Kurs taternictwa jaskiniowego – czy warto
grotolaz na powierzchni
Pasja

Kurs taternictwa jaskiniowego – czy warto

Beata Nawrotkiewicz / 25 września 2020

Spora dawka wiedzy, dużo wyjazdów i ćwiczeń praktycznych, wiele godzin spędzonych w niewygodnej uprzęży na skałach i w jaskiniach. Tak wyglądają moje wspomnienia z kursu taternictwa jaskiniowego. Nagrodą za włożony wysiłek jest sprawdzenie się w ekstremalnych warunkach i poznanie gór (nie tylko Tatr) „od podszewki” oraz – co wcale nie mniej ważne – świetne przyjaźnie.

Według wielu podań w tatrzańskich jaskiniach czekają albo ogromne skarby schowane tam przez zbójników, albo śpiący rycerze sprzed wieków. Żeby się przekonać, ile jest w tym prawdy, trzeba zejść pod ziemię. Tylko że nie każdy może to zrobić. Przepisy Tatrzańskiego Parku Narodowego (TPN) na poruszanie się po jaskiniach pozwalają tylko nielicznym: posiadaczom karty taternika jaskiniowego i kursantom kursów taternictwa jaskiniowego, a także osobom ze specjalną licencją (grotołazi zagraniczni).

Taternik jaskiniowy – jak nim zostać

Przepis na zostanie taternikiem jaskiniowym jest prosty. Trzeba zacząć od zapisania się na kurs taternictwa jaskiniowego. Prowadzą je kluby jaskiniowe. W Polskim Związku Alpinizmu zrzeszonych jest obecnie 28 takich klubów, które działają w wielu miastach. Ich listę znajdziesz na stronach PZA poświęconym jaskiniom.

Nabór na kurs na prowadzony jest zwykle raz do roku – wiosną lub jesienią. Rzadko? Być może, ale kurs trwa rok i często angażuje się w niego spora część klubowiczów. Tyle czasu potrzeba, żeby przekazać i wyćwiczyć umiejętności niezbędne do bezpiecznego poruszania się po jaskiniach.

Jak wygląda kurs taternictwa jaskiniowego

Ponieważ środowiskiem naturalnym dla taterników jaskiniowych w Polsce są przede wszystkim jaskinie pionowe, niezbędna jest wiedza na temat tego, jak bezpiecznie je pokonywać. Zwykle kilka pierwszych miesięcy kursu to zajęcia na ściankach lub skałach. Poznaje się wtedy przyrządy asekuracyjne, uczy węzłów, poręczowania i sprawnego pokonywania odcinków linowych. Instruktorom łatwiej jest obserwować to wszystko na otwartym terenie.

Dopiero po opanowaniu tych umiejętności kursanci schodzą do pierwszych jaskiń. Zazwyczaj na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej. Jest to pierwszy sprawdzian czy w ciemnym, czasem ciasnym otoczeniu człowiek pamięta to wszystko, co gładko mu przychodziło w terenie otwartym. W programie kursu taternictwa jaskiniowego jest także kilkudniowe szkolenie wspinaczkowe. Ta część jest niemniej istotna, bo wszelkie prożki i kominy trzeba w jaskiniach pokonać wspinaczkowo. Co jest tym trudniejsze, że zwykle odbywa się w kilku warstwach odzieży i kaloszach.

Ukoronowaniem tych wszystkich zmagań są obozy szkoleniowe w Tatrach. Tu już kursanci sami planują akcje jaskiniowe, dobierają sprzęt, ustalają logistykę. Przy okazji – co niemniej ważne – uczą się, jak taką jaskinię w ogóle znaleźć. Nauka topografii to dla jednych zmora (kiedy wydaje się, że każdy szczyt, żleb, dolina i przełęcz ma trudną do zapamiętania nazwę), a dla innych miłe urozmaicenie mozolnej wędrówki. Codzienną normą jest kilkugodzinny trekking do otworu jaskini (często z plecakiem ważącym kilkanaście kilogramów), następnie kilka godzin samej akcji jaskiniowej i powrót w doliny. Do wyżej położonych jaskiń chodzi się latem, te położone niżej (a zatem bliżej) zostawiając na zimę.

Potem pozostaje już tylko zdać egzaminy – teoretyczny i praktyczny – by cieszyć się tytułem taternika jaskiniowego i ruszyć w podziemny świat.

Co warto umieć na start

Tak naprawdę nie trzeba zbyt wiele umieć i wiedzieć, żeby przyjść na kurs taternictwa jaskiniowego. Po to on jest, żeby nauczyć świeżego kursanta tego wszystkiego, co powinien wiedzieć taternik jaskiniowy. Wystarczy jako taka kondycja (po paru pierwszych wyjazdach poprawi się i to znacznie) oraz chęć do nauki. Przydaje się zimna krew i brak lęku wysokości, chociaż ten drugi można z czasem przezwyciężyć. Jedną z ważniejszych cech jest umiejętność pracy w grupie. Taternictwo jaskiniowe to sport wybitnie zespołowy.

O tym, co trzeba mieć ze sprzętu, decydują organizatorzy. Warto się przygotować na pewne wydatki. O osobistym sprzęcie każdego grotołaza mamy na blogu tekst.

Taternik jaskiniowy, grotołaz, speleolog

Dwa pierwsze terminy często są używane wymiennie dla nazwania tej samej osoby. Chociaż prawdę mówiąc nie każdy grotołaz musi być taternikiem jaskiniowym. Speleolog to już zupełnie inna para (nomen omen) kaloszy. Obrazowo wyjaśnione zostało to tekście kim jest speleolog.

Jeśli w Tatrach Zachodnich spotkasz ludzi z wielkimi plecakami lub nieprzemakalnymi worami, do których czasem na zewnątrz przytroczony jest kask wspinaczkowy czy kalosze, możesz mieć pewność, że widzisz taterników jaskiniowych. Pewnie wcześniej lub później zejdą ze szlaku i pójdą ścieżką w lesie lub wśród kosodrzewiny. Oni mogą – ty pamiętaj, że na terenie TPN można poruszać się wyłącznie po znakowanych szlakach.

trzy stojące osoby, dwie z lewej mają duże plecaki, osoba po prawej stronie ma worek jaskiniowy, w prawej ręce trzyma kijek trekkingowy, którym wskazuje przed siebie
Tak – mniej więcej – wyglądają grotołazi w drodze do lub z jaskini. Każdy moment jest dobry, żeby poćwiczyć topografię Tatr (fot. A. Robak)

Kurs jaskiniowy to tylko początek

Kurs taternictwa jaskiniowego śmiało można porównać do szkolenia kierowców, a zdobyte uprawnienie, czyli kartę taternika jaskiniowego do prawa jazdy. Po ukończeniu kursu i zdaniu egzaminu otwiera się podziemny świat polskich jaskiń. Można je odwiedzać z poznanymi w czasie kursu przyjaciółmi, członkami swojego klubu jaskiniowego, ale także z grotołazami z całej Polski.

Są grupy w mediach społecznościowych zrzeszające grotołazów, którzy wspólnie umawiają się na akcje jaskiniowe. Są organizowane szkolenia tematyczne i obozy dla taterników zrzeszonych w klubach speleo. Uczestnicząc w nich utrwala się zdobytą na kursie wiedzę, unifikuje techniki i przede wszystkim poznaje innych pasjonatów jaskiń. Są wreszcie wyprawy eksploracyjne w różne zakątki świata.

Wyjście kominem w jaskini Czarnej (fot. T. Jach)

Karta taternika jest potrzebna w zasadzie tylko w polskich Tatrach, by udokumentować posiadane kwalifikacje. W innych krajach raczej nie ma takich wymogów – często obowiązuje w nich system partnerski. Wyszkoleni na kursach taternictwa jaskiniowego polscy grotołazi z łatwością radzą sobie w różnych rejonach świata.

Kartę taternika warto zabrać na zagraniczne wycieczki. Zdarzyło mi się już nie raz, że dzięki niej wejście do turystycznej jaskini było o wiele tańsze lub wręcz darmowe. Co ciekawe, ta zasada nie obowiązuje… w Polsce. Do turystycznych jaskiń w ojczyźnie kupujemy takie same bilety jak wszyscy.

Jaskinie w Tatrach

W polskich Tatrach mamy około 800 jaskiń. Z tej liczby dla ruchu turystycznego, czyli dla każdego, kto ma ochotę, udostępnionych jest zaledwie 6 jaskiń (Ola opisała jedną z nich – Smoczą Jamę). Taternicy jaskiniowi mają możliwość wejścia do kolejnych 30 jaskiń. Wygląda to niezbyt imponująco, ale łączna długość korytarzy udostępnionych taternikom jaskiń to 58 km, czyli niemal 50% sumarycznej długości korytarzy we wszystkich tatrzańskich jaskiniach. Wśród jaskiń udostępnionych taternikom jaskiniowym jest system Wielka Śnieżna, czyli najgłębsza i najdłuższa polska jaskinia.

Trawers Herkulesa w jaskini Czarnej, chyba najczęściej odwiedzanej jaskini „kursowej” (fot. T. Jach)

Jaskinie znajdują się w Tatrach Zachodnich, przede wszystkim w Dolinie Kościeliskiej, Dolinie Małej Łąki czy Dolinie Bystrej.

Czy warto zrobić kurs taternictwa jaskiniowego?

Oczywiście, że warto. Dla jaskiń i dla ludzi, którzy po nich chodzą i je eksplorują. Jaskinie to wciąż wielka zagadka i często zestawia się je z najwyższymi górami świata. Wszystkie te „naj” szczyty zostały już zdobyte. Tak naprawdę nigdy nie będzie wiadomo, ile jest jaskiń na ziemi oraz która z nich jest najgłębsza lub najdłuższa. Jeszcze do połowy 2017 r. najgłębszą jaskinią była Krubera-Woronia, lecz później utraciła to miano na rzecz jaskini Wieriowkina. Kto wie, co przyniosą kolejne lata eksploracji.

Spodobał Ci się ten artykuł? Podziel się nim:
Zobacz również: