito. W miejscu, gdzie płot się kończy, trzeba skręcić w prawo i iść ostro pod górę, ścieżką między drzewami. Wejście na via ferratę znajduje się nad torami kolejowymi i jest oznaczone żółtą tablicą informacyjną.

dróżka przez las, dojście do ferraty
Do ferraty Caminito del Rey prowadzi wydeptana ścieżka pnąca się od drogi do podnóża skał (fot. A. Robak).

Zejście z feraty jest dość długie, dlatego rekomenduję wygodne buty górskie. Na szczęście ścieżki są wyraźnie wydeptane i nie ma dużych problemów w zorientowaniu się, jak trzeba zejść do drogi. Przy skrzyżowaniu ścieżek znajduje się niewielki wodopój, w którym można uzupełnić puste butelki. Drogę wśród skalnego podłoża znaczą kamienne kopczyki – w żadnym wypadku nie wolno ich niszczyć, bądź stawiać nowych.

Via ferraty w Comares

Zaledwie 35 km na północny-wschód od Malagi na jednym ze szczytów wzgórz położone jest miasteczko Comares. Trafiliśmy na nie przypadkiem, przeglądając hiszpańskie strony z via ferratami. Tutejsze żelazne drogi są krótsze i mniej widowiskowe, niż via ferrata Caminito del Rey, ale razem z miasteczkiem tworzą bardzo urokliwe miejsce, gdzie można spędzić bardzo udanych kilka godzin.

Ferrata w Comares. Oznaczenia: P – parking, F – ferrata

Co trzeba ze sobą mieć

Niezbędny jest oczywiście zestaw via ferrata (uprząż, lonża z absorberem, kask wspinaczkowy, rękawiczki), aczkolwiek przydatny może być też – podobnie jak na ferracie Caminito del Rey – bloczek dwuosiowy dostosowany do lin stalowych. Dzięki niemu można skorzystać z tutejszej tyrolki. Dobra wiadomość jest także taka, że ma ona obejście dla tych grup, które bloczkiem nie dysponują. Ze względu na przewieszone drogi, warto mieć ze sobą lonżę odpoczynkową – do jej wykonania wystarczy karabinek zakręcany stalowy oraz pętla.

Trudność via ferraty

Na północnym zboczu poprowadzono trzy feraty: via ferrata Fuente Gorda (K1, czyli A), via ferrata La Cueva de la Ventana (K2, czyli B) oraz via ferrata Puerta del Agua (K3, czyli C). Północne położenie jest nie bez znaczenia, szczególnie w cieplejszych miesiącach. Wszystkie trzy drogi zaczynają się właściwie tuż obok siebie i kończą przy parkingu. To dobra wiadomość dla grup, w których jest zróżnicowany poziom doświadczeń i tolerancji dla pewnego poziomu adrenaliny. To taka via ferrata w Decinie w miniaturce.

Wycena drugiej ferraty – oznaczonej K2 – wydaje się nieco zbyt niska. Głównie ze względu na wiele odcinków, które są przewieszone. Trzeba je pokonywać szybko i sprawnie, żeby ręce nie zdążyły się zmęczyć. Lub korzystać z lonży odpoczynkowej. Spore odcinki pokonuje się po klamrach. Ta ferata wzięła swoją nazwę od jaskinki, a raczej skalnego tunelu, przez który jest poprowadzona.

Dla równowagi, via ferrata K3 w Comares dostała tę wycenę chyba przede wszystkim ze względu na trzy mostki linowe. Zdecydowanie więcej jest tu prostych (nieprzewieszonych) pionowych odcinków lub trawersów. W szybkich słowach – jest zdecydowanie mniej siłowa niż K2.

Czas przejścia – feraty w Comares

Żeby przejść wszystkie trzy via ferraty – według czasów podanych na tablicach informacyjnych – potrzebnych jest ok. 3,5 godz. (K1 – 30 min., K2 – 90 min., K3 – 90 min., dotarcie do startu to każdorazowo kwadrans). Jednak czasy te są według naszej ekipy mocno przeszacowane. Przejście ferraty La Cueva de la Ventana (K2) zajęło całej naszej piątce 40 min., podobnie było zresztą z ferratą Puerta del Agua (K3). Na najłatwiejszej – pora się przyznać – nie byliśmy.

Informacje praktyczne

U podstawy skał nie ma miejsca na bezpieczne pozostawienie auta, dlatego najlepiej zostawić samochód na niewielkim parkingu w puncie widokowym Mirador Puerta del Agua na północy miasteczka. Jest to placyk, na którym kończą się wszystkie ferraty. Zejście do nich odbywa się w miarę wygodną ścieżką.

Wyjście z ferraty to… furtka. Taka przypominająca wejście na czyjąś posesję. Jest to jednocześnie najmniej bezpieczne miejsce, ponieważ nie ma tam żadnych ringów, uchwytów, nic, do czego można się wpiąć. Z parkingu teoretycznie nie można jej otworzyć, choć dla bardzo dociekliwych nie jest to niemożliwe. Czym taka próba może się skończyć, nie muszę chyba wspominać. Warto zachować więc ostrożność z obu stron tej bramki.

Comares naprawdę jest warte zobaczenia. Miasteczko leży na szczycie sporego wzgórza. Z kilku tarasów widokowych (tzw. mirador) rozciąga się przepiękny widok na doliny i góry. W lokalnych barach serwują świetne (i tanie) tapas, a przecież po wysiłku fizycznym każdemu należy się małe co nieco.

Andaluzja urzeka przyrodą, zabytkami i niesamowitą historią. Warto tu przyjechać niezależnie od ulubionego sposobu na spędzenie wolnego czasu. Jeśli lubisz trochę adrenaliny i szlaki via ferrata Hiszpania może być ciekawym kierunkiem wczesnowiosennych wojaży. Każdy znajdzie tu coś dla siebie.

Spodobał Ci się ten artykuł? Podziel się nim:
Zobacz również: