Ogrzewacze do rąk - blog Skalnik
Ogrzewacze do rąk
ograewanie dłoni
Porady

Ogrzewacze do rąk

Krzysztof Ostryżniuk / 04 stycznia 2021

Pewne przysłowie mówi: „Idzie luty podkuj buty”. Do zimy trzeba się przygotować, a największe mrozy z pewnością przed nami. Dziś mamy o wiele więcej możliwości utrzymania komfortu cieplnego, gdy nadchodzi mróz. Oprócz bluz polarowych, wełny merynosa i innych izolatorów, możemy się dogrzewać „aktywnie”. Najpopularniejszym i najwygodniejszym sposobem na to są ogrzewacze chemiczne.

Jak działa ogrzewacz do rąk

Żeby wiedzieć jak używać ogrzewaczy, warto zrozumieć ich działanie. Nie będzie tutaj wykładu z chemii, więc nie uciekajcie. Krótko, w trzech zdaniach, odpowiemy na pytanie, jak działa taki ogrzewacz do rąk.

Ogrzewacze turystyczne działają na zasadzie reakcji chemicznej, zachodzącej w środku „plastra”. Gdy otwieramy opakowanie, do woreczka z żelazem, węglem aktywnym, wermikulitem i innymi substancjami dostaje się powietrze. Tam właśnie dzieje się „magia”, która w procesie utleniania tych substancji wydziela ciepło. Dlatego ważne jest, żeby ogrzewacze te trzymać w szczelnie zamkniętych opakowaniach i uważać, aby nie dostało się do nich świeże powietrze!

Skoro ogrzewacze chemiczne zaczynają działać po kontakcie z tlenem, to możecie się domyślać, że im szybciej go dostarczymy, tym szybciej będziemy w stanie korzystać z ciepła. Z tego powodu warto nim pomachać, pougniatać go, aby całość ogrzewacza równomiernie się „odpaliła”. Gdy od razu wrzucimy ogrzewacz chemiczny do – dajmy na to – rękawiczek trekkingowych czy kieszeni kurtki, ruch powietrza będzie ograniczony, więc warto zadbać o równomierne działanie zanim umieścimy źródło ciepła w miejscu docelowym.

Rodzaje ogrzewaczy chemicznych

Ogrzewacze turystyczne dzielimy ze względu na zastosowanie. Wszystkie działają tak samo, tylko ze względu na kształt i rozmiar stosujemy je w różnych miejscach. Najpopularniejszym typem jest ogrzewacz do dłoni. Takie saszetki umieszczamy w rękawiczce lub kieszeni kurtki, w której trzymamy ręce. Ich rozmiary są małe, a cena przystępna, dlatego ogrzewacze dłoni cieszą się powodzeniem nie tylko u zmarzluchów.

Kolejną najbardziej marznącą częścią ciała są nasze nogi. Dlatego łatwo możemy znaleźć ogrzewacze do stóp. Występują one w dwóch rozmiarach – jedne mieszczące się pod palcami, drugie pod całą wkładką. Te pierwsze będą zapewniać ciepło na mniejszej powierzchni, ale są lżejsze i zabierają niewiele miejsca w bucie i plecaku. Natomiast ogrzewacze chemiczne w kształcie wkładek do butów zapewniają ciepło rozłożone na całej podeszwie. To ważne, gdy będziemy w bardzo trudnych warunkach lub planujemy nie ruszać się przez długi czas.

Największe i najdłużej działające ogrzewacze turystyczne to modele przeznaczone do ciała. Najczęściej korzystamy z nich w nocy, wrzucając do śpiwora lub na śpiwór. Projektanci to przewidzieli, więc ten rodzaj ogrzewaczy zapewnia ciepło nawet do dwunastu godzin.

Maksymalna temperatura, jaką osiągają ogrzewacze chemiczne do rąk to nawet 65°C, dlatego podczas użycia trzeba być ostrożnym. Modele przeznaczone do noszenia w butach dochodzą do 45°C, ale pamiętajcie, że ich również nie można stosować bezpośrednio na skórę przez długi czas. Najlepiej umieścić je między wkładką a skarpetą.

Kiedy zabrać ze sobą ogrzewacze chemiczne

Takie drobiazgi zawsze warto mieć ze sobą. W zależności od Waszego podejścia, można traktować je jako opcję awaryjną albo jako regularne wyposażenie. Znam osoby, które w chłodnych okresach biorą ze sobą cienki śpiwór i odpalają na noc ogrzewacz chemiczny. Nie jest to najlepszy pomysł, ale tak też można ich używać. Radzę jednak pozostawić to na sytuacje ekstremalne.

Parę sztuk na sytuacje awaryjne jednak nie zaszkodzi. Mogą okazać się przydatne szczególnie podczas wędrówek zimowych, kiedy podczas załamania pogody, lub innych nieprzewidzianych okoliczności nasz pozostały sprzęt okaże się niewystarczający.

Jeśli lubicie klimaty survivali i preppersów, to taki ogrzewacz chemiczny będzie świetnym wkładem do Waszego zestawu EDC lub torby BOB. W sytuacji ekstremalnej taki „listek” rozgrzany do 65°C może pomóc podgrzać Wam jedzenie bez użycia ognia, podobnie jak podgrzewacze oparte na tlenkach wapnia czy karbidzie używane w wojsku.

Zimą na biwaku warto mieć ze sobą ogrzewacze chemiczne. (fot. Dylan Drego, Unsplash)

Dlaczego warto korzystać z ogrzewaczy?

Ten akapit będzie swoistą kontrą do kolejnego akapitu. Wszystkie wymienione teraz zalety są według mnie przekonujące i wystarczające do odrzucenia innych typów ogrzewaczy turystycznych.

W skrócie ogrzewacze chemiczne są:

  • lekkie
  • bezpieczne
  • wygodne w obsłudze
  • bezpieczne dla środowiska

O wymiarach i wygodzie już mówiłem, więc teraz krótkie dwa zdania wyjaśnienia do pozostałych podpunktów. Ogrzewacze do rąk są zupełnie bezpieczne, bo nie zawierają szkodliwych substancji oraz nie osiągają bardzo wysokich temperatur. Producent zaleca unikanie długotrwałego kontaktu ze skórą, ale przez to, że ogrzewacz do rąk osiąga maksymalnie 65°C nie jesteśmy narażeni na urazy po dotknięciu. Dodatkowo ogrzewacze do stóp są jeszcze lepiej przystosowane – nagrzewają się tylko do 45°C.

Ogrzewacze turystyczne są bezpieczne nie tylko dla nas, ale i środowiska. W ich składzie nie znajdziemy żadnych „składników alchemicznych” ani plastiku. Nawet egzotycznie brzmiący wermikulit występuje naturalnie w przyrodzie.

Jeśli nie ogrzewacze chemiczne, to co?

Ogrzewacz chemiczny do rąk nie jest jedyną istniejącą opcją na rynku. Według mnie jest jednak najlepszą. Ogrzewacze węglowe potrafią być nieszczelne i gubić popiół lub rozgrzewać się do zbyt dużych temperatur. Częściej jednak zdarza im się nie rozgrzewać w ogóle, bo rozżarzenie pręcika węglowego to nie jest taka łatwa sprawa. Przegrywają z kretesem w kategorii „wygoda” oraz „waga”. Natomiast pozornie wygodne ogrzewacze elektryczne, które coraz częściej możemy znaleźć w kurtkach lub rękawiczkach, wymuszają na konstruktorach skomplikowane kroje ubrań. Generuje to koszty oraz wagę sprzętu. Poza tym albo musimy korzystać z akumulatorów, albo z pojedynczych baterii, co odbija się również na środowisku.

Ogrzewacze, ogrzewaczami… Nie zapominajmy jednak o starym i sprawdzonym sposobie, jakim jest termos z gorącą herbatą. (fot. Esbit)

Innym, poza ogrzewaczem, sposobem na ogrzanie się w terenie jest poczciwy termos. Kubek ciepłej, słodkiej herbaty zawsze daje sporego „kopa” i wprowadza konkretną ilość ciepła do naszego ciała. W dodatku herbata w górach smakuje najlepiej!

 

Ogrzewacz turystyczny nie jedno mają imię, jednak nie wszystkie są sobie równe. Na szczęście wiecie już jak działa ogrzewacz do rąk, więc możecie ruszać na podbój zimnych terenów! Przetestujcie, co Wam się sprawdza najlepiej i koniecznie dajcie o tym znać na naszej skalnikowej grupie na Facebooku. Na koniec taka ciekawostka – przez niektórych ogrzewacze chemiczne są nazywane „podgrzewacze do rąk”. Jeśli chcecie zachować poprawność i nie dziwić się uśmiechom sprzedawców, używajcie ich prawidłowej nazwy. „Podgrzewacze” to albo świeczki, albo urządzenia elektryczne znane z hotelowych śniadań.

Spodobał Ci się ten artykuł? Podziel się nim:
Zobacz również: