Wiating i tarp – alternatywa dla namiotów
Porady

Wiating i tarp – alternatywa dla namiotów

Redakcja skalnik.pl / 03 lipca 2020

Kiedy myślicie „camping” mówicienamiot”? Czas na poszerzanie horyzontów! Rozważymy alternatywy dla tak mainstreamowego schronienia oraz przeanalizujemy wady i zalety różnych zamienników. Zapraszam w podróż bez namiotu!

Namiot turystyczny – nie zawsze jest fajnie

Zacznę od wyznania. Nie lubię spać w namiocie. Wiąże się to z przykrymi doświadczeniami, które miałem okazję przeżywać praktycznie w każdym namiocie, prawie każdej nocy i poranka. Ten moment, kiedy na zewnątrz kropi deszcz, zamykamy wszystkie drzwi i kładziemy się spać w trzy osoby, a rano z trudem wstajemy. Czuć, że spało tam trzech zmęczonych facetów i to, że rano przyświeciło słońce. Ledwo da się oddychać, a poza tym gorąco jak w saunie. Kto tak nie miał, niech pierwszy rzuci kamieniem.

Po takim poranku najczęściej cały namiot jest wilgotny, trzeba go wietrzyć i suszyć, co zajmuje czas i energię. Fajnie jak uda nam się to zrobić rano, ale jak będzie deszczowo, to mokrą kupę materiału należy zwinąć do plecaka i w środku trasy rozwiesić. Ogrom pracy! A można by w tym czasie robić, nie wiem… nic?

Albo rozkładanie namiotu. Czy ktokolwiek odczuwa przyjemność z codziennego rozkładania i składania stelażu, naciągania na niego tropiku? Ja na pewno nie, chociaż nie raz, nie dwa zmuszony byłem to robić. Niechęć rosła z każdym z nich.

Po tych słowach można wysnuć wniosek, że de facto jestem leniem. I będzie to całkiem trafne spostrzeżenie. A jak na lenia przystało, to nosić też mi się nie chce. Namioty poniżej kilograma już bolą kieszeń i wymagają wyrzeczeń (głównie wygody ze względu na wielkość), a te które są komfortowe mają nieprzyzwoitą wagę. Do tego dochodzi objętość, która determinuje większy plecak i jeszcze parę czynników.

Ostatnim problemem jaki napotkałem to wymiary różnych egzemplarzy. Na szczęście nie wszystkie modele takie są, ale ostatnio to jakaś plaga. Przy moich 183 cm wzrostu już należy się zastanawiać, który namiot nie będzie za krótki. Paranoja! Szczególnie gdy chce się spać po królewsku i położyć na podłodze materac turystyczny rozmiaru XL (64 cm szerokości, 192 długości i 10 grubości). Kiedyś okazało się przy takim biwaku, że kawałek materaca wychodzi do przedsionka, a koledzy po bokach prawie leżą na ścianach.

LNT a namiot

Nie sposób nie wspomnieć o tym, że namiot nie jest najbardziej przyjaznym dla środowiska schronieniem. Wygniata sporo miejsca, często wymaga wbijania sporej ilości szpilek, a to nie jest to co tygryski lubią najbardziej. Tak jak pisałem w tekście dedykowanym Leave No Trace (zobacz) dużo lepiej będzie przygotować hamak turystyczny i bujać się między drzewami. O tym powiem w dalszej części artykułu.

Alternatywa – wiaty turystyczne

Mamy przyjemność żyć w Polsce, a to znaczy, że możemy korzystać z całkiem dobrze rozbudowanej infrastruktury turystycznej. Oprócz świetnie oznaczonych szlaków, licznych schronisk i innych atrakcji jest u nas masa, ale to naprawdę masa wiat, chatek i altanek przeznaczonych do spania. W moim osobistym rankingu najlepsze są typu skandynawskiego, otwarte z jednej strony.

nocleg w wiacie turystycznej
Wiaty skandynawskie to moje ulubione miejsce na biwak.

Korzystanie z takich wynalazków jest najlepsze dla środowiska, bo nie robimy, jako społeczność turystyczna, obozu wszędzie, tylko w jednym i tym samym miejscu, co pozwala reszcie terenu żyć swoim życiem. Oprócz tego jest super wygodne! Pamiętacie jeszcze pierwszy akapit tekstu Rozkładanie? Odpada. Ścisk? Odpada. Duchota? Odpada

Czyli bajka! Oprócz dwóch minusów, które zanotowałem. Możemy tam nie być sami, bo to dobro publiczne i trzeba się liczyć z gośćmi oraz wada wynikająca bezpośrednio z zalety – są w określonych miejscach. Nie zawsze są w idealnym położeniu, przez co często trzeba wydłużać lub skracać trasę, aby z nich skorzystać. Można też planować trasę pod miejsca noclegowe, a nie konkretny szlak do przejścia, jak to zwykle robię.

Trzecią wadą, zawartą w tej pierwszej, są ludzie. Nie ci którzy przychodzą i śpią obok nas, bo to jest zupełnie do przełknięcia – a nuż się kogoś fajnego pozna. Najgorsi są syfiarze-wandale. Dwie moje ulubione miejscówki spłonęły lub zostały zawalone w ciągu miesiąca. Przypadek? Nie sądzę. Na takich należy uważać. Wystrzegać się trzeba też tego, by kimś takim się nie stać!

wnętrze wiaty typu skandynawskiego
Wnętrze jednej z wiat skandynawskich w Sudetach Środkowych. (fot. Sławek Nosal)

Wiatingowy savoir-vivre

Krótko, bo nie ma o czym mówić. Tak jak w restauracji, tak samo w spartańskich wiatingowo – schronowych warunkach należy się zachować.

Po pierwsze ogólna kultura – dzień dobry, bo nic nie jest gorsze od gbura, który przyjdzie i się nawet nie odezwie. Po drugie, też kultura, ale co do przedmiotów. Nie śmiecimy, nie zostawiamy syfu, nie piszemy węglem po ścianach. Najlepiej będzie też zabrać coś po innych. Korona nam z głowy nie spadnie, możemy się pochwalić potem na Facebooku, Instagramie czy innych portalach. Dla hardcorów polecam hashtag #trashbagchallenge. Trzecia sprawa – trzymamy porządek i zajmujemy mało miejsca. To że przyszliśmy o 18 na miejsce noclegowe, nie oznacza, że ktoś tu nie przybiegnie o 23, żeby zaliczyć regeneracyjną drzemkę i o 5 rano nie wybiegnie dalej. Poza tym, im „ciaśniej” leżymy, tym większą kontrolę mamy nad ekwipunkiem. Wtedy żaden złodziej, ani zwierzo-złodziej nie będzie nam gmerać w plecaku.

Jeśli korzystamy z toalety, róbmy to możliwie daleko i w miejscu z którego nie ma możliwości zawiać. Rozumiecie problem, prawda? Często zdarza się, że we wiatach jest naskładane drewno. Jeśli nie ma żadnych tabliczek, to jakiś miły turysta przygotował nam opał, możemy z niego korzystać. Ale wiąże się to z tym, że mamy go zostawić co najmniej tyle samo. Jest to o tyle ważne, że jak jest załamanie pogody i ktoś przyjdzie na to miejsce z myślą o wysuszeniu rzeczy i ogrzaniu się, to bez takiego drewna będzie miał bardzo pod górkę. Ja zwykłem jeszcze zbierać więcej drewna niż zastałem, a tym więcej im lepsza jest pogoda. Poranny spacer na rozruszanie kości i sprawdzenie, co jest za górką, świetnie się nadaje do zebrania kilku wiatrołomów. Suche drewno schowane pod daszkiem zostanie suche – czyli takie jakiego potrzebujemy najbardziej. Zachęcam do podobnych działań. Z drugiej strony oczywiście, nie mamy obowiązku zużywać wszystkiego

Wiaty za granicą

Oczywiście nie tylko Polska wiatami stoi. Prym wiedzie Skandynawia ze swoimi hytte – schroniskami samoobsługowymi. Są tam też normalne wiaty, takie jak ta:

nocowanie wiata turystyczna
Jedna z wiat w Skandynawii. W wiacie znaleźliśmy nawet śpiwór zawinięty w worek wodoodporny, świeczki i karty do gry.
skandynawskie hytte
„Luksususowe” hytte w uroczym położeniu. Noc w tym obiekcie kosztowała 350 NOK, czyli około 150 zł.

Muszę przyznać, że to był największy luksus. Izolowana, na podłodze trzy warstwy pianki, ściany obite materiałem, żeby się o deski nie opierać, plandeka do zamykania, zapas drewna jak na apokalipsę. Bajka!

Wyżej wymieniona hytte ma jednak inną formę, najczęściej bardziej przypominającą nasze schroniska. Planując nocleg w takim miejscu pamiętajcie, że jest to przeważnie płatne.

W górach wysokich jest wiele chatek, które pełnią funkcję schronów i mieszkań dla pasterzy. Nie zakładajcie z góry noclegu w takich miejscach. Są one miejscem, gdzie nocuje się w ostateczności, a nie z chęci. Chaty pasterzy natomiast są zwykle ich prywatną własnością i mogą być pozamykane. Czasem ich stan pozostawia wiele do życzenia i mogą grozić zawaleniem.

szałasy prijevor pass
Góry Dynarskie. W wyższych górach można spotkać szałasy, które często – jak te ze zdjęcia – bywają zamknięte. (fot. Sławek Nosal)

Tarp, czyli realna płachta biwakowa

Wstęp – tarp to kawałek wodoodpornego materiału. Z reguły 3×3 metry, waga lekkich to około 600 gramów z linkami i szpilkami, po złożeniu objętość półlitrowej butelki Nalgene. W gruncie rzeczy na tym bym mógł skończyć, bo wymieniłem wszystkie zalety tego rozwiązania. Oprócz tego, że tarpa można rozkładać na milion sposobów – zamknięty, otwarty, nisko, średnio, w pionie, w poziomie. Jest przewiew, więc nie ma duchoty. Jest wygodnie, bo dużo przestrzeni – w takim 3×3 spaliśmy przez tydzień w trzy osoby z plecakami, było zupełnie dobrze, nawet z deszczem i wiatrem.

Wady? Jest otwarty (ups, znowu wada/zaleta) – trzeba trzymać porządek, żeby zwierzęta nie chciały się zbliżać. Przypadki skrajne, ale czuję się zobowiązany wspomnieć. Jak się źle rozłoży, to wieje, ale przez to nie ma opcji, żeby zorganizować saunę pod nim. Przez uniwersalność, wagę i objętość u mnie wygrywa tarp. Poza tym szybciej się go rozkłada, suszy, zwykle są tańsze niż namioty i cały czas mam dostęp do świeżego powietrza.

biwak tarp
Po obudzeniu się pod tarpem nie musimy wypełzać ze śpiwora, żeby podziwiać widoczki.

Hamak + tarp

Są agenci, którzy lubią wisieć. Ja do nich nie należę, niemniej jednak to kolejna opcja na nocleg bez namiotu. Wyżej wspomniana płachta biwakowa pozwala schować pod nią hamak, na upartego nawet hamaki turystyczne, z całym majdanem. Wspominałem o uniwersalności? Zachęcam do rozejrzenia się w temacie, każdy znajdzie coś dla siebie. Hamak turystyczny to temat rzeka, w sam raz na długie noce przy ognisku.  Przypomnę tylko, że jak lekko byśmy nie chodzili do wiszenia na drzewach tylko taśmy, żadne linki o średnicy 2 mm.

Bivy, czyli teoretyczna płachta biwakowa

Przyznam szczerze, nie wiem czyja do wina. Anglojęzycznych, czy polskojęzycznych, ale u nas tarp i bivy cover to „płachta biwakowa”. Różnią się znacznie od siebie, pozwolę więc sobie na używanie nazw zagranicznych. Jest to dobra opcja pod tarpa albo na specyficzne warunki. Sporo używało się tego w wojsku, bo jest szybkie i niewidoczne. Ale tamte bivy ważą ponad kilogram, więc pomińmy temat. Generalnie wszędzie, gdzie jest wilgotno, a my chcemy się od tego odciąć bierzemy bivy – do jaskini, na plażę. Czy nadaje się to jako jedyna ochrona? Dla tych którzy są w stanie poświęcić nieco wygody – tak, ale konkretne modele. Muszą być całkowicie zamykane, dobrze oddychające i wytrzymałe. W innych mija się to z celem.

Minimalistyczny biwak z płachtą bivi (fot. Wolfgang11, pixabay)

 

Chciałbym podpowiedzieć idealne rozwiązanie na biwak, ale ono nie istnieje. Najlepiej sprawdźcie wszystkie i zdecydujcie co jest dla Was najlepsze. Pamiętajcie tylko, że namiot to nie jest jedyna droga! Biwak w terenie można przygotować na więcej sposobów.

Krzysztof Ostryżniuk

Spodobał Ci się ten artykuł? Podziel się nim:
Zobacz również: