Torrentshell 3L – test kurtki Patagonia
krople deszczu na kurtce, metka Patagonia
Testy

Torrentshell 3L – test kurtki Patagonia

Beata Nawrotkiewicz / 17 czerwca 2020

Torrentshell 3L to trójwarstwowy hardshell stworzony przez firmę Patagonia. Jest kurtką wartą uwagi ze względu na swoje właściwości, krój, a także sposób, w jaki powstała. Testowałam ją na górskich wypadach, podczas pogody, którą zwykło się w najlepszym razie określać mianem kapuśniaczku, a częściej – pod psem.

Nie znam chyba osoby, która lubi chodzić w hardshellach, a jednocześnie niemal każdy ma taką kurtkę (przynajmniej jedną) w swojej outdoorowej szafie. Zgodnie ze znaną maksymą nie ma bowiem złej pogody na wyjście w góry, jest tylko nieodpowiednie ubranie. Dlatego też nie wyobrażam sobie wyjazdu w góry, szczególnie w porach przejściowych, przy niepewnej pogodzie lub na dłuższy czas, bez kurtki hardshellowej. To ona najlepiej chroni przed deszczem i wiatrem, tym samym stając się naszym sprzymierzeńcem, by wyjść w góry nawet gdy na niebie nie widać skrawka błękitu.

Od kiedy w outdoorze pojawiły się produkty przeznaczone specjalnie dla kobiet, zapomniałam o haśle unisex. Drogie panie, outdoorowiczki, mam do was gorący apel – kiedy szukacie garderoby dla siebie wybierajcie kurtki przeciwdeszczowe damskie. Dziś na tapet wjeżdża produkt marki Patagonia – trójwarstwowa kurtka Torrentshell 3L.

Wysoka garda kurtki Torrenshell
Kurtka Torrentshell ma wysoką gardę, w połączeniu ze szczelnym kapturem dają dobrą ochronę przed kaprysami pogody (fot. A. Robak)

Na jakie cechy hardshella zwracam uwagę (poukładałam je według mojej własnej listy „ważności”):

  • czy ma membranę (potrzebuję czegoś, co oddycha, ale chroni przed opadami),
  • czy ma wywietrzniki pod pachami (sama membrana jako źródło oddychalności nie wystarcza),
  • czy ma łatwo regulowany kaptur, mankiety i dół kurtki,
  • ile ma kieszeni i gdzie są umiejscowione,
  • czy ma dwubiegowy zamek,
  • lubię też zamek główny kryty patką, bo bardziej ufam temu „staromodnemu” rozwiązaniu niż laminacji zamka.

Jaki jest Torentshell 3L

Z mojej powyższej listy kurtka Torrentshell 3L spełnia niemal wszystkie warunki. Kurtkę wyposażono w membranę H2No® Performance Standard, o której więcej napisałam trochę niżej. Są wywietrzniki pod pachami, bardzo wygodne, bo z zamkami dwubiegowymi, dzięki czemu można regulować, ile powietrza dostanie się do środka. Mankiety mają regulację za pomocą rzepów. Kaptur i dolny obwód kurtki mają prostą regulację za pomocą stoperów. Dla mnie to wygodne rozwiązanie, choć niektórzy mogą narzekać, że trzeba użyć obu rąk.

Stoper do regulacji kaptura kurtki Torrentshell
Stoper, którym łatwo reguluje się obwód kaptura (fot. A. Robak)

Kaptur jest na tyle obszerny, że mieści głowę chronioną przez kask wspinaczkowy, co od razu trzeba zapisać na spory plus. Taki rozmiar jest cenny podczas wspinaczki czy wędrówki po via ferratach. Kieszenie są dwie, umieszczone na standardowej wysokości po obu bokach. Przy zapiętym pasie biodrowym plecaka kieszenie znajdują się pod nim. Jest to trochę na przekór trendom, by umieszczać kieszenie wyżej. Jednak w przypadku wędrówek bez plecaka lub bez zapiętego pasa zdecydowanie przyjemniej jest schować ręce do kieszeni na poziomie bioder. Główny zamek ma patkę, podobnie zresztą jak zamki w kieszeniach. Może kogoś zaciekawi fakt, że kurtkę można spakować do lewej kieszeni. Powstaje wtedy całkiem zgrabny pakunek, którzy – dzięki pętelkom – można przypiąć na zewnątrz plecaka.

Lewa kieszeń, do której można schować całą kurtkę Torrentshell
Do lewej kieszeni można schować całą kurtkę Torrentshell (fot. A. Robak)

Kurtek typu hardshell jest na rynku oczywiście mnóstwo i tych z membranami, i tych bez nich. Co zatem wyróżnia Torrentshell 3L na tle innych kurtek i na jakie parametry sama zwróciłam uwagę? Oprócz poznawania kurtki w terenie, postanowiłam też dowiedzieć się trochę o tym, czego nie widać gołym okiem.

Membrana H2No Performance Standard

Kurtka Torrentshell jest oczywiście wyposażona w membranę, ale nie tą najsłynniejszą (czyli Gore-Tex), lecz autorskie rozwiązanie marki Patagonia o dość skomplikowanej nazwie H2No® Performance Standard. Membrana stanowi barierę dla kropel wody, ma na tyle małe otwory, że zatrzymuje krople wody. Jednocześnie przez otwory te swobodnie wydostaje się para wodna, czyli ciepło wyprodukowane przez nasze ciało.

Membrana H2No® Performance Standard jest wodoodporna, oddychająca i trwała. Ta ostatnia cecha z punktu widzenia marki Patagonia (oraz – co jasne – także użytkownika) jest nie mniej ważna niż dwie pierwsze. Membranę poddaje się restrykcyjnym testom, które symulują nie tylko najcięższe warunki, ale także wieloletnie użytkowanie.

Trwałość oznacza eko

Membrany są zazwyczaj niezwykle delikatne i do takiego obchodzenia się z nimi przyzwyczajali nas producenci przez wiele lat. Czy zatem membrana Patagonii sprawi, że odzież będzie nam służyła przez lata? To się pewnie okaże w przyszłości i już teraz przyznam, że bardzo na to liczę. Tym bardziej, że kurtki Patagonia słyną w solidnego wykonania i trwałości.

Membrany w odzieży outdoorowej wykonane są z tworzyw sztucznych (w przypadku Gore-Tex jest to politetrafluoroetylen), a które pochodzą z surowców kopalnych. Patagonia chce minimalizować w swoich produktach skład surowców nieodnawialnych, stąd dodatek komponentów biologicznych. W membranie mojej kurtki Torentshell 3L jest to już 13% składników biologicznych. Pozostaje trzymać kciuki za technologów Patagonii, by odsetek ten w każdym kolejnym modelu był coraz większy. Ważna jest równowaga, by nadal membrana spełniała dobrze swoją funkcję, a jednocześnie mogła być bardziej przyjazna środowisku.

Warstwa zewnętrzna kurtki to nylon typu ripstop, co ważne to nylon pochodzący w 100% z recyklingu. Patagonia nazwała go Econyl®. Włókna pochodzą z odpadów w postaci nieużywanych sieci rybackich, zalegających na dnach mórz i oceanów. Dzięki recyklingowi włókien po pierwsze do mórz trafia mniej śmieci, a po drugie wykorzystywanych jest mniej nieodnawialnych, kopalnych surowców.

O trwałości, składzie membrany i materiale zewnętrznym piszę nie bez powodu. Zapewne słyszeliście o mikroplastiku, którego co roku wpada do zbiorników wodnych 1,5 miliona ton. Rok po roku. W dużej mierze źródłem tego mikroplastiku są tekstylia. Wypruwające się nitki i włókna pływają w wodach, są zjadane przez morskie stworzenia, przyczyniając się niejednokrotnie od ich śmierci.

Przeczytaj artykuł o tym, jak Patagonia walczy z mikroplastikiem.

Testowanie w terenie

Pierwsze wrażenie po założeniu jej było – przyznaję – dość dziwne. Odwykłam już nieco od kurtek z materiału sztywnego i mocno szeleszczącego przy każdym ruchu. Jednak jak się okazało to tylko kwestia przyzwyczajenia. Wystarczyły dosłownie dwa użycia, żeby stwierdzić, że wcale nie jest sztywna, a szeleści w granicach normy.

Kurtka jest bardzo lekka, wiedziałam o tym jak tylko wzięłam ją do rąk. Jest tak zaskakująco lekka, że prawie jej nie czuć.

Testowałam kurtkę na kilku wycieczkach górskich, co ciekawe za każdym razem trafiały mi się bardzo podobne warunki atmosferyczne. Mgła, nisko wiszące chmury, mżawka trwająca kilka godzin, rzadko przechodząca w bardzo intensywny deszcz. Za każdym razem było jednak na tyle ciepło, że pod kurtką miałam założoną koszulkę merino z krótkim rękawem, bez dodatkowej warstwy pośredniej.

Patrzę w niebo czy spadnie deszcz
Spadnie ten deszcz czy nie spadnie? (fot. A. Robak)

Podczas wysiłku mój organizm produkuje masę ciepła. Warunki sprzyjały temu, by rozpiąć wywietrzniki, a także, od czasu do czasu, zamek główny. Zasadniczo nie zgrzałam się i nie zmarzłam, chociaż, gdy na próbę szłam w szczelnie zapiętej kurtce, czułam, że jest mi za ciepło i potrzebuję dodatkowej wentylacji. Kaptur idealnie dopasowałam do głowy, to fantastyczne uczucie, gdy nie jest zbyt obszerny i nie ogranicza pola widzenia. Tym nie mogą poszczycić się wszystkie kurtki przeciwdeszczowe.

Kurtka Torrentshell 3L spisała się też znakomicie, gdy po słonecznym dniu nadszedł niby pogodny, ale jednak wietrzny wieczór. Nie miałam nic innego w plecaku, zatem wyciągnęłam kurtkę podczas plenerowej kolacji po dniu pełnym wrażeń. Wiatr zatrzymany, a mi wystarczyło takie okrycie.

Na mojej „checkliście”, którą zamieściłam na początku tekstu jest patka chroniąca zamek główny. Ucieszyłam się, że Torrentshell 3L ją ma – większych uwag do niej nie zgłaszam, nie haczy się, nie przeszkadza. Jednak sam zamek główny sprawia wrażenie mało wytrzymałego. Jest lekki, plastikowy, wydaje się bardzo delikatny. Mam nadzieję, że to tylko wrażenie i wytrzyma wielokrotne upychanie kurtki w kieszeniach plecaka, a także zapinanie i rozpinanie.

 

Torrentshell 3L to dobry wybór kurtki turystycznej typu hardshell. Wierzę w zapewnienia marki Patagonia o trwałości membrany. Jeśli ta kurtka może mi służyć przez lata, to z chęcią będę ją zabierać na każdą z górskich eskapad. Tym bardziej, że sposób jej powstania potwierdza słowa Yvona Chouinarda, założyciela marki Patagonia: „jesteśmy w biznesie, by uratować naszą planetę”.

Spodobał Ci się ten artykuł? Podziel się nim:
Zobacz również: