Tour du Mont Blanc – w 10 dni dookoła dachu Europy
Pasja

Tour du Mont Blanc – w 10 dni dookoła dachu Europy

Dominik Marzec / 31 grudnia 2018

Tour de Mont Blanc (TMB) to jeden z klasyków trekkingowych, który nie bez przypadku często pojawia się w zestawieniach i rankingach najpiękniejszych szlaków Europy. Jest szlakiem pieszym biegnącym dookoła całego masywu Mont Blanc w Alpach Graickich. Co prawda nie prowadzi na szczyt najwyższej góry tej części Europy, ale pozwala na przebycie ponad 170 km mniej lub bardziej wymagających szlaków. To także możliwość przeżycia górskiej przygody z widokiem na spektakularny masyw Mont Blanc.

Tour de Mont Blanc w liczbach

Na początek rzucę kilka liczb:

  • Przebyte kilometry: 170
  • Pokonana różnica wysokości: 10 000 metrów
  • Odwiedzone kraje: 3
  • Waga dobytku dźwiganego na plecach: 15 kilogramów + woda
  • Dni spędzone na szlaku: 9
  • Liczba osób w zespole: 2
  • Liczba wypitych kaw: 78

Początek i odcinki Tour de Mont Blanc

Oficjalnym początkiem szlaku jest francuska miejscowość Les Houches. Nic jednak nie stoi na przeszkodzie, aby wystartować w dowolnym innym miejscu na trasie. Koniec wędrówki jest dokładnie tam, gdzie jej początek, gdyż TMB zatacza idealną pętlę. Podczas wędrówki odwiedzimy Francję, Szwajcarię oraz Włochy… bądź w odwrotnej kolejności. Chociaż z założenia kierunek szlaku wiedzie przeciwnie do ruchu wskazówek zegara, można go sobie bez problemu odwrócić. Żadna z opcji nie jest łatwiejsza ani trudniejsza: suma podejść i zejść jest wciąż ta sama, podobnie stopnień trudności, a także atrakcyjność widoków, które raz mamy za plecami a raz przed nosem.

Schemat szlaku wokół Mont Blanc

Mapa Tour du Mont Blanc

Dowolność mamy też w dzieleniu trasy na poszczególne dni i odcinki. Najczęściej poleca się rozłożenie Tour du Mont Blanc na 7–10 dni, choć papierowy przewodnik, jaki zakupiliśmy w Cormayeur, rozpisany był na tych dni aż 12. Jeśli zastanawiacie się, czy to dużo, czy mało, pomyślcie o uczestnikach UTMB (Ultra Trail du Mont Blanc), kultowego górskiego biegu, którego trasa dość mocno pokrywa się z TMB i którym jego pokonanie zajmuje od 20 (rekord) do 46 godzin (limit).

Logistyka na TMB to rzecz stosunkowo łatwa i przyjemna. Alpy Graickie i całe okolice masywu Blanca to teren bardzo dobrze zagospodarowany turystycznie i cywilizacyjnie. Jak wspominałem, rozpocząć szlak można z dowolnej miejscowości, więc w dowolnym miejscu można zostawić samochód. Jeśli nie używamy własnego środka transportu, najwygodniejsze wydają się dwie opcje: samolot do Mediolanu i stamtąd autobus do Comayeur, bądź samolot do Lyonu i stamtąd autobus do Chamonix. Co kto lubi i gdzie akurat trafią się tańsze loty.

 

Gdzie spać na trasie Tour de Mont Blanc?

Spać można w schroniskach, gdyż na trasie jest ich naprawdę dużo. Jeśli jakimś cudem nie będzie pod koniec odcinka schroniska, to na pewno będzie jakiś pensjonat albo kwatera prywatna. Chcąc jednak zasypiać w pościeli i miękkim łóżeczku trzeba się liczyć z kosztami, bo najtańsze noclegi w górskim schronie to wydatek rzędu 50–60 euro od osoby. Z kolei na większości campingów we Włoszech i Francji ceny za mały namiot + 2 osoby wynosiły w granicach 15-20 euro, najdrożej oczywiście wypadła Szwajcaria. Nocleg na kampingu Les Rocailles w Champex-Lac kosztował 32 euro i to były największe pieniądze, jakie zapłaciliśmy za spanie podczas całego TMB. Czyli raczej nikt nie zbankrutuje, a jeśli bankructwa się obawia, zawsze można spać na dziko.

Oficjalnie oczywiście nikt wam na to nie pozwoli, tylko w niektórych miejscach obozowanie przy szlaku jest dozwolone, ale i tak w formie awaryjnego biwaku, na wysokości przekraczającej 2000 m n.p.m. Jednak w dolnych fragmentach szlaków, blisko wsi i schronisk, co i rusz widać było charakterystyczne „wyleżane” miejsca w trawie, ewidentnie pozostawione przez namioty. Ostrożny turysta, który się przed zmrokiem i zwija majdan o świcie, a przede wszystkim wierny zasadzie „Leave No Trace” spokojnie da radę przejść TMB biwakując „nieoficjalnie”.

 

Jedzenie i woda na Tour de Mont Blanc

Zapasu jedzenia większego niż na 1–2 dni nie ma sensu targać ze sobą. Niemal każdy dzień wędrówki można kończyć w miejscowości wyposażonej w sklep. My co prawda nieśliśmy ze sobą zapas obiadów i śniadań (czyli sucha klasyka w postaci owsianek, makaronów, kaszy kuskus i kolekcji sosów), co pozwoliło w pewnym stopniu na niezależność gastronomiczną. Uzupełniając te zapasy o świeże pieczywo, sery, szynki i słodycze kupowane w lokalnych supermarketach można przeżyć na TMB napawdę niedużym kosztem. Nie popadając oczywiście w skrajność, no bo jak tu wędrując przez Francję czy Włochy nie skusić się od czasu do czasu na lokalne pyszności, o winie nie wspominając.

Co uważniejsi mogą zapytać: „a co ze Szwajcarią, która wszak nie jest członkiem UE?”. Można oczywiście wziąć ze sobą nieco franków, jednak we wszystkich schroniskach, sklepach i campach po stronie szwajcarskiej nie było absolutnie żadnego problemu z zapłatą w euro. Oczywiście po nieoficjalnym przeliczniku, który na szczęście nie jest zbyt zbójecki.

Miasteczko otoczone górami

Jedno z alpejskich miasteczek przy szlaku

Dostępność na szlaku wody również na piątkę z plusem. Jedynie na odcinku Les Houches – La Flégère odnotowaliśmy brak źródeł wody pitnej, ale poza tym nie było potrzeby niesienia na grzbiecie większej ilości płynów niż wypijana na bieżąco. Na trasie co i rusz można wpaść na strumień, dodatkowo w wioskach, na przełęczach i pod schroniskami często i gęsto umieszczone są tryskające ujęcia wody, na przykład w postaci drewnianego lub blaszanego korytka z wystającym kranem. Zapas tabletek do oczyszczania wody przywieźliśmy z powrotem do domu w stanie prawie nienaruszonym.

 

Co zabrać na TMB

Podczas przemierzania TMB nie napotkacie na żadne techniczne trudności wymagające użycia specjalistycznego sprzętu. Kijki trekkingowe to oczywiście podstawa przy wielodniowej wędrówce. Spakować się można spokojnie do plecaka o pojemności 50 litrów. Namiot, śpiwór, mata. Minimalna ilość odzieży, bo szybkie pranie można przecież zrobić na campingu. Warto zabrać ciepłą czapkę, rękawiczki i jakiś docieplacz w postaci swetra z puchem lub Primaloftem. W okolicy Mont Blanc panują specyficzne warunki i normą są sytuacje, gdy po całym dniu wędrówki w palącym słońcu, kilka sekund po jego zachodzie temperatura spada do 10°C. Popołudniowe biesiady przy winie i poranne gotowanie na campingach często spędzaliśmy ubrani po uszy, gdyż strasznie ciągnie chłodem od wszechobecnych lodowców. Masyw Blanca lubi także ściągnąć na siebie nagłe załamanie pogody w postaci deszczu i burzy, trzeba więc być przygotowanym na zmianę warunków pogodowych nawet kilka razy dziennie.

Mnogość sklepików turystycznych na trasie sprawia, że nie ma problemu z zakupem kartuszy do kuchenki w najpopularniejszych standardach, czy brakujących (albo uszkodzonych / zaginionych) elementów wyposażenia.

 

Ile trwa przejście TMB

Przejście TMB zajęło nam dokładnie 9 dni + dzień restu. Dałoby się oczywiście szybciej, dałoby się też wolniej. Marszrutę można sobie dowolnie dostosować do swoich potrzeb i możliwości. Najważniejsze jest jednak to, że TMB to szlak stosunkowo przystępny i poradzi sobie na nim każdy sprawny turysta, któremu nieobce są kilkudniowe wędrówki z namiotem. Turysta, który liznął skalistych szlaków tatrzańskich i nie wpadnie w panikę na widok żelaznej drabinki czy kawałka łańcucha, bo takie ubezpieczone fragmenty również się zdarzają. Nie należy się ich obawiać, to nie poziom Orlej Perci. Nie ma tu również ścieżek z przerażającą ekspozycją, na których strach postawić stopę i spojrzeć w dół.

Czeka was jednak dużo podejść i zejść, taka już specyfika TMB. Wejście, zejście, wejście, zejście… Z doliny na grzbiet, potem znów w dolinę. I tak do samego końca. Jakoś te 10 000 metrów różnicy wysokości trzeba natrzaskać, nie ma lekko. Z drugiej strony najwyższe punkty na trasie to w większości przełęcze, na palcach jednej ręki policzyć można szczyty, przez które (bądź zaraz obok) przebiega trasa TMB. Najwyżej położony punkt na trasie to przełęcz Fenetre d’Arpette na odcinku szwajcarskim (2665 m n.p.m.).

Bliskość cywilizacji sprawia, że szlak jest bardzo bezpieczny, nie będzie Wam na nim grozić głód, pragnienie, ani zagrożenie ze strony dzikich zwierząt. Przemierzając TMB czuliśmy się po prostu pewnie.

 

Nawigacja

Oznakowanie jest bardzo dobre, dzięki czemu nie zdarzyły nam się problemy nawigacyjne, a całość trasy obejmuje jeden arkusz mapy (choć do wysokiej skali trzeba się oczywiście przyzwyczaić, nauczyć odpowiednio czytać i planować marszrutę). W każdej miejscowości na trasie kupicie bez problemu kompletną mapę TMB i przydatne przewodniki. Trzeba się jednak liczyć z tym, że spotkacie na swojej drodze wielu turystów. Szczególnie odcinki francuskie w okolicy Chamonix miejscami bywają mocno zatloczone.

Warto skorzystać z tzw. „Karty Gościa”, którą można za darmo otrzymać na campingu w okolicy Chamonix. Umożliwia ona darmowe podróżowanie wzdłuż całej doliny Chamonix i rozrzuconych po niej turystycznych miejscowości wygodnym szynobusem Mont Blanc Express linii SNCF.

Niewielki pociąg w dolinie Chamonix

Szynobus w dolinie Chamonix

Z daleka jednak można rozpoznać backpackerów „zaliczających” TMB. Obładowane plecaki, spalone słońcem twarze, wędrowcy z najdalszych zakątków świata jak USA, Australia czy Japonia. Magia Blanca przyciąga wielu i trudno im się dziwić.

Zza powyższej wyliczanki wyłaniają się jak widać same superlatywy. Nie pozostaje mi nic innego jak zachęcić Was do wyjazdu. Zarezerwujcie sobie dwa tygodnie wolnego, weźcie dobrych kompanów (albo i nie), spakujcie plecak i zróbcie rundkę dookoła Mont Blanc. Po stokroć warto!

Spodobał Ci się ten artykuł? Podziel się nim:
Zobacz również: