„Możemy ponieść porażkę, ale będziemy próbować.” Yvon Chouinard na temat celu firmy Patagonia
Patagonia - wywiad z założycielem
Wywiady

„Możemy ponieść porażkę, ale będziemy próbować.” Yvon Chouinard na temat celu firmy Patagonia

Redakcja skalnik.pl / 17 grudnia 2019

„Jesteśmy w biznesie by uratować naszą planetę” – tak brzmi misja jednego z największych producentów odzieży outdoor. Patagonia od dawna deklaruje, że słupki sprzedaży, czy produkcja nowych ubrań nie jest tym co w firmie najważniejsze. To prawda, że firma generuje wielkie zyski. Ogromną ich część przekazuje jednak na wspieranie aktywistów i innowacyjne działania, które mają inspirować branże outdoor – branżę, która z natury powinna dążyć do ekologicznych rozwiązań i ochrony przyrody. Wszak to właśnie jej wszystko zawdzięcza. O wsparciu dla aktywistów i działaniach marki opowiada Yvon Chouinard, założyciel Patagonii. 

W zeszłym roku łączna wysokość dotacji firmy Patagonia na rzecz organizacji społecznych osiągnęła 100 mln USD. Panowała jednak pewna niechęć do opublikowania tego wyniku, najprawdopodobniej ze względu na fakt, że wasza firma nigdy nie lubiła się przechwalać danymi liczbowymi.

Yvon Chouinard: Ja się wcale nie waham. Uważam, że jest to powód do dumy, gdyż manifestuje potencjał firmy, a nie jedynie potencjał akcjonariuszy, którzy po zgromadzeniu funduszy ze zwrotu z inwestycji mogą zdecydować na co przekazać część z dochodów. Nasze dotacje były przekazywane podczas prowadzenia działalności.

Patagonia nadal bezpośrednio przekazuje pieniądze na rzecz aktywistów, zamiast zakładać niezależną fundację filantropijną, jak czyni to wiele przedsiębiorstw. Czy w związku z rozwojem firmy rozważaliście wprowadzenie zmian w tej kwestii?

Od zawsze uważamy, że to aktywiści najbardziej potrzebują pieniędzy. Badania naukowe zawsze otrzymują wysokie dotacje, ale nauka bez aktywizmu to martwa nauka. Ponadto aktywiści mają problemy ze zdobywaniem środków, gdyż każdy obawia się, że zrobią coś radykalnego. W szczególności przedsiębiorstwa postrzegają ich jako odbiorców wysokiego ryzyka, którzy nie zasługują na szczególną uwagę. Dlatego pomyśleliśmy: Niech jedni zajmą się nauką a inni projektami na rzecz ochrony środowiska na dużą skalę, np. Nature Conservancy. My natomiast będziemy wspierać aktywistów. I tak właśnie robimy.

Jeśli coś się zmieniło, to tylko to, że zaczęliśmy produkować filmy, takie jak DamNation. Mogliśmy co prawda przekazać pieniądze na rzecz organizacji międzynarodowych zajmujących się tamami, ale uważałem, że lepszym rozwiązaniem będzie samodzielne nakręcenie filmu. Nie myliłem się. DamNation nie był kolejnym filmem poświęconym ochronie środowiska, który przeszedł bez echa.

Naprawdę wzbudził spore zainteresowanie. Jak mawiam, każdy z nas na swój własny sposób w zależności od zasobów, jakimi dysponuje musi zrobić coś, aby stawić czoła złu. W Patagonii dysponujemy tymi zasobami – mamy większe doświadczenie w dziedzinie marketingu niż większość organizacji proekologicznych. Mimo to przekazujemy pieniądze innym osobom, aby zajęły się marketingiem w kwestiach na których nam zależy. Chęć skorzystania z własnego doświadczenia skłoniła nas do postawienia pierwszych kroków w branży filmowej. Teraz jesteśmy wytwórnią filmową.

Bardzo chcę, abyśmy zdali sobie sprawę z tego, że niszczymy naszą planetę. Za 80 lat może nie nadawać się do zamieszkiwania przez ludzi i zwierzęta. To właśnie dlatego zmieniliśmy ostatnio misję naszej firmy, która obecnie brzmi: „Jesteśmy w biznesie by uratować naszą planetę”.

Zatem: „Jesteśmy w biznesie by uratować naszą planetę”?

Proste. Mam 80 lat i zadaję sobie pytanie, dlaczego nadal przychodzę do pracy. Nie dlatego, aby sprzedawać więcej odzieży lub więcej zarabiać. Robię to, gdyż niszczymy naszą planetę, a sytuacja ta stała się na tyle tragiczna, że musiałem podjąć działania. Podczas rozmowy z nowymi pracownikami naszej firmy wychodzi na jaw, że pracują z podobnych pobudek: pragną ratować naszą planetę.

Wes Jackson's Kernza

Wes Jackson’s Kernza podejmuje walkę ze zmianami klimatu (fot. Jim Richardson)

Oprócz zatrudniania osób, które podzielają te same obawy, jak jeszcze dążycie do realizacji tego zobowiązania?

Doszliśmy do wniosku, że najlepsze, co możemy zrobić, to wspierać rolnictwo regeneracyjne. Nie znam innego sposobu umożliwiającego rozwiązanie problemu globalnego ocieplenia. Oczywiście możemy zaprzestać korzystania z paliw kopalnych. Życzę powodzenia podczas walki z firmą Exxon i innymi dużymi firmami z branży energetycznej. Jeśli spróbowalibyśmy stawić im czoła, wydalibyśmy fortunę, nie osiągając żadnych rezultatów. Ekscytujące natomiast jest to, co odkrywamy na temat ograniczania dwu- tlenku węgla w atmosferze poprzez rolnictwo. Zwykłe rolnictwo ekologiczne pozwala wyeliminować użycie szkodliwych substancji chemicznych, ale na tym kończą się jego zalety. Rolnictwo regeneracyjne pozwala wyprodukować bardziej pożywne, smaczniejsze jedzenie i uzyskiwać warstwę urodzajną gleby a także przechwytywać dwutlenek węgla. To sposób prowadzenia upraw zapewniający korzyści na każdym froncie. Według mnie to naprawdę dobre rozwiązanie oraz nasza największa nadzieja na przyszłość.

Patagonia uprawy regeneracyjnecyjne

Wild Idea Buffalo walczy ze zmianami klimatu na Great Plains (fot. Jill O’Brien)

Czy rolnictwo regeneracyjne będzie w stanie w odpowiednim stopniu ograniczyć ilość dwutlenku węgla w atmosferze, aby odwrócić efekt cieplarniany?

Badania przeprowadzone przez Uniwersytet w Kalifornii i rząd Francji sugerują, że tak. Według nich przejście na rolnictwo regeneracyjne na masową skalę pozwoli przechwytywać więcej dwutlenku węgla niż aktualnie emitujemy. Nie pozostawiamy tego innym – Patagonia opracowuje plan. Prowadzimy ofensywę na rzecz rolnictwa regeneracyjnego.

Jednym ze sposobów umożliwiających dokonanie tego jest program certyfikacyjny Regenerative Organic Certification. Czy takie certyfikaty są skuteczne?

Nigdy tego wcześniej nie robiliśmy i możemy ponieść porażkę. To coś bardzo trudnego do zrealizowania, ale będziemy próbować.

Kluczowe znaczenie dla popularyzacji rolnictwa regeneracyjnego ma coś, o czym nikt jeszcze nie pomyślał, tzn. fakt, że dzięki tym metodom rolnicy mogą uzyskiwać bardziej pożywne produkty. Nigdy nie udowodniono, że ekologiczna żywność jest bardziej pożywna, zamierzamy jednak dowieść, że tak jest.

Uniwersytet Stanford przeprowadził w 2012 r. badanie, w ramach którego porównał warzywa ekologiczne ze zwykłymi warzywami uprawianymi na skalę przemysłową. Badania wykazały, że warzywa ekologiczne nie są bardziej pożywne – są one uprawiane dokładnie w ten sam sposób z wyjątkiem tego, że do uprawy warzyw organicznych nie stosuje się toksycznych środków chemicznych. Na niektórych plantacjach nie stosuje się upraw przejściowych lub kompostu, w związku z czym warstwa urodzajna gleby się nie zwiększa. Wielu hodowców nadal wykorzystuje azot. Oznacza to, że dodają substancje na potrzeby uprawy zamiast uzupełniać składniki odżywcze, które rośliny wyciągają z gleby. W tym przypadku ekologiczne produkty rolne nie są zdrowsze od konwencjonalnych. Natomiast w przypadku zastosowania wszystkich podejść regeneracyjnych te substancje odżywcze trafią z powrotem do gleby. Jestem pewien, że te plony zdeklasują inne pod względem wartości odżywczych, podobnie jak w przypadku suszonego mięsa bizona.

W zeszłym roku udałem się na rancho Dana O’Briena. Dan hoduje bizony, których suszone mięso trafia do opakowań z serii Patagonia Provisions®. Bizony Dana są zdrowe, gdyż każdego dnia jedzą setki różnych odmian trawy, kwiatów i roślin. W związku z tym mięso bizona jest bogate w mikroskładniki, co potwierdzają wstępne badania.

Planujemy zbadać składniki odżywcze w marchwi hodowanej regeneracyjnie. Jeśli udowodnimy, że warzywa uprawniane w ten sposób są najbardziej pożywne, będzie to prawdziwy przełom. Nasze przedsiębiorstwo dysponuje niesamowitą przewagą marketingową, dzięki której możemy zmienić sposób prowadzenia upraw na całym świecie. Ludzie chętnie zapłacą więcej za produkty, w przypadku których będą mieć pewność, że są zdrowsze.

Podobnie jak kucharz Dan Barber, stwierdził Pan również, że wierzy w zależność pomiędzy smakiem a pożywnością.

Jestem przekonany, że jedząc dziką truskawkę o średnicy mniejszej niż ćwierć cala, która smakuje tak, jak truskawki smakować powinny, dostarczamy o wiele więcej składników odżywczych niż w przypadku zjedzenia jej odpowiednika, który został wyhodowany na plantacji hydroponicznej i smakuje jak woda. Nawet jeśli tak jest, nikt tego jeszcze nie udowodnił. Właśnie to chcę zrobić. Chcę to udowodnić.

Warzywa

Czy może to również poprawić odżywianie? Zamierzamy się dowiedzieć (fot. Amy Kumler)

Dan Barber często wspomina, że nikt nigdy nie hodował nasion pod kątem smaku. Dotychczas ludzie hodowali jedynie pomidory, aby były bardziej kwadratowe i lepiej mieściły się w ciężarówkach lub starali się zwiększyć ich okres przydatności do spożycia. Nikt nie hoduje pomidorów pod kątem smaku, dlatego Dan chce założyć firmę nasienniczą. Jestem tego samego zdania. Chcę dowiedzieć się, czy można hodować lepszą marchew tam, gdzie powinna być hodowana – a nie prowadzić uprawy w nieprzystosowanym do tego miejscu. Marchew powinna być hodowana w glebach piaszczystych, a najsmaczniejsza rośnie w chłodnym klimacie – a nie latem w Baja California, skąd pochodzi większość marchwi sprzedawanej w amerykańskich sklepach. Prawdopodobnie istnieją tysiące różnych rodzajów marchwi − nie tylko pomarańczowe, do których przywykliśmy. Fioletowe marchewki mają więcej antyoksydantów niż pomarańczowe. Co oferują inne odmiany? To bardzo interesująca dziedzina.

Wracając do certyfikacji – rolnictwo regeneracyjne dotyczy również bawełny, w tym włókien. Czy prace firmy Patagonia Provisions w dziedzinie rolnictwa mają wpływ na decyzje podejmowane w firmiematce?

Oczywiście. Organiczna hodowla bawełny i produkcja odzieży z bawełny organicznej nie jest korzystna dla środowiska naturalnego. To po prostu mniejsze zło oraz zdrowsza opcja, gdyż zawiera mniej toksycznych związków chemicznych. Ale organiczna hodowla bawełny nie wiąże się z wytwarzaniem warstwy urodzajnej gleby. Szczerze mówiąc po ogłoszeniu przez ONZ, że do 2050 r. będziemy potrzebować 30–70% więcej żywności, uprawa bawełny na terenach, które mogłyby służyć do uprawy żywności jest dość nieodpowiedzialna. Dlatego w przyszłości konieczna jest uprawa regeneracyjna. Patagonia prowadzi w Indiach dwa programy pilotażowe w zakresie regeneracyjnych upraw bawełny i z tego, co słyszałem, obie uprawy odnotowały wyjątkowo dobre plony.

Regeneracyjna uprawa bawełny w Indiach

Regeneracyjna uprawa odbudowuje glebę i zatrzymuje dwutlenek węgla na plantacji bawełny w Indiach (fot. Tim Davis)

Firma Patagonia stosuje dwa progresywne punkty odniesienia z myślą o wyeliminowaniu wywieranego przez nią negatywnego wpływu na środowisko. Jednym z nich jest uzyskanie certyfikatu B Corp w 2011 r. Czy było warto?

Tak. Może nie zyskaliśmy rozgłosu, jakiego oczekiwaliśmy, ale zapewniliśmy odpowiednie ramy. Dowiedzieliśmy się od innych firm, że im również to pomogło. Gdy zaczęliśmy rozważać tę opcję, nie było wielu miejsc, w których można było uzyskać pomoc. Teraz istnieje kilka całkiem niezłych.

Co ze standardem Higg Index, z którego wasza firma korzysta w celu rozwiązywania problemów społecznych i środowiskowych w łańcuchu dostaw?

Standard ten pozwala nam utrzymać obrany kierunek, ale jestem rozczarowany, że większe firmy nie robią więcej w tym kierunku. Gdy w 2007 r. po raz pierwszy wyznaczyliśmy sobie ten cel, każdy mówił o „zrównoważonym rozwoju”. Teraz to wyrażenie praktycznie nic już nie znaczy.

Biorąc pod uwagę kryzys klimatyczny, aby zmienić bieg wydarzeń potrzebnych jest wielu uczestników. Czy uważa pan, że Patagonia ściślej współpracuje z rządem, aby ocalić naszą planetę?

Nie możemy polegać na tym rządzie. Aktualna administracja państwowa to zło wcielone. Ich jedynym celem jest niszczenie naszej planety dla pieniędzy. Nie zmienimy ich nastawienia. To jak uderzanie głową w mur, a ja nie nadaję się na męczennika. Musimy ich po prostu zrzucić ze stołków.

Tommy Caldwell w sklepie Patagonia

Ambasador marki Patagonia Tommy Caldwell i przyjaciele w sklepie Patagonia w San Francisco (fot. Michael Estrada)

Jako firma będziemy wydawać więcej na politykę, choć uważam, że to strata pieniędzy w porównaniu z tym, co możemy zrobić z przyczynami, zamiast objawami globalnego ocieplenia.

Wywiad przeprowadził Brad Wieners (źródło: Crag Magazine)

Spodobał Ci się ten artykuł? Podziel się nim:
Zobacz również: