Biegowy test. Górski Zimowy Półmaraton Ślężański
Pasja

Biegowy test. Górski Zimowy Półmaraton Ślężański

Paweł Król / 04 marca 2019

Moja miłość do biegania narodziła się w 2014 roku. Od tamtego czasu jesteśmy nierozłączni. Kiedy miałem wolną chwilę… biegałem, kiedy nachodziła mnie ochota… zakładałem buty i ruszałem przed siebie. Etap „raczkowania” minął jednak dość szybko i chociaż dystanse 10-15 km dawały mi sporo satysfakcji, to już wtedy wiedziałem, że chcę czegoś więcej.

Chciałem prawdziwego wyzwania, jakim na tamten czas był maraton. Do tej pory ukończyłem ich osiem, w tym zawody w Rzymie, Barcelonie, Budapeszcie i Madrycie. Biegi miejskie są mocno promowane i bardzo komercyjne. Ich masowość sprawiła, że zacząłem szukać czegoś innego, czegoś spokojniejszego. Coraz częściej wybiegałem za miasto. Wycieczki po lesie i po górach nie tylko polepszały kondycję, lecz także pozytywnie dostrajały oraz wpływały świetnie na moje zdrowie i samopoczucie. Biegi trailowe sprawiały mi autentyczną radość, a klimat na zawodach był nie do podrobienia. Wreszcie znalazłem swoją niszę. W biegowym CV pojawiały się pierwsze górskie półmaratony. Mój najważniejszy sportowy test ma jednak dopiero nadejść i zbliża się coraz większymi krokami…

 

Na początku było marzenie

Baikal Ice Marathon (BIM), bo o nim mowa, nie jest zwykłym maratonem. Daremnie szukać drogi szutrowej, asfaltu czy nawet kostki brukowej. Trasa BIM to 42 km skutego lodem najgłębszego jeziora świata. Nierzadko śmiałków wita ponad trzydziestostopniowy mróz, porywisty wiatr i zaspy. Każdego roku do rosyjskiej Listwianki przyjeżdża zimą ponad setka biegaczy chcących zmierzyć się z żywiołem i pokonać jeden z najtrudniejszych maratonów na świecie. Już sam fakt biegania po lodzie stanowi wyzwanie. Jeśli dodamy do tego opady śniegu, skrajnie niską temperaturę oraz samotność na niemal całej trasie, to robi się z tego życiowy sprawdzian kondycji i charakteru. Opis tego maratonu mocno demotywuje, ale bieg ten, od czternastu edycji cieszy się niesłabnąca popularnością, wciąż działając na wyobraźnię biegaczy na całym świecie. Zadziałał również na moją. Wiem, że łatwo i przyjemnie nie będzie, ale czego się nie robi żeby spełnić marzenie!

bajkał ice maraton

Bajkał – pustynia z lodu i śniegu.

 

Do Maratonu jeden krok

Przygotowania do tak morderczego biegu rozpoczynają się dużo, dużo wcześniej. Żelazna kondycja i mocna psychika to nie wszystko. Ważną rolę odgrywa skompletowanie niezbędnego sprzętu, który pozwoli mi dotrzeć do mety. W Polsce ciężko o warunki panujące na Syberii, więc trzeba korzystać z każdej nadarzającej się okazji. Taką bez wątpienia był dystans 24 km rozgrywany podczas 4. Górskiego Zimowego Maratonu Ślężańskiego. Dlaczego wybrałem akurat ten bieg? Tak na prawdę odpowiedzi jest kilka. Zimowy bieg jest okazją na wypróbowanie sprzętu, który zabiorę na Syberię. Dzięki górskim podbiegom przetestuje siłę biegową i wzmocnię kondycję. Temperatura będzie zdecydowanie niższa niż w mieście. Dodatkowo Ślęża jest bardzo blisko, więc ten prozaiczny powód sprawił, że nie zastanawiałem się długo.

Górski Zimowy Półmaraton Ślężański

Pakiet startowy odebrany. Teraz już wszystko zależy od tego, co w nogach i w głowie.

 

Ready. Steady. Go!

Bieg rozpoczął się zgodnie z planem i punktualnie, a na linii startu stanęło 580 zawodników. Opady śniegu nasilały się wraz z wysokością. Biegło się coraz ciężej i trzeba było zdecydowanie zwolnić tempo. Zdarzały się i takie obrazki, gdzie część biegaczy wchodziła na czworaka. Atak na szczyt przypominał bardziej kolejkę na Kasprowy, niż równomierny bieg. Zmęczenie ewidentnie dopadło wszystkich, a dystans na liczniku zegarka wskazywał dopiero 8 km. Po wyczerpującej wspinaczce tym razem stroma trasa w dół. Czułem że, zbiegam zdecydowanie za szybko.

W zawodach górskich łatwo o chwilę nieuwagi i bolesny upadek murowany, zwłaszcza jeśli pod stopami lód i śnieg. Fortunnie udało się zbiec bez wywrotki i na zegarku odnotowałem najszybszy odcinek – 04:05 min/km. Powoli zwolniłem, trasa wyrównała się i mogłem biec stałym tempem. Mniej więcej na półmetku pojawił się kolejny punkt odżywczy. Zdecydowałem się uzupełnić płyny oraz dostarczyć utraconą energię. Wcześniejsze punkty były dla mnie zbędne.

Na Przełęczy Tąpadła (15 km trasy) dało się w końcu usłyszeć doping kibiców. Bardzo mnie ucieszyło, że organizatorzy wygospodarowali przestrzeń dla rodzin i najbliższych. Było to tak naprawdę jedyne miejsce na całej trasie, gdzie można było zagrzewać zawodników do walki.

mapa zmimoy górski półmartaton ślężański

Trasa półmaratonu pozwala zajrzeć w niejeden zakątek Masywu Ślęży.

Ostatni odcinek przebiegał przez las. Ze względu na nawierzchnię, był to dla mnie zdecydowanie najcięższy fragment trasy. Wystające konary drzew, śliskie kamienie i błoto utrudniały bieg. W takich warunkach lepiej sprawdziłyby się zwykłe buty trailowe. Pomimo niedogodności, na metę wbiegłem z optymalnym, „treningowym” czasem. Byłem zmęczony, ale zdecydowanie zadowolony.

 

Dobre przygotowanie to podstawa

Mimo trudów trasy, przygotowany sprzęt sprawdził się świetnie. Nie mogłem wypróbować całego ekwipunku, który zabiorę na Syberię, bo warunki atmosferyczne były zbyt łagodne. Startując w Baikal Ice Marathon użyję najcieplejszej wersji bielizny termoaktywnej wykonanej z włókien wełny owiec merynosów, posiadającej wyjątkowe właściwości termoregulacyjne. Merino skutecznie chroni zarówno organizm przed wyziębieniem, jak i przed przegrzaniem. Odpowiednia termoregulacja w tak ekstremalnych warunkach to podstawa. Nie może być ani za zimno, ani za ciepło. Pod spód wykorzystam klasyczną techniczną bluzę, zaś zewnętrzną warstwę stanowić będzie przeciwwiatrowa kurtka pokryta teflonem. Teflon odpowiada za wytrzymałość materiału na uszkodzenia mechaniczne oraz wypieranie wody.

Na nogi założę spodnie wyposażone w podobne technologie, które posiadają system odprowadzania wilgoci w ich tylniej części. Pobiegnę oczywiście w butach z kolcami stworzonymi do startów w najtrudniejszych warunkach zimowych. Najeżona kolcami podeszwa, zapewni maksymalną przyczepność na oblodzonych ścieżkach, głębokim śniegu i zmrożonym podłożu. Niezbędne będą również stuptuty, zapobiegające wpadaniu lodu i śniegu. Osłaniając but, szansa, że śnieg dostanie się do środka jest zerowa. O ciepło stóp zadbają skarpety z wełny Merino, które dzięki wspaniałym właściwościom będą grzały stopy nawet wtedy, gdy ulegną przemoczeniu. Głowę zabezpieczę techniczną kominiarką i trójwarstwową czapką. Z uwagi na bajkalski wiatr i ostre słońce niezbędne będą gogle narciarskie lub sportowe okulary. W najcięższym wariancie pogodowym, gdy temperatura spadnie poniżej -20°C, twarz dodatkowo pokryję wazeliną, a szyję zabezpieczę zimowym kominem. Na ręce ubiorę rękawice narciarskie, opcjonalnie – przy wyższych temperaturach – zwykłe rękawiczki do biegania.

Warunki pogodowe półmaratonu Ślężańskiego, nawet w połowie nie oddały tego, czego prawdopodobnie doświadczę na Syberii. Przy -5°C, jedyne co mogłem przetestować z zakupionych rzeczy to buty, stuptuty i techniczną bluzę z kapturem.

Mimo bardziej sprzyjających okoliczności, dalej podtrzymuję, że jeśli biegamy po śniegu, to na pewno nie w zwykłych adidasach. Niestety większość biegaczy zlekceważyła ten fakt, efektem czego były problemy z przyczepnością, poślizgi czy wywrotki. Moje buty sprawdziły się idealnie! Pełna przyczepność i stabilność. Stuptuty również nie zawiodły, zabezpieczyły kostki tak, jak powinny. Funkcjonalność bluzy – nieprzemakalność, oddychalność, utrzymywanie ciepła oraz lekkość – pozwoliła mi na zachowanie założonego tempa biegu. Dobrą decyzją była bez wątpienia rezygnacja z kurtki. Założyłem, że mogłaby pogorszyć komfort biegu, a przegrzanie plus ograniczone ruchy równa się gorszy czas.

Na koniec najważniejsze… buty trailowe. Tym razem na nogi założyłem buty z kolcami. W górnych partiach trasy buty z kolcami sprawowały się wyśmienicie, na śniegu i lodzie byłem zdecydowanie szybszy. Mogłem pozwolić sobie nawet na wyprzedzanie i ryzykowne manewry. Jednak kamienie, konary czy żwir, nie są tym, co kolce lubią najbardziej. Na ostatnim odcinku, gdy tylko trasa zmieniła swoją strukturę, kilometry pokonywałem z dużo większą trudnością. Buty straciły swoją przyczepność, przez co komfort biegu zdecydowanie się pogorszył.

Odpowiednie buty i stuptuty biegowe to podstawa w biegach górskich.

 

Misja wykonana

Każdy start uczy czegoś nowego. Popełnione błędy procentują w przyszłości lepszym przygotowaniem. Po tym biegu wnioski nasuwają się same. Startujesz w biegu górskim? Sprawdź topografię i ukształtowanie terenu, bo to właśnie z trasą miałem największe problemy podczas Ślężańskiego biegu. Pokonany dystans to jedynie 24 km, więc skutki potknięć nie były tak odczuwalne, jak mogło by być podczas maratonu czy biegu ultra. Dobrze również, że bieg był czysto treningowym startem, gdyż błędy popełnione w ekstremalnych warunkach mogą mieć poważniejsze konsekwencje.

4. Górski Zimowy Maraton Ślężański był ciekawym doświadczeniem biegowym. Efektownie poprowadzona trasa i zmienne warunki atmosferyczne to największe plusy biegu. Na pochwałę zasługuję dobra organizacja na całej trasie. Widoczne żółte wstążki rozwieszone co kilkaset metrów na krzakach i drzewach, spowodowały, że nie było szans na pomylenie kierunku. W ciężkich momentach mogłem liczyć na wsparcie wolontariuszy. Punkty z posiłkiem i ciepłymi napojami rozstawiono w najtrudniejszych miejscach. Na mecie czekała pyszna grochówka, a dla potrzebujących większego rozluźnienia herbata z rumem.

meta górksi półmaraton ślężański

Meta. Duży i piękny medal oraz dużo, dużo satysfakcji!

 

Górski Zimowy Maraton Ślężański to bieg, który polecam osobom zaczynającym przygodę z długimi dystansami po górach, ale również doświadczonym maratończykom. Każdy znajdzie coś dla siebie. Osobiście start wykorzystałem do sprawdzenia sprzętu w trudniejszych warunkach. Przygotowania do biegu to nie tylko spakowanie torby ze sprzętem i wyjazd w góry. Dobrze jest zbadać topografię terenu, sprawdzić pogodę i poszukać innych cennych informacji, które ułatwią bezpieczne pokonanie trasy.

Spodobał Ci się ten artykuł? Podziel się nim:
Zobacz również: