Brytyjczycy nie mieli wyjścia – musieli nauczyć się robić dobre kurtki przeciwdeszczowe. Kiedy pogoda potrafi zmieniać się kilka razy dziennie, a deszcz staje się codziennością, nie ma miejsca na kompromisy. Rab od lat tworzy sprzęt outdoorowy, który dawno opuścił deszczowe Wyspy Brytyjskie i sprawdził się w górach wysokich na całym świecie. Model Namche GTX to propozycja dla tych, którzy szukają niezawodnej ochrony przed deszczem, zarówno w ekstremalnych, wysokogórskich warunkach, ale również w bardziej codziennych przygodach – w górach, lesie, podróży. Czy Rab Namche GTX spełnia te oczekiwania?
Na początku kurtka stawiała solidny opór w testach, bo gdzie jej nie wziąłem, to świeciło słońce. Do tego stopnia, że musieliśmy w pewnym momencie zaimprowizować test w jacuzzi – to mógł być pierwszy w historii test hardshellowej kurtki w takich okolicznościach.
👉 Zobacz efekty tego nietypowego sprawdzianu na naszym Instagramie: klik.
W końcu talizman udało się wyłączyć, dzięki czemu kurtka przeszła testy w Alpach, Beskidach, a na koniec miała sprawdzian w Norwegii na Lofotach. Zdała bez problemu. W momencie zapięcia zamka kurtki kompletnie zapominamy o deszczu i wietrze, zamykając się w bezpiecznej fortecy.

Rab Namche GTX od razu daje się poznać jako kurtka stworzona z myślą o praktyczności. Nie ma tu przesadnych ozdobników czy wymyślnych detali. To klasyczna hardshellowa konstrukcja, w której funkcjonalność stawiana jest na pierwszym miejscu. Na wieszaku kurtka może wydawać się dość sztywna i surowa, ale po założeniu układa się dobrze, szczególnie kiedy dopasujemy wszystkie regulacje.
Materiał to sprawdzony GORE-TEX 3L, czyli trójwarstwowa membrana zewnętrzna, zapewniająca pełną wodoodporność i dobrą oddychalność. Różne membrany już w życiu testowałem i póki co nic lepszego od tej technologii nie znalazłem.

Kaptur jest idealnych rozmiarów – jest wystarczająco duży, by zmieścić kask (choć w tym modelu niekoniecznie jest to funkcja pierwszoplanowa), ale również łatwo się go dopasowuje do głowy bez kasku, dzięki trzem punktom regulacji. Dobrze chroni twarz, ma usztywniony daszek i nie ogranicza widoczności, co sprawdza się zarówno przy wietrze na grani, jak i podczas miejskiego spaceru w deszczu.
Mankiety są klasyczne, na rzepy – mocne, szerokie, dobrze trzymające, nawet przy intensywnym użytkowaniu. Regulowany dół kurtki (ściągacz ze stoperami) pozwala zabezpieczyć się przed podwiewaniem od dołu. Fajnym detalem jest lekko przedłużony tył – niewiele, ale wystarczająco, żeby chronić plecy, nawet z plecakiem. Kieszenie: dwie boczne, umieszczone nieco wyżej – tak, żeby nie kolidowały z pasem biodrowym plecaka. Kieszenie są naprawdę duże, zmieszczą rękawiczki, buff, portfel, telefon i inne mniejsze akcesoria. Szczerze mówiąc, preferowałbym inne rozwiązanie, kieszenie boczne nie muszą być tak duże, ale w zamian mogłaby być kieszeń piersiowa lub wewnętrzna. Przydałaby się jeszcze jedna kieszeń na rękawie na skipass, ale niestety w tego typu membranach jej brak jest standardem. To jak dotąd jedyne wady, jakie zauważyłem w tej kurtce.

W ciągu ostatnich kilku miesięcy przetestowałem kurtkę Rab Namche GTX w różnorodnych warunkach. Od wiosennego kapuśniaczka w Beskidzie Śląskim, przez intensywną burzę w Alpach Julijskich, aż po długotrwały deszcz z mocnym wiatrem na Lofotach. W każdej z tych sytuacji kurtka sprawdziła się bardzo dobrze.
Wodoodporność jest bez zarzutu – membrana GORE-TEX 3L nie przemaka nawet przy kilkugodzinnym deszczu, a zewnętrzna warstwa materiału skutecznie odprowadza wodę. Impregnacja DWR działa dobrze, choć jak zawsze warto ją odświeżać co jakiś czas, żeby zachować pełną efektywność.
Oddychalność w przypadku GORE-TEX to klasyka – nie ma tu cudów, ale i nie można narzekać. Na plus warto dodać szerokie wywietrzniki pod pachami, które skutecznie chronią przed przegrzaniem. Dzięki temu kurtka oferuje całkiem dobrą wentylację przy umiarkowanie intensywnym marszu.

Rab Namche GTX ma krój regular fit, co oznacza, że bez problemu zmieści się pod nią warstwa ocieplająca – nawet grubsza puchówka. To ważne, jeśli szukamy kurtki na różne sezony. Jednocześnie nie czujemy się jak w worku na ziemniaki – dobrze leży na sylwetce, szczególnie po dopasowaniu regulacji.
Rękawy są długie i nie podciągają się przy podnoszeniu rąk, co doceni każdy użytkownik kijków trekkingowych. Ruchomość ramion jest zachowana nawet z plecakiem – i tu widać doświadczenie Raba w szyciu odzieży dla wspinaczy i alpinistów.

Namche GTX waży ok. 437 g (rozmiar M), co plasuje ją w średniej kategorii hardshelli. Nie jest ultralekka, ale też nie ciąży w plecaku. Po złożeniu nie zajmuje wiele miejsca.
To nie jest kurtka na zawody trailowe czy szybkie wypady biegowe – ale dla turystów, którzy szukają solidnej ochrony przed deszczem w różnorodnych warunkach, ten kompromis między wagą a trwałością będzie bardzo korzystny.

To kurtka przede wszystkim dla osób, które dużo chodzą w terenie, ale nie potrzebują ekstremalnych parametrów typowych dla sprzętu ekspedycyjnego. Świetnie sprawdzi się w:
Design jest prosty i nie rzuca się w oczy, choć w ofercie są wyraziste kolory, takie jak prezentowany na zdjęciach.

Rab Namche GTX to model, który nie robi wielkiego show – ale po cichu spełnia swoją funkcję perfekcyjnie. Oferuje świetną wodoodporność, dobrą oddychalność, wygodny krój i kilka praktycznych detali, które naprawdę działają. Nie próbuje być wszystkim naraz – jest po prostu bardzo solidną kurtką przeciwdeszczową, jaką powinna być każda hardshellowa warstwa wierzchnia.
W świecie outdooru, gdzie łatwo się pogubić w marketingowych hasłach i setkach modeli, Namche GTX to powiew klasycznej, brytyjskiej prostoty. I za to duży plus.
Plusy:
Minusy:
Jeśli szukasz niezawodnej kurtki na wiele sezonów i nie przeszkadza Ci brak fajerwerków – Rab Namche GTX to bardzo mocna pozycja w kategorii funkcjonalnych i trwałych hardshelli.
Tekst i test: Marcin Mastalski