Rab Kangri GTX – test kurtki GORE-TEX
rab kangri gtx kurtka goretex
Testy

Rab Kangri GTX – test kurtki GORE-TEX

Sławek Nosal / 20 listopada 2020

Ach ten słynny GORE-TEX. Czy warto wydać grubo ponad tysiąc złotych na kurtkę przeciwdeszczową – to pytanie spędza sen z powiek niejednemu fanowi outdooru. Jak zwykle w górach nie ma uniwersalnych odpowiedzi dla każdego. W tym teście odpowiem jednak, czyje oczekiwania spełni kurtka Rab Kangri GTX. 

Od kilku miesięcy właśnie ta kurtka hardshell marki Rab ląduje w moim plecaku na każdej wycieczce. Jeśli tylko nadarza się okazja na jej użycie, przechodzi testy i pod każdym względem brana jest pod lupę oraz wścibskie oko. 

Kurtka GORE-TEX Kangri GTX

Na początek warto ją przedstawić. Kurtka przeciwdeszczowa Kangri GTX marki Rab to hardshell wyposażony w najbardziej rozpoznawaną technologię wodoodporną na świecie spod znaku GORE-TEX. Jest to kurtka hardshell o wielu, naprawdę wielu technicznych cechach. Myliłby się jednak ten, kto zobaczyłby w niej najbardziej zaawansowaną kurtkę. Co nie znaczy jednak, że nie jest to solidny i niezawodny model!

Kangri GTX to pozycja ze środka goretexowej stawki marki Rab. To model już z membraną trójwarstwową (3L), ale jeszcze nie model na laminatach z serii PRO. Taki wybór materiału podpowiada więc, komu dedykowana jest tego typu kurtka na deszcz i wiatr. Otóż jest to odzież skrojona dla bardziej ambitnych turystów i wspinaczy, którzy przez cały rok potrzebują pewnej ochrony w górach.

Kurtka Kangri GTX spełni oczekiwania osób poszukujących technicznego hardshella.
(Tatry, fot. Adam Wojtczak)

Nie jest to z pewnością kurtka dla turysty, który w górach bywa kilka razy w roku, a pogodę ma z grubsza zawsze na wyjazd zamówioną. Ta kurtka nie wystraszy się wyjazdu w Alpy, kurniawy, która zaskoczy cię tatrzańską zimą i nie schowa się za piecem kaflowym schroniska, gdy jej właściciel porwie się na skiturę w karkonoskiej mgle i szadzi.

Kurtka GORE-TEX, która robi wrażenie

Normalnie nie brałbym tej kurtki zawsze do plecaka. Przez tych kilka miesięcy były dni, gdy wystarczyłby mi lekka, awaryjna kurtka przeciwdeszczowa, która waży ok. 200 g mniej. Mógłby to być choćby Rab Downpour, który od czterech lat jest w mojej górskiej szafie. Chciałem jednak testować kurtkę Kangri GTX w możliwie różnych warunkach, by sprawdzić, jakie robi na mnie wrażenie. 

Pierwszy deszcz i już przy pierwszym założeniu nie mam wątpliwości. Na przelotny deszczyk wyciągam prawdziwy pancerz. Szczerze! Gdybym zamknął oczy, czułbym się jak pod parasolem. Kurtka Kangri GTX wykonana jest z mocnego materiału 70D. Wraz ze swoim pakownym, lekkim, ale nie ma co kryć, sztywniejszym laminatem, daje odczuć, że zima i zlewa to jej prawdziwy żywioł. Mimo wszystko, tamtego dnia kurtka robi na mnie dobre wrażenie. Gdy nie odczuwa się deszczu, wędruje się przecież w lepszej pogodzie – oczywiście mowa o pogodzie ducha! 

Drugi raz kurtka zrobiła mega wrażenie na moich górskich gościach. To był sierpniowy dzień w Masywie Śnieżnika, a ja w kompletnej zlewie, przez trzy bite godziny, brnąłem już nawet nie szlakiem, ale po prostu potokiem z niewielką grupą dzielnych ludzi. Gdy dotarliśmy do Międzygórza – mimo tego, że każdy miał jakąś kurtkę przeciwdeszczową – grupa nie miała nic suchego na sobie. Wszyscy byli kompletnie przemoczeni, oprócz jednej osoby – przewodnika w kurtce Kangri GTX. Miałem rzekę w podejściówkach, ale na korpusie ani jednego wilgotnego miejsca. Nie powiem, kurtka zrobiła wtedy na mnie bardzo dobre wrażenie, ale piorunujące wywarła pośród moich gości, którzy nie mogli uwierzyć, że pod kurtką miałem non stop suchutko. 

Z deszczu pod rynnę. Wodospad Wilczki tuż po wędrówce w mocnej ulewie.
(Masyw Śnieżnika, arch. autora)

Membrana GORE-TEX – w zlewie, w deszczu, na wietrze

Przez kilka miesięcy kurtka zdążyła zaprezentować się przy zmiennych warunkach pogodowych. Przelotny, czy nawalny deszcz trwający kilka godzin, nie ujawnił żadnych niedociągnięć. Podobnie w pełni deszczowe dni ze zmienną intensywnością opadów, nie robiły wrażenia na wodoodporności laminatu. Wzorowo sprawdziły się w kurtce strefy, które można uznać za newralgiczne. Podklejenia szwów czy laminowane zamki wykonane są w kurtce Rab z precyzją i nie stanowią słabszych ogniw w konstrukcji odzieży. 

Przyznam również, że zaskoczeniem był dla mnie również komfort, jaki można osiągnąć w tej kurtce. Oddychalność membrany w połączeniu z umiejętnym doborem warstw i operowaniem wentylacją pit zips pod pachami, z pewnością pozwala w tej kurtce w wielu przypadkach działać przy zachowaniu dobrego balansu. Największym chyba tego typu testem był dla kurtki błyskawiczny rajd w dół, gdy z Kowadła w Górach Złotych pogoniła mnie burza, która spadła nagle na okolice silnym deszczem i grzmotami. 

Deszczowy podejście na drodze do Schroniska Samotnia.
(Karkonosze, arch. autora)

Warto też dodać, że hydrofobowa warstwa DWR, którą wykończony jest materiał zewnętrzny dobrze chroni tkaninę przed namakaniem. Krople deszczu perlą się na powierzchni kurtki. Po wejściu do schroniska czy domu wystarczy strząsnąć krople i chwile odczekać, by odzież była znów sucha. Odstępstwem od tej reguły były tylko wielogodzinny kontakt kurtki z przemoczonymi do cna szelkami plecaka. Na niewielkim fragmencie, od ucisku na samym szczycie ramienia, materiał chwycił trochę deszczu, ale żadna wilgoć nie przecisnęła się dalej przez membranę i podszewkę. 

Kilkukrotnie chowałem się za pancerzem kurtki Rab ze nie ze względu na opady, ale ze względu na wiatr. W wietrznych Karkonoszach, w Górach Kamiennych, na tatrzańskiej grani, gdy z partnerem czekaliśmy na kolegów z drugiego zespołu, kurtka chroniła bez zarzutu. 

Krój kurtki hardshell Rab Kangri GTX

Ta kurtka przeciwdeszczowa męska nie zaproponuje wiele modystom szukającym dopasowanego kroju. Rozczaruje także wielu turystów, którym zabraknie w niej choćby kieszeni na dłonie. Ucieszy natomiast każdego, kto chce mieć swobodę ruchów i możliwość żonglowania warstwami pod kurtką. Zachwyci też tych, którym zależy na technicznych detalach przydatnych w czasie wspinaczki i alpinizmu. 

Krój kurtki jest obszerniejszy, technicznie wyprofilowany, a jej długość skrojona tak, by chronić, a nie podkreślać sylwetkę. Co to znaczy? Oznacza to, że dość jest materiału, by w kurtce sięgnąć dłonią czy dziabą powyżej głowy. W takich sytuacjach kurtka nie odsłoni pleców i nie skrępuje ruchów. 

Kaptur ma bardzo obszerną bryłę, skrojoną z myślą o zaciąganiu go na kask wspinaczkowy. Wyposażono go w pełną regulację oraz usztywniony brzeg w górnej części. Brzeg ten tworzy pseudo-daszek, dzięki któremu materiał nie opada na oczy, a krople spływają gdzieś po bokach i nie wpadają pod gardę. Jeśli chodzi o regulację, na plus można zaliczyć tę która biegnie wokół otworu na twarz. Sprawnie dopasowuje bryłę i posiada ukryte regulatory, które da się obsłużyć w rękawiczkach. Latem odrobinę rozczarowuje jednak regulacja dopasowania do obwodu głowy, która znajduje się na tyle kaptura. Zakładając kaptur tylko na głowę, musiałem dociągać ten regulator na maksa. Przy czapce zimowej na głowie problem na szczęście już nie jest tak ewidentny. 

Garda jest obszerna i wysoka. Jej kształt można uznać za bardzo komfortowy, przy założeniu kaptura na kask. Kiedy kaptur nie jest założony, garda całkiem komfortowo daje się ułożyć i zupełnie nie przeszkadza w wędrówce.

Garda układa się wygodnie, gdy kaptur nie jest na głowie.

Kieszenie w tej kurtce są zapinane na zamki YKK®. Pojedyncza sucha kieszonka wewnętrzna świetnie przydaje się na smartfon. Kieszenie zewnętrzne z wodoodpornymi zamkami są kapitalne. Umieszczono je na tyle wysoko, by uprząż i pas biodrowy plecaka nie utrudniały sięgania i są one na tyle duże by pomieścić choćby mapę. Podczas wspomnianej ucieczki przed burzą, sprawdziły się świetnie, gdy trzeba było od czasu do czasu rzucić okiem na układ leśnych dróg.

Wentylacja pod pachami ma podwójne zamki i jest w pełni laminowana. Długość suwaków pozwala na naprawdę spore wentylowanie. Sama obsługa nie przysparza żadnych problemów. To element dobrze zlokalizowany i tak funkcjonalny, że czasem się o nim po prostu zapomina. 

Rękawom należą się też przynajmniej cztery zdania. Ta część odzieży jest skrojona technicznie, z naddatkiem materiału, który nie ogranicza ruchów. Profilowanie rękawów oceniam świetnie, regulację mankietów na piątkę z plusem. Dla mnie rewelacja. 

Starannie wyprofilowane rękawy kończą się mankietem z regulacją na rzepy.
(Góry Kamienne, arch. autora)

Regulacja kurtki Rab Kangri GTX jest dwojaka. Kurtka ma klasyczną regulację w dolnym brzegu. Dwa regulatory zaciągnięte przy wyjściu w góry pozostają w położeniu, aż do końca wyprawy. Drugi regulator znajduje się na wysokości pasa. Mówiąc szczerze – z niego spróbuję skorzystać zimą. Na skiturach powinien uszczelnić kurtkę w tym miejscu, pełniąc trochę rolę pasa śniegowego. 

Zamek centralny to rewelacja kurtki Rab – laminowany, dwustronny, wykończony w górnej części ochroną podbródka na końcu i materiałem z mikrowłókien na wewnętrznej listwie. Tak jak lubię – bez zbędnej patki zewnętrznej, bez zacięć w działaniu i z dużym uchwytem, który da się złapać nawet w grubej rękawicy! Dwustronne rozpinanie kurtki ucieszy każdego wspinacza. Warto dodać że po rozpięciu kurtki hardshell od dołu, jej poły można spiąć specjalnym guzikiem. Ja doceniłem to w Tatrach, gdy po zjeździe najpierw mogłem znów przywiązać się ósemką do końca liny, a dopiero potem zdjąć założoną na uprząż kurtkę. 

Rozpinanie od dołu przydaje się podczas wspinaczki.
(Tatry, fot. Adam Wojtczak)
Starannie wykonane detale, sprawny DWR, czy duże pulki zamków cieszą w czasie użytkowania kurtki.

Test Kangri GTX – podsumowanie

Kurtka Rab Kangri GTX to rasowy hardshell GORE-TEX. Bez wahania można stwierdzić, że to model skrojony na ambitniejsze cele i każdą nagłą zmianę pogody, która może w górach zaskoczyć. Ten praktycznie bezbłędnie wykonany hardshell jest produktem, który powinien być na celowniku tych osób, które w górach chcą więcej i więcej. 

Na koniec szybka ściąga z atutów i zarzutów do tej kurtki Rab dla mężczyzn.

PLUSY

  • wysoki poziom ochrony przed deszczem i wiatrem
  • sprawne oddychanie odzieży
  • kaptur/garda pod kask
  • dwustronny zamek z dużymi uchwytami w suwakach
  • stabilne regulatory 
  • techniczny krój

MINUSY

  • utrudniona regulacja kaptura na samej głowie
  • brak pokrowca/dedykowanej kieszeni, do której pakuje się kurtka do transportu
  • waga – kurtka nie jest przesadnie ciężka jak na hardshell tej klasy, ale znalazłby się potencjał na zmniejszenie kilku gramów, choćby przez ujęcie regulacji w pasie czy eliminację wewnętrznej kieszeni
Kurtka Kangri GTX na trwałe wskakuje do mojego ekwipunku. Z nią w czasie opadów i wiatru mam zawsze odpowiednią ochronę. (Góry Kamienne, arch. autora)

 

Kilkumiesięczny test kurtki Kangri GTX marki Rab pozwolił mi się naprawdę zaprzyjaźnić z tym produktem. Za każdym razem kurtka rewelacyjnie sprawdziła się w ochronie i utwierdziła po raz kolejny w przekonaniu, że kurtki z membraną marki Rab to produkty, którym warto ufać. W pracy przewodnika górskiego nie mogę pozwolić sobie na pogodowe wymówki. Rezerwacje noclegów czy terminy urlopów osób wyruszających ze mną w góry, to powody, dla których nie da się odwołać wycieczki. Wymówką może być tylko bezpieczeństwo. Na szczęście z kurtką taką jak Kangri GTX deszczowa prognoza staje się mniej straszna, a wędrówka czy inne działania w deszczu, śniegu, wietrze bezpieczniejsze i bardziej komfortowe.

Spodobał Ci się ten artykuł? Podziel się nim:
Zobacz również: