Ferraty w Austrii – Ziemia Salzburska
Pasja

Ferraty w Austrii – Ziemia Salzburska

Beata Nawrotkiewicz / 03 lipca 2019

Jeśli pierwsze ferratowe szlify już za tobą, pora wybrać się w miejsca, które dają możliwość kilkugodzinnych przejść, fantastycznych widoków i niezapomnianych wrażeń. W austriackich Alpach Salzburskich poprowadzono kilkaset (!) żelaznych dróg o różnym poziomie trudności. Zapraszam do kanionu Postalm i nad jezioro Gosau.

W przeciwieństwie do wcześniej opisywanych w naszym cyklu dróg via ferrata blisko Polski, austriackie ferraty to pełnoprawne szlaki. Ich przejście trwa minimum godzinę, a bywa, że dużo dłużej – co także zależy od ich popularności, a więc i zatłoczenia. Z tego też względu oprócz sprzętu na ferratę koniecznie zabierz ze sobą kurtkę przeciwdeszczową, coś do picia i przekąskę. Dobrze mieć także w plecaku linę i przyrząd asekuracyjny. Co jeszcze warto wiedzieć na początek? W krajach niemieckojęzycznych nie używa się określenia „via ferrata”, lecz szlaki te określa swojsko „Klettersteig”.

Via ferrata Postalmklamm

Najciekawsza z dotychczas zdobytych przeze mnie ferrat, to niewątpliwie żelazna droga poprowadzona w kanionie Postalm. Jest długa, znajduje się w miejscu nieoczywistym i ma tyle atrakcji, że spokojnie można by nimi obdzielić jeszcze kilka górskich szlaków. Wielką zaletą jest w sumie niewielka wysokość, na jakiej się znajduje. Dzięki temu była dostępna na początku maja, a to raczej wyjątek niż reguła.

Dojazd i parkowanie

Jedyna droga, którą można dojechać do ferraty ma prywatnego właściciela. Trzeba więc, mimo winiety, zapłacić za przejazd nią. Dobra wiadomość jest taka, że płaci się tylko przy wjeździe. Dobrze mieć drobne euro, ponieważ należność (10 euro) reguluje się w automacie. Widoki po drodze zniewalają i sprawiają, że jazda jest prawdziwą przyjemnością.

Schematyczny przebieg ferraty Postalmklamm

Niewielki parking zorganizowano w miejscu, z którego można najszybciej dojść do początku via ferraty. Łatwo go poznać po umieszczonej w tym miejscu mapce Postalmklamm Klettersteig. Dojście szlakiem z parkingu zajmuje ok. 20 min. Stalowa linka pojawia się nagle w miejscu, które nie wydaje się trudniejsze, niż przebyte wcześniej. Ponieważ szlak prowadzi przez las liściasty trzeba uważać na leżące liście, które o poranku lub po opadach są wilgotne. Nie ufajcie też leżącym na ścieżce kamieniom, część z nich jest zdradliwie ruchoma.

Opis ferraty Postalmklamm

Ferrata jest długa i składa się z kilku części. Najdłuższa i najbardziej emocjonująca biegnie wzdłuż kanionu i obfituje w liczne atrakcje. Potem jest raczej mało wspinaczki, a więcej chodzenia po lesie i podziwiania natury. Osoby marzące o większej dawce wrażeń mają jeszcze możliwość pokonania skał Glamsleckenwand z wariantem o wycenie F. Powrót na parking, już wzdłuż drogi, zajmuje ok. 20 min.

Początkowy przebieg via ferraty Postalmklamm wyznaczono wzdłuż obu brzegów kanionu – raz po jego prawej, raz po lewej stronie. Najwięcej adrenaliny dostarczają miejsca przepraw z jednej strony na drugą. Zaczyna się od mostka z wygodnymi, drewnianymi stopniami (i nieco mniej wygodną pojedynczą liną-poręczą). Mostek linowy zawieszono kilkanaście metrów nad wodą, jest długi i robi naprawdę duże wrażenie. Po jego pokonaniu szlak wchodzi w ściany kanionu – od tej pory za stopnie służą metalowe klamry, pręty wystające ze ścian, rzadziej skalne półeczki. Najczęściej biegną one poziomo, chociaż są także miejsca, w których kierują się w górę lub w dół.

Pierwszy mostek na ferracie Postalmklamm

Kolejne przeprawy to mostek „tarzan” – gdzie zamiast poręczy, za uchwyty służą pionowo rozwieszone sizalowe liny. W kolejnym miejscu… nie ma mostka – to tzw. koci skok. Posiadacze długich nóg robią w tym miejscu wielki krok, natomiast pozostali muszą się odważyć i skoczyć. Spokojnie, na górze jest oczywiście linka do wpięcia lonży ferratowej. Ostatnia przeprawa przypomina pierwszy mostek – położona jest wśród malowniczo rozlewających się wodospadów. Ponadto nad nią widać już wyjście z zimnego i ciemnego kanionu, co tylko dodaje skrzydeł.

Kierując się dalej warto zboczyć ze szlaku, by podziwiać majestatyczny Wielki Wodospad – robi piorunujące wrażenie, szczególnie gdy się stoi tuż obok napierających mas wody. Po kilkunastu minutach marszu przez las staje się u stóp Glamsleckenwand. W tym miejscu można zdecydować czy są jeszcze w ekipie siły na dalsze mierzenie się z via ferratą, czy raczej zapału wystarczy na obejście skał. Warto dobrze przemyśleć szczególnie tę pierwszą decyzję: tu wycena szybuje do C/D (i oczywiście wariantu F dla najbardziej wytrawnych „napieraczy”), ekspozycja jest ogromna, ale za to widoki znakomite. Zmęczone po kanionie osoby mogą mieć problem z pokonaniem tego odcinka, a drogi powrotnej nie ma. Po pokonaniu tego odcinka ferraty warto poświęcić trochę czasu na złapanie oddechu. W dalszej części szlak znowu kieruje bliżej wody. Jest tam jeszcze jeden mostek, a raczej był, ponieważ został zerwany przez upadające drzewo. Za pomocą lin statycznych zrobiono obejście tego miejsca. Tę atrakcję można już z czystym sumieniem sobie odpuścić i na skrzyżowaniu szlaków kierować się w stronę drogi.

Dla kogo ferrata Postalmklamm

Średnia wycena tej ferraty to C (aczkolwiek są momenty zarówno B, jak i D). Raczej nie jako pierwsza via ferrata w życiu, ale dla kogoś, kto rozsmakował w tego typu turystyce. W kanionie i na Glamsleckenwand są ograniczone możliwości zarówno, żeby kogoś wyprzedzić, jak i by zawrócić. Trzeba podejść rozsądnie do swoich sił, szczególnie w drugiej części.

Naszpikowana atrakcjami trasa spodoba się wszystkim, którzy lubią adrenalinę i wyzwania outdoorowe.

 

Laserer alpin via ferrata

Przejście obu ferrat spokojnie można „upchnąć” jednego dnia. I to nie spiesząc się za bardzo. Warto jednak pamiętać, że raczej będzie to długi dzień, który dobrze jest zacząć wcześnie. Ta ferrata jest zupełnie inna – poprowadzono ją dla zabawy i świetnych widoków. Zatacza pętlę – start i meta znajdują się w jednym miejscu, choć jej przebieg jest nieco zaskakujący.

Parkowanie i dojście do ferraty

Jezioro Gosau to popularne miejsce spacerów, zatem miejsc parkingowych (bezpłatnych!) w okolicy nie brakuje, a i dotarcie nie stanowi najmniejszego problemu. Uwaga! W sezonie (od połowy maja do końca października) na parkingach obowiązuje ograniczenie czasu postoju do 180 min.

Tablica informacyjna – via ferrata Laserer alpin

Od schroniska należy się kierować drogą po lewej stronie jeziora. Po jakiś 15 min. wędrówki asfaltem dochodzi się do miejsca, w którym na skałach widać stalową linkę. Jednak to koniec ferraty, jej początku należy szukać u dołu, pomiędzy drogą a jeziorem.

Opis ferraty Laserer alpin

Ferrata składa się z dwóch części – można ją przejść w całości, w połowie zrobić dłuższy odpoczynek bądź zrezygnować. Na początek – trawers nad wodą. Jednak w przeciwieństwie do ferraty Bechyńskiej, o której pisała Ola, nie jest on tuż nad wodą – raczej w połowie ściany między jeziorem a drogą. Nie jest też aż tak wymagający, częściowo oparcie dla stóp stanowią metalowe klamry, a po części skały. Czas przejścia tego odcinka w dużej mierze zależy od zatłoczenia ferraty i sprawności poruszających się po niej osób. Nie powinien zająć więcej niż 20-30 min. Trawers kończy się metalową drabinką linową, przytwierdzoną do skały u dołu oraz okapu u góry. W tym miejscu można bezpiecznie odpuścić sobie dalszą zabawę i bezpiecznie wrócić drogą do schroniska. Przejście drabinki to według mnie najbardziej męczący odcinek – wszystko jest bowiem mało stabilne i trzęsie się na różne strony.

Po przejściu drabinki dalsza część via ferraty biegnie górą, nad drogą. Najpierw jest to fragment, który trzeba pokonać w górę (w najwyższym miejscu jest oczywiście pamiątkowa książka), następnie w dół. Część odcinków może być trudniejsza dla osób o niższym wzroście, bo klamry są sporo od siebie oddalone. Nie są to jednak przeszkody nie do pokonania. Największą atrakcją – oprócz boskich widoków, które towarzyszą przez całą ferratę – jest mostek linowy. Jego forma dostarcza wielu wrażeń są to bowiem dwie stalowe liny ułożone równolegle bezpośrednio jedna nad drugą. Pewną trudnością jest konieczność przepięcia lonży pośrodku mostu, ponieważ znajduje się tam linka dystansowa. Mostek przebiega bezpośrednio nad drogą otaczającą jezioro.

W bezchmurny dzień warto zadbać o okulary przeciwsłoneczne. Via ferrata Laserer alpin jest odsłonięta i położona tak, że niemal cały dzień docierają do niej promienie słoneczne.

Komu polecam ferratę Laserer alpin

Jest to doskonała ferrata treningowa, o wiele łatwiejsza – i krótsza – niż Postalmklamm. Przeszliśmy ją tego samego dnia, co ferratę w kanionie i daliśmy radę. Jej oficjalna wycena to C (bywają też łatwiejsze odcinki A-B). Przede wszystkim warto ją odwiedzić ze względu na umiejscowienie. Jeśli lubicie widok, jak roztacza się nad Morskim Okiem, nie będziecie zawiedzeni. Nie bez znaczenia jest fakt, że całość od przyjazdu do wyjazdu zajmuje ok. 1,5 godziny. Dobre miejsce na zakończenie aktywnego dnia.

 

Ferratowe plany pokrzyżowała nam kapryśna, majowa pogoda. Na pewno jeszcze wrócimy na austriackie via ferraty. Te, którymi mieliśmy okazję przejść, bardzo odpowiadały naszym gustom i umiejętnościom. Teraz pora zmierzyć się z drogami żelaznymi na wyższych wysokościach.

Główne zdjęcie – fot. Mateusz Malinowski

Spodobał Ci się ten artykuł? Podziel się nim:
Zobacz również: