Turystyczne postanowienia noworoczne
osoba skacząca przez rów w tle góry
Pasja

Turystyczne postanowienia noworoczne

Beata Nawrotkiewicz / 01 stycznia 2021

Postanowienia noworoczne – nieodłączna tradycja początku każdego nowego roku. Życzenia, które składamy sami sobie i… często o nich zapominamy. Jeśli już pamiętamy, to jednocześnie naiwnie wierzymy, że same się spełnią. Poświęćmy im chwilę czasu, tak by za 365 dni nie powiedzieć „udało się”, ale że daliśmy radę. Zamiast postanowień, warto wyznaczyć sobie cele na nadchodzący nowy rok.

Na początku stycznia usiądź wygodnie w fotelu lub na podłodze i zrób plan na kolejne 52 tygodnie. Zachęcam, by nie był to wyłącznie plan zawodowy, a objął także twoje pasje i czas wolny. Masz do wyboru kilka dróg – pozwól, że ci je pokażę, żeby w tym roku chcieć znaczyło móc.

Rozwijaj swoje pasje

Na pewno masz „zajawkę” na jakąś aktywność czy sport. To świetnie. Postaw sobie cel związany właśnie z tym hobby. Zastanów się, co by to mogło być. Przekroczenie wysokości, czasu lub długości trekkingu? Nowy rekord i nowe rejony treningowe? Wyżej postawiona poprzeczka trudności? W każdej dyscyplinie można znaleźć cel. Ważne, żeby był racjonalny i w zasięgu możliwości. Nie za trudny, ale i niezbyt łatwy. I ważna sprawa – to twoje wyzwanie i mierzysz się ze sobą, nie z innymi.

kobieta wspinająca się pod skalnym okapem w tle widoczne góry
Pokonywanie przeszkód i wyznaczone cele to droga do sukcesu. (fot. Marmot)

Noworocznym postanowieniem może być też wszechstronne rozwijanie się w odmianach ulubionego sportu. Najłatwiej to chyba zaprezentować na przykładzie wspinaczki. Jeśli wspinasz się sportowo na ścianie możesz rozwijać się w boulderingu, zakosztować wspinaczki w skale, spróbować tradu, przejść wielowyciągowe drogi, zobaczyć, jak to jest wspinać się w górach. Oczywiście dla kogoś z zewnątrz to wszystko jest wspinaczką i tylko ty wiesz, jak różne umiejętności, sprzęt i nastawienie są potrzebne, by to wszystko zrobić.

Z pewnością większość outdoorowych aktywności można rozszerzać w ten sposób. Z weekendowych wypadów w góry przejść (i to dosłownie) do wielodniowych wędrówek, wyjazdów w coraz mniej dostępne miejsca lub chociażby na via ferraty. Narciarsko warto spróbować skiturów czy biegówek.

Takie poszerzanie horyzontów i umiejętności to przede wszystkim własna satysfakcja. Niewykluczone, że to również szansa na nową „zajawkę”.

Weź udział w wyzwaniu

Modne hasło gamifikacja robi od pewnego czasu furorę w różnych dziedzinach życia. Nie inaczej jest w przypadku outdoorowego hobby. Potraktuj tak udział w różnego rodzaju wyzwaniach, którymi zwykle na przełomie starego i nowego roku zapełniają się social media. Przebiegnę, wejdę, pokonam, ba nawet przeczytam – od takich słów zazwyczaj zaczynają się te wyzwania. Dołącz do nich i zobacz, co się wydarzy. Najczęściej uczestnicy wymieniają się później fotkami z odbytych treningów, zrzutami ekranów z aplikacji śledzących aktywność lub warunkami, jakie można napotkać w terenie.

Są też wyzwania, do których można dołączyć w dowolnym momencie i realizować je niezależnie od zmieniających się pór roku i kalendarzy. Jednym z bardziej znanych (i udanych) jest wyzwanie Korona Gór Polski. W skrócie – chodzi o zdobycie najwyższych szczytów wszystkich polskich pasm górskich. Jest ich 28, rozsiane są po całej południowej części kraju i mogą być świetnym pretekstem, by wybrać się w nowe, nieznane jeszcze rejony. Sprawdź nasz cykl poświęcony KGP (tutaj) Odmianą tego wyzwania jest np. Korona Sudetów, obejmująca szczyty zarówno polskie, jak i czeskie.

Zdobywanie Korony Gór Polski to fantastyczna przygoda. (fot. A. Robak)

Specjalnymi wyzwaniami są popularne imprezy, wymagające odwagi i wytrzymałości, ale nie przez cały rok, lecz w konkretnym momencie. Myślę tu o imprezach typu Bieg Rzeźnika, Przejście Dookoła Kotliny Jeleniogórskiej, Bieg dla Słonia, biegi górskie i maratony. Rzadko kto bierze udział w takiej imprezie „z marszu”. Zwykle to starannie przemyślana decyzja i treningi układane są właśni z myślą o wzięciu w niej udziału.

Może jest coś, co od dawna masz w głowie coś zupełnie nowego, coś tylko dla siebie – nowy rok to dobry moment, żeby zaplanować i zrealizować to wyzwanie.

Posmakuj czegoś nowego

Rozwijanie swojej pasji, doskonalenie się w niej jest super. Pomyśl jednak… może nadchodzący rok to także dobry czas, żeby spróbować czegoś nowego. Może to być coś z zupełnie przeciwnego „bieguna” twoich zainteresowań, ale także coś bliskiego twoim aktywnościom. Nie traktuj tego, jak szukania nowego hobby (nic na siłę), raczej jako poszerzanie horyzontów, ale także sposób na poznawanie nowych ludzi.

para siedząca na specjalnej platformie portaledge zawieszonej na skale, kobieta patrzy w aparat, mężczyzna na drugim planie robi zdjęcie widokom
Spanie w portaledge’u przymocowanym do ściany to doświadczenie z półki bardzo ekstremalnych. (fot. Rab)

Sprawdź, czy w twojej okolicy organizowane są imprezy typu „drzwi otwarte” lub „intro”. Najczęściej nie kosztują one wiele (lub są w ogóle bezpłatne) i zapraszają nie kluby czy stowarzyszenia specjalizujące się w danej dziedzinie. Pasjonaci, którym zależy na poszerzaniu osób zainteresowanych jakąś dyscypliną. Z mojego doświadczenia wiem, że tak działają kluby nurkowe, jaskiniowe, stowarzyszenia morsów czy biegaczy. Zapewne dyscypliny można byłoby mnożyć. Oprócz klubów dobrym źródłem takich nowinek są znajomi oraz znajomi znajomych. Dla własnego bezpieczeństwa warto jednak wypytać – szczególnie w przypadku sportów ekstremalnych – o kwalifikacje osób, które nam zaprezentują swoje hobby.

Zaplanuj zakupy

Oczywiście każde hobby – to dotychczasowe i to zupełnie nowe – zazwyczaj wymaga pewnych zakupów i wydatków. Jest jednak dobra wiadomość. Z niektórych rzeczy można korzystać przy wielu różnych aktywnościach. Najlepszym tego najlepszym przykładem jest odzież turystyczna i buty trekkingowe.

Są też drobiazgi, które warto mieć, niezależnie od wybranej aktywności. Gdybym na szybko musiała jakieś wymienić będą to na pewno chusty wielofunkcyjne, okulary przeciwsłoneczne, bielizna termoaktywna czy karabinki.

kobieta z chustą wielofunkcyjną na głowie jako opaską
Nie istnieje taki stan jak za dużo chust wielofunkcyjnych i plecaków (fot. Buff)

Robisz listę swoich celów? Przejrzyj przy okazji szafę i sprawdź, co już masz, a jakie wydatki są przed tobą. Zapewne część sprzętu na początku przygody będzie można pożyczyć od kogoś, a po złapaniu bakcyla pomyśleć o własnym. Większe zakupy możesz potraktować jako nagrodę.

Zrób sobie nagrodę

Nie wiem, jak ty, ale ja o wiele lepiej podchodzę do wszystkich wyzwań, założeń i postanowień, jeśli przyświeca mi jasny cel. Oczywiście satysfakcja jest celem, ale powiedzmy sobie szczerze, czasem trzeba czegoś bardziej „namacalnego”. To takie powiedzenie samemu sobie „stawiam dolary przeciwko orzechom”, że dam radę wypełnić własne postanowienia. Przysłowiowe dolary zamieniam na coś, co się przyda w górach, jaskiniach, w skałach czy pod wodą. Najczęściej coś, na czym mi zależy, ale może niekoniecznie z listy najwyższych priorytetów. Bez tych rzeczy zapewne sobie poradzę, ale o ile przyjemniej będzie z nimi. Mogą to być nowe buty trekkingowe, plecak albo kurtka. Taki cel, dla którego warto się postarać. Nie muszę chyba dodawać, że najlepsze nagrody sprawisz sobie w Skalniku!

Moje wyzwania 2021

Jeśli tylko 2021 r. okaże się bardziej łaskawym od tego, którzy za nami, chcę go potraktować serią niedużych wyzwań. Zimą zrobić jakąś fajną, całodzienną wycieczkę skiturową w Karkonoszach lub w Tatrach. Latem pojechać w Dolomity na ferraty lub długi trekking w Szkocji. Z nowych rzeczy chyba ulegnę przyjaciołom i zobaczę, o co chodzi w kanioningu.

człowiek wkładający złożoną mapę do kieszeni piersiowej w kurtce przeciwdeszczowej
Spis postanowień jest niczym mapa w terenie. Pozwala się zorientować, co już zostało zrobione oraz ile jeszcze jest do zrobienia (fot. Rab)

Zapisuję to wszystko nie tylko w tym poście, ale także na tablicy korkowej nad biurkiem. Teraz cele mam każdego dnia przed oczami. Żeby mi się nie opatrzyły co jakiś czas będę je przepisywać na kartki w różnym kolorze i mocować do tablicy w rozmaitych miejscach. Już zrealizowane pomysły wykreślam, żeby udowodnić samej sobie, że udało mi się osiągnąć zamierzony cel.

Spodobał Ci się ten artykuł? Podziel się nim:
Zobacz również: