Arc’teryx Atom LT – sweter puchowy XXI wieku
Testy

Arc’teryx Atom LT – sweter puchowy XXI wieku

Dominik Marzec / 23 października 2018

Czas polaru dobiegł końca, trzeba to sobie jasno powiedzieć. Pewnej chłodnej jesieni przeglądając niezliczone ilości męskich kurtek i bluz, szukając nowego docieplacza do swojej górskiej kolekcji stanąłem przed dylematem… Kupić kolejnego Polarteca 200-tkę, czy może pójść z duchem czasu i rozejrzeć się za lekką kurtką o technicznym kroju z puchem albo syntetykiem wewnątrz?

Niewiele wody upłynęło w Odrze i nie wiadomo kiedy stałem się posiadaczem Arc’teryx Atom LT. Kurtka, jak się okazało, została ze mną do dziś i zostanie pewnie na dłużej, ponieważ oferuje dużo więcej niż od niej oczekiwałem.

Atom LT to kurtka, której miejsce w szeregu technicznej odzieży trzeba określić jako „mid layer”, czyli docieplająca warstwa pośrednia. Kurtka wypełniona jest syntetyczną ociepliną Coreloft™, która jest wykonana z włókien poliestrowych i stanowi alternatywę dla naturalnego puchu. Z premedytacją wybrałem syntetyk, gdyż nie trzeba się o niego troszczyć, tak jak o kaczkę czy gęś. Dzięki swoim hydrofobowym właściwościom Coreloft™ sprawdza się również w warunkach bardziej wilgotnych i na tę wilgoć nie jest aż tak podatny.

Ocieplenie Coreloft™ – o tym co wewnątrz

Ocieplina Coreloft™ znajduje się wewnątrz całej kutki, poza boczymi panelami, które znajdują się po obu stronach kurtki (od pachy w dół). W tych miejscach zastosowano wstawki ze znanego i lubianego przez ludzi outdooru materiału Polartec® Power Stretch®. Wstawki znalazły się w tych miejscach dla poprawy wentylacji. Trzeba przyznać, że w kurtce Arcteryx Atom z oddychalnością jest naprawdę dobrze i chyba ani razu nie zdarzyło mi się w nim nadmiernie spocić.

Atom LT Arcteryx

Aktywny dzień. Pełnia zimy!

Minus modelu taki, że niestety boczne fleecowe panele nie dają tak dobrej osłony przed wiatrem, jak pozostała część kurtki. Daje się to odczuć przy mocniejszych podmuchach. Na własnej skórze przekonałem się o tym podczas najzimniejszego weekendu ostatnich lat. Tak, tak, to właśnie wtedy nagłówki krzyczały, że w Tatrach będzie niższa temperatura odczuwalna niż w Karakorum). W tamtych dniach pomyślalem, że na szczycie Babiej wystarczy mi do przeżycia sam Atom i bluza z merino. Cóż, nie wystarczył, a uderzenia mrozu pod pachami zmusiły mnie do założenia hardshella.

 

Materiał zewnętrzny

Jeśli jesteśmy w temacie wiatru, to trzeba pamiętać, że Atom nie jest typową warstwą zewnętrzną na zimowe warunki. Owszem, z wiatrem i lekkiem deszczem sobie poradzi. W mieście będzie świetny jako okrycie wierzchnie, ale gdy warunki i temperatura polecą w dół na łeb na szyję, jednak trzeba będzie opancerzyć się w hardshell. Podstawową osłonę przed niekorzystną pogodą w Atomie zapewni warstwa materiału pokryta fabryczną impregnacją DWR.

Materiał wierzchni nazywa Arc’teryx określa słowem”Taffeta”, co według definicji oznacza tkaninę z jedwabiu. Faktycznie ten miękki nylon o strukturze mikro rip-stop w dotyku może przypominać jedwab. Choć w teorii jest wytrzymały, to trzeba pamiętać, że nie jest to żadna Cordura. Nie polecałbym tej kurtki do wieczornych posiedzeń przy ognisku. Przypomnijcie sobie te wszystkie dziury w śpiworach powstałe od skaczących iskier. Tego samego dość łatwo może się nabawić kurtka Atom. W tej kurtce zawsze dwa razy zastanawiam się też, gdy powstaje potrzeba przebicia się przez zarośla, aby wrócić na nieopatrznie zagubiony szlak. Atom zdecydowanie nie jest kurtką do ostrego tyrania w terenie.

Krój kurtki Arc’teryx Atom LT

Mankiety wykonanne są w kurtce z cienkiego stretchu, co oznacza, że nie mamy możliwości regulacji obwodu rękawa na jego końcu. Nie przeszkadzało mi to jednak, elastyczny materiał jest wygodny w zakładaniu. Po dwóch latach użytkowania mankiety nie noszą oznak nadmiernego rozciągnięcia i wciąż spełniają swoją rolę. To również drobiazg, ale łatwo możemy odsłonić choćby zegarek ukryty pod rękawem kurtki.

Kieszene są trzy. Na pierwszy ogień dwie boczne, idealne do schowania czapki, rękawiczek czy buffa, jednak za krótkie, aby zmieścić mapę. Co ciekawe, wzdłuż zamka dodano po obu stronach dodatkowe paski nylonu ze wzmocnieniem rip-stop, prawdopodobnie po to, by uchronić materiał przed przypadkowym uszkodzeniem po wcięciu się w maszynkę zamka. Wszyscy wiemy, jak bardzo takie zacięcie irytuje. Miłym dodatkiem jest wszycie wewnętrz kieszeni wstawek miękkiego materiału, dzięki któremu możemy przyjemnie dogrzać sobie zmarznięte ręce. Skrzętnie z tej możliwości korzystałem wiele razy. Zdarzało się, że podczas większych mrozów całkiem długie odcinki marszu pokonywałem z dłońmi w kieszeniach Atoma. Dla mnie to duży plus.

Trzecia, płaska kieszonka znajduje się od wewnętrznej strony kurtki. Jest ona rozmiarów typowej mapy turystycznej i zamyka się ją – jak kieszenie boczne – na zamek błyskawiczny. Żeby dostać się do tej ukrytej kieszonki, trzeba jednak rozpiąć kurtkę do około 3/4 długości. Można więc przypadkiem nałapać sobie zimnego wiatru pod odzież.

Kaptur ScubaHood™ jest ocieplany na całej powierzchni. Brzeg kaptura obszyty jest gumką, a z tyłu znajduje się ściągacz ze stoperem, pozwalający na szczelniejsze dopasowanie kaptura do głowy. Jego rozmiar i kształt pomyślano tak, aby dało się go bez przeszkód założyć i nosić na kasku. Kurtka nie ma zbyt wysokiej gardy, ale szyja chroniona jest wystaczająco – w moim przypadku zasunięty do końca zamek kończy się zaraz pod dolną wargą.

Kurtka jest bardzo dobrze zaprojektowana, podczas ruchów rękami nic tu nie podjeżdża do góry ani nie podwija się. Na dole odzież można sobie dodatkowo wyregulować w obwodzie przy użyciu wszytego ściągacza.

Najbardzej urzeka mnie jednak w tej kurtce ogólna wygoda użytkowania. Mięciutki materiał wierzchni w połączeniu z wypełnieniem Coreloft™ i wstawkami z fleecu spawiają, żę kurtka jest lekka jak piórko i bardzo przyjemna w kontakcie z ciałem. Po założeniu Atoma na sam tylko t-shirt czuję się komfortowo, jak w śpiworze. Niska waga sprawia, że w ogóle nie czuć kurtki, a dobry design nie krępuje ruchów w żadnym stopniu.

Wspominając o wadze nie można zapomnieć o kolejnym ogromnym plusie Atoma LT. Jest po prostu model niesamowicie pakowny! Kurtkę można skompresować do jednej z jej kieszeni albo kaptura. Wówczas będzie zajmować tyle miejsca co, powiedzmy, kubek termiczny.

Jak używać kurtkę Atom LT

Zamiast podsumowania napiszę o kilku konkretach. Warto rzucić okiem, do jakich zastosowań sam używałem kurtki Atom LT Hoody i do których sprawdziła się znakomicie:

  • warstwa wierzchnia, do codziennego noszenia w warunkach miejskich (w temperaturze ~10 stopni i bez wiatru daje radę na samym t-shircie, gdy robi się zimniej zakładałem pod spód dodatkową bluzę polarową)
  •  warstwa pośrednia, noszona pod softshellem albo hardshellem podczas spacerów w terenie zimą (do dynamicznego napierania oczywiście się nie nada)
  •  tzw. „postojówka” czyli kurtka noszona awaryjnie w plecaku i zakładana na chwilę, jako ostatnia warstwa podczas przerwy na kubek herbaty zimą w górach, czy do przygotowania śniadania podczas chłodnego poradnka latem/wczesną jesienią.

Wszechstronność kurtki sprawiła, że Atom LT stał się jedną z moich ulubionych kurtek, którą to mogę użyć do przeróżnych zastosowań praktycznie przez cały rok. Szczególnie cenię jej walory w okresie jesiennym/wiosennym, gdy tylko temperatura spada poniżej 15 stopni i mogę ją założyć jako ciepłą i wygodną kurtkę na miasto. Jej ekstremalna lekkość i pakowność powoduje że nawet podczas letnich wycieczek kusi mnie, aby wepchnąć ją gdzieś do bocznej kieszeni plecaka – jak to się mówi – „na wszelki wypadek”. Jeśli już raz podczas wycieczki zakładam kurtkę Atom LT na siebie, to potem nie bardzo mam ochotę ją zdejmować.

Spodobał Ci się ten artykuł? Podziel się nim:
Zobacz również: