Lawiny w Karkonoszach
Pasja

Lawiny w Karkonoszach

Sławek Nosal / 19 marca 2018

Wciąż mówi się o niej jako największej tragedii lawinowej w Polsce. Właśnie mija 50 lat od lawiny w Białym Jarze, która ogromną masą śniegu spadła na turystów, zabierając ze sobą aż 19 istnień. W okrągłą rocznicę wydarzeń warto wspomnieć ten fatalny dzień i napisać, gdzie schodzą lawiny w Karkonoszach. 

 

LAWINA W BIAŁYM JARZE

Już kilka dni wcześniej w Białym Jarze mogło skończyć się ofiarami. 17 marca 1968 r. był dniem, w którym góry dały pierwsze ostrzeżenie. Właśnie wtedy grupa narciarzy i turystów, pomimo złych warunków pogodowych, wybiera się w rejon Strzechy Akademickiej. Idą trawersem przez Biały Jar, gdy nagle osuwa się śnieżna deska i porwa siedem osób. Na szczęście lawina zasypuje ludzi tylko częściowo lub znajdują się oni płytko pod śniegiem. Jedni o własnych siłach, drudzy odkopani przez kolegów, wydostają się ze śniegu.

Trzy dni później pogoda zmienia się. Wychodzi słońce, choć wiatr nie przestaje wiać z dużą siłą. Grupa turystów z ZSRR, Niemiec i Polski postanawia wyruszyć w góry. Wyciąg krzesełkowy na Kopę nie kręci z powodu podmuchów, więc wyruszają drogą przez Biały Jar. Takie dni jak ten – pierwsze słoneczne dni po czasie niepogody – są najgorsze. Chęć wyjścia w góry jest wtedy największa, podobnie jak największe jest ryzyko zejścia lawin…

Około godz. 11 wycieczka idzie Białym Jarem, gdy nagle masy śniegu zaczynają pędzić zboczem. Lawina porywa 24 osoby, z których 19 zostaje całkiem zasypanych przez śnieg. Sytuacja staje się dramatyczna, obszar lawiniska ogromny, a do tego zagrożony zejściem kolejnej lawiny. Pierwsi pomoc niosą świadkowie zdarzenia. Z Karpacza ruszają ratownicy. Na lawinisku z czasem pracuje coraz to więcej osób. Goprowcy, ratownicy Horskiej Służby, strażacy, ochotnicy i wojsko przez wiele dni przekopują śnieg, najpierw z nadzieją ratunku, później już w celu poszukiwania ofiar.

Lawina, która zeszła 20 marca 1968 r. w Białym Jarze miała ogromne rozmiary. Jej długość osiągała ok. 600-800 m, szerokość sięgnęła 80 m, zaś czoło lawiny o wysokości 20-25 m pędziło najprawdopodobniej z prędkością bliską 100 km/h. Szacuje się, że nawet 50 tysięcy ton śniegu pogrzebało turystów, wśród których było 13 obywateli ZSRR, 4 Niemców i 2 Polaków. Ostatnie ciała wydobyto spod kilkumetrowych pokryw śniegu dopiero 1 i 5 kwietnia.

Marzec 1968. Akcja ratunkowa w Białym Jarze (źródło: Wikipedia).

WYPADKI LAWINOWE W KARKONOSZACH

Nie był to niestety jedyny wypadek lawinowy w Karkonoszach. Najwyższe pasmo Sudetów, jak na swoje rozmiary, to teren lawinowo bardzo aktywny. Odnotowano około 100 miejsc, w których schodziły lawiny lub widoczne były mniejsze osunięcia warstw śniegu. Warto pamiętać, że w tych górach, w czasie śnieżnych zim, obserwuje się nawet 40-50 tego typu zdarzeń.

Na szczęście większość z nich nie pochłania ofiar, choć śmiertelne wypadki lawinowe w Karkonoszach miały miejsce wiele razy. Pierwszym zapisanym na kartach historii takim zdarzeniem jest śmierć Samuela Steinera. Był on gospodarzem Strzechy Akademickiej, który w 1700 r., niosąc pomoc innemu turyście, zginął pod masą śniegu. Zdarzenie miało to również miejsce na zboczach Białego Jaru.

O sile karkonoskich lawin świadczy również inna historia. W 1902 r. duża lawina pędząca Kotłem Łomniczki zmiotła schronisko, które nie zostało jeszcze oddane dla turystów. Kolejne schronisko w tym rejonie musiało stanąć dużo, dużo niżej.

Pierwszy wypadek lawinowy po wojnie miał miejsce w tym samym kotle. W lutym 1947 r. śnieg porwał dwóch oficerów WOP. Pomoc, w czasie gdy w Karkonoszach nie było jeszcze GOPR-u, nieśli polscy i niemieccy mieszkańcy Karpacza, którymi byli tatrzańscy górale, przedwojenni działacze turystyczni i niemieccy sportowcy zamieszkujący Karpacz Górny. Do zasypania grupy harcerzy przez tzw. pyłówkę dochodzi tu dziesięć lat później. Szczęśliwie w 1957 r. obchodzi się bez ofiar.

Także w czasach nie tak odległych dochodziło do groźnych i tragicznych zdarzeń. Rok 1998 r. to śmiertelny wypadek dwóch czeskich wspinaczy, którzy giną trawersując Labský Důl. Ponad wspinaczami obrywa się śnieżny nawis i ciągnie 200 m w dół.

Jest takie mądre zdanie: „Ekspercie pamiętaj o tym, że lawina może nie wiedzieć, że jesteś ekspertem”, które wypowiedział Werner Munter, a które można usłyszeć na wielu kursach lawinowych. Warto je zapamiętać, by nie lekceważyć zagrożenia lawinowego nawet wtedy, gdy jest się doświadczonym alpinistą, ratownikiem lub przewodnikiem. W strefie zagrożonej lawinami trzeba zawsze zachować czujność. Lawinie w Kotle Łomniczki nie uszedł choćby wybitny i doświadczony narciarz wysokogórski Jacek Mierzejewski, który na ostatnią wycieczkę skiturową wyruszył 30 grudnia 2001 r.

O słuszności tego powiedzenia przekonali się niestety także ratownicy z Polski i Niemiec, którzy 26 stycznia 2003 r. doskonalili ratownicze umiejętności w Kotle Małego Stawu. Schodząca wówczas żlebem lawina poturbowała czterech Niemców i zabiła polskiego goprowca. Niestety jeden z najbardziej tragicznych dni w historii karkonoskiego pogotowia górskiego miał dopiero się wydarzyć. 8 lutego 2005 r. śnieg, który zsuwa się Żlebem Slalomowym Kotła Małego Stawu sprawia, że na “wieczny dyżur” wprost z trwającego patrolu odchodzi dwóch młodych ratowników Karkonoskiej Grupy GOPR – patroni kultowego Przejścia Dookoła Kotliny Jeleniogórskiej – Daniel Ważyński i Mateusz Hryncewicz. Skiturowy patrol przy lawinowej jedynce niestety nie ma szczęśliwego zakończenia. Trzy lata później kolejna lawina w Białym Jarze zbiera doświadczonego instruktora snowboardu z Jeleniej Góry.

Do kilku wypadków dochodzi w ostatnich latach po czeskiej stronie. W 2008 r. przysypana zostaje skialpinistka w obszarze między Luční Bouda a Svatý Petr, dokładniej w miejscu zwanym Červinkově muldě. Ratownicy odkopują spod śniegu żywą jeszcze kobietę, choć cała akcja trwała od kilku godzin. Niestety w szpitalu nie udaje się uratować jej życia.

7 marca 2014 r. czeski turysta ociera się o śmierć w Kotle Małego Stawu. Kolejnej zimy, 5 lutego 2015 r., trzech narciarzy skiturowych wpada w tor schodzącej lawiny w miejscu zwanym Malá Studniční jáma. Jeden chroni się za skałą, drugi zostaje przysypany tylko częściowo, trzeci zostaje pogrzebany pod śniegiem. Mimo szybkiej akcji, dzień zapisuje się kolejną czarną kartą w dziejach karkonoskich lawin. Jeszcze w lutym tego samego roku w rejonie Modrý důl schodzi najpotężniejsza od około 30 lat lawina o ponadkilometrowej długości i szerokości aż 300 metrów. Kilkudziesięciu polskich i czeskich ratowników górskich przez dwa dni przeszukuje lawinisko. Informacje na temat trzech skiturowców, którzy znajdowali się w zasięgu lawiny zostają szczęśliwie niepotwierdzone.

Marzec 2018. Biały Jar 50 lat po tragedii.

MIEJSCA ZAGROŻONE LAWINAMI

W Karkonoszach jest wiele miejsc, w których obserwowano zejścia lawin. Jest również wiele potencjalnych stref, gdzie ukształtowanie terenu oraz zbieg warunków atmosferycznych i śniegowych może zagrożenie takie powodować. Większość takich rejonów jest niedostępna z uwagi na zamknięte zimą szlaki, wytyczone zimowe obejścia i przepisy obowiązujące w parkach narodowych po obu stronach granicy. Niezwykle ważna jest jednak świadomość ryzyka i poznanie najważniejszych miejsc o lawinowym alercie. Strefy takie zaznaczyłem na poglądowej mapie.

Oznaczenia: 1. Kocioł Szrenicki / 2. Kocioł Łabskiego Szczytu / 3. Śnieżne Kotły / 4. Czarny Kocioł Jagniątkowski / 5. Kocioł pod Małym Szyszakiem / 6. Kocioł Smogorni / 7. Kocioł Dużego Stawu / 8. Kocioł Małego Stawu / 9. Biały Jar / 10. Kocioł Łomniczki / 11. Obří Důl / 12. Stidniční Jámy / 13. Modrý Důl / 14. Dlouhý Důl / 15. Údolí Bilého Labe / 16. Kotelní Jámy / 17. Labský Důl

ZARZĄDZANIE RYZYKIEM LAWINOWYM W KARKONOSZACH

Ujmując rzecz teoretycznie, lawin w Karkonoszach można uniknąć wówczas, gdy poruszamy się po szlakach turystycznych dopuszczonych do turystyki zimowej. Szlaki prowadzące dnem polodowcowych kotłów i nisz niwalnych – a te formacje terenu stanowią w Karkonoszach największe zagrożenie – są na okres zalegania pokrywy śnieżnej zamykane. Nikt nie może dać gwarancji, że lawina nie zejdzie w miejscu, w którym dotychczas nie była obserwowana. Warto pamiętać też, że lawiny nie schodzą tylko z bardzo stromych czy skalistych zboczy. Badania nad wypadkami lawinowymi dowodzą, że najwięcej wypadków dochodzi na stokach o nachyleniu 36-40 stopni, a nie przepaścistych ścianach opadających pionem w dół. W Karkonoszach zagrożeniem są również krawędzie kotłów polodowcowych. Nie należy zimą zbliżać się do nich, ponieważ nawisy potrafią mieć szerokość nawet kilku metrów.

W 50. rocznicę wydarzeń w Białym Jarze pragnę upamiętnić ofiary tamtych dni. Przedstawiając historię innych lawin, także tych tragicznych w skutkach, chcę przypomnieć, że góry takie jak Karkonosze – nie najwyższe przecież i tak bardzo zdaje się oswojone – potrafią stworzyć śmiertelne zagrożenie, którego każdy turysta, freerider i narciarz skiturowy musi być świadomy. Wybierając się w góry pamiętaj o lawinowym ABC.
Spodobał Ci się ten artykuł? Podziel się nim:
Zobacz również: