Najlepsze filmy o górach i filmy wspinaczkowe
Pasja

Najlepsze filmy o górach i filmy wspinaczkowe

Beata Nawrotkiewicz / 15 lipca 2019

Filmy górskie i wspinaczkowe pokazują historie zwycięstw i porażek, tragedii i tryumfów, które są udziałem ludzi z pasją. Jednak przepis na dobry film górski to nie tylko wytrenowany wspinacz czy zapierające dech widoki. Potrzebna jest jeszcze wciągająca historia, która przykuje widza na parędziesiąt minut do ekranu, a potem nie pozwoli szybko o sobie zapomnieć.

Oscar za najlepszy film dokumentalny w lutym 2019 roku powędrował do twórców „Free Solo”. To było piękne ukoronowanie wyczynu, którego w dolinie Yosemite dokonał Alex Honnold. Myli się jednak ten, kto uważa, że to jedyny film o wspinaczce, który warto obejrzeć.  Scenariusze filmów górskich pisze bowiem najlepszy scenarzysta – życie. Spodziewać się w nich można dosłownie wszystkiego.

 

Festiwale filmów górskich

Film górski nigdzie nie smakuje tak dobrze, jak na festiwalu filmowym, gdy ogląda go rzesza ludzi o podobnych zainteresowaniach i naprawdę zaciekawionych tym, co zobaczą na ekranie. Najsłynniejszy z takich festiwali odbywa się w kanadyjskim Banff i przyciąga rzesze góromaniaków. Za daleko? W Polsce też mamy słynne imprezy: na Dolnym Śląsku Festiwal Górski w Lądku-Zdroju oraz dwa małopolskie: Festiwal Filmów Górskich Kraków i Zakopane.

Imprezy te cieszą się popularnością, bo można na nich zobaczyć najnowsze (i najlepsze) filmy górskie, nierzadko spotkać na żywo ich bohaterów, a przy okazji przebywać w gronie tak samo zakręconych na punkcie gór.

Jeśli jednak festiwale górskie to nie twoja bajka lub dopiero zaczynasz poznawać kino górskie, polecam mój, bardzo subiektywny, przegląd filmów górskich. Znajdą się w nim filmy o wspinaczce sportowej i wysokogórskiej, które lubię i cenię. Często do nich wracam, co w przypadku zwykłych filmów nie zdarza się zbyt często.

 

Filmy wspinaczkowe

Trzy filmy, których akcja dzieje się w miejscu niesamowitym – dolinie Yosemite, słynącej z granitowych, ogromnych ścian, które przyciągają wspinaczy z całego świata. I przy okazji tłumy turystów, którzy chcą zobaczyć ten cud natury i ludzi usiłujących mierzyć się ze skalnymi pionami.

Free solo

Nagrodzony Oscarem film, którego głównymi bohaterami są Alex Honnold oraz majestatyczna skała El Capitan w dolinie Yosemite. I być może byłby to film dla wspinaczkowych freaków gdyby nie fakt, że film dokumentuje próbę zdobycia El Capa w stylu free solo, innymi słowy – na żywca. Film wciąga i trzyma w napięciu, aż trudno uwierzyć, że to dokument. Na dodatek traktujący o dość niszowym sporcie, a w każdym razie nieprzyciągającym setek tysięcy kibiców. Po pełnych salach kinowych i powtarzanych seansach ośmielam się twierdzić, że dzięki temu wyczynowi wielkościanowa wspinaczka pojawiła się w świadomości niejednego Polaka.

W większości filmów górskich bohaterami są oczywiście wspinacze, których widz podgląda w naturalnym środowisku – skale lub górach wysokich. We Free solo oprócz Honnolda bohaterami opowieści o „żywicowaniu” El Capa są także operatorzy, dzięki którym możemy ten film oglądać. Stają przed kamerą, by opowiedzieć o tym, jak to jest być świadkiem niemal samobójczego przedsięwzięcia. Sposób kręcenia tego filmu – bliskich kadrów Alexa połączone z zapewnieniem mu maksimum bezpieczeństwa i ograniczeniem dekoncentracji pokazuje mistrzostwo ludzi, którzy weszli w ścianę, by pokazać nam, co to znaczy wspinaczka free solo.

Free solo (pol. Free solo: ekstremalna wspinaczka), reż. Jimmy Chin, Elizabeth Chai Vasarhelyi, 2018

 

Valley Uprising

Historia wspinaczki w słynnej dolinie Yosemite w nieco zwariowanym ujęciu. Zaczęło się od wspinaczki hakowej. Trochę później zaczęli pojawiać się hippisowscy wspinacze, którzy ponad wszystko cenili sobie wolność. Całymi miesiącami „urzędowali” w parku narodowym ścigając się ze sobą nawzajem na osiągnięcia skalne, a ze strażnikami parkowymi o prawo do przebywania w Yosemitach. Bieżący rozdział piszą wspinacze-sportowcy. Znakomicie wytrenowani, a jednocześnie minimalnie ingerujący w skałę. Próbują pokonywać pion wyłącznie za pomocą własnych umiejętności, bez wiercenia, wkuwania, obtłukiwania skał.

Na film składają się archiwalne ujęcia – zarówno filmowe, jak i fotograficzne – okraszone komentarzem. Bohaterowie czarno-białych filmów komentują zarówno swoje młodzieńcze osiągnięcia, jak i współczesną wspinaczkę. Historie śmieszne przeplatają się w tym filmie z tragicznymi. Widz ma niepowtarzalną okazję prześledzić rozwój wspinaczki od tygodniowych eskapad, przez tony żelaza pozostawionego w skale po wspinaczkę, która docenia piękno skał i w pełni wykorzystuje ich walory.

Valley Uprising (pol. Buntownicy na krawędzi), reż. Peter Mortimer, Nick Rosen, 2014

The Dawn Wall

Wschodzące nad doliną Yosemite słońce oświetla słynnego Kapitana od strony ściany, której nikt nie odważył się zdobyć w klasycznym stylu. Pokonanie słynnej Dawn Wall staje się obsesją i celem Tommy’ego Caldwella oraz Kevina Jorgesona. Celem, na który poświęcają wiele miesięcy, próbując wytyczyć w tym granitowym pionie nową drogę.

Film trzyma w napięciu od pierwszych minut. Kariera wspinaczkowa Caldwella już raz stanęła pod znakiem zapytania, gdy stał się zakładnikiem w górach Kirgistanie, udało mu się jednak wyjść z tej przygody cało, choć z pokiereszowaną psychiką. Przez przypadek stracił kawałek palca, ale i to go nie zatrzymało. Dziś należy bowiem do światowej czołówki wspinaczy wielkościanowych. W 2017 roku rzucił wyzwanie niezdobytej dotąd Świetlistej Drodze.

Ten film ma dramatyczną historię, pozytywnego bohatera, zawód miłosny, groźbę śmierci i ekstremalne wyzwanie. Doprawiono go jeszcze dużą dawką przyjaźni i odpowiedzialności za partnera, a także humorem.

The Dawn Wall, reż. Josh Lowell, Peter Mortimer, 2017

Filmy o wspinaczce górskiej

Z wielkich skał, przenieśmy się na wielkie wysokości. Majestatyczne góry przyciągają żądnych przygód ludzi, którzy nie zawahają się, by przeć do góry. Jedni robią to dla adrenaliny i sportowych ambicji. Inni, by zdobycie najwyższych szczytów górskich dołączyć do pasma osobistych sukcesów. Są też tacy, którzy uważają, że życie w dolinach ma smak tylko wtedy, gdy się go przyprawi ryzykowną wędrówką na granicy ludzkich wytrzymałości.

Touching the Void (Czekając na Joe)

Hybrydowy film górski łączący w sobie dokument i fabułę – oparty oczywiście na faktach. Opowiada nieprawdopodobną historię, która w 1985 roku wydarzyła się w Alpach Peruwiańskich. Narratorami są dwaj brytyjscy wspinacze – Joe Simpson i Simon Yates oraz poznany na miejscu podróżnik Richard Hawking.

Historię zdobycia zachodnią ścianą szczytu Siula Grande opowiadają sami bohaterowie. Film zrealizowano niemal 20 lat po wyprawie. Mimo to trudno uwierzyć, że ta historia skończyła się szczęśliwie. Jeśli alpinista łamie wysoko w górach nogę, jest to dla niego prawie zawsze wyrok śmierci. Chyba że ma partnera, który podejmie się niemożliwego. Nawet w takim momencie nie wszystko musi pójść zgodnie z dramatycznym planem. Z jednej strony mamy tu ratowanie własnego życia, gdy partnera uratować już nie sposób. Z drugiej natomiast niewyobrażalnie wielką wolę życia, która pozwala dokonać  dosłownie niemożliwego.

Touching the Void (pol. Czekając na Joe), reż. Kevin Macdonald, 2003

Everest

Ekranizacja książki Johna Krakauera jednego z uczestników wyprawy na Mount Everest w 1996 roku. Znowu mamy prawdziwą historię przeniesioną z gór na wielki ekran. Tym razem jednak przedstawiona historia nie dotyczy himalaistów, lecz uczestników wypraw komercyjnych. W połowie lat 90. ta forma ekstremalnej turystyki dopiero raczkowała – dziś jest zjawiskiem powszechnym i budzącym skrajne emocje.

W tej historii szczęśliwe zbiegi okoliczności są przetasowane z tragediami, wola życia z totalnym marazmem, a pragnienie sukcesu przyćmiewa zdrowy rozsądek i kwestie bezpieczeństwa. Jak w życiu. Jednak w strefie śmierci liczenie na odrobinę szczęścia, to w zasadzie pchanie się w śmiertelne kłopoty. Na Evereście rozpętała się nagła burza, w której centrum znalazły się dwie komercyjne wyprawy – amerykańska i nowozelandzka.  Historia jednego z uczestników czyni tę historię niezwykłą, bo ten, który nie miał żadnych szans, dostaje drugie życie.

Jeśli obejrzycie Everest (lub przeczytacie „Wszystko za Everest” Krakauera) zerknijcie na ten filmik z konferencji TedMed. Zobaczycie, skąd się bierze siła woli i co potrafi zdziałać.

Everest, reż. Baltasar Kormákur, 2015

K2

Nie jest to wybitny film górski. Dla mnie ma jednak wartość sentymentalną, bo to od niego połknęłam bakcyla filmu górskiego. Zadziwiało mnie – iks lat temu – to, co dziś spowszedniało i znormalniało. Na górę-mordercę może pojechać każdy, kto tylko zdobędzie na to środki bądź dostanie zaproszenie. I biznesmen, i naukowiec mają swoją szansę, by udowodnić sobie i innym, że zajdzie wysoko.

Film co prawda – o ile mi wiadomo – opowiada fikcyjną historię, chociaż w górach może zdarzyć się wszystko. I choroba wysokościowa lidera, i złamana noga jednego ze wspinaczy, i pełna dramatyzmu akcja ratunkowa, która przychodzi w ostatnim momencie. Oczywiście naszpikowanie scenariusza dobrymi i złymi bohaterami i nieprzewidywanymi wypadkami to stara kinowa sztuczka. Jednak przypomnijcie sobie, co wydarzyło się w 2018 roku na stokach Nanga Parbat, gdy niemal na żywo można było oglądać zmagania himalaistów i próbę niesienia pomocy tym, którzy sami na górze byli praktycznie bez szans. Happy endy zdarzają się nie tylko w kinie.

Tytuł: K2, reż. Franc Roddam, 1991

Jurek

Centralną postacią tego filmu jest oczywiście najsłynniejszy polski himalaista – Jerzy Kukuczka. Mówią o nim koledzy z klubów górskich, towarzysze wypraw, a także najsłynniejsi himalaiści jak Reinhold Meissner czy Carlos Carsolio.

Ten film to nie tylko biografia Kukuczki, ale całego pokolenia „złotej ery polskiego himalaizmu”. To także kronika czasów i rzeczywistości, w której żyli. Wyprawy w Himalaje były odskocznią od szaroburej codzienności PRL i dawały prawdziwą szansę na czerpanie życia pełnymi garściami.

W filmie przeplatają się archiwalne i współczesne zdjęcia. Kamery filmowe śledziły przygotowania himalaistów do wypraw, zdobywanie funduszy, zapasów, pakowanie ton sprzętu (i kontrabandy), który w Himalaje czy Karakorum wyruszał zapakowany na potężną ciężarówkę marki Star. Są także wspomnienia o Jerzym Kukuczce zrobione po latach z bohaterami tamtych wydarzeń. Tymi, którzy przeżyli.

Ośmielę się mimo wszystko powiedzieć, że to film z tezą „Kukuczka wielkim himalaistą był”. Jeśli lepiej chcecie poznać Jerzego, sięgnijcie po książkę „Kukuczka: opowieść o najsłynniejszym polskim himalaiście” – tam spotkacie człowieka z krwi i kości, w którym kotłowały się ambicja, wyzwania i dążenie do upragnionego celu. Tylko tacy robią rzeczy wielkie, dla innych nieosiągalne.

Jurek, reż. Paweł Wysoczański, 2014

Temperatura wrzenia

Krótki film dokumentalny o kobiecej wyprawie na Gasherbrum III, której w 1975 roku przewodziła Wanda Rutkiewicz. Jednak to nie akcja górska jest w tym filmie najważniejsza. Na pierwszy plan wysuwa się bowiem atmosfera w trakcie trekkingu, planowania akcji górskich oraz codziennego życia w obozie bazowym.

Jeśli wydaje się wam, że taka himalajska wyprawa to dobrze naoliwiona maszyna, w której każda osoba to sprawnie działający trybik, to znaczy, że podchodzicie do sprawy jak liderka. Tymczasem życie pokazuje, że trudności zaczynają się już w czasie dojścia do obozu bazowego i nie nikną podczas próby realizacji planu. Wanda Rutkiewicz lubiła wszystko planować, próbowała też godzić ze sobą rolę kierownika wyprawy i ambitnej himalaistki.  „Temperatura wrzenia” to próba zajrzenia za kulisy wypraw górskich, gdzie charaktery ludzkie ścierają się ze sobą w ekstremalnych warunkach.

Temperatura wrzenia, reż. Andrzej Zajączkowski, 1975

 

Daleko mi do krytyka filmowego, lubię jednak opowiadać o filmach, które zrobiły na mnie wrażenie. Tych osiem filmów opowiada przeróżne historie, których wspólnymi mianownikami są góry i chęć ich ujarzmienia. Jestem ciekawa jakie jeszcze filmy o tej tematyce warto obejrzeć. Dajcie znać!

Spodobał Ci się ten artykuł? Podziel się nim:
Zobacz również: