Marmot Minimalist Pro (test) – minimum kombinowania, maksimum ochrony - blog Skalnik
Marmot Minimalist Pro (test) – minimum kombinowania, maksimum ochrony
Testy

Marmot Minimalist Pro (test) – minimum kombinowania, maksimum ochrony

Dominik Marzec / 21 czerwca 2022

Na wstępie muszę przyznać, że nie jestem wielkim fanem hardshelli. Najczęściej zarzucam na szlak wygodny softshell lub „windstopper” i korzystam z ich znakomitej oddychalności i dobrze dopasowanego kroju, a wodoodporność jest sobie gdzieś tam na drugim miejscu. Bywają jednak warunki, w których nawet najlepszy softshell wymięka i bez założenia na grzbiet solidnej, wodoodpornej skorupy ryzykujemy kompletne przemoczenie, co w górach może skończyć się nieprzyjemnie.

Jestem przekonania, że jeśli hardshell, to nie ma co daleko szukać i lepiej od razu zaufać sprawdzonym od dziesięcioleci rozwiązaniom. Mowa tu oczywiście o membranie wodoodpornej Gore-Tex (a w zasadzie wielu różnym jej odmianom) opracowanej przez amerykańską firmę W. L. Gore & Associates. Żeby było już na wskroś amerykańsko, zdecydowałem się na kurtkę marki Marmot. A dlaczego właśnie padło na ten model i czy sprostał on moim wymaganiom? Sprawdźmy.

Poznaj bliżej inne produkty marki Marmot.

Minimalist vs Minimalist Pro

Kurtka wodoodporna Marmot Minimalist, to podobnie jak Precip niezwykle popularny produkt w katalogu Marmota. Gdy już wiele lat temu rozglądałem się za kurtką z GORE-TEX, Minimalist był najtańszą i najszerzej dostępną kurtką tego typu na rynku. Z czasem producent wypuścił jej odświeżoną wersję o, a także nieco bardziej wypasioną wersję PRO, którą to właśnie miałem okazję użytkować. A czym wyróżnia się ów wypasiona wersja, poza samą nazwą, sugerującą, że jest… no właśnie. PRO?

  • wersja podstawowa posiada standardową wersję membrany Gore-Tex Paclite, tutaj natomiast zastosowano odmianę Paclite Plus. Z zewnątrz nic się nie zmieniło, ale wewnętrzna warstwa laminatu jest dużo bardziej odporna na uszkodzenia mechaniczne, co ma niebagatelne znaczenie w przypadku kurtek z 2,5 laminatu, pozbawionych przecież typowej podszewki.
  • większe kieszenie boczne, poza zwiększoną pojemnością zostały umieszczone zauważalnie wyżej, aby nie kolidowały z grubymi pasami biodrowymi nawet największych plecaków trekkingowych
  • główny zamek pozbawiono listwy ochronnej, ale jest za to laminowany, dzięki czemu całość jest jeszcze lepiej wodoodporna
  • na koniec może błahostka, ale odmiana Pro różni się też… dostępnymi kolorami. Poza klasykiem w postaci czerni mamy tu jaskrawą żółć rodem z typowego sztormiaka + kolor zielony i niebieski, a damska kurtka Marmot Minimalist Pro ma te dwa ostatnie kolory nieco przygaszone
test kurtki marmot
Wyżej umieszczone kieszenie.
kurtka minimalist opinie
Laminowany zamek bez ochronnej patki.

Zobacz kurtki: Minimalist i Minimalist Pro. Pamiętaj, że kurtki te mają także swoje damskie wersje.

Materiały i detale

Co w tej kurtce jest takiego minimalistycznego i skąd wzięła swoją nazwę? To zasługa przede wszystkim kroju. Zamiast dizajnerskich zabiegów mających na celu poprawić wygląd, projektanci postawili tutaj na skuteczność.

Kurtka membranowa Minimalist Pro to tak zwany 2,5-laminat, co oznacza, iż wierzchnia warstwa została bezpośrednio połączona z membraną. Jednocześnie brak tu jakiejkolwiek podszewki, a membrana od wewnątrz jest pokryta ochronną powłoką. Dzięki takiemu rozwiązaniu kurtka jest bardzo cienka, lekka i pakowna. Przez brak podszewki cierpi trochę komfort użytkowania, bo jednak milsza ciału byłaby miękka podszewka czy inna siateczka, ale taka już ich specyfika. Zresztą, nie są to kurtki do noszenia na co dzień, a bardziej do sytuacji awaryjnych. Wszystkie szwy zostały oczywiście pieczołowicie podklejone, aby żadna wilgoć nie przeniknęła do środka.

Membrana GORE-TEX Paclite, czyli ochronna powłoka zamiast klasycznej podszewki.
Otwory wentylacyjne regulowane zamkiem pod ochronną patką.

Nie zawsze spotykanym dodatkiem w odzieży tego typu są otwory wentylacyjne pod pachami, które nazywają się tu PitZips. Pewnie część osób uzna to za wadę obniżającą ogólną wodoodporność kurtki (zastosowano tam klasyczny suwak kryty listwą, bez laminatu) i podnoszący wagę, ale ja bardzo sobie cenię możliwość wentylacji. Napierając pod górę w przeciwdeszczowej skorupie dość łatwo można się zagrzać, nieważne jak dobrze oddychająca nie byłaby membrana, a tutaj rozpinamy sobie zamek i możemywpuścić nieco świeżego powietrza pod pazuchę.

Mankiety regulowane są za pomocą rzepa o sporym zakresie – można naprawdę szczelnie opatulić sobie nadgarstki podczas ulewy.

Kieszenie boczne – jak wspomniałem wcześniej, są osadzone dość wysoko i przy poprawnie zapiętym pasie biodrowym plecaka nie ma szans, żeby przykrył on suwak uniemożliwiając jej otwarcie. Boczne kieszenie zdały też wzorowo “test mapy” – mieszczą się spokojnie i bez rolowania wszystkie popularne formaty jakie znalazłem w szufladzie. Na próżno jednak szukać dodatkowych kieszonek wewnętrznych – miał być minimalizm, no to jest.

Kaptur mamy tutaj obszerny, bez problemu zmieściłem pod nim kask wspinaczkowy (jeśli ktoś ciekawy, był to Black Diamond Vision). Jeśli dla kogoś będzie zbyt obszerny, jego obwód można zmniejszyć używając ściągacza umieszczonego z tyłu. Daszek został dodatkowo usztywniony, tak kaptur nie opadał na oczy, a deszcz padający na głowę nie spływał po kapturze prosto na twarz.

Kaptur z gardą – pomieści kask, ale też można go dobrze dopasować.
Ściągacz – nieodzowny w kurtkach hardshell.

Ściągacz wszyto również w dolnej części, więc kurtkę można sobie szczelnie zaciągnąć od dołu i przy okazji (co często praktykowałem) schronić przed deszczem np. przenoszoną na pasie nerkę.

Garda jest dość wysoka, może nie aż tak wysoka, aby zakryć usta i nos (do tego celu i tak lepiej użyć buffa), ale idealnie do osłonięcia szyi przed podmuchami wiatru i zacinaniem deszczu.

Waga kurtki to również minimalizm pełną gębą, naprawdę byłem zdziwiony jak to niewiele waży. Myślę, że 355 gramów dla rozmiaru S to bardzo dobry wynik. Dzięki cienkiemu laminatowi można kurtkę zwinąć bardzo ciasno tak, aby zajmowała w plecaku niewiele miejsca, ale to najlepiej zobaczycie na załączonym zdjęciu, które odda więcej niż tysiąc słów.

Niska waga i mała objętość przy transportowaniu to mocne strony kurtki Marmot Minimalist Pro.
Lekka, pakowna i dobrze zaprojektowana. Czego więcej chcieć od kurtki przeciwdeszczowej dla turystów…

Wygoda użytkowania

Jak się nosi Marmot Minimalist Pro? Bardzo przyjemnie i lekko. Kurtka jest stosunkowo miękka jak na hardshell, niewiele waży i nie krępuje ruchów. Krój jest dość obszerny (Regular Fit), co może zdziwić osoby gustujące w bardziej anatomicznej, dopasowanej odzieży, ale taka już specyfika odzieży od Marmota. Ja pomimo rozmiaru S posiadam nieco luzu w klatce piersiowej, ale dzięki temu spokojnie mogę jej używać jako warstwę wierzchnią, pod spód bez problemu zmieści się nawet grubszy polar, czy sweter puchowy, albo nawet… aparat fotograficzny. Wiadomo, przy większej ulewie lepiej aby cenny sprzęt wylądował w wodoodpornym pokrowcu, ale przy umiarkowanym deszczyku zdarzało mi się przenosić aparat ze sporym teleobiektywem właśnie pod kurtką, więc kolejny raz przydał się zapas w klacie.

Membrana podczas wszystkich deszczy jakie miałem (nie)przyjemność w niej zaliczyć spisała się wzorowo, ani razu nie puściła wody, także w najbardziej newralgicznym miejscu jak ramiona, czasem przez wiele godzin brutalnie wycieranych przez szelki plecaka. Podobnie w drugą stronę, oddawanie wyprodukowanej przez ciało wilgoci jest na tyle sprawne, że nie zdarzyło mi się zapocić kurtki od środka, choć czasem wiadomo jak to w membranie – bywało gorąco. Dzięki małym gabarytom, kurtkę po zwinięciu możemy bez większych problemów zmieścić w środku nawet niedużego plecaka, albo zrolować ją i przypiąć bocznymi taśmami.


Minimum kombinowania – maksimum ochrony

Marmot Minimalist Pro to bardzo dobra kurtka, tak po prostu. Bez zbędnych ceregieli, 100% nastawiona na skuteczność i funkcjonalność w terenie, a przy tym uniwersalna. Możecie ją w ciemno brać zarówno na jednodniową wycieczkę w Karkonosze, jak i dwutygodniowy trek po Pirenejach, a nawet wrzucić do plecaka jako awaryjne odzienie na letni spacer po lesie. Znakomicie chroni przed deszczem, jest lekka jak piórko i posiada bardzo przemyślany design, w którym każdy element jest na swoim miejscu i działa tak, jak powinien. Cieszy także fakt, iż została uszyta w 100% z materiałów pochodzących z recyklingu. Czyli nie dość, że Light&Fast jak się patrzy, to jeszcze Less Waste.

Poznaj wszystkie kurtki przeciwdeszczowe Marmot męskie lub kurtki przeciwdeszczowe Marmot damskie.

Spodobał Ci się ten artykuł? Podziel się nim:
Zobacz również: