Black Diamond to marka kojarząca się w pierwszej kolejności ze szpejem i ubraniami wspinaczkowymi z najwyższej półki. Jednak nie zamyka się ona tylko w niszy wspinaczkowej i od lat wychodzi także naprzeciw potrzebom miłośników innych aktywności outdoorowych. Najbardziej znane są tu czołówki oraz kije trekkingowe. Nie ukrywam, że kijom BD jestem wierna od jakichś 10 lat i obecnie użytkuję już trzecią parę. Jest to nowość w kolekcji tego producenta, model Pursuit.
W segmencie kijów trekkingowych i skiturowych Black Diamond jest jednym z potentatów na rynku. W kolekcji tej marki jest już kilkadziesiąt modeli i wariantów kijów przeznaczonych do różnorodnych aktywności- od uniwersalnych kijów, które sprawdzą się podczas dłuższych i krótszych wędrówek po specjalistyczne, zaawansowane modele przeznaczone dla biegaczy lub narciarzy.
Wszystkie kije trekkingowe Black Diamond łączy blokada zaciskowa. To właśnie ta marka znajdowała się wśród prekursorów tego rozwiązania, które przebojem wdarło się na turystyczne szlaki. Moje pierwsze kije były jeszcze modelem z blokadą zakręcaną (inna marka), ale gdy jakieś 10 lat temu „przesiadłam się” na kije BD, wiedziałam niemal od razu, że do zakręcania nie wrócę.
Obecnie dwa najpopularniejsze systemy blokad zewnętrznych Black Diamond to:

Blokady zaciskowe są znacznie mniej wrażliwe na zmienne warunki atmosferyczne. Nie zamarzają, nie rdzewieją, można je łatwo otworzyć i zamknąć, gdy kije są mokre albo przy ujemnych temperaturach. Swoich kijów (zarówno obecnych Pursuit, jak i wcześniejszych Trail) używałam w najróżniejszych warunkach. BD Trail były ze mną na jordańskiej pustyni, lodowcu Baltoro w Karakorum, w Himalajach, na niezliczonych wyjazdach w polskie i europejskie góry o każdej porze roku, zaś BD Pursuit na kilku wycieczkach w polskie góry zimą i wczesną wiosną oraz na trwającym 24 dni trekkingu na Trzy Przełęcze pod Everestem w Himalajach. „Przeżyły” upały, mróz, zamieć, solidne ulewy i nigdy nie miałam nawet najdrobniejszych problemów z blokadami.
Model Pursuit to rozwinięcie kijów trekkingowych Black Diamond Trail. Kolejny krok w ewolucji najbardziej uniwersalnych kijów w kolekcji tej marki. Są przeznaczone do wędrówek górskich z plecakiem na krótszych i dłuższych dystansach.

Wykonano je z lekkiego i zarazem solidnego aluminium serii 7000. Nie są najlżejsze i daleko im do modeli biegowych, ale nie muszą być bo są to kije, które mają nam towarzyszyć podczas pokonywania nawet bardziej wymagających trekkingowych szlaków. Muszą więc być solidne i stabilne, a to zawsze będzie kosztem wagi. W swoim segmencie trekkingowym należą jednak do lżejszych na rynku. W rozmiarze S/M para waży 464 g, zaś w rozmiarze M/L 500 g. Jest to model unisex- nie ma rozróżnienia na wersję damską i męską, jak to było przy BD Trail. Jest za to coś, co doceniłam znacznie bardziej niż te kilka gramów mniej w wersji „damskiej”. Dwa rozmiary uchwytu– wybrałam rozmiar S/M i do moich dość drobnych dłoni był idealny. Wersja S/M i M/L różni się też długością użytkową. W pierwszym przypadku to 100-125 cm, w drugim 100-140 cm.
To, co dla mnie było bardzo ważne, jak chyba dla każdego kto zabiera ze sobą kije przytroczone do plecaka, to długość po złożeniu. W przypadku mojej wersji S/M to 62 cm, zaś M/L 68 cm. To standardowy wynik jak dla kijów trzysegmentowych, który pozwala łatwo przytroczyć je do plecaka. W moim przypadku noszone zarówno przy plecaku Lowe Alpine Cholatse 35, jak i Gregory Jade 53 nie wystawały ponad klapę.

W zestawie z kijami znajdują się dwa rodzaje talerzyków – małe, uniwersalne talerzyki trekkingowe całoroczne oraz talerzyki śniegowe o średnicy prawie 10 cm. Zabrakło mi natomiast gumowych nakładek zabezpieczających groty, ale niestety, nad czym ubolewam, jest to trend w całym segmencie i coraz mniej producentów dołącza je do kijów. Pocieszające jest to, że można je dokupić oddzielnie – dostępne są zarówno u producenta, jak i w zewnętrznych markach produkujących takie akcesoria w uniwersalnym rozmiarze. Dzięki temu moje kieszenie boczne w plecakach pozostały jednak całe.
Jak już wspomniałam kije Pursuit nie były moją pierwszą stycznością z marką Black Diamond i jej kijami trekkingowymi. Wcześniej używałam dwóch par kijów Trail Women. Pursuit testowane były od lutego do końca maja 2024 r. i w tym czasie zaliczyły:

Black Diamond Pursuit to kije wyposażone w zewnętrzną blokadę zaciskową FlickLock+. W pierwszej chwili, gdy otworzyłam pudełko wydała mi się ona bardzo delikatna i zaczęłam się zastanawiać czy na pewno wytrzyma. Jednak okazało się, że jest rewelacyjna. W moim odczuciu działa lepiej i bardziej sprężyście od FlickLock z BD Trail i rzeczywiście można ją obsłużyć jedną ręką, nawet ubraną w rękawiczkę. Regulacja długości kijów jest więc szybka i bezproblemowa, nawet gdy kije są mokre (a tak się zdarzyło nie raz). Blokada jest bardzo stabilna, kije nawet przy dużym nacisku nie składają się samoczynnie. Całość daje bardzo dobre wsparcie w różnorodnym, także wymagającym terenie- jak przejścia przez pola poruszających się głazów czy „łojenie” lodowca w poprzek.
Wiedząc jakiego podłoża mogę się spodziewać obawiałam się trochę o groty. Jednak węglik spiekany dał radę i końcówki wyglądają niemal jak nowe. Są przy tym dobrze przyczepne i nie ślizgają się na kamieniach.

To chodźmy wyżej. Rękojeść- to była dla mnie nowość ponieważ nigdy wcześniej nie używałam kijów z korkowym uchwytem. I tu także pojawiły się lekkie obawy czy moje ręce się z takim materiałem polubią. Wcześniejsze kije miały w tym miejscu stosunkowo miękką piankę. Pierwszy dzień na szlaku nie był nadmiernie optymistyczny. Twardo! Odcisków wprawdzie nie zanotowałam, ale pojawił się dyskomfort w rejonie kciuków. Jednak szybko okazało się, że to tak jak z butami- obie strony muszą się „dotrzeć”. Kolejny dzień przebiegł już bez żadnych problemów, a podczas trekkingu w Nepalu musiałam przyznać, że wygodniejszych kijów nigdy nie miałam. To pewnie także zasługa dopasowania rozmiaru uchwytu do wielkości dłoni i bardzo dobrego anatomicznego wyprofilowania. Doceniłam też, że nawet po zamoczeniu lub zawilgnięciu korek nie ślizga się w dłoni i nie daje uczucia „chłodu”. W każdym razie, ja to kupuję! Podobnie jak piankę, która przedłuża uchwyt– to rozwiązanie już znałam z poprzednich modeli, ale wciąż jestem nim zachwycona – idealne, gdy trzeba uchwycić kij niżej np. na stromym podejściu.
Zostaje jeszcze pasek nadgarstkowy – tu zero zaskoczenia. Szeroki, dobrze wyprofilowany i miękki. Nie ociera i jest wygodny. Rozmiar pętli można regulować i dopasować ją do swojego nadgarstka.
Model Pursuit to także nowa jakość w odpowiedzialnym podejściu do produkcji. Materiały tekstylne użyte w pasku nadgarstkowym pochodzą z recyklingu. Piankę EVA wykorzystującą paliwa kopalne zastąpiono w przedłużeniu rękojeści nowatorską pianką BLOOM. To materiał wytworzony z alg pochodzących z mórz i oceanów. Ich nadmiar zmniejsza natlenienie wód i powoduje powstawanie nadmiernej ilości dwutlenku węgla. Pianka jest więc podwójnie ekologiczna – nie pochodzi z surowców kopalnych, które trudno się rozkładają, a jej pozyskiwanie wspomaga oczyszczanie mórz.

To, co od razu rzuciło mi się w oczy to znacząco zmniejszone opakowanie kijów. To także element polityki odpowiedzialnej produkcji Black Diamond- mniej opakowań to mniej odpadów!
Moja przygoda w kijami Pursuit dopiero się zaczyna i mam nadzieję, że potrwa jeszcze długo. Znając solidność kijów Black Diamond liczę na długą i owocną „współpracę”. Po tych trwających łącznie około miesiąca testach w różnorodnych warunkach mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że to funkcjonalny, wygodny i bardzo przemyślany model, który świetnie sprawdza się na różnorodnych trasach trekkingowych, nawet tych bardzo wymagających. Szczególnie doceniam go za blokady FlickLock+ oraz korkowe uchwyty. Choć początkowo miałam co do nich wątpliwości, to okazały się strzałem w dziesiątkę.
Chyba w żadnej inne porze roku góry nie wyglądają tak majestatycznie jak zimą. I z roku na rok coraz więcej osób decyduje się spróbować swoich sił w zimowych wędrówkach, wspinaczce czy narciarstwie. Ale zima to też zagrożenia i to znacznie większe niż w innych porach roku. Dlatego nie licz na szczęście, na to, że „może się uda”. Do zimowych wypadów w Tatrach, Karkonoszach, a nawet w lekceważonych często Bieszczadach czy w wyższych partiach Beskidów trzeba się przygotować. Podstawa to lawinowe ABC, o którym chcę Ci dziś nieco więcej opowiedzieć. Ale to nie wszystko. Sam sprzęt Cię nie zabezpieczy. Musisz jeszcze umieć się nim posługiwać. Dlatego zanim ruszysz na zimowy podbój gór, pomyśl o profesjonalnym szkoleniu lawinowym.
Lawina to gwałtowne przemieszczanie się po górskim stoku śniegu, lodu, gruntu lub kamieni. Pęd i siła są tak wielkie, że nie ma najmniejszych szans by utrzymać się na nogach, a pędzące w dół masy śniegu wciągają pod powierzchnię. Możesz się łatwo domyślić jaki jest skutek takiego zdarzenia- złamania, urazy głowy i narządów wewnętrznych oraz brak dostępu powietrza ponieważ osoba wciągnięta pod śnieg zostaje nim przysypana.
Na szczęście naukowcy, a za nimi ratownicy i osoby zajmujące się zawodowo bezpieczeństwem w górach nauczyli się przewidywać kiedy lawiny mogą powstać. Wyliczono, przy jakim nachyleniu stoków jest to najbardziej prawdopodobne. Praktycy potrafią także wyłapać w terenie miejsca o zwiększonym zagrożeniu obrywem.

Na podstawie obserwacji lawin opracowano skalę, która pomoże Ci w oszacowaniu ryzyka. Pięć stopni zagrożenia lawinowego to jedna z najważniejszych informacji, którą musisz sprawdzić zanim ruszysz na wędrówkę, wspinaczkę czy narciarską turę.
W Polsce rocznie notowanych jest około 80- 100 lawin. Większość (około 2/3) schodzi samoczynnie. Natomiast pozostałe są niestety wyzwalane przez turystów, narciarzy czy wspinaczy. Pamiętaj, że wypadki lawinowe nie przydarzają się tylko profesjonalistom. Wiele z nich dotyka zwykłych turystów, którzy niewłaściwie ocenili ryzyko i nie mieli właściwego sprzętu.

Zanim ruszysz na zimowe szlaki piesze, narciarskie czy wspinaczkowe zapoznaj się ze stopniami zagrożenia lawinowego. Aktualnie panujące w danych pasmach są podawane na stronach GOPR i TOPR, a informacje o nich znajdziesz także w schroniskach. Nigdy nie lekceważ tych informacji bo mogą kosztować życie.
Poznaj stopnie zagrożenia lawinowego:
O tym, że lawiny to więcej niż stopnie zagrożenia lawinowego pisała na naszym blogu Ewelina Wiercioch. Zobacz tutaj po jeszcze więcej wiedzy o lawinach.
Jeśli zimą jesteś w górach w swoim żywiole albo dopiero myślisz o rozpoczęciu tej ekscytującej przygody, czy to trekkingowej, narciarskiej czy wspinaczkowej, musisz zaopatrzyć się w tak zwane lawinowe ABC.
To zestaw sprzętu, który jest niezbędny do skutecznego otrzymania, ale też udzielania pomocy osobom zasypanym w lawinach. Składa się z detektora lawinowego, sondy lawinowej oraz łopaty. Nie możesz pomijać żadnego z nich.Tylko kompletny zestaw lawinowy może pomóc w skutecznym poszukiwaniu osoby zasypanej. Daj szansę sobie i swoim towarzyszom by w razie wypadku udzielanie pomocy było jak najszybsze.
Zdaję sobie sprawę, że lawinowe ABC jest drogie. Cały zestaw potrafi kosztować od 1200-1300 zł w górę. Na szczęście jest też możliwość jego wypożyczenia, co szczególnie dla osób początkujących jest dużym ułatwieniem. Jednak jeżeli chcesz mocniej pójść w turystykę zimową postaraj się skompletować swój własny zestaw lawinowy.
Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o lawinowym ABC, zachęcam Cię do obejrzenia poniższego filmu:

Detektor lawinowy to podstawowe narzędzie do poszukiwania osób zasypanych. Niewielkie urządzenie, które jest jednocześnie nadajnikiem i odbiornikiem powinny posiadać wszystkie osoby, które poruszają się w jednej grupie. Jeden zestaw na grupę to zdecydowanie za mało! Detektor lawinowy powinien być umieszczony na piersi lub przy pasie w specjalnym pokrowcu. Musi być włączony cały czas, od momentu wyruszenia na szlak. Detektor posiada dwa tryby „Send” i „Search”. Podstawowe położenie to tryb „Send” czyli wysyłania sygnału. Gdy zejdzie lawina i znajdziesz się w niej, detektor zacznie wysyłać sygnał umożliwiający zlokalizowanie gdzie się znajdujesz.
Już widzisz dlaczego jeden detektor to za mało na grupę? Po pierwsze każda osoba z zespołu może zostać porwana w inne miejsce. Po drugie ten, kto nie zostanie porwany może przestawić swój detektor na tryb „Search” i rozpocząć natychmiastowe poszukiwania. Pamiętaj, czas ma tu kluczowe znaczenie.
Dzisiejsze detektory lawinowe mają nie tylko dwa podstawowe tryby, ale umożliwiają także oznaczanie wielu zasypanych i wyciszanie sygnału nadajników już odnalezionych tak, by nie nakładały się one na siebie. Są też łatwe, intuicyjne w obsłudze oraz bardzo wytrzymałe na wstrząsy.
Obecnie używa się przede wszystkim detektorów trzyantenowych, które pozwalają na dokładną i szybką lokalizację zasypanych. Jeśli decydujesz się na wypożyczenie sprzętu lub zakup detektora z drugiej ręki zwróć szczególną uwagę na ten aspekt. Kupując lub wypożyczając detektor dwuantenowy możesz kupić sprzęt stary, o znacznie mniejszej skuteczności. Pamiętaj też by zawsze, przed każdym wyjściem sprawdzić detektor oraz współpracę wszystkich urządzeń w zespole. Zabierz też ze sobą zapasowe baterie.
Zobacz ofertę na –> detektory lawinowe.
Sonda lawinowaSonda lawinowa to składana tyczka z ostrym zakończeniem oraz uchwytem, która pozwala badać lawinisko. Używa się jej po zlokalizowaniu nadajnika za pomocą detektora. Umożliwia precyzyjne wskazanie miejsca, gdzie znajduje się osoba zasypana.
Sondy wykonane są ze stali, włókien węglowych lub aluminium. Podzielone są na kilka (zwykle 6-7) segmentów, a po złożeniu mają długość od 240 do ponad 300 cm. Tych najdłuższych używają profesjonalnie ratownicy. W zestawach lawinowych spotyka się najczęściej sondy o długości 240-260 cm. Poszczególne segmenty połączone są mocną linką kevlarową, a ich konstrukcja umożliwia szybkie łączenie. Dzięki segmentowej budowie sonda lawinowa łatwo mieści się w plecaku.
Obecnie na rynku są też dostępne elektroniczne sondy lawinowe. Są wyposażone w odbiornik, który po otrzymaniu sygnału z detektora zaczyna wysyłać sygnały świetlne lub dźwiękowe. Zaletą tych urządzeń jest to, że nie trzeba dotknąć zasypanego, by nastąpiła reakcja odbiornika. Działają one już w odległości około 50 cm. Dzięki temu poszukiwania są znacznie szybsze, a czas lokalizacji skraca się nawet o połowę.
Kliknij w link po –> sondy lawinowe.
Łopata lawinowaOstatnim elementem lawinowego ABC jest łopata lawinowa. Wykonana jest najczęściej z lekkiego, a jednocześnie wytrzymałego aluminium i ma wzmocnioną szuflę. Najlepsze łopaty lawinowe to takie, które są wytrzymałe, a jednocześnie nie zajmują zbyt wiele miejsca w plecaku. Powinny więc mieć składaną, teleskopową rączkę z solidną blokadą.
Kliknij w link i zobacz ofertę na –> łopaty lawinowe.
Choć sprzęt zimowy, w tym lawinowe ABC jest niezwykle ważny i bez niego ciężko wyobrazić sobie skuteczną pomoc po zejściu lawiny, to bez odpowiednich umiejętności pozostanie jedynie przenoszonym w plecaku „złomem”.

Zanim ruszysz na zimowe szlaki musisz dowiedzieć się więcej o tym jak oceniać ryzyko oraz poruszać się w terenie zagrożonych lawinami. A także jak skutecznie udzielać pomocy osobom zasypanym. Choć można oczywiście przeczytać na ten temat mnóstwo artykułów, zarówno w fachowej literaturze, jak i w Internecie, to nic nie zastąpi praktyki. Tę można zdobyć na kursach turystyki zimowej, kursach skiturowych, kursach wspinaczki zimowej czy kursach lawinowych. Organizują je szkoły wspinaczkowe, Kluby Wysokogórskie, a także GOPR czy TOPR.
Zima w górach jest piękna, ale też niebezpieczna. Dlatego szczególnie o tej porze tak ważne jest odpowiednie wyposażenia oraz umiejętności posługiwania się nim. Zabierz ze sobą lawinowe ABC, naucz się jego obsługi i jak przypomina TOPR „Nie narażaj życia z miłości do gór”.
Śpiwór to jeden z podstawowych elementów wyposażenia każdego miłośnika outdooru. Trekking, wyprawa rowerowa, spływ kajakowy, backpackerska podróż, wyjazd na kemping czy biwak nie obejdą się bez niego. Ale nie wystarczy mieć w swojej szafie „jakiś” śpiwór. Musi być dobrany do warunków tak, by zapewnić komfort termiczny. W przeciwnym razie zamiast odpoczynku jedynym zadaniem w nocy będzie myśl by doczekać do rana i się w końcu rozgrzać. Podpowiem Ci jak dobrać temperaturę śpiwora by była optymalna do Twoich potrzeb.
Zdecydowana większość liczących się producentów śpiworów podaje w swoich specyfikacjach nie jedną, ale kilka wartości temperatur dla danego modelu. Są one często nadrukowane także na podszewce, aby łatwo było je sprawdzić nawet po zgubieniu metki.

Ustalenie zakresu temperatur dla danego modelu poprzedzone jest badaniami, o których opowiem Ci za chwilę. Teraz przyjrzyjmy się temu, co producent umieszcza na metce. Powinny się tam znaleźć 3, a czasem 4 wartości. Temperatura comfort, limit i extremum to trzy podstawowe, zaś dodatkowo może się pojawić temperatura max, nazywana też górnym limitem.
Zobacz, o czym informują te wartości:
Sprawdźmy jak to działa. Jeśli śpiwór ma podane następujące wartości: T-comfort 0 st. C, T-limit -5 st. C i T-extreme -20 st. C. to oznacza to, że najbardziej optymalnie wykorzystasz jego właściwości, gdy śpisz w temperaturach oscylujących w okolicach 0 st. C. Gdy temperatura spadnie poniżej limitu będzie trzeba założyć na siebie dodatkowe warstwy odzieży, zaś używanie takiego śpiwora przy temperaturach rzędu minus kilkanaście – -20 st. C. trzeba traktować jedynie jako awaryjne. W takich warunkach śpiwór ograniczy zagrożenie hipotermią, ale absolutnie nie zapewni komfortu cieplnego koniecznego do spokojnego, nieprzerwanego snu.

Przestrzegam Cię przed specyfikacjami podającymi tylko jedną konkretną wartość temperatury gdyż może się okazać, że jest to wartość ekstremalna, a zły dobór temperatury odczujesz szybko na własnej skórze.
Skąd jednak producenci wiedzą w jaki sposób określić wartość temperatur comfort, limit i extreme. Oczywiście z prowadzonych badań. Używa się do tego specjalnych manekinów, które odpowiadają „standardowemu” człowiekowi. Taki ustandaryzowany mężczyzna to 25 latek mierzący 175 cm i ważący 73 kg, zaś kobieta jest w tym samym wieku, ale mierzy 160 cm i waży 60 kg. Manekin wyposażony jest w grzałkę utrzymującą standardową temperaturę ciała ludzkiego oraz w czujniki do pomiaru zmian temperatury.
Manekin zamykany jest na określony czas w pomieszczeniu, w którym panuje temperatura, dla jakiej chce się sprawdzić dany śpiwór. Poddaje się go stałej obserwacji i sprawdza jak zmienia się jego termika. Pomiarów dokonuje się zarówno przy zasuniętym śpiworze, częściowo odsuniętym, na gołym manekinie lub ubranym w bieliznę termoaktywną. Na podstawie pomiarów podaje się wartości, o których wspomniałam.

Na pewno nasunie Ci się pytanie skąd wiadomo, że wszystkie śpiwory badane są w taki sam sposób. Niestety, w wielu przypadkach nie masz takiej pewności. Pozytywną zmianą jest tu wprowadzanie przez kolejnych producentów normy ISO 23537-1:2016, która dokładnie określa jakie warunki muszą być spełnione podczas badań termiki śpiworów. Jeśli widzisz w specyfikacji tę wzmiankę możesz mieć pewność, że standardy zostały zachowane. Możesz także porównać śpiwory o podobnej wadze, wypełnieniu i innych parametrach pochodzące od różnych producentów ponieważ ich kontrola przebiegła według tego samego schematu. Dodatkowo wiele firm decyduje się też na zewnętrzną kontrolę swoich śpiworów, która sprawdza, czy przeprowadzone przez nią pomiary były poprawne.
Tyle teorii i badań laboratoryjnych, ale musisz sobie też zdawać sprawę, że każdy z nas jest inny. Są osoby, które są bardziej odporne na niskie temperatury i takie, które „zamarzają” gdy temperatura ledwie spadnie poniżej 10 stopni. Inną termikę mają też kobiety i mężczyźni- w większości przypadków kobiety marzną szybciej i są mniej odporne na niskie temperatury i powinny wybierać śpiwory o około 5 stopni cieplejsze niż wynikałoby to z temperatury comfort i warunków w jakich zamierzają spać. Dlatego podane przez producentów wartości trzeba traktować orientacyjnie pamiętając, że na odczuwanie temperatury będzie miał też wpływ wiatr, zmęczenie, głód i wiele innych czynników.

Dobierając śpiwór zastanów się przede wszystkim w jakich warunkach będzie on wykorzystany. Czy szukasz śpiwora do schroniska, letniego czy przystosowanego do niższych temperatur. W opisach możesz natknąć się na określenia śpiwór letni, trzysezonowy, czterosezonowy, zimowy lub ekspedycyjny.
Śpiwór letni ma zwykle temperaturę comfort określoną na kilkanaście stopni Celsjusza. Sprawdzi się też jako śpiwór do schroniska, gdzie jest ogrzewanie. Śpiwór trzysezonowy to taki, w którym możesz komfortowo nocować w namiocie lub nieogrzewanych pomieszczeniach (utulnie, szałasy, alpejskie schroniska, gdzie ogrzewana jest tylko jadalnia itp.) od wiosny do jesieni, gdy nie ma przymrozków. Śpiwór czterosezonowy jest odpowiedni do noclegów przez cały rok, a jego temperatura comfort określona jest na około -5 stopni Celsjusza. Gdy jednak zamierzasz nocować na zewnątrz w temperaturach rzędu -10 i mniej stopni, to będziesz potrzebować śpiwora zimowego. Z kolei śpiwory ekspedycyjne przeznaczone są na ekstremalne warunki pogodowe panujące np. podczas wypraw wspinaczkowych w góry wysokie.
Śpiwór śpiworowi nierówny, podobnie jak nie ma dwóch takich samych ludzi. Dlatego dobranie odpowiedniej dla siebie temperatury śpiwora to wypadkowa naszej odporności na zimno, warunków jego użytkowania oraz właściwości opisanych przez producenta na podstawie badań. Pamiętaj też, że sam śpiwór przy noclegach w terenie nie da pełnej izolacji od chłodu. Na pewno będziesz potrzebować również karimaty, maty lub materaca o odpowiednich właściwościach.
Na dźwięk słowa „wełna” widzisz gruby sweter robiony na drutach lub góralskie skarpety? Oddychająca i termoaktywna odzież kojarzy Ci się tylko z włóknami syntetycznymi? To znak, że jeszcze nie znasz wełny merino, jednego z najbardziej funkcjonalnych i „inteligentnych” włókien, jakie stworzyła natura. Poznaj zimową kolekcję koszulek marki Smartwool należącej do najbardziej cenionych producentów odzieży z wełny merino.
Wełnę merino uzyskuje się z runa owiec merynosów, które należą do najstarszych gatunków tej rasy na świecie. Wywodzą się z Azji, ale dziś największym zagłębiem ich hodowli jest Nowa Zelandia. Merynosy dotarły tam wraz z osadnikami przybywającymi z Europy.
Można by powiedzieć: no dobrze, w Polsce też hodowane są owce i z ich wełny wyrabia się głównie grube swetry czy skarpety. Co może być niezwykłego w zwykłej owczej wełnie? Sęk w tym, że wełna merynosów nie jest „zwykła”. Wprost przeciwnie, jest absolutnie wyjątkowa i fantastyczna, a wielu nazywa ją nawet „cudownym” lub „inteligentnym” włóknem.

Merynosy żyją w środowisku, w którym panują skrajne temperatury od -20 do +40 stopni Celsjusza. W toku ewolucji ich runo wykształciło niezwykłą strukturę. Jest bardzo gęste i składa się z cienkich, mocno poskręcanych włókien tworzących przestrzenie wypełnione powietrzem, które świetnie izolują od warunków zewnętrznych. Dzięki temu wełna merino pomaga regulować naturalną termikę i chroni zarówno przed przegrzewaniem, jak i wychładzaniem. Dzięki swojej strukturze merino sprawnie odprowadza wytwarzane podczas ruchu ciepło i wilgoć, dzięki czemu podnosi komfort termiczny. Trafiająca na zewnątrz wilgoć może szybko odparować przez co na odzieży nie tworzą się nieprzyjemne, wilgotne plamy, które zwiększają ryzyko przemarznięcia i przewiania.

To jednak nie koniec zalet tej niezwykłej wełny. Wyróżnia się ona antyalergicznością, co sprawia, że mogą ją nosić nawet osoby o bardzo wrażliwej skórze. Jest też antybakteryjna, co na pewno odczujesz podczas dłuższego i intensywnego użytkowania odzieży merino. Dlaczego? Bo mówiąc kolokwialnie, nie śmierdzi. A bardziej fachowo: nie rozwijają się w niej mikroorganizmy takie jak bakterie czy grzyby odpowiadające za powstawanie nieprzyjemnego zapachu. Oznacza to, że nie trzeba jej zmieniać codziennie podczas intensywnego wyjazdu. Co za tym idzie w plecaku znajdzie się mniej rzeczy na zmianę, a Twoje plecy na pewno Ci za to podziękują. Jeśli do tego katalogu dodam jeszcze, że merino chroni przed szkodliwym promieniowaniem UV, nie będziesz już mieć wątpliwości dlaczego jest to tak niezwykłe włókno.
Marka Smartwool istnieje na rynku od 1994 r. Dziś należy do globalnego koncernu VF Corporation, ale jej początki znajdują się w Górach Skalistych w stanie Colorado. Właśnie tam instruktorzy narciarscy Peter i Patty Duke zaczęli eksperymentować z wełną merino i jej właściwościami. Nie byli zadowoleni ze skarpet syntetycznych, których braki bardzo dobrze było widać podczas intensywnego, zimowego użytkowania narciarskiego. Dlatego zwrócili się w stronę włókien naturalnych, a szczególnie merino. Nazwa firmy to odbicie jego funkcjonalności i niezwykłych właściwości. Inteligentne włókno w ciągu nieco ponad 20 lat zawładnęło światem outdooru.
Początkowo Smartwool skupiał się na produkcji skarpet. Ale z czasem dołączyła do tego cała gama produktów od bielizny przez koszulki i leginsy, bluzy, spodnie po kurtki i akcesoria takie jak czapki, rękawiczki, opaski czy kominy. Cały czas rozwija także technologię produkcji tworząc dzianiny o coraz bardziej zaawansowanej strukturze i właściwościach oraz wykorzystując np. technologię body mappingu. Nie zmienia się jedno – podstawowym surowcem jest wełna merino- znak rozpoznawczy marki i jej największy atut.
Smartwool jako specjaliści, którzy o merino wiedzą wszystko opracowali sposoby obróbki wełny i stworzyli dzianiny, które są niezwykle delikatne, miękkie i przyjemne w dotyku. Mają różną grubość, tak by mogły być używane w każdej porze roku, niezależnie od tego czy na zewnątrz panują upały czy siarczyste mrozy.
Merino jest surowcem naturalnym, podlegającym całkowitej biodegradacji. W końcu to co najlepsze dla natury pochodzi z samej natury. Jednak dla Smartwool to za mało. Celem jest zminimalizowanie niekorzystnego wpływu produkcji odzieży i hodowli na środowisko naturalne. Dlatego marka współpracuje z farmami z certyfikatem ZQrx. Jest on przyznawany hodowlom ograniczającym emisję dwutlenku węgla i ślad węglowy, stawiających na regenerację pastwisk i dbających o dobrostan zwierząt. Drugim filarem działań jest wykorzystanie postkonsumenckich włókien merino np. do produkcji ocieplin czy skarpet w programie Second Cut. Także wykorzystywane do produkcji domieszki syntetyczne są materiałami pochodzącymi z recyklingu.
Kliknij w nazwę marki i poznaj ją dzięki produktom Smartwool w naszym sklepie.
Gama produktów Smartwool jest bardzo szeroka i na pewno wybierzesz z niej coś dla siebie. Dziś skupię się na przedstawieniu koszulek z długim rękawem, które doskonale sprawdzą się w warunkach zimowych i przejściowych.

Najbardziej zaawansowane technologicznie koszulki Smartwool to seria Intraknit, wykorzystująca technologię bodymappingu oraz specjalną konstrukcję włókien 3D. Bezszwowe połączenia między poszczególnymi strefami odpowiadającymi za zwiększoną oddychalność i lepszą izolację sprawiają, że są bardzo wygodne i nie powodują otarć. Jednocześnie koszulki dopasowują się do sylwetki i tworzą „drugą skórę”, co sprawia, że ich właściwości są maksymalnie wykorzystywane.
Koszulki Intraknit Thermal Merino Base Layer Crew, Intraknit Thermal Merino Base Layer 1/4 Zip i Intraknit Thermal Merino Base Layer 1/2 Zip Hoodie dostępne są w wersji damskiej i męskiej i w zróżnicowanej kolorystyce. W ich składzie znajdziesz wełnę merino oraz włókna syntetyczne takie jak poliester i Elastan, które odpowiadają za trwałość dzianiny i jej mniejszą podatność na przecieranie. Domieszka nie wpływa na rewelacyjne właściwości termiczne i termoregulacyjne wełny merino, a jedynie poprawia strukturę dzianiny, jej odporność i elastyczność. Koszulki Crew mają wycięcie pod szyją, zaś 1/4 Zip i 1/2 Zip niewielką stójkę i zamek sięgający do piersi lub połowy tułowia. Ułatwia on zakładanie i zdejmowanie koszulki, a także możesz go użyć do błyskawicznej wentylacji podczas ruchu. Koszulki tej serii wykonane są w technologii bezszwowej, co przekłada się na mniejsze ryzyko otarć podczas ruchu.
Kliknij w link i pobuszuj w kategorii bielizna termoaktywna Smartwool męska.
Czas przedstawić absolutną klasykę wśród produktów Smartwool. Koszulki Classic Thermal Merino Base Layer wykonane w 100% z naturalnej wełny merino odznaczają się fenomenalną oddychalnością oraz błyskawicznym odprowadzaniem wilgoci. Wykorzystują w pełni właściwości termoregulacyjne wełny merino, a dzięki krojowi Slim odbierają ciepło i wilgoć tuż przy skórze. W tej serii koszulek znajdziesz zarówno modele męskie, jak i damskie, z podkrojem pod szyją (Crew), z zamkiem i stójką pod szyją (1/4 Zip) oraz z kapturem (Hoodie). W ich konstrukcji wyróżniają się płaskie, przesunięte na ramionach i bokach szwy, które poprawiają wygodę, zaś w wersji damskiej dodatkowo wszyte raglanowo rękawy, które poprawiają mobilność. Koszulki z linii Classic Thermal Merino Base Layer założysz jako pierwszą warstwę odzieży outdoorowej w okresie przejściowym lub zimowym.
Jeśli szukasz najbardziej wszechstronnej koszulki merino z długim rękawem, zwróć uwagę na serię Classic All-Season Merino Base Layer Long Sleeve. Wykonana jest z najcieńszej produkowanej przez Smartwool dzianiny z wełny merino z 12% domieszką Nylonu. Odpowiada on za większą elastyczność i trwałość dzianiny. Prosty, dopasowany krój oraz przesunięte, płaskie szwy gwarantują wygodę i swobodę ruchu. Możesz wybrać między wersją z podkrojem pod szyją lub z niską stójką i zamkiem (1/4 Zip) zarówno w opcji damskiej, jak i męskiej.
Kliknij w link. Poznaj i poczuj delikatność produktów z kategorii bielizna termoaktywna Smartwool damska.

Jeśli zima kojarzy Ci się przede wszystkim z aktywnością i długimi godzinami spędzanymi na stoku lub na szlaku, Smartwool ma dla Ciebie koszulki serii Merino Sport Long Sleeve. Wykonane z wełny merino i poliestru z recyklingu mają pod pachami i na plecach specjalne panele o strukturze siateczki przyspieszające odprowadzanie ciepła i wilgoci. Są dostępne w wersji damskiej i męskiej, z podkrojem pod szyją lub ze stójką i zamkiem. Jego użycie pozwala na zastosowanie błyskawicznej wentylacji wtedy, gdy tego najbardziej potrzebujesz.
Na koniec czas na codzienność – bo przecież noszenie naturalnych, oddychających dzianin to nie tylko przywilej dla hardcorowych wielbicieli outdooru. Koszulki z merino doskonale sprawdzają się także w codziennych sytuacjach, a seria Long Sleeve Tee Slim Fit to połączenie rewelacyjnych właściwości wełny merino, elastyczności i wytrzymałości poliestru z recyklingu oraz miejskiego looku z domieszką outdoorowego pazura. Brzmi interesująco? Koszulki damski i męskie z kolorowymi printami oraz dowcipnymi grafikami, które przenoszą w świat outdooru ubierzesz na spacer, wypad na zakupy, uczelnię, a nawet do pracy (jeśli oczywiście nie masz ustalonego dress codu).
Wełna merino to włókno dla każdego – od hardcorowca i górskiego wyrypiarza po miłośnika spacerów i city breaków. Zimowe koszulki z długim rękawem Smartwool będą Ci towarzyszyć zawsze tam, gdzie liczysz na ciepło bez przegrzewania, komfort bez mokrych plam z potu, długą świeżość oraz niebanalny, outdoorowy look.
Anna Śliwa
Kurtka kurtce nie równa, nawet ocieplana i tworzona przez tą samą firmę. W kolekcjach topowych marek w obrębie jednego modelu można znaleźć kilka wersji. Każda z nich zachowując właściwe dla danego modelu cechy przeznaczona jest do nieco innych warunków lub aktywności. W kolekcji Arc’teryx kurtki zajmują bardzo ważne miejsce. Dziś przyjrzę się kurtkom Atom i pokażę Ci czym się różnią i jakie jest ich optymalne zastosowanie.
Osobom związanym z outdoorem marki Arc’teryx przedstawiać nie trzeba. Jest od lat synonimem nowatorskich rozwiązań konstrukcyjnych, najwyższej jakości komponentów oraz wprowadzania technologicznych nowinek.
Swoją renomę Arc’teryx buduje sukcesywnie od 1989 r., gdy jeszcze jako Rock Solid założony został w kanadyjskim Vancouver przez Dave’a Lane’a. Początkowo produkcja skupiała się na uprzężach wspinaczkowych, które odznaczały się nowoczesną konstrukcją i nieszablonowymi rozwiązaniami. Po dołączeniu do zespołu Jeremy’ego Guarda pojawiła się marka Arc’teryx oraz logo przedstawiające jurajskiego tetrapoda Archeopteryxa. W połowie lat dziewięćdziesiątych marka zaczęła produkcję odzieży i podpisała umowę z wiodącym na rynku producentem tkanin i membran, GORE-TEX.
Dla marki priorytetem jest funkcjonalność, która przejawia się w starannie dopracowanych konstrukcjach i detalach odzieży i sprzętu. Towarzyszy jej stosowanie nowoczesnych tkanin i komponentów, co także podporządkowane jest nadrzędnemu celowi – tworzeniu sprzętu, który jak najlepiej sprawdzi się w praktyce.
Kliknij w link i poznaj produkty Arc’teryx w naszym sklepie.
Kurtka Arc’teryx Atom to model, który założysz zarówno na trekkingi w chłodnych porach roku, jak i na wypady skiturowe czy wspinaczkowe. Sprawdzi się jako lekki, ciepły midlayer, ale także wierzchnia warstwa odzieży outdoorowej. Jest to kurtka Arc’teryx z ociepliną syntetyczną, lekka, uszyta z hydrofobowej, wytrzymałej tkaniny Tyono™. Choć występuje w dwóch wersjach Atom LT i Atom AR, to jej główne cechy pozostają niezmienne:
Kurtka Arc’teryx Atom AR (All Round) to uniwersalny model, który wykorzystasz w różnorodnych zimowych aktywnościach. Chroni przed chłodem, wilgocią i zimnymi podmuchami, co sprawia, że doskonale zabezpieczy podczas trekkingu, wyprawy narciarskiej czy wspinaczkowej. Wyprodukowany został w wersji męskiej i damskiej. Jeśli sięgasz do najnowszych kolekcji marki, to wersję damską znajdziesz pod zmienioną nazwą Atom Haevyweight Hoody.

Atom AR możesz nosić zarówno samodzielnie jako wierzchnią warstwę odzieży, jak i solidną warstwę izolacyjną midlayer. Dzięki dopasowanemu krojowi Fitted znajduje się blisko ciała, gdzie najlepiej spełnia swoje zadanie. Pod pachami umieszczono w niej panele z oddychającego materiału Permeair™, co poprawia wentylację przy intensywnym ruchu. Kurtka wyposażona została w ocieplony kaptur, zasuwane na zamek kieszenie boczne oraz elastyczne mankiety, które świetnie dopasowują się do nadgarstków i umożliwiają łatwe zakładanie i zdejmowanie rękawic.
Skrót LT w nazwie kurtki Atom oznacza „Lightweight”. Jest to lekki model, którego możesz używać zarówno jako samodzielnej warstwy odzieży jak i wszechstronnego midlayera, a także dodatkowej warstwy ocieplającej podczas postojów na szlaku. Z powodzeniem można go nazwać syntetycznym swetrem puchowym, który świetnie sprawdzi się w przejściowych porach roku oraz zimą. Znajdziesz go zarówno w wersji z kapturem (Hoody) jak i bez niego (Jacket) oraz w jako kurtkę męską i damską. W nowych kolekcjach wersja damska ma zmienioną nazwę i występuje jako Arc’teryx Atom bez żadnych dodatkowych oznaczeń.

Możesz więc zapytać czym oprócz dostępności wersji bez kaptura różni się Atom AR i LT. Już wyjaśniam. Różnica jest całkiem spora i dotyczy rozmieszczenia ociepliny. Atom AR ocieplony jest na całej powierzchni. Natomiast wersja LT ma oddychające panele typu fleece umieszczone na bokach i pod pachami czyli tam, gdzie potrzebna jest wysoka oddychalność, a mniejsza izolacja. Dzięki temu wersja ta lepiej nadaje się do bardziej intensywnych aktywności, które wymagają wysiłku i wiążą się z dużą „produkcją” ciepła i wilgoci. Druga różnica to użycie do uszycia kurtki cieńszego, lżejszego materiały Tyono™ 20D (w przypadku Atom AR jest to 30D).
Atom LT ma dopasowany krój, dzięki czemu z jednej strony znajduje się blisko ciała, z drugiej zaś można na niego założyć hardshell lub softshell. Jest wszechstronny i uniwersalny, a do tego kompresuje się do tak małych rozmiarów, że nawet nie zauważysz, że masz go w plecaku. Funkcjonalność zapewniają mu boczne kieszenie z ukrytymi zamkami, elastyczne wykończenie mankietów oraz regulacja dolnej części za pomocą ściągacza.
Kurtka Arc’teryx Atom to model, który sprawdzi się zawsze tam, gdzie potrzebujesz solidnej, lekkiej, ciepłej i odpornej na warunki zewnętrzne warstwy izolacyjnej. Stworzony z myślą o aktywności w chłodnych porach roku będzie Twoim towarzyszem na szlakach trekkingowych, narciarskich oraz podczas wyzwań wspinaczkowych.
Dowiedz się więcej o marce Arc’teryx odwiedzając nasz blog – kliknij tutaj.
Wybierając się w góry myślimy zwykle o pięknych widokach, planowanej trasie i przygodzie. Myśli o ewentualnych problemach są spychane gdzieś w najodleglejsze zakamarki świadomości. Bo też nastawianie się na to, że coś może się stać nie wpływa dobrze na motywację. Niemniej myśląc o najlepszym, warto przygotować się na najgorsze. Dlatego opowiem Ci jak wygląda system ratownictwa górskiego w Polsce, czym są GOPR i TOPR oraz jak skutecznie wezwać pomoc.
Jak i gdzie się to wszystko zaczęło? Muszę się cofnąć ponad 100 lat wstecz, do pionierskich czasów turystyki tatrzańskiej. Wyglądała ona zupełnie inaczej niż obecnie, szlaków znakowanych nie było prawie wcale, a nawet wycieczki, które dziś uważamy za niemal spacery były wyzwaniem. Podobnie ze wspinaczką, której prekursorzy dopiero zaczynali zdobywać tatrzańskie szczyty i granie. I choć na wyczyny te porywali się tylko nieliczni, to i tak wypadków nie brakowało.
Po raz pierwszy o powołaniu pogotowia ratunkowego w Tatrach zaczęli mówić publicznie Mariusz Zaruski oraz młody, choć już dobrze znany kompozytor Mieczysław Karłowicz w 1907 r. Sprawa jednak nie znalazła przychylności austriackich władz Galicji i została odłożona na przyszłość. Przyspieszenie nastąpiło dwa lata później. 8 lutego 1909 r. na Małym Kościelcu zginął w lawinie Karłowicz. Dla tatrzańskiego środowiska był to szok. Podjęto intensywne prace i 29 października 1909 r. we Lwowie powołano Tatrzańskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe, którego naczelnikiem został Mariusz Zaruski.

Historia GOPR jest o kilkadziesiąt lat krótsza. Już w dwudziestoleciu międzywojennym pojawiły się głosy, że pomoc w górach potrzebna jest nie tylko w Tatrach, ale także w Beskidach. Przy czym orędownicy tego pomysłu mieli na myśli przede wszystkim Beskidy Wschodnie, głównie Czarnohorę. Nie podjęto jednak wówczas żadnych formalnych działań w kierunku zorganizowania takiej grupy.
Działalność TOPR w okresie II wojny światowej przerwana została tylko na krótko, ale od 1940 r. była prowadzona pod nazwą Freiwillige Tatra Bergwacht. Po wojnie rozpoczęto reorganizację struktur. W 1951 r. TOPR dostał się pod opiekę tworzonego Polskiego Towarzystwa Turystyczno Krajoznawczego (PTTK), ale już rok później powołano Górskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe, które docelowo miało objąć swoim zasięgiem całość polskich gór. Podzielono je na oddziały: Krynicki, Beskidzki i Sudecki, a TOPR wszedł w skład GOPR jako oddział Tatrzański. W ten sposób na prawie 40 lat obydwie organizacje działały pod jednym szyldem.
W 1991 r. drogi instytucjonalne GOPR i TOPR rozeszły się. Tak jest do dziś. TOPR obejmuje swoim zasięgiem Tatry i Pogórze Spisko-Gubałowskie, natomiast pozostałe pasma górskie w Polsce ma w swoim działaniu GOPR.

Obecnie po kilkukrotnych reorganizacjach Górskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe działa w 7 Grupach terenowych. Są to działające w górach Grupa Bieszczadzka, Krynicka, Beskidzka, Podhalańska (nie mylić z TOPR), Sudecka i Karkonoska, a także Grupa Jurajska.
Zasięgi działania poszczególnych grup GOPR i siedziby głównych stacji prezentują się następująco:
Do GOPR i TOPR należą ratownicy ochotnicy i ratownicy zawodowi. Tych drugich jest zdecydowanie mniej. Na koniec 2021 r. w GOPR było ponad 820 ratowników ochotników oraz około 130 ratowników zawodowych. Natomiast TOPR liczył prawie 300 ratowników ochotników i około 40 zawodowych.
Ratownicy w ramach swoich grup pracują w sekcjach terenowych i pełnią dyżury w centrali oraz dyżurkach. Dyżurki zlokalizowane są zarówno w miejscowościach, jak i w większości schronisk górskich. Zimą dyżurują też w stacjach narciarskich. Dysponują quadami, samochodami terenowymi, skuterami śnieżnymi oraz helikopterami. W GOPR i TOPR służą też psy szkolone do poszukiwania zasypanych w lawinach.

Rocznie ratownicy GOPR uczestniczą w około 2500 akcji, zaś TOPRowcy udzielają pomocy ponad 600 razy. Jak dotąd największa akcja była prowadzona przez TOPR 22 sierpnia 2019 r. podczas i po ogromnej burzy w Tatrach, w wyniku której zginęło 5 osób, a około 150 zostało rannych. Brało w niej udział 80 ratowników TOPR. Pomoc udzielana przez GOPR i TOPR jest bezpłatna i nie wymaga posiadania żadnego ubezpieczenia dodatkowego.
Oprócz działalności ratunkowej zarówno ratownicy GOPR jak i TOPR prowadzą akcje edukacyjne, szkolenia z zakresu poruszania się w górach w różnych warunkach, w tym zimowych, lekcje dla dzieci i młodzieży. Na stronach prowadzonych przez TOPR oraz GOPR i jego poszczególne grupy można znaleźć bieżące informacje o warunkach i pogodzie w górach, a także zagrożeniu lawinowym. Będąc w schronisku możesz też zawsze zapytać dyżurujących ratowników o warunki na szlakach oraz ewentualne zalecenia dotyczące wybranej trasy. Lepiej zapytać i rozwiać wątpliwości niż znaleźć się w sytuacji zagrożenia.
Dla TOPR i GOPR numer telefonu do wezwania pomocy jest ten sam. Z telefonów stacjonarnych możesz dzwonić na 985, ale obecnie znacznie bardziej rozpowszechniony jest numer komórkowy 601 100 300. Pamiętaj, żeby dokładnie podać ratownikom lokalizację oraz nakreślić co się stało. Słuchaj także poleceń i postępuj zgodnie z nimi.
Będąc w terenie, bez zasięgu pomoc możesz też wzywać sygnałem świetlnym (np. latarka) lub dźwiękowym (np. gwizdek) nadając go 6 razy na minutę czyli co 10 sekund. Po sekwencji 6 sygnałów czekaj przez minutę na odpowiedź. Jest nią sygnał nadawany 3 razy na minutę czyli co 20 sekund.
Zobacz artykuł „Jak wezwać pomoc w górach”

Dziś, kiedy niemal każdy z nas ma zawsze przy sobie smartfon najłatwiejszym i najskuteczniejszym sposobem wzywania pomocy jest aplikacja Ratunek. Działa ona w systemie Android, IOS oraz Windows Phone. Wystarczy, że ją uruchomisz, wybierzesz lokalizację (góry lub woda ponieważ działa ona także dla ratownictwa wodnego) oraz trzy razy dotkniesz przycisku na środku ekranu. Zostaniesz automatycznie połączony z ratownikami, a Twoja pozycja zostanie do nich wysłana. Nawet jeśli poziom baterii jest bardzo niski albo zasięg zanika i nie dasz rady porozmawiać z dyżurnym ratownikiem aplikacja prześle Twoją lokalizację, co pozwoli ratownikom ruszyć z pomocą. Dodatkowo masz też możliwość wysłania smsa. Ze względu na własne bezpieczeństwo podczas wycieczek w góry dobrze jest mieć zawsze przy sobie telefon komórkowy oraz powerbank pozwalający na jego doładowanie.

Zarówno dla nas, jak i dla ratowników GOPR i TOPR najlepiej byłoby, gdybyśmy musieli korzystać z ich pomocy jak najrzadziej. Jednak ponieważ wypadki są nieodłączną częścią aktywności górskiej musisz wiedzieć gdzie szukać pomocy. Nie chodzi o to by się bać i ograniczać aktywność, ale żeby planując wspaniałe górskie wypady przygotować się na kłopoty. Mając tę wiedzę i aplikację Ratunek w smartfonie będziesz w stanie skutecznie wezwać pomoc.
Zobacz jak jeszcze zadbać o bezpieczeństwo. Artykuł „Bezpieczeństwo w górach – poznaj zasady!” Ci w tym pomoże.

Zima w Beskidach jest piękna, ale bardziej wymagająca dla turystów niż inne pory roku. Aby uniknąć nieprzyjemnych, a w skrajnych przypadkach nawet niebezpiecznych sytuacji, musisz się dobrze przygotować do wędrówki. Zimą zdrowy rozsądek i trzeźwa ocena sytuacji w górach jest w jeszcze wyższej cenie. Poznaj zimowe Beskidy i sprawdź, jak przygotować się do trekkingu. Chcę Ci też polecić kilka tras, które będą odpowiednie na śnieżne warunki.
Choć w ostatnich latach zima potrafi płatać figle i zafundować nam okresy bezśnieżne, to w górach szansa na biały puch jest jednak znacznie większa.
Warunki zimowe to takie, gdy mamy do czynienia z zaleganiem pokrywy śnieżnej. Przekłada się to na zagrożenie lawinowe, które w przypadku Beskidów często jest lekceważone. Niestety, schodzenie lawin nie jest tylko domeną Tatr czy Karkonoszy. Do miejsc najbardziej zagrożonych lawinami w Beskidach należą stoki Babiej Góry oraz zbocza bieszczadzkich połonin. Tu szczególnie niebezpieczna jest północna strona grzbietu Małej i Wielkiej Rawki, gdzie tworzą się nawisy śnieżne.
Zimno to kolejne wyzwanie podczas zimowych wycieczek. Nie zawsze, a nawet bardzo rzadko temperatura jaką pokazuje termometr odpowiada temu, jakie jest nasze odczucie chłodu. Składa się na to nie tylko mróz, ale także wiatr oraz wilgotność powietrza. Odsłonięte, grzbietowe fragmenty szlaków oraz szczyty to miejsca, gdzie łatwo jest się szybko wychłodzić.

Warunki zimowe to także oblodzenia, których w Beskidach nie brakuje. Na leśnych drogach koleiny, w których gromadzi się woda zamarzają i lodowisko gotowe. Przykryte warstwą śniegu może sprawdzić Twoje umiejętności jazdy figurowej (bez łyżew) albo być przyczyną bolesnego upadku. Bardziej uczęszczane trasy bywają też wyślizgane przez przechodzących turystów.
Czego jeszcze spodziewać się zimą? Niesamowitych widoków! Ta pora roku w górach to prawdziwa magia, a także szansa na bardzo odległe widoki sięgające nawet ponad 100 km!
W Beskidach zamykany jest na zimę tylko jeden szlak – oznaczona kolorem żółtym Perć Akademików na Babiej Górze. W niektórych miejscach szlaki zimowe mają nieco inny przebieg od letnich, ale takich miejsc także nie jest wiele.

Na pewno za to spotkasz zmienione oznaczenia szlaków na zimowe. Przede wszystkim będą to tyczki rozmieszczone co kilkadziesiąt metrów. Ułatwiają one poruszanie się przy ograniczonej widoczności w otwartym terenie. Mają one jeszcze jedno niezwykle ważne zastosowanie. Na tyczkach, np. w Bieszczadzkim Parku Narodowym powyżej granicy lasów umieszczone są tabliczki z numerami. Proste rozwiązanie, a może uratować życie. Każdy numer odpowiada współrzędnym GPS i w razie wzywania pomocy wystarczy, że podasz numer najbliższej tyczki, by ratownicy mogli dokładnie określić Twoje położenie.

W wielu miejscach, m.in. na w Paśmie Jaworzyny Krynickiej w Beskidzie Sądeckim, zimą tablice i oznaczenia zastępowane są na części szlaków oznaczeniami narciarskimi. Zamiast białych tablic i szlakowskazów zobaczysz widoczny z daleka kolor pomarańczowy.
Wycieczka w góry zimą wymaga zabrania większej ilości wyposażenia niż w innych porach roku. Przede wszystkim musisz zadbać o odpowiednią odzież i buty. Najlepiej ubrać się „na cebulkę” stosując warstwy odzieży, które będą odpowiadać za oddychanie, izolację i ochronę przed warunkami zewnętrznymi. Najbliżej skóry powinna znajdować się warstwa, która odprowadzi nadmiar wilgoci i ciepła powstałe podczas ruchu. Na nią należy nałożyć warstwę izolującą, która nie pozwoli się wychodzić, a na wierzch odzież, która ochroni przed warunkami zewnętrznymi takimi jak opady czy wiatr. Nie zapomnij o czapce! Przez głowę tracimy najwięcej ciepła.
Do zimowych wędrówek po Beskidach bardzo przydają się rakiety, które ułatwiają poruszanie się w śniegu. Z kolei na oblodzone fragmenty szlaków bardzo dobrym wsparciem będą raczki (a w przypadku Babiej Góry czasem także raki).
Kliknij w link, jeśli nie masz jeszcze tak niezbędnego zimą wyposażenie jak raczki.
W Twoim plecaku na zimowe wędrówki powinny się znaleźć:
Podczas każdego trekkingu planowanie trasy to sprawa kluczowa. Zimą nabiera jednak szczególnego znaczenia. Przede wszystkim musisz pamiętać, że w śniegu poruszamy się wolniej. Wpisane na mapach czasy przejść nie będą tu miarodajne. Bywa, że czas potrzebny na pokonanie danej trasy może się wydłużyć nawet dwu – trzykrotnie. Dlatego nie szarżuj z odległościami i długościami przejść.

Drugi aspekt, o którym często zapominamy to szybko zapadający zmrok. W grudniu ciemno robi się już około godziny 15:30-15:45. Choć potem dzień się wydłuża, to o 17:00 na pewno będą już panować ciemności.
Na zimową wędrówkę zawsze przyda się dobra czołówka.
Dobrym pomysłem na planowanie zimowych wędrówek jest opieranie ich o schroniska. Pozwalają one odpocząć, ogrzać się, a w razie kłopotów będą nieocenionym wsparciem na szlaku.
Na koniec chciałabym Ci polecić kilka tras w Beskidach, które dobrze nadają się na zimowe wędrówki. Należą one w większości do moich ulubionych o tej porze roku. Są stosunkowo krótkie, ale niezwykle malownicze. Przy dobrej widoczności z większości z nich możesz spodziewać się kapitalnych widoków sięgających Tatr. Tak, widać je czasem nawet z Bieszczadów!

Zacznę od Wielkiej Raczy w Beskidzie Żywieckim. Widokowy szczyt pozwala oglądać m.in. Tatry, Beskid Żywiecki czy słowackie Wielki Chocz, Wielką i Małą Fatrę. Dojdziesz tu żółtym szlakiem z Rycerki Kolonii poprowadzonym wygodną stokówką. Bardzo malowniczym i łatwo dostępnym miejscem jest też Rycerzowa Wielka, gdzie można dotrzeć z Soblówki. Duża liczba szlaków w tej okolicy pozwala na zrobienie pętelki bez wykorzystywania dwa razy tego samego szlaku. Na Wielkiej Raczy i pod Rycerzową Wielką znajdują się schroniska PTTK.
Na zimowe wycieczki dobrym celem będzie Beskid Wyspowy. Pojedyncze góry z widokowymi szczytami są w sam raz na kilkugodzinne wyjścia. Gdzie się wybrać? Polecam Mogielicę z Polaną Stumorgową i nową wieżą widokową, gdzie można sprawnie wejść zielonym szlakiem z Przełęczy Rydza Śmigłego lub niebieskim z Jurkowa. Wielu umieszcza to miejsce wśród najpiękniejszych beskidzkich punktów widokowych. Równie piękne widoki podziwiać można z Polany Michurowej na Ćwilinie dostępnej krótkim, dwukilometrowym szlakiem z Przełęczy Gruszowiec.

Jeśli odwiedzisz zimą Beskid Sądeckim koniecznie wybierz się na Koziarz (wieża widokowa) i Dzwonkówkę. Trasa z Tylmanowej do Krościenka nad Dunajcem prowadzi malowniczymi grzbietowymi przysiółkami i pozwala na oglądanie Tatr.
A co na wschodzie czyli w Bieszczadach? Najlepszy moim zdaniem będzie standard czyli Połonina Wetlińska z nowym schronem turystycznym. Zimą miejsce to wygląda nadzwyczajnie, a dodatkowo czasem widać stąd Tatry odległe o uwaga! ok. 180 km. Dodatkowym atutem jest prosty i dobrze utrzymany nawet zimą żółty szlak z Przełęczy Wyżniej.
Jako nietypowe i mniej znane miejsce na zimowe wycieczki chcę Ci polecić Cergową w Beskidzie Niskim. Kilka lat temu stanęła tu wieża widokowa, która pozwala na dalekie widoki sięgające od Bieszczadów po Tatry (przy dobrej pogodzie). Dotrzesz tu ze wsi Cergowa koło Dukli żółtym szlakiem gminnym poprowadzonym wygodnymi zakosami.
No dobrze, a gdzie w tym wszystkim ONA, Królowa Beskidów czyli Babia Góra? Zostawiłam ją na deser. Babia Góra zimą jest magiczna. Choć niestety potrafi być bardzo niebezpieczna, a tutejsze warunki przypominają tatrzańskie. Wyjście takie warto dobrze zaplanować i wybrać dzień z naprawdę dobrą pogodą. Na Diablaku wiatr wieje w zasadzie zawsze, przy ograniczonej widoczności łatwo zejść ze szlaku i pobłądzić, bywa też ślisko więc minimum raczki to tutaj sprzęt niezbędny.

Na szczyt można wejść albo od strony schroniska Markowe Szczawiny przez Przełęcz Brona albo także czerwonym szlakiem od Przełęczy Krowiarki. Zima to też czas, gdy przy sprzyjającej pogodzie można się pokusić o oglądanie wschodu i zachodu słońca na Babiej Górze. Dobrym punktem wyjścia na takie eskapady jest schronisko Markowe Szczawiny, a dzięki temu, że dzień jest krótki, nie trzeba zarywać nocy.
Beskidy zimą zachwycają widokami. I jeśli tylko dobrze przygotujesz się do wycieczki oraz będziesz się kierować zdrowym rozsądkiem dadzą Ci olbrzymią satysfakcję i mnóstwo wspaniałych wspomnień.
Kupując wyposażenie outdoorowe zapominamy często o tym, co skórze najbliższe czyli o bieliźnie. Bo przecież, możesz pomyśleć, po co „wydziwiać” w tak prostym i oczywistym elemencie odzieży. Tymczasem, jak pokazują badania bez odpowiedniej bielizny cała koncepcja ubioru na szlaki, narty czy też inne outdoorowe aktywności może wziąć w łeb. Bez pierwszej warstwy, która będzie regulować termikę i sprawnie odprowadzać wilgoć, a także zapobiegać wychładzaniu i przegrzewaniu można zapomnieć o prawdziwym komforcie. Chcę Ci przedstawić bieliznę termoaktywną cenionej, polskiej marki Brubeck. W ich rozbudowanej ofercie znajdziesz bieliznę codzienną, outdoorową i specjalistyczną wykonaną z włókien syntetycznych i wełny merino.
Jeśli jeszcze nie masz w swojej szafie bielizny termoaktywnej, najwyższy czas to zmienić. Jeśli zaś jesteś jej użytkownikiem, doskonale wiesz, że to wyższy poziom komfortu. Pokutuje niestety przekonanie, że koszulki termoaktywne powinno się nosić zimą. Nic bardziej mylnego! Bielizna termo jest całoroczna- musisz tylko odpowiednio dobrać jej rodzaj.
O co więc w tym wszystkim chodzi? O to, że w jej konstrukcji zastosowano najnowszą wiedzę na temat fizjologii podczas wysiłku i połączono ją z nowoczesnymi materiałami syntetycznymi lub naturalnymi. Stworzone w ten sposób koszulki, legginsy i inne elementy bielizny wspierają naturalne procesy zachodzące w organizmie podczas wysiłku fizycznego. Skutecznie i szybko odprowadzają wydzielaną wilgoć i nadmiar ciepła, zapobiegają przegrzewaniu i wychładzaniu. Dzięki wykorzystaniu bodymappingu mają zróżnicowane właściwości zależnie od tego czy dana strefa ciała potrzebuje lepszej wentylacji czy izolacji.

Kolejnym mitem dotyczącym bielizny termo jest jej przeznaczenie. Przekonanie, że nadaje się ona tylko dla sportowców, osób uprawiających zaawansowane aktywności outdoorowe czy specjalistów jest błędne. Koszulki termoaktywne czy inne elementy takiej bielizny bez przeszkód możesz nosić na co dzień. Zmianę poziomu komfortu odczujesz natychmiast
Brubeck jest polską marką obecną na rynku od ponad 15 lat. Co bardzo istotne polska jest tu nie tylko „nalepka”, ale także cała produkcja. Odbywa się ona w zakładach w Zduńskiej Woli, miejscu historycznie związanym z rozwojem polskiego przemysłu dziewiarskiego i tkackiego. Brubeck produkuje odzież, a przede wszystkim bieliznę termoaktywną, wykonywaną z włókien syntetycznych oraz bawełny i wełny merino.
Ponieważ cała produkcja umiejscowiona jest w Polsce, możliwa jest jej stała kontrola na każdym etapie. Stąd też Brubeck to gwarancja wysokiej jakości. Marka stawia także na stały rozwój nowoczesnych technologii i korzysta z nowinek w zakresie zarówno produkcji przędzy, składu dzianin, jak i konstrukcji koszulek czy legginsów. Zastosowanie konkretnych rozwiązań poprzedzone jest badaniami i testami.

Marka Brubeck przywiązuje dużą wagę do kontaktu ze środowiskiem outdoorowym. Doświadczenie sportowców, himalaistów i podróżników jest istotnym elementem tworzenia oferty. Wśród ambasadorów marki są m.in. jeden z najwybitniejszych polskich himalaistów Piotr Pustelnik oraz Karol Karpierz, medalista Mistrzostw Polski w skialpinizmie. Brubeck wspiera także GOPR, a bielizna termoaktywna linii Active Wool to wybór ratowników górskich w ich zestawach odzieży.
Zobacz produkty marki Brubeck w Sakalnik.pl
Bielizna termoaktywna Brubeck zadba o Twój komfort zarówno na szlakach, podczas wypadów narciarskich, treningów, biegów, jazdy na rowerze czy każdej inne aktywności, jak i na co dzień. Niezależnie od tego czy pracujesz w ciężkich warunkach czy w biurze odpowiednio dobrana bielizna termo Brubeck pomoże w utrzymaniu prawidłowej temperatury o każdej porze roku.

Aby pomóc w określeniu jakiej bielizny potrzebujesz, Brubeck stworzył system klasyfikacji wysiłkowej. Dzięki temu szybko zorientujesz się która bielizna będzie odpowiednia dla Twojej aktywności.
Zobacz kategorie:
– bielizna termoaktywna Brubeck męska
– bielizna termoaktywna Brubeck damska
Kto powiedział, że komfortowo należy się czuć tylko podczas dużego wysiłku? Utrzymywanie prawidłowej termiki na co dzień ma także duże znaczenie. Codzienna bielizna termoaktywna ogranicza pocenie i przegrzewanie się, a do tego jest niezwykle miękka, delikatna i przyjemna w dotyku.
Do codziennego użytkowania Brubeck stworzył kolekcje Comfort Cotton, Comfort Cool oraz Comfort Wool. Należą one do 3 kategorii wysiłkowej. Wykonane są z delikatnych, miękkich dzianin i zapewniają komfort cieplny oraz wygodę na co dzień. W kolekcji Comfort Cotton podstawą jest bawełna połączona z uszlachetnioną przędzą AirJet z poliamidu i elastanu, zaś kolekcja Comfort Wool wykorzystano mieszankę wełny merino z przędzą AirJet.
Kolekcja Multifunctional Base Layer to jedna z najbardziej wszechstronnych kolekcji Brubeck. Termoaktywne damskie i męskie koszulki syntetyczne z krótkim i długim rękawem oraz bokserki, majtki i slipy wykonane są z zastosowaniem technologii AirJet. Dzianina ma przestrzenną budowę 3D Technology, co zwiększa powierzchnię odbioru wilgoci i ułatwia cyrkulację powietrza, a bezszwowa konstrukcja ogranicza występowanie otarć. Koszulki tej kolekcji mogą służyć zarówno jako pierwsza warstwa, jak i samodzielnie w cieplejszych porach roku.
Wełnę nosimy tylko zimą? Nic podobnego! Wełna merino wykorzystana przez Brubeck w kolekcji Merino Wool jest odpowiednia na każdą porę roku. Kolekcja otrzymała wycenę 5 w klasyfikacji wysiłkowej, co oznacza, że świetnie sprawdza się podczas umiarkowanej i nieco mocniejszej aktywności outdoorowej i sportowej. To właśnie z tej kolekcji, z linii Active Wool pochodzą wybrane przez GOPR na wyposażenie ratowników i ratowniczek koszulki merino, legginsy termoaktywne i bielizna.

W kolekcji Merino Wool znajdziesz bieliznę o różnej gramaturze, od bardzo lekkiej, przeznaczonej na ciepłe pory roku linii Outdoor Wool Pro przez średniej grubości Active Wool, po stworzoną z myślą o warunkach zimowych linię Extreme Wool. Bielizna termoaktywna Merino Wool wykonana została z zastosowaniem bodymappingu AirBalance i specjalnych stref wentylacyjnych. Dla wzmocnienia naturalnej wełny użyto przędzy syntetycznej AirJet zapobiegającej odkształcaniu się i poprawiającej trwałość. W kolekcji tej znajduje się bielizna dla mężczyzn, kobiet i dzieci.
Odkryj produkty z kategorii bielizna termiczna Brubeck dla dzieci.
Kolekcja Thermo została stworzona na przejściowe i chłodne pory roku. Oznaczona w klasyfikacji poziomem 7 przeznaczona jest do intensywnych aktywności przy dużym wysiłku fizycznym. Wykorzystano w niej zaawansowane technologicznie dzianiny syntetyczne takie jak:

W skład kolekcji wchodzą koszulki z krótkim i długim rękawem, a także legginsy dla mężczyzn, kobiet i dzieci. Mają one zróżnicowaną gramaturę i zalecane są do używania w temperaturach od +15 st C. (linia Dry) przez 0-10 st. C. (linia Thermo) po temperatury ujemne (linia Extreme Thermo).
Bielizna termoaktywna to podstawa komfortu na co dzień i podczas outdoorowych i sportowych wyzwań. Jeśli chcesz postawić na jakość bez kompromisów i krajową produkcję wybierz Bieliznę termoaktywną Brubeck.
Pakując plecak na wędrówkę w górach, na pustyni, na wypad na nocowanie w lesie, narciarską lub rowerową wyprawę, czy spływ kajakowy, na pewno zawsze stajesz przed pytaniem „a co z jedzeniem”? Bez niego ani rusz, a nie zawsze na szlaku trafi się schronisko, bar czy inne miejsce, gdzie można zjeść posiłek. Dlatego zabranie ze sobą jedzenia, które będzie nie tylko pełnowartościowe, ale jeszcze nie obciąży zanadto plecaka to kluczowe wyzwanie. Od wielu lat dania liofilizowane są odpowiedzią na te potrzeby podróżników, wędrowców i wszystkich, którzy cenią wolność podczas outdoorowych przygód. Poznaj ofertę liofilizatów Travellunch na śniadania, obiady i kolacje w terenie.
Liofilizaty to pełnowartościowe posiłki, które poddawane są procesowi zamrażania i suszenia. Dzięki temu usuwana jest z nich woda i stają się lekkie oraz pakowne. Po ponownym nawodnieniu są gotowe do spożycia w nie więcej niż 15 minut.
Proces liofilizacji przebiega dwuetapowo. Najpierw ugotowane dania są zamrażane w temperaturze poniżej -40 stopni Celsjusza. Niska temperatura działa bakteriobójczo. Powoduje także wyginięcie wszelkich mikroorganizmów, które mogłyby powodować powstawanie pleśni czy prowadzić do fermentacji produktu. Po zamrożeniu posiłki trafiają do tak zwanej próżni średniej, gdzie odparowywana jest z nich cała woda. W efekcie otrzymujemy żywność w stanie suchym, która zachowuje wszystkie składniki odżywcze, białka, witaminy i inne mikroelementy. Po nawodnieniu ma także swój oryginalny smak.
Poznaj produkty i tym samym poznaj markę Travellunch.

Posiłki liofilizowane zamykane są w hermetycznych torebkach. Są one wodoodporne, dzięki czemu zawartość jest chroniona przed zawilgnięciem. Do środka wkładany jest pochłaniacz tlenu w niewielkiej torebce. Pamiętaj, aby zawsze przed przyrządzeniem posiłku wyjąć go z opakowania.
Liofilizaty to nie tylko posiłek pełnowartościowy, ale także szybki do przygotowania. Nie potrzebujesz do tego niczego poza łyżką i gorącą wodą. Niewiele, prawda? Wodoodporna torebka z powodzeniem zastąpi garnek, a dzięki strunowemu zamknięciu będziesz mógł ją odstawić do nawodnienia. Wybierając liofilizaty jako podstawę wyżywienia na szlaku lub w podróży musisz więc mieś ze sobą palnik lub kuchenkę oraz naczynie, w którym zagotujesz wodę. Można oczywiście otrzymać też wrzątek w schroniskach lub poprosić o niego w mijanych obiektach, ale nie zawsze będziesz mieć do nich dostęp. Lepiej zdać się na własne wyposażenie, by móc w każdej chwili sięgnąć po swoją dawkę energii.

Skoro jest łatwo, to musi być i szybko. Liofilizaty to najszybszy sposób przygotowania pełnowartościowego posiłku w terenie. Gotujesz wodę, wlewasz do opakowania do wyznaczonej wysokości, dokładnie mieszasz, zamykasz i odstawiasz na 6 do 12 min., zależnie od instrukcji na torebce. Nawet jeśli robisz tylko krótką przerwę w podróży albo jesteś zmęczony po całym dniu intensywnego wysiłku masz pewność, że szybko zaspokoisz głód.
Travellunch to wiodąca niemiecka marka, która od ponad 30 lat zajmuje się produkcją posiłków liofilizowanych. Są one wybierane przez podróżników i sportowców, znajdują się w wyposażeniu uczestników wypraw w najdalsze zakątki ziemi. Posiłki produkowane są w fabrykach w Niemczech i podlegają pełnej kontroli na każdym etapie powstawania.

W ofercie Travellunch znajdziesz dania śniadaniowe, obiadowe i na kolację, a także słodkie przekąski. Są one pakowane w opakowaniach pojedyncze i podwójne. Podwójne wystarczą z powodzeniem na posiłek dla dwóch osób. Często używają ich też osoby o wyższym zapotrzebowaniu energetycznym. Podczas wypraw przygotowanie podwójnego posiłku może być też bardziej praktyczne- część możesz zjeść od razu, a resztę zamknąć w termosie do przechowywania żywności i otworzyć ponownie nawet po kilku godzinach.
Kliknij w link i zobacz jakie liofilizaty Travellunch serwuje ten producent.
Jakie potrawy przygotował dla podróżników i wielbicieli outdooru Travellunch? Wybór jest bardzo szeroki. Chcę Ci pokazać poszczególne grupy dań, dzięki którym skomponujesz swoje własne menu wyjazdowe.
Dzień zaczynamy od śniadania, które musi dać Ci podbudowę do pokonywania całodziennych wyzwań. W ofercie Travellunch znajdziesz wybór dań muesli z jagodami, owocami, czekoladą oraz wysokobiałkowe muesli proteinowe. Jeśli potrzebujesz z rana solidnego zastrzyku energii możesz też sięgnąć po pieczone ziemniaczki z szynką.

Podczas przerwy w ciągu dnia możesz zjeść jedną z liofilizowanych zup Travellunch. Do wyboru masz m.in. zupę gulaszową, rosół z makaronem, krem ziemniaczany, ostrą zupę indonezyjską z kurczakiem oraz zupę pomidorową.
Najszersza oferta niemieckiej marki obejmuje dania główne. Znajdziesz tu różne rodzaje makaronów z dodatkami, Buef Stroganoff, kilka wersji curry, ziemniaki z sosami i innymi dodatkami, chili con carne, risotto lub kaszę kuskus z dodatkami.
Ofertę Travellunch uzupełniają słodkie przekąski – desery, które z jednej strony będą dobrym zastrzykiem energii, z drugiej zaś osłodzą spędzony na szlaku dzień. Możesz wybrać pudding ryżowy z jabłkami i cynamonem, desery owocowe, jogurtowe lub mus czekoladowy.
Jeśli wolisz dania wegetariańskie możesz sięgnąć po curry ze szpinakiem, makaron z sosem serowym, ziemniaki z soczewicą lub szpinakiem, makaron z grzybami czy risotto wegetariańskie. Dla wegan Travellunch przygotował wegański kuskus, oraz makaron Napoli i Bolognese bez dodatków pochodzenia zwierzęcego.
Marka nie zapomina też o osobach ze specjalnymi wymaganiami żywieniowymi. W ofercie znajdziesz produkty bez glutenu jak risotto z mięsem lub wegetariańskie, ziemniaki z soczewicą i szpinakiem, a także dania bez laktozy – wegański kuskus, Nasi Goregne, paellę z krewetkami czy nudle z kurczakiem.
Jeśli wybierasz się w podróż, na wędrówkę czy inne outdoorowe wyzwanie musisz pamiętać o właściwym odżywianiu. Nie znajdziesz lepszego połączenia niskiej wagi, pakowności i wartości odżywczych niż liofilizaty. Oczywiście, kosztowanie lokalnej kuchni to wspaniały element każdej podróży, ale jeśli wiesz, że nie będziesz mieć takiej możliwości sięgnij po dania liofilizowane. Dzięki temu szybko i łatwo przygotujesz swój codzienny posiłek.
Zobacz wszystkie dania liofilizowane z naszej oferty.
Jest zima więc musi być zimno. Na pewno znasz to zdanie z filmu Miś Stanisława Barei, które weszło do codziennego języka. Ale czy na pewno musi? Nawet podczas dłuższego przebywania na zewnątrz w mieście można zacząć odczuwać dyskomfort związany z marznącymi palcami u nóg i całymi stopami. A co dopiero na szlaku albo na nartach? Szybki marsz – w butach gorąco i wilgotno, stajesz na chwilę i czujesz, że zamarzasz. Wiesz co to znaczy? Przede wszystkim, że nie dobrałeś odpowiednich skarpet do panujących warunków. Dziś chcę Ci doradzić jak wybrać skarpety na zimę, na co zwrócić uwagę i jakie dzianiny sprawdzą się tu najlepiej.
Skarpety wydają się nam mało istotnym bo niewielkim elementem odzieży. Ale często to właśnie od nich zależy nasz komfort, a nawet bezpieczeństwo w górach. Dlatego jeśli je kupujesz, zwróć uwagę na skład, konstrukcję oraz zalecenia dotyczące użytkowania. Inne skarpety sprawdzą się w ciepłych, a inne w chłodnych porach roku. Nie każde włókno będzie odpowiednie na niskie temperatury połączone z dużym wysiłkiem fizycznym.
Czy zastanawiasz się czasem dlaczego marzniesz właśnie w stopy, palce u nóg lub dłonie? Związane jest to z funkcjonowaniem naszego organizmu. Jego głównym zadaniem przy niskiej temperaturze jest utrzymanie ciepła w kluczowych dla przeżycia organach. Pewnie się już domyślasz, że końcówki kończyn do nich nie należą. Do palców u nóg i rąk, do stóp i dłoni dociera mniejsza ilość krwi, a co za tym idzie mniej ciepła.

Do mniejszego dopływu ciepła do „końcówek” dodam drugi element układanki- wilgoć. Podczas wysiłku fizycznego robi nam się cieplej, a ciało wydziela pot. Stopy także. Pot to wilgoć, a wilgoć bardzo dobrze odprowadza ciepło na zewnątrz. I tu właśnie mamy kolejny problem. Nie dość, że do stóp dociera mniej ciepła gdy stoimy, to podczas ruchu pozbywamy się go przez stopy jeszcze szybciej. Wilgoć zostaje w skarpecie, a gdy przestajemy się ruszać zaczyna działać jak mokry, zimny kompres. Efektu możesz się domyślić od razu- zimne stopy.
Najważniejsze pytanie brzmi więc: czy można coś na to poradzić? Oczywiście, dobrać właściwe skarpety.
Aby zabezpieczyć stopy przed zimnem wybierz skarpety z wełną merino albo z dedykowanych na tę porę roku mieszanek syntetycznych. Zimą nie sprawdza się za to bawełna, która szybko chłonie wilgoć i bardzo wolno schnie. Skarpety z domieszką bawełny tylko spotęgują efekt mokrego kompresu i jeszcze szybciej doprowadzą do wychłodzenia stóp.
Producenci skarpet, stosują w skarpetach zimowych mieszanki wełny z włóknami syntetycznymi. Wełna owcza, w tym szczególnie z merynosów ma doskonałe właściwości termoregulacyjne, a przy tym sprawnie odprowadza wilgoć. Jej właściwości utrzymują się nawet, gdy jest wilgotna lub mokra. W kontekście zimowego użytkowania to cechy najważniejsze. Sprawiają one, że skarpety merino to doskonały zimowy wybór. Wełna jest też miękka, przyjemna w dotyku i ma właściwości antybakteryjne. Dzięki temu dłużej zachowuje świeżość i nie nasiąka nieprzyjemnym zapachem. Jej wadą jest jednak podatność na przecieranie.
Ten link przeniesie Cię do kategorii skarpety marino damskie.

Dlatego właśnie producenci dodają do wełny merino domieszki syntetyczne. Nie obawiaj się, gdy zobaczysz je w składzie skarpet Na Giean, Smartwool, Bridgedale czy Icebreaker. Sprawiają,że skarpeta staje się bardziej elastyczna, a jej trwałość dłuższa. Wśród syntetycznych domieszek znajdziesz m.in. Nylon, Lycrę, czy jak w przypadku skarpet Bridgedale polipropylenowe włókna Endurofil™.
Nie bez znaczenia jest tu także sposób łączenia ze sobą włókien naturalnych i syntetycznych. Producenci sięgają tu po najnowsze technologie, które pozwalają do maksimum wykorzystać właściwości poszczególnych włókien. Jedną z nich jest technologia Indestructawool™ stosowana w skarpetach Smartwool. Dzięki niej w strukturze dzianiny włókna wełny merino zostają umieszczone najbliżej skóry, gdzie ich właściwości są optymalnie wykorzystywane. Włókna syntetyczne umieszczone są na zewnątrz i odpowiadają za trwałość oraz elastyczność skarpetek.
Zobacz modele z kategorii skarpety merino męskie.
Choć wełna merino jest królową zimowych skarpetek, to wielu producentów jak Stance, Bridgedale stosuje też mieszanki syntetyczne. Nie obawiaj się, że będziesz chodzić „w folii”. Dzianiny takie opracowywane są w laboratoriach i mają właściwości termoregulacyjne. Z odpowiednio dobranym składem idą w parze stosowane technologie, w tym bodymapping. Pozwala on na umieszczenie stref o zwiększonej wentylacji tam, gdzie potrzebne jest szybkie odprowadzanie wilgoci.

W skarpetach zimowych, zarówno z wełną merino, jak i syntetycznych ważne jest także odpowiednia amortyzacja oraz optymalnie rozmieszczone wzmocnienia. Zimą, gdy ubierasz cięższe buty lepiej sprawdzą się skarpety z większą amortyzacją na całej długości podeszwy. Warto też zwrócić uwagę na wzmocnienia w okolicach kostek i na piętach, które zmniejszają ryzyko otarć.
Bardzo ważne jest też upewnienie się jakie szwy zastosowano w skarpetach. O każdej porze roku, nie tyko zimą najlepiej sprawdzają się konstrukcje bezszwowe lub stosowanie płaskich szwów. To bardzo istotne ponieważ gruby, odstający szew potrafi dosłownie zmasakrować palce, a w ciężkim zimowym bucie stanie się to jeszcze szybciej.
Choć podstawowa ochrona stóp przed wodą i wilgocią pochodzącą z zewnątrz spoczywa na butach i stup tutach, to czasem funkcję tę muszą przejąć skarpety. Pewnie zdarzyło Ci się, że w śniegu buty przemokły albo śnieg dostał się do nich od góry. Jeśli chcesz jeszcze lepiej chronić stopy przed tego typu niespodziankami sprawdź skarpety Bridgedale z serii Storm Sock Heavy Boot. Posiadają membranę Hydro Tech™, która zatrzymuje wodę, a jednocześnie odprowadza wilgoć powstałą podczas ruchu. W ich dwuwarstwowej strukturze, najbliżej ciała znajduje się dzianina z wełną merino o właściwościach termoregulacyjnych, natomiast na zewnątrz włókna syntetyczne i membrana poliuretanowa o wodoodporności 10000 mm.
O tym, że skarpety to podstawa zimowego komfortu doskonale wiedzą narciarze. Jeśli białe szaleństwo to także Twoja bajka musisz dobrać właściwe skarpety, aby nie nabawić się odmrożeń palców u nóg oraz nie wychłodzić się zbyt szybko.

W sklepach znajdziesz skarpety narciarskie z wełną merino oraz wykonane z mieszanek syntetycznych. Produkują je m.in. takie marki jak Smartwool, Bridgedale, Dynafit, Icebreaker czy Stance. Podobnie jak w przypadku skarpet w góry nie musisz się bać słowa syntetyczny. Stosowane obecnie włókna to niemal kosmiczne technologie, które doskonale odprowadzają wilgoć i mają właściwości termoregulacyjne. Jeśli wolisz włókna naturalne, to znów najlepsza będzie wełna merino wzmocniona syntetycznymi dodatkami takimi jak Lycra, Nylon czy polipropylen.
W przypadku skarpet na narty ważna jest ich długość. Muszą sięgać pod kolano tak, by współpracowały z wysokimi butami narciarskimi. Ubranie niskich skarpet do butów narciarskich może skończyć się bolesnymi otarciami. Wybierając skarpetki na stoki i szlaki narciarskie upewnij się czy mają odpowiednie wzmocnienia w miejscach najbardziej narażonych na przecieranie oraz w okolicach kostki oraz czy dają dobre wsparcie łukowi stopy, co przydaje się przy dynamicznej jeździe. Bardzo pomocna jest też odpowiednia konstrukcja cholewki i ściągacza zapobiegająca zsuwaniu się i przekręcaniu skarpet w czasie intensywnego ruchu.
Zima to czas, gdy szczególnie warto zadbać o stopy. Wybierając zimowe skarpety w góry czy skarpety narciarskie kieruj się zawsze ich składem i opisanym przez producenta przeznaczeniem. Skarpety merino, z domieszkami syntetycznymi oraz z syntetycznych włókien o właściwościach termoregulacyjnych sprawią, że Twoje stopy będą zabezpieczone przed zimnem. A to przełoży się na większy komfort oraz bezpieczeństwa podczas zimowych wyzwań w terenie.
Zobacz wszystkie skarpety trekkingowe męskie lub skarpety trekkingowe damskie.
Od pytań o stan środowiska naturalnego nie ma ucieczki. Zmiany klimatu, degradacja cennych przyrodniczo terenów, zanikanie lokalnych kultur – to wszystko dzieje się na naszych oczach. Decyzje na najwyższym szczeblu, choć pomocne, same z siebie nie sprawią, że nagle ten trend się odwróci. To w naszym, moim i Twoim działaniu i wyborach jest nadzieja dla naszej Planety. Czasem mały krok czy zmiana ma w efekcie kolosalne znaczenie dla środowiska. Bądź w podróży bardziej eko i zacznij uprawiać ekoturystykę. Podpowiem Ci jak to zrobić.
Turystyka ekologiczna czy też ekoturystyka to pojęcie bardzo szerokie. Obejmuje szereg zagadnień i zachowań podróżniczych i turystycznych, których celem jest wywieranie jak najmniejszego wpływu na otoczenie, zarówno przyrodnicze jak i kulturowe. Nie chodzi tylko o to żeby nie śmiecić, ale o to by podróżować w sposób świadomy, wybierać rozwiązania, które pozostawiają jak najmniejszy ślad węglowy, wykorzystują surowce wtórne, odnawialne źródła energii. O to by nie ingerować nadmiernie zarówno w środowisko naturalne, jak i w życie miejscowych społeczności. Jest to pojęcie bardzo bliskie zasadom podróżowania „leave no trace” oraz „zero waste”.
O ruchu leave no trace przeczytasz tutaj – kliknij.

W ekoturystyce kładzie się szczególny nacisk na:
Zestawiłam tu ze sobą dwa wydawałoby się przeciwstawne zalecenia. Ale są one w jakiś sposób kompatybilne i sprowadzają się do stwierdzenia, by zostawiać po sobie jak najmniejszy ślad.
O tym, że zostawianie po sobie śmieci w górach, lesie, na szlaku czy biwaku to dziś po prostu obciach, na pewno już wiesz. Przy czym mówiąc o śmieciach mamy zwykle na myśli opakowania sztuczne. Zapewne zdarzyło Ci się zostawić na biwaku czy w miejscu odpoczynku resztki jedzenia z myślą, że przecież „to się rozłoży”. Owszem, o ile zdąży i nie dobiorą się do nich dzikie zwierzęta. Dla nich nasze jedzenie jest zwyczajnie niezdrowe. Zostawiając odpadki organiczne w przyrodzie zapewniasz zwierzynie łatwo dostępny „fast food” ze wszystkimi jego konsekwencjami – problemami zdrowotnymi oraz odzwyczajaniem od naturalnych zachowań.

Dlatego jako jedną z podstawowych zasad ekologicznej turystyki jest zabieranie ze sobą wszelkich odpadów. W końcu, jeśli dałeś radę je przynieść w dane miejsce, to równie dobrze możesz je zanieść do cywilizacji.
Skoro napisałam, że zabieramy wszystko, to skąd zestawienie „nie zostawiaj – nie zabieraj”? Nie zabieraj dotyczy tego, co zastaliśmy na miejscu i co jest dla tego miejsca naturalne. To na przykład nacieki w jaskiniach, które ludzie potrafią zabierać na pamiątkę albo piasek o niezwykłym kolorze wywożony w buteleczkach. Przecież jest go tu tak dużo – pomyślało 100 000 osób…
Opakowania i sprzęty jednorazowe są jednym z największych problemów turystyki. W jednorazowych butelkach kupujesz wodę i żywność. W barach korzystasz z jednorazowych kubków na kawę czy herbatę, sztućców czy talerzy, które potem od razu lądują w koszu na śmieć. I właśnie tu masz ogromne pole do popisu jeśli chodzi o bycie bardziej eko w podróży.
Przede wszystkim wody nie musisz kupować w jednorazowych opakowaniach. Oczywiście, na pierwszym miejscu zawsze powinno być bezpieczeństwo, ale w tym celu właśnie stworzono turystyczne filtry osobiste. Butelka wielorazowa, bidon, system nawadniający w połączeniu z filtrem da Ci dostęp do zdrowej wody i pomoże w zmniejszeniu produkcji odpadów.

Na pewno w podróży często robisz zakupy. Nie musisz iść do marketu by kupić owoce czy warzywa zapakowane w folię. Często porównywalne cenowo, a przy tym smaczniejsze i świeższe dostaniesz na lokalnym targu i zapakujesz we własną siatkę czy woreczek wielorazowy.
Co z naczyniami jednorazowymi? Czasem ich używania nie da się uniknąć, ale można zwracać uwagę na to czy są wykonane z plastiku czy tworzyw podlegających biodegradacji. W coraz większej liczbie miejsc kawę czy herbatę możesz też dostać do własnego kubka. Jeśli użyjesz kubka termicznego, napój będzie ciepły przez kolejnych kilka godzin. Z kolei planując wyjazdy kempingowe i biwaki możesz zaopatrzyć się w naczynia wielorazowe, takie jak talerze, kubki czy sztućce, wykonane z przyjaznych dla środowiska materiałów. Należy do nich np. bioplastik, który łatwiej podlega biodegradacji.
Jeśli zastanawiasz się jak podróżować odpowiedzialnie, zwróć uwagę na swoje ubrania i sprzęt. Coraz więcej czołowych marek inwestuje w technologie pozwalające na zmniejszenie śladu węglowego oraz stosuje materiały posiadające certyfikaty bluesign® czy Fair Trade Certified™. Gwarantują one spełnianie najwyższych standardów w zakresie odpowiedzialności ekologicznej i społecznej produkcji.
Bycie świadomym turystą to także wybieranie materiałów naturalnych pozyskiwanych w odpowiedzialny sposób. Zamiast zwykłej bawełny wybierz bawełnę organiczną. Przy jej produkcji zużywa się mniej wody oraz dba się o rekultywację terenów uprawy. Jeśli używasz sprzętu z naturalnym puchem możesz dowiedzieć się w jaki sposób został on pozyskany lub wybrać puch z recykingu. Gwarancją dobrostanu zwierząt jest certyfikat RDS (Responsible Down Standard). Z kolei dla wełny merino znakiem odpowiedzialnego pozyskiwania jest certyfikat ZQ.
Nie każdy sprzęt czy odzież mogą być wykonane z naturalnych surowców. Ale za to możesz kupować te, które produkowane są z wykorzystaniem surowców wtórnych. Coraz więcej firm wykorzystuje poliester i Nylon z recyklingu w swoich wyrobach. Cenną inicjatywą jest tu NetPlus® – włókno wytwarzane ze zużytych sieci rybackich, które zanieczyszczają morza i oceany.

Oprócz wykorzystania materiałów z recyklingu zwróć też uwagę czy w odzieży i sprzęcie nie występują szkodliwe substancje. Producenci membran i powłok hydrofobowych coraz częściej wytwarzają je bez nieprzyjaznych środowisku perfluorowęglanów (PFC). Z kolei na sprzęcie do przygotowywania jedzenia znajdziesz oznaczenia BPA free, co oznacza brak w składzie bisfenoli.
Na koniec chcę zwrócić Twoją uwagę na społeczny aspekt ekoturystyki. Bo nie jest ona tylko dbałością o środowisko naturalne, ale także o lokalnych mieszkańców. Dlatego jeśli chcesz podróżować bardziej odpowiedzialnie, stawiaj na usługi lokalne. Śpij, jedz i kupuj jedzenie nie w sieciówkach o międzynarodowym zasięgu, ale w niewielkich obiektach, prowadzonych przez miejscowych. Kupuj na targach i bazarach, korzystaj z lokalnych usług transportowych.

Możesz to połączyć z ograniczeniem śladu węglowego przez rzadsze podróżowanie samolotem. Nie namawiam Cię oczywiście, by zarzucić dalekie wyjazdy (sama nie wyobrażam sobie całkowitej rezygnacji z lotów, szczególnie międzykontynentalnych). Jednak jeśli podróż ma być na krótkim dystansie, a alternatywą jest na przykład kolej czy transport lokalny, to postaw właśnie na nie. W krótkich mikropodróżach możesz w ogóle zrezygnować z transportu emitującego zanieczyszczenia i przesiąść się na rower. Połączysz ekologiczne podejście z ruchem i aktywnością fizyczną.
Bycie świadomym ekoturystą wymaga pewnej dozy wysiłku, a także wiedzy. Jednak opłaca się, zarówno naszej Planecie, jak i każdemu z nas. Gorąco Cię namawiam by podróżować odpowiedzialnie i nie zostawiać swojego śladu w środowisku odciśniętego zbyt głęboko.
Inne artykułu dotyczące ekologicznych działań w naszej branży możesz przeczytać klikając w ten link.
Zima i narty to niemal natychmiastowe skojarzenia. Są tacy, którzy na to by przypiąć deski czekają cały rok. Ale narciarskie przygody to także wyzwanie pod względem doboru odpowiedniej odzieży, a szczególnie bielizny. Tu nie ma miejsca na kompromis, trzeba sięgnąć po rozwiązania najwyższej jakości. Przedstawię Ci dziś bieliznę termoaktywną produkowaną przez nowozelandzką firmę Icebreaker. Na stok wjeżdża prawdziwy lodołamacz, który nie pozwoli Ci ani przemarznąć, ani się przegrzać.
Zanim jednak przejdę do koszulek i legginsów merino, chcę Ci przedstawić samego producenta. Bo historia jest niezwykła.
Jesteśmy w Nowej Zelandii w 1994 r. 24 letni absolwent marketingu, Jeremy Moon nie ma pomysłu na życie. Jego dziewczyna wraca z praktyk na farmie hodującej owce rasy merynos i opowiada o niezwykłej przędzy, z jaką się tam spotkała. Moon słucha jej początkowo jednym uchem, ale powoli zaczyna się wciągać. Dzięki namowom dziewczyny spotyka się z hodowcą, Brianem Brackenridgem. Ten rzuca mu na stół koszulkę wykonaną z wełny merino.
Moon nie jest outdoorowym nowicjuszem, wie jaki asortyment odzieży termoaktywnej można znaleźć w sklepach. Sam jej używa, np. na niedawnym spływie, podczas którego miał wrażenie, że jest owinięty plastikową folią – a to była tylko syntetyczna koszulka sportowa. Ubiera podanego przez farmera „merynosa” i niemal od razu wie, że to jest to.

Tak wyglądał początek. Niełatwy, bo przeciętnemu odbiorcy słowo „wełna” kojarzy się głównie z grubym, topornym i łatwo nasiąkającym wodą swetrem. Ale krok po kroku merino wyrąbało sobie coraz szerszą outdoorową ścieżkę. Po 20 latach bielizna termoaktywna z merynosów stała się podstawą wyposażenia sportowego i turystycznego. Lodołamacz pędzi, ale cały czas jest wierny swojemu hasłu „Move to natural”.
Z bliska poznaj produkty Icebreaker.
Bielizna termoaktywna Icebreaker produkowana jest z najwyższej jakości wełny z merynosów. Pochodzi z hodowli nowozelandzkich, w których pastwiska znajdują się na stokach Alp Południowych. Dzięki panującym tu warunkom i temperaturom wahającym się od +35 do nawet -20 stopni Celsjusza runo owiec ewoluowało przez wieki i wytworzyło specyficzną strukturę z kieszonkami powietrznymi. Odpowiadają one za termoizolację i sprawiają, że przędza, a także wykonana z niej dzianina chroni zarówno przed przegrzewaniem, jak i wychładzaniem. Oprócz tego niezwykle sprawnie odprowadza wilgoć na zewnątrz i pozwala jej odparować, a właściwości swoich nie traci nawet po przemoczeniu.

Oprócz zalet funkcjonalnych produkowana przez Icebreaker przędza z wełny merino jest niezwykle miękka, delikatna i przyjazna w dotyku. Ma właściwości antyalergiczne, mogą ja nosić osoby o bardzo wrażliwej skórze, a do tego jest naturalnie antybakteryjna więc nie nasiąka nieprzyjemnym zapachem podczas intensywnego użytkowania.
Icebreaker w swojej działalności kieruje się zasadami zrównoważonego rozwoju. Hasło „Move to natural” nie jest tu jedynie pustym sloganem. Naturalne, ekologiczne hodowle, jak najmniejsza ingerencja w środowisko naturalne oraz dbałość o dobrostan zwierząt to elementy, które są stale kontrolowane. Jest to o tyle łatwe, że wszystkie elementy procesu produkcji odbywają się w jednym kraju czyli w Nowej Zelandii. Firma dba też o kontakty z farmerami i stosuje w swoich działaniach zasady Fair Trade.
Zobacz jak Icebreaker dba o zrównoważoną produkcję – kliknij tutaj.
Skoro już wiesz, z kim masz do czynienia, zobacz co Icebreaker proponuje dla narciarzy. Przede wszystkim dzianina z wełny merino produkowana jest w kilku gramaturach. Na chłodniejsze pory roku przeznaczone są te o wartościach od 200 g/m2 w górę. Dzianina 200 g/m2 jest najbardziej uniwersalna w całej kolekcji i może z powodzeniem służyć przez cały rok, zarówno w chłodniejsze letnie dni, jak i przy lżejszym mrozie. Z kolei dzianiny 250, 260 czy 300 g/m2 to prawdziwy lodołamacz, który nie boi się nawet silnych mrozów.
Założeniem Icebreaker jest stosowanie naturalnej wełny merino z możliwie jak najmniejszą domieszką syntetyków. Są one wprowadzane jedynie w serii Zone, ale nawet tu Lycra lub Lycra i Nylon nie stanowią więcej niż 17% składu w dzianinie 150 g/m2 oraz 5% w dzianinie 200 g/m2.

Aby optymalnie wykorzystać niezwykłe właściwości merino Icebreaker prowadzi cały czas zaawansowane badania nad konstrukcją swojej bielizny termoaktywnej. Dzięki temu opracowane zostały technologie, które pozwalają zoptymalizować wydajność dzianin. Są to:
Jak już wspomniałam, na narty, a więc warunki zimowe nadają się koszulki i legginsy merino Icebreaker o wyższych gramaturach- 200, 250, 260 i 300 g/m2. Przy czym pamiętaj, że im gramatura wyższa, tym bielizna cieplejsza. Na szusowanie w końcu sezonu, na nasłonecznionych stokach najgrubsze koszulki i leginsy mogą być zwyczajnie zbyt ciepłe.
Większość bielizny termoaktywnej męskiej i damskiej Icebreaker ma w swojej nazwie określoną gramaturę – np. jeśli widzisz nazwę 200 ZoneKnit™ czy 260 ZoneKnit™ możesz na pierwszy rzut oka powiedzieć, że ta z liczbą 260 będzie grubsza, a więc sprawdzi się przy większym mrozie.

Niemal wszystkie modele outdoorowej bielizny Icebreaker mają płaskie szwy, które zmniejszają ryzyko otarć oraz mankiety z otworami na kciuk, co sprawia, że rękawy utrzymywane są w optymalnym położeniu nawet przy bardzo intensywnym ruchu. Wszyte pod pachami lub w kroku kliny poprawiają mobilność w czasie aktywności. Dla większej wygody stosowane są też raglanowo wszyte rękawy lub przesunięte szwy na ramionach. Cała kolekcja bielizny termoaktywnej Icebreaker dostępna jest w wersji męskiej i damskiej.
Wybór koszulek i legginsów na narty Icebreaker jest spory. Dlatego zastanów się w jakich warunkach zwykle jeździsz. Czy potrzebujesz najgrubszej dzianiny, czy może szukasz czegoś bardziej uniwersalnego.
Wśród najcieplejszej bielizny termoaktywnej merino na narty możesz wybrać koszulkę ZoneKnit™ Insulated LS Hoodie. Wykonana jest z dzianiny o gramaturze 260 g/m2, na dopasowany kaptur, a przedni panel wyłożony jest ociepliną Quilted MerinoLoft™. Z dzianiny o grubości 300 g/m2 wykonane są z kolei koszulki z długim rękawem i leginsy Merino LS Roll Neck i Merino Leggins. Koszulka ma wysoki golf, który może także osłaniać dolną część twarzy dzięki czemu świetnie chroni przed mrozem.

Wśród ciepłej bielizny o gramaturze 250 i 260 g/m2, przeznaczonej na zimną pogodę możesz wybrać z następujących linii:
Czasem jednak zdarza się szusować w końcówce sezonu, lub gdy mróz jest bardzo lekki, a słońce mocno świeci.

Wówczas możesz sięgnąć po bardziej uniwersalne modele z dzianiny o gramaturze 200 g/m2, takie jak:
Bielizna termoaktywna Icebreaker to najwyższa jakość w świecie merino. Podążaj w stronę natury i ciesz się niezrównanym komfortem na stokach.
Przejdź do kategorii:
– bielizna termoaktywna Icebreaker damska
– bielizna termoaktywna Icebreaker męska
Początek roku oznacza, że w szkołach zbliżają się ferie zimowe. Dwa tygodnie odpoczynku od nauki i codziennych obowiązków to także doskonała okazja, by wyjechać gdzieś na kilka dni. Od lat w tym czasie najpopularniejszym celem są góry. Ale żeby ten czas, pogodę oraz piękne otoczenie dobrze wykorzystać, trzeba się odpowiednio spakować. Podpowiem Ci dziś co zabrać na zimowy wyjazd na ferie z dziećmi. Podobnie spakujesz też swoje dziecko na zimowisko w górach.
Jak mówi popularne powiedzenie, nie ma złej pogody, tylko źle ubrani ludzie. To, czy wycieczka, spacer lub inna aktywność na świeżym powietrzu będzie sprawiała zimą przyjemność zależy w dużym stopniu od komfortu termicznego. Wbrew pozorom nie mam tu na myśli tylko szybkiego wychładzania. Równie nieprzyjemne jest przegrzewanie się, a to zimą jest szczególnie zdradliwe. Duży wysiłek, ciepłe ubranie i w krótkim czasie można spływać potem. A później postój, chłodny wiatr, mokre plecy i po 2 dniach zamiast radosnego spędzania wolnego czasu masz szpital wyjazdowy. To nie jest dobry scenariusz na rodzinne ferie.
Dlatego pakując się na wyjazd zadbaj przede wszystkim o odpowiednie ubranie. Sprawdzonym sposobem na zimowe dni jest ubieranie się „na cebulkę”. Na początek bielizna termoaktywna, która odprowadza wilgoć i zapobiega wychładzaniu i przegrzewaniu. Możesz wybierać między mieszankami funkcjonalnych włókien syntetycznych oraz składem naturalnym z wełną merino czy włóknami bambusa. Koszulki i leginsy termoaktywne dla dzieci i dorosłych to inwestycja, która się opłaca i jest podstawą komfortu podczas zimowych aktywności.
To tutaj –> bielizna termoaktywna dla dzieci!

Niemniej ważne są skarpety. Zimne stopy to jeden z największych wrogów każdego, kto spędza zimą dużo czasu na świeżym powietrzu. Polecam Ci szczególnie mocno skarpety merino, które mają właściwości termoregulacyjne i oddychające, a przy tym są antybakteryjne, co przekłada się na ich dłuższą świeżość. Skarpety z wełną merino pomagają w utrzymaniu prawidłowej temperatury stóp i zapobiegają zarówno wychładzaniu, jak i nadmiernemu poceniu się.
Oprócz odpowiedniej bielizny i skarpet zadbaj o pozostałe warstwy odzieży. Spakuj rzeczy, które zapewnią ciepło, takie jak bluzy polarowe, kurtki czy swetry puchowe lub z ociepliną syntetyczną, a także kurtki o właściwościach wodoodpornych i wiatroszczelnych.
Taki zestaw odzieży daje liczne możliwości modyfikacji. Możesz go zakładać warstwowo lub zależnie od warunków i wysiłku rezygnować z którejś z warstw. Najważniejsze, że z takim przygotowaniem żadna pogoda nie będzie straszna.
Po podstawowych częściach odzieży czas na dodatki. A te są równie istotne. Pakując się na ferie w górach nie możesz zapomnieć o drobiazgach, takich jak czapka lub opaska na głowę oraz rękawiczki. Przez głowę najszybciej tracimy dużą część ciepła z organizmu. Trzeba więc ją porządnie zabezpieczyć. I znów, podobnie jak w przypadku skarpet, polecam Ci czapki i opaski z wełną merino, która ma fantastyczne właściwości termiczne.

Przebywając długo na świeżym powietrzu możesz też wychłodzić, a nawet odmrozić dłonie. Dlatego nie lekceważ tak niewielkiej części wyposażenia jak rękawiczki. Wybór masz ogromny – od cienkich, elastycznych i przylegających do skóry rękawiczek na temperatury osiągające 0-5 st. Celsjusza, po solidne rękawice z ociepliną syntetyczną lub puchową oraz chroniącą przed wiatrem i opadami membraną. Ich wybór powinien zależeć od tego, jak zamierzasz spędzać czas. Zwróć uwagę na panele na palcach wskazujących pozwalające na korzystanie z urządzeń z ekranem dotykowym. Ma je obecnie coraz więcej modeli. Dzięki nim nie trzeba będzie ściągać rękawiczek by np. skorzystać z telefonu lub nawigacji.
Na każdą dłoń i każdą przygodę – zobacz nasze rękawiczki.
Równie ważna jak ochrona głowy i rąk, jest ochrona oczu. Okulary przeciwsłoneczne mogą Ci się kojarzyć głównie z latem. Ale zimowe, ostre słońce, zwłaszcza odbite od śniegu równie mocno męczy wzrok, a promieniowanie ultrafioletowe niekorzystnie wpływa na oczy. Dlatego zarówno dla siebie, jak i dla dziecka pamiętaj o okularach przeciwsłonecznych z filtrem UV. Na śniegu bardzo dobrze sprawdzają się też okulary z filtrem polaryzacyjnym, które likwidują refleksy świetlne.

Jeśli planujesz zimowe wycieczki i spacery w plecaku powinny znaleźć się też stuptuty, które zapobiegają dostawaniu się śniegu do butów od góry. W głębokim śniegu są one niezastąpione.
Kliknij w link i poznaj nasze –> stuptuty.
Skoro wiesz już jakie ubrania i dodatki zabrać, zajrzyjmy do plecaka. A tam zimą bardzo ważne miejsce powinien zajmować termos. Ciepła herbata pozwoli rozgrzać się podczas postoju, ale jest też ważna z innego powodu. Latem, gdy jest gorąco pragnienie pojawia się bardzo szybko. Dobrze wiesz, że chce Ci się pić. Jednak w niskich temperaturach organizm nie wysyła nam takich sygnałów. Możesz iść kilka godzin i nawet przy dużym wysiłku fizycznym nie czuć, że potrzebujesz się napić. A to nieuchronnie prowadzi do odwodnienia, osłabienia i w efekcie może zniszczyć dobrze zapowiadający się dzień. Dzieci odwadniają się bardzo szybko dlatego termos z herbatą w plecaku to absolutne must have podczas zimowych aktywności w terenie.

Jeśli planujesz dłuższe wycieczki i przebywanie z dala od schronisk możesz też pomyśleć o zabraniu ciepłego posiłku. Świetnie nadają się do tego obiadowe termosy Volven lub innych producentów, które mają szeroki wlew i poręczny kształt. Wyposażone są zwykle w łyżkę i mogą służyć też za naczynie do spożywania posiłku.
Zajrzyj i weź na ferie dobry termos.
O czym jeszcze warto pamiętać podczas pakowania na ferie w górach? Na pewno w wyposażeniu przyda się czołówka. Zmrok zapada zimą szybko, a wydłużająca się z różnych powodów wycieczka może skończyć się, gdy już będzie ciemno. Na rynku są też dostępne czołówki dla dzieci, dostosowane do mniejszych wymiarów głowy.
Aby szybko rozgrzać zamarznięte dłonie można też zabrać na wycieczkę ogrzewacze do rąk. Zajmują mało miejsca, są lekkie, a w skrajnych przypadkach mogą nawet uratować ręce przed odmrożeniami.

Pomyśl też, czy nie przyda się dodatkowe wyposażenie do poruszania się na śliskiej nawierzchni. Polecam Ci raczki, które świetnie sprawdzają się na prostych trasach np. w tatrzańskich dolinach czy w Beskidach i poprawiają przyczepność na oblodzonych szlakach. Są dostępne w różnych rozmiarach dostosowanych do wielkości butów, a także w wersji dziecięcej.
W góry zabierz koniecznie raczki, na przykład raczki turystyczne VI.6+. Ten producent tworzy także raczki w rozmiarach dla dzieci.
Ferie w górach to niezapomniana przygoda i możliwość aktywnego spędzenia czasu. Żeby w pełni cieszyć się z atrakcji jakie oferuje taki wyjazd trzeba się dobrze spakować. Pamiętaj, że zimą niektóre elementy wyposażenia mogą zimą dosłownie uratować zdrowie, a nawet życie.
Himalaje, Nepal, te nazwy rozpalają wyobraźnię niejednego podróżnika i miłośnika górskich wędrówek. Marzenia o trekkingu w najwyższych górach świata mogą Ci się wydawać nierealne, a cała logistyka niezwykle skomplikowana. Też tak miałam, jeszcze jakieś 10 lat temu. A potem okazało się, że to nie dość, że stosunkowo proste, to jeszcze jak najbardziej realne. Zabieram Cię na niezwykłą wędrówkę wokół Manaslu. Na trasę, która według mnie idealnie nadaje się na pierwsze spotkanie z Himalajami. Opowiem nie tylko o samym szlaku, ale też podpowiem jak zorganizować taki trekking i jak się do niego przygotować.
Trasa wokół Manaslu, tak zwany Manaslu Circuit to okazja żeby nie tylko podziwiać monumentalne himalajskie szczyty, ale także podglądać życie tradycyjnych wiosek. Dzięki temu, że punkt startu znajduje się na wysokości poniżej 1000 m n.p.m., a w najwyższym punkcie pokonuje się przełęcz Larke La o wysokości ok. 5100 m n.p.m. będziesz mieć pełny przekrój himalajskich krajobrazów- od rolniczych wiosek po wysokogórskie lodowce i ośmiotysięczne szczyty. Szlak rozpoczyna się w Soti Kohla, a kończy w Daraphani, gdzie zazębia się ze słynną pętlą wokół Annapurny. Można też skończyć kilka wiosek wyżej, gdzie od kilku lat doprowadzona jest droga.

Zaletą tej trasy jest też to, że „główny punkt programu” czyli Manaslu ogląda się dosłownie z każdej strony i to przez około tydzień! Niewiele tras w Nepalu daje takie możliwości. Bardzo wygodna jest też możliwość wprowadzania licznych modyfikacji i dostosowywania długości trekkingu do swojego czasu. W podstawowej wersji Manaslu Circut da się przejść w około 12-13 dni, ale np. wchodząc do Tsum Valley czy robiąc dodatkowe wycieczki można to rozszerzyć nawet do 18-20 dni.

Mnie trasa wokół Manaslu urzekła. Pokonywanie kolejnych wysokości, przechodzenie od terenów typowo rolniczych przez wysokogórskie wioski, kontakt z żywą buddyjską kulturą, możliwość wizyty w klasztorach, czy w końcu surowe wysokogórskie krajobrazy pozostawiają niesamowite wrażenia. Bardzo polecam zatrzymanie się na 2 dni w wiosce Samagaon i zrobienie dwóch wycieczek na lekko – do bazy pod Manaslu oraz do doliny Pungen Gompa położonej bezpośrednio pod potężną, mierzącą prawie 4 km, pionową ścianą Manaslu. Dla mnie było to najpiękniejsze miejsce na całym trekkingu. Mając więcej czasu warto wydłużyć trekking o wizytę w bocznej dolinie Tsum, co zajmuje około 4-5 dni.

W Nepalu są dwa sezony turystyczne- wiosenny i jesienny. Pierwszy z nich przypada po zimie, a przed nadejściem letniego monsunu i trwa mniej więcej od połowy marca do końca maja. Drugi trwa od zakończenia monsunu do nastania zimowych mrozów czyli mniej więcej od około 10-15 października do połowy grudnia. Im później, tym dzień jest krótszy, a temperatury w wyższych partiach gór niższe.

Nie jestem w stanie odpowiedzieć na pytanie, który sezon jest „lepszy”. Są inne, ale obydwa piękne. Na pewno himalajska jesień jest zjawiskowa, a intensywność kolorów połączona z ośnieżonymi szczytami aż nierzeczywista. Sezon jesienny odznacza się też zwykle lepszą przejrzystością powietrza. Z kolei wiosną jest bardziej zielono, a w niższych partiach gór kwitną rododendrony, choć wyżej może jeszcze leżeć śnieg z zimy.
Jeśli chcesz wybrać się na trekking w Nepalu masz kilka możliwości organizacji takiego wyjazdu. Możesz w całości zdać się na polskie biuro podróży i wykupić miejsce na zorganizowanej wycieczce. Wtedy po prostu płacisz, kompletujesz sprzęt i stawiasz się w oznaczonym dniu na lotnisku, ale nie masz wpływu na program.
Na niektórych trasach w Nepalu możesz organizować trekking zupełnie samodzielnie. Rejon Manaslu jednak do nich nie należy. Tutaj zgodnie z nepalskimi przepisami na trasie musi nam towarzyszyć miejscowy przewodnik.

Jeśli więc zdecydujesz się na organizację trekkingu bez polskiego pośrednika musisz znaleźć przewodnika. Najłatwiej zrobić to pisząc do jednej z dziesiątek nepalskich agencji trekkingowych. Możesz w nich zamówić wybrane usługi jak opieka przewodnika, pomoc przy załatwianiu pozwoleń na trekking, organizacja transportu czy wynajęcie tragarzy lub kompletną organizację trekkingu z płatnymi z góry noclegami i wyżywieniem. Organizowanie trekkingu bezpośrednio w agencji nepalskiej daje też możliwość dość swobodnej modyfikacji trasy i dostosowywania jej do swoich potrzeb. Polecam wersję pośrednią czyli zamówienie kilku najważniejszych usług w agencji, a szukanie noclegów pozostawienie przewodnikowi na trasie.
Więcej artykułów o Himalajach znajdziesz klikając tutaj.
Tak jak wspomniałam na wstępie trasa trekkingu wokół Manaslu jest piękna i bardzo różnorodna. Ale na pewno zastanawiasz się, jak to wygląda od strony praktycznej. Przede wszystkim trasa pozbawiona jest trudności technicznych i nie wymaga umiejętności wspinaczkowych. Nawet zejście z przełęczy Larke La i podejście na nią poprowadzone jest w taki sposób, że przechodzą przez nią karawany mułów z zaopatrzeniem.

Manaslu Circuit należy także do łatwiejszych pod względem wydolności tras w Himalajach. Wysokość osiąga się stosunkowo wolno, a organizm ma sporo czasu na aklimatyzację. Nie oznacza to jednak, że jest łatwo, lekko i bezboleśnie. Problemy związane z wysokością, w tym bóle i zawroty głowy, osłabienie, bezsenność odczuwa niemal każdy już od wysokości ok. 3000-3200 m n.p.m. Podczas przejścia na określonych wysokościach robi się dni aklimatyzacyjne – zwykle w Samagaon i Samdo. Są to wycieczki na lekko w górę i powrót na nocleg niżej, co pozwala organizmowi lepiej przystosować się do wysokości.
We znaki daje się stosunkowo duży rozstrzał temperatur. Na dole może to być ponad 25 stopni, zaś po przekroczeniu granicy 2500-3000 m n.p.m. można się spodziewać przymrozków i mrozu, czasem także w ciągu dnia.

Co z infrastrukturą? Jak na warunki nepalskie jest bardzo dobra. Noclegi są w hotelikach czyli lodgach, na które składa się duża, ogrzewana jadalnia oraz 2-3 osobowe, nieogrzewane pokoje z prostymi łóżkami i stolikiem. W hotelikach można podładować urządzenia elektroniczne i wziąć ciepłą kąpiel, ale jest to dodatkowo płatne. Lodge oferują pełne wyżywienie więc nie ma potrzeby noszenia kuchenek i zapasu jedzenia na cały trekking.
Czas teraz na listę rzeczy, które koniecznie muszą się znaleźć w Twoim plecaku na trekking w Himalajach:
Na pewno nie powiem Ci, że trekking w Himalajach jest dla każdego. Z drugiej strony nie jest to też osiągnięcie leżące poza zasięgiem osoby o przeciętnej sprawności fizycznej. Wydaje mi się, że najważniejszym aspektem jest odporność na zmęczenie i warunki odbiegające od przyjętego przez nas określenia „komfortu”. Jeśli nie jest dla Ciebie problemem brak możliwości umycia się przez kilka dni, noce w temperaturach około 0°C lub mniej, duże zmęczenie i wędrówka po niezbyt dobrze przespanej nocy oraz dość monotonne jedzenie, a do tego chodzisz sporo po górach także z ciężkim plecakiem, to możesz spokojnie myśleć o takim trekkingu.

No i na koniec pytanie, bez którego nie mogło się obejść- ile kosztuje trekking wokół Manaslu. Tanio nie jest, ale i tak samodzielna organizacja z pomocą nepalskiej agencji jest tańsza niż korzystanie z pośrednika.

Dużą częścią kwoty jest bilet lotniczy do Katmandu. Ceny raczej nie schodzą obecnie poniżej 3000-3500 zł. Do tego doliczyć trzeba koszty wizy (40 USD) oraz pozwoleń na trekking (150-160 USD) i wykupionego jeszcze w Polsce ubezpieczenia (ok. 300 zł). Koszt wynajęcia przewodnika to około 20-25 USD na dzień- kwota do podziału przez liczbę osób biorących udział w trekkingu, a dojazd na trek i powrót z niego kosztuje między 40 a 70 USD, zależnie czy korzysta się z komunikacji publicznej, czy wynajmuje prywatnego jeepa. W końcu samo utrzymanie na treku (noclegi, wyżywienie) to średnio 25 USD dziennie. Do tego trzeba doliczyć napiwek dla przewodnika w wysokości 10% jego wynagrodzenia, prowizję agencji – nie mniej niż 5-7% pełnej kwoty załatwianych przez nią spraw oraz ewentualne opłaty dodatkowe (o ile chcesz z nich skorzystać) – tragarz, ciepły prysznic, ładowanie urządzeń elektronicznych, drobne zakupy. Łącznie, bez ewentualnego programu poza trekiem (np. zwiedzanie Katmandu czy Pokhary) musisz spodziewać się wydatku nie mniejszego niż 7500 zł.
Trekking w Himalajach to wspaniała podróżnicza i górska przygoda. Wymagająca dobrej kondycji, często męcząca, ale dająca niesamowitą satysfakcję. Trasę wokół Manaslu polecam zarówno osobom, które pierwszy raz chcą wyruszyć na trekking w Himalajach, jak i tym bardziej doświadczonym – wrażenia i wspomnienia na długie lata gwarantowane.
A może trekking pod Mount Everest? Kliknij tutaj i zobacz artykuł Moniki Witkowskiej na ten temat.
Połączenie pracy z pasją to jedna z lepszych rzeczy, które mogą się przydarzyć. Przewodnictwo górskie należy do takiej właśnie kategorii. Jeśli kochasz góry, chodzisz po nich, ale czujesz, że chcesz czegoś więcej, może to jest właśnie ta droga. Praca dająca niesamowitą satysfakcję, choć rozpoczęcie jej wiąże się z koniecznością dość długich przygotowań i zdawania egzaminów. Pokażę Ci jak zostać przewodnikiem, a konkretnie przewodnikiem górskim beskidzkim. Sama jestem przewodniczką od ponad 15 lat, a zapisanie się na kurs było jedną z najlepszych decyzji w moim życiu.
Na początek muszę Ci powiedzieć w kilku zdaniach o tym, w jaki sposób zawód przewodnika beskidzkiego uregulowany jest w polskim prawie. Jest to obok przewodnika sudeckiego i tatrzańskiego trzeci z przewodników górskich opisanych w ustawie i rozporządzeniu. Teren uprawnień przewodnika beskidzkiego obejmuje Beskid Śląski, Żywiecki, Mały, Makowski, Wyspowy, Gorce, Pieniny, Beskid Sądecki, Niski, Bieszczady, Góry Słonne, Kotlinę Nowotarską, Kotlinę Żywiecką, Spisz, Orawę, Pogórze Spisko- Gubałowskie. Dużo. Dlatego trudno się dziwić, że minimalna długość kursu to 13 miesięcy.

Ustawa i rozporządzenie jasno określa, jakie wymagania trzeba spełnić by dostać upragnioną legitymację przewodnicką. Oto one:

Przepisy wyróżniają trzy klasy przewodnickie. Kurs podstawowy przygotowuje do zostanie przewodnikiem klasy III. Może on prowadzić jedynie po szlakach znakowanych i drogach. Wyższe klasy zdobywa się już będąc przewodnikiem przez określony czas.
Jeśli bliżej Ci w Sudety, sprawdź artykuł –> „Jak zostać przewodnikiem sudeckim„.
Wbrew pozorom niekoniecznie w Beskidach. I to jest dobra informacja dla wszystkich beskidomaniaków, którzy mieszkają lub studiują dalej od gór. Według prawa szkolenie może prowadzić każdy podmiot, który spełni określone w ustawie warunki i zostanie wpisany do specjalnego rejestru. W praktyce są to trzy grupy podmiotów:
Przekrój osób, które zapisują się na kurs przewodnicki jest bardzo duży, a motywacje od stricte zawodowych, po nawet matrymonialne. Tak, tak, nie każdy przychodzi na kurs po to, żeby tylko przygotować się do egzaminu i zacząć pracę. Głównym motorem jest chęć lepszego poznania Beskidów i Pienin.

Nie ma górnego limitu wieku, gdy można się zapisać na kurs. Dolnym jest ustawowe 18 lat, ale wzwyż ograniczeń brak. Nawet w SKPx-ach uczestnikami kursów są nie tylko studenci.
Kursy są więc „zbieraniną” ludzi w różnym wieku, o różnym wykształceniu czy zainteresowaniach. Tym co ich łączy, jest górska pasja i chęć poznawania Beskidów. Ze mną kurs kończyli m.in. studentka medycyny, historyk sztuki, matematyk, inżynier elektronik, studentka biologii i student wydziału artystycznego. Niezły przekrój, prawda? I to było wspaniałe doświadczenie, ponieważ każdy z nas był „dobry” w czym innym i mógł swoją wiedzą i umiejętnościami dzielić się z pozostałymi.
To zależy od tego, gdzie na kurs się zapiszesz. Każde koło czy instytucja szkoleniowa ma swoją specyfikę. Oczywiście wszystkie spełniają warunki określone w przepisach. W ramach kursu odbywają się zajęcia:
A teraz po ludzku i w praktyce. Kwestii zajęć teoretycznych raczej tłumaczyć nie trzeba. Idąc na kurs nastaw się na to, że trzeba się uczyć. I to czasem wiedzy, która nie do końca jest w sferze Twoich głównych zainteresowań. Dla mnie początkowo największym wyzwaniem była botanika. Pewnego pakietu tych nieszczęsnych „roślinek” trzeba się było nauczyć. A mi z biologią po drodze nigdy nie było. Okazało się jednak, że wcale nie jest to wiedza tajemna i da się ją opanować.

Ale przecież na kurs idzie się głównie dla gór. I tu się nie zawiedziesz. Wyjazdy są tym, co w kursie najlepsze. Koła i instytucje szkoleniowa zlokalizowane bliżej gór celują w wyjazdy weekendowe, które odbywają się często (nawet co tydzień). Natomiast te znajdujące się dalej czyli SKPB Warszawa, SKPB Lublin, SKPB Łódź czy SKPT Gdańsk organizują wyjazdy dłuższe (od 4 dni do nawet 2 tygodniowych obozów), ale rzadziej. Jest to oczywiście związane z dojazdami. Na kursie przewodnika beskidzkiego na pewno pochodzisz sobie po górach. Tyle, że nieco inaczej niż robisz to samodzielnie.
Jak się „chodzi” na kursie. Bardzo różnie. Przede wszystkim uczy się prowadzenia grupy w terenie. W końcu lepiej testować to w warunkach „laboratoryjnych”, na swoich kolegach i koleżankach i pod okiem doświadczonego przewodnika, niż potem na grupie.

Inny aspekt kursowego chodzenia to orientacja w terenie. Osobiście uważam go za jeden z najważniejszych. Oczywiście, przewodnikowi klasy III nie wolno prowadzić grup poza szlakami. Ale kurs w wielu Kołach (np. SKPB Lublin, SKPB Warszawa) uczy także radzenia sobie w górach. Po kursie odważyłam się na samodzielne wyjazdy w bardziej dzikie góry bo uwierzyłam, że sobie poradzę. Nawet, gdy nie będzie szlaku, a do wsi trzeba będzie zejść używając kompasu i mapy. Orientacja to też osławione „panoramki” czyli odpowiedzi na pytanie „co tam widać?”- a tych zarówno na egzaminie, jak i później w pracy się nie uniknie.
W ramach zajęć praktycznych kursu przewodnickiego większość kół organizuje też zwiedzanie zabytków i atrakcji terenu uprawnień oraz szkoli z oprowadzania po obiektach. Nie jest to obecnie obowiązkowy aspekt szkolenia przewodnika beskidzkiego w rozumieniu przepisów, ale… Beskidy od średniowiecza były górami „pełnymi ludzi” i nie sposób nie natknąć się na ślady działalności człowieka nawet prowadząc grupę szlakami. Dlatego takiej wiedzy też możesz się spodziewać, a na wielu kursach w programie jest objazd po zabytkach nazywany popularnie „autokarówką”.

Co jeszcze znajdziesz na kursie? Przygodę! I to taką, którą będziesz wspominać przez całe życie, nawet jeśli nie zdecydujesz się podjeść do egzaminów. Wyjazdy kursowe są częste i intensywne. Będziesz więc w górach o każdej porze roku. Jeśli wybierzesz koło, które mocniejszy nacisk kładzie na radzenie sobie w terenie, na pewno zaliczysz niejednego jara lub zdarzy Ci się schodzić do bazy po ciemku. Ale dzięki temu będziesz czuć się pewniej na własnych wyjazdach, nawet tam, gdzie nie ma szlaków. Nauczysz się przygotowywać posiłki w terenie, rozpalać ognisko, także z mokrego drewna, nie straszne ci będzie przechodzenie potoku w bród czy przejście zimowe. Zobaczysz też w praktyce, jak to jest planować czas i wycieczki dla większej grupy osób.

Kurs to także przyjaźnie, które trwają często całe życie. Nie bez powodu funkcjonuje powiedzenie, że kolega z kursu to jak kolega z wojska. W końcu, jak się razem przeszło tyle kilometrów i zaliczyło tyle kursowych przygód, nie da się po prostu rozejść i zapomnieć.
Kurs przewodnika beskidzkiego kończy się wewnętrznymi egzaminami i otrzymaniem zaświadczenia o ukończeniu kursu. Z nim można się zapisać na egzamin państwowy, którego zdanie uprawnia do prowadzenia grup w terenie. Egzaminy wewnętrzne regulowane są własnym regulaminem danego koła. Natomiast egzamin państwowy trwa 3 dni – pierwszy to egzamin teoretyczny, a dwa kolejne terenowy.
Oczywiście kończąc kurs nie musisz iść na egzamin państwowy. To możliwość, a nie przymus. Kurs możesz skończyć tylko dla siebie, by lepiej poznać Beskidy i nauczyć się różnych aspektów chodzenia po górach.
Dla mnie kurs przewodnicki był jedną z najlepszych rzeczy, jakie w życiu zrobiłam. I w zasadzie od niego zaczęła się moja bardziej poważna przygoda z górami. Tak, oczywiście, przygotował mnie do egzaminu państwowego i pozwolił pracować w zawodzie. Ale przede wszystkim dał mi pewność, że w górach sobie poradzę. Nauczył mnie samodzielności i radzenia sobie w terenie. Więc nawet jeśli nie planujesz pracy jako przewodnik, ale chcesz od gór czegoś więcej, idź na kurs. Co przeżyjesz, to Twoje!
Kubek termiczny to dziś powszechny element wyposażenia zarówno codziennego jak i turystycznego. Napełnisz go swoją ulubioną kawą, herbatą lub zimnym napojem i możesz się nim cieszyć przez kilka godzin. Idziesz do pracy, na uczelnię, spacer czy siłownię, a może jesteś w podróży. W każdej z tych sytuacji kubek termiczny będziesz mieć zawsze pod ręką. Jednym z bestsellerów w tej branży jest kubek termiczny Contigo West Loop 2.0 i to o nim chcę Ci opowiedzieć.
Gdy w piszesz w wyszukiwarkę internetową frazę „kubek termiczny” liczba pokazujących się wyników będzie ogromna. I trudno się dziwić, bo z roku na rok używa ich coraz więcej ludzi. Dlaczego więc to właśnie West Loop 2.0 stał się bestsellerem?
Musisz przede wszystkim wiedzieć, że producent czyli marka Contigo specjalizuje się w tym segmencie rynku. Jest potentatem zarówno na swoim rodzimym rynku w Stanach Zjednoczonych, jak i na rynku światowym. W jej ofercie są kubki termiczne, butelki termiczne i zwykłe oraz kubki i butelki dla dzieci. To jedna z tych firm, której wyroby zapoczątkowały małą „rewolucję” jaką stało się powszechne używanie kubków termicznych właściwie w każdej dziedzinie życia od szkoły po podróże i turystykę.
Zobacz wszystkie nasze kubki Contigo!

Co wyróżnia markę Contigo? Przede wszystkim innowacyjność i dążenie do tego, by przenoszenie napojów oraz picie w każdej codziennej i niecodziennej sytuacji było łatwe i bezproblemowe. Stąd opracowywane kolejne, dostosowane do potrzeb różnych grup i aktywności zamknięcia, nakrętki i zabezpieczenia kubków, prace nad coraz bardziej efektywnymi sposobami izolacji, a także dbałość o detale, design i kolorystykę, by kubki mogły towarzyszyć swoim użytkownikom w każdej sytuacji. Contigo jest właścicielem ponad 35 patentów i 40 znaków handlowych. Należy do najszybciej rozwijających się przedsiębiorstw w branży i jest dziś obecne w ponad 50 krajach na 6 kontynentach.
Skoro już wiesz kto stoi za produkcją tego bestsellerowego kubka termicznego na kawę i inne napoje, czas przyjrzeć mu się bliżej. Zastosowano w nim efektywną izolację próżniową. Podwójne stalowe ścianki sprawiają, że napoje pozostają ciepłe do 5 h, zaś utrzymują niską temperaturę aż do 12 h. Wykorzystanie stali nierdzewnej sprawia też, że kubek jest lekki i przy 470 ml pojemności waży zaledwie 350 g, a także wytrzymały na uszkodzenia mechaniczne. Stal nie chłonie smaków i zapachów więc do swojego kubka może wlać jednego dnia kawę, a drugiego na przykład sok pomarańczowy i mieć pewność, że smaki nie będziesz czuć połączenia tych smaków.
Kubek Contigo West Loop 2.0 znajdziesz w naszym sklepie – kliknij tutaj.

Ale, żeby kubek mógł być uznawany przez użytkowników za doskonały potrzeba mu czegoś więcej oprócz świetnej izolacji. Tą cechą jest szczelność. Zabierasz go przecież ze sobą dosłownie wszędzie. Wrzucasz do plecaka, torby treningowej, torebki, kładziesz na siedzeniu samochodu. On po prostu nie może cieknąć. I tu właśnie włącza się do gry technologiczne podejście Contigo. Opatentowana przez markę technologia AutoSeal® to hermetyczna konstrukcja nakrętki z przyciskiem, który zwalnia blokadę ustnika. To proste: płyn wydostaje się na zewnątrz tylko wtedy, gdy przycisk jest dociśnięty. Gdy go zwalniasz, przepływ jest od razu odcinany. Tym sposobem z kubka nic nie wycieknie nawet, gdy jest obrócony do góry nogami. Zastanawiasz się co z przypadkowym naciśnięciem przycisku np. w plecaku? O tym także pomyśleli konstruktorzy i zastosowali blokadę, która zapobiega przypadkowemu otwarciu przepływu. Zaletą systemu AutoSeal® jest możliwość jego obsługi jedną ręką. To bardzo wygodne bo kubka używasz często na przykład w komunikacji, biegnąc do pracy czy w samochodzie.
Zobacz jak świetnie sprawdza się kubek Contigo West Loop 2 na co dzień:
Kubek West Loop 2.0 ma praktyczną pojemność 470 ml, a jego wymiary dostosowano tak, by mieścił się w większości uchwytów samochodowym. Jego kształt dopasowany jest do dłoni więc możesz go pewnie uchwycić i nie bać się, że przypadkowo się wyśliźnie. A nawet jeśli… to i tak nic się nie wyleje. To właśnie osławiona funkcjonalność, z której znane jest Contigo. Zakrętkę możesz myć w zmywarce, co pomaga w utrzymaniu czystości.
A przy tym wszystkim profilowany kształt kubka i jego liczne warianty kolorystyczne, w tym z nadrukami sprawiają, że jest zwyczajnie elegancki i ładny. Ale czy „elegancki” nie będzie się kłóciło z turystyką i podróżami albo zabraniem go na trening? W tym właśnie tkwi siła designu West Loop 2.0. Mimo swego wysmakowanego kształtu jest niezwykle uniwersalny i równie dobrze będzie wyglądał w podróży, jak i postawiony na biurku w firmie używającej formalnego dress codu.
Chcesz dowiedzieć się więcej o bestsellerowym kubku Contigo, obejrzyj film.
Jest wiele kubków termicznych. Ale West Loop 2.0 od Contigo jest tylko jeden. Dzięki licznym wariantom kolorystycznym wybierzesz swój jedyny, który będzie Ci służył nawet przez 5 lat. W pracy, na spacerze, treningu, w podróży czy na trekkingu. Wszędzie tam, gdzie chcesz pić łatwiej.
Zobacz kubki termiczne w naszym sklepie.
Ratownicy GOPR są zawsze tam, gdzie w górach dzieje się coś złego. Pomagają turystom, a czasem także mieszkańcom gór. Świetnie wyszkoleni, gotowi do działania o każdej porze dnia i nocy. Udzielają pomocy nieodpłatnie, ale to nie znaczy, że ich działalność nie wymaga nakładów. Wprost przeciwnie. Żeby GOPR mógł działać i skutecznie nieść pomoc musi cały czas doskonalić zarówno sprzęt, jak i wiedzę oraz umiejętności ratowników. Sama dotacja państwowa nie wystarczy na tak szeroko zakrojoną działalność. Dlatego co roku Fundacja GOPR, która jest organizacją pożytku publicznego (OPP), przypomina o możliwości przekazania 1,5% podatku dochodowego na jej cele statutowe, które wspierają zadania realizowane przez Górskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe.
W Polsce funkcjonuje mnóstwo fundacji i stowarzyszeń prowadzących działalność pożytku publicznego. Jednak nie wszystkie z nich mogą używać nazwy organizacja pożytku publicznego. Aby stać się taką organizacją trzeba nie tylko działać w tym obszarze, ale także wykazać pełną przejrzystość, poddawać się regularnym kontrolom oraz działać zgodnie ze stosowną ustawą. W zamian za to posiada się przywileje takie jak zwolnienie z podatków, opłat skarbowych i sądowych, prawo do bezpłatnego informowania w mediach o swojej działalności oraz prawo do zbierania 1,5% podatku dochodowego na swoją działalność.
Jeśli płacisz podatki i wypełniasz formularz PIT, na pewno wiesz, że na jego końcu znajduje się dział pozwalający przekazać 1,5% (do 2023 r. był to 1%) Twojego podatku na wskazaną przez Ciebie organizację pożytku publicznego. Ciebie nie kosztuje to nic. Pieniądze pochodzą z tego, co i tak musisz oddać państwu w ramach płaconego podatku. Niczego nie dopłacasz! Warunek jest tylko jeden – musisz wypełnić to pole i wskazać nr KRS organizacji. Bez tego, pieniądze trafiają do skarbu państwa.
Możesz pomyśleć, że przecież taka kwota jest niewielka. Co komu po Twoich kilkudziesięciu złotych. Ale w Polsce podatek dochodowy płaci ponad 27 milionów osób. Przemnóż to przez swój 1,5%. I ta kwota robi już naprawdę duże wrażenie.
Obecność ratowników GOPR w Beskidach, Sudetach i na Jurze Krakowsko- Częstochowskiej jest widoczna cały czas. Spotykasz ich w schroniskach, na stokach narciarskich, widzisz stacje i dyżurki w miejscowościach turystycznych a czasem może nawet obserwujesz ich podczas akcji. Ale czy zastanawiasz się jak to wszystko działa? Skąd pochodzą pieniądze na tak szeroką działalność?

Część przekazuje państwo w ramach dotacji. Pokrywa ona jednak tylko 40% potrzeb GOPR. Pozostałe 60% to środki przekazywane przez sponsorów i partnerów oraz przez Fundację GOPR. Gdyby nie one, ratownicy byliby słabiej wyszkoleni, a także posiadali gorszej jakości sprzęt. Nie mogliby też prowadzić licznych działań o charakterze prewencyjnym czy edukacyjnym.
Fundacja GOPR została powołana w 2016 r. w celu wspierania działań statutowych Górskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego. Do jej głównych zadań zaliczają się:


Dzięki wsparciu Fundacji ratownicy otrzymują sprzęt potrzebny podczas akcji ratunkowych, mogą uczestniczyć w specjalistycznych szkoleniach podnoszących ich umiejętności oraz umożliwiających poznawanie nowoczesnych metod ratowniczych. Fundacja wspiera też działalność Akademii GOPR prowadzącej szkolenia dla turystów z zakresu pierwszej pomocy, wspinaczki, nawigacji w terenie i wielu innych umiejętności potrzebnych do bezpiecznego poruszania się w górach. Przekazuje także fundusze na badania związane z bezpieczeństwem w górach oraz podnoszące jakość pracy ratowników. Dzięki Fundacji wsparcie uzyskują też ratownicy i ich rodziny, którzy znaleźli się w ciężkiej sytuacji życiowej lub materialnej, w tym także dzieci zmarłych lub zaginionych ratowników GOPR.
Zobacz, dlaczego Twój 1,5% podatku jest tak ważny.
Już na podstawie tych najbardziej podstawowych informacji możesz wyrobić sobie zdanie jak szeroką działalność prowadzi Fundacja GOPR. Bez jej wsparcia ciężko sobie wyobrazić wiele projektów realizowanych przez GOPR oraz skuteczne niesienie pomocy z wykorzystaniem nowoczesnego wsparcia technologicznego.
Odwiedź stronę Fundacji GOPR – kliknij tutaj.

Jeśli chodzisz po górach doskonale wiesz jak ważna jest działalność GOPR. Świadomość, że żadne wezwanie pomocy nie pozostanie bez reakcji ma duże znaczenie. Ratownicy wspierają nas na szlakach i stokach, a my poprzez Fundację GOPR możemy wesprzeć ich. Wystarczy, że przy wypełnianiu PIT wpiszesz w polu przekazania 1,5% podatku na OPP nazwę Fundacji GOPR oraz podasz jej nr KRS 0000607021. Pamiętaj, liczy się każda złotówka.

Góry Świętokrzyskie, choć niskie, są doskonałymi terenami do uprawiania turystyki pieszej. Niewielkie przewyższenia, łatwe szlaki turystyczne i bardzo dobra infrastruktura sprawiają, że idealnie nadają się na weekendowe wypady albo rodzinne wycieczki z dziećmi. I to o każdej porze roku. A przy tym są pełne krajobrazowych, przyrodniczych i historycznych atrakcji, wśród których są opisywana przez Żeromskiego Puszcza Jodłowa, gołoborza, a także ślady starożytnego przemysłu oraz cenne zabytki. Zobacz, ile atrakcji czeka na Ciebie na obszarze Gór Świętokrzyskich. Małe też jest piękne!
Góry Świętokrzyskie (w XIX i na początku XX wieku znane m.in. jako Góry Kieleckie czy Góry Sandomierskie) należą do najstarszych gór w Polsce. Znajdują się na terenie województwa świętokrzyskiego, w centralnej części Wyżyny Kieleckiej. Najwyższym szczytem Gór Świętokrzyskich jest Łysica (na wierzchołku góry znajduje się duży krzyż), a właściwie jej zachodni wierzchołek nazywany Skałą Agaty o wysokości 614 m n.p.m.
Jak powstały Góry Świętokrzyskie? Wypiętrzenie Gór Świętokrzyskich nastąpiło około 500 mln lat temu podczas orogenezy kaledońskiej, a kolejne ruchy górotwórcze mocno je przekształcały. Na ich rzeźbę wpływ miała także działalność zlodowacenia. Budowa geologiczna całego terenu jest niezwykła, a skały budujące Góry Świętokrzyskie pochodzą z epok od prekambru do czwartorzędu.

Na cały obszar Gór Świętokrzyskich składa się kilkanaście stosunkowo niskich, równoległych pasm od łącznej długości około 70 km. Wzniesienia Gór Świętokrzyskich są łagodne, strome stoki są tu niespotykane. Są wśród nich bardzo popularne wśród turystów Łysogóry, Pasmo Jeleniowskie czy Klonowskie, a także mniej oblegane takie jak Pasmo Masłowskie czy Oblęgorskie. Część Gór Świętokrzyskich leży w granicach Kielc, a szczególnie wyróżnia się tu Pasmo Kadzielniańskie z licznymi jaskiniami. Jego część objęta jest ochroną rezerwatu przyrody Kadzielnia.
Poznaj też inne pasma górskie w Polsce z tego artykułu.
No dobrze. Ale jeśli nie interesujesz się geologią, to czy znajdziesz tu coś dla siebie? Oczywiście. Przede wszystkim szlaki turystyczne Gór Świętokrzyskich pozwalają na krótsze i dłuższe wędrówki obejmujące różne pasma. Najdłuższym z nich jest czerwony Główny Szlak Świętokrzyski z Gołoszyc przez Święty Krzyż, Przełęcz Hucką, Kakonin, Łysicę, Świętą Katarzynę, Radostową, Klonówkę, Sosnowicę, Ciosową do Kuźniak. Jego uzupełnieniem są krótsze świętokrzyskie szlaki przecinające poszczególne pasma w poprzek lub doprowadzające do najważniejszych miejsc na całym terenie. Dzięki nim poznasz urokliwy krajobraz Gór Świętokrzyskich.
Niekwestionowanym symbolem całego regionu regionu świętokrzyskiego są gołoborza. To obszary na terenie gór pokryte skalnym rumoszem. Gołoborza świętokrzyskie powstały w wyniku pękania skał pod wietrzenia mrozowego. To miejsce wyjątkowe w skali Polski. Największe gołoborze znajduje się pod szczytem Świętego Krzyża (594 m n.p.m.). Ze znajdującej się tu platformy widokowej można oglądać cały obszar, a także całkiem rozległą panoramę okolicy. Mniejsze, ale ogólnodostępne gołoborze znajduje się też pod szczytem Łysicy w zachodniej części Łysogór.

W Górach Świętokrzyskich znajdziesz też sporo ciekawych jaskiń. Najbardziej znaną jest Jaskinia Raj – to największa z jaskiń Gór Świętokrzyskich ulokowana na zboczu wzgórza Malik (270 m n.p.m.). Trasa turystyczna jest tu oświetlona i przygotowana do zwiedzania, a przechodzi się ją w towarzystwie przewodnika. Bardzo ciekawe, choć znacznie mniejsze są jaskinie na w rezerwacie Kadzielnia na terenie Kielc. Są one udostępniane do zwiedzania w towarzystwie członków Klubu Speleologicznego z Kielc. Kadzielnia to także świetne miejsce dla wspinaczy. W podziemiach znajdują się takie atrakcje jak na przykład wylewany zimą całkiem spory lodospad.

Nazwa Gór Świętokrzyskich pochodzi od szczytu Święty Krzyż nazywany też Łysą Górą lub Łyścem. Zwiedzając Góry Świętokrzyskie, nie możesz pominąć tego miejsca. Od czasów słowiańskich szczyt był miejscem kultu pogańskiego, a wał będący pozostałością budowli kultowej możesz oglądać w okolicach gołoborza. Według legend jest to miejsce, gdzie odbywały się sabaty czarownic. W 1006 r. na Łysej Górze z fundacji Bolesława Chrobrego stanął klasztor. Do dziś klasztor słynie z relikwii Krzyża Świętego podarowanych przez księcia Emeryka. Klasztor na Świętym Krzyżu to dziś jeden z najważniejszych zabytków w rejonie Gór Świętokrzyskich. Ponadto jego wieża jest doskonałym punktem widokowym. Przy dobrych warunkach, które jednak zdarzają się kilka razy w roku, można stąd zobaczyć nawet Tatry. Łysa Góra to najłatwiej dostępny szczyt w całym regionie. Od strony Przełęczy Huckiej prowadzi do niego droga asfaltowa. Bardzo ładne, prowadzące przez las wejście wiedzie z kolei od Nowej Słupi, gdzie znajduje się Muzeum Starożytnego Hutnictwa. Wzdłuż szlaku prowadzącego z Nowej Słupi umieszczone są drewnie stacje drogi krzyżowej.
W klasztorze możesz zobaczyć relikwie drzewa Krzyża Świętego, a w ozdobionej freskami kaplicy Oleśnickich zmumifikowane ciało, które przez lata przypisywano Jeremiemu Wiśniowieckiemu.

Łysica, leżąca podobnie jak Święty Krzyż w Paśmie Łysogór, to najwyższy szczyt Gór Świętokrzyskich zaliczany do korony gór Polski. Najwyższy wierzchołek, Skała Agaty nie jest dostępny znakowany szlakiem pieszym, ale prowadzi do niego ścieżka. Na wierzchołku głównym stoi krzyż, a poniżej znajduje się gołoborze. Najłatwiej dostać się na Łysicę czerwonym szlakiem z miejscowości Święta Katarzyna. Mijamy wędrując szlakiem malowniczą kapliczkę i źródełko św. Franciszka.
Zobacz cykl naszych artykułów dotyczących Korony Gór Polskich.

W 1950 r. utworzono Świętokrzyski Park Narodowy. Obejmuje pasmo Łysogór z najwyższym szczytem Łysicą, część Pasma Klonowskiego, Dolinę Wilkowską i Dębniańską, a także trzy enklawy Górę Chełmową, Las Serwis i Skarpę Zapusty. Na terenie parku narodowego znajdują się cenne lasy, w tym przyrodnicze skarby Puszczy Jodłowej oraz inne zbiorowiska roślinne. Lasy zajmują około 95% jego powierzchni. Bardzo duże znaczenie dla geologów i przyrodników mają też wspomniane wcześniej gołoborza.
Góry Świętokrzyskie, choć niewysokie, zachwycają swoimi łagodnymi krajobrazami, wspaniałymi lasami i licznymi zabytkami. Dają możliwość uprawiania turystyki pieszej. Także na wycieczki rowerowe Góry Świętokrzyskie są świetnym pomysłem, a ze względu na swój charakter świetnie sprawdzą się na wycieczki z dziećmi. Odkryj najstarsze polskie góry, na pewno się nie zawiedziesz.
Przy okazji warto pamiętać, że Góry Świętokrzyskie atrakcje mają wpisane w „panoramę”. Możesz odwiedzić Muzeum Przyrodnicze Świętokrzyskiego Parku Narodowego, Muzeum Starożytnego Hutnictwa Świętokrzyskiego w Nowej Słupi, Muzeum Minerałów i Skamieniałości w Świętej Katarzynie, park miniatur, a także przemierzyć świętokrzyski szlak literacki. Kosztując pysznych regionalnych smakołyków, możesz odpoczywać z pięknymi widokami z Muzeum Wsi Kieleckiej w Tokarni.
Zobacz artykuł o tym, jak zachować się w parku narodowym, rezerwacie i parku krajobrazowym – kliknij tutaj. Widzimy się w Górach Świętokrzyskich!
Budzi zachwyt i jednocześnie grozę. Jest uznawane przez wielu za zły omen zwiastujący śmierć w górach. Widmo Brockenu, jedno z niezwykłych zjawisk optycznych, które można obserwować w górach, rozpala emocje. Opowiem Ci jak powstaje i skąd wzięła się legenda widma Brockenu.
Widmo Brockenu nazywane jest także mamidłem górskim lub zjawiskiem Brockenu. W 1870 r. po raz pierwszy widmo Brockenu opisał Johanna Esaiasa Sliberschlaga. Nie wiadomo, czy to wtedy po raz pierwszy zaobserwowano widmo, wydaje się, że raczej nie. Slieberschlag, który był badaczem przyrody, pewnie nie jako pierwszy człowiek zobaczył widmo Brockenu, ale jako pierwszy opisał swoje doświadczenia i spróbował odpowiedzieć na pytanie skąd pochodzi widziany przez niego obraz.
Slieberschlag działał na terenie Niemiec i opisywał swój region wyszukując ciekawostki przyrodnicze i geograficzne. Był to okres pierwszej fascynacji turystyką, gdy w góry ruszyli przedstawiciele szeroko rozumianej elity, szukający mocnych wrażeń i wspaniałych widoków. Wędrując przez Góry Harz badacz dotarł też do ich najwyższego szczytu – Brocken. To właśnie tu zobaczył widmo i stąd wzięła się nazwa zjawiska.

Dziś w dobie rozpowszechnionej fotografii oraz utrwalania obrazu wielu wspinaczom, trekkerom czy podróżnikom udaje się sfotografować widmo Brockenu. Pierwsze relacje o jego obserwacji opatrzone są jednak rysunkami i szkicami, a na uwiecznienie widma Brockenu na zdjęciu trzeba było poczekać ponad 100 lat.
Żeby zaobserwować widmo Brockenu trzeba mieć sporo szczęścia i trafić na odpowiednie warunki pogodowe. Widoczne jest zwykle w wyższych partiach gór, choć wcale nie musisz być w wysokich górach by go doświadczyć. Szczyt w niemieckich górach Harz, na którym obserwował je Slieberschlag ma 1141 m n.p.m. Dlatego nawet wędrując po Beskidach czy Sudetach, masz szansę by oglądać widmo Brockenu.

Jednak musisz mieć świadomość, że jego pojawienie się zależy od warunków atmosferycznych. Mamidło górskie to obraz cienia obserwatora widoczny na chmurach. To zjawisko optyczne spotykane jest wtedy, gdy znajdziesz się między słońcem a położonymi niżej chmurami. Dobre warunki do zaobserwowania własnego cienia na chmurach zachodzi podczas inwersji, gdy poniżej szczytów rozciąga się tak zwane morze chmur.
Gdy znajdujesz się w górach pomiędzy słońcem a chmurami, dochodzi do powiększenia cienia obserwatora. Dodatkowo wokół postaci pojawia się tęczowa otoczka zwana glorią. Bardzo często cały spektakl trwa zaledwie kilka chwil więc trzeba mieć dużo szczęścia by akurat trafić w warunki.
Jak więc widzisz, zjawisko Brockenu niewiele ma wspólnego z magią. To zjawisko optyczne, które można łatwo wytłumaczyć prostymi zasadami fizyki. Jednak ponieważ jest to rzadkie zjawisko, to jego zobaczenie i sfotografowanie jest zawsze dużym przeżyciem. Poza górami możesz obserwować mamidło podczas podróży samolotem, gdy leci on ponad chmurami. Cień samolotu jest wówczas widoczny na chmurach, zwykle w otoczeniu barwnej ramy.
Widma Brockenu możesz spodziewać się przy określonej pogodzie. Zobacz też artykuł o tym, gdzie warto sprawdzać prognozy pogody w góry –> kliknij tutaj.
Cień obserwatora otoczony przez glorię to piękny obraz, który dziś wiele osób chce utrwalić na zdjęciach. Jednak wciąż pojawia się też lęk przed jego zobaczeniem i późniejszymi konsekwencjami. Skąd tak piękny i niezwykły widok budzi aż taką grozę?

Tak naprawdę wszystko zaczęło się już od samego miejsca pierwszej opisanej obserwacji. Brocken, szczyt Gór Harz był według mitologii germańskiej miejscem, gdzie odbywały się sabaty czarownic. Nie bez powodu Johann Wolfgang Goethe umieścił w „Fauście”, opowiadającym o oddaniu duszy diabłu, nazwy znajdujących się na tej górze skał.
Gdy turystyka górska stawała się coraz bardziej popularna, a kolejni śmiałkowie ruszali zdobywać dziewicze szczyty zaczęły też spływać relacje o obserwacjach. A, że wypadków w górach było wówczas mnóstwo, przy stosunkowo niewielkiej liczbie wspinaczy, to wielu z tych, którzy ginęli miało wcześniej możliwość zobaczenia widma. I tak ujrzenie widma Brockenu obrastało mroczną legendą.
W polskich warunkach po raz pierwszy opisał ją Jan Alfred Szczepański w 1925 r. Według niej ten, kto widział widmo, umrze w górach. Jednocześnie po trzecim zaobserwowaniu zjawiska „urok” zostaje odczyniony i wspinacz jest bezpieczny. Wśród polskich taterników początku XX w. żywe było wspomnienie o Mieczysławie Karłowiczu, który w 1907 r. zrobił zdjęcie widma Brockenu na Suchych Czubach Kondrackich, a dwa lata później zginął w lawinie pod Małym Kościelcem.
Niezależnie od związanych z nim legend i przesądów, widmo Brockenu jest niezwykłym i ciekawym zjawiskiem. Jego obserwacja to niesamowite przeżycie i mam nadzieję, że uda Ci się go doświadczyć podczas wędrówek po Beskidach, Sudetach, Tatrach lub każdych innych górach, gdzie poniosą Cię nogi.
Lekki, kompaktowy po złożeniu, zapewniający komfortowy sen – co kryje się pod tym prostym opisem? Materac turystyczny. Jeszcze kilka lat temu traktowany jak fanaberia, dziś jest na wyposażeniu coraz większej liczby turystów. Co sprawia, że materace przebojem wdzierają się do outdoorowego świata? Przede wszystkim wygoda oraz niewielkie rozmiary po spakowaniu. Materac dmuchany łatwo zmieścisz w plecaku, a wstając rano nie będziesz czuć każdego mięśnia zesztywniałego od zbyt twardego podłoża. Szeroką ofertę tego sprzętu ma marka Volven. Chcę Ci przedstawić znajdujące się w niej modele materacy.
Volven została założona przez pracowników sklepu Skalnik. Istnieje już od ponad 20 lat i skupia się w dużej mierze na wyposażeniu turystycznym i biwakowym. Marka powstała na bazie bezpośrednich kontaktów z klientami i wypełniła lukę, jaka w tamtym czasie powstała na rynku outdoor. Wielu turystów szuka sprzętu, którego używać będzie rekreacyjnie, kilka, kilkanaście razy w roku i nie ma w planach zaawansowanych wypraw, czy bicia kolejnych własnych rekordów. Jednocześnie nie chce zadowalać się byle jakim sprzętem, który szybko się zużywa i nie jest zbyt funkcjonalny.

Dostarczanie nowoczesnego i trwałego sprzętu to misja marki Volven. Oferowany przez nią sprzęt ma wysokie ważne parametry, jest funkcjonalny i wykonany z materiałów o wysokiej jakości. Jednocześnie zadowoli tych, którzy nie chcą wydawać dużej kwoty i szukają szukają sprzętu z rozsądnej półki cenowej.
Zobacz jaki ekwipunek produkuje marka –> Volven.
Wielu osobom materac dmuchany czy materac turystyczny kojarzy się przede wszystkim z plażą. Jednak już od kilku dobrych lat tego typu rozwiązania goszczą w namiotach, pod tarpami czy płachtami bivi wielu turystów. Choć w pierwszej chwili może Ci się wydawać, że to bardzo delikatny sprzęt i do tego nadający się na lato, to dzisiejsze materace nie są dedykowane tylko na ciepłe dni.
Dla kogo jest materac turystyczny? Dla turysty, który ceni sobie wygodę, a jednocześnie szuka sprzętu lekkiego i pakownego. W porównaniu do maty samopompującej materace są lżejsze i mniejsze, a mogą zapewnić podobny komfort. Naprawdę dużą różnicę widać w rozmiarach. Materace o podobnej grubości co maty (5,5 – 7 cm) można spakować do pakunku odpowiadającego mniej więcej litrowej butelce wody.

Gdzie można używać materaca turystycznego? W zasadzie wszędzie. Podczas noclegu na glebie w schronisku, chatce czy utulni, na biwaku, kempingu, podczas wyjazdów na trekking, czy bardziej zaawansowaną wyprawę górską. Sprzęt ten świetnie sprawdza się tam, gdzie liczy się waga i wielkość – podczas spływów kajakowych, wyjazdów rowerowych. Materace będą też doskonałym elementem wyposażenia wszystkich wielbicieli stylu fast and light.
Jak już wspomniałam Volven jest marką, dla której jakość ma zasadnicze znaczenie przy produkcji sprzętu. Tworzą ją praktycy, którzy sami korzystają ze sprzętu turystycznego i doskonale zdają sobie sprawę jak ogromne znaczenie, dla komfortu, a czasem także dla bezpieczeństwa ma jakość. W przypadku materacy dmuchanych przejawia się to w stosowaniu nowoczesnych konstrukcji zaworów, wysokiej jakości powłok takich jak poliester ripstop czy wytrzymały Nylon 20D z powłoką poliuretanową, a także testowaniu wyrobów zgodnie z zewnętrzną normą ASTM F3340-18. Dzięki temu możesz być pewnym ich właściwości termicznych oraz porównywać je z produktami o podobnych parametrach. Do każdego materaca marka dołącza zestaw naprawczy oraz pokrowiec.

W ofercie Volven znajdują się materace na różne pory roku, od letnich Air Comfort po wzmocnione ociepliną zimowe materace Air Thermo. Poznaj ich parametry i znajdź ten, który będzie najlepszy do Twoich potrzeb.
Kliknij i zobacz –> materace Volven.
Materace Air Comfort przeznaczone są na warunki letnie. Mają grubość około 5,5 cm oraz prostokątne, niewielkie komory ułożone skośnie dla większej wygody. Model Air Comfort ma anatomiczny kształt i waży 570 g. Po spakowaniu ma wymiary litrowej butelki wody. Wyposażony jest w szczelny, jednokierunkowy zawór, dzięki czemu jego napełnianie jest szybkie, a powietrze nie cofa się i nie ulatuje w niekontrolowany sposób.
Rozwinięciem tej konstrukcji jest model Air Comfort Plus, dostępny w wersji pojedynczej i podwójnej. W odróżnieniu od Air Comfort, materac ma prostokątny kształt i wyposażony jest w poduszkę. Pozwala ona na naturalne ułożenie głowy i zmniejsza poranne dolegliwości związane z zesztywniałym karkiem. Grubość materaca to 5,5 cm, a waga 535 g. W wersji podwójnej waga przekracza 1 kg, ale na materacu tym mogą swobodnie spać dwie osoby.
Air Pro to materac przeznaczony na warunki letnie, ale dzięki temu, że ma grubość aż 7 cm poradzi sobie także wiosną i jesienią, gdy wciąż nocą utrzymują się temperatury dodatnie. Ma rewelacyjnie niską wagę- około 500 g, a jego konstrukcja z poprzecznymi komorami i anatomiczny kształt są gwarancją komfortu na każdym podłożu. W modelu tym znajdziesz oczywiście sprawdzony zawór jednokierunkowy, dzięki któremu napełnianie powietrzem i jego wypuszczanie zajmie mało czasu. Po spakowaniu możesz go złożyć do pakunku nieco mniejszego niż półtoralitrowa butelka wody.
Czas na Air Thermo. To najcieplejszy materac dmuchany marki Volven, zaprojektowany z myślą o noclegach w ujemnych temperaturach. Jego współczynnik R-Value potwierdzony badaniami według normy ASTM F3340-18 wynosi 4,2, co plasuje go w kategorii materacy zimowych. Przy 5,5 cm grubości warstwy materiału obejmują tu powłokę z poliestru ripstop, ocieplinę syntetyczną oraz folię aluminiową zapewniającą wysoki poziom izolacji od podłoża.
Kliknij tutaj po materac Air Thermo, który jeszcze lepiej izoluje od podłoża.
Śpiąc na materacu Volven Air Thermo nie tylko nie odczujesz chodu i wilgoci od podłoża, ale także nie wstaniesz rano z zesztywniałymi mięśniami. W zimowe dni materac sprawdza się bardzo dobrze i zapewnia komfortowy odpoczynek po męczącym dniu. Jego zaletą jest też łatwe napełnianie przy pomocy pokrowca, który można przekształcić w pompkę.
Wybierając wyposażenie turystyczne na trekking czy biwak musisz pamiętać, że zwykle będziesz nosić je na własnych plecach. Dlatego materace turystyczne są konkurencyjnym rozwiązaniem łączącym komfort wypoczynku z niską wagą i niewielkimi rozmiarami. W ofercie Volven znajdziesz modele, które dobierzesz do swoich potrzeb i zabierzesz na swoje wypady o każdej prze roku.
Odwiedź też stronę producenta –> volven.pl.
O tym, że podczas trekkingu, wycieczki czy podróży pogoda lubi zaskakiwać przekonał się na pewno każdy turysta. W wielu przypadkach nawet pewne prognozy pogody nie dają 100% gwarancji, że będzie sucho i nie spadnie ani kropla deszczu. O ile o zabraniu kurtki przeciwdeszczowej pamięta prawie każdy, to już ochrona bagażu wewnątrz plecaka przed wodą i wilgocią czasem wylatuje z głowy. Efekt może być dość przykry- przemoczone ubrania, a co gorsza śpiwór to fatalne wieści dla wędrowca. Ponieważ nie ma plecaków nieprzemakalnych, a przynajmniej bardzo ciężko na taki trafić, musisz pomyśleć o ochronie. Pokażę Ci jak chronić plecak i umieszczony w nim sprzęt przed deszczem. Zabieram Cię do świata pokrowców przeciwdeszczowych i worków wodoodpornych.
Dostępne na rynku plecaki turystyczne, choć wytrzymałe nie są jednak wodoodporne. Owszem, w wielu specyfikacjach znajdziesz informację o powłoce hydrofobowej, którymi są pokryte. Hydrofobowość nie oznacza jednak pełnej odporności na opady. Powłoka ta nie pozwala na wnikanie wilgoci i wody w splot materiału i sprawia, że woda spływa po tkaninie, ale dzieje się tak tylko przy słabszych i średnich opadach. Tak, powłoka DWR, lub inna sprawdzi się podczas mżawki, krótkiego letniego deszczu, ale nie zapewni ochrony, gdy intensywny deszcz pada przez dłuższy czas.
Wiele plecaków posiada dołączone pokrowce przeciwdeszczowe. Informację o tym znajdziesz zawsze w specyfikacji danego modelu. Zaletą takiego pokrowca jest jego dopasowanie do konkretnego plecaka pod względem rozmiaru oraz kształtu. Ma on także dedykowane miejsce przechowywania – zwykle w specjalnej kieszeni umieszczonej w klapie lub w spodzie plecaka. Często też jest z nim połączony zaczepem z zatrzaskiem lub rzepem, co minimalizuje ryzyko zgubienia.

Jednak nie każdy model plecaka możesz kupić z dołączonym pokrowcem. Pozbawione są ich przede wszystkim plecaki ultralekkie, dedykowane do działań fast and light, w których liczy się każdy gram dodatkowego bagażu. Wśród dużych plecaków trekkingowych zdecydowana większość sprzedawana jest z osłoną, ale już na przykład plecaki miejskie, rowerowe, biegowe czy 15-20 litrowe plecaki turystyczne mają je znacznie rzadziej. Na szczęście wodoodporną osłonę można dokupić jako samodzielne akcesoria.
Wiele plecaków ma już dołączony pokrowiec. Kliknij w link, by zobaczyć markowe plecaki turystyczne z naszej oferty.
Przeciwdeszczowe pokrowce wykonane są z wytrzymałych, wodoodpornych materiałów głównie poliestrowych lub nylonowych. Krój pokrowca zabezpieczy plecak prawie w całości, poza, co oczywiste panelem tylnym oraz pasami ramieniowymi i biodrowym. Dzięki elastycznym brzegom, a często także ściągaczowi ze stoperem zakładanie jest bardzo szybkie i łatwe. Często też zarówno plecak, jak i pokrowiec mają na bokach specjalnie zaczepy, które pomagają w jego stabilnym założeniu.
Żeby pokrowiec dobrze spełniał swoje zadanie musi być dopasowany do rozmiaru plecaka. Dlatego wybierając pokrowiec przeciwdeszczowy zwróć uwagę na jego litraż. Odpowiedni rozmiar pokrowca jest ważny. Zbyt duża lub zbyt mała osłona przeciwdeszczowa na plecak nie spełni swojego zadania. Pierwsza będzie łatwo podwiewana przez wiatr i utworzą się na niej zagłębienia ze zbierającą się wodą, z kolei zbyt mała nie obejmie całego bagażu.

Jeśli potrzebujesz pokrowca na plecak szukaj przede wszystkim w akcesoriach oferowanych przez jego producenta. Plecaki różnych marek różnią się między sobą kształtem, specyficznymi rozwiązaniami, krojem, sposobem zaczepiania i najlepiej dobrana będzie właśnie osłona tego samego producenta. Większość z nich oferuje jako akcesoria pokrowce w różnych rozmiarach, do których łatwo dopasujesz swój plecak.
Pokrowiec przeciwdeszczowy może Ci się przydać także w innych sytuacjach niż tylko podczas deszczu. Mi służy on często jako pokrowiec transportowy- szczególnie gdy plecak przewożony jest na dachu samochodu lub w luku bagażowym. Zapewnia wtedy ochronę plecaka przed kurzem, brudem czy np. rozlanymi w bagażniku płynami. Oczywiście można kupić także dedykowane pokrowce transportowe z grubszych materiałów, ale standardowy wodoodporny też sprawdza się do takich zadań.
Jeśli szukasz sprawdzonego pokrowca na plecak, znajdziesz go w kategorii akcesoria do plecaków.
Choć pokrowiec przeciwdeszczowy jest stosunkowo pewną i wytrzymałą ochroną dla plecaka i jego zawartości, to nie każdy lubi go używać. Na szczęście są też inne rozwiązania, które mogą być alternatywą, a w wielu przypadkach także uzupełnić to zabezpieczenie. Mam tu na myśli worki wodoodporne, do których można schować ubrania i sprzęt.
Worki wodoszczelne początkowo używane były głównie przez żeglarzy i kajakarzy. Charakteryzował je spory ciężar, grubość i sztywność. Ale obecnie na rynku dostępne są worki z lekkich, wodoodpornych materiałów, dzięki czemu można ich łatwo używać razem z plecakami turystycznymi. Wśród producentów tego typu akcesoriów są Sea To Summit, Deuter, Naturehike i wielu innych.

Szukając worków wodoodpornych możesz wybierać w różnych rozmiarach, od 1 l do 30-40. To, które wybierzesz zależy od Twoich potrzeb. Różne są też techniki używania takiej ochrony. Jedni pakują każdy rodzaj wyposażenia w osobny worek, inni wkładają bezpośrednio do plecaka duży worek i dopiero w nim umieszczają ubrania i sprzęt. To o czym koniecznie trzeba pamiętać, to dokładnie zamknięcie worka – mają one zwykle u góry elastyczną listwę z klamrą. Brzeg zwija się dopasowując wielkość do ilości włożonych rzeczy.
Kliknij do kategorii –> worki wodoszczelne.
Pokrowce i worki wodoodporne można też stosować razem, dzięki czemu ochrona jest jeszcze skuteczniejsza. Polecam Ci szczególnie wkładanie śpiwora, zwłaszcza puchowego do worka nieprzemakalnego, nawet jeśli używasz pokrowca. Mokry lub wilgotny śpiwór to bardzo słaba perspektywa przed noclegiem.
Pokrowce przeciwdeszczowe i worki wodoodporne to sposób na ochronę ubrań i sprzętu przed zamoczeniem. Nawet jeśli Twój plecak nie ma dołączonej takiej osłony, możesz ją łatwo dokupić. Założenie suchego ubrania i wejście do suchego śpiwora po całodziennej wędrówce w deszczu będzie bezcenne.
„Do zakochania jeden krok…” mówią słowa popularnej piosenki. A gdy do tego są to kroki pod górę to może się z tego zrodzić miłość na całe życie. Góromaniakom nie trzeba tego tłumaczyć, a ci, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę z górami mają przed sobą ten najpiękniejszy czas czyli zakochiwanie się w nich i ich odkrywanie. Ale nawet gdy się wraca w wiele miejsc, można się w nich zakochiwać od nowa, w innej porze roku, przy innym oświetleniu, a może także w innym towarzystwie… W polskich górach nie brakuje pięknych miejsc i dziś chciałabym Ci pokazać te, w których łatwo się jest zakochać. Często od pierwszego wejrzenia.
Najwyższe polskie góry to zdecydowanie miejsce, w którym można się zakochać. Niektórzy wracają tu po kilka i więcej razy w roku. Strzeliste szczyty, skały, górskie potoki i stawy, w których przeglądają się jak w lustrze wierzchołki gór no i świadomość, że jest się w tych naj w Polsce, to wszystko sprawia, że wędrówki po Tatrach są niesamowite.

Najpiękniejsze miejsca w Tatrach to wbrew pozorom nie tylko szczyty. Oczywiście, wejście na Rysy, zdobycie Kościelca, Grzesia, Giewontu, czy każdego innego tatrzańskiego szczytu, zawsze jest ogromnym przeżyciem. Ale nie zapomnij o tym co niżej. Tatrzańskie doliny, jak Dolina Pięciu Stawów Polskich, Dolina Gąsienicowa, Kościeliska czy Chochołowska mają w sobie mnóstwo uroku.

W Tatrach można się zakochać o każdej porze roku, choć miłość zimowa jest dość wymagająca i niosąca ze sobą sporo ryzyka. Pobielone śniegiem Tatry prezentują się wspaniale. Ale czy nie równie piękne są obsypane krokusami wiosenne hale albo zielone letnie doliny, nie mówiąc o jesiennych kolorach rozlewających się po zboczach gór. Tak, zdecydowanie Tatry mogą stać obiektem zakochania.
Kochasz Tatry? Pokochaj ich najwyższy szczyt. Teraz potęsknij trochę za nim i przeczytaj artykuł „Jak zdobyć Rysy latem”.
Z Tatr tylko skok w Pieniny. Nie ukrywam, że skradły one moje serce wiele lat temu. I niewiele jest polskich pasm górskich, które na tak niewielkim obszarze są tak zróżnicowane. Od wapiennych zębów Trzech Koron przez widokowy grzbiet Małych Pienin po lesiste Pieniny Spiskie, a nawet jeszcze niżej w głęboki Przełom Dunajca, góry te można pokochać całym sercem.

Ciężko wybrać najpiękniejsze miejsca w Pieninach. Jest ich tak dużo. Na mojej liście są widok spod Wysokiego Wierchu i Durbaszki w Małych Pieninach w stronę Pienin właściwych, Wąwóz Szopczański na zboczach Masywu Trzech Koron, Rezerwat Biała Woda w Małych Pieninach oraz przepiękny widok z Grandeusa w Pieninach Spiskich na Tatry. Wrażenie robi też Droga Pienińska poprowadzona Przełomem Dunajca, który wdziera się tu między wysokie, skaliste ściany.
Gdy zakochasz się w Pieninach, wyrusz na ich najwyższy szczyt. Wysoka czeka, a gotowy plan na jej „podbój” znajdziesz pod tym linkiem.
Na pierwszy rzut oka Gorce niczym specjalnym się nie wyróżniają. Patrząc na nie z dołu widzi się tylko długie, ciągnące się przez kilka- kilkanaście kilometrów zalesione grzbiety. Ale to zdecydowanie za mało, by opisać te góry, w których tak łatwo się zakochać. Tyle, że miłość wymaga wysiłku i wdrapania się na grzbiety. Tu, z odsłoniętych hal i polan, na których wciąż prowadzony jest wypas rozciągają się wspaniałe widoki na Tatry, Beskidy i Pieniny. Przestrzeń woła, a poranek w schronisku na Turbaczu z widokiem na Tatry i zalegające w dolinach mgły nie ma sobie równych.

W moim zestawieniu nie może oczywiście zabraknąć Beskidu Żywieckiego. I choć najbardziej oczywistym miejscem, w którym można się tu zakochać jest Babia Góra, to wcale nie jest jedyna. Diablak, Kapryśnica, Matka Niepogód- te przydomki raczej nie skłaniają do cieplejszych uczuć. Ale wystarczy raz być na Królowej Beskidów by docenić jej piękno. A jeśli trafisz tu o wschodzie lub zachodzie słońca, wpadniesz po uszy.

Jeśli szukasz pięknych miejsc w Beskidzie Żywieckim wyrusz także w Worek Raczański. Tak malownicze krajobrazy i panoramy obejmujące zarówno polskie Beskidy i Tatry, jak i góry Słowacji rzadko się trafiają.
Plan wejścia na szczyt i bezpiecznego powrotu z Babiej Góry czeka. Kliknij po niego w ten link.
Skoczę teraz daleko na wschód. W Bieszczady. Do niedawna dzikie i będące synonimem całkowitej wolności, dziś zdecydowanie bardziej „ucywilizowane”. Ale czy przez to smagane wiatrem połoniny straciły coś ze swojego czaru? Dla mnie nie i mogę je przemierzać o każdej porze roku- gdy wiosną zieleń dopiero „wyłazi” spod białej pierzyny śniegu, latem, gdy trawy gną się jak wielki dywan pod naporem podmuchów, jesienią, kiedy wybuchają wszystkie odcienie żółci, brązu i czerwieni, a nawet zimą, gdy mróz, lód i wiatr tworzą z krzaków, znaków i z Chatki Puchatka wielkie lodowe rzeźby.

Można się też zakochać w trochę innych Bieszczadach. Tych nieco schowanych przed wzrokiem. W bieszczadzkich dolinach jak Łopienka, Krywe czy Tyskowa, które do II wojny światowej tętniły życiem. Dziś o dawnych mieszkańcach przypominają krzyże, opuszczone cerkwie i cmentarze.
Zanim zdobędziesz Tarnicę, zajrzyj do tego artykułu na naszym blogu. Ciekawostki i trasa czekają!
Fantazyjne skalne kształty, wąskie przejścia, labirynty jak z opowieści fantasy. Czy to świat magii? Nie to Góry Stołowe, które wprawiają w zachwyt i pobudzają wyobraźnię. Wśród Błędnych Skał lub w labiryncie na Szczelińcu łatwo jest zgubić serce by wracać w te czarowne i obrosłe legendami miejsca wiele razy.

A gdy chcesz czegoś więcej zanocuj w schronisku na Szczelińcu. Niewiele jest tak pięknie położonych schronisk w polskich górach. Kubek porannej kawy lub herbaty z widokiem, który się stąd roztacza sprawi, że na pewno zechcesz wrócić.

Zobacz też tekst o tym, jak zdobyć Szczeliniec –> kliknij tutaj.
I w końcu ostatni skok, w Karkonosze. Ich Główny Grzbiet z widoczną z daleka kulminacją w postaci Śnieżki zachwyca wielu miłośników gór. Spłaszczony, dość łagodny, ale jednocześnie co chwilę odkrywa swoje kolejne tajemnice. Głębokie polodowcowe kotły, jak Śnieżne Kotły czy Kocioł Łomniczki, nisze powstałe pod wpływem działania lodu i śniegu oraz nieodłączny element tych gór czyli skałki o fantazyjnych kształtach. Tu łatwo uwierzyć, że gdzieś zza załomu pojawi się nagle Duch Gór.

Gotowy plan na zdobycie Śnieżki znajdziesz w tym artykule.
Miłość do gór przychodzi czasem znienacka, czasem potrzebuje czasu by się rozwinąć. Trzeba dać tylko temu zakochaniu szansę. I zrobić ten pierwszy krok. Z plecakiem na plecach, pod górę, często przy dużym zmęczeniu. Ale warto bo to miłość na całe życie.
Lekki, ciepły, pakowny – o czym mowa? Oczywiście o naturalnym puchu. Wypełnione nim kurtki to dziś powszechny obrazek nie tylko na górskich szlakach, ale także podczas spacerów, w podróży, czy po prostu na co dzień. Kurtka puchowa przeszła długą drogę od odzieży stricte ekspedycyjnej, wyprawowej do popularnej towarzyszki nawet zupełnie rekreacyjnych wypadów. Opowiem Ci dziś nieco więcej o tym rodzaju odzieży oraz podpowiem jak wybrać kurtkę puchową.
Jeszcze kilkadziesiąt lat temu kurtki wypełnione puchem można było zobaczyć przede wszystkim na zdjęciach z ekspedycji polarnych i wysokogórskich. Jednak z czasem odzież puchowa stała się znacznie mniej elitarna i trafiła do wyposażenia turystów, narciarzy, podróżników, a także jako odzież codzienna sprawdzająca się w niskich temperaturach.

Skąd tak duża popularność kurtek z wypełnieniem naturalnym? Wypełnienie puchowe zatrzymuje ciepło i należy do najlepszych izolatorów. Jest przy tym niezwykle lekkie, dzięki czemu waga kurtki jest niska oraz bardzo dobrze się kompresuje. Kurtka puchowa zajmuje mało miejsca w plecaku, nie obciąża bagażu oraz zapewnia wysoki poziom komfortu termicznego. Wydaje się, że to idealne rozwiązanie dla uczestników trekkingów, narciarzy czy podróżników, którzy całe swoje wyposażenie muszą nosić na plecach.
Skocz do kategorii kurtki puchowe damskie lub zobacz ofertę w segmencie kurtki puchowe męskie.
Zalety naturalnego puchu są niewątpliwe. Ale czy tak doskonały materiał ma jakieś wady? Niestety tak. Naturalny puch ma dużą podatność na wilgoć, a po nasiąknięciu wodą zbija się i traci swoje właściwości. Naturalne wypełnienie kurtek dość trudno jest wysuszyć po kontakcie z wodą i trzeba to robić umiejętnie by kurtka zachowała swoje parametry.

Na szczęście producenci znaleźli rozwiązanie na tę niedogodność. Wszystko zależy od tego jakie wypełnienie kurtki puchowej zostanie zastosowane. Wysokiej jakości kurtka puchowa może być wypełniona np. puchem hydrofobowym. Jest on zaimpregnowany, dzięki czemu w mniejszym stopniu chłonie wilgoć i łatwiej go wysuszyć. Drugim rozwiązaniem jest odpowiednia powłoka zewnętrzna kurtki puchowej. Materiały takie jak Pertex, uszlachetnione powłoką DWR, mają właściwości hydrofobowe i woda oraz wilgoć nie wnikają w materiał. Z kolei w przypadku kurtki wypełnionej puchem naturalnym do celów ekspedycyjnych, narciarskich lub do wymagających trekkingów możesz spotkać wodoodporny materiał membranowy. Niektórzy producenci tworzą też hybrydowe kurtki puchowe, które w miejscach najbardziej narażonych na kontakt z wilgocią mają umieszczoną ocieplinę syntetyczną. Taka hybrydowa kurtka puchowa lepiej sprawdzi się w warunkach o zwiększonej wilgotności.
W przypadku kurtek posiadających puchowe wypełnienie, rodzaj puchu i jego parametry mają kluczowe znaczenie dla przeznaczenia odzieży. Przekonasz się, że puch puchowi nierówny. Podpowiem Ci, na jakie parametry zwrócić uwagę wybierając kurtkę puchową.
Ogromne znaczenie ma rodzaj puchu. Według badań znacznie lepsze parametry ma puch gęsi, a puch kaczy choć też bardzo dobry, ustępuje mu jednak pod względem sprężystości. O niej za chwilę. Za jedno z najlepszych na świecie uchodzi wypełnienie gęsim puchem pochodzącym z polskich hodowli.

Teraz czas na sprężystość puchu. To parametr, na który wybierając kurtkę puchową warto zwrócić uwagę. Sprężystość określana jest angielskim skrótem cui czyli cal sześcienny (z angielskiego cubic inches). Żeby ją określić sprawdza się, ile cali sześciennych zajmuje po rozprężeniu 1 uncja puchu czyli 28 g. Im bardziej sprężysty puch, tym lepiej się on rozpręża. Przyjmuje się, że dobrej klasy kurtka puchowa jest wypełniona puchem o sprężystości od 550 cui w górę. Wysokiej jakości puch naturalny ma sprężystość 650-750 cui. Wyższe wartości sprężystości puchu (ponad 750-800 cui) charakteryzują zwykle specjalistyczne kurtki wyprawowe i najlepsze kurtki o jakości premium.
Szukasz ciepłej kurtki? Zobacz test kurtki Rab Electron Pro.
Trzeci parametr, na który musisz zwrócić uwagę to stosunek puchu do pierza. Nie da się otrzymać czystego puchu, zawsze pojawia się w nim pierze. Pierze nie ma właściwości termicznych więc jest tylko „zbędnym” wypełniaczem. Im go mniej, tym lepiej dla właściwości kurtki puchowej. W przypadku puchu najwyżej jakości 90-95% wypełnienia stanowi puch, a pierze zaledwie 5-10%. Zapisuje się to parametrem 90/10 lub 95/5.
Jeśli chcesz być bardziej eko możesz też poszukać informacji o tym, z jakiego źródła pochodzi puch do produkcji kurtek puchowych. Coraz więcej producentów decyduje się na wypełnienie puchem z certyfikatem RDS (Down Responsible Standtard) lub innym, które oznaczają pozyskanie w odpowiedzialny sposób i dbałość o dobrostan zwierząt.
Ale wypełnienie nie jest jedynym czynnikiem wpływającym na właściwości termiczne kurtki puchowej. O materiale zewnętrznym kurtki, który pomaga zabezpieczyć puch przed wilgocią już wspomniałam. Duże znaczenie ma też konstrukcja komór, to czy kurtka puchowa posiada kaptur, czy można ją zabezpieczyć ściągaczami przed podwiewaniem przez wiatr.

Producenci kurtek wypełnionych puchem wciąż udoskonalają ich konstrukcję. Komory mają gwarantować, że puch naturalny nie będzie się przesuwać, a straty ciepła będą jak najniższe. Stosuje się np. komory z przesuniętymi przeszyciami, gdzie szwy zewnętrzne i wewnętrzne „mijają się”, dzięki czemu ciepło nie wydostaje się na zewnątrz. Można też spotkać komory o kształcie kwadratów lub prostokątów, a zimowe kurtki puchowe wysokiej jakości mają nawet podwójną warstwę komór.
W poprawie termiki pomaga też zabezpieczenie głowy kapturem oraz ściągacze przy mankietach i w dolnej części puchowej kurtki. Sprawiają one, że odzież przylega do sylwetki i nie przedostaje się pod nią wiatr.
Jeśli kurtka puchowa kojarzy Ci się tylko z zimą, to musisz wiedzieć, puchowa kurtka zimowa to nie jedyny rodzaj tej odzieży jaki możesz spotkać. Dziś puchowe wypełnienie pojawia się w kurtkach noszonych przez cały rok. Lekka kurtka puchowa sprawdzi się doskonale latem podczas chłodniejszych wieczorów czy wtedy, gdy czekasz w cieniu na stanowisku wspinaczkowym. Takie kurtki nie muszą być wypełnione puchem gęsim, ani też mieć najwyższych wartości sprężystości puchu.

Podobnie z kurtkami codziennymi i cienkimi kurtkami uniwersalnymi, w przypadku których można zdecydować się na niższy stosunek ilości puchu do pierza, kaczy puch czy mieszankę naturalnego puchu gęsiego i kaczego.
Choć zaletą kurtki puchowej jest jej pakowność, to stałe przebywanie w stanie ściśniętym nie służy puchowi. Dlatego kurtkę należy przechowywać w stanie rozwieszonym, aby puch się nie zbijał i zachowywał swoje parametry.
Największym wrogiem takiej odzieży jest zawilgocenie kurtki puchowej. Suszenie trwa dość długo i koniecznie w jego trakcie należy roztrzepywać puch by nie stał się on zbity. Podobnie po praniu- aby skutecznie suszyć kurtkę puchową, najlepiej robić to w suszarce bębnowej z dodatkiem piłek tenisowych, które rozbijają puch.
Dowiedz się więcej jak dbać o kurtkę puchową i co zrobić, gdy puch będzie zbity po praniu – kliknij tutaj.
Przy wyborze kurtki puchowej kieruj się tym, do czego będziesz jej używać. Im bardziej wymagających warunków się spodziewasz tym parametr sprężystości puchu powinien być wyższy, a ilość wypełnienia większa. Zwracaj też uwagę na detale bo producenci kurtek puchowych dobrej jakości dbają też o ich konstrukcję, materiał zewnętrzny i wykończenie. Kierując się tym na pewno znajdziesz idealną kurtkę puchową dla siebie.
Kosmiczne, śmieszne, kiczowate, w sam raz dla klauna – takie określenia pojawiały się, gdy 2009 r. Hoka (wtedy Hoka One One) wprowadzała na rynek swoje pierwsze modele butów. Minęło kilka lat i wyśmiewane początkowo buty biegowe stały się kultowymi. Jeśli biegasz, zarówno w terenie, jak i na asfalcie, na pewno znasz tę nazwę. Hoka wyznacza dziś trendy na rynku biegowym. Czas więc poznać jej historię i największe atuty.
W 2007 r. Nicolas „Nico” Mermound, biegacz ultra, a jednocześnie konstruktor i projektant sprzętu zajął 3 miejsce w biegu Ultra-Trail du Mont Blanc na dystansie 170 km. Eksperymentował wówczas z butami o dużej amortyzacji, które mogłyby też pomóc w odciążeniu stawów kolanowych podczas biegów górskich. Niedługo później spotkał się z Jean- Luciem Diardem, były dyrektorem generalnym jednego z potentatów na biegowym rynku obuwniczym. Podczas rozmowy stwierdzili, że ich pomysły są zbieżne, ale jednocześnie idą zdecydowanie pod prąd obowiązującym trendom.

W 2009 r. Christopher McDougall opublikował kultową dziś książkę „Urodzeni biegacze”. Opisuje w niej plemię Indian Tarahumara, którego członkowie biegając boso lub w sandałach z opon samochodowych potrafili pokonać dziesiątki kilometrów bez większych kontuzji i problemów zdrowotnych. W ślad za książką w świecie biegów zagościł minimalizm.
Ale koncepcja Mermounda i Diarda była zupełnie inna. W momencie, gdy większość producentów butów biegowych szła w minimalistyczną konstrukcję i jak najcieńszą podeszwę, oni zaproponowali niemal kosmiczne rozwiązanie. Prawie 3 cm podeszwa, wysoka amortyzacja i wygląd jak filmu. Pierwszy odbiór, ten „na wygląd” był umiarkowanie entuzjastyczny. Buty Hoki wzbudzały śmiech i niedowierzanie. Ale śmiechy znikały, kiedy kolejni sportowcy zaproszeni do testowania wkładali je na nogi i zaczynali biec. Większość nie chciała już oddać swoich modeli testowych, ale postanowiła używać ich do treningów i startów.

Idąc pod prąd obowiązującym trendom twórcy marki Hoka One One (obecnie Hoka) zrewolucjonizowali rynek butów biegowych. Dziś można je zobaczyć na nogach biegaczy ultra podczas maratonów górskich, biegaczy trailowych, tych, którzy biegają na nawierzchniach utwardzonych. Towarzyszą treningom i startom w najważniejszych zawodach, gdzie wspomagają biegaczy w biciu rekordów.
Zobacz wszystkie produkty marki –> Hoka.
Pewnie się zastanawiasz jaki jest sekret butów Hoka i co sprawiło, że obuwie tej marki tak mocno podbiło świat biegów. To połączenie stabilności, lekkości, amortyzacji i wygody. W jaki sposób to osiągnięto? Łącząc to, co wydawało się nie do połączenia- wysoką amortyzację oraz niski drop czyli spadek między piętą a palcami.

Kiedy patrzysz na buty biegowe Hoka, może Ci się wydawać, że są masywne i ciężkie. Jednak dzięki zastosowaniu ultralekkich materiałów, w tym pianki EVA, mają w rzeczywistości bardzo niską wagę. Drugie zaskoczenie następuje po założeniu butów. Pomimo dużej wysokości podeszwy stopa znajduje się w nich stosunkowo nisko, co znacząco poprawia stabilizację. I w końcu to, do czego dążyli minimaliści – niski drop. Mała różnica wysokości pięty i palców (ok. 5 mm, gdy w innych butach to 10-12 mm) pozwala na naturalny krok podczas biegu i poprawia jego dynamikę. Ułatwia też bieganie ze śródstopia, a nie z pięty.
To połączenie sprawiło, że buty zaprojektowane przez Mermounda i Diarda stały się Hoka One One czyli w języku rdzennych mieszkańców Nowej Zelandii „Gotowe na lot” bo chodzenie w butach Hoka przypomina lot. I w ten lot po biegowych szlakach zabierają wciąż kolejnych biegaczy.
W 2010 r. Hoka weszła na rynek amerykański, co zapoczątkowało dynamiczną ekspansję w środowisku biegowym. Marka zaczęła wkrótce różnicować swoje modele, by jak najlepiej sprostać wymaganiom różnych grup biegaczy. W ten sposób powstały 3 kategorie butów Hoka:
Zapraszam Cię teraz na przegląd najważniejszych modeli Hoka w poszczególnych kategoriach.
Modele z kategorii Sky to buty idealne dla biegaczy terenowych, górskich, w tym ultra, szukających butów na twardsze rodzaje nawierzchni. Znajdziesz tu modele:

W kategorii Fly znajdziesz buty startowe, do biegania na asfalcie. Najbardziej znanym i cenionym modelem są tu buty Hoka Carbon – model przeznaczony zarówno na asflat, jak i do biegów terenowych na nawierzchniach twardych. Dzięki carbonowej płytce pozwala na duże przyspieszenie i zapewnia dynamiczne odbicie.
Do codziennych treningów, podczas których duże znaczenie ma wygoda i wysoki poziom amortyzacji służą buty z kategorii Glide. Należą do nich m.in.:

Już po tej prezentacji możesz się zorientować, że buty do biegania Hoka to nie tylko doskonałe parametry, wygoda, ale też niezwykle szeroka oferta. Dzięki temu możesz wybrać buty Hoka, które odpowiadają Twoim potrzebom i wpasowują w Twoje aktywności biegowe. Gdziekolwiek biegasz, z Hoka jesteś gotów do lotu.
Zobacz buty Hoka męskie lub przeskocz do kategorii buty Hoka damskie.
Rękawiczki to niewielki, ale bardzo istotny element wyposażenia outdoorowego. I to nie tylko zimą, przy panujących mrozach. Cienkie rękawiczki sprawdzą się też w przejściowych porach roku, szczególnie wtedy, gdy aktywności towarzyszy wiatr. Choć wiele osób nie zwraca na to uwagi, to rękawiczki, podobnie jak inne części garderoby także się brudzą i wymagają czyszczenia lub przynajmniej odświeżenia. A gdy okazuje się, że dłużej nie da się już w nich chodzić, pojawia się pytanie jak prać rękawiczki. Nie ma na to niestety jednej uniwersalnej recepty więc zapraszam Cię do przeglądu sposobów czyszczenia i pielęgnacji różnych rodzajów rękawiczek sportowych i turystycznych.
Linery to cienkie rękawiczki pięciopalcowe, które mogą być używane zarówno samodzielnie w cieplejsze dni, jak i jako podkład do grubych rękawic ocieplanych, narciarskich czy łapawic. Linery mogą być wykonane z różnorodnych, funkcjonalnych włókien syntetycznych lub naturalnej wełny merino.

Pranie cienkich, elastycznych rękawiczek jest uzależnione od materiału, z jakiego zostały wykonane. Producenci umieszczają zwykle te informacje na metkach i polecam Ci zapoznanie się z nimi by przez nieodpowiednią pielęgnację nie zniszczyć właściwości linerów. Choć zalecenia producenta zawsze powinieneś się traktować priorytetowo, to jest kilka zasad, których powinno się trzymać:
Rękawice softshell używane są jako zabezpiecznie dłoni nie tylko przed chłodem, ale także przed wilgocią i podmuchami wiatru. Nie są w pełni nieprzemakalne, ale nadają się świetnie na lżejsze opady, mżawkę czy wilgotną pogodę. Często pokryte są warstwą impregnującą DWR. Pranie rękawic z takiego materiału wymaga nieco więcej zachodu. Przede wszystkim musisz wiedzieć, że częste pranie wpływa na właściwości softshellu i warstwy DWR. Może on tracić swoją oddychalność oraz właściwości ochronne.

Dlatego w pierwszej kolejności, jeśli zabrudzenia są niewielkie należy się ich pozbywać przez delikatne ścieranie gąbką lub miękką szczoteczką. Na pranie przychodzi czas, gdy rękawiczki są mocno zabrudzone. Wówczas najlepiej jest użyć dedykowanych środków do prania odzieży i sprzętu softshell. Nie tylko usuwają zabrudzenia i odświeżają wygląd, ale także pomagają w utrzymaniu ich właściwości. O czym musisz pamiętać piorąc tego typu rękawiczki?
Pielęgnacja rękawic sportowych i outdoorowych z membraną GORE-TEX i innymi ma bardzo duży wpływ na ich żywotność i utrzymanie właściwości. Podobnie jak w przypadku softshellu, także membrany mogą tracić z czasem swoje zdolności do zatrzymywania wody, wiatru, a także oddychalność. Dlatego tak ważna jest odpowiednia pielęgnacja rękawiczek membranowych. Przede wszystkim polecam Ci używanie preparatów dedykowanych do odzieży i sprzętu z membranami takimi jak GORE-TEX, eVent czy innymi. Nie zatykają one porów, dzięki czemu oddychalność membrany nie ulega obniżeniu. Wiele z tego typu płynów do prania wzmacnia też i odbudowuje właściwości wodoodporne laminatów. Wydatek na właściwy płyn do prania i pielęgnacji membran opłaca się w dłuższej perspektywie ponieważ przedłuża żywotność tego typu odzieży i sprzętu.

Podobnie, jak w przypadku rękawiczek softshell, także rękawice membranowe najlepiej prać ręcznie. W pierwszej kolejności rękawiczki czyścić należy delikatnie z zewnątrz letnią wodą, a dopiero przy bardzo mocnych zabrudzeniach zdecydować się na pranie. Pokażę Ci teraz krok po kroku jak wygląda pranie rękawic narciarskich i rękawic GORE-TEX.
Zobacz rękawiczki GORE-TEX w naszej ofercie.
Jeżeli posiadasz skórzane rękawiczki narciarskie, sportowe lub turystyczne pamiętaj, że nie należy ich prać w pralce. Częste czyszczenie i pranie, nawet ręczne może wysuszyć skórzane rękawiczki, co prowadzi do ich pękania i powstawania uszkodzeń. Dlatego w razie powstania zabrudzeń najlepiej jest wyczyścić je wilgotną szmatką z mydłem o dużej zawartości tłuszczu. Dodatkowo po czyszczeniu można użyć preparatu do pielęgnacji skóry, który ją odżywi i uelastyczni. Sprawdź czy Twoje rękawiczki skórzane mają wyjmowaną wkładkę. Jeśli tak, możesz ją wyprać oddzielnie, zgodnie z zaleceniami producenta i umieścić z powrotem wewnątrz rękawic.

Na najtrudniejsze warunki pogodowe wielu producentów oferuje rękawice z ociepliną syntetyczną lub naturalnym puchem. Przy ich czyszczeniu także w pierwszej kolejności musisz sięgnąć po oficjalne zalecenia producenta. Pamiętaj, że puch naturalny zbija się w kontakcie z wilgocią, a jego suszenie wymaga roztrząsania, by nie powstały zbite płaty. Łatwiej znoszą kontakt z wodą ociepliny syntetyczne, które często mają także właściwości szybkoschnące. W wielu przypadkach rękawice ocieplone mają równocześnie membranę, powłokę hydrofobową lub są wykonane z softshellu. Z tego względu przy ich praniu musisz brać pod uwagę także zalecenia dotyczące pielęgnacji powłoki.
Rękawice outdoorowe- niby mały, ale jakże ważny element wyposażenia każdego turysty. Warto dobrze zadbać o swoje rękawice GORE-TEX, narciarskie czy trekkingowe by służyły przez lata i nie traciły swoich właściwości.
Jedne rękawiczki w wyposażeniu każdego fana i każdej fanki gór to czasem za mało. Pod tym linkiem znajdziesz świetne rękawiczki trekkingowe.
Broad Peak pojawia się na horyzoncie zaledwie kilka godzin po tym, gdy wejdzie się na lodowiec Baltoro. Jego sylwetka z głęboką przełęczą oraz wyglądającą z daleka na niemal płaską granią odróżnia się od okolicznych, ostro strzelających w niebo wierzchołków. Piękny widok i wspaniała historia podbojów, w której Polacy zapisali swoje wybitne karty. Dziś Broad Peak, podobnie jak większość ośmiotysięczników w Himalajach i Karakorum, staje się celem wypraw komercyjnych, ale jeszcze do niedawna wyzwanie to podejmowali jedynie nieliczni. Zabiorę Cię dziś w Karakorum i pokażę największe sukcesy i tragedie polskiego himalaizmu na Szerokim Szczycie.
Liczący 8051 m n.p.m. Broad Peak to dwunasty najwyższy szczyt Ziemi. Wznosi się w Karakorum, nad lodowcem Godwin-Austen, na granicy Pakistanu i Chin. Masyw jest rozłożysty, z licznymi bocznymi ramionami i graniami. Właśnie z tego względu pod koniec XIX w. Martin Conway nazwał go Szerokim Szczytem, w języku balti Falchan Kangri.
Przeczytaj ten artykuł i poznaj najwyższe szczyty świata.

Główny wierzchołek otoczony jest niższymi, z których jeszcze dwa Rocky Summit oraz Broad Peak Central (Middle) przekraczają 8000 m n.p.m. W masywie zaznacza się wyraźnie głęboka, mająca 7800 m n.p.m. przełęcz oddzielająca wierzchołki Broad Peak Middle oraz główny szczyt.
Pierwszego wejścia na Falchan Kangri dokonali w 1957 r. Austriacy Hermann Buhl, Kurt Diemberger, Marcus Schmuck i Fritz Wintersteller.
Polscy himalaiści nie załapali się na pierwszą falę zdobywania ośmiotysięczników w Himalajach i Karakorum. Gdy kształtowało się nasze wielkie pokolenie wspinaczy lat siedemdziesiątych wszystkie ośmiotysięczniki (a w zasadzie ich główne wierzchołki) były już zdobyte. Ale w Masywie wciąż dziewiczy pozostawał Broad Peak Central 8011 m n.p.m. To właśnie on stał się celem pierwszej polskiej wyprawy na Falchan Kangri zorganizowanej przez Klub Wysokogórski z Wrocławia. Jej kierownikiem był Janusz Fereński.

Wyprawa działała na Broad Peaku od 30 czerwca i mozolnie zakładała kolejne obozy. Do ataku szczytowego 26 lipca ruszyły dwa zespoły Roman Bebak, Marek Kęsicki i Janusz Kuliś oraz Kazimierz Głazek, Bohdan Nowaczyk i Andrzej Sikorski. W czasie jego trwania zawrócił do bazy Bebak. Pozostała piątka dotarła do przełęczy i pomimo załamania pogody 28 lipca o 19:30 stanęła na wierzchołku. Późna pora, śnieżyca i mocny wiatr złożyły się na tragedię, która później się rozegrała. Podczas zjazdu na przełęcz na stronę chińską spadł Nowaczyk. Pozostali zabiwakowali, a nad ranem mocno wyczerpani zaczęli zjazd w dół. Przeżyło tylko dwóch – Głazek i Kuliś, którzy pomimo odmrożeń i kolejnego biwaku w ekstremalnych warunkach pogodowych dotarli w nocy z 1 na 2 sierpnia do bazy.
W 1982 r. Jerzy Kukuczka i Wojciech Kurtyka działający w ramach polskiej wyprawy na K2 kierowanej przez Janusza Kurczaba postanowili odbyć aklimatyzację na zboczach Falchan Kangri. Zarówno pogoda, jak i ich siły pozwoliły im jednak zdobyć szczyt. Próżno szukać informacji o tym sukcesie w wydawanych wówczas albumach czy wspomnieniach. Z jakiego powodu? Prozaicznego, a zarazem mogącego mieć brzemienne skutki. Polska wyprawa posiadała pozwolenie jedynie na zdobycie K2. Wejście na Broad Peak było złamaniem prawa, co mogło skutkować np. zakazem wjazdu do tego kraju podczas kolejnych wypraw, czy nawet trudności dla innych polskich wspinaczy. Informacje o wejściu krążyły oczywiście w środowisku, ale oficjalnie zaczęły się pojawiać w książkach i opracowaniach dopiero po kilkudziesięciu latach.
Latem 1983 r. oficjalnie w ramach szwajcarskiej wyprawy kierowanej przez Stefana Wornera działały na Szerokim Szczycie Anna Czerwińska i Krystyna Palmowska. W rzeczywistości tworzyły własną kobiecą grupę. Dwa pierwsze ataki szczytowe 15 i 24 czerwca zakończyły się niepowodzeniem, ale 29 czerwca Palmowska i Czerwińska dotarły za jednym zamachem z bazy do obozu III. Podczas ostatecznego ataku Czerwińska pozostała na Rocky Summit i rozpoczęła odwrót, zaś Palmowska stanęła o 15:30 na głównym wierzchołku będąc tu pierwszą kobietą w historii. 1 lipca obie himalaistki powróciły do bazy.

W wyprawie latem 1984 r. brała udział cała czołówka polskich himalaistów- Wielicki, Majer, Fiut, Pawłowski, Kukuczka. 14 lipca na szczycie stanęli Janusz Majer, Walenty Fiut i Ryszard Pawłowski, którzy działali na Drodze Pierwszych Zdobywców. Zaledwie godzinę po nich wierzchołek główny zdobył Krzysztof Wielicki. Dokonał spektakularnego osiągnięcia, którym było wejście i zejście w stylu alpejskim w ciągu jednej doby z bazy na ośmiotysięcznik. Wielicki wystartował o godzinie 0:30, a do bazy zszedł o 22:20.
Zobacz fragment filmu Polskie Himalaje opowiadający o trawersie Kukuczki i Kurtyki.
Podczas tej wyprawy spektakularnego wyczynu dokonali też Kukuczka i Kurtyka. Wyruszając z bazy 13 lipca wytyczyli nową drogę od północy i poprowadzili trawers całego masywu stając 17 lipca na szczycie i schodząc do bazy drogą austriacką.
W latach osiemdziesiątych zdobywanie ośmiotysięczników zimą stało się „polską specjalnością”. Na przełomie 1987 i 1988 r. Andrzej Zawada kierował polsko-kanadyjską wyprawą zimową na K2. Miał to być kolejny kamień milowy w historii polskiego himalaizmu. Ekstremalne warunki kończyły fiaskiem kolejne próby zdobycia najwyższego szczytu Karakorum. W tej sytuacji uczestnik wyprawy Aleksander Lwow namówił Zawadę na zmianę celu i zaatakowanie w stylu alpejskim Falchan Kangri. Po uzyskaniu zgody wyruszył razem z Maciejem Berbeką. Po osiągnięciu przełęczy pogoda gwałtownie pogorszyła się. Lwow zdecydował się na pozostanie w namiocie, zaś Berbeka kontynuował wspinaczkę.
Zobacz oficjalny zwiastun filmu inspirowanego historią Macieja Berbeki:
Kolejne godziny przynosiły coraz gorszą pogodę, zamieć i szalejący wiatr. Lwow czekał na Berbekę przez ponad dobę. Jego powrót do namiotu był niemal cudem. Tym bardziej, że był to powrót himalaisty przekonanego o tym, że właśnie jako pierwszy człowiek zdobył Broad Peak zimą. Można powiedzieć, że to właśnie tu zaczyna się tragiczna historia Macieja Berbeki. W rzeczywistości nie był na głównym wierzchołku, ale na Rocky Summit, o czym wiedzieli pozostali uczestnicy. Gdy zgłosił się ze szczytu nie wyprowadzano go z błędu bojąc się, że może podjąć dalszą wspinaczkę. Wrócił do Polski w glorii zdobywcy, a o całej sprawie dowiedział się dopiero kilka miesięcy później z „Taternika”, co położyło się cieniem na jego życiu. Niemniej podczas tej wyprawy Berbeka osiągnął zimowy rekord wysokości w Karakorum wchodząc na 8030 m n.p.m.

Polska historia zdobywania Falchan Kangri zimą została dopełniona 5 marca 2013 r. Na szczycie stanęli wówczas Adam Bielecki, Artur Małek, Maciej Berbeka i Tomasz Kowalski. Kierownikiem był Krzysztof Wielicki, który namówił na udział w wyprawie Macieja Berbekę. Ogromny sukces polskiego himalaizmu zimowego zmienił się w tragedię ponieważ podczas zejścia zginęli Berbeka i Kowalski. Wydarzenia te były inspiracja dwóch książek, zaś historia Macieja Berbeki stała się kanwą filmu „Broad Peak”, który w 2022 r. trafił na platformę Netflix i do wybranych kin.
Wykorzystaj link i poznaj inne filmy o himalaistach, które warto obejrzeć.
Opisane przeze mnie wyprawy nie wyczerpują listy polskich wejść na Broad Peak. Na liście zdobywców znajdują się także:
Leżący w sąsiedztwie K2 Broad Peak jest górą, na której rozgrywały się sukcesy i tragedie polskiego himalaizmu. Spektakularne dokonania mieszały się z tragediami. Pamięć o tych drugich wydarzeniach najlepiej czuje się na niedalekim Kopcu Gilkeya, gdzie upamiętniono tych, którzy nie wrócili do bazy.
Softshell to rodzaj materiału, z którego szyta jest odzież outdoorowa. Zaczął wdzierać się do świata trekkingowego i wspinaczkowego stosunkowo niedawno, ale bardzo szybko zaskarbił sobie rzeszę wiernych fanów.
Oddychająca, elastyczna tkanina, która chroni przed wiatrem i wilgocią trafiła najpierw do produkcji kurtek, a następnie także spodni. Niemal każdy z liczących się producentów odzieży outdoorowej ma dziś swoje własne tkaniny softshellowe. Nie inaczej jest z cenioną marką Salewa, która opracowała softshellową tkaninę Durastretch®. Pokażę Ci dziś spodnie trekkingowe i wspinaczkowe Salewa wykonane z softshellu.
Durastretch®, z którego szytych jest wiele modeli kurtek i spodni męskich i damskich Salewa jest opracowanym przez tę markę materiałem softshellowym. Występuje w kilku odmianach, w zależności od przeznaczenie odzieży. Jego podstawowymi zaletami są:

Softshell Salewa ma różne grubości, a wykonane z niego spodnie mogą być noszone zarówno latem, jak i zimą. Niektóre jego wersje mają powłoką hydrofobową, która chroni przed wilgocią. Nie daje pełnej wodoodporności i przy silnych opadach czy ulewach prędzej czy później przemoknie, ale doskonale sprawdzi się podczas wilgotnej pogody, na siąpiącej mżawce czy lżejszych opadach. Da także ochronę przy kontakcie z mokrym podłożem czy skałami. W części materiałów Durastretch® zastosowano też technologie, które skutecznie chronią przed wiatrem i tym samym zapewniają lepszy komfort termiczny, nawet gdy podmuchy są naprawdę silne.
Czas teraz przyjrzeć się jakie spodnie softshell ma w swojej ofercie Salewa. Są one przeznaczone do różnych rodzajów aktywności i przedstawię je właśnie pod kątem najbardziej optymalnego zastosowania. Są to zarówno spodnie Salewa damskie, jak i męskie oraz dziecięce. O tym czy dane spodnie są softshellowe czy nie możesz dowiedzieć się w większości przypadków już z nazwy ponieważ jeśli zastosowano w nich Durastretch®, znajdziesz tu oznaczenie DST.
Zobacz spodnie softshell Salewa damskie.
W dziale przeznaczonym do turystyki wysokogórskiej znajdzie dwa modele spodni softshellowych, dostępne w wersji damskiej i męskiej. Pierwsze, to model Ortales DST Pant. Zastosowano w nich tkaninę softshellową z dodatkiem wełny, co daje im lepsze właściwości termiczne. Chronią przed wiatrem i są wyposażone w powłokę hydrofobową. Rozciągliwy w 4 kierunkach materiał sprawia, że nie krępują ruchów, a dodatkowo w ich kroju zastosowano klin w kroku i ergonomicznie profilowane kolana. Spodnie mają praktycznie rozmieszczone kieszenie, zasuwane na zamki otwory wentylacyjne na nogach i wzmocnienia na wewnętrznej stronie nogawek.

Drugim modelem spodni wysokogórskich są Lagorai DST Pants, które sprawdzą się także na skiturach. W ich składzie oprócz Nylonu i Elastanu znajdują się poliester. Są odporne na wiatr, zabezpieczone przed wilgocią powłoką hydrofobową oraz rozciągliwe w 4 kierunkach. Od wewnętrznej strony nogawek umieszczono wstawki z cordury, a nogawki są rozsuwane w dolnej części by łatwiej zakładać i dopasowywać je do butów narciarskich lub wysokogórskich.
Wspinaczkowe softshellowe spodnie Salewa to przede wszystkim linia Agner, w której możesz znaleźć modele o różnej grubości:
Wszystkie zabezpieczają przed wiatrem, odznaczają się rewelacyjną oddychalności, odpornością na przecieranie oraz elastycznością. Mają dopasowany krój Athletic fit, klin w kroku, a rozmieszczenie kieszeni i konstrukcja paska są kompatybilne z uprzężami wspinaczkowymi.

Model Agner DST zabezpieczony jest przed wilgocią powłoką hydrofobową DWR. Jest też wykonany z dwóch rodzajów materiału Durastretch®, które rozmieszczono zgodnie z zasadami bodymappingu. Dzięki temu w miejscach o zwiększonej potliwości wilgoć i ciepło są odprowadzane jeszcze sprawniej. Z kolei w modelu Agner Orval 3 DST znajdziesz wzmocnienia od wewnętrznej strony nogawek oraz zamki pozwalające na lepsze dopasowanie do butów. Na cieplejsze dni Salewa ma w ofercie spodnie Agner Light 2 DST Pant. Wykonane są z cieńszego materiału Durastretch, który bardzo dobrze oddycha i są rozciągliwe 2 kierunkach. Ta wersja ma elastyczny pas bez zapięcia i rozporka.
Jeszcze więcej o kolekcji Agner dowiesz się –> klikając tutaj.
W dziale trekkingowym chcę zwrócić Twoją uwagę na 2 linie spodni softshellowych Salewa- Puez i Talvena. Spodnie Salewa Puez znajdziesz w dwóch wersjach: Puez Hemp Cargo oraz Puez DST Cargo. Pierwsze z nich wykonane są z połączenia materiału Alpine Hemp zawierającego włókna konopne o właściwościach termoregulacyjnych z softshellowym Durastretch®. Dzięki ich odpowiedniemu rozmieszczeniu spodnie bardzo dobrze odprowadzają wilgoć podczas ruchu. Jest to model o kroju Regular, z dużymi kieszeniami, w tym kieszenią cargo oraz klinem w kroku dla lepszej mobilności. Podobny krój mają spodnie Salewa Puez DST Cargo wykonane z materiału Durastretch®. Odznaczają się oddychalnością, szybkim wysychaniem, a dzięki powłoce hydrofobowej DWR są odporne na wilgoć. Mają też pojemne kieszenie przednie i dwie duże, zasuwane kieszenie cargo na udach.

Niezwykle wszechstronne softshellowe spodnie trekkingowe Salewa to model Talvena 2 DST 2/1 Pant. To spodnie z odpinanymi nogawkami, które w razie potrzeby można łatwo przekształcić w szorty. Mają też rozpinane u dołu nogawki, które łatwo dopasować do obuwia, szeroki, elastyczny pas z dwoma napami i szlufkami oraz zasuwane kieszenie. Podobnie jak inne modele uszyte z materiału Durastretch® bardzo dobrze odprowadzają wilgoć i szybko wysychają oraz są elastyczne i nie ograniczają ruchów. W linii Talvena znajdziesz też spodnie Talvena 2 DST Pant o bardzo dużej wytrzymałości na przecieranie, które są też niezwykle lekkie i pakowne, co oznacza, że łatwo schowasz je w plecaku.
Zobacz spodnie softshell Salewa męskie.
Jeśli szukasz spodni softshellowych do naprawdę intensywnych, szybkich trekkingów zwróć uwagę na linię Salewa Pedroc. Wykonane są z lekkich rodzajów softshellu Durastretch® o gramaturze 123 do 140 g/m2, mają dopasowany krój Athletic Fit i zapewniają bardzo dobre odprowadzanie wilgoci przy dużym wysiłku fizycznych i szybkich wędrówkach.
W tej linii dostępne są 4 modele:
Pokażę Ci teraz najważniejsze cechy każdego z tych modeli.
Pedroc PRO DST to spodnie softshellowe, w których zastosowano materiał Durastretch® o dwóch grubościach, rozmieszczony zgodnie z zasadami bodymappingu. Dlatego też odznaczają się ekstremalnie sprawnym odprowadzaniem wilgoci, a także szybkim wysychaniem. Mają elastyczny pas z zapięciem, profilowane kolana oraz klin w kroku, który poprawia mobilność.

Spodnie Pedroc 2 DST 2/1 Pant to model z odpinanymi nogawkami, który szybko można zmienić w szorty. Jest zabezpieczony przed wilgocią powłoką hydrofobową, sprawnie odprowadza wilgoć, a dzięki rozciągliwemu materiałowi i klinowi w kroku daje pełną swobodę ruchów.
Na cieplejsze dni dobrym rozwiązaniem są spodnie Pedroc 2 DST Light Pant wykonane z lżejszego materiału. Są oddychające, szybkoschnące i rozciągliwe, a konstrukcja wykorzystująca bodymapping pozwala na bardzo sprawne odprowadzanie wilgoci. Ten model ma całkowicie elastyczny pas bez zapięcia i rozporka oraz płaską kieszeń na udzie zasuwaną na zamek.
Na koniec chcę Ci pokazać spodnie Salewa Pedroc 4 DST, które znajdziesz w wersji Regular, Short i Long. Łatwiej więc dobrać ich długość do swojej wysokości. Są to wytrzymałe, elastyczne spodnie do szybkich trekkingów i hikingu, pokryte powłoką hydrofobową. Odznaczają się wysoką oddychalnością, szybkim wysychaniem oraz bardzo wygodnym krojem z elastycznym paskiem wyposażonym w zapięcie i rozporek.
O kolekcji Pedroc przeczytasz więcej –> tutaj.
Wybierając spodnie softshell Salewa wybierasz ekologiczne i zrównoważone podejście do produkcji. Modele z linii Agner, Puez, Pedroc, Ortales i Lagorai posiadają znak Salewa Committed. To wewnętrzny certyfikat oznaczający produkcję o zmniejszonym niekorzystnym wpływie na środowisko, wykorzystującą materiały z recyklingu, powłoki DWR bez szkodliwych związków PFC, mniejszą ilość chemikaliów, a także kontrolę pod kątem odpowiedzialności społecznej.
Jeśli podobnie, jak wielu innych miłośników outdooru nie wyobrażasz już sobie aktywności bez softshellu, to na pewno staniesz przed koniecznością zakupu spodni z tego materiału. Oferta marki Salewa jest na tyle różnorodna, że swój idealny model spodni softshell znajdzie tu każdy.
Arc’teryx to marka, która w środowiskach wspinaczkowych i związanych z zaawansowanym trekkingiem doczekała się miano kultowej. Pochodzący z Kanady producent plasuje się na półce Premium odzieży i sprzętu outdoorowego, a jego specjalnością są kurtki, w tym kurtki softshell. O nich właśnie chcę Ci dzisiaj opowiedzieć. Poznaj materiały, z których korzysta Arc’teryx oraz kurtki softshell damskie i męskie tej marki.
Marka Arc’teryx mająca w logo jurajskiego tetrapoda Archeopteryxa pochodzi z Kanady. Jest obecna na rynku od 1989 r. i początkowo zajmowała się, jeszcze jako Rock Solid szyciem uprzęży wspinaczkowych. Mimo swojej ceny były one chętnie kupowane przez wspinaczy ze względu na niezawodność i funkcjonalność.
W 1995 twórca marki Dave Lane zaprosił do współpracy Jeremy’ego Guarda. Wówczas w ofercie producenta, który zmienił nazwę na Arc’teryx pojawiła się odzież, a celem stało się stworzenie idealnej kurtki wspinaczkowej. Kamieniem milowym młodej firmy stało się podpisanie umowy z właścicielem marki GORE-TEX®, dzięki czemu ta membranowa technologia trafiła do kurtek Arc’teryx.

Od początku swojej obecności na rynku Arc’teryx stawiał na nowatorskie rozwiązania, najwyższej jakości materiały oraz funkcjonalności. Dlatego odzież tej marki, choć plasująca się na dość wysokiej półce cenowej doczekała się miana kultowej. Chętnie sięgają po nią profesjonaliści – przewodnicy, ratownicy oraz instruktorzy. Dla nich odzież outdoorowa to jednocześnie narzędzie pracy, które musi działać w najbardziej wymagających warunkach terenowych i pogodowych.
O kultowych kurtkach Arcteryx przeczytasz w tym artykule.
Softshell to materiał, który pojawił się na outdoorowym rynku w pierwszej dekadzie XXI w. i bardzo szybko zdobył sobie rzesze zwolenników. Był pomyślany jako kompromis między cięższymi membranami, które wówczas dość mocno ograniczały ruch, a dzianinami typu fleece i im podobnymi, dającymi dużą swobodę poruszania, ale jednocześnie nie zabezpieczającymi przed wodą czy wiatrem. Softshell jako kompromis wziął trochę z obydwu grup i jednocześnie przełamał ścisły podział w warstwowym stosowaniu odzieży outdoorowej.
Czym więc się charakteryzuje?
Arc’teryx, podobnie jak inni renomowani producenci sprzętu outdoorowego opracował swoje własne materiały softshellowe. Dzięki ich szerokiej gamie możliwe jest tworzenie kurtek softshell Arc’teryx do różnych zastosowań.
Jakie materiały znajdziesz w softshellach tej marki?

Dzięki współpracy Arc’teryx z marką GORE-TEX® w części softshelli wykorzystywana jest technologia GORE-TEX® Infinium™. To 2 warstwowa membrana będąca warstwą zewnętrzną odzieży. Jest elastyczna, miękka, nie ogranicza ruchów doskonale sprawdza się zarówno w odzieży outdoorowej, jak i miejskiej. Membrana w pełni zatrzymuje nawet najbardziej gwałtowne podmuchy wiatru, a hydrofobowa powłoka sprawia, że jest odporna na wilgoć i lżejsze opady. Jest też ekstremalnie oddychająca, zapewniając komfort podczas intensywnego ruchu i w cieplejsze dni.
Zobacz wszystkie:
– kurtki sostshell Arcteryx męskie
– kurtki softshell Arcteryx damskie
Flagową kurtką softshell Arcteryx jest linia Gamma. Występuje ona w kilku odmianach, o których chcę Ci teraz nieco więcej opowiedzieć. To kurtka stworzona do zaawansowanych trekkingów i wspinaczki, chętnie wybierana przez profesjonalistów.
Sprawdź, jakie modele są dostępne w tej linii:
Do zastosowań trekkingowych i hikingowych Arc’teryx przygotował softshell Kadin Hoody dostępny w wersji męskiej i damskiej. Zastosowano w nim membranę GORE-TEX® Infinium, która przy lekkości i elastyczności jest wiatroodporna i chroni przed lżejszymi opadami. Ma też rewelacyjne właściwości oddychające i niezwykle sprawnie odprowadza wilgoć. Model Kadin ma zasuwane wywietrzniki pod pachami, regulowany kaptur i dwie boczne kieszenie. Jego zaletą jest duża pakowność – po użyciu może być złożony do własnej kieszeni.

W kolekcji Arc’teryx znajdziesz też wszechstronne softshelle Proton LT Hoody i Proton Hybrid Hoody. Wykorzystują one materiał Fortius™ Air, który łączy wysoką oddychalność z ochroną przed wiatrem. Ten model wyposażony jest w ocieplony wypełnieniem Coreloft kaptur, który zwiększa komfort termiczny. Model Proton Hybrid Hoody łączy tkaninę Fortius™ Air z membraną GORE-TEX® Infinium, która umieszczona jest na ramionach i kapturze, czyli w miejscach najbardziej narażonych na kontakt z wodą. W wersji Proton LT Hoody znajduje się jedynie kieszeń piersiowa, zaś w Proton Hybrid Hoody dwie kieszenie boczne i kieszeń piersiowa.
Dla projektantów Arc’teryx ważne jest, by przenosić sprawdzone rozwiązania outdoorowe do życia codziennego. Dlatego powstał softshell Solano Hoody. To kurtka miejska z kapturem dostępna w wersji damskiej i męskiej. Zastosowano w nim dwuwarstwową membranę GORE-TEX® Infinium™, która chroni przed wiatrem i lżejszymi opadami oraz zapewnia wysoką oddychalności. Wnętrze kaptura i rękawów ma nylonową podszewkę, zaś na korpusie zastępuje ją szczotkowana podszewka typu fleece, która daje ciepło i jest przyjemna w dotyku.
Softshelle Arc’teryx to połączenie nowoczesnych materiałów oraz funkcjonalnych krojów i rozwiązań sprawdzających się w outdoorze i na co dzień. Dzięki szerokiej gamie modeli możesz wybrać ten, który najlepiej nadaje się do Twoich potrzeb, nie martwiąc się o jakość i właściwości, które zawsze w przypadku tej marki są na najwyższym poziomie.
Kliknij w nazwę marki i zobacz wszystkie produkty marki Arcteryx.
Beskidy są rozległe i zróżnicowane. Ale ona jest tylko jedna- Babia Góra, Królowa Beskidów, nazywana też Kapryśnicą czy Matką Niepogód. To najwyższy szczyt Beskidów Zachodnich, a wyższe od niej góry wznoszą się w Polsce jedynie w Tatrach. Babia Góra to bardzo popularny cel turystycznych wycieczek, a szczególną sławą cieszą się tutejsze wschody i zachody słońca. Szlaków prowadzących na szczyt jest kilka i opowiem Ci o nich nieco więcej. Zapraszam Cię w Beskid Żywiecki.
Babia Góra ma wysokość 1725 m n.p.m. i wznosi się w południowo- wschodniej części Beskidu Żywieckiego. Na północ od niej znajduje się jedna z najdłuższych polskich wsi- Zawoja, zaś na południe jej zbocza opadają na polską i słowacką Orawę.
Diablak, bo tak nazywana jest często szczytowa część Babiej Góry to jedyne miejsce w polskich Beskidach, gdzie można obserwować pełny przekrój pięter górskiej roślinności, do regla dolnego po skalne rumowiska, a także jedno z nielicznych, gdzie rośnie kosodrzewina. W krajobrazie masywu bardzo mocno zaznaczyła się działalność lodowca z okresu ostatniego zlodowacenia.

Wszystko to sprawia, że Babia Góra jest szczytem wyjątkowym, a bycie tym „naj” dla Beskidu Żywieckiego, Beskidów Zachodnich i polskich Beskidów dodatkowo podnosi jej atrakcyjność w oczach turystów. Nie mogę też nie wspomnieć o widokach jakie się stąd rozciągają. A co widać z Babiej Góry? Może łatwiej byłoby wymienić czego nie widać. Świetnie widoczne są oczywiście Tatry, ale także słowackie Niżne Tatry, Wielka i Mała Fatra czy Góry Choczańskie. Z polskich gór widać Gorce, Beskid Wyspowy, Beskid Śląski, Beskid Żywiecki, Beskid Sądecki, Pieniny, a jak przypatrzysz się bardziej dokładnie to dostrzeżesz też Beskid Niski, a konkretnie jeden z jego szczytów czyli Chełm nad Grybowem. A teraz kilka niespodzianek (tak, tak mam lekkiego świra na punkcie dalekich widoków). Przy dobrej widoczności i odrobinie szczęścia z Babiej Góry możesz „złapać” Sudety! – a konkretnie Pradziada odległego o 175 km oraz… Góry Świętokrzyskie (Łysica) znajdujące się w podobnej odległości.
O Babiej Górze pisaliśmy już w kontekście zdobywania Korony Gór Polski. Zobacz artykuł „Korona Gór Polski – Babia Góra” z konkretnym planem na wycieczkę.

Zjawiskowe są wschody i zachody słońca na Babiej Górze, a także widoki w czasie inwersji, gdy wierzchołek znajduje się ponad chmurami. Poniżej rozciąga się morze mgieł i chmur, nad którym sterczą jedynie wierzchołki gór. Zobacz teraz jak tam wejść.
Najważniejszym centrum turystycznym w rejonie Babiej Góry jest Zawoja. To duża i przede wszystkim długa wieś leżąca u jej północnych podnóży. Ma liczne, rozciągnięte na długości ponad 15 km osiedla, a dogodnymi punktami wyjścia na Diablak są Zawoja Markowa, Zawoja Policzne i Zawoja Czatoża.

Jeśli wybierasz się na Babią Górę od tej strony to na trasie czeka Cię wizyta na Markowych Szczawinach, gdzie znajduje się węzeł szlaków i schronisko PTTK. Jak się tam dostać:
Schronisko PTTK Markowe Szczawiny stoi na wysokości 1180 m n.p.m. To nowy, oddany do użytku w 2010 r. budynek, ale miejsce z historią. Pierwsze schronisko wybudowało tu w 1906 r. Towarzystwo Tatrzańskie, a inicjatorem budowy był Hugo Zapałowicz, jeden z prekursorów beskidzkiej turystyki. Budynek był kilkukrotnie rozbudowywany, ale na początku XXI w. podjęto decyzję o jego rozbiórce i wybudowaniu nowego schroniska.
Jeśli planujesz podziwiać wschód lub zachód słońca na Babiej Górze, to nocleg na Markowych Szczawinach będzie bardzo dobrym pomysłem.
Najpopularniejsza, całoroczna trasa na Babią Górę ze schroniska Markowe Szczawiny prowadzi przez Przełęcz Brona. To fragment Głównego Szlaku Beskidzkiego oznakowanego kolorem czerwonym. Wejście zajmuje około 1 h 40 min. Prowadzi początkowo lasem, dość stromo do Przełęczy Brona, a stąd najpierw wśród kosówki, a potem skalnymi rumowiskami do obłej kopuły szczytowej Diablaka.

Powyżej lasu szlak wyznakowany jest na tyczkach, które pomagają szczególnie podczas mgły czy przy większej ilości śniegu. Trasa od Przełęczy Brona, dość oczywista przy ładnej pogodzie, potrafi jednak sprawić sporo problemów przy gorszej widoczności więc pamiętaj by zwracać uwagę na te oznaczenia.
Trudniejszym, ale wyjątkowo pięknym szlakiem prowadzącym od schroniska PTTK Markowe Szczawiny na Babią Górę jest oznakowana żółtymi znakami Perć Akademików. Wytyczył ją w 1925 r. Władysław Midowicz i jest to jedyny w Beskidach szlak ubezpieczony łańcuchami i klamrami. Z tego względu trasa ta jest jednokierunkowa (do góry) oraz otwarta jedynie od 1 maja do 30 października (w razie utrzymującej się pokrywy śnieżnej Babiogórski PN może zdecydować o przedłużeniu zamknięcia).

Wejście na Diablak Percią Akademików wymaga pewnej odporności na ekspozycję – w kilku miejscach idzie się eksponowaną półką skalną, ale jednocześnie jest niezwykle widokowe. Nie jest to trasa polecana dla małych dzieci oraz osób mających problemy z lękiem przestrzeni.
Drugim bardzo popularnym miejscem startu na Babią Górę jest Przełęcz Krowiarki. Znajduje się tu (ok. 100 m poniżej przełęczy od południa) parking oraz punkt kasowy. Latem dojeżdża też sezonowa komunikacja z Zawoi. Trasa prowadzi grzbietem masywu z pięknymi widokami na północ i południe, wznosząc się i pokonując kolejno Sokolicę i Kepę i oznakowana jest czerwonymi znakami (GSB). Największe podejście pokonuje się w lesie nad przełęczą, na wejściu na Sokolicę (ok. 400 m na 1,5 km długości). Dalej grzbiet jest łagodniejszy i kolejne 330 m rozciągnięte jest już na prawie 3 km. Na szczyt z Przełęczy Krowiarki wchodzi się około 2h 20 min.

Wrócić można tą samą drogą lub schodząc przez Przełęcz Brona na Markowe Szczawiny (ok. 1h 10 min) i dalej wygodnym trawersem Górnego Płaju (znaki niebieskie) dojść po kolejnych 2 h na Krowiarki.
Jeśli chcesz wybrać się na Babią Górę mniej uczęszczanymi szlakami możesz wybrać wejścia od strony polskiej i słowackiej Orawy.
Najwyższy szczyt Beskidów kusi o każdej porze roku, a w ostatnich latach jest coraz chętniej odwiedzany także zimą. I nie ma się co dziwić. Jest tu wówczas zjawiskowo. Do wejść zimowych najlepsze są szlaki:
Perć Akademików zimą jest zamknięta.
W styczniu 2023 r. Babiogórski PN ogłosił pilotażowy program udostępniania szlaków skiturowych na Babiej Górze w okresie zimowym. Informacje o przebiegu szlaków skiturowych i zasadach na nich panujących znajdują się na stronie Parku.
Więcej informacji o Babiej Górze na skiturach znajdziesz, gdy –> klikniesz tutaj.

Pamiętaj, że zimą Diablak jest zdradliwy. Wieją tu bardzo mocne wiatry, a na grzbiecie szybko można się wychłodzić. Dodatkowym utrudnieniem jest pojawiające się oblodzenie (minimum raczki to tu punkt obowiązkowy), a z drugiej strony, po obfitych opadach śniegu zaspy. Planując wyjścia zimowe zwracaj szczególną uwagę na prognozy pogody- przy ograniczonej widoczności na grzbiecie łatwo się zgubić.
Przy dobrej pogodzie zimą polecam Ci wyjścia na wschód lub zachód słońca (pamiętaj o czołówce!) ponieważ nie trzeba wówczas zarywać nocy.
Niezależnie, który szlak na Babią Górę wybierzesz, na pewno się nie zawiedziesz. Widoki z Diablaka wynagradzają zmęczenie spowodowane wędrówką. A satysfakcja z wejścia na najwyższy szczyt polskich Beskidów na pewno będzie równie duża.
Babia Góra jest szczytem Korony Gór Polski. Podejmij wyzwanie, skompletuj Koronę, ale zanim to zrobisz, zobacz nasze artykuły dotyczącej KGP –> kliknij tutaj.
Salewa to jedna z najbardziej rozpoznawalnych outdoorowych marek na świecie. Góry są wpisane w jej DNA, a sama nazwa jest synonimem funkcjonalności i solidności. W szerokiej ofercie marki od ponad pół wieku niezwykle ważne miejsce zajmują plecaki. Są przeznaczone do różnorodnych aktywności górskich, od alpinizmu i skituringu przez wspinaczkę, trekkingi, speed hiking po niewymagające górskie spacery. Przejrzyj ofertę Salewa na wiosnę i lato 2023 i znajdź plecak odpowiedni do Twoich potrzeb.
System nośny to jeden z najważniejszych elementów każdego plecaka, niezależnie od tego, do jakich zadań chcesz go używać. Musi optymalnie rozprowadzać ciężar oraz przenosić go na biodra. Obecnie projektanci Salewa stosują 3 rodzaje systemów nośnych. Poznaj je i sprawdź do jakich aktywności są dedykowane.

Zastosowane przez Salewa systemy Dry Back (we wszystkich wersjach) pozwalają na obniżenie temperatury między plecami, a plecakiem o 1,5°C, co przekłada się na większy komfort oraz lepszą wydolność przy intensywnym wysiłku i w wyższych temperaturach.
Salewa to marka z długą historią i własną filozofią. Możesz je poznać 9040.
Do najbardziej wymagających zadań wysokogórskich projektanci Salewa przygotowali dwa modele plecaków alpinistycznych. Są one wyposażone w system nośny Dry Back Contact oraz wycięte szelki z pianki EVA, które zmniejszają pocenie się podczas wysiłku. Pasy biodrowe mają zdejmowaną wyściółkę, co pomaga w ograniczeniu wagi plecaka oraz pozwala na lepszą koordynację z uprzężą wspinaczkową. Plecaki mają też specjalną wkładkę stabilizującą ISB Bar, którą można w razie potrzeby zdemontować dla obniżenia wagi. Są to modele jednokomorowe, z dostępem od góry i bezpośrednio z boku plecaka, co pozwala szybko sięgnąć do głębiej umieszczonych przedmiotów. Mają też wydzieloną osobną kieszeń na przednim panelu. Można do nich troczyć czekany i kije trekkingowe, a także linę wspinaczkową, a miejsce na bukłak oraz specjalny tunel dają możliwość łatwej instalacji systemu nawadniającego.
Wśród plecaków alpinistycznych znajdziesz modele unisex:
W linii wspinaczkowej Salewa oferuje plecaki o pojemności 18 i 25 l przeznaczone na jedno- i dwudniowe wspinaczki. Mają one zwężany ku dołowi kształt, który zmniejsza ryzyko zaklinowania w ciasnym kominku oraz zahaczania o skały. Wykorzystano w nich system nośny Dry Back Contact oraz mocno wycięte szelki i lekkie paski biodrowe bez wyściółki. Dzięki temu lepiej współpracują z uprzężą wspinaczkową. Plecaki wspinaczkowe Salewa zamykane są od góry w systemie roll top. Do plecaków można troczyć linę, czekany oraz kije trekkingowe. Są też kompatybilne z systemami nawadniającymi – mają miejsce na bukłak oraz tunel do wyprowadzenia rurki.

Plecaki wspinaczkowe Salewa dostępne są w wersji unisex:
Linia trekkingowa jest najbardziej rozbudowaną pośród całej oferty Salewa. Obejmuje plecaki o pojemności od 20-25 l po 65+10 l. Oznacza to, że wybierzesz z nich zarówno plecak na kilkugodzinny, krótki trekking, jak i na wielodniową wędrówkę z dużą ilością wyposażenia.

Ponieważ plecaki trekkingowe tworzą bardzo zróżnicowaną linię przedstawię Ci krótko każdy z modeli. Mają one kilka wspólnych cech, jak kompatybilność z systemem nawadniającym, liczne możliwości troczenia sprzętu, dołączony pokrowiec przeciwdeszczowy oraz dodatkowy dostęp do wnętrza.
Kliknij i zobacz wszystkie plecaki turystyczne Salewa.


W ofercie Salewa znajdują się też plecaki do szybkich intensywnych wyjść hikingowych. Są lekkie, mają niewielką objętość od 16 do 22 l i wyposażone są w system nośny Dry Back Contact z wyciętymi szelkami z pianki EVA. Są kompatybilne z systemem nawadniającym, mają klamry, które można obsługiwać w rękawiczkach i można do nich troczyć kije. Znajdziesz tu takie modele jak:

Jak widzisz przekrój oferty plecaków Salewa jest niezwykle bogaty i każdy, niezależnie od uprawianych górskich aktywności może znaleźć model, który odpowiada jego potrzebom. Góry to DNA marki Salewa, a z jej plecakami pokonasz każde górskie wyzwanie.
Kliknij w nazwę marki, poznaj więcej produktów, a poznasz lepiej samą markę Salewa.
Niskie buty to dziś powszechny widok na górskich szlakach, via ferratach czy podejściach pod skały i ściany. Choć jeszcze kilkanaście lat temu wywoływały niedowierzanie i kpiący uśmiech, okazało się, że dzięki zastosowaniu odpowiednich rozwiązań konstrukcyjnych mogą równie dobrze stabilizować kostki, jak buty z wysoką cholewką. Najlepszym tego świadectwem jest używanie niskich butów przez ratowników i przewodników górskich, a niskie buty mają w swojej ofercie wszystkie liczące się marki. Nie inaczej jest z jednym z najbardziej znanych producentów odzieży i sprzętu górskiego- Salewa. Właśnie o jej niskich butach trekkingowych i podejściowych chcę Ci dziś opowiedzieć nieco więcej.
Buty pojawiły się w ofercie marki Salewa dopiero w 2005 r., ale już pierwsze modele stały się strzałem w dziesiątkę. Rzesza turystów, którzy docenili ich konstrukcję, wygodę i niezawodność systematycznie rośnie. Dziś Salewa oferuje buty przeznaczone do różnorodnych aktywności górskich, od trekkingów wysokogórskich i alpinizmu bo proste buty outdoorowe na trasy spacerowe.
Wszystkie produkty marki, znajdziesz klikając w nazwę –> Salewa.

Bardzo ważne miejsce w kolekcji zajmują niskie buty górskie. Zobacz jakie modele polecane są do konkretnych działań w górach.
Buty trekkingowe Salewa to wszechstronne, bardzo przyczepne obuwie górskie, którego można używać na różnych rodzajach podłoża, od błotnistych szlaków w dolinach po skaliste, techniczne górskie ścieżki. Bardzo dobrze sprawdzają się też na szlakach typu via ferrata, a część z modeli posiada specjalne wsparcie Ferrata Zone.
Należące do tej linii buty MTN Trainer (w różnych wersjach) oraz Alp Trainer mają opracowany przez Salewa system stabilizacji kostki 3F System skladający się ze stalowej linki otaczającej kostkę z trzech stron. Jest ona połączona ze sznurowaniem i dzięki temu jej naprężenie można regulować. System zapobiega wyginaniu kostek podczas chodzenia, a przy tym nie usztywnia zanadto stawu i nie ogranicza ruchu. Dzięki temu chód jest bardziej miękki.

W butach tych zastosowano także rant ochronny wokół buta, niskie sznurowanie, które pozwala na perfekcyjne dopasowanie do stóp oraz elastyczną wyściółkę, która otula stopę jak skarpetka dając niezrównaną wygodę podczas chodzenia.
Poznaj teraz bliżej trekkingowe modele niskich butów Salewa:

Drugim z trekkingowych modeli Salewa są buty męskie i damskie Alp Trainer 2. Występują w dwóch wersjach – z membraną GORE-TEX Extended Comfort oraz bez niej. Są to buty ze skóry zamszowej z podeszwą Vibram Alpine Hiking, wyposażone w dopasowujące się do stóp wkładki Ortholite. Mają średnią amortyzację i bardzo dobrze radzą sobie zarówno na podłożu ziemnym, jak i skalistym.
Zobacz ofertę marki na niskie buty trekkingowe Salewa męskie albo poznaj modele z kategorii niskie buty trekkingowe Salewa damskie.
Buty podejściowe to obuwie, które ma sprawdzać się w technicznym, skalistym terenie i być pomostem między obuwiem trekkingowym i wspinaczkowym. Odznacza się doskonałą przyczepnością, nieco wyższą cholewką, która stabilizuje kostkę oraz perfekcyjnym dopasowaniem. Głównym zadaniem podejściówek jest umożliwienie wygodnego dotarcia pod ściany skalne, na początek dróg wspinaczkowych. Jednak ze względy na lekkość, wygodę i przyczepność tych butów wiele osób używa ich także do trekkingów w skalistym, technicznym terenie.

W ofercie Salewa znajdziesz dwa modele niskich butów podejściowych w wersji damskiej i męskiej. To Wildfire 2 oraz Wildfire Edge. Obydwa dostępne są w wariancie z membraną GORE-TEX® Extended Comfort i bez niej.
Zobacz jakie technologie i udogodnienia znajdziesz w butach Wildfire 2:
Buty Wildfire 2 wykonane są z lekkiej, oddychającej siateczki, w wersji GTX mają też membranę chroniącą przed opadami i wilgocią, która jednocześnie pozwala na sprawne odprowadzanie wilgoci. Podeszwa Pomoca Speed MTN najlepiej sprawdza się na skalistym terenie, ale z powodzeniem radzi też sobie na zróżnicowanym podłożu oraz na nawierzchni ziemnej.

Drugim modelem podejściowym Salewa jest Wildfire Edge w wersji z GTX i bez membrany. Jest on wykonany ze skóry zamszowej z siatką z tworzywa sztucznego Exa Shell Over Injected 3D Cage, która chroni buty przed uszkodzeniami i posiada podeszwę Pomoca Speed MTN. Są to buty przeznaczone typowo na techniczny, skalisty teren. Wyposażono je podobnie jak Wildfire 2 w system 3F, niskie sznurowanie, elastyczną wyściółkę i kołnierz oraz system wkładek MFF+. Dodatkowo buty mają zabezpieczenie pięty przed kamieniami oraz rant ochronny z przodu.
Speed hiking to intensywne i szybkie chodzenie po górach, w którym ogromne znaczenie ma lekkość sprzętu. Dlatego przeznaczone do takich aktywności niskie buty Salewa odznaczają się przede wszystkim niską wagą. Jedne but waży między 235 (wersja damska) a 350 g ( wersja męska). Są to buty stosunkowo twarde, z niewielką amortyzacją. Przeznaczone są na mieszany i skalisty teren.
Poznaj modele Salewa do speed hikingu:
Kliknij tutaj i dowiedz się jeszcze więcej o speed hikingu.
Oferta Salewa obejmuje zarówno obuwie dla profesjonalistów i zaawansowanych sportowców, jak i okazjonalnych turystów, którzy wolą spędzać czas w dolinach. Pod kątem tych ostatnich marka przygotowała kilka modeli wszechstronnego obuwia, które dobrze radzi sobie w zróżnicowanym terenie, ale równie dobrze może być założone do miasta.

Wszystkie outdoorowe buty Salewa mają system stabilizacji kostki 3F, niskie sznurowanie i wzmocniony otok.
Znajdziesz tu modele damskie i męskie:
Niskie buty Salewa to synonim solidności, wygody i funkcjonalności. Niezależnie czy szukasz wszechstronnych butów trekkingowych, specjalistycznych podejściówek, lekkich butów do speed hikingu czy wygodnego, solidnego obuwia outdoorowego, w ofercie marki z Dolomitów na pewno znajdziesz model dla siebie.
Szukasz dalej? Zobacz wszystkie buty Salewa.
Meble turystyczne – czy to nie przesada? Przecież turystyka, ta w wydaniu aktywnym, backpacerskim czy kempingowym powinna być „prosta”. Serio? Czy zjedzenie posiłku przy stole, a nie na ziemi i karimacie to coś niegodnego podróżnika? W żadnym wypadku.
Oczywiście meble turystyczne czy kempingowe nie będą sprawdzać się zawsze, ale są takie rodzaje turystyki i podróżowania, gdzie ich posiadanie to nic nadzwyczajnego. Pokażę Ci dla kogo są meble turystyczne i w jakich okolicznościach będą idealnym uzupełnieniem turystycznego wyposażenia, a także przedstawię, jaki wybór stolików i krzeseł turystycznych przygotowała marka Naturehike.
Kilka lat temu pojechaliśmy z przyjaciółmi na trekking pod K2. Pakistańskie przepisy wymagają wynajęcia na tę trasę agencji, a one mają swój własny, sprawdzony sposób na organizację przejścia. Obejmuje on m.in. niesienie ze sobą dużego namiotu, który służy za jadalnię. A jak jadalnia to także krzesła i stoły. W pierwszej chwili byliśmy przerażeni i ostro protestowaliśmy przeciwko takim „wygodom” – bo jakże to? Na lodowcu, krzesła, stół? A gdzie „przygoda” i „prawdziwa wędrówka”? Pakistańczycy byli nieugięci i tak powędrowaliśmy z całym wyposażeniem. I okazało się ono jak najbardziej potrzebne. Siedzenie na lodowcu, gdzie mimo podkładek ciągnęło zimnem i wilgocią nie było przyjemne. Krzesła się sprawdziły. Podobnie jak jedzenie na stole. A ujmy na honorze nam to nie przyniosło.
To oczywiście sytuacja dość ekstremalna, bo na trekkingi raczej mebli kempingowych się ze sobą nie zabiera. Ale turystyka dziś to tak szerokie spektrum działań, że są takie jej rodzaje, które wręcz proszą się o korzystanie ze stolików i krzeseł kempingowych. Pierwszym, który w takim wypadku przychodzi do głowy to oczywiście przeżywające swój renesans wyjazdy na kempingi. Dla niektórych to sposób na spędzanie wakacji i względnie tania (w stosunku do hoteli czy pensjonatów) alternatywa noclegowa w bardziej obleganych kurortach i regionach. Jedzenie posiłków i spędzanie wieczorów przez tydzień czy dwa, w kucki lub na karimacie może być w takim wypadku niezbyt wygodne. A krzesła i stolik, które łatwo zmieszczą się w bagażniku sprawdzają się na kempingach rewelacyjnie.

Ale kemping to nie jedyna sytuacja, gdzie użyjesz składanych mebli. Od kilku lat coraz popularniejszą formą podróżowania, a w niektórych przypadkach także życia jest vanilife czyli życie w podróży wykorzystującej niewielki, często samodzielnie przerobiony kamper. Dla takich osób, które przemieszczają się z miejsca na miejsce, ale jednocześnie prowadzą w podróży względnie „normalne” życie meble turystyczne to podstawowe wyposażenie.
Kliknij i odkryj markę –> Naturehike <– poznając jej produkty.
Gdzie jeszcze przydadzą Ci się tego typu meble? Na przykład na działce. Możesz je przechowywać w garażu czy piwnicy, przywozić ze sobą i nie obawiać się, że ktoś je ukradnie podczas nieobecności. Stosowane obecnie konstrukcje sprawiają, że są to meble wygodne i stabilne, nie ustępujące wiele standardowym meblom działkowym czy domowym.

Jeśli jesteś miłośnikiem festiwali muzycznych i innych plenerowych imprez wielodniowych, to stolik turystyczny i krzesło będzie doskonałym elementem wyposażenia na taki wyjazd. Ułatwią przygotowanie posiłku oraz będą wygodną alternatywą dla odpoczynku na karimacie.
Naturehike to marka, która specjalizuje się w produkcji sprzętu biwakowego, kempingowego i turystycznego, choć jej oferta obejmuje także elementy odzieży outdoorowej. Szczególnie rozbudowany jest wybór namiotów Naturehike, obejmujący zarówno ultralekkie modele na trekkingi, jak i namioty kempingowe i biwakowe.
Logicznym uzupełnieniem tego asortymentu są meble turystyczne, które pozwalają lepiej zagospodarować przestrzeń użytkową i wypoczynkową podczas wyjazdów. Dzięki dużemu doświadczeniu w produkcji namiotów wiele rozwiązań związanych m.in. ze stabilizacją konstrukcji przeniesionych zostało na meble.

W pierwszej chwili, kiedy patrzysz na wiele lekkich stolików czy krzeseł turystycznych, może Ci się wydawać, że po pierwsze zaraz się złamią, a po drugie przewrócą, gdy na nich siądziesz. Jednak konstruktorzy marki zadbali tu o funkcjonalność i stabilność. Dobrze wyważone krzesła bez problemu wytrzymują ciężar dorosłej osoby. Można też w nich wygodnie usiąść opierając się o oparcie. Podobnie stoliki, pomimo swojej lekkości utrzymują duże obciążenia, nie odkształcają się i nie łamią.
Zaletą mebli Naturehike jest ich pakowność. Zarówno krzesła turystyczne, jak i stoliki można łatwo złożyć do niewielkich rozmiarów i umieścić w pokrowcu, tak by nie zajmowały dużo miejsca w bagażniku samochodu.
Zobacz –> meble kempingowe Naturehike.
W ofercie Naturehike znajdziesz różne rodzaje stolików turystycznych. Możesz wybrać nie tylko rodzaj materiału i wygląd, ale także wielkość blatu. Dostępne są stoliki małe, odpowiednie dla 1-2 osób, ale też takie, przy których wygodnie spędzisz czas z kilkorgiem przyjaciół.
Najlżejsze są składane modele z aluminiowym stelażem i blatem wykonanym z mocnego, dobrze naprężonego materiału. Można na nich postawić posiłek, bez obawy, że kubek czy talerz przechylą się i wyleje się ich zawartość. Będzie też odpowiedni do rozłożenia gry towarzyskiej czy drobniejszych przedmiotów. Do modeli takich należy na przykład Lightweight Folding Table, o udźwigu do 25 kg, który ławo się składa i zajmuje niewiele miejsca w bagażniku samochodu.

Bardzo stabilne i wytrzymałe są stoliki Naturehike wykonane w całości z aluminium. Duża ich część ma nogi połączone ukośnymi prętami, które zapewniają konstrukcji usztywnienie, a wykończenie gumowymi nakładkami sprawia, że nie ślizgają się na podłożu. Jednym z takich modeli jest Aluminium Folding Table. Jego blat wykonany jest z aluminiowych listewek, które wyglądają jak drewniane. Jest elegancki, ma wykończone półokrągło rogi, co zmniejsza ryzyko skaleczenia się. Blat składa się jak harmonijka, dzięki czemu łatwo zmieścić go w bagażniku.
Dla osób lubiących tradycyjny wygląd i drewno konstruktorzy Naturehike przygotowali stoliki z drewnianymi – brzozowymi lub bambusowymi – blatami wykonanymi z listewek. Dzięki swojej konstrukcji można je łatwo składać w harmonijkę, co jest wygodne w transporcie. Stoliki z drewnianymi blatami mają solidne, aluminiowe nogi z nakładkami antypoślizgowymi. Cześć modeli posiada także regulację wysokości i można je łatwo dopasować do własnych potrzeb za pomocą zatrzasków.
Kliknij po –> stoliki turystyczne Naturehike.
Po całym dniu zwiedzania, podróży, pracy na działce czy wędrówki przyjemnie jest odpocząć siedząc na wygodnym, składanym krześle. Oferta Naturehike w tym segmencie jest bardzo rozbudowana. Poszycia krzeseł wykonane są z mocnych tkanin, czasem uzupełnionych siateczką dla lepszej oddychalności. Gęste, wytrzymałe materiały nie przecierają się i mogą służyć przez długie lata, a ramy ze stopów aluminium lub drewna nie odginają się i nie odkształcają.

Bardzo popularne wśród turystów ze względu na swoją wygodę są krzesła przypominające kształtem wiszące siedzisko czy hamak, tyle, że oparty na mocnych, stabilnych nogach. Do takich modeli należą m.in. Moon Chair, MW01 Folding Chair czy Backrest Folding Chair. Siadając w nich ma się wrażenie zapadania się w miękkie siedzisko, ale jednocześnie konstrukcja oparta na nogach ze skrzyżowanymi poprzeczkami daje pewność i stabilność.
Jeśli jednak wolisz bardziej tradycyjne krzesła turystyczne, to i tutaj Naturehike ma szeroką ofertę. Wygodne krzesła, takie jak na przykład Folding Chair NH19JJ004 z oparciem i podłokietnikami sprawdzi się zarówno na kempingu, działce, jak i w ogrodzie. Wykonane z wytrzymałych materiałów będzie służyło przez wiele sezonów.
To tutaj –> krzesła turystyczne Naturehike!
Jeśli bywasz na kempingach, dużo podróżujesz samochodem śpiąc w terenie, choćby i w namiocie, to meble turystyczne na pewno będą praktycznym uzupełnieniem Twojego wyposażenia. W ofercie Naturehike znajdziesz funkcjonalne, składane krzesła i stoliki, które łatwo umieścisz w bagażniku, by w wolnym czasie cieszyć się wygodnym odpoczynkiem, czy posiłkiem w niemal domowych warunkach.
Na pewno zdarzyło Ci się widzieć zdjęcie na Instagramie czy Facebooku i pomyśleć: muszę tam pojechać. Dzięki powszechności w dostępie do Internetu wiele miejsc do niedawna nieznanych przyciąga turystów. Z jednej strony to dobrze bo wraz z ich przyjazdami powstają nowe miejsca pracy, a regiony dotąd zapomniane mogą się rozwijać. Ale każdy kij ma dwa końce- wraz z rozwojem nadchodzi degradacja środowiska i nieuchronne zmiany w życiu ludności. Aby pogodzić ogień z wodą czyli rozwój z utrzymaniem charakteru regionów w aspekcie biologicznym i kulturowym wypracowano pojęcie i zasady turystyki zrównoważonej.
Turystyka to branża, która wciąż się rozwija i rozszerza na nowe tereny. Miejsca, które jeszcze 10 czy 20 lat temu pozostawały niemal nieznane, dziś są odwiedzane każdego roku przez tysiące osób. Dzieje się tak ponieważ coraz więcej osób chce podróżować, wypoczywać i odkrywać nowe miejsca, a przy tym dzięki powszechności mediów społecznościowych można dzielić się zdjęciami i filmami z odległych miejsc. A to przekłada się na ich popularyzowanie i przyjazd kolejnych turystów.

Nie mam zamiaru twierdzić, że miejsca „dzikie” nie powinny się w ogóle zmieniać i nie można wpuszczać do nich turystów. To powoduje ich wykluczenie, a miejscową ludność, dla której turystyka jest szansą skazuje na życie w ubóstwie. Ale, z drugiej strony powstawanie niepasujących zupełnie do lokalnego budownictwa osiedli apartamentowców, asfaltowanie leśnych dróg, regulacja rzek sprawia, że tracimy to, co w tych regionach cenne. Zauważyło to już pod koniec XX w. ONZ i zaczęło dążyć do wypracowania strategii zrównoważonego rozwoju oraz zrównoważonej turystyki.
Podróżuj i nie zostawiaj śladów. Kliknij w link i poznaj zasady ruchu –> Leave no trace.
Pod koniec XX i na początku XXI w. wydanych zostało kilka dokumentów, które określiły podstawy i definicje zrównoważonej turystyki. Są to Agenda 21 opracowana na Szczycie Ziemi w 1992 r. w Rio de Janeiro, Globalny Kodeks Etyki w Turystyce Światowej Organizacji Turystyki z 1999 oraz Deklaracja z Cape Town podjęta podczas Światowego Szczytu na rzecz Zrównoważonego Rozwoju w Johannesburgu w 2002 r.

Na podstawie tych dokumentów oraz założeń przedstawianych przez Światową Organizację Turystyki czy Program Środowiskowy ONZ powstała definicja turystyki zrównoważonej. Określa się ją jako rodzaj turystyki, którego celem jest maksymalne zredukowanie negatywnego wpływu turystyki na środowisko naturalne oraz kulturę lokalną, przy jednoczesnym generowaniu zatrudnienia dla miejscowych mieszkańców.

Wyznaczono także cztery grupy kryteriów, które powinny być spełnione podczas budowania zrównoważonego podejścia do turystyki. Są to:
O tym jak podróżować bardziej ekologicznie pisaliśmy również –> tutaj.
Jeśli podróżujesz i docierasz w miejsca oddalone od głównych ośrodków turystycznych, na pewno zauważasz, że rozwijają się one w zróżnicowany sposób. Możesz zobaczyć zarówno przykłady dopasowywania ruchu turystycznego do lokalnych warunków, jak i rabunkowe wchodzenie „cywilizacji” na do niedawna dzikie tereny. I na pewno masz swoje przemyślenia, w których z nich czujesz się lepiej.

Warto zauważyć, że większość rozwijających się regionów turystycznych przyciąga inwestorów. I tu właśnie zaczyna się wyzwanie dla decydentów. Muszą tworzyć ramy prawne, w których taki zewnętrzny inwestor nie zdominuje lokalnego rynku, nie wybuduje tego, co daje zysk jemu, a nie lokalnym społecznościom i nie zacznie przekształcać przestrzeni pod swoje interesy. Zrównoważony rozwój ma pomagać przede wszystkim miejscowej ludności, której jednak czasem trzeba pomóc. Także w zrozumieniu zasad turystyki ekologicznej i proekologicznych zachowań. To zadanie i wyzwanie dla polityków i działaczy społecznych. Na szczęście w wielu krajach podejście się zmienia i władze zaczynają doceniać walory takie jak czyste powietrze, brak śmieci czy regulacja gospodarki kanalizacyjnej, a także zauważać, że popieranie tradycji i lokalności przynosi w perspektywie zyski.

Ale także ty czy ja, będąc turystami i odwiedzając rozwijające się regiony turystyczne stoimy przed pewnymi wyzwaniami. Chcąc podróżować w świadomy i zrównoważony sposób powinniśmy stawiać na produkty lokalne, wybierać noclegi i wyżywienie u miejscowych społeczności, a nie w sieciówkach czy korzystać z oferowanych na miejscu usług turystycznych. Niestety, często to, co najprostsze czyli rezerwacja usług przez Internet (np. wycieczki na pustynię czy do tradycyjnej wioski) jest koordynowane przez zewnętrznych inwestorów, którzy są głównymi beneficjentami zysków.
Podróżując po różnych miejscach świata zauważam, że zmienia się świadomość zarówno turystów, jak i społeczności przyjmujących gości. I to nie tylko w miejscach, które dopiero rozwijają się turystycznie. Być może słyszałeś informacje o protestach mieszkańców Wenecji czy Barcelony chcących odzyskać swoje miasta dla siebie i idących za nimi decyzjach władz ograniczających np. najem krótkoterminowy albo możliwość wpływania do portów wycieczkowców. To też działania, które wpisują się w trend zrównoważonej turystyki.

Zmiany zachodzą też w krajach rozwijających się. Władze państwowe i lokalne wielu z nich zauważają, że inwestycja w ekologię się opłaca, a turyści chętniej przyjeżdżają do miejsc, gdzie znajdują czyste powietrze, wodę, nietknięte lasy. Także kultura lokalna zaczyna być postrzegana jako wartość, a nie zacofanie. Zmienia się podejście nas samych, którzy zachowujemy się bardziej proekologicznie i świadomie wybieramy towary i usługi.
Promowanie turystyki zrównoważonej ma ogromne znaczenie dla środowiska i lokalnych społeczności. I zwyczajnie opłaca się zarówno nam, turystom, jak i tym, którzy nas u siebie goszczą.
Kliknij w link na końcu i zobacz inne nasze artykuły z tagiem –> EKO.
Koc termiczny, folia NRC, koc ratunkowy, folia życia – wiele określeń na ten sam prosty element wyposażenia, który na pewno masz w swojej apteczce. A jeśli jeszcze się tam nie znajduje, to lepiej szybko uzupełnij skład apteczki. Wyjaśnię Ci dlaczego i w jakich sytuacjach folia NRC będzie wręcz niezbędna oraz do czego jeszcze możesz jej użyć.
Koc termiczny, nazywany popularnie folią NRC to metalizowana folia polipropylenowa. Z jednej strony pokryta jest warstwą srebrną, a z drugiej złotą. Jest cienka, lekka, nie przepuszcza wody, a po złożeniu nie zajmuje więcej miejsca niż przeciętnej wielkości smartfon. Ponieważ dość łatwo ją rozerwać podczas używania, warto mieć na wyposażeniu więcej niż 1 pakiet. Tym bardziej, że zalecane jest jej jednorazowe stosowanie ze względów higienicznych i epidemicznych.
Skąd w naszych apteczkach i plecakach wzięły się koce termiczne? Tym razem odpowiedź „z kosmosu” jest jak najbardziej uprawniona. Za jej wprowadzeniem do użytku stoi NASA, a skrót NRC odznacza amerykański National Research Center, w którym powstał jej projekt. Naukowcy z NASA używali folii przede wszystkim jako materiału wykończeniowego w sondach kosmicznych ponieważ odbija aż do 80% promieni słonecznych. Stąd już tyko krok do zastosowań wojskowych oraz użycia jej w ratownictwie, outdoorze i codziennym życiu. Folia okazała się niezwykle funkcjonalna, a jej zdolność do obijania ciepła stała się głównym powodem umieszczenia w apteczkach pierwszej pomocy.
Zaletą koca termicznego jest to, że jest on niezwykle prosty w użyciu. Wystarczy, że wyjmiesz go z opakowania, owiniesz nim osobę potrzebująca pomocy i… tyle. Koc zaczyna działać. A działanie to przejawia się przede wszystkim w odbijaniu ciepła i w efekcie spowalnianiu wychłodzenia osoby potrzebującej pomocy. Za pomocą folii NRC można zabezpieczyć ją przed wychładzaniem, chociaż, o czym koniecznie musisz pamiętać osobie w stanie hipotermii sam koc pomoże w niewielkim stopniu.

Producenci koców termicznych twierdzą, że bardzo ważne jest używanie go odpowiednią stroną, czyli w przypadku chęci ogrzania poszkodowanego zawsze srebrną stroną w kierunku ciała. Jednak ratownicy, w tym GOPRowcy na podstawie prowadzonych badań i obserwacji podkreślają, że to mit. Różnice w kumulacji ciepła, gdy koc jest zwrócony srebrną czy złotą stroną w kierunku ciała są na tyle niewielkie, że nie ma to żadnego znaczenia podczas prowadzenia działań ratunkowych. Najważniejsze jest żebyś użył folii NRC, a złoty kolor na wierzchu jest na pewno znacznie lepiej widoczny np. na śniegu i z większych odległości.
Prawidłowe używanie koca termoizolacyjnego zakłada owinięcie nim całego poszkodowanego. Narzucenie go na ramiona czy jedynie przykrycie leżącego nie na wiele się przyda ponieważ ciepło i tak będzie „uciekało”, a brak izolacji od podłoża sprawi, że będzie się on nadal wychładzał. Pamiętaj też, że jeśli masz do czynienia z osobą w mokrym ubraniu, to przed użyciem koca należy ją przebrać w suche rzeczy lub przynajmniej zdjąć te przemoczone.
Kliknij po –> folię NRC.
Po tych wyjaśnieniach nie muszę Cię już chyba bardziej przekonywać, że koc w apteczce pierwszej pomocy i w plecaku to wyposażenie niezbędne. Pokażę Ci jednak kiedy możesz go użyć, zarówno w ratownictwie, jak i w sytuacjach, z którymi możesz spotkać się podczas trekkingów, biwaków czy każdej innej aktywności outdoorowej.
Poznaj 5 powodów użycia i zastosowań koca termicznego:
Zobacz jak bushcraftowcy budują schronienie z folii NRC
Koc termiczny to element wyposażenia, który zawsze powinieneś mieć ze sobą na szlaku, w podróży czy podczas innych aktywności outdoorowych. W razie potrzeby pomoże w zabezpieczeniu przed wychłodzeniem, ale użyjesz go też w innych sytuacjach, które mogą Cię spotkać w terenie.
Pamiętaj że koc ratunkowy to nie wszystko. W Twoim plecaku powinna znaleźć się cała apteczka. Kliknij po –> apteczki turystyczne.
Plecak turystyczny – bez niego trudno wyobrazić sobie większość aktywności terenowych. Zabierasz go na trekking, hiking, wycieczkę rowerową, wspinaczkę, wypad narciarski, ale także w podróż czy na rekreacyjną wycieczkę za miasto. Jest funkcjonalny i właściwie niezastąpiony. Dlatego wybierając ten dla siebie przeglądasz zwykle całą paletę ofert. I na pewno trafiłeś w niej na markę Gregory. Poznaj jej historię, filozofię oraz podejście do tworzenia niezawodnych plecaków na każde outdoorowe wyzwanie.
Wielu użytkownikom plecaków wydaje się, że Gregory to marka nowa. Fakt, na polskich półkach sklepowych można ją znaleźć powszechnie od około 10 lat. Jednak jej historia jest znacznie dłuższa. Firma Gregory Mountain Products powstała w San Diego w Kalifornii w 1977, a jej twórca Wayne Gregory związany jest z produkcją plecaków jeszcze dłużej. Już jako 14 latek, należąc do ruchu skautowego, stworzył projekt swojego pierwszego plecaka. Model powstał w ramach skautowskiego wyzwania, ale zobaczył go Andy Drollinger, twórca jednej z miejscowych outdoorowych marek. Spodobał mu się na tyle, że obserwował Gregory’ego i po kilku latach zaprosił go do współpracy. Wkrótce też powstała pierwsza własna marka Wayne’a, Sunbird, którą jednak musiał zamknąć w 1973 r. Kontynuował pracę jako niezależny projektant tworząc plecaki, torby i inny sprzęt outdoorowy dla zleceniodawców. Nie porzucił też marzeń o własnym, całościowym projekcie i doprowadził do utworzenia firmy w 1977 r.

Od początku głównym celem Gregory’ego była innowacyjność i tworzenie plecaków idealnie dopasowanych do ruchu ludzkiego ciała. Nie interesowały go przestarzałe, statyczne konstrukcje. Plecaki Gregory miały poruszać się wraz z użytkownikiem, dając perfekcyjne odciążenie i przeniesienie ciężaru, a także stabilność nawet podczas najbardziej wymagających aktywności.
Nadzwyczajna staranność projektów i nieszablonowe podejście do nich sprawiły, że plecaki Gregory wyróżniają się na rynku. Innowacyjność obejmuje nie tylko system nośny, ale także dostęp do wnętrza czy sposoby troczenia sprzętu. Dla konstruktorów marki plecak to całość, która ponadto nie może istnieć bez jego użytkownika. I to jego wygoda podczas outdoorowych wyzwań jest tu najważniejsza.
Zobacz wszystkie nasze –> plecaki Gregory!
Od 2015 r. główna siedziba firmy Gregory Mountain Products została przeniesiona z San Diego do Salt Lake City. Mieści się u podnóży Gór Wasatch i to właśnie tu powstają projekty plecaków i opracowywane są kolejne generacje innowacyjnych systemów nośnych i pasów biodrowych. Prototypy tworzone są ręczne i testowane na miejscu, w otaczających miasto górach.

Jeśli wyobrażasz sobie, że taka praca musi przebiegać w skupieniu, bez kontaktu ze światem zewnętrznym, to się mylisz. Siedziba marki to miejsce, gdzie oprócz mnóstwa plecaków zobaczysz też każdy możliwy sprzęt turystyczny, wędkarski, rowery, rzucone w kąt buty trekkingowe czy biegowe, zimą narty. Mile widziane są tu psy, które mogą przychodzić do biura wraz z pracownikami. Ludzie tworzący markę Gregory są aktywni w różnych dziedzinach i sami często testują plecaki, które projektują i tworzą.
Firma pracuje zgodnie z filozofią „work- hard, play- hard”, a w jej rozumieniu „play” odnosi się przede wszystkim do aktywności outdoorowej i łączeniu pasji z tworzeniem innowacyjnych rozwiązań dla takich samych zapaleńców.
Na pierwszym miejscu wśród zasad projektowania i produkcji wyrobów Gregory były zawsze innowacyjność i jakość. Plecaki i inne wyroby ewoluowały i były dopasowywane nie tylko do aktualnych trendów, ale także, a może przede wszystkim uwzględniały zmieniające się podejście do konstrukcji systemów nośnych. Z czasem pojawiły się inne wyzwania. Początek XXI w. przyniósł coraz większą świadomość w zakresie odpowiedzialności produkcji i biznesu. W te trendy wpisuje się także działalność marki Gregory, która postawiła na zrównoważoną produkcję, odpowiedzialne podejście do środowiska naturalnego i pracowników oraz dążenie do jak najmniejszego wpływu na otoczenie.

Zobacz jakie działania podejmuje Gregory w związku z dążeniem do jak najbardziej zrównoważonej produkcji swoich plecaków.
Zobacz –> plecaki turystyczne Gregory.
Skoro wiesz już jaką marką jest Gregory, to pokażę Ci jakie produkty znajdziesz w ich szerokiej ofercie. Choć naczelne miejsce zajmują w niej plecaki, to znajdziesz także saszetki czy bukłaki na wodę.

Zobacz, jaki plecak Gregory wybrać do konkretnych aktywności:

W kolekcji Gregory znajdziesz także systemy nawadniające o różnej pojemności oraz saszetki, które zastępują mały plecak np. podczas spaceru czy treningu.
Gregory to marka, której plecaki pokochali miłośnicy outdooru w ponad 40 krajach. Łącząc wygodę z funkcjonalnością oraz odpowiedzialnością produkcji, marka czerpie z najnowszych osiągnięć techniki i dba o przyszłość środowiska naturalnego.
Zobacz jak wypadł jeden z plecaków Gregory w naszym teście. Test plecaka Gregory Jade znajdziesz –> tutaj.
Inteligentne włókno – w ten sposób często określana jest wełna merino. Jej właściwości zadziwiają i sprawiają, że stała się jednym z najbardziej pożądanych włókien naturalnych w outdoorze. Do tej właśnie „inteligencji” merino odnosi się nazwa marki Smartwool należącej do najbardziej znanych i cenionych producentów odzieży, skarpet i akcesoriów z wełny merino. Przybliżę Ci, co kryje się za tą nazwą, a także filozofię marki i jej podejście do zrównoważonej produkcji i środowiska naturalnego.
Zaczyna się jak western. I tam właśnie musimy się przenieść. Podnóże Gór Skalistych w stanie Kolorado, rok 1994 r. i ich dwoje. Jeśli widzisz rewolwerowca i właścicielkę saloonu, to jednak nie ta bajka. Oni, Peter i Patty Duke są instruktorami narciarstwa. Pracują całą zimę w ośrodku narciarskim i coraz bardziej dokuczają im problemy ze stopami. A konkretnie z ich marznięciem. Syntetyczne skarpety produkowane na początku lat dziewięćdziesiątych XX w. nie do końca sprawdzają się podczas całych dni spędzanych na stoku. Szybko nasiąkają wilgocią, co prowadzi do przemarzania palców.

Duke’owie zaczynają poszukiwania i eksperymenty w celu znalezienia naturalnej alternatywy dla syntetycznych włókien. Wiedzą doskonale, że skarpety wełniane znacznie lepiej spełniają swoje zadanie, ale problemem jest ich grubość oraz szorstkość. W końcu znajdują to, czego szukali. Wełna z owiec merynosów. Jest inna – cieńsza, przyjemna w dotyku, a do tego ma rewelacyjne właściwości oddychające i termoregulacyjne. To jest skarb, którego szukali! Przez 10 lat rozwijają firmę, którą nazwali na cześć wełny merino Smartwool, ale gdy w 2005 r. sprzedają ją koncernowi Timberland odchodzą i zakładają własną firmę, która zajmie się tylko rynkiem lokalnym.
Tymczasem Smartwool nabiera rozpędu. Produkuje już nie tylko skarpety, ale także bieliznę, koszulki, leginsy, bluzy, kurtki oraz akcesoria wykorzystujące wełnę merino. W 2011 r. staje częścią światowego koncernu VF Corporation, do którego należy także m.in. marka The North Face. Jednak serce Smartwool wciąż bije w Kolorado, a wełna merino pozostaje głównym surowcem wykorzystywanym w produkcji.
Kliknij w link i poznaj lepiej markę Smartwool.
Owce merynosy uznawane są za jeden z najstarszych gatunków tej rasy. Żyły początkowo w Azji, skąd trafiły na półwysep Pirenejski, a stąd na statkach osadników i odkrywców trafiły na Nową Zelandię. To właśnie tu hoduje się ich obecnie najwięcej. Wełna z merynosów dzięki swojej strukturze, a także wielowiekowej ewolucji sprawia, że doskonale przystosowują się do panujących temperatur. Żyjąc w środowisku, gdzie wahają się one od -25 do nawet +40 stopni Celsjusza, ich wełna wykształciła zdolność do termoregulacji. Dzięki temu pomaga w utrzymaniu optymalnej temperatury ciała, niezależnie od warunków zewnętrznych.

Pokażę Ci teraz krótko inne cechy wełny merino, które sprawiają, że tak świetnie sprawdza się w odzieży outdoorowej:
W swojej odzieży Smartwool stosuje w zdecydowanej większości czystą wełnę merino o różnej gramaturze, zależnie od przeznaczenia. Natomiast w skarpetach, ze względu na ich elastyczność i trwałość wykorzystywane są domieszki włókien syntetycznych takich jak Nylon czy Elastan.
Zobacz skarpetki merino Smartwool męskie lub skarpetki merino Smartwool damskie.
Go far. Feel good – to dewiza, która przyświeca budowanej od prawie 30 lat marce Smartwool. Łączą się w nim wszystkie wartości wkładane w jej rozwój. Smartwool tworzą ludzie, dla których outdoor w najrozmaitszej postaci jest całym życiem. Każda pora roku, każda pogoda są odpowiednie do aktywności. A ta z kolei prowadzi do dobrostanu i poprawy samopoczucia. Czuj się dobrze, zarówno przez to co robisz, jak i w jaki sposób przeżywasz swoje kolejne wyzwania. Czuj się dobrze w swojej skórze, ze swoimi poglądami, ale także czuj się dobrze dlatego, że to, co nosisz stworzyła natura.

Smartwool widzi swoją dewizę jeszcze szerzej. Dobre samopoczucie pochodzi także z życia w czystym środowisku naturalnym. Małe sprawy, decyzje i wybory tworzą całość, która ma kierować się w stronę zrównoważonego rozwoju. Głównym celem marki staje się więc troska o środowisko i powstrzymanie zmian klimatycznych. Bo to może zapewnić ludziom dobrostan i możliwość realizacji swoich potrzeb.
Naturalne surowce, z jakich korzysta Smartwool prowadzą markę w stronę poszukiwania coraz bardziej zrównoważonych dróg rozwoju i produkcji. Wszystko zaczyna się i kończy na naturze, dlatego marka wyznaczyła sobie ambitne cele rozwojowe, które zamierza zrealizować do 2030 r.
Dochodzenie do tego celu zostało już rozpoczęte i Smartwool sukcesywnie realizuje kolejne założone kroki eliminując m.in. plastik z opakowań, zwiększając udział Nylonu z odzysku w swoich wyrobach, wykorzystując odpady produkcyjne, współpracując z gospodarstwami ekologicznymi, które rekultywują swoje grunty.
Na koniec chcę Ci powiedzieć trochę więcej o działaniach, jakie podejmuje Smartwool w zakresie zrównoważonego rozwoju. Prowadzą one oczywiście do celów, które opisałam wyżej. Warto zwrócić uwagę, jak szeroka to gama różnorodnych działań, które podejmowane są na wszystkich etapach powstawania odzieży i akcesoriów.

Postępując zgodnie ze swoją dewizą, Smartwool dba o dobrostan zarówno swoich klientów jak i pracowników. Marka prowadzi inkluzyjną politykę zatrudnienia, włączającą osoby ze środowisk marginalizowanych. W drużynie Smartwool jest miejsce dla niepełnosprawnych, osób LGBTQ+, członków społeczności rdzennych Amerykanów oraz o innym niż biały kolor skóry. Są oni włączani nie tylko do zespołu marki, ale także stają się jej Ambasadorami.

Smartwool promuje ideę inkluzyjnego środowiska pracy, szkoli kadrę managerską w zakresie podejścia do pracowników, poszukuje talentów we wszystkich środowiskach oraz rozwija system stypendiów w porozumieniu z UNCF.
Smartwool to marka należąca do najważniejszych na rynku producentów odzieży z wełny merino. Jednocześnie jest też liderem w prowadzeniu polityki zrównoważonego rozwoju pod względem ekologicznym, jak i społecznym. Więc jeśli bliska jest Ci idea outdooru dla wszystkich oraz poprawy dobrostanu ludzi i Planety zwróć uwagę na skarpety, bieliznę i odzież Smartwool.
Znasz już markę Smartwool – poznaj jeszcze lepiej jej topowe produkty. Zobacz koszulki merino Smartwool męskie i koszulki merino Smartwool damskie.
Wędrujesz po górach, wspinasz się, biegasz w górach a może jeździsz na nartach? Niezależnie, która opcja odnosi się do Ciebie, na pewno rzuciła Ci się w oczy nazwa i logo La Sportiva. Opowiem Ci o niej nieco więcej bo to ponad 90 lat historii, która wciąż toczy się u podnóża włoskich Dolomitów.
Trudno w to uwierzyć, ale pomimo swojego światowego zasięgu i obecności w ponad 70 krajach La Sportiva pozostaje firmą rodzinną. Narodziła się w 1928 r. pod nazwą Calzoleria Sportiva, a jej twórcą był Narciso Delladio. Początki marki to głównie produkcja skórzanych butów dla rolników, drwali i robotników mieszkających w dolinach Val di Fassa i Val di Fiemme w Dolomitach.
Przełomowym momentem w historii firmy była II wojna światowa, gdy produkowała ona dla wojska. To wówczas powstał niezawodny system sznurowania, z którego La Sportiva znana jest aż do dziś. Po wojnie sława fabryki rodziny Delladio wypłynęła poza doliny Dolomitów. Gdy do zarządu wszedł syn Narciso, Francesco rozpoczęła się ekspansja na rynku sportowym i turystycznym oraz budowa nowych fabryk m.in. na przedmieściach Tesero. Po raz pierwszy użyto wówczas nazwy La Sportiva, a jej buty pojawiły się na wystawie w Mediolanie.

W kolejnych dziesięcioleciach do zarządu firmy dołączali przedstawiciele następnych pokoleń rodziny Delladio. Asortyment marki się rozszerzał i oprócz butów turystycznych pojawiła się kolekcja do narciarstwa biegowego, a w latach osiemdziesiątych do wspinaczki. Stały rozwój wymagał budowy nowych fabryk, a w 1996 r. powstała największa z nich w Ziano di Fiemme, gdzie znajduje się także siedziba zarządu.
Pod koniec XX w. La Sportiva weszła w krótkotrwały biznesowy „romans” z The North Face, dzięki któremu pojawiła się na rynku amerykańskim. Jednak różne względy sprawiły, że już w 2000 r. wykupione przez TNF udziały wróciły do rodziny Delladio.

Ogromnym krokiem naprzód w rozwoju marki La Sportiva stał się rok 2016, gdy na rynek trafiła pierwsza firmowana przez nią kolekcja odzieży górskiej. Tym samym czołowy producent obuwia trekkingowego, wspinaczkowego i narciarskiego rozszerzył swój asortyment, tworząc kompletną kolekcję dla miłośników outdooru. Dziś firmą zarządza czwarta już generacja rodziny Delladio i wcale nie zwalniają tempa. Wprost przeciwnie, pasja i chęć rozwoju są takie same jak ponad 90 lat temu.
Zobacz wszystkie produkty marki La Sportiva, a jeszcze lepiej poznasz ten brand.
La Sportiva to marka, która narodziła się w górach i wciąż jest blisko nich. Siedziba w Ziano di Fiemme oraz położone w Dolomitach fabryki są podstawą jej produkcji. Większość obuwia i odzieży produkowana jest na miejscu. Tu także powstają projekty, które można łatwo testować w najbliższej okolicy.

Marka i jej wyroby powstają z pasji i chęci pokonywania kolejnych wyzwań. Wiedzą o tym doskonale sportowcy, alpiniści i miłośnicy outdooru korzystający z butów i odzieży La Sportiva. Innowacyjność marki nie rodzi się jedynie z testów i algorytmów opracowywanych w zaciszu biur projektowych. Głównymi jej motorami są sami użytkownicy i ich uwagi spływające do projektantów. La Sportiva jest w bliskim i stałym kontakcie z alpinistami, wspinaczami, biegaczami górskimi, narciarzami, przewodnikami i instruktorami, a ich przemyślenia i uwagi dotyczące konstrukcji obuwia i odzieży są wykorzystywane w tworzeniu kolejnych projektów.
Bliskość gór daje także możliwość uprawiania najrozmaitszych aktywności outdoorowych, a pracownicy firmy La Sportiva są aktywni i realizują swoje pasje tam, gdzie pracują, Dolomitach.
Historia firmy La Sportiva to ciągły kontakt z górami i naturą. Naturą, która potrzebuje stałej troski, aby mogła być zachowana dla przyszłych pokoleń. Od lat dziewięćdziesiątych XX w. marka podejmuje kroki w kierunku zrównoważonej produkcji oraz ograniczania wpływu na środowisko naturalne. W 2003 r. La Sportiva wprowadziła certyfikat ISO 140001 w zakresie równowagi ekologicznej, co przełożyło się m.in. na wprowadzenie do produktów klejów na bazie wody oraz stosowaniu recyklingu w przypadku 50% odpadów produkcyjnych.

La Sportiva należy do grona firm stosujących w produkcji certyfikat bluesign oraz dąży do ograniczenia emisji CO2 zarówno w produkcji, logistyce, jak i funkcjonowaniu swoich biur.
W 2013 r. firma dołączyła do partnerstwa European Outdoor Conservation Association (EOCA), które realizuje projekty proekologiczne w rejonach górskich, wspomaga ochronę niedźwiedzi brunatnych, realizuje zadania zmierzające do ograniczenia wycinki lasów oraz zwiększania ich nasadzeń, a także tworzy trans graniczne szlaki turystyczne w rejonach górskich.
Choć La Sportiva zaczynała od produkcji obuwia, dziś kompleksowo ubiera miłośników outdooru od stóp do głów. Ale to obuwie pozostaje jej flagowym produktem. W kolekcji znajdują się buty wspinaczkowe, w tym legendarne Miury, podejściowe, takie jak m.in. słynne TX4 czy Boulder, trekkingowe m.in. TX5 i Raptor, wysokogórskie – wśród których są kultowe modele Nepal, Trango czy G2 EVO, do biegów górskich oraz narciarskie.
Zobacz buty trekkingowe La Sportiva męskie, albo kliknij po damskie buty tutaj.

Kolekcja technicznej odzieży górskiej La Sportiva obejmuje wszystkie jej warstwy od koszulek i leginsów, przez bluzy, spodnie, kurtki ocieplane, softshelle po hardshelle. Nie zapomniano o akcesoriach takich jak czapki, opaski, rękawiczki i skarpetki. Wśród sprzętu, jaki oferuje La Sportiva są plecaki do różnych aktywności, kije narciarskie i trekkingowe oraz narty.
Pasja i innowacje to główne motory napędzające działania marki La Sportiva. Obuwie i odzież tworzone w górach dla Ludzi Gór należą od lat do jednych z najchętniej wybieranych w outdoorowym świecie. Rodzinna firma obecna w ponad 70 krajach to prawdziwy fenomen i dowód, że łączenie tradycji z nowoczesnością ma sens.
Skarpetki – czas docenić ten niewielki element stroju każdego miłośnika outdooru. Często niedostrzegane lub niedoceniane odgrywają niezwykle istotną rolę podczas wędrówek, biegów, jazdy na rowerze czy innych aktywności. Bez właściwych skarpet nawet najlepiej dobrane buty mogą ocierać lub powodować powstawanie odparzeń. Nie lekceważ skarpetek i sięgnij po te z wełną merino. Pokażę Ci ich zalety oraz dostępną ofertę.
Czy zastanawiałeś się kiedyś co to znaczy „dobre skarpety”? Dla mnie to takie, które nie nasiąkają wilgocią oraz pomagają w utrzymaniu właściwej termiki stóp. Dlatego bardzo często na trekkingi o różnych porach roku wybieram skarpety z wełną merino.
Może także Tobie słowo wełna kojarzy się przede wszystkim z grubymi, drapiącymi skarpetkami „góralskimi”. W końcu one też są robione z owczej wełny. Ale merino to zupełnie inna kategoria wełny. Pozyskuje się ją z owiec rasy merynos, które najliczniej hodowane są na Nowej Zelandii. Żyją tam w klimacie, w którym temperatury wahają się od -25°C do nawet +40°C stopni Celsjusza. Przez wieki, w ciągu ewolucji wełna owiec rasy merynos wykształciła właściwości termoregulacyjne. Dzięki temu pomaga w utrzymywaniu prawidłowej termiki i chroni zarówno przed przegrzewaniem, jak i wychładzaniem.

Drugą niezwykle istotną dla outdooru właściwością tego włókna jest sprawne odprowadzanie wilgoci i wysoka oddychalność. Wilgoć, która w naturalny sposób powstaje podczas ruchu jest błyskawicznie transportowana na zewnątrz i odparowywana. Dzięki temu na przędzy nie pozostają mokre plamy. Dla mnie to jedna z najważniejszych cech merino. Gdy staję po długim, intensywnym marszu, nie mam uczucia jakby stopy pływały mi w wodzie. Ma to kolejny istotny skutek- podczas postojów stopy nie wychładzają się przez kontakt z chłodną, wilgotną przędzą.

Merino ma oczywiście jeszcze kilka innych istotnych dla outdooru zalet. Jest antybakteryjne więc dzianiny z jego udziałem nie nasiąkają nieprzyjemnym zapachem oraz antyalergiczne więc nie podrażnia skóry. Wełna jest miękka, delikatna, a pokrywająca ją lanolina ma właściwości hydrofobowe. Dodatkiem do tych wszystkich zalet jest biodegradowalność, która sprawia, że po zużyciu nie staje się trudnym do przetworzenia odpadem.
Zobacz wszystkie –> skarpety merino damskie, lub –> skarpety merino męskie. Poczuj różnicę na swoich stopach!
Wełna merino ma jednak kilka mankamentów, które sprawiają, że w przypadku skarpet często jest uzupełniana włóknami syntetycznymi. To przede wszystkim mniejsza odporność na przecieranie oraz stosunkowo niska elastyczność. Dzięki zastosowaniu w skarpetach domieszek Nylonu (poliamid), Elastanu, Lycry® lub innych syntetycznych włókien producenci starają się wydłużyć ich trwałość oraz sprawić, że będą lepiej dopasowane do stóp. Domieszki syntetyczne sprawiają też, że skarpety utrzymują się w odpowiednim położeniu podczas ruchu, ściągacze są mocniejsze i bardziej rozciągliwe, zaś podczas prania skarpety nie odkształcają się i nie naciągają.
W sklepie Skalnik skarpety z wełną merino zajmują bardzo ważne miejsce wśród tego rodzaju produktów. Dlaczego? To proste. Tam, gdzie liczy się komfort termiczny i wygoda podczas uprawiania różnorodnych aktywności outdoorowych, tam pojawia się wełna merino. A popularność skarpetek z tym włóknem rośnie. Nic więc dziwnego, że ich oferta z sezonu na sezon jest coraz szersza. Najwięcej skarpet z wełny merino w ofercie przeznaczona jest do trekkingu. Ale znajdziesz tu także dedykowane modele dla biegaczy, narciarzy czy rowerzystów. Przejrzyj razem ze mną dostępne marki i dowiedz się o nich nieco więcej.

Do marek, które od lat znajdują się wśród liderów na rynku odzieży i akcesoriów z wełny merino są amerykański Smartwool i nowozelandzki Icebraker. To najwyższa półka jeśli chodzi o produkcję przędz i dzianin wykorzystujących wełnę z merynosa. Obydwie firmy przywiązują też niezwykle dużą wagę do ochrony środowiska naturalnego, etycznego pozyskiwania runa owczego, rekultywacji pastwisk oraz ekologicznej produkcji o zmniejszonym śladzie węglowym. Produkcja na najwyższym poziomie ma jednak swoją cenę i zarówno Icebreaker jak Smartwool to skarpety o dość wysokich cenach.

Co otrzymujesz w zamian? To, co najlepsze. Dzianiny powstające z wykorzystaniem najnowocześniejszych technologii, które wspomagają naturalne właściwości merino i sprawiają, że może ono pracować tuż przy skórze. Konstrukcje bezszwowe, wspierające łuk stopy, wykorzystujące bodymapping oraz precyzyjną amortyzację rozmieszczoną zgodnie z przeznaczeniem konkretnego modelu. Inaczej wygląda ona w przypadku skarpet biegowych, trekkingowych czy narciarskich. Możesz też wybierać między grubością skarpet i amortyzacji oraz jej rozmieszczeniem – jedynie pod palcami i piętami lub na całej długości podeszwy.
Marka Bridgedale specjalizuje się w produkcji zaawansowanych skarpet zarówno z wełną merino, jak i wykorzystujących jedynie włókna syntetyczne. Jej oferta merino stale się powiększa. Znajdziesz w niej skarpety trekkingowe, biegowe, narciarskie oraz codzienne które oznaczają się precyzyjną konstrukcją, dopasowaną do konkretnej aktywności i używanych do niej butów. Wykorzystywana dzianina ma oczywiście różną grubość, zależnie od tego, na jakie pory roku dedykowane są skarpety.
Chcę zwrócić Twoją uwagę szczególnie na jeden wyjątkowy model – StormSock występujący w różnych wysokościach. To skarpety z membraną wodoodporną, która zapobiega ich przemakaniu. Wewnętrzna warstwa wykonana jest z mieszanki merino z włóknami syntetycznymi i dzięki czemu odprowadza wilgoć i jest przyjazna dla skóry. To model, który sprawdzi się podczas trekkingów w deszczu i będzie dodatkową barierą dla wody, gdy zawiodą buty.
Kliknij w link, zobacz wszystkie skarpety marki Bridgedale.
W ofercie skarpet merino są też takie, które będą odpowiednie dla osób, które dopiero zaczynają swoją przygodę z tą przędzą i chcą sprawdzić czy to na pewno dla nich. Prostsza budowa, ale te same najlepsze właściwości wełny merino w połączeniu z niższą ceną to najlepsza charakterystyka skarpet Na Giean.
To stosunkowo nowa marka, która pojawiła się na polskim rynku. Specjalizuje się w skarpetach z wełną merino, które tworzy w swoich własnych fabrykach, w bezpośrednim kontakcie z dostawcami.
Zobacz test skarpet Na Giean Enhanced Medium Weight Crew –> kliknij tutaj! <–

W ofercie Na Giean znajdują się skarpety trekkingowe i biegowe. W przypadku skarpet trekkingowych są to modele o średniej grubości przeznaczone na cieplejsze pory roku oraz grube skarpety zimowe. Z kolei skarpety biegowe produkowane są w wersji cienkiej, która doskonale sprawdza się w przypadku intensywnego ruchu.
We wszystkich skarpetach Na Giean do wełny merino dodana jest stosunkowo niewielka domieszka Nylonu i Lycry®, które wzmacniają je i uelastyczniają. Skarpety mają średnią, uniwersalną amortyzację oraz dobrze wspierają łuk stopy poprawiając stabilność.
Poznaj naszą ofertę. Zobacz –> skarpety merino Na Giean.
Jeśli szukasz skarpet, które zapewnią Twoim stopom komfort podczas różnorodnych aktywności outdoorowych, sięgnij po modele z wełną merino. Jeśli nie jest to Twój pierwszy kontakt z tą przędzą, na pewno doceniasz ich zalety. Natomiast jeśli ma to być ten „pierwszy raz” to na pewno poczujesz różnicę.
Trekking, biwak podczas wspinaczki, wyprawa rowerowa czy wielodniowy spływ kajakiem, a może wyjazd na kemping lub zimowa narciarska wyrypa z nocowaniem w namiocie czy turystycznych schronach. Niezależnie jaka forma outdoorowego spędzania czasu o każdej porze roku jest Ci najbliższa, na pewno chcesz mieć zawsze zapewniony wygodny wypoczynek. Sięgnij po maty samopompujące oraz materace dmuchane, które łączą lekkość i komfort. Przejrzyj ze mną ofertę jednego z czołowych producentów mat i materacy, marki Thermarest.
Marka Thermarest powstała na początku lat siedemdziesiątych XX w., a jej twórcy, inżynierowe Jim Lea oraz Neil Anderson postanowili stworzyć lekki i wygodny materac turystyczny. Dwa lata zajęło im testowanie kolejnych rozwiązań konstrukcyjnych oraz materiałów i w 1972 r. zaprezentowali swój pierwszy produkt. Zdobył on szybko serca miłośników outdooru ponieważ był kompaktowy po złożeniu, lekki w stosunku do dostępnych wówczas na rynku mat, a przy tym dawał bardzo dobrą izolację od podłoża.

Przez kolejne dziesięciolecia konstruktorzy Thermarest coraz bardziej podnosili poprzeczkę utrzymując się w awangardzie twórców systemów do spania. Tak jest do dziś. Thermarest to bezkompromisowość w podejściu do wygody i funkcjonalności, a zapewniają ją stosowanie najnowocześniejszych technologii oraz dbałość o szczegóły.
Wszystkie materace dmuchane i maty samopompujące Thermarest zostały przetestowane pod kątem swojej izolacyjności i każdy model otrzymał wyliczony na tej podstawie współczynnik R-Value? Co oznacza ta tajemnicza wartość? To proste – R czyli angielskie „Resistance” (opór) pokazuje jakie właściwości izolacyjne ma dany materac czy mata. Im współczynnik wyższy, tym mata lepiej izoluje od chłodu i wilgoci. Określa się go na podstawie standardu ASTM F3340-18, dzięki czemu możesz porównywać te wartości u różnych producentów i wybrać najlepszą dla siebie matę.
Zobacz jak wygląda skala R-Value:
Wybierając matę lub materac pamiętaj, że każdy z nas ma nieco inną termikę i może inaczej odczuwać zimno. Jeśli jesteś zmarzluchem może się okazać, że maty z niskimi wartościami R-Value nie będą dla Ciebie wystarczające.

To, co najważniejsze o marce Thermarest i jej produktach już wiesz. Teraz pokażę Ci bardziej szczegółowo maty i materace, które znajdziesz w bieżącej kolekcji.
NeoAir® to seria bestsellerowych i cenionych przez miłośników outdooru turystycznych materacy dmuchanych Thermarest. Zobacz jakie modele w niej znajdziesz:



Materace sprzedawane są z workiem do pompowania, pokrowcem oraz zestawem naprawczym.
Kliknij w link i zobacz –> materace Thermarest.
Oprócz materacy dmuchanych, Thermarest oferuje także najwyżej jakości maty samopompujące wypełnione rozprężającą się pianką. Są one cenione przez turystów ze względu na rewelacyjny stosunek izolacji do wagi oraz wytrzymałość. Maty po złożeniu mają nieco większą objętość niż materace, ale są jednocześnie bardziej trwałe. Zobacz jakie model mat przygotował Thermarest:

Podążaj jakością – zobacz –> maty samopompujące Thermarest.
Wybór materacy i mat samopompujących Thermarest jest bardzo bogaty. Niezależnie od tego jakie outdoorowe aktywności Cię czekają i w jakich warunkach zamierzasz nocować w terenie, zawsze dobierzesz model odpowiedni dla siebie, od prostego biwaku w środku lata, po ekstremalne zimowe wyprawy górskie. Więc śpij wygodnie i dobrze, aby rano mieć siłę do pokonywania kolejnych wyzwań.
Zobacz wszystkie produkty marki –> Thermarest.
Plecaki turystyczne to nieocenieni towarzysze rozmaitych outdoorowych aktywności. A plecaki marki Gregory to połączenie najwyższej jakości i funkcjonalności, która sprawia, że wybierają ją rzesze miłośników trekkingów, wspinaczki, narciarstwa, jazdy na rowerze czy podróżowania. Poznaj ze mną najważniejsze atuty turystycznych plecaków Gregory i przejrzyj najciekawsze modele znajdujące się w ofercie.
Gregory to amerykański producent plecaków turystycznych, którego siedziba mieści się w Salt Lake City, u podnóży Gór Wasatch. Choć na polskim rynku plecaków turystycznych obecna jest od około 10 lat, to jej historia jest znacznie dłuższa. Jej twórca Wayne Gregory założył ją w 1977 r., ale już wcześniej jako nastolatek projektował plecaki turystyczne. Od początku Gregory stawiał na innowacyjność. Szukał systemu nośnego, który będzie jak najlepiej dopasowany do użytkownika, a jednocześnie będzie podążał za jego ruchami i zapewni stabilność nawet podczas pokonywania przeszkód terenowych.
Do dziś to właśnie system nośny jest w centrum uwagi projektantów plecaków turystycznych Gregory. Tylny panel, pas biodrowy, pasy ramieniowe oraz ich połączenia to system, który dopracowywany jest w najdrobniejszych szczegółach i dobrany do konkretnej aktywności. Ze względu na lokalizację siedziby firmy Gregory, rozwiązania powstające w głowach projektantów są niemal natychmiast testowane. Wykonywane ręcznie prototypy trafiają szybko na szlaki, dzięki czemu mogą zostać dopracowane już na etapie projektowym. Gregory jest marką tworzoną przez osoby aktywne, lubiące spędzać czas na szlakach, rowerowych trasach, wspinaczce czy nartach, które wiedzą czego potrzeba podczas tego typu wyzwań.
Poznaj markę – zobacz produkty Gregory.

Nie tylko systemy nośne są cenione przez turystów wybierających outdoorowe plecaki turystyczne Gregory. To także pomysłowe i praktyczne rozwiązania związane z dostępem do wnętrza, troczeniem sprzętu turystycznego czy dopasowaniem plecaka.
Marka przywiązuje także dużą wagę do odpowiedzialnej produkcji ograniczając emisję CO2, zwiększając trwałość plecaków, podnosząc efektywność logistyki, wykorzystując surowce wtórne oraz dbając o dobrostan pracowników zatrudnianych we współpracujących fabrykach.
Jeśli podróżujesz, chodzisz po górach, uprawiasz wspinaczkę, narciarstwo czy na przykład speed hiking, wiesz doskonale, że nie każdy plecak turystyczny będzie odpowiedni do każdej z nich. Wiedzą o tym także projektanci marki Gregory, dlatego w jej ofercie znajdują się plecaki dostosowane do różnego sposobu poruszania się i outdoorowego spędzania czasu. Dobrze dobrany plecak turystyczny jest ogromnym ułatwieniem w pokonywaniu kolejnych wyzwań.

Gregory produkuje plecaki górskie, plecaki trekkingowe, wspinaczkowe i narciarskie, plecaki dla backpackerów, a także plecaki miejskie. Niezależnie jaki wybierzesz, jakości plecaków Gregory możesz być całkowicie pewien. Pokażę Ci teraz najciekawsze i doceniane przez turystów modele plecaków bo kolekcja tej marki jest bardzo rozbudowana.
Do najbardziej rozpoznawalnych elementów kolekcji Gregory należą plecaki trekkingowe oraz plecaki dla backpackerów. To przede wszystkim plecaki o dużej (nawet do 75 l) i średniej pojemności, które będą towarzyszami najdalszych i najbardziej wymagających wypraw. W tej kategorii znajdują się zarówno plecaki turystyczne damskie, jak i męskie, które odznaczają się doskonałym dopasowaniem do sylwetki, regulowaną długością tylnego panelu oraz systemami nośnymi, które sprawiają, że plecak podąża za ruchami użytkownika. Wszystkie plecaki Gregory w tej kategorii są kompatybilne z systemem nawadniającym, a oferta marki obejmuje także bukłaki i systemy hydro, które można dokupić oddzielnie.
Zobacz wszystkie –> plecaki turystyczne Gregory.

Do prawdziwych bestsellerów Gregory w tej kategorii należą plecak Gregory Baltoro i plecak Gregory Deva. To dwie wersje tej samej konstrukcji o anatomicznym dopasowaniu do męskiej i damskiej sylwetki. Co je wyróżnia? Stabilność, wyważenie i świetne przenoszenie obciążeń nawet przy dużych obciążeniach. Pojemne plecaki Gregory pozwalają spakować się na wielotygodniowe wyjazdy z dużą ilością sprzętu. Oprócz zaawansowanych rozwiązań związanych z pasem biodrowym, tylnym panelem i ich połączeniami, Baltoro i Deva to także przemyślany system nośny liczne kieszenie, dodatkowe miejsca dostępu do wnętrza oraz liczne możliwości troczenia sprzętu na zewnątrz.
Cenione przez turystów plecaki trekkingowe Gregory to także modele Zulu i Jade. Dostępne są od rozmiarów średnich 28-30 l po duże, ponad 50 litrowe więc niezależnie od tego, czy bliższe są Ci 2-3 dniowe wędrówki z ograniczonym bagażem czy wielodniowe trekkingi z koniecznością noszenia namiotu i śpiwora, zajdziesz na pewno pojemność dla siebie. Męski plecak Zulu i damski Jade wyróżniają się doskonałą wentylacją pleców. Te plecaki Gregory posiadają panel tylny z siatką dystansującą, dzięki czemu pomiędzy plecami, a plecakiem tworzy się przestrzeń, którą przepływa powietrze. Znacząco poprawia to komfort podczas wędrówki, a cały system jest bardzo stabilny i świetnie przenosi obciążenia. Popularne plecaki turystyczne mają dostęp do wnętrza od góry, dołu i przez przedni panel, liczne kieszenie i uchwyty oraz taśmy do troczenia sprzętu.

Jeśli szukasz lżejszych plecaków turystycznych zwróć uwagę na modele Paragon (męski) i Maven (damski). Dostępne są w średnich i dużych litrażach, mają tylny panel z pianki powleczonej oddychającą siateczką i doskonale przenoszą obciążenia. Praktycznie rozwiązane wnętrza z dodatkowym dostępem z boku dają możliwość sięgania do głębiej znajdujących się przedmiotów.
Hikingi czyli jednodniowe intensywne wędrówki górskie, a także styl Fast and light zdobywają sobie coraz więcej zwolenników. Tego typu wyzwania wymagają lekkich i ultralekkich plecaków turystycznych. Znajdziesz je także w ofercie Gregory. Wszystkie plecaki Gregory z tego segmentu są kompatybilne z systemem nawadniającym.
Modele przeznaczone stricte do zadań fast and light to Focal i Facet. Odznaczają się uproszczoną, ale jednocześnie funkcjonalną konstrukcją, dynamicznym systemem nośnym oraz doskonałym odciążeniem i stabilnością nawet podczas pokonywania wymagających odcinków szlaku. Mają zdejmowaną pokrywę, którą można zastąpić miękką klapą w celu ograniczenia wagi, dostęp jedynie od góry, a liczne, praktyczne kieszenie sprawiają, że najpotrzebniejsze przedmioty są w zasięgu ręki.

Zaletą plecaków Gregory dedykowanych do hikingu i szybkich trekkingów jest wentylowany tylny panel. Znajdziesz tu modele takie jak Citro i Juno czy Miko i Maya oraz Arrio. Dostępne są w różnych pojemnościach, ale nie przekraczają 30 l, dzięki czemu są idealne na krótkie, jednodniowe wędrówki. Prosta konstrukcja i funkcjonalne kieszenie pozwalają na szybki dostęp do potrzebnych przedmiotów.
Dla miłośników narciarstwa oraz wspinaczki, Gregory stworzył plecaki Alpinisto i Alpinisto LT oraz plecak Gregory Targhee i Targhee Fasttrack. Są przystosowane do użytkowania w warunkach zimowych oraz w skałach. Są wąskie, tak by nie powodowały blokowania się w skałach i nie utrudniały ruchu, nie mają zbyt wielu zewnętrznych kieszeni czy taśm, które mogłyby zaczepiać się o skały. Alpinisto to wszechstronny model, który będzie Ci służył zarówno do wspinaczki, jak i zimą na skitury. Z kolei stricte do wyzwań skiturowych zaprojektowany został model Targhee. Jego odmiana Targhee Fasttrack dedykowana jest miłośnikom freeridu. Plecaki z tego segmentu mają możliwość troczenia nart, czekanów i kijów, a ich tylne panele zostały anatomicznie wyprofilowane i wykonane z materiału, do którego nie przywiera śnieg.

Innowacją w ofercie plecaków Gregory są modele z dołączonym systemem nawadniającym. Są one dedykowane przede wszystkim biegaczom, rowerzystom oraz miłośnikom speed hikingu. Mają niewielką pojemność i prostą budowę oraz wentylowany panel tylny i pozwalają na spakowanie tego, co potrzebne podczas kilkugodzinnej, intensywnej wędrówki lub biegu. Wybór plecaków w tym segmencie obejmuje modele Salvo i Sula oraz Tempo i Pace. Tempo i Pace wyróżniają się izolowaną komorą na bukłak z wodą, dzięki czemu utrzymuje ona przez kilka godzin niską temperaturę i zapewnia jeszcze lepsze orzeźwienie na trasie.
Na szybki trekking lub sportowe wyzwanie –> plecaki biegowe Gregory.

Jeśli lubisz podróże samolotem, zwiedzanie miast czy city breaki, Gregory ma plecak także dla Ciebie. To plecaki miejskie oraz podróżne. Codzienne plecaki Nano i Rhune mają prostą budowę, praktyczne kieszenie, tylny panel z wycinanej pianki pokrytej siateczką dla lepszej wentylacji oraz odpinany pasek biodrowy. Z kolei plecaki podróżne Border Traveler, Tetrad i Tribute zaprojektowano tak, by wymiarami pasowały do podręcznego bagażu w samolocie, a rozmieszczone w przemyślany sposób kieszenie dawały łatwy dostęp do bagażu.
Skocz do kategorii –> plecaki miejskie Gregory.

Zakup plecaka turystycznego to zawsze duże wyzwanie. Musisz wziąć pod uwagę jego przeznaczenie oraz dobrać go do swoich potrzeb. Jeśli szukasz najwyższej jakości plecaków, innowacyjnych rozwiązań technologicznych oraz odpowiedzialnego podejścia do produkcji, to w ofercie Gregory na pewno znajdziesz coś dla siebie.
Jeżeli wełna kojarzy Ci się jedynie z grubymi swetrami i skarpetami, które najlepiej nosić zimą, to znak, że nie znasz wełny merino. To przędza o rewelacyjnych właściwościach termoregulacyjnych, z której wykonuje się funkcjonalną odzież na każdą porę roku. A jeśli nosisz wykonane z niej koszulki, to na pewno wiesz, że niewiele dzianin może się z nią równać. Dziś zabieram Cię na przegląd oferty przeznaczonych na lato koszulek z krótkim i długim rękawem jednego z czołowych producentów merino, marki Icebreaker.
W pierwszej chwili zestawienie wełny z wizją gorących letnich dni może Ci się wydać nieco zaskakujące. Ale jeśli poznasz zalety wełny z nowozelandzkich owiec merynosów, wszystko stanie się jasne. Czym wyróżnia się ta przędza nazywana czasem „inteligentnym włóknem”? Poznaj kilka jej najważniejszych cech:

Wełna merino to przędza, która idealnie sprawdzi się latem. Co więcej, dzięki mieszaniu jej z innymi włóknami naturalnymi jak Tencel® czy len, można uzyskać jeszcze lżejsze, a przy tym rewelacyjnie oddychające dzianiny do produkcji letnich koszulek.
Jeśli odzież z wełny merino nie jest Ci obca, zapewne pojawiła się wraz z nią nazwa Icebreaker. Nic dziwnego, bo to jeden z czołowych producentów koszulek, leginsów, ale także bluz czy nawet kurtek wykorzystujących tę wełnę. Marka pochodzi z ojczyzny merynosów czyli z Nowej Zelandii, a jej historia zaczyna się w 1994 r.
Twórca marki, miłośnik outdooru, Jeremy Moon po skończeniu studiów szukał pomysłu na życie. Kręcił się wokół tematów związanych z odzieżą turystyczną, ale nie przekonywały go syntetyczne dzianiny, które w pierwszej połowie lat dziewięćdziesiątych królowały na rynku. O zainteresowaniu wełną merino zdecydowała jego dziewczyna, a właściwie jej wakacyjne praktyki na farmie. To właśnie tam poznał koszulki z przędzy merino i zdecydował, że czas na zwrot w stronę natury.

„Move to natural” to dziś główne hasło przyświecające marce Icebreaker. Naturalne są wykorzystywane włókna, aczkolwiek w niektórych przypadkach syntetyczne domieszki dodawane są do dzianin w produkcji odzieży i przede wszystkim skarpet. Jest to jednak dość wąska grupa produktów, w pozostałych dominuje czysta wełna merino oraz włókna takie jak roślinny Tencel® czy len.
Zwrot w stronę natury to także eliminacja plastiku z produkcji oraz logistyki. A także, a może przede wszystkim cały sposób życia – spędzanie czasu w naturalnym środowisku, uprawianie intensywnych, ale jednocześnie zgodnych z zasadami odpowiedzialności ekologicznej form outdooru. Marka korzysta z wełny pochodzącej z ekologicznych hodowli, dbających o dobrostan zwierząt oraz stosujących rekultywację pastwisk.
Więcej artykułów dotyczących marki Icebreaker znajdziesz –> tutaj.
Icebreaker ma w swojej ofercie odzież całoroczną, a koszulki są od początku istnienia flagowym produktem marki. Wytwarzane są z dzianin o różnej grubości, a na lato przeznaczone są te o gramaturze 200 g/m2 lub mniejszej (175 i 150). Zasada jest tu prosta, im wyższą liczbę widzisz przy nazwie, tym dzianina grubsza, a co za tym idzie cieplejsza. Szukając produktów na upalne dni, wybieraj te oznaczone niższymi liczbami.

Dzianina z wełny merino o gramaturze 200 g/m2 to najbardziej uniwersalna przędza w kolekcji Icebreaker. Nadaje się do całorocznego użytkowania i wykonywane są z niej zarówno koszulki z krótkim, jak i z długim rękawem. Wbrew pozorom, koszulka merino z długim rękawem może się doskonale sprawdzić latem, nie tylko ze względu na jej właściwości termoregulacyjne, ale też naturalną ochronę przed promieniowaniem UV. Zabezpieczysz w ten sposób ręce przed promieniami słonecznymi.
Żeby poprawić i tak doskonałe właściwości wełny merino konstruktorzy Icebreaker zastosowali w nich opracowane przez markę technologie:
Skoro wiesz już więcej o samej marce Icebreaker oraz stosowanych przez nią dzianinach i technologiach na lato, czas na przegląd oferty koszulek merino damskich i męskich. Na początek chcę Ci pokazać modele, które sprawdzą się zarówno do samodzielnego noszenia, jak i jako pierwsza warstwa odzieży outdoorowej.
Zobacz –> koszulki merino Icebreaker męskie.

Pokażę Ci teraz jakie modele najlepiej sprawdzają się do różnorodnych letnich aktywności w terenie. Oczywiście, nic nie stoi na przeszkodzie, by używać ich też na co dzień, o ile taki styl i design Ci odpowiada.

Sprawdź –> koszulki merino Icebreaker damskie.

Na koniec chcę Ci przedstawić kilka modeli koszulek Icebreaker, które doskonale sprawdzają się na co dzień:
Koszulka na lato musi doskonale oddychać i odprowadzać wilgoć. Jeśli do tego pozostaje dłużej świeża, chroni przed promieniowaniem UV i jest przyjazna dla skóry, to znak, że poszukiwania ideału zostały zakończone. Koszulki Icebreaker mają te wszystkie cechy, więc po co szukać dalej?
Nie szukaj – znajdź tutaj produkty –> Icebreaker.
Czy wyobrażasz sobie jeszcze życie bez smartfona? Jeszcze kilka lat temu telefon był tylko telefonem, a dziś pełni też rolę komputera, notatnika, nawigacji, aparatu, czytnika czy podręcznego centrum rozrywki. To jednak bardzo wrażliwe i delikatne urządzenie, które potrzebuje ochrony, także, a może przede wszystkim przed wodą. Sprawdź jak wybrać wodoodporne etui na telefon i zabezpieczyć go przed zalaniem.
Aż trudno uwierzyć, że całkiem niedawno podróżowanie odbywało się jedynie z wykorzystaniem papierowych przewodników, mapy i kompasu, poleganiem na rozkładach jazdy na dworcach oraz szukaniem noclegu po dotarciu na miejsce. Dziś te wszystkie, a także o wiele więcej funkcji mieści się w jednym, niewielkim urządzeniu. Podróżując, chodząc po górach, jeżdżąc na rowerze, biegając i uprawiając różne inne aktywności na pewno korzystasz z wielu z nich. Z telefonem można nawigować w terenie i na drogach, zwiedzać zabytki, rezerwować przejazdy, noclegi i inne usługi turystyczne, wymieniać pieniądze, korzystać z przewodników w formie ebooków… Można tak wymieniać w nieskończoność. Nie da się ukryć, że w smartfonie mamy dziś swoje małe centrum dowodzenia.
Telefon jest z nami praktycznie cały czas. I przyznam, że czasem zapominam, że jak każde urządzenie elektroniczne może się nagle zepsuć. Czasem niespodziewanie i bez żadnego powodu, ot taka natura elektroniki. Jednak często wpływ na to mają warunki zewnętrzne. A jednym z największych wrogów telefonu jest woda.
Woda i telefon to zestawienie, które niemal od razu powinno wywoływać w głowie dzwonek alarmowy. Urządzenia elektroniczne są niezwykle wrażliwe na kontakt z wodą i wilgocią. Choć pokrowce typu pocket oraz szkła, którymi zabezpiecza się ekrany dotykowe nieco ograniczają ten kontakt, to przy mocniejszym deszczu lub wpadnięciu telefonu do wody są zupełnie niewystarczające.

Pół biedy jeśli zamoczony smartfon po wyschnięciu zacznie znów działać. Jednak nawet wtedy może to oznaczać, że wkrótce pojawią się dalsze problemy z jego funkcjonowaniem. Bywa i tak, że zamoczone urządzenie kończy swój żywot i pozostaje jedynie odzyskanie danych z niego w specjalistycznym serwisie. Woda wpływa też niekorzystnie na ekrany dotykowe utrudniając korzystanie z nich i sprawiając, że przestają reagować.
Już ten pobieżny przegląd sensacji jakie może spowodować spotkanie telefonu z wodą uświadomi Ci, że w wielu sytuacjach etui wodoodporne może uratować, jeśli nie życie, to na pewno właściwy przebieg podróży czy wędrówki.
Pokrowce wodoodporne na telefon znajdziesz w kategorii –> pokrowce turystyczne.
Pokrowiec wodoszczelny to gadżet, który wiele osób uważa za fanaberię. Bo czy nie wystarczy schować telefon do kieszeni wodoodpornej kurtki? Czasem może to wystarczyć, ale podczas deszczu telefon narażony jest nie tylko na bezpośredni kontakt z wodą, ale też na działanie wilgoci. A ta wnika we wszystkie jego szczeliny i dostaje się do wnętrza, gdzie czyni spore spustoszenie. A co z sytuacją, gdy telefon wpadnie do wody? Na to żadna kieszeń nie pomoże.

Więc następnym razem pakując się na wyjazd, w podróż, na trekking czy w teren zastanów się czy etui wodoodporne na telefon na pewno jest tylko wymysłem. Komu szczególnie polecam ten rodzaj zabezpieczenia telefonu? Każdemu kto może mieć podczas aktywności styczność z wodą.
Jeśli chodzisz na trekkingi wiesz dobrze, że deszcz może pojawić się zawsze, a szczególnie latem gwałtowne ulewy potrafią być niezwykle intensywne. Jeśli Twój smartfon to przetrzyma, jesteś szczęściarzem. Wodoszczelny pokrowiec przyda Ci się na pewno jeśli uprawiasz sporty wodne takie jak kajakarstwo czy żeglarstwo. W takim wypadku o wpadnięcie telefonu do wody naprawdę nie jest trudno. Telefon warto też zabezpieczyć podczas wypadów bushcraftowych lub survivalowych, gdy nocujesz w lesie, często jedynie pod tarpem lub płachtą bivi. Etui przyda się też biegaczom terenowym, a szczególnie trenującym biegi ultra w różnorodnych warunkach pogodowych.

Pokrowiec wodoodporny może mieć też inne zastosowanie. Nie musi chronić tylko przed wodą, ale też przed pyłem i kurzem. W podróży, podczas trekkingów czy jazdy na rowerze głównie w gorące, suche dni towarzyszy nam często kurz. On także może dostawać się szczelinami do wnętrza telefonu i powodować jego uszkodzenie.
Wybór etui wodoodpornego na telefon wydaje się być prosty. No bo nad czym się tu zastanawiać? Ma po prostu chronić przed wodą więc nie może przepuszczać jej do środka. To oczywiste, ale jednak nie do końca. Warto zwrócić uwagę na kilka istotnych elementów:
Właściwe zabezpieczenie telefonu przed działaniem wody podczas różnorodnych aktywności terenowych może mieć ogromne znaczenie dla właściwego przebiegu Twojej wyprawy. Smartfona nie da się już dziś traktować jak zbędnego gadżetu więc jeśli ma Ci służyć długo i bezproblemowo sięgnij po etui wodoodporne. Z nim żaden deszcz czy kontakt z wodą nie będzie mu straszny.
Elektronika na szlaku to dziś nieodłączny element wędrówki. Zobacz co możesz zabrać do plecaka. Zajrzyj do kategorii –> elektronika turystyczna.
Softshell – tkanina, która zyskała sobie uznanie miłośników outdooru na całym świecie. Jest kompromisem między membranami, a materiałami typu fleece. Doskonale nadaje się na kurtki na różne pory roku, w tym do technicznych zastosowań wspinaczkowych, narciarskich, czy do turystyki wysokogórskiej. Po softshell sięgnęła też jedna z najbardziej renomowanych marek w świecie outdooru – Moutain Equipment. Poznaj ze mną jej ofertę kurtek softshell i wybierz model dla siebie.
Istniejąca od ponad pięćdziesięciu lat brytyjska marka Mountain Equipment cieszy się zasłużoną renomą w świecie outdooru. Skupia się na dostarczaniu najwyższej jakości odzieży i akcesoriów dla alpinistów, wspinaczy, miłośników trekkingów i aktywności wysokogórskich oraz narciarzy. Jej rozbudowana oferta obejmuje odzież wszystkich warstw, od technicznych koszulek i leginsów po chroniące przed najtrudniejszymi warunkami atmosferycznymi hardeshelle.
Odzież Mountain Equiment towarzyszy wyprawom wspinaczkowym oraz ekspedycjom w najdalsze rejony świata, w tym wyprawom polarnym. To świadczy o jej jakości oraz funkcjonalności, ponieważ dla uczestników wypraw sprawdzony sprzęt to często kwestia zdrowia, a nawet życia.

Dążenie do doskonałości w zakresie jakości wiąże się w Mountain Equipment z troską o środowisko naturalne i odpowiedzialną produkcją. Marka jest partnerem programu Fair Wear Foundation i stosując jego zasady dba o dobrostan pracowników swoich fabryk. Do produkcji używane są surowce wtórne, nie stosuje się szkodliwych związków chemicznych, jak np. niebezpieczne dla środowiska PFC, a cały proces ma zmniejszony niekorzystny wpływ na środowisko naturalne.
Kliknij w nazwę marki i zajrzyj do strefy z wszystkimi produktami marki –> Mountain Equipment.
Materiały typu softshell to stosunkowo nowy „wynalazek” na outdoorowym rynku. Wszedł na niego przebojem w pierwszym dziesięcioleciu XXI w. jako kompromis między bluzami, a zewnętrznymi kurtkami hardshell. Tkaniny softshellowe są oddychające i elastyczne, dzięki czemu doskonale nadają się do intensywnych aktywności i dużego wysiłku fizycznego. Jednocześnie jednak nie dają pełnej ochrony przed warunkami atmosferycznymi, choć często w znacznym stopniu chronią przed wiatrem, a dzięki zastosowaniu powłoki DWR mają też właściwości hydrofobowe.
Większość uznanych producentów odzieży górskiej opracowuje swoje własne materiały softshell. Tkaninę taką ma w swojej ofercie także Mountain Equipment. To Exolite – opracowany przez specjalistów techniczny softshell, którego główne cechy chcę Ci przedstawić. Są nimi:

Mountain Equipment produkuje materiał Exolite o różnych grubościach. Najcieńsze, 45 i 125 g/m2 doskonale sprawdzają się latem, materiały o gramaturze 210 g/m2 stosowane są w softshellach trzysezonowych, zaś najgrubsze 250 g/m2 posiadające dodatkowo wewnętrzną, szczotkowaną warstwę typu fleece mogą być używane zimą podczas mrozu.
Do produkcji swoich softshelli Mountain Equipment używa także stworzonej do intensywnych aktywności membrany GORE-TEX® Infinium, która daje pełną ochronę przed wiatrem oraz zabezpiecza przed opadami o mniejszym nasileniu. Jej zaletami są elastyczność, wytrzymałość oraz wysoka oddychalność. Dzięki temu nie krępuje ruchów i doskonale sprawdza się przy intensywnych wyzwaniach górskich.
Sprawdź kurtki softshell Mountain Equipment męskie –> kliknij tutaj.
Na początek chcę Ci pokazać kilka modeli lekkich kurtek softshell Mountain Equipment. Są to modele przeznaczone głównie do wspinaczki oraz wysokogórskich trekkingów. Mają regulowane kaptury oraz praktyczne rozwiązania, które zapewniają dobrą współpracę z uprzężą i dużą mobilność. Można je spakować do własnych kieszeni, gdzie umieszczono pętle służące do kompresji. Wszystkie modele dostępne są jako kurtki softshell męskie i damskie.


Sprawdź kurtki softshell Mountain Equipment damskie –> kliknij tutaj.
W ofercie Mountain Equipment znajdziesz też softshelle o większej gramaturze, przeznaczone głównie do trzysezonowego użytkowania od wiosny do jesieni, ale sprawdzą się także jako dodatkowa warstwa zimowej odzieży outdoorowej.

Poznaj uniwersalne modele softshelli Mountain Equipment:
Na zimowe warunki Mountain Equipment przygotował dwa modele softshelli:
Wybierając softshell Mountain Equipment wybierasz jakość bez kompromisów oraz funkcjonalność, która pomaga podczas pokonywania górskich wyzwań.
Więcej o marce możesz przecytać w artykule: „Mountain Equipment – co to za marka„.
Kompletujesz sprzęt na trekking, rowerową lub kajakową wyprawę, dłuższy wyjazd wspinaczkowy, a może po prostu na biwak? Jeśli tak, to jednym z nieodzownych punktów wyposażenia będzie palnik lub kuchenka turystyczna, która pozwoli na przygotowanie jedzenia w terenie. Poznaj ofertę kuchenek marki Fire Maple obejmującą różnorodne palniki oraz zestawy do gotowania w każdych warunkach.
Fire maple to jeden z najważniejszych producentów sprzętu kempingowego i biwakowego z Azji. Pracuje zarówno nad własnymi rozwiązaniami, jak również jest podwykonawcą dla marek z Europy czy Stanów Zjednoczonych. W ofercie marki najważniejsze miejsce zajmują palniki, kuchenki, zestawy do gotowania oraz garnki i naczynia turystyczne.
Dewiza marki „Go to the Wild” pokazuje, w jakim kierunku podążają konstruktorzy. Fire Maple to łatwe gotowanie na łonie natury, w każdych warunkach i o każdej porze roku. Jeśli długie trekkingi, podróże w najdalsze rejony świata, wyprawy do lasu, na spływy czy wspinaczkę są tym, co Cię napędza, na pewno szukasz sposobów na to, by je ułatwić. I tu właśnie super sprawdza się Fire Maple. Gotowanie w terenie ma być proste i wydajne. Ognisko daje świetny klimat podczas biwaku, ale gotowanie na nim to często droga przez mękę. Po co się męczyć, skoro inżynierowie Fire Maple tworzą systemy i konstrukcje pozwalające ugotować wodę na herbatę już w niecałe dwie minuty?

Fire-Maple wciąż doskonali swoje systemy gotowania tak, by miały jak najlepsze parametry. Opracowuje także rozwiązania, które sprawdzają się w najcięższych warunkach zimowych oraz wysokogórskich. Należą do nich system Mars Radiant Stove – kuchenka radiacyjna stworzona z myślą o wyprawach wysokogórskich oraz system Polaris, w którym można regulować ciśnienie gazu. Pozwala to na osiągnięcie lepszej efektywności w warunkach zimowych.
Tym, co wyróżnia Fire-Maple jest bardzo dobry stosunek jakości do ceny. Na palniki, czy kuchenki tej marki, mogą sobie pozwolić także turyści o mniej zasobnych portfelach
Kliknij i poznaj wszystkie produkty –> Fire-Maple.
Pokażę Ci jakie kuchenki Fire-Maple będą najlepsze do konkretnych aktywności. Ułożyłam je od tych najbardziej skomplikowanych i zaawansowanych, do najprostszych, minimalistycznych modeli. Pamiętaj, że prosty nie oznacza „zły”. Oznacza tyle, że zapewne będzie lekki i bardzo łatwy w obsłudze, a w wielu przypadkach całkowicie wystarczający do Twoich potrzeb.
Czym kierować się w wyborze kuchenki lub palnika? Przede wszystkim tym, w jakich warunkach będziesz go używać. Czy potrzebujesz sprzętu do okazjonalnego gotowania na biwakach i krótkich wypadach w góry czy, może na wielodniowy trekking lub w podróż w najdalsze rejony świata. Musisz zastanowić się czy będziesz mieć dostęp do paliwa oraz czy będziesz korzystać z liofilizatów, czy też nastawiasz się na gotowanie w pełnym tego słowa znaczeniu z zabranych surowców i półproduktów.
Przejrzyj teraz ze mną ofertę Fire-Maple.
Mars Radiant Stove System to najbardziej zaawansowany model w ofercie Fire-Maple. Gazowa kuchenka radiacyjna, w której płomień zamknięty jest wewnątrz palnika, zapewnia dzięki wymiennikowi ciepła efektywne i bardzo szybkie gotowanie wody. Używając go z garnkiem wyposażonym w radiator, pół litra wody można zagotować już w 1 min i 40 s. Ważna zaletą kuchenki jest opracowany przez Fire Maple system regulacji ciśnienia. Dzięki temu doskonale sprawdza się w niskich temperaturach oraz na dużych wysokościach.
Mars Radiant to kuchenka opracowana specjalnie na wyprawy alpinistyczne na dużych wysokościach, na warunki zimowe oraz takie, gdzie można spodziewać się bardzo silnego wiatru. To, że płomień zamknięty jest wewnątrz palnika sprawia, że kuchenka jest odporna na działanie wiatru. Płomień nie może zostać zgaszony mocniejszym podmuchem.
Wadą tego rozwiązania jest zakaz używania go z garnkami stalowymi.
Jeśli masz zamiar gotować w terenie, musisz wiedzieć, że efektywność kuchenek i palników spada w niskich temperaturach oraz na dużych wysokościach. Jest to związane z niższym ciśnieniem, jakie ma gaz. Płomień jest wówczas słabszy, a gotowanie trwa dłużej. Ale konstruktorzy Fire-Maple znaleźli na to radę. To system regulacji ciśnienia Polaris, dzięki któremu moc płomienia utrzymywana jest na stałym poziomie, nawet wtedy, gdy ciśnienie w kartuszu spada.

System Polaris obejmuje trzy modele kuchenek – system do gotowania z radiatorem i garnkiem Polaris Pressuer Regulator Cooking System (bardzo podobny do systemów FM Star X), palnik z wężykiem Polaris Pressuer Regulator Remote Gas Stove oraz palnik nakręcany na kartusz Polaris Pressuer- Regulator Gas Stove.
FireMaple ma w swojej ofercie także kuchenkę wielopaliwową Lava Multi-Fuel Backpacking Stove, która działa z kartuszem gazowym, ale także na benzynę i naftę. Jest to system, który powinieneś rozważyć jeśli planujesz podróż w rejony, gdzie zaopatrzenie w gaz może być utrudnione. Nawet w najdalszych rejonach świata da się zwykle dostać benzynę, choć może ona być niskiej jakości. Paliwa płynne lepiej sprawdzają się także na zimnie oraz na większych wysokościach zapewniając wyższą efektywność gotowania. Kuchenka Lava o mocy 3000 W gotuje jeden litr wody w 3 min 15 s.
Kupując kuchenkę wielopaliwową musisz wiedzieć, że jej użytkowanie jest nieco bardziej skomplikowane od zwykłego palnika. Korzystając z benzyny musisz wytworzyć odpowiednie ciśnienie za pomocą pompki, co początkowo może wydawać się skomplikowane. Korzystania z tego typu kuchenki trzeba się zwyczajnie nauczyć, ale później staje się bardziej intuicyjne. Musisz też pamiętać, że wymaga ona czyszczenia, zwłaszcza gdy jest używana z niższej jakości benzyną lub naftą.
Teraz czas na bestseller czyli serię Star X (FMS-X). To prawdziwa gwiazda, a właściwie trzy gwiazdy X1, X2 i X3 w ofercie marki. System składa się z kuchenki z osłoniętym od wiatru płomieniem oraz garnka z radiatorem. Dzięki specjalnej nakładce kuchenkę można używać też ze zwykłymi garnkami czy patelniami turystycznymi.
Kuchenki serii X mają moc 2200 W i są w stanie zagotować 0,5 l wody w około 1 min i 40 s. Wersje X1 i X2 mają pojemność 1 l, zaś X3 0,8 l. Zestaw jest bardzo pakowny, jego elementy oraz kartusz gazowy 230 ml mieszczą się wewnątrz garnka. Jeżeli planujesz gotowanie podczas trekkingu jedynie wody na herbatę oraz do zalewania liofilizatów i innych dań gotowych, to kuchenki serii X nadadzą się do tego wyśmienicie. Nic dziwnego, że znajdują się wśród najlepiej sprzedających się produktów Fire Maple.
Blade 2 Titanium Backpacking to bardzo lekki palnik gazowy, który możesz stabilnie rozstawić na podłożu. Ma moc 2800 W i daje możliwość zagotowania 0,5 l wody w niecałe 3 i pół minuty. Dzięki składanej konstrukcji jest bardzo pakowny i zawsze znajdzie się dla niego miejsce w plecaku.

Pierwszą z zalet kuchenki z wężykiem jest jej duża stabilność ponieważ stoi bezpośrednio na podłożu (oczywiście musisz wybrać płaskie, równe miejsce). Druga z zalet, którą docenisz w niskich temperaturach to wspomniany już wężyk. Dzięki temu, gdy jest chłodniej, możesz ogrzewać kartusz w dłoniach, poprawiając jego wydajność, a jeśli gaz zbyt wolno trafia do palnika także odwrócić kartusz do góry dnem.
Na koniec zostawiłam najprostsze i najmniejsze z palników znajdujących się w ofercie Fire-Maple. To kuchenki nakręcane na kartusze, które odznaczają się niską wagą oraz niewielkimi rozmiarami. Są to modele takie jak Hornet II Titanium i jego poprzednik FMS-300T, FMS-116T Titanium oraz Buzz Portable Backpacking, który za pomocą adaptera FM Z1 może być też używany z dużymi butlami kempingowymi. Niektóre po złożeniu mieszczą się w dłoni i możesz je wsunąć nawet do kieszeni. To doskonałe rozwiązanie dla minimalistów i osób ceniących styl fast and light. Jednocześnie ze względu na dużą moc kuchenki te są bardzo wydajne i gotują 0,5 l w około 1 min 40 s. Ich zaletą jest też prosta, intuicyjna obsługa. Są jednak nieco mniej stabilne od kuchenek z wężykiem i łatwiej strącić z nich garnek.
Małe palniki są bardzo wszechstronne i sprawdzą się zarówno na biwaku i trekkingu, jak i na kempingu, gdzie gotujesz z użyciem naczyń turystycznych. Nie bez powodu to właśnie tego typu modele należą do najpopularniejszych wśród miłośników outdooru.
Wybór kuchenki turystycznej może w pierwszej chwili sprawić nieco problemów. Jednak jeśli dokładnie przeanalizujesz do czego będziesz jej używać, będzie znacznie prościej wybrać odpowiedni model. Z produktami Fire Maple masz pełną paletę możliwości, które nie wydrenują Twojej kieszeni.
Zobacz wszystkie –> kuchenki Fire-Maple.
La Sportiva to marka, która góry ma wpisane w swoje istnienie. Narodziła się w sercu Dolomitów i od prawie 100 lat tworzy obuwie do różnych rodzajów aktywności górskich. Chcę Ci przedstawić kolekcję butów trekkingowych i podejściowych oraz wysokogórskich marki La Sportiva. Poznaj obuwie dla Ludzi Gór, które powstaje tam, gdzie uprawiać można różne formy górskich aktywności, od lekkich trekkingów po narciarstwo i wspinaczkę.
Val di Fiemme i Val di Fassa należą do najbardziej znanych dolin w Dolomitach, a ich otoczenie to dziś miejsce, gdzie przez cały rok przyjeżdżają turyści spragnieni górskich wrażeń. To właśnie tu w 1928 r. powstała fabryka Calzoleria Sportiva należąca do rodziny Delladio. Dziś po prawie 100 latach jest ona nadal firmą rodzinną, choć jej wyroby obecne są na rynkach ponad 70 krajów świata.
Rozwój marki rozpoczął się od skórzanego obuwia roboczego dla drwali i robotników, przeszedł przez produkcję dla wojska, by po II wojnie światowej skoncentrować się na obuwiu turystycznym i sportowym. Kolejne dziesięciolecia przynosiły wzbogacenie kolekcji i kolejne linie – do trekkingów, narciarstwa, wspinaczki czy wreszcie biegów górskich. W 2016 r. La Sportiva wprowadziła także na rynek firmowaną przez siebie odzież górską.
Buty La Sportiva są projektowane do pokonywania największych górskich wyzwań. Konstruktorzy pracują blisko gór, a kolejne rozwiązania są niemal od razu testowane w Dolomitach. Marka korzysta też z feedbacku od swoich klientów i pozostaje w stałym kontakcie ze sportowcami, alpinistami, wspinaczami, narciarzami, przewodnikami górskimi i instruktorami, którzy testują jej sprzęt.
Ponieważ oferta La Sportiva jest bardzo rozbudowana pomogę Ci w jej przejrzeniu i znalezieniu odpowiedniego dla siebie obuwia.
Kliknij w link po wszystkie –> buty La Sportiva!


Ten dział to prawdziwy temat rzeka. La Sportiva należy obecnie do najbardziej cenionych producentów obuwia wspinaczkowego. Modele takie jak Miura, Futura, Cobra czy Tarantula to klasyki znane i cenione w środowisku wspinaczkowym.
Opis choćby tych najbardziej znanych modeli wspinaczkowych La Sportiva to temat na cały osobny artykuł. Dlatego tutaj tylko sygnalizuję, że producent ma je w swojej kolekcji. Jeśli szukasz butów wspinaczkowych to jest to marka, którą na pewno należy wziąć pod uwagę.

Buty wysokogórskie to dział obuwia La Sportiva zaprojektowany dla najbardziej wymagających użytkowników oraz na najtrudniejsze szlaki zarówno trekkingowe, jak i wspinaczkowe. Zastosowane w nich technologie i innowacyjne materiały idą w parze z lekkością i funkcjonalnością.
W dziale wysokogórskim znajdziesz trzy serie obuwia:


Najbardziej rozbudowanym działem obuwia La Sportiva są buty trekkingowe. Najpierw przedstawię Ci kilka modeli wysokich i o wysokości 3/4, które możesz nosić na wędrówki w zróżnicowanym terenie.
Na koniec chcę Ci pokazać niskie modele butów La Sportiva służące do trekkingów i podejść. Zajdziesz tu lekkie modele odznaczające się bardzo dobrą przyczepnością, zarówno z membraną, jak i bez.

Jak widzisz kolekcja obuwia trekkingowego, wysokogórskiego i podejściowego La Sportiva jest niezwykle rozbudowana. Znajdziesz tu modele do każdego rodzaju aktywności górskiej. Bo buty z gór najlepiej nosić w górach.
⇙ Kliknij w link i znajdź swoje ulubione buty La Sportiva! ⇘
Wędrując po Beskidach, Sudetach czy Pieninach na pewno spotykasz ratowników GOPR lub widzisz oznaczenia tej organizacji. I wiesz, że możesz czuć się bezpiecznie. GOPR jest zawsze tam, gdzie w górach dzieje się coś złego, a ratownicy ruszają na akcję o każdej porze dnia i nocy oraz w każdej pogodzie. W takich warunkach pracy odpowiednia odzież to rzecz najwyższej wagi. Dlatego GOPR sięga po sprawdzone, polskie rozwiązania. Od 2020 r. wyborem GOPR w zakresie bielizny i akcesoriów termoaktywnych jest Brubeck. Zobacz jak kształtuje się ta współpraca na najwyższym górskim poziomie.
Bielizna termoaktywna jest dziś absolutnym „must have” każdego aktywnego turysty. Jej wybór na różne warunki i pory roku jest niezwykle szeroki. Polskim liderem branży jest marka Brubeck. Od 2005 roku produkuje ona koszulki, leginsy, majtki, a także skarpety, czapki i inne akcesoria pomagające utrzymać prawidłową termikę zarówno podczas intensywnych aktywności, jak i na co dzień i w czasie odpoczynku.
Kiedy kupowałam swoje pierwsze leginsy Brubeck (a było to około 12-13 lat temu) to nawet do końca nie zdawałam sobie sprawy, że kupuje produkt polski. A tak właśnie jest. Brubeck to nie tylko polska metka, ale także cała produkcja prowadzona w zakładzie w Zduńskiej Woli. Dzięki temu, że odzież i bielizna produkowane są na miejscu, cały proces może być na bieżąco kontrolowany. To gwarancja wysokiej jakości i doboru materiałów z górnej półki.
Zobacz wszystkie produkty –> Brubeck <– a półce naszego sklepu.
Brubeck specjalizuje się w produkcji odzieży, a przede wszystkim bielizny termoaktywnej. Początkowo marka korzystała z włókien syntetycznych, ale od kilku lat coraz śmielej wprowadza do swoich wyrobów naturalną wełnę merino. Połączenie właściwości włókien syntetycznych i naturalnych sprawia, że koszulki, leginsy i inne elementy odzieży fantastycznie oddychają, regulują temperaturę podczas wysiłku fizycznego, sprawnie odprowadzają wilgoć i błyskawicznie wysychają.
Marka prowadzi także własne badania i tworzy opatentowane przędze, jak Brubeck AirJet, która jest niezwykle trwała, Nilit Heat dodatkiem węgla kawowego przetrzymującą ciepło czyli Nilit Innergy zamieniającą ciepło na promieniowanie podczerwone. W swoich wyrobach stosuje zaawansowane techniki bodymappingu, które pozwalają na odwzorowywanie stref ludzkiego ciała. Dzięki temu bielizna „pracuje” tam, gdzie jest to najbardziej potrzebne – w miejscach o wysokiej produkcji ciepła i potu sprawniej odprowadza je na zewnątrz, a te narażone na wychładzanie lepiej izoluje.

Szeroka oferta Brubeck obejmuje bieliznę o różnej grubości, zaprojektowaną na konkretne warunki i do różnego stopnia wysiłku fizycznego. Podzielono je na kategorie od 1 do 9 odpowiadające intensywności ruchu oraz temperaturze zewnętrznej. Jeśli szukasz bielizny do aktywności górskich zwróć uwagę na linie Outdoor Wool, Active Wool i Extreme Wool z wełną merino oraz przeznaczoną na chłodne pory roku linię Thermo.
To była kwestia czasu. Lider na rynku polskiej odzieży termoaktywnej i ludzie, dla których góry są domem i miejscem pracy musieli się kiedyś spotkać. Oficjalnie nastąpiło to w 2020 r., kiedy Brubeck został Oficjalnym Partnerem Górskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego.
GOPR jest organizacją działającą od 1952 r., a ratownicy spod znaku błękitnego krzyża są wszędzie tam, gdzie konieczna jest pomoc w Sudetach, Beskidach i Pieninach. To najlepsi z najlepszych, przechodzący długie, intensywne szkolenie i wiele egzaminów. Są po to, żeby każdy z nas idąc w góry miał świadomość, że może liczyć na skuteczną pomoc.
Profesjonaliści rozumieją się najlepiej dlatego Brubeck i GOPR to związek, który daje same korzyści. Ratownicy zyskali najwyższą ochronę przed warunkami atmosferycznymi podczas wymagających akcji górskich. Z kolei Brubeck jeszcze mocniej związał się z górami i bezpieczeństwem turystów.
Mając takiego partnera, wybór GOPR w zakresie bielizny termoaktywnej nie mógł być inny. Od 2020 r. na wyposażeniu członków tej organizacji znajduje się bielizna i akcesoria z wełną merino produkowane w Zduńskiej Woli. Zobacz, jakie produkty wybrał GOPR dla swoich ratowników. Pamiętaj, że to wybór profesjonalistów i najwyższa półka polskich produktów termo.
Partnerem GOPR na górskich szlakach jest kolekcja Active Wool. Koszulki z krótkim i długim rękawem, leginsy oraz majtki pochodzą z najbardziej uniwersalnej, całorocznej linii wyrobów Brubeck. Mogą być noszone zarówno latem, jak i zimą przy intensywnym wysiłku fizycznym. Wykonane są z dzianiny o gramaturze 185 g/m2 składającej się w 56% z poliamidu, 41% z wełny merino i niewielkich domieszek polipropylenu i Elastanu.

Wybrana przez GOPR bielizna termoaktywna odznacza się rewelacyjnym odprowadzaniem wilgoci i ciepła oraz pomaga w regulowaniu temperatury ciała. Zawdzięcza to wełnie z owiec merynosów, która zapobiega zarówno wychładzaniu, jak i przegrzewaniu. Merino ma też właściwości antybakteryjne, co pozwala na dłuższe utrzymywanie świeżości bielizny, jest przyjazne dla skóry i nie powoduje uczuleń. Bielizna wykonana jest w technologii bezszwowej, daje dużą swobodę ruchu i nie powoduje otarć przy intensywnym ruchu.
Zobacz –> koszulki Brubeck męskie <– lub poznaj –> koszulki Brubeck damskie <–
Ratownicy GOPR wybrali także do swojego wyposażenia zimowe skarpety narciarskie Ski Force z wysoką zawartością wełny merino. Odznaczają się one wyjątkową trwałością, a mikrowłókna z jonami srebra pozwalają na ich długie użytkowanie. W szafach ratowników znajdują się także uniwersalne, całoroczne skarpety Trekking Light Merino Wool o dwuwarstwowej konstrukcji, które zapewniają termoregulację stóp i wspierają je dzięki precyzyjnej amortyzacji i wzmocnieniach w kluczowych miejscach.
Uzupełnieniem wybranej przez GOPR bielizny są wełniane czapki Unisex Active Wool o podwójnej konstrukcji, które chronią głowę przed chłodem, a jednocześnie zapobiegają poceniu się podczas ruchu oraz wełniane kominy unisex, które mogą służyć do osłony głowy, twarzy i szyi w gorszych warunkach atmosferycznych.
Współpraca GOPR i Brubeck to nie tylko odzież dla ratowników. Dzięki Brubeck także Ty możesz wesprzeć ratowników i jednocześnie wejść w posiadanie rewelacyjnej czapki z wełny merino. Jeśli Jesteś z Gór (nie tylko fizycznie, ale także mentalnie) wybierz czapkę, jaką noszą ratownicy. Została oznaczona logo akcji „#jestemzgor” oraz logo Fundacji GOPR. To całoroczna ochrona głowy, która daje komfort termiczny i zapobiega zarówno wychładzaniu, jak i przegrzewaniu głowy. Na pewno wiesz, że głowa jest jedną z najbardziej wrażliwych części naszego ciała i tracimy przez nią bardzo dużo ciepła. Dlatego ochrona przed chłodem jest tu niezwykle ważna.


Czapka Jestem z Gór to ten sam model, który noszą ratownicy GOPR. Wykonana jest z mieszanki wełny merino i poliamidu w bezszwowej konstrukcji. Jest elastyczna i dopasowana, a dzięki właściwościom wełny merino antybakteryjna, antyalergiczna i chroni przed promieniowaniem UV.
Co jeszcze zyskasz kupując czapkę Brubeck? Realnie wesprzesz GOPR. Cały dochód ze sprzedaży przeznaczony jest dla Fundacji GOPR realizującej rozmaite projekty podnoszące jakość i efektywność pracy ratowników oraz prowadzącej działania edukacyjne w zakresie bezpieczeństwa w górach.
Profesjonalizm i bezpieczeństwo to wspólne mianowniki, które połączyły GOPR i Brubeck. Ty też możesz być częścią tej układanki i wesprzeć GOPR przez zakup czapki Jestem z Gór. Sprawdź też kolekcję Wybór GOPR Brubeck wybraną przez ratowników. Profesjonaliści nie mogą się mylić.
Mówisz sandały turystyczne – myślisz Teva. Też tak masz? To skojarzenie pojawia się automatycznie w głowach wielu turystów. Stworzone w latach osiemdziesiątych sandały sportowe to dziś klasyka. I to taka, która się nie starzeje, a marka z sezonu na sezon udoskonala swoje modele zachowując jednocześnie rewelacyjny, opatentowany system pasków. Wygoda, solidność i stabilność w każdym terenie. Szukasz sandałów turystycznych? Przejrzyj ze mną ofertę amerykańskiej marki Teva.
Choć trudno w to uwierzyć, to jeszcze 40 lat temu noszenie sandałów turystycznych wcale nie było oczywiste. Nawet w czasie uprawiania sportów wodnych, takich jak na przykład spływy pontonowe. Do wyboru były albo całe buty zakrywające stopę albo klapki. Obydwie wersje równie niepraktyczne.
Aż pojawił się ktoś, kto postanowił to zmienić. Mark Thatcher z Arizony, instruktor i przewodnik spływów pontonowych, a także biegacz i miłośnik outdooru pracował w rejonie Wielkiego Kanionu Kolorado. Używane w pracy klapki nie spełniały swojego zadania – zsuwały się z nóg, wpadały do wody i tyle je widziano. Z kolei podczas wędrówek z przekraczaniem strumieni i rzek konieczne było stałe zmienianie butów trekkingowych na klapki… które często porywał bystry prąd. I tak w kółko. Thatcher zaczął szukać rozwiązania i do klapek przyszył dwa zapinane na rzepy paski. To było to! Tak w 1984 r. powstały pierwsze sandały turystyczne Teva.

Kolejne trzy lata zajęło Thatcherowi dopracowywanie systemu pasków i tworzenie „sandałów idealnych” i w 1987 r. opatentował używany do dziś w sandałach Teva system Universal Strapping. To był prawdziwy przełom – lekkie obuwie turystyczne, na przyczepnej podeszwie, które nie zsuwało się z nóg i gwarantowało stabilność. Sandały Teva szybko zaczęły zdobywać popularność wśród turystów, backpackerów, sportowców. O tym, jak wielkim przełomem w historii sprzętu turystycznego były dwa paski doszyte do klapek świadczy to, że w 2012 r. sandały Teva znalazły się w czołówce listy 100 najbardziej wpływowych elementów sprzętu turystycznego wszechczasów (Most Influential Gear Of All Time) stworzonej przez opiniotwórczy Outside Magazine.
Sprawdź produkty –> Teva <– na naszych półkach!
W 1984 r. Mark Thatcher dosłownie uwolnił nogi turystów, podróżników i sportowców z ciężkich butów trekkingowych, dając doskonałą alternatywę na ciepłe pory roku. Od tego czasu kolekcja Teva ewoluuje, dostosowują się do nowych trendów, ale tym, co pozostaje niezmienne jest system pasków Universal Strapping. Pierwszy umieszczony jest w okolicach palców, drugi pod kostką, a łączy je trzeci poprzeczny pasek, który utrzymuje całą konstrukcję w odpowiednim położeniu. Gwarantuje niebywałą stabilność, a stopy nie przesuwają się na boki nawet na nierównym podłożu, czy podczas podchodzenia.

Inne atuty sandałów Teva to przyczepne podeszwy wykorzystujące mieszanki gum sprawdzające się na różnych rodzajach podłoża oraz szybkoschnące materiały, dzięki którym nawet po przejściu potoku buty szybko stają się suche. To bardzo ważny choć często niedoceniany element budowy. Mokre paski znacznie łatwiej powodują otarcia podczas ruchu. Więc suchy sandał to większy komfort dla Twoich stóp.
Dla marki Teva duże znaczenie ma troska o środowisko naturalne i zrównoważony rozwój. Firma prowadzi wewnętrzny Corporate Responsibility Program, w ramach którego ogranicza zużycie wody, stosuje materiały odnawialne, redukuje emisję gazów cieplarnianych oraz stosuje zasady równości społecznej. Większość sandałów Teva to produkty wegańskie, niezawierające elementów pochodzenia zwierzęcego.
Teraz, gdy znasz już samą markę przejrzyj ze mną modele sandałów, jakie znajdują się w jej ofercie.
Model Original Universal to najdłużej produkowane sandały Teva. Są na rynku od 1984 roku! I wciąż znajdują się wśród bestsellerów marki. To model do wszechstronnego użytkowania, zarówno na co dzień w mieście, jak i podczas łatwiejszych wycieczek terenowych. Prosty, klasyczny design, stabilny system pasków Universal Strapping, mocne rzepy, które nie rozepną się podczas intensywnego ruchu oraz podeszwa, która nie ślizga się na mokrym podłożu to ich najważniejsze atuty.

Sandały są wegańskie, wykonane z pochodzących z recyklingu butelek plastikowych włókien REPREVE® z dodatkiem wzmacniających włókien metalicznych i mają ekologiczne wykończenie antybakteryjne Life Naturals.
W każdym sezonie model Original Universal zyskuje nową kolorystykę, która pasuje do bieżących trendów. Teva dba nie tylko o funkcjonalność, ale i o wygląd by sandały pasowały do różnorodnych stylizacji.
Kliknij po –> sandały Teva damskie.
Sandały trekkingowe na niezwykle przyczepnej, amortyzowanej podeszwie, które sprawdzą się na szlakach o różnorodnej nawierzchni. Szybkoschnące paski wykonane zostały z ekologicznego włókna REPREVE® powstającego w wyniku recyklingu odpadów plastikowych, głównie butelek jednorazowych. Wykończenie antybakteryjne Life Naturals zapobiega rozwojowi mikroorganizmów odpowiedzialnych za powstawanie nieprzyjemnego zapachu.

Sandały są stabilne, przyczepne i umożliwiają perfekcyjną kontrolę trakcji podczas marszu. Są przy tym bardzo wygodne, a umieszczona z tyłu miękka wyściółka zapobiega powstawaniu otarć na pięcie.
Model Winsted wyewoluował z sandałów Hurricane. To sandały do podobnych zastosowań, trekkingów i hikingów w różnorodnym terenie, ale o nieco lżejszej budowie. Amortyzowana, przyczepna podeszwa daje możliwość stabilnego poruszania się zarówno na suchej, jak i mokrej nawierzchni, a klasyczny system pasków Universal Strapping sprawia, że stopa nie przesuwa się w niekontrolowany sposób.
Windsted to model wegański, wykonany z ekologicznych włókien REPREVE®, z antybakteryjnym wykończeniem Life Naturals.

Sandały Terra FI 5 Universal to najbardziej zaawansowany i najbardziej masywny z modeli w ofercie Teva. Sprawdza się podczas wielodniowych, wymagających wędrówek w terenie. Gruba, podeszwa z amortyzacją i niezwykle przyczepną warstwą zewnętrzną wyposażoną w głęboki bieżnik sprawia, że nie straszna im żadna nawierzchnia, ani sucha, ani mokra.

Paski systemu Universal Strapping wykonane są z włókien REPREVE® z recyklingu i mają podszewkę z oddychającej siateczki, dzięki czemu jeszcze lepiej odprowadzają pot i wilgoć oraz błyskawicznie wysychają. Jest to model wegański z ekologicznym wykończeniem antybakteryjnym Life Naturals.
Zobacz –> sandały Teva męskie.
Bez sandałów turystycznych ciężko wyobrazić sobie obecnie wielodniowe trekkingi, czy podróże w ciepłych porach roku. Jeśli szukasz idealnego modelu do kolejnych outdoorowych wyzwań zajrzyj do kolekcji Teva. Uwolnij swoje stopy i zapewnij sobie komfort oraz stabilność w mieście i w terenie.
Szybciej, bardziej intensywnie, bez zbędnego obciążenia- jeśli właśnie w taki sposób lubisz poruszać się po górskich szlakach, to speed hiking jest właśnie dla Ciebie. To rodzaj turystyki górskiej plasujący się między trekkingiem, a biegami górskimi. Ponieważ związany jest z dużym wysiłkiem fizycznym oraz intensywnym ruchem potrzebujesz do jego uprawiania odzieży o wysokiej oddychalności, a jednocześnie wytrzymałej i zabezpieczającej przed warunkami atmosferycznymi. Przedstawiam Ci kolekcję Traverse od Dynafit, która została stworzona specjalnie z myślą o osobach uprawiających speed hiking.
Czym jest speed hiking? Ciężko znaleźć w języku polskim słowo lub wyrażenie, które w pełni oddawałoby jego istotę. To szybkie poruszanie się po górach, które jednak nie jest jeszcze biegiem górskim. Osoby, które uprawiają ten rodzaj aktywności chcą poruszać się tak szybko, jak to możliwe w górskim terenie, ale idąc, a nie biegnąc. Dzięki temu możliwe jest pokonywanie dłuższych dystansów albo na przykład zdobywanie kilku szczytów w ciągu jednego dnia.
Speed hiking to duży, bardzo intensywny wysiłek fizyczny, ale trwający stosunkowo krótko. Tego typu wyjścia trwają zwykle kilka godzin, maksymalnie jeden dzień i nie wymagają zabierania dużej ilości sprzętu.
Dynafit to marka, która od 1983 r. wspiera sportowców realizujących swoje wyzwania w górach. Tworzy odzież i sprzęt dla narciarzy zjazdowych, skiturowców, biegaczy i kolarzy górskich, a od niedawna rozwija także swoją linię odzieży dla miłośników speed hikingu. To odzież z najwyższej górskiej półki, wykorzystująca nowatorskie rozwiązania i zaawansowane technologicznie materiały dla uzyskania jak najwyższej funkcjonalności.
Ponieważ Dynafit towarzyszy sportowcom działającym w niezwykle wymagających, często także skrajnych warunkach terenowych i pogodowych, tworzona z myślą o nich odzież musi być niezawodna. Stąd wykorzystanie w niej membran GORE-TEX, gum Vibram i Pomoca, opracowanego we własnych laboratoriach softshellu Dynastretch, czy nowatorskich ocieplin Polartec® Alpha.

Seria odzieży Dynafit Traverse łączy lekkość z wytrzymałością, oddychalnością i solidną ochroną przed opadami i wiatrem. Bardzo sprawnie odprowadza wilgoć i nadmiar ciepła, a jednocześnie, jeśli to potrzebne, zapobiega przedostawaniu się do wewnątrz wody z zewnątrz. Wykorzystane materiały są elastyczne i pozwalają na swobodę ruchu, zaś praktycznie rozmieszczone kieszenie dają możliwość szybkiego sięgania po najpotrzebniejsze przedmioty bez zwalniania, czy zatrzymywania się na szlaku.
Przedstawię Ci teraz bliżej elementy kolekcji Traverse. W jej skład wchodzą koszulki z krótkim i długim rękawem, spodnie długie i krótkie, leginsy. Bluzy i softshelle, kurtki z membraną GORE-TEX, a także niskie buty i niewielkie plecaki o pojemności 16-22 l. Czyli wszystko to, czego potrzebujesz, by pokonywać szybko wymagające górskie szlaki. Cała kolekcja Dynafit Traverse dostępna jest w wersji męskiej i damskiej.
Odkryj wszystkie produkty marki –> Dynafit
Najbliższa ciału koszula, a właściwie koszulka. I to od nich zacznę przegląd kolekcji Traverse. Zobacz, jakie modele znajdziesz w tej linii Dynafit:

Podczas szybkiego poruszania się po górach liczy się nie tylko sprawne odprowadzanie wilgoci, ale także ochrona przed warunkami atmosferycznymi i wygoda. Dlatego w kolekcji Traverse znalazły się elasyczne, softshellowe długie spodnie, krótkie spodenki oraz leginsy damskie. Do ich produkcji użyto opracowanego przez Dynafit materiału softshellowego Dynastretch. Zapewnia on ochronę przed wiatrem i lżejszymi opadami, bardzo sprawnie odprowadza wilgoć, a dzięki swojej elastyczności nie ogranicza ruchów.
Wśród spodnie i spodenek do speed hikingu od Dynafit znajdziesz następujące modele:

Kolejną warstwą, którą zakładasz podczas intensywnych wędrówek na szlaku jest odzież mająca za zadanie poprawianie termiki i zapewnienie ciepła. Oczywiście nosimy ją wtedy, gdy warunki tego wymagają. W linii Traverse, projektanci Dynafit przygotowali bluzy z Polartecu® Power Grid™ oraz kurtki z ociepliną Polartec® Alpha. Zobacz, jakimi właściwościami się one odznaczają.

Od wielu lat softshelle są jednym z ulubionych rozwiązań turystów i sportowców działających w górach. To kompromis między bluzą, a kurtką membranową, który odznacza się elastycznością, wygodą, wysoką oddychalnością i jednocześnie ochroną przed wiatrem i lżejszymi opadami.
W kolekcji Transalper znajdziesz kurtkę softshell Traverse Dynastretch Jacket. Wykonana jest z opisanego już wyżej materiału Dynastretch, co sprawia, że sprawnie odprowadza wilgoć, jest elastyczna, odporna na przetarcia i chroni przed podmuchami wiatru oraz wilgocią i lżejszym deszczem. Kurtka ma dopasowany kaptur, jedną zasuwaną na zamek kieszeń piersiową oraz elastyczne wykończenia na dole i przy mankietach.

Wśród odzieży Dynafit dla speed hikerów znajduje się także kamizelka softshellowa Traverse Dynastretch Vest. Ma analogiczną budowę jak opisany softshell ale nie posiada rękawów i kaptura.
Zewnętrzną warstwą odzieży do speed hikingu marki Dynafit jest kurtka Traverse Gore-Tex Jacket. Wykorzystana w niej membrana GORE-TEX Active w połączeniu z podszewką GORE-TEX C-Knit Backer Technology daje pełną ochronę przed wiatrem i opadami oraz wysoką oddychalność konieczną przy intensywnym ruchu. Kurtka membranowa jest lekka, elastyczna, nie krępuje ruchów i świetnie sprawdza się podczas wyzwań wymagających szybkości. Głowę chroni dopasowany kaptur, a na drobne przedmioty przygotowano kieszeń piersiową na zamek.
Uzupełnieniem kolekcji odzieży do speed hikingu Dynafit są plecaki i buty.
Plecak Traverse o pojemności 16 l lub 22 l ma konstrukcję opartą na kamizelce biegowej. Przylega bardzo dobrze do pleców, a szerokie pasy ramieniowe przypominają trochę kamizelkę. Znajdują się w nich kieszonki na drobne przekąski i inne przedmioty, które warto mieć pod ręką. Plecak jest kompatybilny z systemem nawadniającym, ma prostą budowę bez kieszenie zewnętrznych, a do wnętrza można się dostać przez dwa zamki umieszczone na przednim panelu.

I na koniec buty Traverse GTX. To model bazujący na rozwiązaniach znanych z butów biegowych, ale wzbogacony o ochronę membrany GORE-TEX i zapewniającą wysoką przyczepność na zróżnicowanej nawierzchni podeszwę POMOCA. Buty pomagają w utrzymaniu stabilności w trudnym terenie, poprawiają kontrolę trakcji, a przy tym są lekkie i wodoodporne.
Kliknij w link po –> buty Dynafit
Odzież Dynafit to najwyższa górska półka oraz jakoś i funkcjonalność, które doceniają sportowcy. Planując speed hikingowe wyzwania sięgnij po kolekcję Traverse i ruszaj na szlak.
Gdy pakujesz się na górski trekking lub w podróż na pewno analizujesz dokładnie możliwości zaopatrzenia w jedzenie. Wiadomo, że w wielu miejscach, także w górach, można skorzystać z wyżywienia, na przykład w schroniskach. Ale często trekkingi wymagają zabrania ze sobą jedzenia, choćby na część, a czasem też na całość ich trwania. Jedzenie zabierane na trasę musi być pożywne, bogate w składniki odżywcze i białko, a jednocześnie musi się dobrze przechowywać. Wymagania te spełnia suszone mięso. Jeśli przygotowujesz się do kolejnej wyprawy sprawdź ze mną jakie przekąski z suszonej wołowiny przygotowała amerykańska marka Jack Links.
Choć firma Jack Links powstała w 1986 r., to historia suszonego mięsa rozpoczyna się o wiele wcześniej. Może czasem zastanawiałeś się, w jaki sposób ludzie radzili sobie z przechowywaniem mięsa zanim wynaleziono lodówkę. Sposobów było kilka, ale rdzenni mieszkańcy Ameryki Północnej do perfekcji opanowali jeden z nich. Przed wyruszeniem na polowania, podczas których przemierzali setki kilometrów prerii przygotowywano zapasy. Ich głównym składnikiem było mięso bawołów. Cięto je w cienkie paski, a następnie suszono i podwędzano. Tak przygotowane pożywienie było bogate w białko, pożywne, lekkie, a przy tym nie psuło się i mogło być transportowane przez wiele dni w różnych warunkach pogodowych.
Jack Links jest firmą rodzinną, która powstała w 1986 r. w Minong w stanie Wisconsin. Jednak znów tradycje, podobnie jak w przypadku samego suszonego mięsa, są znacznie dłuższe. W 1885 r. do Ameryki przypłynął z Niemiec Chris Links. Osiadł w Minong i zajął się tym, co umiał najlepiej, czyli produkcją wędlin i przetwórstwem mięsa. Przywiózł ze sobą pochodzące z Niemiec receptury, a jego wyroby zaczęły szybko cieszyć się sławą w całej okolicy. Chris i jego syn Earl zaczęli też suszyć mięso wykorzystując do tego technologię stosowaną przez rdzennych mieszkańców Ameryki.

Kolejne pokolenia rodziny Links rozwijały rodzinny biznes, który poszerzył się m.in. o hodowlę bydła. W końcu w 1986 r. prawnuk Chrisa, John „Jack” Links założył firmę nazwaną swoim nazwiskiem. Dziś to jeden ze światowych liderów w segmencie przekąsek mięsnych i produktów z suszonego mięsa.
Kliknij w nazwę marki i zobacz produkty Jack Links w naszej ofercie.
To motto, które przyświeca marce Jack Links. W tym haśle mieści się autentyczność, wysoka jakość, szybkość, a także odwołanie do ponad 100 letnich tradycji.
Jeśli jesz mięso na co dzień, wiesz na pewno, że w podróży czy podczas trekkingu ciężko się bez niego obyć. Jego odstawienie w momencie dużego wysiłku fizycznego, tym bardziej jeśli nie jest prawidłowo zastępowane, może prowadzić do większego zmęczenia i gorszego samopoczucia. Trekkingi i bardziej obciążające podróże to zdecydowanie nie jest czas na eksperymenty żywieniowe. Jeśli więc szukasz wysokiej jakości mięsa, które łatwo zabierzesz na szlak, sięgnij po suszoną wołowinę Jack Links.
Produkcja suszonego mięsa znana była w Ameryce Północnej zanim przybyli tam biali osadnicy. Rdzenna ludność miała swoje własne sposoby na konserwację mięsa, a skorzystał z niej już Chris Links pod koniec XIX w. Stworzona przez niego receptura przekazywana jest w rodzinie z pokolenia na pokolenie, a John Links wprowadził ją jako główną technologię produkcji suszonej wołowiny.

Szczegółowe sposoby uzyskiwania soczystego, lekkiego, bogatego w białko mięsa suszonego jest pilnie strzeżoną tajemnicą rodzinną. Znane są jedynie zarysy tego procesu. Do produkcji używana jest jedynie wołowina select Premium, przyprawiana mieszanką ziół, której skład znają tylko nieliczni. Następnie pokrojone w cienki plasterki mięso jest suszone oraz podwędzane, aż uzyska pożądaną konsystencję. Cały proces jest starannie monitorowany, aby na rynek trafiało jedynie mięso najwyższej jakości.
W ofercie Jack Links znajdują się trzy rodzaje suszonej wołowiny, o których opowiem Ci teraz krótko.
Beef Jerky to produkt, który najdłużej gości w ofercie Jack Links. Proces suszenia oparty jest na tradycjach rdzennych mieszkańców Ameryki i używany był już przez Chrisa Linksa pod koniec XIX w. Mięso krojone jest na cienkie paski przed przyprawieniem, a następnie jest podwędzane i suszone. Dzięki temu uzyskuje charakterystyczny, lekko słodkawy charakter z wyczuwalną nutą dymu. Beef Jerky to prawdziwa klasyka suszonego mięsa. Dość powiedzieć, że nazwę „jerky” stosuje się często na określenie wszelkich tego typu przekąsek.

Te przekąski produkowane są przez rodzinę Links od 130 lat. Całą linię wyróżnia staranny wybór mięsa, oryginalne przyprawy oraz staranny proces suszenia i wędzenia. Najwyższa jakość to także ilość mięsa zużywana do produkcji. 100 g suszonych „jerków” powstaje z 200 g świeżej wołowiny. Ma ona wysoką zawartość białka -44% i niewielką zawartość tłuszczu – 3%. Dzięki temu idealnie nadaje się jako przekąska po treningu, czy w czasie górskiej wędrówki.
Beef Jerky dostępne są w następujących smakach:
Beef Jerky sprzedawane są w opakowaniach po 25 g i 70 g.

Na pierwszy rzut okaz Biltong wygląda podobnie do Beef Jerky. Jednak różni je technologia produkcji i oczywiście smak. Do wyprodukowania 100 g wołowiny Biltong zużywane jest aż 250 g surowego, chudego mięsa. W przeciwieństwie do „jerków” Biltong nie jest podwędzany, a jedynie suszony, a do marynaty używany jest ocet spirytusowy nadający charakterystyczny posmak. W tych przekąskach odnaleźć można smaki z Afryki Południowej, które są wynikiem zastosowania starannie dobranej mieszanki przypraw. Biltong ma wysoką zawartość białka i bardzo niską zawartość cukru.
Proetinowe batony mięsne to efekt wielu prób i lat doświadczeń marki Jack Links. Beef Bar powstają z wysokiej jakości chudej wołowiny, która jest peklowana, a następnie suszona. Są soczyste i miękkie, a każdy z nich ma tylko 65 kalorii. Batony dostępne są w dwóch smakach – Original – z mieszanką przypraw z rodzinnej receptury oraz Sweet & Hot, który jest zaskakującym połączeniem słodyczy i pikantności.

Jeśli lubisz na szlaku sięgnąć po mięsną przekąskę, spróbuj jerków, Biltonga oraz batonów mięsnych Jack Links. To najwyższej jakości chuda wołowina, bogata w konieczne podczas wysiłku proteiny, która zaskoczy Cię smakiem. Niewielkie, lekkie opakowania są stworzone by zabierać je ze sobą do plecaka czy podróżnej torby.
Na Twojej liście sprzętu biwakowego, trekkingowego czy podróżniczego wciąż brak kilku istotnych elementów? To znak, że musisz bliżej zapoznać się z marką Rockland. Polska marka sprzętu turystycznego ma w swojej ofercie wszystko to, co potrzebne na szlaku, kempingu, biwaku czy w podróży, od namiotu po pokrowiec przeciwdeszczowy lub sztućce turystyczne. Poznaj ze mną markę Rockland i skompletuj swoje turystyczne wyposażenie nie rujnując portfela.
Rockland to marka własna firmy Raven, polskiego dystrybutora znanych światowych marek odzieży i obuwia outdoorowego. Na rynku pojawiła się w 2009 r., w cztery lata po rozpoczęciu działalności przez firmę. Postała z pasji do outdooru w różnej postaci oraz doświadczenia i stałych kontaktów ze środowiskiem turystycznych. Wpasowała się w potrzeby szerokiego grona klientów szukających pewnego, trwałego i funkcjonalnego sprzętu trekkingowego, biwakowego i kempingowego ze średniej i niższej półki cenowej.

Markę tworzą pasjonaci outdooru i aktywnego stylu życia, którzy nie tylko bazują na rozwiązaniach powstałych w pracowniach projektowych, ale także opierają się na własnych doświadczeniach. Twórcy Rockland mają też liczne kontakty w środowisku podróżników i miłośników trekkingów, a ich feedback i podpowiedzi dotyczące funkcjonalnych rozwiązań są traktowane jako ważne uzupełnienie pracy koncepcyjnej inżynierów. Produkty trafiają do testów w „warunkach bojowych” do polskich podróżników, blogerów turystycznych i dziennikarzy.
Dewiza marki Rockland „Travel & Discover” znakomicie oddaje jej cel, jakim jest tworzenie wysokiej jakości funkcjonalnego sprzętu turystycznego dla osób aktywnych, miłośników podróży i spędzania czasu w plenerze.
Kliknij i zobacz produkty marki –> Rockland
Jak widzisz, Rockland to marka, która bazuje głównie na podróżniczym doświadczeniu swoich twórców. Jej produkty cechuje prostota, funkcjonalność i solidność, czyli dokładnie to, czego szuka większość kupujących sprzęt kempingowy, biwakowy i turystyczny. Takie wyposażenie to nie gadżet, którym można się pochwalić, ale praktyczny element wyposażenia, który będzie przede wszystkim użyteczny i trwały.

Oferta Rockland stale się rozwija, ale jednocześnie jest bardzo mocno sprofilowana i nastawiona na konkretne produkty ułatwiające podróżowanie i organizację trekkingów. Marka postawiła na specjalizację, eliminując nadmierne rozbudowywanie oferty o mniej praktyczne dodatki i gadżety.
Co znajdziesz w portfolio Rockland? Na liście są najbardziej poszukiwane przez miłośników outdooru pozycje:
Jak widzisz produkty Rockland pozwalają na uzupełnienie sprzętu podróżniczego i biwakowego w niemal każdym zakresie. Produkty tej marki odznaczają się trwałością i solidnością, połączonymi z ceną odpowiednią na każdą kieszeń. Przedstawię Ci teraz bliżej najpopularniejsze produkty znajdujące się w ofercie Rockland.
Twórcy marki Rockland sami są miłośnikami outdooru oraz różnorodnych wyzwań plenerowych. Dlatego w ofercie marki czołowe miejsce zajmuje sprzęt biwakowy. Prawdziwą klasyką i jednym z bestsellerów jest tu jednoosobowy namiot Soloist ważący niecałe półtora kilograma. Jest obecny na rynku od 2014 r. i z pewnymi modyfikacjami jest wciąż ceniony przez miłośników samotnych wędrówek, wypraw rowerowych czy kajakowych. Niski namiot, do którego mieści się osoba z bagażem można rozstawiać zarówno z tropikiem, jak i jako samodzielną, siatkową sypialnię, dzięki czemu idealnie nadaje się na upalne, suche noce, gdy największym problemem jest odgrodzenie się od dokuczliwego towarzystwa owadów.

W segmencie biwakowym Rockland oferuje także dwa nylonowe hamaki jednoosobowe o wadze nieprzekraczającej 250 g – modele Redwood i Adler. Dla podróżników, którzy cenią sobie wszechstronność tymczasowego schronienia zaprojektowano z kolei namiot hamakowy Rock Castle, który można rozstawić zarówno na ziemi z pomocą kijów trekkingowych, jak i podwiesić mocując do odciągów. To rozwiązanie chroni śpiącego w hamaku przed owadami i opadami i pozwala lepiej zabezpieczyć sprzęt na wypadek deszczu.

Ofertę biwakową uzupełniają akcesoria takie jak śledzie, szpilki, odciągi namiotowe, taśmy do hamaków oraz wkładki do śpiworów.
Pakując się na trekking czy biwak nie możesz zapomnieć o jedzeniu. W ofercie Rockland znajduje się szeroki wybór naczyń i garnków turystycznych, sztućców oraz termosów. Przyjrzyjmy się bliżej kilku modelom.

Garnkiem, który umożliwia szybkie gotowanie w terenie jest Travel Pro Radiator. Jak sama nazwa wskazuje jego atutem jest właśnie radiator, który przyspiesza cały proces dzięki kumulowaniu ciepła. Garnek wykonany jest z aluminium i składa się z głównej części o pojemności 900 ml oraz głębokiej pokrywki o pojemności 500 ml. Może ona służyć za drugi, zwykły garnek, kubek lub naczynie, do którego nałożysz gotową potrawę. Całość waży 260 g, a składane uchwyty wyłożone tworzywem, które się nie nagrzewa sprawiają, że garnek jest łatwy w transporcie.
W ofercie Rockland znajdziesz też turystyczne garnki aluminiowe o pojemności 800 ml, 1 i 2 l, czajnik turystyczny oraz różnego rodzaju naczynia, takie jak menażki, kubki czy miski. Dzięki składanym uchwytom można je łatwo umieścić w plecaku.

Jeśli wyruszasz na szlak, to na pewno wśród Twojego wyposażenia nie może zabraknąć termosu. Przydaje się o każdej porze roku, a Rockland oferuje trzy modele termosów z izolacją próżniową: Helios, Galaxy i Astro o pojemności 500 ml, 700 ml i 1 l. Oddzielną linią są termosy obiadowe Comet 500 ml, 750 ml i 1 l z szerokim wlewem oraz większy termos obiadowy Space 1,2 l ze składaną rączką. Dział ten uzupełniają kubki termiczne, które zabierzesz ze sobą nie tylko w teren, ale też do pracy, na zajęcia czy trening.
Zobacz bogatą ofertę na –> termosy Rockland
W dziale związanym z przygotowaniem jedzenia nie mogło zabraknąć zestawów sztućców składających się z noża, widelca i łyżki oraz sporków – łyżkowidelców. Hitem w tym dziale jest niezbędnik turystyczny, wyglądający podobnie do składanego scyzoryka, w którym mieści się nóż, łyżka, widelec i otwieracz do butelek.
Dla twórców marki Rockland bycie na szlaku i w terenie to stan naturalny. Dlatego doskonale zdają sobie sprawę jak ważne są szczegóły w planowaniu wyjazdów i pakowaniu. W ofercie umieszczono więc także przedmioty, o których często się zapomina, a które mogą zaważyć o powodzeniu wyjazdu. W myśl zasady „Marz o najlepszym, przygotuj się na najgorsze” zaprojektowano akcesoria, które pomagają chronić siebie i sprzęt przed deszczem.

Co znajdziesz w tym segmencie oferty Rockland? Przede wszystkim duże worki wodoodporne o pojemności 10, 20 i 30 l w wersji Lightweight i Ultralight. Oprócz tego dostępne są pokrowce na plecaki w rozmiarach od S do L, którymi zabezpieczysz zarówno mały plecak miejski czy na jednodniowe wypady, jak i plecak o pojemności przekraczającej 50 l. Nie zapomniano także o nas, turystach. Możesz zdecydować się na trzy modele wytrzymałej peleryny, Peva, Storm lub Cloud, której konstrukcja pozwala na okrycie nie tylko całej postaci, ale i niesionego plecaka.
Jak wspomniałam wyżej, Rockland dba o szeroko rozumiane potrzeby miłośników outdooru i ma w swojej ofercie funkcjonalne akcesoria, o których łatwo zapomnieć podczas kompletowania wyposażenia. W ramach marki masz do dyspozycji na przykład szeroki wybór szybkoschnących ręczników turystycznych w różnych rozmiarach, poduszki samo pompujące idealne na kemping, saszetki na dokumenty, prysznice solarne, które sprawdzą się w podróży, bukłaki na wodę, kompasy, gwizdki alarmowe czy krzesiwo.

Rockland to polska marka, która tworzy solidny, praktyczny sprzęt potrzebny każdemu podróżnikowi i miłośnikowi outdooru. Jeśli planujesz trekking, biwak, czy inną wyprawę przejrzyj jego ofertę, a zdziwisz się, o ilu potrzebnych na szlaku akcesoriach mogłeś nie pomyśleć. Ta oferta będzie doskonałym uzupełnieniem Twojego wyposażenia turystycznego, a do tego nie musisz się bać, że wydrenuje Twoje kieszenie.
Czy nie masz czasem ochoty by wybrać się latem na szlak w sandałach? Z jednej strony lekkość i przewiewność sandałów pociąga, z drugiej zaś pojawia się obawa o stabilność i ewentualne uszkodzenia palców. A gdyby tak połączyć buty trekkingowe z sandałami? Jeśli czasem ten pomysł przychodzi Ci do głowy, przedstawiam Ci sandały Keen. To unikalne rozwiązania konstrukcyjne, które od dwudziestu lat niezmiennie kochają podróżnicy i miłośnicy trekkingów. Sandały Keen to dziś prawdziwa klasyka dla całej rodziny, zarówno na szlak, jak i na co dzień. Zapraszam na przegląd oferty sandałów trekkingowych i miejskich Keen.
Keen to marka stosunkowo nowa. Powstała w 2003 r. w kalifornijskim mieście Alameda, a od 2006 r. działa w amerykańskim centrum przemysłu obuwniczego, w Portland w Oregonie. Jej kariera rozpoczęła się od stworzenia nowatorskich na rynku sandałów Newport z zakrytymi palcami, które połączyły właściwości klasycznych sandałów turystycznych z lekkimi butami trekkingowymi.
Choć w portfolio marki kluczowe miejsce zajmują sandały, obecnie zarówno z zakrytymi, jak i odkrytymi palcami, to od 2009 r. produkuje ona także pełne buty turystyczne i trekkingowe o wysokości przed kostkę oraz Mid czyli 3/4.

Buty wyróżnia wysoka jakość, pionierskie, innowacyjne rozwiązania konstrukcyjne i technologiczne oraz integralność produkcji i powiązanie jej z działaniami prospołecznymi. Fabryki Keen znajdują się w Stanach Zjednoczonych i Europie, gdzie wykonuje się montaż elementów. Półprodukty powstają też na innych kontynentach, ale cechuje je dbałość o szczegóły i szczególny nacisk na przestrzeganie rygorystycznych norm.
Dzięki swojej konstrukcji z zakrytymi palcami, sandały Keen bardzo szybko utorowały sobie drogę do serc podróżników i miłośników outdooru. To idealne rozwiązanie na upalną pogodę, na niezbyt skomplikowane technicznie szlaki, które wymagają jednak stabilności oraz ochrony stopy.
Poznaj wszystkie produkty marki –> Keen.
Marka Keen narodziła się w momencie, gdy świat coraz mocniej zaczął dostrzegać problemy związane z odejściem od zrównoważonego rozwoju zarówno w wymiarze ekologicznym, jak i społecznym. Nowa firma od razu postawiła więc na produkcję, która w jak najmniejszym stopniu ingeruje w otoczenie. Keen tworzy świadomie, uwzględniając dobro i zdrowie planety oraz ludzi.

W produktach marki używane są powłoki i membrany wodoodporne, które nie zawierają szkodliwych związków PFC, a w antybakteryjnych wkładkach nie stosuje się pestycydów. Wykorzystanie trwalszych materiałów sprawia, że buty wolniej się zużywają, co przekłada się na mniejszą ilość odpadów. Używana w niektórych modelach skóra jest pozyskiwana w etyczny sposób, a przygotowujące je certyfikowane garbarnie zrzeszone są w grupie LWG. Proces ich przygotowywania pochłania mniej chemikaliów i energii, a także związany jest z mniejszym zużyciem wody. Z kolei w obuwiu z tworzyw syntetycznych wykorzystywane są włókna pochodzące z recyklingu plastiku, głównie butelek PET.
Kulturę marki i jej podejście do problemów społecznych ukształtował w dużym stopniu rok 2004. Wybrzeża Indonezji nawiedziło wówczas katastrofalne tsunami. Keen przeznaczył wówczas cały swój budżet reklamowy w kwocie miliona dolarów na pomoc ofiarom kataklizmu. Od tego czasu przez fundacje wspierane przez Keen do potrzebujących na całym świecie trafiło już ponad 5,5 miliona dolarów pomocy.
Od początku swojej działalności Keen stawia na innowacyjność i wykorzystanie nowoczesnych technologii w produkcji obuwia. Poznaj kilka kluczowych patentów, które sprawiają, że to jedne z najbardziej cenionych sandałów trekkingowych na świecie.

Skoro wiesz już czego się spodziewać, zapraszam Cię na bliższe spotkanie z sandałami Keen. Pokażę Ci kilka najważniejszych modeli.
Od sandałów Newport zaczęła się historia marki Keen. To model damski i męski, który dokonał prawdziwej rewolucji na rynku obuwia turystycznego. Możesz nim zastąpić sandały i lekkie buty trekkingowe. Dlatego szybko pokochały go tysiące podróżników.

Co wyróżnia sandały Newport?
W wersji H2 sandały Newport wykonane są z szybkoschnącego materiału, dzięki czemu nie straszny będzie Ci żaden potok na drodze.
Zobacz
sandały Keen damskie
Zobacz
sandały Keen męskie
Choć model Newport to absolutna klasyka w przypadku sandałów Keen, to kolejne lata przyniosły poszerzenie oferty. Na rynek trafiły także inne sandały trekkingowe z zakrytymi palcami. Poznaj kilka najważniejszych modeli Keen.

W kolekcji Keen znajdują się dziś także sandały z okrytymi palcami. Są to zarówno solidne, skórzane męskie sandały Targheee III Open Toe, które sprawdzą się na szlakach, męskie sandały Daytona II ze skóry licowej z wkładką częściowo wykonanej ze skóry, jak i seria lekkich, damskich sandałów miejskich Elle (wersje Strappy z węższymi paskami, Back Strap z dwoma szerokimi paskami oraz Mixed Strap). Dla kobiet przeznaczona jest także linia sandałów trekkingowych Astoria West w wersji Open Toe oraz T- Strap. Druga z nich najbardziej przypomina klasyczne sandały turystyczne innych marek i składa się z dwóch pasków – wokół palców i pod kostką połączonych elastycznym paskiem poprzecznym.
Keen to sandały dla całej rodziny więc marka nie mogła zapomnieć też o dzieciach. Jeśli szukasz sandałów dla swoich pociech, to na pewno wiesz, że często to duże wyzwanie. Dzięki swojej budowie, stabilności i zabudowanym palcom sandały Keen są idealne dla najmłodszych. Chronią stopy dzieci wraz z palcami (na pewno znasz ten wrzask, gdy maluch uderzy się przypadkowo w palec podczas zabawy czy wędrówki), dobrze trzymają stopę, są wygodne i zapobiegają dość powszechnemu u dzieci wykrzywianiu nóg podczas chodzenia.
Wśród modeli przeznaczonych dla dzieci znajdziesz klasyczne sandały Keen Newport, szybkoschnące niskoprofilowe sandały Seacamp CNX, które idealnie sprawdzą się na plaży i nad wodą, przeznaczone do codziennego użytkowania sandały Knotch Creek oraz dziewczęce sandały Elle Backstrap.
Keen to marka, która zrewolucjonizowała podejście do sandałów trekkingowych. Jeśli szukasz sandałów, które sprawdzą się zarówno na szlakach, nad wodą czy w mieście, sprawdź ofertę Keen. To buty dla całej rodziny tworzone z troską o Ziemię i ludzi.

Kuchenka turystyczna to absolutne must have w wyposażenia każdego fana outdooru. Biwak, trekking z nocowaniem w górach, wyprawa rowerowa czy kajakowa – podczas każdego z tych wyzwań będziesz potrzebować coś zjeść i wypić, a po intensywnym dniu ciepłe jedzenie sprawdzi się najlepiej. Jeśli więc jeszcze nie masz palnika lub kuchenki, które umożliwią Ci przygotowywanie posiłków w terenie, przejrzyj ze mną ofertę renomowanej marki MSR. Poznaj palniki i kuchenki do różnych zastosowań, od szybkich jednodniowych wypadów na szlak po ekstremalne ekspedycje górskie.
Marka MSR czyli Mountain Safety Research obecna jest na outdoorowym rynku od 1969 r. Już sama jej nazwa wskazuje na główne przesłanie, jakie jej przyświeca. Poszukiwanie bezpieczeństwa w górach to stałe rozwijanie najbardziej zaawansowanych i nowatorskich technologii, które pomagają podczas trekkingów, biwaków i ekstremalnych ekspedycji. Lepszy sprzęt to minimalizowanie ryzyka, a to przekłada się na otwartą drogę do wspaniałych outdoorowych przygód.

MSR jest marką dla wymagających i należy do najwyższej górskiej półki. Marka znana jest z produkcji innowacyjnych, lekkich namiotów wyprawowych, które towarzyszą wyprawom w najdalsze zakątki świata. W jej ofercie znajdują się też filtry do wody, akcesoria biwakowe, naczynia i garnki turystyczne, a także palniki i kuchenki.
Zobacz, jakie modele sprzętu do gotowania znajdziesz w ofercie MSR i do jakich zastosowań zostały stworzone. Przemyśl, w jakich warunkach gotujesz w terenie i jakie rozwiązanie będzie w związku z tym dla Ciebie najlepsze.
PocketRocket® Deluxe to prawdziwa kieszonkowa rakieta do przygotowywania prostych posiłków w terenie. Palnik gazowy o wadze zaledwie 82 g zmieścisz w kieszonce plecaka albo wewnątrz turystycznego kubka. Palnik ma dużą moc i jest bardzo wydajny, a litr wody zagotujesz na nim w około 3,5 minuty.

Zaletą PocketRocket® jest zapalnik piezo o najtrwalszej i najbardziej niezawodnej konstrukcji na rynku oraz możliwość regulacji ciśnienia gazu. Dzięki temu uzyskasz wysoką wydajność i dużą szybkość gotowania także w ujemnych temperaturach. Palnik MSR to łatwy, intuicyjny montaż, duże pokrętło, dzięki któremu nie poparzysz sobie palców oraz wytrzymała konstrukcja.
Poznaj bliżej palnik PocketRocket Deluxe:
Kiedy wybrać minimalistyczny palnik MSR? To bardzo uniwersalna konstrukcja. Zabierzesz go ze sobą na trekking, wycieczkę rowerową czy spływ kajakowy. Jeśli lubisz trekkingi w stylu fast&light to jest to idealne rozwiązanie, które nie obciąży plecaka. Postawisz na nim kubek lub menażkę i po kilku minutach możesz cieszyć się ciepłą herbatą lub regenerować siły z pomocą zalanego wrzątkiem liofila.
Kliknij –> tutaj <– i zobacz test kuchenki PocketRocket Deluxe.
WindBurner® to linia zestawów do gotowania MSR zaprojektowana z myślą o szybkim przygotowywaniu posiłków w różnych warunkach pogodowych. W jej skład wchodzą cztery modele:
Przedstawię Ci je teraz krótko. Przede wszystkim, kiedy wybrać model kuchenki z rodziny WindBurner®? Wtedy, gdy szukasz całego systemu do gotowania z garnkiem i oczekujesz wysokiej efektywności, także wtedy, gdy wieje wiatr i temperatura jest niska. Dzięki osłoniętemu płomieniowi kuchenki doskonale sprawdzają się w niekorzystnych warunkach pogodowych. System został zaprojektowany tak, by jego elementy można było schować „jeden w drugi”, co przekłada się na dużą pakowność.
Zobacz jak działają kuchenki z linii WindBurner.
WindBurner® Personal Stove System to kuchenka gazowa z garnkiem o pojemności 1 l wyposażonym w radiator. Dzięki osłonie płomienia cała energia pożytkowana jest na podgrzewanie wody znajdującej się w garnku, a doprowadzenie jej do wrzenia zajmuje ok. 4 min 30 s. Palnik nakręcany jest bezpośrednio na kartusz z gazem. W zestawie znajdziesz też miseczkę o pojemności 0,5 l. Pamiętaj, że w przypadku tego modelu możesz używać jedynie dedykowanego, dołączonego garnka lub jego większego odpowiednika o pojemności 1,8 l. Zestaw służy do gotowania wody i nie ma możliwości żeby użyć go z patelnią turystyczną czy garnkiem innego rodzaju. Świetnie sprawdzi się, jeśli na szlaku zamierzasz jedynie gotować wodę na kawę lub herbatę oraz by przyrządzić żywność liofilizowaną.
Trzy pozostałe modele z tej serii są bardziej uniwersalne. Składają się z palnika połączonego z kartuszem za pomocą wężyka oraz różnego rodzaju garnków z radiatorem. Płomień zamknięty jest wewnątrz palnika radiacyjnego, co zwiększa efektywność kuchenki. Zawór posiada możliwość regulacji ciśnienia gazu, co sprawia, że kuchenka zachowuje swoje parametry w niskich temperaturach. W zestawie WindBurner® Duo Stove System znajdziesz klasyczny garnek o pojemności 1,8 l wyposażony w radiator, w zestawie WindBurner® Group Stove System szeroki garnek o pojemności 2,5 l, a w zestawie WindBurner® Stove System Combo dodatkowo także patelnię z radiatorem. W przypadku palników WindBurner® z wężykiem wszystkich tych garnków możesz używać wymiennie we wszystkich zestawach i umożliwiają one gotowanie bardziej skomplikowanych posiłków (np. smażonych).
Jeśli szukasz zestawu do szybkiego gotowania wody w różnych warunkach pogodowych sięgnij po system Reactor. Jest on dostępny z garnkami o pojemności 1 l, 1,7 l oraz 2,5 l. Osłonięty od wiatru palnik z regulacją ciśnienia oraz garnek z radiatorem i wymiennikiem ciepła pozwalają na zagotowanie 1 l wody w około 3 minuty.
Zestaw ten sprawdzi się doskonale podczas trekkingów, wycieczek rowerowych i kajakowych, gdy potrzebujesz jedynie gotować wodę i szukasz kompaktowego oraz pakownego wyposażenia. Elementy systemu Radiator składają się „jeden w drugi”, a w garnku mieści się także kartusz gazowy.
Gazowy palnik WindPro™ to konstrukcja bardzo uniwersalna. Palnik można nakręcić bezpośrednio na kartusz z gazem lub połączyć z nim za pomocą wężyka. Połączenie wężykiem jest znacznie bardziej efektywne w niskich temperaturach, gdy ciśnienie gazu jest niższe. Możesz wówczas odwrócić kartusz opierając go na dołączonej podstawce i poprawić przepływ gazu do palnika.
Model ten jest niezwykle trwały, wytrzymały na uszkodzenia i świetnie sprawdzi się w najrozmaitszych outdoorowych przygodach – na trekkingu, spływie czy wycieczce rowerowej. Dzięki składanej konstrukcji nie zajmuje dużo miejsca w plecaku, zaś szerokie podstawki pozwalają na ustawienie na nim nawet większych garnków czy patelni.
Jeśli wybierasz się w podróż lub na trekking w rejony, gdzie dostęp do kartuszy gazowych może być utrudniony, rozważ wyposażenie w kuchenkę na paliwo płynne. W ofercie MSR znajdziesz palnik DragonFly®, który działa na czystą benzynę (white gas), naftę, olej napędowy, benzynę bezołowiową oraz paliwo do silników odrzutowych.
Palnik połączony jest z dostępnym oddzielnie kanistrem za pomocą wężyka z zaworem i systemem do regulacji ciśnienia. Wytwarza się je za pomocą prostej pompki. Palnik jest niewielki, lekki i wydajny. Doprowadza do wrzenia 1 l wody w około 3,5 minuty. Zaletą kuchenki jest szeroka podstawka umożliwiająca stawianie dużych garnków i patelni.

Kuchenka wielopaliwowa WhisperLite® Universal to rozwiązanie, które możesz wziąć pod uwagę jeśli podróżujesz i wędrujesz w miejscach o różnej dostępności paliwa do gotowania. Działa ona zarówno na kartusze gazowe, jak i na paliwa płynne takie jak nafta, czysta benzyna (white gas), olej napędowy, benzyna bezołowiowa czy paliwo do silników odrzutowych. Palnik o wysokiej wydajności połączony jest z kartuszem lub kanistrem za pomocą wężyka. W zestawie znajdziesz też zawór do kanistra na paliwa płynne umożliwiający wytworzenie odpowiedniego ciśnienia.
Poznaj lepiej kuchenkę WhisperLite.
Używanie kuchenki wielopaliwowej wymaga nabrania wprawy, ale po kilku próbach staje się bardzo intuicyjne. WhisperLite™ Universal należy do najbardziej wszechstronnych modeli MSR i jest idealny dla podróżników, którzy eksplorują mniej cywilizowane rejony świata.
I na koniec absolutny pogromca w swojej klasie. Kuchenka XGK™ EX to najczęściej wybierana kuchenka wyprawowa na świecie. Działa na paliwa płynne, w tym o dużym stopniu zanieczyszczenia więc można jej używać w zasadzie wszędzie, gdzie jest dostęp do paliw typu benzyna, nafta, olej napędowy. Palnik połączony jest z kanistrem wężykiem z zaworem umożliwiającym wytworzenie odpowiedniego ciśnienia. Dzięki osłonie przeciwwiatrowej jest bardziej wydajny w niekorzystnych warunkach pogodowych. 1 l wody można zagotować na nim już w około 3 i pół do 4 minut, zależnie od użytego paliwa.
Jak widzisz wybór kuchenek i palników MSR jest ogromny. Dlatego zanim podejmiesz decyzję o zakupie przemyśl, w jaki sposób podróżujesz i w jakich warunkach gotujesz, by wybrać optymalne dla siebie rozwiązanie. Niezależnie o dego, jaką decyzję podejmiesz, możesz mieć pewność, że będzie to kuchenka z najwyższej górskiej półki. Kliknij po kuchenki turystyczne MSR.
Leżąca w Beskidzie Wyspowym, Mogielica zachwyca piękną sylwetką, którą oglądać można z różnych punktów w bliższej i dalszej okolicy. Wznoszący się na wysokość 1170 m n.p.m. szczyt zaliczany do Korony Gór Polski można zdobyć podczas kilkugodzinnej wycieczki. Duża liczba szlaków w tym rejonie pozwala też włączać Mogielicę do dłuższych wędrówek przez Beskid Wyspowy. Jeśli masz w planach wejście na Mogielicę, pokażę Ci jak możesz to zrobić.
Nazwa Beskid Wyspowy bardzo dobrze oddaje charakter tej części polskich Beskidów. Nie znajdziesz tu niemal w ogóle znanych na przykład z Beskidu Sądeckiego, Gorców czy Bieszczadów długich, ciągnących się kilometrami grzbietów, którymi można wędrować nawet kilka godzin. O nie! Beskid Wyspowy to trud, pot… no może nie łzy, ale na pewno wiele solidnych podejść. Tworzą go pojedyncze masywy (wyjątkiem jest Pasmo Łososińskie), o stromych zboczach, poprzecinane głębokimi dolinami potoków oraz przełęczami.

Beskid Wyspowy jest wymagający kondycyjnie ze względu na ciągłe podejścia i zejścia. Dlatego najwięcej turystów decyduje się na wycieczki na pojedyncze szczyty podczas krótkich, kilkugodzinnych wycieczek. Model ten wspierany jest mocno przez lokalne władze, które w ostatnich latach postawiły na budowę w Beskidzie Wyspowym wież widokowych. Stanęły one na Mogielicy (nowa wieża oddana do użytku w 2022 r.), Modyni, pod szczytem Jaworza w Paśmie Łososińskim oraz na Skiełku, a w planach są kolejne. Chętnie odwiedzanym i niezwykle malowniczym punktem widokowym jest też Ćwilin z rozległą Polaną Michurową.
Tworzące Beskid Wyspowy góry nabierają szczególnego uroku podczas inwersyjnej pogody. Gdy w dolinach zalegają mgły zalesione szczyty wznoszące się ponad nimi wyglądają rzeczywiście jak wyspy na skłębionym morzu chmur.
Mogielica leży w południowej części Beskidu Wyspowego między Jurkowem, Słopnicami, Przełęczą Rydza Śmigłego i Kamienicą Gorczańską.
Parkingi pozwalające na wejście na Mogielicę znajdują się przy szlakach turystycznych:
Dla osób, które chciałyby zaznać w Beskidzie Wyspowym schroniskowej atmosfery nie mam dobrych wieści. Schronisk tu zwyczajnie nie ma. W rejonie Mogielicy, w okolicznych miejscowościach można znaleźć nocleg w gospodarstwach agroturystycznych oraz niewielkich pensjonatach. Latem na południowo-zachodnim grzbiecie prowadzącym z Mogielicy przez Przełęcz Przysłopek na Krzystonów i Jasień działa Studencka Baza Namiotowa na Polanie Wały prowadzona przez Studenckie Koło Przewodników Beskidzkich z Katowic.

Niektórzy turyści wybierają także nocleg pod szczytem Mogielicy, na Polanie Stumorgowej. W jej górnej części znajduje się wiata z ławami. Wokół wiaty często można spotkać namioty i płonące ogniska. Nie jest to jednak oficjalne miejsce biwakowe, nie ma tu też źródła wody.
Niezależnie od tego, z której strony zamierzasz wejść na Mogielicę, cała wycieczka wraz z powrotem nie powinna zająć więcej niż 5-6 godzin. Dlatego przygotuj się do niej tak, jak do każdego innego jednodniowego wyjścia. Pamiętaj o zabraniu kurtki przeciwdeszczowej, bluzy, a latem koniecznie nakrycia głowy chroniącego przed słońcem.
Ponieważ na szlaku nie ma schronisk ani punktów gastronomicznych, a także źródeł zabierz ze sobą odpowiednią ilość jedzenia oraz napojów. Szczególnie podczas upałów pamiętaj o większej ilości wody ponieważ strome, dość męczące podejścia mogą spotęgować pragnienie.
Teren Beskidu Wyspowego objęty jest działaniem Podhalańskiej Grupy GOPR. Wychodząc na szlak koniecznie zainstaluj w telefonie aplikację Ratunek oraz wpisz numer alarmowy do GOPR.


Charakterystyczna sylwetka Mogielicy widoczna jest z wielu miejsc w Beskidach czy Pieninach. Rozłożysty masyw z wyraźnie zaznaczonym wierzchołkiem wieńczy wystająca ponad drzewa wieża widokowa. To nowa, metalowa konstrukcja, oddana do użytku pod koniec 2022 r. Stoi na miejscu poprzedniej drewnianej wieży zbudowanej w 2008 r. i wcześniejszej wieży triangulacyjnej, którą w latach osiemdziesiątych XX w. powaliła wichura.

Z wieży podziwiać można piękną panoramę obejmującą Beskid Wyspowy, Gorce, Beskid Sądecki, Pieniny, Tatry, Magurę Spiską, Beskid Niski, Beskid Żywiecki, Beskid Śląski oraz szczyty słowackiej Małej Fatry. Z kolei na północ zobaczyć można poza Beskidami także pogórza, a nawet Góry Świętokrzyskie. Teren wokół wieży i północno-wschodnie zbocza Mogielicy objęte są ochroną rezerwatu przyrody, który chroni zachowane fragmenty boru górnoreglowego.

Poniżej szczytu Mogielicy, na jej południowo-zachodnim grzbiecie rozciąga się przepiękna Polana Stumorgowa, będąca największą polaną w całym Beskidzie Wyspowym. To niezwykle malownicze miejsce, z pięknymi widokami na Tatry. W jej górnej części stoi turystyczna wiata z ławami i stołami.
Na Mogielicy panuje specyficzny mikroklimat, który sprawia, że śnieg utrzymuje się tu wyjątkowo długo. Z tego względu utworzono tu Trasę Narciarstwa Biegowego Mogielica, która prowadzi wokół szczytu na wysokości około 750-800 m n.p.m. Łączna długość tras to 23 km. Są dobrze przygotowane i ratrakowane. Najbardziej dogodnym punktem startu jest parking przy punkcie Informacji Turystycznej w Zalesiu-Wyrębiskach (niedaleko Przełęczy Słopnickiej).

Na Mogielicę można wejść z czterech stron, z Przełęczy Rydza Śmigłego, Jurkowa, Szczawy-Gryblówki oraz Zalesia-Wyrębisk. Opiszę Ci krótko te szlaki szeregując je od najmniej do najbardziej wymagającego.
Początek trasy znajduje się na parkingu przy punkcie Informacji Turystycznej w Wyrębiskach. Szlak zielony prowadzi stosunkowo łagodnym grzbietem na południowo-wschodnich zboczach Mogielicy. Początkowo wiedzie szeroką utwardzoną drogą, na której trzeba uważać na rozpędzonych, zjeżdżających z góry rowerzystów, potem pnie się leśną drogą gruntową. Cała trasa prowadzi lasem i brak jest na niej widoków. Podejście zajmuje około 1h 45 min i pokonuje się w tym czasie 380 m przewyższenia.
Wejście na Mogielicę z Przełęczy Rydza Śmigłego to najpopularniejszy sposób dostania się na szczyt. Trasę o długości 3,5 km pokonuje się w około 1h 45 min. Choć wynik jest podobny do szlaku z Zalesia-Wyrębisk, to jest tu o 100 m więcej przewyższenia i podejście jest bardziej strome. Wejście z Chyszówek polecam ze względu na walory widokowe. W pierwszej części prowadzi przez łąki i pola, z których roztaczają się ładne widoki na okolicę. Widokowa polana znajduje się też około 100 m poniżej szczytu. Dla tych panoram warto się pomęczyć na dłuższym podejściu.
Podejście na Mogielicę z Jurkowa to jednostajna wędrówka pod górę przez około 2 h 45 min. Pokonuje się tu aż 600 m przewyższenia, a miejscami trasa jest dość stroma. Prowadzi ona głównie lasem, z niewielkimi polanami na wysokości około 850 m n.p.m. w przysiółku Cyrla.

W podobnym czasie wejdziesz na Mogielicę niebieskim szlakiem ze Szczawy-Gryblówki. Tu także zajmuje ono około 2h 45 min, podczas których pokonuje się 600 m podejścia. Trasę można podzielić na dwie części – do Przełęczy Przysłopek szlak prowadzi leśną droga, trawersując zbocza Małego Krzystowa i stosunkowo łagodnie pnąc się w górę (poza niewielkimi fragmentami). Za przełęczą rozpoczyna się bardzo strome podejście prowadzące na Polanę Stumorgową. Ten odcinek potrafi naprawdę dać w kość, ale wszystko wynagradza wyjście na Polanę i wspaniałe widoki, jakie się stąd roztaczają.
Jeśli chcesz włączyć Mogielicę w dłuższą wędrówkę przez Beskid Wyspowy, polecam Ci poszerzenie tego wariantu. Proponuję wystartować z przysiółka Rzeki k. Lubomierza i żółtym szlakiem przejść cały grzbiet z Jasieniem, Kutrzycą i Krzystowem, a szlak niebieski „złapać” dopiero na Przełęczy Przysłopek. Widoki z całego grzbietu, a szczególnie z Kutrzycy to jedne z najpiękniejszych miejsc w Beskidzie Wyspowym. W tej wersji na Mogielicę wejdziesz w około 4 h pokonując przy tym 780 m przewyższenia.
Dzięki dużemu zagęszczeniu szlaków w rejonie Mogielicy możesz je ze sobą łączyć tworząc dłuższe trasy, żeby nie wracać tą samą drogą.
Zobacz inne propozycje wycieczek po szczytach KGP –> kliknij tutaj.

Piękna pogoda zachęca do wycieczek górskich, rowerowych, biegowych treningów czy kajakowych spływów. Plecak spakowany? Sprawdź raz jeszcze czy jest w nim wszystko. Stop! A gdzie odpowiednia ilość napojów? Przy gorącej pogodzie łatwo o odwodnienie. Woda w jednorazowych butelkach jest oczywiście jakimś rozwiązaniem, ale na pewno zdajesz sobie sprawę, jak bardzo nieekologicznym. Nie masz pomysłu jak rozwiązać ten problem? Podpowiadam: kolekcja Hydro od marki Volven. Przejrzyj ją wraz ze mną.
Volven jest marką własną Sklepów Górskich Skalnik powstałą z wieloletnich doświadczeń oraz pasji do outdooru. Tworzy sprzęt biwakowy, trekkingowy i turystyczny, który przyda się każdemu turyście. Nie ma tu miejsca na zbędne gadżeciarstwo. Produkty Volven obejmują to, co naprawdę przyda się na szlaku – śpiwory puchowe i syntetyczne, maty i materace, kije trekkingowej, termosy oraz bukłaki i butelki na wodę. To marka, w której liczy się przede wszystkim wysoka jakość i solidność wykonania, połączona z funkcjonalnością. Tworzą ją przecież praktycy i outdoorowi zapaleńcy, którzy doskonale wiedzą, jakie rozwiązania działają, a jakie są tylko zbędnym dodatkiem.
Z taką filozofią marki wiąże się także jej strategia cenowa. Outdoor i aktywność nie są dla wybrańców, ale mają być dostępne dla jak najszerszej rzeszy odbiorców. Boisz się, że zakupy wysuszą Twoją kieszeń lepiej niż słońce w upalny letni dzień? Porzuć obawy! Volven to półka cenowa, która jest dostępna dla każdego przeciętnego turysty. Za rozsądną cenę, zyskujesz więc produkt, którego będzie można używać przez wiele sezonów.
Zobacz produkty marki na stronie –> volven.pl
Każdy z nas, turystów i podróżników jest inny i ma inne upodobania w podróży. Różne są też aktywności, które preferujemy. Może lubisz mieć stały dostęp do wody podczas wędrówki, a może tak jak ja jednak jesteś wierny tradycyjnej butelce i robieniu przystanków by się napić. Niezależnie czy wędrujesz po górach, biegasz, jeździsz na rowerze czy płyniesz kajakiem, w kolekcji Volven Hydro znajdziesz rozwiązanie dla siebie:

Wybierając butelki i bukłaki wybierasz rozwiązania przyjazne dla środowiska, które nie generują produkcji plastikowych odpadów. Możesz ich używać wielokrotnie, a ponieważ to Volven, to możesz mieć pewność, że posłużą nawet kilka sezonów.
Jeszcze do niedawna bukłaki na wodę były uznawane w świecie outdooru za ekstrawagancję. Dziś ich miłośników przybywa niemal z dnia na dzień. Co sprawia, że są tak chętnie wybierane? Przede wszystkim wygoda. Wkładając do plecaka bukłak z wodą możesz korzystać z niego w dowolnym momencie, niezależnie od tego czy stoisz czy idziesz. W porównaniu do tradycyjnej butelki, po którą trzeba sięgnąć, to duże ułatwienie.
Bukłaki Flod od marki Volven znajdziesz w pojemności 2 i 3 litrów. Oznacza to, że możesz zabrać ze sobą zapas wody nawet na całodzienną wędrówkę. Bukłaki do plecaka mają wygodny kształt i nie deformują się pod wpływem różnej ilości wlanej do nich wody. Zamykane są na wygodny, szczelny zatrzask, a szeroki wlew sprawia, że łatwo je napełnisz oraz utrzymasz w czystości.

Funkcjonalna, demontowana rurka zakończona jest ustnikiem z zaworem, dzięki czemu woda będzie płynąć tylko, gdy go przyciśniesz. To oznacza, że nie musisz się martwić o to, że woda zacznie się nagle wylewać w niekontrolowany sposób. Rurkę można łatwo wyczyścić, a w razie potrzeby także wymienić. Atutem systemu jest jego uniwersalny uchwyt, który pasuje do niemal wszystkich dostępnych na rynku plecaków kompatybilnych z hydro- bukłak możesz zaczepić na uchwycie lub umieścić w dedykowanej przegrodzie.
W sprzedaży znajduje się też wymienna rurka izolowana do bukłaków Flod, która świetnie sprawdzi się przy niższych temperaturach oraz zestaw do czyszczenia.
Kliknij i poznaj –> bukłaki Volven.
Jeśli wolisz bardziej tradycyjne rozwiązania, to w kolekcji Hydro także znajdziesz coś dla siebie. To miękkie butelki wielorazowe Elv Wide o pojemności 1 i 1,5 l . Możesz je włożyć do wnętrza plecaka lub do bocznej, elastycznej kieszeni, a także nosić w ręce wykorzystując wygodny uchwyt do przenoszenia. Tak naprawdę butelka Elv Wide to produkt maksymalnie wielofunkcyjny i uniwersalny. Skorzystasz z niej zarówno na szlaku, jak i na co dzień idąc do pracy, na uczelnię, spacer czy trening. To doskonały sposób by mieć zawsze pod ręką wodę w wielorazowym, ekologicznym naczyniu.

Butelka o kształcie podobnym do bidonu wykonana jest z plastycznego, wytrzymałego, a zarazem miękkiego tworzywa TPU. Kiedy zużyjesz jej zawartość możesz ją łatwo skompresować i włożyć do plecaka. Nie zajmie dużo miejsca, a po przemyciu będzie znów gotowa do użytku. Tworzywo jest przezroczyste, a na wierzchu butelki umieszczono podziałkę. Masz więc cały czas możliwość kontroli ile wody zostało i czy musisz zacząć myśleć o jej uzupełnieniu. Napełnianie Elv Wide jest bardzo łatwe dzięki szerokiemu wlewowi. Z tych samych powodów będzie Ci też łatwo ją utrzymywać w czystości.
Zobacz –> butelki turystyczne Volven.
Volven jest marką, która podąża za swoimi klientami i ich aktywnościami. Dlatego w kolekcji Hydro nie może zabraknąć ukłonu w stronę biegaczy. A co może być lepszego do szybkiego uzupełniania płynów niż softflask? Niewielkie, miękkie butelki o pojemności 250 i 500 ml zmieszczą się w kieszeniach kamizelki biegowej, biegowego plecaka z kieszonkami na pasach ramieniowych albo w saszetce biegowej umieszczonej na pasku. Na krótszych dystansach, gdy bukłak to zbyt wiele softflaski pozwalają ograniczyć przenoszony ciężar, a dodatkowo łatwo je napełnić np. .na punktach kontrolnych.

Butelka Elv Sip wyposażona jest w ustnik z zaworem, dzięki któremu łatwo możesz się napić podczas biegu, bez obaw, że woda się wyleje. Po odkręceniu nakrętki z ustnikiem wlew jest dostatecznie szeroki by łatwo napełnić butelkę oraz utrzymać ją w czystości.
Czy Elv Sip to pomysł tylko dla biegaczy? Zdecydowanie nie. Butelki o małej pojemności możesz też używać podczas hikingu, na treningu czy na co dzień. Jest na tyle mała, że zmieści się łatwo w kieszeni miejskiego plecaka lub w torebce, a po opróżnieniu zwiniesz ją do niewielkich rozmiarów.
Wielorazowe butelki i bukłaki na wodę to niemal must have każdego miłośnika outdooru. Jeśli chcesz chronić środowisko przed zalewem plastikowych odpadów wybierz rozwiązania wielorazowe. A te znajdziesz w kolekcji Hydro Volven. Możesz być pewny ich jakości oraz rozsądnej, konkurencyjnej ceny.

Pieniny to jedne z najbardziej malowniczych gór w Polsce. Choć niezbyt rozległe i sięgające w najwyższym miejscu „zaledwie” 1050 m n.p.m., mają niepowtarzalny czar, a wiele osób twierdzi, że nigdy się nie znudzą. Białe zęby wapiennych skał Pienin Właściwych sterczące ponad wartkim nurtem Dunajca, rozległe hale Małych Pienin, czy będące nieco na uboczu, ale zachwycające wspaniałymi widokami na Tatry Pieniny Spiskie, to aż zadość na kilkudniowy pobyt i wędrówki. Zapraszam Cię w Pieniny. Poznaj ich najpiękniejsze szlaki.
Na początek czas się z Pieninami zapoznać. Nie będę wchodzić zbyt głęboko w szczegóły, ale chcę Ci je przedstawić. Znajdują się na tuż przy granicy polsko-słowackiej i rozciągają się od Przełęczy Rozdziela po dolinę rzeki Białka. Na północy graniczą z Beskidem Sądeckim przez dolinę Grajcarka i z Gorcami, przez doliny Krośnicy i Dunajca. Z kolei na południu sąsiadują z Magurą Spiską. Część Pienin znajduje się na terytorium Słowacji i opada w dolinę potoku Lipnik.

Pieniny na terenie Polski dzielą się na trzy części:
I właśnie o najpiękniejszych szlakach w każdej z tych części chcę Ci opowiedzieć.
Jadąc w Pieniny, musisz oczywiście znaleźć nocleg. Choć w sezonie może to nastręczać pewnych problemów, nie panikuj. Opcji jest naprawdę sporo, niezależnie od tego, czy preferujesz wygodne łóżko w standardzie dobrego pensjonatu czy schronisko lub namiot.
Leżące u podnóża Pienin miejscowości, takie jak Szczawnica, Krościenko, Jaworki, Szlachtowa, Niedzica, Czorsztyn to dziś zagłębia hoteli, pensjonatów, apartamentów i pokoi na wynajem oraz gospodarstw agroturystycznych. Epicentrum ruchu turystycznego jest Szczawnica dlatego warto poszukać w miejscach nieco bardziej oddalonych, takich jak np. Łapsze Niżne i Wyżne, Kacwin czy Łapszanka.
Co ze schroniskami? Są aż trzy. W Szczawnicy, przy Drodze Pienińskiej prowadzącej Przełomem Dunajca znajduje się schronisko Orlica, zaś w Sromowcach Niżnych słynne schronisko Trzy Korony. Obydwa mają standard pensjonatu. Z kolei pod grzbietem Małych Pienin nad Wąwozem Homole możesz zanocować w schronisku Pod Durbaszką, które tak naprawdę nie jest schroniskiem, tylko Górskim Ośrodkiem Szkolno–Wypoczynkowym będącym filią Domu Kultury „Dom Harcerza” z Krakowa. Choć w sezonie często nocują tu obozy i kolonie, to zachowano klimat górskiego schroniska.
Jeśli wybierasz się w Pieniny z namiotem, to nocleg znajdziesz na polach namiotowych w Krościenku, Sromowcach Niżnych lub leżącym po drugiej stronie Dunajca słowackim Czerwonym Klasztorze. W lipcu i sierpniu możesz też zanocować w Bazie Namiotowej SKPB Łódź Pod Wysoką (nad Wąwozem Homole w Jaworkach).
Pieniny nie są zbyt rozległe. Dla turysty o dobrej kondycji ich przejście ze wschodu na zachód zajmie bez większych problemów 2 dni. Tylko po co się spieszyć, skoro jest tu tak pięknie? Pomimo niezbyt dużego obszaru Pieniny są bardzo zróżnicowane. Znajdziesz tu skały, ostre turnie, kilkusetmetrowe urwiska, ale też krajobrazy znane z Beskidów, trawiaste hale oraz piękne lasy.

Zaletą pienińskich szlaków jest duża możliwość modyfikacji tras i łączenia ich ze sobą. Z grzbietów można bardzo szybko zejść w doliny, co ułatwia planowanie wycieczek. Zarówno z Pienin Właściwych, jak i Małych Pienin można łatwo zejść do miejscowości skąd jeżdżą busy do głównych ośrodków regionu, takich jak Szczawnica czy Krościenko. Dzięki temu mając bazę w konkretnej miejscowości nie musisz planować tras okrężnych czy wracać tą samą drogą, a np. w jedną stronę podjechać komunikacją.
Pieniny Właściwe znajdują się w środkowej części regionu. To najbardziej spektakularna część tych gór i tu wznoszą się będące ich symbolem Trzy Korony. Wiele osób, niesłusznie to właśnie ten szczyt uznaje za najwyższy w Pieninach. Ale trudno się dziwić pomyłce – z doliny Dunajca Trzy Korony wyglądają naprawdę potężnie.
To właśnie Trzy Korony są najczęstszym celem wycieczek w tej części Pienin. A ich dodatkowym atutem oprócz wspaniałych widoków ze szczytu jest prowadzący tu piękny szlak niebieski z Czorsztyna do Doliny Dunajca w Szczawnicy (część szlaku Tarnów-Wielki Rogacz). Przejście całego odcinka zajmuje około 6 godzin, więc można przyjąć, że to dość solidna jednodniowa wycieczka. Na trasie oprócz Trzech Koron znajdują się także Sokolica ze słynnym punktem widokowym na Dolinę Dunajca i będącą symbolem Pienin reliktową sosną (niestety dziś pozostał tylko jej fragment), Góra Zamkowa z pozostałościami średniowiecznej strażnicy, prowadzący nad urwiskiem fragment szlaku nazwany Sokolą Percią oraz dla kontrastu łagodna Hala Majerz, na której odbywa się wypas kulturowy owiec. Na Trzech Koronach i Sokolicy znajdują się platformy widokowe, na które obowiązują bilety wstępu Pienińskiego Parku Narodowego. Trasę tę polecam pokonywać właśnie w tym kierunku, od Czorsztyna ze względu na mniejsze podejście.

Drugim godnym uwagi szlakiem w Pieninach Właściwych jest szlak żółty z Krościenka do Sromowców Niżnych. Wiele osób wybiera go jako dojście lub zejście z Trzech Koron ponieważ na Przełęczy Szopka krzyżuje się ze szlakiem niebieskim, który opisałam wyżej. Największą atrakcję tego szlaku jest przejście przez malowniczy Wąwóz Szopczański znajdujący się nad Sromowcami.
Ciężko znaleźć w Pieninach miejsce bardziej symboliczne niż Trzy Korony. Dlatego najpiękniejsze wycieczki to takie, z których można je zobaczyć. I właśnie dlatego będąc w Pieninach nie możesz ominąć Małych Pienin.
Na początek główny szlak tej części Pienin czyli szlak niebieski prowadzący ich grzbietem ze Szczawnicy na Przełęcz Rozdziela. To moja ulubiona trasa w całych Pieninach. W dolinę w okolicach Jaworek możesz zejść (lub z niej wyjść) jednym z dwóch szlaków o których za chwilę – zielonym przez Wąwóz Homole lub żółtym przez dolinę Białej Wody.

Atutem tej trasy są widoki ponieważ grzbiet jest w dużej mierze odsłonięty. Zobaczysz stąd nie tylko Trzy Korony i Pieniny Właściwe, ale także Tatry, Babią Górę w Beskidzie Żywieckim, Magurę Spiską, Góry Lewockie, Gorce, Beskid Sądecki. Na halach Małych Pienin odbywa się wypas owiec więc zapewne natkniesz się też na pasące się stada oraz bacówkę, w której można kupić ser. No i szlak ten daje też możliwość zdobycia należącego do Korony Gór Polski, najwyższego szczytu Pienin czyli Wysokiej. Czy uwierzysz, że przy sprzyjających warunkach widać stąd nawet… Bieszczady?
Jak wejść na Wysoką? O tym szczycie Korony Gór Polski pisaliśmy –> tutaj.
Teraz czas na zejście w dolinę. Proponuję Ci tu dwa bardzo malownicze szlaki, które mogą posłużyć albo jako krótkie wycieczki, albo jako dojście/zejście do niebieskiego szlaku. Pierwszy z nich to zielony szlak z Jaworek przez Wąwóz Homole.
Uznawany jest za najpiękniejszy w Pieninach. Wąwóz pokonuje się w nieco ponad pół godziny. Nad płynącym dnem potokiem i ścieżką z metalowymi mostkami i schodkami pną się w górę strome skalne ściany. Widok jak z bajki. Dojście do niebieskiego szlaku wymaga podejścia nad wąwozem pod szczyt Wysokiej i jest bardzo strome.

Drugi szlak prowadzący z Jaworek to szlak żółty przez Dolinę Białej Wody. Do czasów powojennych przesiedleń zajmowała ją łemkowska wieś o tej samej nazwie. Dziś jej pozostałością są przydrożne krzyże i kapliczki. Biała Woda to także malowniczy Wąwóz Międzyskały oraz liczne pojedyncze skałki, które nadają tej trasie uroku. Co ważne, trasę w dolinie pokonasz nawet z małym dzieckiem lub wózkiem.
Pieniny Spiskie to najmniej znana turystom część Pienin. Jednak na przekór tym, mówiącym, że „tam nic nie ma” polecam Ci szlak czerwony z Niedzicy do Łapszów Wyżnych (lub odwrotnie). Może Cię nieźle zaskoczyć swoimi widokami. Trasę można przejść w około 5 godzin. I choć okolice Niedzicy mogą nie porwać, to od Przełęczy Przesła jest już zdecydowanie lepiej.
Z najwyższego szczytu pasma – Żaru – zobaczysz ładny widok na Jezioro Czorsztyńskie, dalej czeka krótkie, choć naprawdę strome zejście w stronę Dursztyna, a potem wizyta w Jurgowskich Stajniach, czyli zachowanym, dawnym gospodarstwie pasterskim założonym jeszcze przed II wojną światową. Z Dursztyna możesz spojrzeć na malownicze Skałki Dursztyńskie, a najlepsze czeka na dojściu do Łapszów. To Grandeus, fenomenalny punkt widokowy z niepowtarzalnym widokiem na Tatry. Jeśli nawet nie będziesz mieć czasu by przejść cały szlak, na Grandeusa musisz wejść.
Na koniec o szlaku, bardziej spacerowym niż wyczynowym. Droga Pienińska Przełomem Dunajca ze Szczawnicy do Czerwonego Klasztoru na Słowacji to niezwykle malownicza i jednocześnie mało wymagająca trasa. To także jedno z nielicznych miejsc w Pieninach Właściwych, gdzie możesz pojeździć rowerem. Z Trzech Koron lub z Sokolicy możesz oglądać Przełom Dunajca z góry, a z drogi Pienińskiej z dołu.

No i nie zapominaj o prowadzącym tuż obok szlaku wodnym. Choć spływ Dunajcem na tratwach flisackich to atrakcja szeroko reklamowana, możesz pokonać go także wypożyczonym kajakiem lub pontonem.
Pieniny to góry jakich w Polsce mało. Spektakularne i łagodne zarazem, wyniosłe i w sumie dość niskie, malownicze w zasadzie każdym swoim fragmencie, takie, gdzie szczyty i grzbiety są tak samo atrakcyjne jak doliny. Czego chcieć więcej? Pakuj plecak i ruszaj na szlak.

Scarpa to marka, która powstała w górach i dla gór, a właściwie dla ludzi z górami związanymi. Jeśli wspinasz się, uprawiasz trekkingi, hikingi czy turystykę wysokogórską, jeździsz na nartach lub po prostu żyjesz aktywnie, na pewno znasz tę markę. Bliskość gór od początku oznaczała też położenie nacisku w produkcji na troskę o środowisko naturalne. Coś, co w przeszłości mogło wydawać się ekstrawagancją, dziś jest celem wielu światowych producentów sprzętu outdoorowego. Poznaj manifest ekologiczny marki Scarpa, który określa dziś jej tożsamość i podkreśla związek z górami.
Zrównoważone podejście do produkcji było od początku wpisane w działania marki Scarpa. Wiązało się z historią powstania marki, jej wartościami oraz trwałym i nierozerwalnym związkiem z górami. Według osób tworzących markę Scarpa nie da się oderwać tworzenia obuwia, będącego najważniejszym punktem styku człowieka z górami od dbania o naszą planetę i o jej zachowanie dla przyszłych pokoleń.

Odpowiedzialność ekologiczna marki była wciąż obecna w produkcji, nawet, gdy świat nie myślał o niej jeszcze jako o wiodącym trendzie w gospodarce. Dziś ta troska stała się głównym założeniem i hasłem marki, a „zielony manifest” to drogowskaz, który wskazuje kierunki jej rozwoju.
Jego główne założenia zostały ułożone tak, by tworzyły nazwę SCARPA:
Pokażę Ci teraz, jak te hasła przekładają się na tworzenie butów trekkingowych, wspinaczkowych i narciarskich Scarpa.
Kliknij w nazwę marki i zobacz wszystkie produkty marki –> Scarpa
Dla marki Scarpa zrównoważony rozwój był zawsze imperatywem w biznesie. I choć żadne buty nie są w 100% neutralne ekologicznie i produkowane wyłącznie w drodze zrównoważonej produkcji, to marka dokłada starań by udział technologii, materiałów i działań składających się na to hasło był przeważający w każdej parze obuwia trafiającego do miłośników outdooru.

Marce przyświeca idea odpowiedzialności nie tylko za to co tu i teraz, ale także za przyszłość. Nie jest ona tylko pustym frazesem, ale zobrazowana została konkretnymi celami i standardami. W ramach tego hasła Scarpa inwestuje w „zielone” technologie produkcji, podnosi efektywność swoich fabryk, stosuje zasady zrównoważonego rozwoju określone w dokumentach i zaleceniach międzynarodowych oraz przykłada wagę do współzależności między swoimi działaniami, a życiem naszej planety.
Troska i uwaga to dwa główne elementy, które są obecne w powstawaniu każdej pary butów trekkingowych, wspinaczkowych czy narciarskich Scarpa. Troska marki dotyczy zarówno samego produktu, jak i ludzi, którzy go tworzą i z niego korzystają, a także Ziemi. Dlatego od początku Scarpa z pełną świadomością nie stosuje powszechnych w światowej produkcji technik postarzania wyrobów, które prowadzą do szybkiego zużywania produktów.
Buty wspinaczkowe czy trekkingowe to najważniejszy punkt styku między człowiekiem, a górami. Musi dawać poczucie bezpieczeństwa wynikającego z niezawodności. Troska napędza tworzenie technologii, które przedłużają żywotność obuwia Scarpa, ale jednocześnie są jak najbardziej neutralne dla środowiska.
Przedmiotem troski marki są też pracownicy na wszystkich poziomach tworzenia obuwia, od projektantów po dystrybucję.
W ramach realizacji tego hasła Scarpa prowadzi aż 90% swojej produkcji na terenie Europy, głównie we własnych fabrykach, co pozwala na zintegrowanie łańcuchów dostaw i ich optymalizację. Działania projektantów skupiają się też na tworzeniu rozwiązań, które podnoszą jakość i przedłużają trwałość obuwia.
Outdoor i aktywność nieodmiennie kojarzy się z wolnością, a ta potrzebuje przestrzeni i powietrza. Choć człowiek tworzy wciąż nowe wynalazki pozwalające na szybsze przemieszczanie się, to chodzenie jest najbardziej pierwotną i naturalną formą ruchu. Jest też rozwiązaniem najbardziej „zielonym” i to właśnie w takim przemieszczaniu wspomaga Scarpa użytkowników swojego obuwia.

Przemieszczanie się pieszo jest metaforą odkrywania świata i metaforą życia. Jak zespół podczas wspinaczki, także my wszyscy połączeni jesteśmy nićmi, które pozwalają nam działać i pokonywać kolejne wyzwania.
Dla marki Scarpa wypełnieniem tego hasła manifestu jest używanie zasobów odnawialnych, w tym energii słonecznej i wiatrowej, stosowanie „zielonych” rozwiązań technologicznych i innowacyjnych ekologicznych patentów, a także pielęgnowanie i przekazywanie dalej ducha przygody pchającego do podejmowania wyzwań.
Scarpa widzi szacunek jako najwyższą formę oddania i uznania. To fundament współżycia nie tylko między ludźmi, ale także w szerszym znaczeniu między człowiekiem, a światem. Człowiek w środowisku naturalnym, człowiek w górach nie może funkcjonować jeśli nie ma szacunku do swojego otoczenia.
Sacunek to patrzenie na świat nie tylko własnymi oczami, ale też oczami innych, a także oczami naszego otoczenia. Jeśli wspinasz się lub chodzisz po górach, wiesz doskonale, że podstawą wszelkich takich działań jest szacunek dla gór. Nie można ich zlekceważyć, ale nie można się ich także bać. Szacunek to przestrzeganie zasad i świadomość tego, co może się wydarzyć.

Dokładnie te same wyznaczniki szacunku i odpowiedzialności stosuje Scarpa w swojej produkcji. Przejawiają się one w przestrzeganiu zasad odpowiedzialności społecznej, etyce prowadzenia biznesu, używaniu certyfikowanych materiałów i rozwiązań technologicznych oraz stosowaniu zasad zero waste.
Jednym z kluczowych programów marki jest dofinansowany przez Unię Europejską program Re-Shoes polegający na dawaniu „drugiego” życia zniszczonemu i zużytemu obuwiu Scarpa. Pilotaż prowadzony jest we Włoszech, Niemczech i Austrii, gdzie w pierwszej fazie zebrano od użytkowników około 15 tysięcy par zużytych butów Scarpa Mojito, najbardziej znanego i ikonicznego modelu marki. Z zebranego obuwia odzyskano skórę, materiały syntetyczne, gumę, piankę używaną w podeszwach wewnętrznych i poddano je regeneracji oraz recyklingowi zrównoważonymi metodami. Uzyskane w ten sposób surowce trafiły do nowych butów Scarpa, których produkcja stała się dzięki temu bardziej neutralna ekologicznie.
Scarpa jest marką produkującą techniczne obuwie do różnych górskich wyzwań. Będąc w gronie najlepszych producentów na świecie dostarcza produkty o najwyższej jakości oraz wydajności. Innowacyjne technologie, nowoczesne materiały i rozwiązania konstrukcyjne wspomagają każdego użytkownika w osiąganiu swoich celów.
Wydajność zakłada nadawanie kształtu marzeniom każdego z nas w najlepszy możliwy sposób, który zapewnia także maksymalne bezpieczeństwo i szacunku dla przyrody. To także bycie lepszą wersją samego siebie. Dlatego w nowych eko-produktach Scarpa zachowano ich niezawodność cenioną od lat w środowisku outdoorowym, przy jednoczesnym zastosowaniu technologii i materiałów biodegradowalnych, pochodzenia roślinnego, klejów na bazie wody czy opakowań z makulatury. Rozwiązania stosowane przez Scarpa odznaczają się też zmniejszoną emisją CO2.
Marka Scarpa jest dokładnie taka, jaką ją widzisz. Założona w 1938 r. firma wciąż zmienia siebie i świat korzystając z własnych doświadczeń, ale także innowacyjnych rozwiązań i technologii. Droga wiodąca do odpowiedzialności produkcji jest powolna i musi pokonywać wiele pojawiających się ograniczeń. Można ją porównać do wspinaczki nową drogą, która na każdym kroku i każdym kolejnym wyciągu zaskakuje wyzwaniami.

Ta podróż marki Scarpa jest tak samo prawdziwa jak ta, którą odbywasz pokonując kolejne górskie wyzwania, ale żadne miejsce nie jest za daleko by do niego dążyć.
W pojęciu autentyczności marki mieszczą się innowacyjność, praca zespołowa oraz korzystanie z pomocy Ambasadorów Odpowiedzialności, z którymi łatwiej jest realizować założone cele.
Niewiele jest marek, które od swoich początków tak mocno zwracają uwagę na kwestie związków produkcji ze środowiskiem naturalnym. Choć Scarpa, podobnie jak inni producenci wciąż mają przed sobą długą drogę, to manifest ekologiczny, który jest dziś głównym dokumentem kreującym kierunki rozwoju marki sprawia, że ma ona ściśle wyznaczone cele i jest ukierunkowana na ich osiąganie. Wybierając buty Scarpa wiesz, że są one tworzone tak, by wywierać jak najmniejszy wpływ na otoczenie. Bo przecież i Ty i ja, chcemy by także kolejne pokolenia mogły się cieszyć z piękna gór.

Wełna merino jest dziś jedną z najchętniej używanych w outdoorowym świecie przędz naturalnych. O jej rewelacyjnych właściwościach termoregulacyjnych przekonują się wciąż kolejni miłośnicy aktywności. Jeśli nie znasz jeszcze tych inteligentnych włókien, czas to zmienić. Jeszcze do niedawna wełny merino używano niemal wyłącznie do produkcji bielizny, skarpet, koszulek i leginsów. Dziś czołowi producenci, tacy jak nowozelandzki Icebreaker wykorzystują merino także do szycia bluz, a nawet ocieplanych kurtek. Przejrzyj ze mną ofertę na bluzy merino Icebreaker.
Nie znasz wełny merino? Pokaże Ci jej niezwykłe właściwości. Runo z owiec rasy merynos żyjących na Nowej Zelandii potrafi chronić zarówno przed przegrzewaniem, jak i wychładzaniem i zapewniać właściwą termoregulację. W ciągu setek lat ewolucji wytworzyło niepowtarzalną strukturę, dzięki której błyskawicznie odprowadza ciepło i wilgoć, a gdy trzeba kumuluje ciepło i zapewnia ochronę przed chłodem. Ale nie tylko:
Nowozelandzka marka Icebreaker jest obecna na outdoorowym rynku już prawie 30 lat. Założył ją Jeremy Moon, który po studiach szukał pomysłu na własny biznes. W wyborze drogi pomógł przypadek- praktyki jego dziewczyny na farmie hodującej merynosy. To od niej Jeremy dowiedział się o włóknie merino i podczas spotkania z jej szefem po raz pierwszy miał w rękach wykonaną z nich koszulkę.

Połowa lat dziewięćdziesiątych była czasem, gdy w outdoorze królowały włókna syntetyczne. Moon, jako miłośnik aktywności i wędrówek znał je bardzo dobrze, ale kojarzyły mu się z folią, która owija ciało nie pozwalając mu oddychać. Gdy założył koszulkę z wełny merino niemal natychmiast stwierdził, że może z nią zawojować turystyczny rynek. Tak właśnie narodził się Icebreaker. Klienci na początku często na słowo wełna mieli przed oczami gruby, drapiący sweter. Ale gdy w końcu dawali się namówić na wypróbowanie „merynosa”, wracali po kolejne wyroby. Sława Lodołamacza i wełny merino zaczęła nieść się w outdoorowym środowisku.
Główne hasło marki Icebreaker to „Move to natural”. Wełna merino to włókna naturalne, biodegradowalne i doskonale współpracujące z ludzkim ciałem. Większość wyrobów Icebreaker produkowana jest z czystej wełny merino. Domieszki syntetyczne są tylko niedużym procentem produkcji, zaś w części odzieży, w tym w bluzach znajdziesz inne włókna naturalne, takie jak bawełnę organiczną czy Tencel pochodzenia roślinnego.
Zwrot w stronę natury to styl życia, który wspiera Icebreaker. Odpowiedzialny outdoor, zrównoważona produkcja oraz korzystanie z wełny pozyskiwanej etycznie mieszczą się w haśle, które przyświeca produkcji nowozelandzkiej odzieży merino.
Icebreaker stara się prowadzić transparentną produkcję. Co pewien czas publikuje raport o działaniach, którymi zmniejsza swój negatywny wpływ na środowisko. Sprawdź, –>kliknij tutaj <– i zobacz wyniki raportu.
Trzydzieści lat pracy z runem merynosów sprawiły, że Icebreaker poznał je dogłębnie. Dzięki temu inżynierowie zaczęli opracowywać zaawansowane konstrukcje i dzianiny wykorzystujące naturalną wełnę, co przekłada się na jeszcze lepsze właściwości termoregulacyjne oraz doskonałą współpracę odzieży z naturalnymi procesami zachodzącymi w ciele człowieka.

W bluzach produkowanych przez Icebreaker stosowane są:
W kolekcji Icebreaker znajdziesz bluzy zarówno na chłodne, jak i ciepłe pory roku. Najlżejsze z nich wykorzystują dzianinę Cool-Lite™, w której wełna merino zmieszana została z Tencellem w stosunku 60:40. Produkowane są w wersji męskiej i damskiej.

Zobacz bluzy marki Icebreaker – liknij po:
–> bluzy Icebreaker męskie <–
–> bluzy Icebreaker damskie <–
Przedstawię Ci teraz uniwersalne bluzy techniczne Icebreaker damskie i męskie, które możesz nosić przez cały rok. Wykonane są z czystej wełny merino lub mają niewielką domieszkę syntetycznych włókien. Doskonale sprawdzają się podczas trekkingów, wspinaczki czy zimą jako druga warstwa odzieży narciarskiej.

Icebreaker zachęca do zwrotu w stronę natury nie tylko w outdoorze, ale i w codziennym życiu. W kolekcji marki znajdują się też bluzy codzienne z czystej wełny merino, takie jak zakładane przez głowę klasyczne bluzy Crush LS Sweatshirt (damska) i Shifter LS Sweatshirt (męska) oraz zasuwana na zamek bluza z kapturem Granary LS Zip Hoodie. Z kolei codzienne bluzy z linii Central wykonane są z dzianiny łączącej wełnę merino i bawełną organiczną.
Zwrot w stronę natury to hasło, które staje się coraz popularniejsze wśród miłośników outdooru. Dbałość o środowisko i chęć lepszego zespolenia z nim przyświeca wielu turystom i sportowcom. Icebreaker odpowiada na te potrzeby i udowadnia, że wełnę merino można nosić w każdej warstwie odzieży, także w bluzach.

A gdyby tak rzucić wszystko… na pewno znasz to hasło. Przywołuje przed oczy obraz falujących na wietrze traw na połoninach, zielonych, a może właśnie okrytych jesiennymi barwami bieszczadzkich lasów oraz pełnych melancholii dolin opuszczonych wsi. Marzysz o wyjeździe w Bieszczady? Zapraszam na mój subiektywny przegląd najpiękniejszych szlaków w tych najdalej na wschód położonych polskich górach.
Z Bieszczadami powszechnie kojarzona jest dzikość i pierwotność. To wyobrażenie, które stworzyły powojenne losy tego terenu. Opuszczone w wyniku przesiedleń rozległe tereny były przez lata na nowo odkrywane przez turystów. Pozostała po tych czasach wizja biwaków na dziko, pustki na szlakach i konieczności radzenia sobie bez cywilizacji. Dziś obraz ten się zmienił. Bieszczady nie odbiegają standardem turystycznym od innych gór Polski, a na najpiękniejszych szlakach turystów nie brakuje. Choć oczywiście nadal znajdziesz tu miejsca „gdzie diabeł mówi dobranoc”.

Bieszczady są niezwykle różnorodne i mają różne oblicza. To najbardziej znane to oczywiście połoniny- występujące jedynie we Wschodnich Karpatach górskie łąki. Ale są też inne bieszczadzkie twarze – bukowe lasy porastające m.in. pasmo Wysokiego Działu, znajdujące się na zboczach Chryszczatej malownicze jeziorka Duszatyńskie, doliny dawnych wsi takich jak Caryńskie, Krywe, Łopienka czy Tyskowa. Ruszaj więc odkrywać to bogactwo krajobrazów.
Być w Bieszczadach i nie wejść na ich najwyższy po polskiej stronie szczyt? No nie, tak tego zostawić nie możesz. Tarnica licząca 1346 m n.p.m. należy do Korony Gór Polski i wznosi się nad miejscowością Wołosate. To właśnie stąd możesz wejść na szczyt najszybciej, bo w około 2h 15 min. Z Wołosatego poprowadzi Cię najpierw niebieski szlak do Przełęczy pod Tarnicą, a dalej krótkim dojściowym szlakiem żółtym wejdziesz na szczyt. Możesz stąd oglądać rozległe panoramy obejmujące nie tylko polskie Bieszczady, ale także Bieszczady ukraińskie z Pikujem, Połoninę Borżawę, Równą, Krasną oraz Gorgany. Jeśli trafisz na bardzo dobre warunki (zdarza się to przede wszystkim zimą, wczesną wiosną i jesienią), to z Tarnicy zobaczysz też Tatry.

Tarnica może być celem wycieczki sama w sobie i jeśli nie masz dużo czasu wróć tą samą trasą do Wołosatego. Cała wycieczka powinna zająć nie więcej niż 4 h. Jednak jeśli masz do dyspozycji cały dzień to proponuję Ci iść dalej. Masz 3 możliwości do wyboru:

O Tarnicy pisaliśmy także w serii o Kronie Gór Polski –> kliknij tutaj.
Tak wiem, wiem. Na Wetlińską idzie każdy. Ale nie sposób odmówić tej trasie piękna. Jeśli wybierasz się w góry z małymi dziećmi to docenisz także to, że podejście od przełęczy Wyżnej jest stosunkowo łagodne i krótkie, a na górze odpoczniesz w schronie turystycznym Chatka Puchatka. Dla tych, którzy marzą o noclegu na Połoninie Wetlińskiej mam złą wiadomość. Chatka Puchatka nie jest już schroniskiem i nie ma tu możliwości noclegu.

Jeśli chcesz wybrać się na dłuższą wędrówkę możesz przejść cały grzbiet Połoniny od Przełęczy Wyżniej lub Brzegów Górnych (dłuższe podejście) aż do Przełęczy Orłowicza i Wetliny-Starego Sioła. Z samej przełęczy wejdziesz też szybko na Smerek. Przejście całej Połoniny Wetlińskiej ze Smerekiem to wycieczka na około 5h 30 min.
Oczywiście można tę piękną połoninę przejść klasycznie, zaczynając na Przełęczy Wyżniańskiej skąd zielony szlak prowadzi na grzbiet, a następnie za czerwonymi znakami udać się do Ustrzyk Górnych. Widoki na pewno Cię nie zawiodą. Ale proponuję Ci nieco inny wariant.
Rozpocznij wycieczkę na Przełęczy Wyżniańskiej i wejdź na Połoninę. Stąd grzbietem za czerwonymi i zielonymi znakami skieruj się w stronę Ustrzyk. Po około pół godzinie zielone oznaczenia skierują Cię w stronę Przełęczy Przysłup Caryński, gdzie znajduje się schronisko Koliba. A co dalej? Proponuję wędrówkę w dół doliny dawnej wsi Caryńskie. Droga jest tu utwardzona, ale idzie się przyjemnie. Na zboczach doliny z łatwością wypatrzysz pozostałości miedz, drzewa owocowe, a mniej więcej w połowie drogi natkniesz się na stary cmentarz i ruiny kaplicy oraz cerkwisko. To właśnie ta inna twarz Bieszczadów. Melancholijna, zapatrzona w przeszłość. Warto ją poznać.

Wybierasz się na bieszczadzki szlak? Zobacz artykuł –> „Buty w Bieszczady„.
Mała i Wielka Rawka wznoszą się na południe od drogi łączącej Ustrzyki Górne z Wetliną. Porastają je połoniny, choć las podchodzi tu znacznie wyżej niż np. na sąsiedniej Caryńskiej. Lubię wędrówki tym grzbietem, gdyż jest tu mniej turystów, a położenie pozwala spojrzeć na Tarnicę, czy Połoniny Caryńską i Wetlińską i z innej perspektywy. Na wycieczkę na Rawki polecam Ci następującą trasę: Przełęcz Wyżna – Dział – Mała Rawka – Wielka Rawka – Ustrzyki Górne. Podejście z Przełęczy Wyżnej żółtym szlakiem wyznakowano stosunkowo niedawno, a jest niezwykle wygodne. Prowadzi leśną drogą, która dość łagodnie pnie się na grzbiet. Dalej czeka się wędrówka częściowo bukowym lasem, częściowo polanami grzbietowymi z ładnymi widokami. W ten sposób dotrzesz najpierw na Małą Rawkę, a potem na Wielką Rawkę. Panoramy stąd to prawdziwa uczta dla oczu. Masz jeszcze siłę? Ruszaj trochę dalej na Kremenaros – miejsce, gdzie spotykają się granice Polski, Słowacji i Ukrainy. Do zejścia w stronę Ustrzyk Górnych musisz wrócić tą samą drogą. Ostatni etap wycieczki to zejście bukowym lasem do parkingu położonego około kilometr przed Ustrzykami. Całe przejście zajmie Ci około 5 h, a z dodatkowym wejściem na Kremenaros ok. 6 h.


Jeziorka Duszatyńskie na zboczach Chryszczatej powstały w wyniku osuwiska, które miało miejsce ponad 100 lat temu. Dziś choć powoli wysychają, to nadal zachwycają swoim pięknem. Wycieczkę do jeziorek polecam Ci na dzień z nieco gorszą pogodą ponieważ idzie się tu cały czas lasem i nie ma dalekich widoków. Do rezerwatu Zwiezło, który chroni jeziorka, dojdziesz czerwonym Głównym Szlakiem Beskidzkim z Duszatyna. Podejście zajmuje około półtorej godziny. Z powrotem wrócisz w około godzinę. Przy parkingu możesz też zobaczyć dawny cmentarz i cerkwisko wsi Duszatyn. Oczywiście, znad jeziorek możesz też iść dalej i w około godzinę staniesz na szczycie Chryszczatej.

I na koniec wycieczka nietypowa bo prowadząca Doliną Górnego Sanu. Przygotuj się na około 8 h wędrówki, podczas której nie napotkasz żadnej cywilizacji. Jest to wycieczka tam i z powrotem tą samą drogą, ale jest naprawdę warta przejścia.
Trasa rozpoczyna się w Bukowcu i prowadzi oznaczoną na zielono ścieżką przyrodniczą Bieszczadzkiego Parku Narodowego. Kończy się przy umownych źródłach Sanu po polskiej stronie. Uważaj żeby nie przekroczyć granicy z Ukrainą, gdyż jest to wykroczenie. Podczas wędrówki odkryjesz pozostałości dawnych wsi Beniowa i Sianki ze starymi cmentarzami i miejscami po cerkwiach. Z kilku punktów widokowych można też zajrzeć na ukraińską stronę.
Bieszczady mają w sobie magię, która przyciąga turystów. Ruszaj na bieszczadzkie szlaki, które są piękne o każdej porze roku. Pamiętaj tylko, że na wiele z nich musisz wykupić bilet wstępu do Bieszczadzkiego Parku Narodowego i zapisz numer do GOPR.

Chcesz zanocować terenie? Biwak to niezapomniane doświadczenie, ale wymaga podstawowego sprzętu i przygotowania. Namiot lub tarp, śpiwór oraz mata lub materac, którym zaizolujesz się od podłoża to podstawa. W sklepach możesz dziś wybierać z dziesiątków modeli każdego z tych sprzętów. Chciałabym skupić się dziś na tym, co izoluje od ziemi czyli matach i materacach. Jeśli zastanawiasz się, która z tych opcji jest lepsza, zobacz w jakich sytuacjach sprawdzi się które z tych rozwiązań.
Niezależnie od tego, czy biwak będzie częścią dłuższego trekkingu, wycieczki rowerowej, czy kajakowego spływu, potrzebujesz się do niego przygotować. Musisz mieć namiot, tarp lub płachtę bivi, śpiwór oraz coś, co izoluje od chłodnego i wilgotnego podłoża. Oczywiście są też wielbiciele hamaków, ale dziś skupię się na tych, którzy jednak wolą czuć ziemię pod plecami.

Przygotowując plan wyjazdu, przejścia górskiego na pewno szukasz też miejsc, które nadają się do spędzenia nocy. Oczywiście trzeba przede wszystkim zwracać uwagę, by było to dozwolone. Oprócz tego ważny jest też dostęp do wody, osłonięcie od wiatru oraz dobre podłoże. Od tego, gdzie chcesz nocować, w jakich warunkach, o jakiej porze roku oraz czy będzie to część dłuższej wędrówki lub wycieczki, zależy wybór zestawu do spania. Maty samopompujące oraz materace turystyczne to sposób na wygodny nocleg w terenie. Są to jednocześnie rozwiązania lekkie i pakowne, które nie obciążają nadmiernie bagażu. Nie powiem Ci, czy lepszy jest materac czy mata bo jest to uzależnione od warunków w jakich będziesz nocować. Zobacz czym się one charakteryzują i w jakich sytuacjach się sprawdzą.
Maty samopompujące zaczęły około 10 lat temu wypierać z outdoorowego rynku powszechne wcześniej karimaty. Wygrywały z nimi przede wszystkim wygodą, ale pierwsze modele wcale nie były dużo lżejsze, czy też bardziej pakowne. Wprost przeciwnie, często mata nie dawała się do końca wypompować po użyciu i zajmowała dużo miejsca. Dziś na szczęście technika poszła do przodu zarówno w zakresie używanych pianek wypełniających maty, jak i konstrukcji zaworów.

Najlżejsze dostępne na rynku maty samopompujące, takie jak na przykład Ultralight marki Volven, czy Prolite Plus od Therm-a-Rest ważą między 650 a 800 g i są bardzo pakowne. Można je schować zarówno do wnętrza plecaka, jak i przytroczyć na zewnątrz. Jak działa mata samopompująca? To proste. Wypełniająca ją pianka, rozpręża się pod wpływem powietrza. Mata „rośnie”, kiedy otworzy się zawór, robi się bardziej sprężysta i grubsza. Jeśli chcesz wypuścić powietrze, wystarczy otworzyć zawór i ustawić go w pozycji umożliwiającej wypływ powietrza oraz zacząć uciskać matę. Obecnie pianki świetnie się kompresują i mata po zwinięciu jest bardzo poręczna.

Maty samo pompujące są bardzo uniwersalne ponieważ można ich używać w każdych warunkach i na różnych rodzajach podłoża. Są stosunkowo odporne na ewentualne uszkodzenia i przetarcia, a producenci tacy jak Volven, Sea To Summit , Nautrehike czy Therm-a-Rest stosują do ich produkcji powłoki poliestrowe lub nylonowe często z wykończeniami TPU, co wpływa na trwałość.

Nie są to może najlżejsze dostępne na rynku rozwiązania do spania, ale nadal mają doskonały stosunek izolacji i wygody do ciężaru. Na macie o grubości 5 cm, a nawet 3,5 cm wyśpisz się wygodnie także na twardym, kamienistym podłożu.
Ostatnie sezony w dziale sprzętu biwakowego to rosnące zainteresowanie turystów materacami. Są one lekkie i niezwykle pakowne i dlatego wybierane są chętnie przez wielbicieli minimalizmu turystycznego. Najlżejsze na rynku materace Therm-a-Rest Neoair Xlite NXT ważą już nawet około 350 g. Niewiele ustępują im modele innych marek, takie jak np. Volven Air Pro czy Volven Air Comfort oraz lekkie materace Naturehike, które ważą około pół kilograma.

Niewątpliwą zaletą, którą cenią w materacach turyści jest ich pakowność. Po wypuszczeniu powietrza można je złożyć do pakunku o wielkości litrowej lub półtora litrowej butelki wody. Taką paczkę w dedykowanym pokrowcu łatwo włożyć do rowerowej sakwy czy niewielkiego plecaka.
Materace dają także dużą wygodę ponieważ są grube i sprężyste, a dzięki dopracowanej konstrukcji nie uginają się i dają możliwość komfortowego snu. Niektóre z nich jak na przykład Volven Air Comfort Plus mają zintegrowaną poduszkę, która utrzymuje głowę w lekko uniesionej pozycji, poprawia wygodę oraz zapobiega sztywnieniu karku podczas snu. Jeśli obawiasz się samego pompowania materaca, pozbądź się wątpliwości. Konstruktorzy wiodących marek opracowali doskonałe systemy zaworów, które zapobiegają niekontrolowanemu wypływowi powietrza podczas napełniania. Zawory te działają w jedną stronę i wtłoczone do środka powietrze nie może się z nich wydostać. Ułatwieniem w napełnianiu materaca są proste, ale niezwykle funkcjonalne „pompki” tworzone z pokrowców. Pozwalają one na wypełnienie materaca bez konieczności dmuchania. Pokrowiec staje się workiem połączonym z zaworem, w który „łapiesz” powietrze i wtłaczasz do środka. Kilka ruchów wystarczy, by materac był pełen. Rozwiązanie takie znajdziesz na przykład w materacu Air Thermo Volven oraz w wielu modelach Therm-a-Rest.
Materace turystyczne stają się coraz powszechniejsze i bardziej uniwersalne. Jednak nadal są mniej trwałe od mat samopompujących. Łatwiej je przedziurawić, czy przeciąć na kamieniu, gałęzi czy korzeniu. Dlatego jeżeli wiesz, że podczas biwaków będzie nocować raczej na skalistym podłożu, materac może okazać się niewystarczająco mocny.

Jeśli miałabym wskazać grupę turystów, która zdecydowanie powinna skorzystać z materaców, to będą to osoby ceniące styl fast and light. Materac pozwala na minimalizowanie bagażu zarówno pod kątem wagi, jak i objętości. Materace będą też doskonałym uzupełnieniem ekwipunku jeśli ruszasz na wielodniowy trekking i chcesz zmniejszyć wagę plecaka.
Wybierając materac lub matę samopompującą pamiętaj o sprawdzeniu jej współczynnika R Value. Wskazuje on jak dobrze dany model izoluje od podłoża. Im wyższa wartość, tym lepsza izolacja. Zobacz jakie wartości R Valu wybrać na konkretne warunki
Wybierając materac lub matę pamiętaj by dobrać ją do tego w jakich warunkach zwykle biwakujesz. Musisz też wziąć pod uwagę, że im lepsza izolacja, tym model będzie cięższy. Wiąże się to z jego grubością oraz wykorzystaniem różnych technologii i wkładek, które dodatkowo chronią przed zimnem lub odbijają ciepło.
O współczynniku R-Value więcej przeczytasz w artykule –> „Czym jest współczynnik R-Value?„.
Maty samopompujące i materace turystyczne wypierają powoli z rynku klasyczne karimaty. Są to rozwiązania znacznie wygodniejsze i w wielu przypadkach porównywalne lub nawet lżejsze. Wygrywają też pakownością. O tym czy wybierzesz matę czy materac powinien zadecydować Twój styl biwakowania oraz to, w jakich warunkach zwykle spędzasz noc w terenie.

Twoja kondycja pozostawia sporo do życzenia? Chcesz zacząć się ruszać, ale bieg wydaje Ci się zbyt męczący na początek? A może po prostu chcesz urozmaicić swoją aktywność biegową? Jeśli odpowiedź na którekolwiek z tych pytań brzmi tak, to znak, że czas zapoznać się z marszobiegiem. Dowiedz się czym jest marszobieg i zacznij uprawiać marszobiegi. To doskonały sposób na poprawę kondycji. Poznaj zasady skutecznego i bezpiecznego treningu.
Marszobieg to marsz i bieg, które wykonuje się na przemian. Bieg przeplatany marszem lub marsz przeplatany biegiem jak kto woli. Biegniesz, a gdy czujesz, że powoli opadasz z sił przechodzisz do szybkiego marszu. Pozwala on wyrównać tętno, uspokoić oddech, a jednocześnie w niektórych przypadkach jest równie efektywny jak bieganie. To świetny trening, zarówno dla początkujących, jak i osób, które chcą urozmaicić swój trening biegowy.

Zwykły bieg na podbiegach lub stromych zejściach generuje bardzo duże obciążenia. Stawy oraz mięśnie czworogłowe są w takiej sytuacji narażone na kontuzję. Zaletą marszobiegu jest zmniejszenie tych obciążeń. Dlatego jeśli chcesz poprawić bezpieczeństwo podczas treningu biegowego, możesz spróbować przeplatać go marszobiegiem.
Nigdy nie uprawiałeś biegów i chcesz zacząć trening marszobiegu? Zobacz jak powinien wyglądać trening. Musisz pamiętać, że zarówno trening marszowy, jak i biegowy wymagają systematyczności. Trening marszobiegowy dla początkujących może być sporym wyzwaniem. Należy trenować przynajmniej 3 razy w tygodniu, a odstęp między treningami nie powinien być dłuższy niż 2 dni.

Początkujący biegacze powinni stopniowo zwiększać udział biegu w treningu. Aby poprawnie trenować marszobieg powinieneś stosować krótkie okresy biegu trwające np. 5 min i przeplatać je intensywnym marszem trwającym około 5-10 min. Na początku może być to trudne i możesz się spodziewać, że będziesz się szybko męczyć. Z czasem następuje progresja w marszobiegach. Wtedy zmniejszaj minuty marszu na rzecz wydłużania bieg czasu biegu. Po czym poznasz, że to ten moment? Po tym, że bieg będzie Ci sprawiał coraz mniej problemów, oddech będzie wyrównany i nie będziesz odczuwać nadmiernego zmęczenia. Nie da się jednak tego osiągnąć jeśli nie będziesz stosować regularnych treningów marszobiegów.
Chcąc trenować, by poprawić kondycję fizyczną, musisz wiedzieć co dają nam marszobiegi. To aktywność, która wpływa na zwiększenie wydolności organizmu oraz sprawia, że poprawia się nasza forma.
Jeśli zastanawiasz się, czy można łączyć marszobieg i odchudzanie, odpowiedź brzmi tak! Osoby stosujące marszobiegi poprawiają swoją kondycję. Ale nie tylko. Marszobiegi wpływają na odchudzanie, a trening biegowy dla osób z nadwagą może mieć zbawienny wpływ na zrzucanie nadmiarowych kilogramów. Trzeba jednak pamiętać o planie treningu i właściwym przechodzeniu z marszobiegów do biegania. Właściwy plan treningowy oraz dostosowanie jego intensywności do potrzeb danej osoby to klucz do sukcesu oraz bezpiecznego dla zdrowia treningu.
Wbrew pozorom marszobiegi przynoszą korzyści nie tylko początkującym biegaczom i osobom, które dopiero zaczynają przygodę z różnymi formami aktywności. Jeśli jesteś bardziej zaawansowanym biegaczem, możesz stosować marsz na rozgrzewkę. Przerywanie biegu marszem może być też doskonałym urozmaiceniem regularnego treningu biegowego.
Marszobiegi mogą być stosowane jako zastępnik biegania. Na stromych podbiegach czy zejściach marszobiegi przynoszą porównywalne efekty jak zwykły bieg, a są bezpieczniejsze dla stawów i mięśni. Marsz i bieg stosowane wymiennie w górach zwiększają wydolność i pomaga zaoszczędzić siły. Marszobiegi na zawodach w biegach górskich stosują nawet bardzo zaawansowani biegacze. Dzięki przerywaniu biegu marszem są oni w stanie dłużej zachować siły, lepiej je rozłożyć i jednocześnie unikają ryzyka kontuzji.

Jeśli jesteś początkującym biegaczem i dopiero zaczynasz swoją przygodę z tymi formami aktywnego życia, musisz się przygotować. Staniesz zapewne przed pytaniem jakie obuwie do marszobiegu będzie najlepsze. Jeżeli planujesz bieganie przeplatane marszem na asfalcie lub innych nawierzchniach utwardzonych buty powinny być dobrze amortyzowane. Warto pamiętać, że u osób z nadwagą amortyzacja powinna być większa, a obuwie może szybciej się zużywać. Jeśli chcesz biegać po ścieżkach terenowych amortyzacja nie będzie najważniejsza, ale musisz zadbać by Twoje buty miały głębszy, bardziej agresywny bieżnik, który zapewni lepszą przyczepność.

Jaki strój wybrać? Wygodny! Koszulka i spodenki lub legginsy powinny być oddychające i dobrze odprowadzać wilgoć. Dzięki temu będziesz mieć większy komfort podczas aktywności biegowej.
Dla kogo są marszobiegi? Tak naprawdę dla każdego. Zarówno dla początkujących, jak i zaawansowanych biegaczy. Będą odpowiednią aktywnością dla młodych i dla seniorów. Warto uprawiać marszobiegi zarówno jako wstęp do przyszłego biegania, ale także jako urozmaicenie swoich treningów. Idealny trening biegowy może zawierać także marszobieg, oczywiście jeśli jest on właściwie wprowadzany. Marszobiegi poprawią Twoją kondycję i będą wstępem do wspaniałej przygody biegowej.

Jeśli chcesz zacząć biegać lub poprawić swoją kondycję fizyczną, zacznij trenować marszobieg. To znakomita forma aktywności dla początkujących, a obserwując swoją progresję w treningu będziesz mógł przejść do bardziej zaawansowanych form biegów.

Szukasz sprawdzonych, wytrzymałych naczyń i garnków turystycznych? Poznaj serię Antarcti marki Fire Maple. Wykonane ze stali nierdzewnej garnki sprawdzą się na kempingu, biwaku, podczas trekkingów, ale też na działce czy na weekendowym wypadzie za miasto. Znajdziesz w niej patelnie, garnki o różnej pojemności i kształcie, kubki oraz kawiarki. Przedstawię Ci ich zalety oraz porównanie z garnkami aluminiowymi.
Jeśli jesteś miłośnikiem biwaków, kempingów oraz gotowania w terenie, na pewno znasz nazwę Fire Maple. To pochodzący z Azji producent solidnych, jakościowych kuchenek, palników, naczyń, garnków oraz turystycznych akcesoriów oświetleniowych. Oprócz wysokiej jakości wyroby Fire Maple cechuje także przystępna cena. Marka stawia na praktyczne rozwiązania bez niepotrzebnych gadżetów. Możesz mieć pewność, że zostały zaprojektowane tak, by były jak najbardziej funkcjonalne i wytrzymałe.
Poznaj bogatą ofertę marki –> Fire-Maple.
Na pewno wybierając się na biwak czy kemping zastanawiasz się, jakie akcesoria do gotowania zabrać ze sobą. Większość z nich wykonana jest z dwóch rodzajów materiałów – z aluminium lub tak jak seria Antarctic ze stali nierdzewnej. Opowiem Ci teraz nieco więcej o zaletach stali nierdzewnej i jej porównaniu do aluminium.
Przede wszystkim, jak zapewne możesz się spodziewać, stal nierdzewna jest bardziej wytrzymała od aluminium. Nie odkształca się, jest odporna na wyginanie i uderzenia. Możesz mieć pewność, że nawet gdy garnek upadnie na ziemię, to nie stanie się z nim nic złego. Stal nierdzewna nie potrzebuje żadnych dodatkowych powłok, w związku z tym ciężko je uszkodzić na przykład za pomocą łyżki, widelca lub podczas mieszania. Naczynia są też bardzo trwałe i nie ulegają korozji.

Stal nierdzewna jest całkowicie bezpieczna dla zdrowia. Nie zawiera żadnych szkodliwych związków takich jak bisfenole (BPA) czy perfluorowęglany (PFC). Jest przyjazna też przyjazna dla środowiska naturalnego.
W porównaniu do naczyń aluminiowych, garnki ze stali nierdzewnej nagrzewają się wolniej, ale też dłużej kumulują ciepło. Aluminium rozgrzewa się ekspresowo, ale po zdjęciu garnka z ognia szybko stygnie, a co za tym idzie, Twój posiłek może stać się szybciej zimny. Naczynia stalowe wyglądają bardzo atrakcyjnie i elegancko. Nie tracą połysku i są zwyczajnie ładne. A do tego w większości przypadków możesz je myć w zmywarce. Naczynia ze stali nierdzewnej to wybór dla wymagających użytkowników.
Być może jesteś wśród osób, którym naczynia ze stali nierdzewnej kojarzą się z dużym ciężarem. Tymczasem są one bardzo lekkie, a przy tym wytrzymałe. Spójrz na listę zalet naczyń ze stali nierdzewnej. Zastanawiasz się czy są one właśnie dla Ciebie? Pozbądź się wątpliwości.
Kiedy sprawdzą się naczynia Fire Maple z serii Antarcti:
Do serii Antarcti należą przede wszystkim garnki (Pot). Możesz ich używać na różnych źródłach ognia – na ognisku, palniku, kuchence turystycznej lub kuchence kempingowej. Dostępne są w różnych pojemnościach. Sprzedawane są z pokrowcami do transportu.
Garnki Antarcti Pot 0,8 l i 1,5 l sprawdzą się odpowiednio w przypadku gotowania dla jednej lub dwóch osób. Są szerokie, dzięki czemu można w nich gotować różne rodzaje potraw, a także samą wodę. Garnki mają dopasowane pokrywki oraz składane uchwyty z materiałem ABS, który zapobiega ślizganiu się w dłoni. Uchwyt składa się w kierunku pokrywki, dzięki czemu zabezpiecza ją na czas transportu. W zestawie z garnkami znajdują się jedna (0,8 l) lub dwie (1,5 l) miseczki

Z kolei garnek Antarcti Pot o pojemności 1 l ma nieco dłuższy, lżejszy uchwyt wykonany ze stali. Uchwyt rozkłada się, dzięki czemu garnek można łatwo zdejmować nawet z większego płomienia. Odmienny kształt ma garnek Antarcti Pot 1,2 l. Jest wąski, wysoki, ma dziobek do wylewania wody i pokrywkę. Może służyć zarówno dla jednej, jak i dwóch osób. Różnicą są też inne rodzaje uchwytów. Garnek ma zarówno „uszko”, jak i uchwyt górny, dzięki któremu można go podwiesić na przykład nad ogniskiem. Tego garnka FireMaple możesz używać jako alternatywy dla czajnika.
Kliknij w link i zobacz –> naczynia turystyczne Fire-Maple.
Oprócz garnków służących do przygotowywania rozmaitych posiłków, w linii Antarcti od Fire Maple znajdziesz także czajniki oraz patelnię.

Czajnik Antarcti Kettle w dwóch pojemnościach 1l i 1,5l wystarczają do zagotowania wody na herbatę czy kawę odpowiednio dla 2 lub 3-4 osób. Idealnie sprawdzą się na wyjazdy kamperem lub na kempingach, gdzie nie musisz zbytnio ograniczać się z zabieraniem wyposażenia. Garnków użyjesz wówczas do gotowania posiłków, zaś z czajnika możesz skorzystać, gdy potrzebujesz ugotować tylko wodę.

Czajniki mają ergonomiczny kształt, są stosunkowo niskie, mają niewielką wylewkę i składany uchwyt. Dzięki temu można je łatwo spakować i schować na czas transportu. Co jeszcze jest potrzebne by przygotować urozmaicone i smaczne posiłki na kempingu i biwaku? Patelnia! W kolekcji Fire-Maple znajdziesz patelnię Antarcti 8’’ ze stali nierdzewnej. Ma średnicę 22 cm i głębokość aż 5 cm. Dzięki temu nie tylko usmażysz na niej jajecznicę czy kiełbasę, ale na przykład przygotujesz sos czy potrawkę, która nie będzie się wylewać na boki podczas gotowania. Ścianki patelni wykonane są z trójwarstwowej stali nierdzewnej, zaś denko ze spawanego aluminium, które doskonale przewodzi ciepło. Funkcjonalnych rozwiązań zastosowanych w tym modelu dopełniają wygodny dzióbek, dzięki któremu wylejesz z niej sos oraz składany uchwyt pozwalający ograniczyć miejsce w transporcie.
Uzupełnieniem linii garnków, czajników i patelni Antarcti są akcesoria potrzebne do picia. Oczywiście na kemping możesz zabrać swój ulubiony domowy kubek, ale nie zawsze będzie to dla niego bezpieczne. Kubki ze stali nierdzewnej o pojemności 350 ml są znacznie bardziej wytrzymałe. Nie musisz się obawiać, że je rozbijesz czy wyszczerbisz. Kubki dostępne w zestawach zawierających dwa naczynia są poręczne, mają kształt dopasowany do dłoni i możesz je łatwo przewozić w różnych konfiguracjach.

Jesteś kawoszem? Fire Maple ma też coś specjalnie dla Ciebie. Gotując w terenie nie musisz się ograniczać i korzystać z kawy rozpuszczalnej czy zwyczajnej kawy sypanej. Sięgnij po praktyczną kawiarkę Antarcti French Press Coffee z tłoczkiem do oddzielania fusów. Jej zaparzacz ma pojemność 300 ml, a w zestawie znajdziesz też kubeczek 180 ml, z którego o poranku napijesz się aromatycznego napoju.
Oprócz pojedynczych garnków do gotowania Fire Maple ma też w swojej ofercie różne zestawy naczyń, które łączą elementy, o których wspomniałam wcześniej. Jeśli wiesz, że potrzebujesz nie jednego garnka, ale solidnego wyposażenia lub uzupełnienia całej kuchni terenowej sięgnij właśnie po nie. Kupowanie garnków w zestawach jest bardziej ekonomiczne.
Znajdziesz tu m.in. takie propozycje jak Antarcti Duo Cook Set składający się z wysokiego, wąskiego garnka o pojemności 1,2 l z pokrywką i składaną rączką, dwóch misek i dwóch sporków. Innym dostępnym w ofercie zestawem jest połączenie czajnika Antarcti Kettle 1 l oraz garnka Antarcti Pot 1,2 l.
Stal nierdzewna to materiał, który doskonale sprawdza się w przypadku naczyń turystycznych i kempingowych. Jeśli szukasz sprawdzonych i praktycznych rozwiązań oraz najwyższej jakości wykonania sięgnij po linię Antarcti od Fire Maple. Pyszne posiłki w plenerze przygotujesz wygodnie, a do tego nie musisz się bać ewentualnych uszkodzeń czy zniszczeń podczas transportu i użytkowania.

Choroba wysokościowa potrafi zaskoczyć szybciej, niż może się wydawać. Wbrew powszechnemu przekonaniu nie dotyczy ona wyłącznie wypraw w Himalaje czy Andy – jej objawy mogą pojawić się już na znacznie niższych wysokościach i skutecznie odebrać przyjemność z górskiej wędrówki.
Spis treści:
Choroba wysokościowa to zespół dolegliwości pojawiających się na dużych wysokościach, którego główną przyczyną jest hipoksja, czyli niedobór tlenu w tkankach organizmu. Oznacza to, że narządy i komórki nie otrzymują tyle tlenu, ile potrzebują do prawidłowego funkcjonowania.
Dlaczego tak się dzieje? Wraz ze wzrostem wysokości spada ciśnienie atmosferyczne, a razem z nim obniża się także ciśnienie parcjalne tlenu w powietrzu, którym oddają wspinacze.
W uproszczeniu – im wyżej się znajdujesz, tym trudniej organizmowi dostarczyć odpowiednią ilość tlenu do komórek. Jeśli dodatkowo zdobywamy wysokość zbyt szybko i organizm nie ma czasu na adaptację, ryzyko wystąpienia choroby wysokościowej znacząco rośnie.

Szacuje się, że objawów choroby wysokościowej doświadcza większość przebywających powyżej 4000 m n.p.m. Warto jednak pamiętać, że symptomy mogą pojawić się już znacznie niżej, a ich nasilenie jest bardzo indywidualne.

Pierwsze symptomy wynikają z rozwijającej się hipoksji i mają zwykle łagodny lub umiarkowany charakter. Najczęściej pojawiają się w ramach tzw. ostrej choroby wysokościowej (AMS – Acute Mountain Sickness).
Do typowych dolegliwości należą:
Na tym etapie rozwoju AMS odpowiednia reakcja – odpoczynek, aklimatyzacja lub zejście na niższą wysokość – zwykle pozwala uniknąć poważniejszych konsekwencji zdrowotnych.
Jeśli hipoksja się pogłębia, choroba wysokościowa może przejść w znacznie bardziej niebezpieczne formy, które zagrażają życiu. W kolejnych stadiach pojawiają się nasilone objawy neurologiczne i oddechowe.
Jednym z najpoważniejszych powikłań zaawansowanej postaci hipoksji jest wysokościowy obrzęk mózgu (HACE – High Altitude Cerebral Edema). Jego objawy obejmują:
Za drugie groźniejsze powikłanie można uznać wysokościowy obrzęk płuc (HAPE – High Altitude Pulmonary Edema). W jego przebiegu pojawiają się nasilone objawy oddechowe, takie jak:
HAPE rozwija się szybko i wymaga natychmiastowej reakcji – od wystąpienia pierwszych objawów często pozostaje tylko kilka godzin na ewakuację chorego na niższą wysokość oraz udzielenie pomocy medycznej.
Podczas przebywania na dużych wysokościach ważnym elementem bezpieczeństwa jest regularne monitorowanie stanu zdrowia. Pozwala to szybko zauważyć pierwsze sygnały rozwijającej się choroby wysokościowej, a także ograniczyć ryzyko jej poważniejszych powikłań.
Najprostszą metodą kontroli w takich warunkach jest codzienna ocena samopoczucia oraz sprawdzanie, czy nie pojawiają się objawy neurologiczne i oddechowe, takie jak: bóle i zawroty głowy, trudności z koncentracją, duszność, przyspieszony oddech czy problemy z koordynacją ruchową. W warunkach trekkingowych często stosuje się również pulsoksymetr, który pozwala zmierzyć saturację tlenu we krwi (SpO₂). Dlaczego jest to tak ważne? Spadek tego parametru może wskazywać na pogłębiającą się hipoksję i sygnalizować potrzebę odpoczynku, wolniejszego tempa podejścia lub konieczność zejścia na na niższe obszary.
Dodatkowo podczas wyprawy w góry warto kontrolować:

Planując wyprawę w góry przekraczające 2500 m n.p.m., trzeba liczyć się z możliwością wystąpienia objawów choroby wysokościowej – zarówno u siebie, jak i u współtowarzyszy wyprawy. Dolegliwości związane z niedotlenieniem mogą nie tylko znacząco obniżyć komfort trekkingu czy wspinaczki, ale w skrajnych przypadkach zmusić do przerwania wyprawy. To właśnie dlatego kluczowe znaczenie ma profilaktyka wysokościowa, której celem jest stopniowa adaptacja organizmu do warunków panujących na dużych wysokościach.
Podstawą profilaktyki górskiej jest prawidłowo zaplanowana aklimatyzacja, czyli stopniowe zwiększanie wysokości noclegów. Oznacza to, że po przekroczeniu 3000–3200 m n.p.m. zaleca się zwiększanie wysokości noclegu maksymalnie o około 300–400 metrów dziennie. Co kilka dni warto ponadto zaplanować dzień aklimatyzacyjny, który polega na wyjściu wyżej w ciągu dnia i powrocie na nocleg niżej. Taki schemat sprzyja stopniowej adaptacji organizmu do niższej dostępności tlenu oraz zmniejsza ryzyko wystąpienia objawów ostrej choroby wysokościowej.
Istotną rolę odgrywa również odpowiednie nawodnienie organizmu. Na dużych wysokościach łatwo o odwodnienie, dlatego zalecane będzie regularne picie płynów – nawet jeśli odczuwanie pragnienia jest niewielkie. Właściwe nawodnienie może wspomóc funkcjonowanie organizmu oraz ułatwić proces aklimatyzacji.
W niektórych przypadkach stosuje się wsparcie farmakologiczne, które może złagodzić objawy AMS lub zmniejszać ryzyko ich wystąpienia. Należy jednak wziąć pod uwagę kontrowersje środowiska medycznego mówiące o tym, że leki mogą jednocześnie maskować objawy choroby wysokościowej. Ukrycie symptomów może prowadzić do lekceważenia sygnałów ostrzegawczych organizmu i w rezultacie do zbyt późnego podjęcia właściwych działań (takich jak odpoczynek czy zejście niżej). Dlatego farmakoterapia powinna być traktowana jedynie jako wsparcie, a nie zastępstwo prawidłowo prowadzonej aklimatyzacji i profilaktyki wysokościowej.
Podczas przebywania na wysokościach 3500–4000 m n.p.m. ryzyko pojawienia się objawów choroby wysokościowej jest bardzo duże. Nawet osoby dobrze tolerujące wysokość mogą ich doświadczyć, zwłaszcza gdy wysokość zdobywana jest szybko lub organizm nie zdąży się odpowiednio zaaklimatyzować.
W przypadku łagodnej lub umiarkowanej postaci ostrej choroby wysokościowej (AMS) podstawą postępowania będzie odpoczynek oraz uważna obserwacja organizmu. Należy przerwać dalsze zdobywanie góry, zadbać o odpowiednie nawodnienie oraz – w razie potrzeby – zastosować podstawowe leczenie farmakologiczne (np. standardowe leki przeciwbólowe zażywane w stanach bólowych głowy). Bardzo ważna jest również bieżąca ocena samopoczucia i kontrola objawów. Jeśli symptomy nie ustępują lub zaczynają się nasilać, konieczne jest zejście na niższą wysokość.
W czasie występowania choroby wysokościowej pod żadnym względem nie wolno kontynuować wspinaczki ani zwiększać wysokości noclegu.
Jeszcze poważniejsza sytuacja pojawia się w przypadku rozwinięcia się wysokościowego obrzęku mózgu (HACE) lub wysokościowego obrzęku płuc (HAPE). Są to stany bezpośrednio zagrażające życiu, w których konieczna jest szybka pomoc medyczna. Konieczna jest tutaj natychmiastowa ewakuacja na niższą wysokość, ponieważ dalsze przebywanie w warunkach niedoboru tlenu może gwałtownie pogorszyć stan chorego. Jeśli tylko jest to możliwe, należy zastosować tlenoterapię, która pomaga ograniczyć skutki niedotlenienia organizmu.
Brak szybkiej reakcji w przypadku pojawienia się choroby wysokościowej może prowadzić nawet do śmierci. Odpowiednia wiedza, dobrze wyposażona apteczka, a także czujna obserwacja stanu zdrowia swojego i innych uczestników wyprawy mogą w takich sytuacjach uratować życie.
Góry dają ogromną satysfakcję, ale wymagają też pokory wobec natury i własnego organizmu. Choroba wysokościowa jest naturalną reakcją ciała na warunki panujące na dużych wysokościach i może dotknąć każdego – niezależnie od doświadczenia czy kondycji. Dlatego tak ważne jest świadome podejście do planowania wyprawy, właściwa aklimatyzacja, a także uważne obserwowanie sygnałów, które wysyła organizm.
Pamiętaj, że w górach najważniejsze jest bezpieczeństwo. Jeśli pojawiają się niepokojące objawy, lepiej zrobić krok wstecz niż ryzykować zdrowie. Rozsądne tempo zdobywania kolejnych szczytów, odpowiednia profilaktyka wysokościowa oraz monitorowanie stanu zdrowia pozwalają cieszyć się górską przygodą bez niepotrzebnego ryzyka. A dobrze przygotowana wyprawa sprawia, że to właśnie widoki i doświadczenia – a nie problemy zdrowotne – pozostają najważniejszym wspomnieniem z gór.
Kasprowy Wierch to jeden z najbardziej znanych tatrzańskich szczytów. Choć do magicznej granicy 2000 m n.p.m. brakuje mu kilkunastu metrów, to dla wielu osób zdobycie go jest na liście najważniejszych celów podczas pobytu w Tatrach. Skąd ta popularność? Przede wszystkim dlatego, że można tu wjechać koleją linową. Ale wcale nie musisz „stać w kolejce do kolejki”. Na wierzchołek prowadzi też kilka szlaków pieszych. Zapraszam Cię na krótki przegląd sposobów, w jaki dostaniesz się na Kasprowy Wierch, który zalicza się do najchętniej odwiedzanych tatrzańskich szczytów.
Ten epitet przylgnął do Kasprowego Wierchu i powtarzany jest niemal zawsze, gdy o nim mowa, a szczególnie zimą. Pierwsze zjazdy z Kasprowego miały miejsce już około 1910 r., a dziś znajdują się tu najwyżej położone w Polsce trasy narciarskie – Trasa Goryczkowa i Gąsienicowa. Łącznie mają około 18 km długości, a nartostrada Goryczkowa uznawana jest za najpiękniejszą w kraju.
Ale popularność Kasprowego nie zasadza się tylko na jego narciarskiej sławie. Szczyt ma olbrzymi potencjał widokowy. Można stąd podziwiać wspaniałą panoramę Tatr, ale też Beskidów, licznych pasm na Słowacji, a przy bardzo dobrej widoczności można dostrzec nawet… Sudety czyli odległego około 220 km czeskiego Pradziada.

Niewątpliwym atutem Kasprowego, który przyciąga tu rzesze turystów jest kabinowa kolej linowa, którą w kilkanaście minut można się tu dostać z zakopiańskich Kuźnic. Oczywiście w sezonie należy się liczyć z kolejką do kolejki, choć oczekiwanie można radykalnie skrócić, o czym opowiem za chwilę. W budynku stacji działa najwyżej położona restauracja w Polsce, Poziom 1959, sklep z pamiątkami, a w sezonie letnim prowadzone są akcje edukacyjne we współpracy z przewodnikami tatrzańskimi.
Na Kasprowym stoi też Górskie Obserwatorium Meteorologiczne, którego początki sięgają dwudziestolecia międzywojennego. Kamienny budynek pochodzi z 1938 r., a dziś działa w nim także Laboratorium Pomiaru Gazów Cieplarnianych KASLAB. To teraz czas na przedstawienie sposobów, w jakie można zdobyć Kasprowy Wierch.
Kliknij i poznaj –> najpiękniejsze szlaki polskich Tatr.
Najszybszym i najprostszym sposobem by stanąć na szczycie Kasprowego Wierchu jest wjazd koleją linową. Nie jest to sposób tani i trzeba sobie zdawać z tego sprawę. Jednak w wielu sytuacjach najlepszy z możliwych. Dostępne są zarówno bilety góra/dół, jak i w jedną stronę. Możesz więc na przykład jedynie wjechać na górę, a stąd ruszyć dalej jednym z licznych szlaków.
Kabinowa kolej linowa na Kasprowy Wierch została oddana do użytku w 1936 r. Od tego czasu była kilkukrotnie modernizowana, a ostatnia przebudowa miała miejsce w 2008 r. Kolej składa się z dwóch odcinków, a stacja pośrednia, na której należy się przesiąść znajduje się na Myślenickich Turniach. Dolna stacja zlokalizowana jest w Kuźnicach. Łączna długość trasy to ponad 4250 m, na której wagoniki pokonują różnicę poziomów wynoszącą 936 m. Podróż trwa kilkanaście minut, zależnie od panujących warunków, a wagonik może zabrać jednorazowo 60 osób.

Zapewne wielokrotnie widziałeś w mediach obrazki przedstawiające długi kolejki czekających na możliwość wjazdu na Kasprowy Wierch. Mogą one skutecznie zniechęcić do skorzystania z przejazdu. Jednak możesz uniknąć tak długiego oczekiwania wybierając zakup biletu online przez stronę Polskich Kolei Linowych. Wybierasz konkretny dzień i godzinę przejazdu, płacisz, ściągasz bilet i gotowe. Większość oczekiwania masz z głowy, bo kolejka ustawia się przede wszystkim do kas biletowych, a nie do samego wjazdu. Pamiętaj tylko, by być w Kuźnicach na minimum 20 min przed godziną wpisaną na bilecie w celu weryfikacji tożsamości. Z biletem kupionym online idziesz prosto do wagonika! Operator kolei określił też maksymalny czas jak możesz spędzić na Kasprowym kupując bilet góra/dół. To 1h 40 min. W tym czasie musisz stawić się na zjazd na dół. Obostrzenie to ma poprawić przepustowość kolei i zapobiec sytuacji, gdy większość turystów czeka na szczycie niemal do końca jej działania, a następnie próbuje w jednym czasie zjechać na dół. Bilety kupisz przez stronę PKL Kasprowy Wierch.
Choć kolej linowa to bardzo wygodny i szybki sposób na zdobycie Kasprowego Wierchu, to polecam Ci bardzo serdecznie by wejść na szczyt pieszo. Przy dobrej pogodzie i w warunkach niezimowych trasy nie są bardzo wymagające, a przygotować się trzeba przede wszystkim na sporo podejścia.

Zobacz jak wejść na Kasprowy z Kuźnic zielonym szlakiem. Jest to trasa prowadząca przez Myślenickie Turnie, wzdłuż trasy kolei linowej. Jej pokonanie zajmuje około 3h 30 min. Trasa prowadzi początkowo lasem nad Doliną Bystrej, a nad Myślenickimi Turniami wchodzi na skraj Doliny Goryczkowej. To najbardziej stromy i wymagający największego wysiłku odcinek szlaku, ale jednocześnie z każdą chwilą pojawiają się coraz piękniejsze widoki.
Z Kuźnic możesz też wyruszyć na Kasprowy Wierch przez Dolinę Gąsienicową. Trasa prowadzi kombinacją szlaków niebieskiego i żółtego. Czas przejścia to około 3h 45 min. Jej atutem są widoki, które pojawiają się już po około godzinie od wyjścia z Kuźnic.
Szlak niebieski prowadzi przez Skupniów Upłaz i Wielką Królową Kopę by następnie zejść na Przełęcz między Kopami i sprowadzić na Halę Gąsienicową do schroniska Murowaniec. Osiągniesz go po około 2 h od wyjścia z Kuźnic. Tu możesz odpocząć, a restauracji skosztować słynnej szarlotki.

Dalsza wędrówka prowadzi na szczyt Kasprowego szlakiem żółtym. To ponad półtorej godziny dość mozolnego podejścia pod górę, któremu towarzyszą piękne widoki. Podejście możesz sobie ułatwić wybierając na końcowym odcinku wjazd Koleją krzesełkową Gąsienicowa z górnej części doliny. Wariantem tej trasy na Kasprowy Wierch jest przejście początkowego odcinka do Przełęczy między Kopami nie szlakiem niebieskim – przez Wielką Królową Kopę – ale położoną niżej Dolinę Jaworzynka. Nie daje to jednak specjalnych „oszczędności” na podejściu, bo i tak i tak na przełęcz trzeba wejść. Szlak przez Skupniów Upłaz jest łagodniejszy, zaś z Doliny Jaworzynki bardziej stromy.
To najdłuższa i najbardziej wymagająca trasa prowadząca na Kasprowy Wierch. Rozpoczyna się na Cudakowej Polanie, około 20 min od wylotu Doliny Kościeliskiej w Kirach. Dojście na Kasprowy Wierch zajmuje stąd około 6 h i prowadzi główną granią Tatr przez Ciemniak, Małołączniak, Kondracką Kopę i Goryczkową Czubę. Trasa ma wybitne walory widokowe, ale jest męcząca i wymaga dobrej kondycji. Można też potraktować ją jako bardzo atrakcyjny wariant zejścia z Kasprowego po wjechaniu na szczyt koleją linową.
Najtrudniejsze szlaki latem w polskich Tatrach poznasz z artykułu Eweliny Wiercioch, przewodniczki tatrzańskiej i ratowniczki TOPR –> kliknij tutaj.
Zima w Tatrach zmienia wszystko. Powyższe opisy tras i ich ocena pod względem trudności są aktualne dla warunków niezimowych. Gdy leży śnieg, występuje oblodzenie sytuacja zmienia się diametralnie. Wychodzenie na Kasprowy Wierch w warunkach zimowych wymaga posiadania lawinowego ABC, raków i czekana oraz co kluczowe umiejętności posługiwania się nimi. Najbardziej narażonym na schodzenie lawin jest rejon Myślenickich Turni.

Kasprowy Wierch to jedna z gór, które turyści uważają za absolutne „must see” podczas pobytu w Tatrach. Nawet jeśli stronisz od najbardziej zatłoczonych tras, to warto wejść tu przynajmniej raz w życiu. Tym bardziej, że przy dobrej pogodzie i bez śniegu szlaki prowadzące na szczyt nie przedstawiają większych trudności. Ruszaj więc i ciesz się widokami!

Leżący w Gorcach Turbacz jest szóstym pod względem wysokości szczytem Korony Gór Polski. Jego wysokość to 1310 m n.p.m. Dzięki rozwiniętej sieci szlaków pieszych jest łatwo dostępny w zasadzie z każdej strony. Musisz tylko zdecydować jak długo chcesz wędrować zanim staniesz na wierzchołku. Zapraszam Cię do poznania najwyższego szczytu Gorców i prowadzących na niego szlaków.
Według językoznawców nazwa Gorce wywodzi się od słowa „gorzeć” i związana jest z wypalaniem lasów pod wypasy owiec. Kiedy leżące u stóp gór doliny zaczęto zasiedlać pojawił się wypas, który przez stulecia był najważniejszym elementem miejscowej gospodarki. Do dziś w wielu miejscach w Gorcach spotkasz stada owiec i bacówki, a jedna z najbardziej charakterystycznych budowli w tych górach, Bulandowa Kapliczka na Jaworzynie Kamienieckiej została wzniesiona przez znanego bacę Bulandę.

Po wypasach, które obecnie mają już ograniczony zasięg pozostały w Gorcach liczne hale i polany. Grzbiety nie są całkowicie zalesione, dzięki czemu można z nich podziwiać piękne widoki na Beskid Sądecki, Wyspowy, Pieniny oraz Tatry. W wielu miejscach możesz też zobaczyć stojące do dziś pasterskie szałasy.
Sprawdź, jak zdobywać odznakę –> Korona Gór Polski.
Niezależnie od tego, z której strony wybierzesz się na Turbacz, na pewno znajdziesz dobrze oznaczony i przygotowany szlak. Gorce mają bardzo gęstą sieć szlaków pieszych, a w dolinach przy ich wejściach przygotowano parkingi. Znajdziesz je w Nowym Targu- Kowańcu, na Przełęczy Knurowskiej, w Łopusznej, Rabce, Obidowej, Koninkach i Niedźwiedziu.

Chcąc zdobyć Turbacz nie musisz się też martwić o noclegi. Pod szczytem znajduje się schronisko PTTK Na Turbaczu, a w odległości około 2 godzinnego marszu Głównym Szlakiem Beskidzkim w stronę Rabki schronisko PTTK Stare Wierchy. Kolejne ze schronisk Bacówka na Maciejowej znajduje się nad Rabką przy Głównym Szlaku Beskidzkim. Od Turbacza dzieli ją około 3 h wędrówki.
Niemal wszystkie miejscowości leżące u stóp Gorców mają charakter turystyczny i nie brakuje w nich pokoi i apartamentów na wynajem, pensjonatów i gospodarstw agroturystycznych.
Wejście na Turbacz możesz potraktować jako kilkugodzinną wycieczkę na lekko albo włączyć do dłuższej wędrówki przez Gorce. Zależnie od tego, którą opcję wybierzesz, będziesz potrzebować innego wyposażenia. Kilkugodzinna wycieczka z powrotem w dolinę wymaga posiadania odpowiedniej odzieży dostosowanej do panujących warunków i wygodnych butów do chodzenia po górach. Zawsze też warto mieć w plecaku kurtkę przeciwdeszczową. Weź ze sobą także wodę i coś do przegryzienia na szlaku. Obiad możesz zjeść w schronisku. Jeśli natomiast planujesz nocleg w górach, to musisz zabrać nieco więcej rzeczy. W schronisku na Turbaczu śpiwór nie jest niezbędny ponieważ jest możliwość wykupienia noclegu z pościelą.
Pamiętaj żeby wybierając się w góry zapisać w telefonie numer alarmowy do GOPR oraz zainstalować aplikację Ratunek. Teren Gorców ma pod swoją opieką Grupa Podhalańska GOPR z siedzibą w Rabce.

Turbacz jest nie tylko najwyższym szczytem Gorców, ale także ich głównym zwornikiem. Z wierzchołka rozchodzą się na wszystkie strony długie, opadające w doliny grzbiety. W kierunku wschodnim są to Pasma Gorca i Lubania, na północy Pasma Kudłonia, Turbaczyka i Suchego Gronia, na zachód grzbiet Obidowca opada do Przełęczy Sieniawskiej, a na południu grzbiet Bukowiny Waksmundzkiej sprowadza w okolice Nowego Targu.

Sam szczyt Turbacza porośnięty jest przerzedzonym w wyniku wichury i wycinek lasem. Można z niego podziwiać ładne widoki. Stoi tu betonowy obelisk z nazwą, wysokością i współrzędnymi geograficznymi szczytu.
Niezwykle malownicze są ciągnące się poniżej szczytu polany i hale- Hala Turbacz skierowana w stronę Czoła Turbacza na północ oraz Wolnica i Hala Długa na wschodzie. Odbywa się na nich wypas owiec i stoją bacówki. Wiosną hale pokrywają się dywanami krokusów, które niczym nie ustępują tym w Tatrach.
Zimą Gorce i Turbacz są bardzo popularne wśród narciarzy biegowych i skiturowców. Z Obidowej wytyczony został okrężny szlak narciarski Śladami Olimpijczyków. Z czerwonym Głównym Szlakiem Beskidzkim łączy się on w rejonie szczytu Rozdziele. Szlak nie wprowadza na szczyt Turbacza, ale wygodnym łącznikiem pozwala dojechać do schroniska. Trasy są ratrakowane i jest na nich założony ślad narciarski. W Obidowej, na początku tras znajduje się duży parking.
Turbacz jest świetnie zagospodarowany pod względem turystycznym i w jego okolicach przebiega kilka szlaków pieszych. Na sam szczyt wprowadza tylko Główny Szlak Beskidzki, ale nie oznacza to, że musisz iść nim od początku by stanąć na wierzchołku. Węzeł szlaków znajduje się przy schronisku Na Turbaczu i przychodząc tu dowolnym szlakiem możesz potem w około 10 min wejść na szczyt Korony Gór Polski.

Przedstawię Ci teraz możliwości wejścia na Turbacz z różnych stron. Mając tyle opcji do wyboru aż kusi, żeby je połączyć i nie wracać tą samą trasą. To dobry pomysł ale… Zanim zdecydujesz się na taką wycieczkę sprawdź dokładnie możliwości komunikacyjne. Zostawiając samochód w jednym miejscu i chcąc wrócić do niego z innego możesz rozbić się o brak połączeń. Najlepiej skomunikowane są okolice Nowego Targu. Bez problemu dojedziesz stąd busami do Łopusznej i Rabki, a autobusem miejskim do Obidowej. Gorzej wygląda sytuacja po północnej stronie Gorców, gdzie busów między Rabką a Koninkami czy Porębą jest bardzo mało. Najgorzej skomunikowana jest Przełęcz Knurowska – nie dojeżdża tu żaden bus czy autobus.
Znajdź plan na wycieczkę, z którym zdobędziesz inne szczyty KGP –> kliknij tutaj.
Główny Szlak Beskidzki przecina Gorce ze wschodu na zachód. Dwoma dogodnymi punktami do wyjścia nim na Turbacz są Rabka i Przełęcz Knurowska. Od Przełęczy do schroniska pod Turbaczem przejście zajmuje około 2h 45 min plus około 10 min wyjścia na szczyt. Po drodze możesz cieszyć się pięknymi widokami z licznych polan i hal, w tym z Hali Długiej, gdzie spotkasz wypas owiec. Idąc od Rabki musisz przygotować się na około 5 h 30 min wędrówki, która prowadzi cały czas pod górę. W trakcie wędrówki miniesz dwa schroniska – Bacówkę na Maciejowej oraz schronisko Stare Wierchy. Najpiękniejszy odcinek trasy to ten ostatni od Starych Wierchów ze względu na liczne polany. Jeśli wchodzisz na Turbacz od Rabki rozważ zejście w stronę Nowego Targu ponieważ powrót tą samą drogą może okazać się zbyt długi na jeden dzień wędrówki.
Dwa szlaki prowadzą na Turbacz od północy- niebieski z Koninek i zielony z Niedźwiedzia. Można je potraktować łącznie, jako możliwość zrobienia pętli. Od parkingu przy wyciągu na Tobołów w Koninkach idzie się około 2 h 30 min do schroniska, a następnie około 10 min na szczyt. Na początku musisz się przygotować na bardzo strome podejście. Przebiegający niemal równolegle szlak zielony z Niedźwiedzia to około 3h 30 min podejścia. Dzięki drodze między górnymi przysiółkami Niedźwiedzia, a Koninkami możesz wejść jednym z tych szlaków, a zejść drugim i mieć samochód w zasięgu. Największą atrakcją obydwu szlaków jest wędrówka przez Halę Turbacz na Czole Turbacza, skąd podziwiać można piękne widoki na Beskid Wyspowy.
Także trasy prowadzące na Turbacz z Nowego Targu – Kowańca są stosunkowo krótkie. Mają tu początek dwa szlaki – zielony i żółty, dzięki którym można zrobić pętlę z powrotem do samochodu. Obydwa są bardzo malownicze i prowadzą widokowymi polanami i halami. Przez większość czasu (szczególnie na zejściu) towarzyszyć Ci będą widoki na Tatry. Dodatkowo idąc szlakiem żółtym możesz też zobaczyć Kaplicę Papieską na Polanie Rusnakowej. Wejście obydwoma szlakami z Nowego Targu na Turbacz zajmuje około 2 h 30 min.

Trzeci szlak z południa to niebieski z Łopusznej. Jest dłuższy (wejście z doliny to około 3 h 30 min) i wymaga większego podejścia, ale prowadzi ładnymi polanami i łąkami z widokami. Można go połączyć w pętle ze szlakami z Nowego Targu.
Czas: 5:30 h
Dystans: 16,8 km
Na koniec chcę Ci zaproponować wycieczkę na Turbacz z Obidowej. To niezwykle malownicza trasa, która świetnie sprawdza się o każdej porze roku, także zimą. Musisz skorzystać tu z kombinacji kilku szlaków, ale nie jest to trudne bo oznakowanie jest cały czas perfekcyjne. Pokonanie całej pętli zajmie około 5-5 h 30 min. Z Obidowej wyjdziesz zielonym szlakiem i wygodną drogą gruntową do schroniska Stare Wierchy. Stąd GSB poprowadzi malowniczymi halami z widokami na Tatry na szczyt Turbacza. Po zejściu możesz liczyć na odpoczynek w schronisku Na Turbaczu. Powrót odbywa się połączeniem szlaku żółtego przez Bukowinę Miejską, czarnego i zielonego, które sprowadzą z powrotem na parking w Obidowej.

Na pewno wpadła Ci w uszy nazwa Korona Gór Polski. Najwyższe szczyty wszystkich górskich pasm naszego kraju to cel wielu turystów. Pewnie domyślasz się także, że takie „korony” ma też wiele innych państw. Tym razem chcę Ci jednak opowiedzieć o idei, która ma znaczenie większy zasięg. Przedstawiam Ci projekt o nazwie Korona Europy. Jej skompletowanie to spore wyzwanie, szczególnie logistyczne i jak na razie na liście zanotowano nazwiska jedynie czwórki Polaków. Ruszajmy w podróż przez Europę i jej góry.
Pierwsze skojarzenie z nazwą Korona Europy to zapewne najwyższe szczyty w Europie. Jest w tym sporo prawdy, ale definicję trzeba doprecyzować. Gdyby tak to zostawić, to ograniczamy się do alpejskich czterotysięczników i w zasadzie temat jest „pozamiatany”.
Korona Europy to najwyższe szczyty, ale wszystkich państw w Europie. Oznacza to tyle, że znajdziesz na niej zarówno trzy i czterotysięczniki, jak i wzgórza, które nie przekraczają nawet 300 m n.p.m. Europa jest niezwykle zróżnicowana krajobrazowo i w związku z tym, to co w jednym państwie jest niezauważalnym niemal wzniesieniem terenu, w innym będzie najwyższym punktem.

Lista Korony Europy liczy 46 nazw i jak się możesz domyślić nie jest jedną, jedyną i uznawaną przez wszystkich. Kontrowersje wynikają z kilku przyczyn:
Dyskusje o tych nieścisłościach prowadzą zarówno naukowcy, jak i zdobywcy szczytów. Na potrzeby tego tekstu przyjmuję granicę Europy pozostawiającą Elbrus w Azji oraz założenie przyświecające najczęściej spotykanej liście, że Korona Europy to najwyższe szczyty europejskich państw leżące w Europie.
Jeszcze poważniejszym przedsięwzięciem górskim jest Korona Ziemi. Możesz o niej przeczytać –> klikając tutaj.
Jeśli masz ochotę zacząć kompletować Koronę Europy przyda Ci się na pewno lista szczytów, które do niej należą.

Uszeregowałam je od najwyższego do najniższego, podając też wysokość i państwo w jakim się znajdują.
Ponieważ skład listy Korony Europy zmieniał się w związku ze zmianami zachodzącymi w podziale politycznym Europy zmieniała się też lista jej zdobywców. Nie wszyscy też zdobywają szczyty według powyższego zestawienia, ale kierując się innymi podziałami geograficznymi, czy założeniami umieszczają na liście inne wierzchołki. Tak jest w przypadku Brytyjczyka Ginge Fullena, którego uważa się za pierwszego zdobywcę Korony Europy. Na jego liście to Elbrus jest najwyższym szczytem Rosji. W 2007 roku Koronę zebrała pierwsza kobieta, Brytyjka Rachel Crolla.

Na liście zdobywców Korony Europy jest pięcioro Polaków. Jako pierwszy szczyty skompletował po ponad 14 latach Krzysztof Kapes-Kowalski zdobywając ostatni szczyt w 2016 r., jako drugi Polak koronę tę zdobył Krzysztof Jankowski. Pierwszą Polką na liście jest z kolei Paulina Klonowska – Woźniak, która szczyty kompletowała w latach 2003-2019. Na jej liście zamiast Narodnej w Rosji znajduje się Elbrus. Dwoje pozostałych Polaków na liście zdobywców to Anita Polakowa, która Koronę ukończyła w 2019 r. po 30 miesiącach oraz Paweł Kośmiński, który dokonał tego w 2020 r., po 33 miesiącach przygody z Koroną Europy.
Zanim staniesz na najwyższych szczytach Europy, możesz zdobyć Koronę Gór Polski. Tę przygodę zacznij od przeczytania –> tego artykułu.
Jak widzisz z powyższego zestawienia Korona Europy obejmuje bardzo zróżnicowane szczyty. Różna jest także ich dostępność i wymagania, jakie należy spełnić podczas ich zdobywania. Dla typowych „górołazów” kompletowanie listy może być w wielu przypadkach nieco nużące. Najwyższe punkty Państw Bałtyckich czy Holandii to ledwie wzniesienia, z kolei zdobycie „dachu” Watykanu czy Monako wymaga po prostu pojechania do miast. Relatywnie trudnym do zdobycia jest najwyższy szczyt Kazachstanu. Podróż do tego kraju wymaga sporych nakładów w stosunku do samego efektu, jakim jest zdobycie szczytu.
Na drugim biegunie są szczyty wysokie, których zdobycie wymaga dopełnienia formalności i np. korzystania z opieki przewodników. Tak jest w przypadku wejść na Mont Blanc, gdzie obecnie przepisy są bardzo restrykcyjne oraz np. turystycznych wejść na Gerlach.

Tym, co jest najbardziej potrzebne przy kompletowaniu listy do determinacja i świetna logistyka. Z drugiej strony możesz też potraktować tę listę jako pewien cel długoterminowy i wskazówkę, jakich szczytów i miejsc nie omijać podczas swoich podróży po Europie. Ze swojej strony mogę doradzić, by po prostu będąc w jakimś kraju dołączyć jego najwyższy punkt do listy miejsc do odwiedzenia. Może przyda się w przyszłości?
Jeśli natomiast zdobycie Korony Europy ma być Twoim celem, to bardzo dobrze go zaplanuj, pogrupuj szczyty w zestawy, które można „obskoczyć” podczas jednego wyjazdu i przede wszystkim sprawdzaj dokładnie, kiedy najlepiej na nie wchodzić. Satysfakcja na pewno będzie ogromna.
Listy, zestawienia, Korony działają na wyobraźnię. Skompletowanie najwyższych szczytów europejskich państw to duże wyzwanie i cel czasem na lata. Możesz potraktować tę listę jako wskazówkę, możesz przygotować swój własny projekt zdobywania „Korony”. Najważniejsze, żeby mieć przy tym frajdę.

Wilk- zwierzę obrosłe legendami, przesądami i stereotypami. W bajkach to ten zły (pamiętasz? zjadł Czerwonego Kapturka), w potocznym języku postrach na dzieci – przyjdzie wilk i cię zje. Nic więc dziwnego, że wiele osób obawia się spotkania z tym drapieżnikiem. Strach potęguje fakt, że w ostatnich latach populacja wilka rośnie. Czy jest się czego bać, czy wilki są groźne dla ludzi? Sprawdź co zrobić, jeśli spotkasz w górach wilka.
Wilk (Canis lupus) jest drapieżnikiem z rodziny psowatych. Zamieszkuje lasy Eurazji i Ameryki Północnej. Są to zwierzęta o wysokości dochodzącej do 70-85 cm i długości do 130 cm, ważące około 50 kg. Żyją w stadach nazywanych watahami, które zajmują obszar liczący od 100 do 300 km2. Stada liczą do 20 osobników w różnym wieku, przemieszczają się po swoim terenie, a młode wilki, które szukają partnerek wyruszają na samodzielne wyprawy, podczas których pokonują nawet 600 km w dwa tygodnie.

Od 1998 r. wilk szary jest objęty w Polsce ochroną gatunkową. Zanim to się stało populacja tego drapieżnika spadła do zaledwie 400-500 sztuk na terenie całego kraju. W latach dziewięćdziesiątych XX w. wilki żyły głównie w Karpatach, a na innych terenach Polski pojawiały się sporadycznie. Ochrona gatunkowa przyniosła znaczne powiększenie populacji. Dziś szacowana jest ona na ponad 2000 osobników. Choć liczba może robić wrażenie, to wciąż jest niewielka. Wystarczy, że porównasz ją np. z populacją saren, których żyje w Polsce około miliona. W związku ze zwiększeniem liczebności wilków powracają one na tereny, które zamieszkiwały w przeszłości. Widywane są znów w Sudetach, na Pomorzu Zachodnim, Ziemi Lubuskiej, Roztoczu, na Warmii czy w północnej części województwa podkarpackiego.
W górach możesz spotkać też inne zwierzęta. Spotkanie z sarną, dzikiem, stadem krów albo owiec, czy pies pasterski na szlaku… Przeczytaj –> ten artykuł <– i dowiedz się, jak zachować się w takiej sytuacji.
Wilk jest drapieżnikiem, który poluje głównie na zwierzęta kopytne, takie jak sarny, jelenie czy dziki. Watahy polują wspólnie, także na większe zwierzęta, ale nie gardzą też padliną. Na pewno widzisz czasem wiadomości o tym, że wilki zaatakowały stado np. owiec w górach. Tak, sytuacje takie się zdarzają. Dzieje się tak głównie w okresie wychowywania młodych przez matki, gdy ilość dzikiego pokarmu nie jest dostatecznie duża dla wyżywienie stada. Dodatkowo zwierzęta hodowlane są łatwym łupem dla wilków ponieważ znajdują się na ogrodzonym terenie i nie mają możliwości ucieczki.
Ofiarami wilków padają też czasem psy, zarówno biegające luzem, jak i od czasu do czasu wiązane na łańcuchach w górskich gospodarstwach. Możesz wysnuć z tego wniosek, że wilk „poluje” na psy. To błędna interpretacja. Wilk traktuje psa jako konkurenta. Są to gatunki blisko ze sobą spokrewnione (psy to udomowione wilki, a krzyżowanie wilka z psem jest nadal możliwe), a wilk widząc psa uznaje go za rywala w walce o pożywienie. Dlatego bardzo ważne jest, by w czasie wędrówki z psem po górach nie spuszczać go ze smyczy. Prowadź psa przy sobie, nie pozwalając buszować samodzielnie w krzakach, a ty i twój czworonożny przyjaciel będziecie bezpieczni.
Jak wspomniałam na początku, w naszej kulturze wilk jest często ucieleśnieniem zła i zagrożenia. Te mocno ugruntowane przesądy wywodzą się jeszcze z czasów średniowiecza. Czy jest w nich ziarno prawdy? Powiem tak: zły wilk niech pozostanie w bajkach, a my skupmy się na jego pozytywnym wpływie na środowisko. Wilki polując regulują liczebność populacji innych ssaków, a zjadając padlinę usuwają ją ze środowiska. Ich pokarmem są inne zwierzęta, a nie człowiek. Drugim Czerwonym Kapturkiem nie masz raczej szans zostać.

Wilk boi się człowieka i unika spotkania z nim. Może zaatakować spuszczonego ze smyczy, buszującego w krzakach psa, ale na człowieka się nie rzuca. Pamiętaj też, że wilki widzą bardzo słabo. Jeśli przypadkiem zdarzyłoby Ci się stanąć oko w oko z drapieżnikiem, to z dużym prawdopodobieństwem będzie on stał i patrzył na Ciebie. A przynajmniej tak Ci się będzie wydawać. Trudno w to uwierzyć, ale wilk może nas zwyczajnie nie dostrzegać. Ma świetny słuch i węch, wyczuwa ruch, ale w dzień widzi słabo. Jego wzrok wyostrza się dopiero w nocy. Zresztą to właśnie wtedy jest okres największej aktywności tych zwierząt. Trwa od około godziny przed zachodem słońca do około godziny po wschodzie.
Podczas wędrówek w Karpatach możesz potkać także niedźwiedzie. Sprawdź jak się zachować, gdy spotkasz niedźwiedzia –> kliknij tutaj.
Stajesz więc oko w oko z wilkiem i co? Przede wszystkim jest to sytuacja niezmiernie rzadka. Prędzej zobaczysz odciski łap na błotnistej drodze lub pozostawione odchody, które mają podłużny kształt, są w nich zwykle spore fragmenty kości i sierści. Być może uda Ci się zobaczyć też miejsce żerowania, pozostawioną, częściowo ogryzioną padlinę. Ale samo spotkanie z wilkiem to niemal los wygrany na loterii. Pamiętaj, że wielu fotografów przyrody specjalnie czatuje, często przez wiele dni by móc sfotografować te zwierzęta.

Ale weźmy tę kilkuprocentową szansę, że spotykasz wilka. Stoicie, „patrzycie się” na siebie, wilk stoi. Musisz mu zasygnalizować, że tu jesteś bo jak wspomniałam wyżej, zapewne Cię nie dostrzegł. Unieś ręce do góry, zacznij nimi machać. Dzięki temu wilk dostrzeże ruch i poczuje lepiej Twój zapach. Możesz też klaskać w dłonie lub pokrzykiwać ostrym tonem, który sygnalizuje wilkowi, że ma do czynienia z człowiekiem. To powinno skutecznie odstraszyć zwierzę. Jeśli jednak nadal nie ucieka, co zdarza się czasem w przypadku młodych osobników, możesz rzucić w niego szyszką, patykiem lub grudką ziemi.
Najlepszym sposobem na to by uniknąć spotkania z drapieżnikiem jest wczesne sygnalizowanie mu swojej obecności. Idąc przez las rozmawiaj z towarzyszącymi Ci osobami. Głos to najlepszy sygnał dla wilka, że człowiek jest w pobliżu. Drugim jest zapach, który zwierzę jest w stanie wyczuć ze sporych odległości. Pamiętaj też by nie podchodzić do szczeniąt, które mogą pojawić się na leśnej drodze oraz trzymać się z dala od napotkanego miejsca żerowania wilka. W takich wypadkach stado lub przynajmniej jego część może się kręcić w pobliżu, choć go nie widzisz.
Jak widzisz z powyższych informacji bajki o strasznych wilkach powinny pozostać jedynie bajkami. Wędrując po polskich górach możesz czasem spotkać ślady pobytu wilków, ale sam bezpośredni kontakt z drapieżnikiem z dużym prawdopodobieństwem Ci nie grozi. Jeśli jednak będziesz chciał zaczaić się by zrobić zdjęcia watahy lub pojedynczych osobników, musisz mieć sporo cierpliwości. I uważać by podczas czatowania nie dostać wilka od wilgoci. To bardziej realne niż spotkanie oko w oko z drapieżnikiem.

Letni wyjazd w góry zbliża się wielkimi krokami. A wraz z nim pojawia się pytanie, jakie spodnie zabrać. Krótkie, długie, a może jakaś wersja pośrednia? Jak zoptymalizować bagaż, tym bardziej, że trzeba go nosić na plecach, ale jednocześnie nie przegrzać się i nie zmarznąć. Ciężki orzech do zgryzienia. Nawet po wielu latach chodzenia po górach, niemal przed każdym letnim wyjazdem toczę w głowie walkę. Przejrzyj więc ze mną argumenty za i przeciw każdemu z rozwiązań.
Pakując się na wyjazd w lecie, przede wszystkim biorę pod uwagę to, gdzie jadę. Może to banalne stwierdzenie, ale często zapominamy, że „lato” nie wszędzie oznacza to samo. Może być suche i upalne, może być wilgotne, a w niektórych klimatach oraz na dużych wysokościach temperatur letnich w popularnym znaczeniu w ogóle nie spotkamy.
Zanim więc zdecydujesz, jakie spodnie trekkingowe zabierzesz ze sobą sprawdź dokładnie, jakich warunków możesz się spodziewać. Ja staram się także sprawdzać prognozę pogody dla danego miejsca na mniej więcej tydzień do przodu. Wiem, że im dłuższa prognoza, tym mniejsze szanse, że się sprawdzi. Obserwowanie prognoz jest jednak ważne, bo przynajmniej widzę pewien trend. Pozostaje jeszcze kwestia tego, o czym wiele osób zapomina. Prognozy sprawdzam dla konkretnych wysokości, a nie dla miejscowości położonych u podnóża. Wyniesiona ze szkoły wiedza o tym, że temperatura spada wraz ze wzrostem wysokości nie jest bezużyteczna. Tego zjawiska oszukać się nie da i wyżej naprawdę jest zimniej, a do tego często wieje wiatr powodujący dodatkowe wychładzanie.
Zobacz artykuł –> „Pogoda w górach – gdzie sprawdzać prognozy„.

Drugim aspektem, który biorę pod uwagę wybierając spodnie na wyjazd jest specyfika terenu. Czy istnieje ryzyko urazów, otarć, czy będę szła przez krzaki, czy wygodną ścieżką wśród łąk, a może napotkam skały, o które trzeba będzie się ocierać.
I na koniec coś, o czym się zapomina, a potrafi skutecznie uprzykrzyć nawet najwspanialszą wędrówkę: muchy, komary, gzy, meszki, kleszcze i cała plejada innych latających i biegających małych potworów, z którymi kontakt zaowocuje drapaniem się przez całą noc. Wędrówka w takim towarzystwie potrafi zmienić się w szkołę przetrwania. To ruszamy z pakowaniem.
Być może należysz do osób, które latem lubią nosić krótkie spodenki. Ja zdecydowanie należę do tej ekipy, która nie wyobraża sobie przeżycia lata w długich spodniach. Mam też w szafie krótkie spodenki trekkingowe i używam ich, gdy tyko jest to możliwe.

Czyli kiedy warto wybrać szorty? Wybieram je:
Wybierz swoje krótkie spodnie w góry, kliknij w:
Druga opcja, jaką masz do wyboru, to długie spodnie trekkingowe. Te przeznaczone na lato powinny być wykonane z lekkich, oddychających i sprawnie odprowadzających wilgoć materiałów. Króluje tu przede wszystkim Nylon, ale w ostatnich latach producenci, tacy jak np. Salewa czy Patagonia, szukają bardziej naturalnych rozwiązań. Do letnich kolekcji weszły przebojem włókna takie jak wykonany z celulozy Tencell®, konopie (hemp) oraz len. Wszystkie odznaczają się rewelacyjną absorpcją wilgoci i jej szybkim odprowadzaniem, a także mają właściwości termoregulacyjne. Historia mody zatacza koło i wygląda na to, że nasi przodkowie się nie mylili nosząc lniane i konopne ubrania przez całe lato.

Szukając letnich spodni trekkingowych zwróć też uwagę na ochronę przed promieniowaniem UV. Wiele tkanin ma wykończenia zapobiegające przenikaniu szkodliwych dla skóry promieni ultrafioletowych. Jest ono niewidoczne i zwykły materiał z reguły go nie zatrzymuje.
Jeśli wybierasz się w tereny, gdzie możesz spodziewać się obecności insektów, poszukaj spodni z wykończeniem chroniącym przed owadami. Taką technologię mają m.in. spodnie Nosilife marki Craghoppers.
Producenci odzieży outdoorowej znaleźli rozwiązanie na pogodzenie opcji krótkich i długich spodni trekkingowych. To spodnie z odpinanymi nogawkami. Ma je w swojej kolekcji niemal każdy producent odzieży turystycznej. Jest to bardzo praktyczne rozwiązanie, pod warunkiem, że spodnie są dobrze wykonane i zamki zostały umieszczone w optymalnych miejscach. Niestety jeśli należysz do osób bardzo wysokich lub niskich, może być ciężko z naleźć spodnie, w których zamek do odpinania nogawek będzie w dobrym miejscu.
Dzięki spodniom z odpinanymi nogawkami możesz zmniejszyć liczbę rzeczy, które ze sobą zabierasz. Jedne spodnie zastępują dwa rozwiązania. Łatwo też zmieniać jedną wersję w drugą bez konieczności kłopotliwego przebierania się w terenie. Nie zawsze musisz też odpinać nogawki całkowicie. Równie dobrze możesz potraktować zamki jako wywietrzniki umieszczone na udach.

Skoro jest tak dobrze, to na co uważać? Zwróć uwagę:
I jeszcze mała kwestia estetyczna. To niby z punktu widzenia funkcjonalności nic wielkiego, ale z czasem może denerwować. Jeśli częściej używasz spodni z odpinanymi nogawkami jako krótkich spodenek, a nogawki dopinasz do nich w razie potrzeby, to zwykle potem pierzesz samą ”górę”. Po licznych praniach może się okazać, że nogawki będą znacznie ciemniejsze od krótkich spodenek.
W ostatnich latach coraz częściej na szlakach można zobaczyć spódniczki trekkingowe. Zastanawiasz się jak to działa, czy nic nie podwiewa lub czy uda nie są narażone na otarcia? Producenci zadbali tu o maksimum wygody i komfortu. Spódniczka ma dwie warstwy – zewnętrzna wygląda jak spódnica, zwykle z niewielkim rozcięciem na boku, zaś wewnętrzna to dopasowane szorty z oddychającego materiału. Możesz więc czuć się w pełni swobodnie, nawet robiąc duże kroki lub gdy zawieje wiatr.

Spódniczka to alternatywa dla krótkich spodenek trekkingowych i świetnie sprawdzi się w upalne dni na szlakach, gdzie nogi nie są narażone na kontakt z chaszczami czy skałami. To czy jest to odpowiednie rozwiązanie zależy wyłącznie od Ciebie i Twoich preferencji. Jeśli chcesz poczuć się na szlaku bardziej kobieco i jest to Twój styl ubierania, wybierz się w góry w spódniczce.
Spódniczki w góry znajdziesz w linku kategorii –> sukienki, spódniczki trekkingowe.
Pakowanie plecaka na letni trekking to sztuka wyboru odpowiedniej odzieży, która będzie maksymalnie funkcjonalna i zapewni komfort termiczny. Podczas wyboru spodni trekkingowych kieruj się więc przede wszystkim warunkami, jakie możesz zastać na trasie oraz swoją wygodą i komfortem. Po co masz sobie zepsuć wakacyjny wyjazd przez źle dobrane spodnie.

Właściwe nawodnienie to jeden z najważniejszych elementów podczas trekkingu, wycieczki rowerowej czy kajakowej. Pragnienie, które jest jednym z pierwszych objawów nadchodzącego odwodnienia to niezwykle skuteczna przeszkoda podczas outdoorowych wyzwań. Organizmu oszukać się nie da, a przynajmniej nie na dłuższą metę. Wysiłek, przebywanie na słońcu, w wysokiej temperaturze, ekspozycji na wiatr sprawia, że trzeba się napić. W czym zabierać ze sobą napoje na szlak? Co wybrać? Bukłak czy butelka turystyczna – co jest najlepszym rozwiązaniem. Przedstawię Ci zalety tych rozwiązań.
Odwodnienie podczas wysiłku fizycznego to problem, z którym boryka się wiele osób. Być może jesteś wśród tych, którzy uważają, że grozi ono tylko latem, gdy temperatury są wysokie. Nic bardziej mylnego. Odwodnić możemy się o każdej porze roku i w każdych warunkach, nawet w mroźne dni. Co więcej, te „zimowe” odwodnienia są bardziej zdradliwe. Latem, gdy jest gorąco instynktownie sięgamy po napój, czujemy pragnienie, odczuwamy potrzebę napicia się, co jest też związane z chęcią ochłodzenia się. Zimą z kolei bardzo często pragnienie się nie pojawia, pijemy znacznie mniej, a problem zaczynamy dostrzegać dopiero, gdy przychodzi osłabienie, pojawiają się mroczki przed oczami, czy zaczyna nas boleć głowa.

Doprowadzenie się do takiego stanu nie jest wbrew pozorom bardzo trudne, szczególnie przy dużym wysiłku. Dlatego musisz zawsze pamiętać o tym, by mieć ze sobą napoje. Jakie, to już zależy od Twoich osobistych preferencji. Dla mnie jest to woda, uzupełniana czasem różnymi mikroelementami. Teraz tylko musisz zdecydować, w czym powinny się znajdować.
Jeszcze kilka lat temu niewiele osób zastanawiało się nad tym, w czym zabierać na szlak wodę czy inne napoje. W outdoorze królowały butelki jednorazowe, a wędrówkę zaczynało się od wizyty w sklepie i zakupu wody źródlanej/mineralnej lub innego napoju. Dziś już wiemy, że butelki jednorazowe to dla środowiska naturalnego potężny problem, a ograniczenie ich zużywania to jeden z kluczy do zmniejszenia ilości odpadów plastikowych w środowisku.

Dziś w Polsce w ogromnej większości przypadków woda z kranu nadaje się do picia bez przegotowania. Dlatego napełnienie butelki wielorazowej lub bidonu „kranówką” nie niesie ze sobą żadnego zagrożenia dla zdrowia. Co z tymi, którzy jak ja nie potrafią się obejść bez wody gazowanej? Na to też są metody! Coraz popularniejsze są saturatory, dzięki którym kranówka może stać się wodą gazowaną. A co w sytuacji, gdy chcemy pobierać wodę ze strumieni czy źródeł? Tu do akcji wkraczają filtry turystyczne i butelki z filtrem. Niektóre z nich są tak lekkie, że nie zauważysz, że masz je w plecaku.
Wybór bukłaka czy butelki wielorazowej to w istocie wybór świadomego i odpowiedzialnego outdooru. Nie produkujesz w ten sposób plastikowych odpadów, ale używasz rozwiązań, które mogą służyć przez lata.
To czas na przegląd rozwiązań, jakie możesz wybrać.
Najprostszym rozwiązaniem jakie możesz wybrać, by przerzucić się z jednorazówek na wielorazówki jest kupienie sztywnej butelki. Mają one różną pojemność, od 500 do nawet 1500 ml. Są poręczne, i dobrze dopasowane do dłoni. Część z nich ma szeroki wlew, dzięki któremu łatwo utrzymać je w czystości oraz napełnić.
Tym, na co przede wszystkim musisz zwrócić uwagę wybierając to rozwiązanie, jest materiał, z którego wykonano butelkę. Nie może zawierać związków BPA. Większość producentów informuje o tym na opakowaniach. Oznacza to, że tworzywo jest nieszkodliwe dla zdrowia. Poza tym tworzywo tworzywu nie równe. Ważne, żeby było wytrzymałe i odporne na uszkodzenia. Bardzo dobrze sprawdza się tu Tritan, nazywany czasem „nowoczesnym plastikiem”. To lekkie tworzywo polimerowe, które jest niezwykle odporne na uszkodzenia, zarysowania, wysoką temperaturę, a przy tym nie wywołuje zmian smaku przechowywanych napojów oraz nie uwalnia szkodliwych substancji. I co ważne, jest biodegradowalne więc nawet, gdy po kilku latach zdecydujesz się wymienić swoją butelkę na nową, będzie można ją przetworzyć lub ulegnie rozkładowi.

Drugim elementem, na który powinieneś zwrócić uwagę jest ustnik i zakrętka. Zdarza się, że najtańsze butelki zwyczajnie ciekną ponieważ mają źle skonstruowane zakrętki lub dzióbki do picia. Powódź w plecaku to zdecydowanie nie jest to o czym marzysz na szlaku. Dlatego warto wybierać rozwiązania z zaworem lub blokadami, które uniemożliwiają wyciekanie płynu.
Czym są softflaski? To miękkie butelki, które po zużyciu można zwinąć i schować w plecaku. Początkowo używali ich przede wszystkim biegacze, ale z powodzeniem można zabierać w nich napoje na trekking, czy inne wycieczki. Tego typu butelki dostępne są zarówno w bardzo małych pojemnościach: 200-250 ml, jak i większych, przekraczających nawet 1 litr. Te najmniejsze można schować np. w kieszonce kamizelki biegowej, saszetce na pasku czy małej kieszonce plecaka. Większe zmieszczą się w bocznej kieszeni plecaka lub w jego wnętrzu.

Zaletą softfalsków jest to, że można je łatwo zwinąć do niewielkich rozmiarów i schować po użyciu. Natomiast podczas zakupu, podobnie jak w przypadku butelek sztywnych zwróć uwagę na materiał, z którego zostały wykonane oraz na zakrętkę i ustnik. Mniejsze miękkie butelki mają często wąskie wlewy, przez co są nieco bardziej kłopotliwe w czyszczeniu.
Na systemy nawadniające z bukłakiem często mówi się camelbak. To nazwa, która powstała od jednej z czołowych firm produkujących takie rozwiązania. Ale nie jest ona jedyna i obecnie możesz wybierać z rozwiązań wielu producentów, takich jak choćby Volven, Hydrapak, Katadyn. Także większość liczących się producentów plecaków jak Gregory, Deuter, Osprey czy Salewa ma swoje własne systemy nawadniające pasujące do konkretnych rozwiązań stosowanych w ich plecakach, a niektórzy mają w swojej ofercie także plecaki z bukłakami.

Co jest największą zaletą bukłaków? To, że można ich używać w każdej chwili, nawet podczas marszu. Rurka z ustnikiem zawieszona na pasku ramieniowym czy piersiowym plecaka daje możliwość pociągnięcia łyka wody, gdy tylko tego potrzebujesz. Co więcej to świetne rozwiązanie, by nie doprowadzić się do odwodnienia. Można pić małymi łykami i bardzo często, zanim jeszcze pojawi się pragnienie będące pierwszą oznaką tego, że organizm potrzebuje wody. Masz więc możliwość stałego nawadniania bez konieczności przystawania. Ponadto bukłak bardzo łatwo jest napełnić wodą bo ma szeroki wlew. Tworzywo, z jakich wykonywany jest tego typu sprzęt, jest elastyczne, ale jednocześnie bardzo mocne, nie miej więc obaw, że może pęknąć w plecaku.
Tym, co może sprawiać trudność przy korzystaniu z takiego rozwiązania, jest konieczność dokładnego czyszczenia go po użyciu. O ile sam bukłak ma szerokie wejście i można go łatwo umyć, to już dotarcie do zakamarków wężyka czy ustnika może być problematyczne. Dlatego dostępne są zestawy do czyszczenia systemów, które ułatwiają utrzymanie ich w czystości. Z bukłakiem trudniej też kontorolwać na bieżąco, ile wody lub innego napoju pozostało nam we wnętrzu.
Butelka, bukłak – to, które rozwiązanie wybierzesz zależy tak naprawdę w głównej mierze od Twoich preferencji. Najważniejsze, by wybrać tworzywa bezpieczne dla zdrowia i środowiska. I żeby w końcu pożegnać się ostatecznie z plastikowymi jednorazówkami, które zaśmiecają świat. A jeśli masz zamiar wędrować lub podróżować w rejonach, gdzie trudno o czystą wodę, pomyśl o uzupełnieniu wyposażenia o filtr turystyczny.

Biwak to jedna z bardziej popularnych form noclegu wśród miłośników outdooru. Rozbić namiot, tarp czy hamak w lesie, nad jeziorem czy rzeką to marzenie wielu osób, a także, jakby na to nie patrzeć sposób na ograniczenie kosztów wyjazdu. Jeśli chcesz spróbować takiej formy nocowania, to od razu nieco ostudzę Twój zapał. Nie wszędzie jest to legalne i ze względu na możliwość otrzymania wysokiego mandatu warto znać przepisy dotyczące biwakowania. Zapraszam do podróży przez Polskę i Europę w celu sprawdzenia, gdzie można biwakować.
Biwakowanie to ze swojego założenia i definicji nocowanie w warunkach improwizowanych poza terenami z infrastrukturą, takimi jak kempingi. Jednak w wielu krajach, w tym w Polsce możesz spotkać wyznaczone miejsca „biwakowe”. To zwykle łąka, na której możesz rozbić namiot lub tarp, ale pozbawiona infrastruktury. Jednak dla wielu purystów już sam fakt, że miejsce zostało wyznaczone pod nocowanie eliminuje go z możliwości urządzania biwaku w pełnym tego słowa znaczeniu.

Niezależnie od tego, jak bardzo restrykcyjne lub luźne przepisy obowiązują w danym kraju odnośnie biwakowania musisz pamiętać o ogólnych zasadach takiego nocowania.
Zobacz nasz artykuł o idei Leave no trace –> kliknij tutaj <–
Jeśli chcesz wybrać się na biwak w Polsce, mam dla Ciebie dobrą i złą wiadomość. Dobra, to że nie ma w polskim prawie formalnego zakazu nocowania poza miejscami do tego wyznaczonymi czyli polami namiotowymi, kempingami itp. Ta wiadomość to miód na serce każdego wielbiciela noclegów na łonie przyrody. Ale niestety nie jest aż tak miło i w tym miodzie musi się znaleźć łyżka (a w zasadzie to nawet chochla) dziegciu. Choć zakazu odgórnego nie ma, to każdy właściciel terenu może ustalić swoje zasady dotyczące biwakowania. A, że w Polsce każda ziemia do kogoś należy (także lasy, łąki czy nawet nieużytki), to musisz sprawdzić, jak taki właściciel widzi sprawę nocowania na jego terenie poza miejscami wyznaczonymi.

Jeśli ziemia należy do osoby prywatnej musisz mieć jej zgodę na biwak. Jeśli należy do gminy, trzeba skontaktować się z urzędem i dopytać o zasady, podobnie jeśli jest własnością organizacji, instytucji czy kogokolwiek innego. Nie da się ukryć, że najbardziej atrakcyjnym miejscem do biwakowania są lasy. Tu przepisy są jasne. Co do zasady w lasach obowiązuje zakaz nocowania w namiotach, pod tarpami czy w hamakach. Chyba, że posiada się zgodę odpowiedniego leśniczego albo jest to teren wyznaczony pod biwakowanie. Od 2019 r. Lasy Państwowe prowadzą program Zanocuj w lesie, o którym chcę Ci teraz powiedzieć nieco więcej.
W 2019 r. Lasy Państwowe rozpoczęły najpierw pilotażowy, a od 2021 przekształcony w stały program umożliwiający nocowanie w lasach znajdujących się pod ich zarządem. W ramach akcji Zanocuj w lesie prawie wszystkie nadleśnictwa, a jest ich 425 wyznaczyły na swoich terenach miejsca, gdzie można biwakować. Ich łączna powierzchnia to około 1500 ha. Znajdują się one oczywiście poza obszarami chronionymi, a korzystanie z nich odbywa się na zasadzie odpowiedzialności własnej. Tereny biwakowe nie mają infrastruktury ani koszy na śmieci, w związku z tym musisz pamiętać, by wszystko co potrzebne przynieść ze sobą, a następnie zabrać wszystkie „wyprodukowane śmieci”.
Regulamin korzystania z programu przewiduje, że nie musisz zgłaszać nocowania w wyznaczonych miejscu, jeśli przebywasz tam do 2 nocy w grupie do 9 osób. Jeżeli grupa jest liczniejsza lub zamierzasz zostać na terenie dłużej, musisz uzyskać zgodę właściwego nadleśnictwa. Prośbę wysyła się mailowo najpóźniej na 2 doby przed planowanym przybyciem. Co bardzo istotne, samo zgłoszenie nie wystarczy. Musisz uzyskać zgodę pisemną i dopiero wtedy możesz rozpocząć biwak. W innym wypadku przebywasz w lesie nielegalnie ze wszelkimi tego konsekwencjami.
Poznaj zasady korzystania z programu Zanocuj w lesie:
Zanim udasz się na biwak sprawdź czy dany teren nie jest objęty zakazem wstępu do lasu np. ze względu na panującą suszę czy prowadzone prace leśne. W takim wypadku nocowanie w lesie będzie niemożliwe.
Bardzo istotnym ograniczeniem w biwakowaniu w ramach programu jest kategoryczny zakaz rozpalania ognisk poza miejscami do tego wyznaczonymi. Używanie kuchenek gazowych i palników jest możliwe jedynie w niektórych miejscach objętych programem.

Jeśli chcesz sprawdzić, gdzie znajdują się miejsca objęte programem Zanocuj w lesie, wejdź na stronę czaswlas.pl lub stronę Banku Danych o Lasach. Informacje te publikują także poszczególne nadleśnictwa. Informacje o możliwości używania kuchenek i palników znajdziesz w Banku Danych o Lasach.
Więcej o programie Zanocuj w lesie pisaliśmy –> w tym artykule <–
Jeśli myślisz o biwakowaniu podczas swoich podróży po Europie musisz przygotować się na to, że przepisy są tu bardzo zróżnicowane, często nawet w sąsiadujących ze sobą krajach. Wycieczkę po Europie śladem biwaków zacznę od miejsc, gdzie ich urządzanie jest najłatwiejsze.
Prawdziwym rajem dla miłośników noclegów na łonie natury jest Skandynawia (choć nie cała). W Norwegii, Szwecji i Finlandii obowiązuje tak zwane Allemansrätten czyli „prawo wszystkich ludzi”. Zgodnie z jego zasadami każdy ma prawo do swobodnego korzystania z natury, także tej znajdującej się na prywatnym terenie. W krajach tych możesz biwakować tam, gdzie:
Prawo obowiązuje przy pobycie do 24 h i zobowiązuje do zabrania ze sobą wszystkich śmieci. Zabronione jest także rozpalanie ognisk, a używanie kuchenek spotyka się często z dużą nieufnością i niechęcią.

Na pewno zauważasz, że wśród krajów skandynawskich nie wymieniłam Islandii i Danii. W przypadku Danii przepisy jednoznacznie zabraniają biwakowania poza wyznaczonymi miejscami. Natomiast na Islandii prawo w tym zakresie zmienia się na bieżąco, przechodząc od modelu norweskiego do bardziej restrykcyjnych form. Jest to związane z ogromną presją turystyczną, jakiej od około 10 lat poddawana jest Islandia. Dziś nadal można biwakować na terenach bezludnych i z dala od dróg, ale już w obrębie miejscowości i osad można rozbić namiot tylko w wyznaczonym do tego celu miejscu.
Oprócz Skandynawii bardzo przyjazne biwakowiczom są Albania, Estonia, Litwa, Łotwa, Mołdawia, Serbia, Szkocja i Turcja. Trzeba jednak pamiętać o przepisach mówiących o ochronie przyrody i sprawdzać je każdorazowo dla danego kraju. Na Słowacji biwakowanie jest możliwe poza parkami narodowymi, ale w odległości minimum 50 m od lasu. Z kolei w popierającej tę formę turystyki Bośni i Hercegowinie musisz bardzo uważać ponieważ na niektórych niezamieszkanych obszarach kraju wciąż można natknąć się na miny z wojny bałkańskiej.
Na drugim biegunie znajdują się kraje, gdzie biwakowanie poza miejscami do tego wyznaczonymi jest zabronione i karane wysokimi mandatami. Są to przede wszystkim kraje Europy Zachodniej: Austria, Szwajcaria, Niemcy, Francja, Andora, Włochy, Portugalia, Holandia, Belgia, ale także Czechy, Węgry i Słowenia.
W Irlandii, Anglii i Walii można biwakować na terenach prywatnych, ale tylko za zgodą właściciela. Zaś na Malcie potrzebne jest specjalne pozwolenie lokalnych władz, które uzyskać jest dość trudno.
Na pewno rzuciło Ci się w oczy, że w moim przeglądzie brakuje kilku krajów. A to dlatego, że sytuacja z nimi jest niejasna. Mamy w Europie 4 państwa, gdzie formalnie biwakować nie wolno. Są to Bułgaria, Grecja, Macedonia i Rumunia. Szczególnie tym ostatnim możesz się zdziwić ponieważ wyjeżdżanie do Rumunii z namiotem jest bardzo popularne. Od razu chcę zaznaczyć, że nie mam zamiaru namawiać nikogo do łamania prawa. Niemniej w tych 4 państwach przepisy idą sobie, a praktyka sobie. Mimo zakazów biwakowanie na ich terenach jest dość powszechne, a zakazy, poza terenami podlegającymi ochronie – np. parki narodowe, w zasadzie nie są egzekwowane.

Nie musisz zabierać namiotu, by cieszyć się noclegiem blisko natury. Sprawdź nasze –> hamaki turystyczne.
I na koniec coś bardziej skomplikowanego – Hiszpania. W teorii sprawa jest jasna. Wolno biwakować jeśli są to nie więcej niż 3 namioty lub samochody, na nie dłużej niż 3 dni i minimum 200 m od morza. Gdzie jest haczyk? Prawo nie dotyczy całej Hiszpanii. W regionach Andaluzja, Asturia, Aragonia, Estremadura, Galicja, Navarra i Walencja biwakowanie jest zakazane, zaś w Kantabrii, Murcji i La Roja trzeba mieć na nie specjalne pozwolenie.
Jak widzisz sama chęć zanocowania na łonie natury to niestety zbyt mało, by ruszyć na biwak. Warto najpierw poznać przepisy, które dotyczą takiej formy noclegu, by przypadkiem nie narazić się na mandat (a w Europie Zachodniej może być on bardzo wysoki). Gdy jest to dozwolone, zachęcam Cię do takiej formy nocowania. Daje mnóstwo radości.

Beskid Żywiecki to najwyższa część Beskidów Zachodnich. Wznosi się tu ich najwyższy szczyt, Babia Góra o wysokości 1725 m n.p.m. Cały teren jest piękny i bardzo zróżnicowany pod względem krajobrazowym. Są tu zarówno górskie łąki i hale, lasy liściaste i iglaste, a w górnych partiach Babiej Góry występują krajobrazy alpejskie z kosodrzewiną i nagimi skałami. Pod względem turystycznym Beskid Żywiecki to prawdziwy raj. Gęsta sieć szlaków i schronisk, a także dobrze rozwinięta baza noclegowa w dolinach pozwalają planować dłuższe i krótsze wycieczki. Zabieram Cię dziś właśnie tam, by pokazać najciekawsze trasy Beskidu Żywieckiego.
Beskid Żywiecki jest bardzo rozległy. Rozciąga się od Przełęczy Zwardońskiej i doliny rzeki Soła na zachodzie po dolinę Skawy na wschodzie. Jego granice oraz pasma wchodzące w jego skład są różnie określane przez geografów, co jednak nie ma aż tak dużego wpływu na tematykę, jaką chcę omówić. Z naszego, turystycznego punktu widzenia te spory można spokojnie zostawić na boku i cieszyć się przebywaniem w górach.

Najwyższą częścią Beskidu Żywieckiego jest znajdująca się w jego wschodniej części Babia Góra wraz z okolicznymi szczytami. Drugie pod względem wysokości jest Pilsko, którego wierzchołek o wysokości 1557 m n.p.m. znajduje się już po stronie słowackiej. Są to jedyne miejsca w całych polskich Beskidach, gdzie występuje piętrowy, alpejski układ roślinności. Na Babiej Górze bardzo dobrze widoczne jest zarówno piętro kosodrzewiny, jak i roślinności naskalnej i hal oraz skalny rumosz, zaś na Pilsku kopułę szczytową porastają zarośla kosodrzewiny z występującymi gdzieniegdzie polami rumoszu.
Szlaki na Babią Górę poznasz,, gdy klikniesz -> tutaj <-
Jeśli zamierzasz wybrać się w Beskid Żywiecki to mam dla Ciebie bardzo dobrą wiadomość. To jedne z najlepiej zagospodarowanych turystycznie gór w Polsce. Gęsta sieć szlaków sprawia, że można do woli przebierać w opcjach wejść i zejść z poszczególnych szczytów tworzyć trasy – pętle, a także wielodniowe przejścia z jednego końca Beskidu na drugi.

Nie inaczej jest z bazą noclegową. Schronisk PTTK jest tu naprawdę mnóstwo. Patrząc od zachodu są to schroniska na Wielkiej Raczy, na Przegibku, na Rycerzowej, Krawców Wierchu, Hali Boraczej, Lipowskiej i Rysiance, na Hali Miziowej pod Pilskiem, schronisko Markowe Szczawiny pod Babią Górą oraz schronisko na Hali Krupowej.
Latem możesz też skorzystać ze studenckich chatek i baz namiotowych. Bazy namiotowe znajdziesz na Przysłopie Potóckim w grupie Wielkiej Raczy oraz na Przełęczy Głuchaczki przy Głównym Szlaku Beskidzkim, zaś chatki studenckie to Chata na Zagroniu nad Rajczą, Chata AKT Dobrodziej w Sopotni i Chata Chemików w Ujsołach. W większych miejscowościach turystycznych działają PTSMy i SSMy, zaś niemal w każdej wsi znajdziesz pokoje na wynajem, pensjonaty czy gospodarstwa agroturystyczne.
Wybór szlaków w Beskidzie Żywieckim jest ogromny. Dlatego chciałabym Ci polecić kilka tras, które uważam za szczególnie interesujące i widokowe. To zaczynamy.
Przez dużą część Beskidu Żywieckiego i jego główne szczyty przebiega oznaczony kolorem czerwonym Główny Szlak Beskidzki. Jego trasa to Węgierska Górka – Abrahamów – Hala Rysianka – Hala Miziowa – Przełęcz Glinne – Przełęcz Głuchaczki – Mędralowa – Markowe Szczawiny – Przełęcz Brona – Babia Góra – Przełęcz Krowiarki – Polica – Przełęcz Kucałowa – Bystra Podhalańska- Jordanów. Trasa ta ma ponad 80 km długości i potrzebujesz na jej pokonanie 3-4 dni. Oczywiście poszczególne odcinki GSB można też traktować jako wycieczki jednodniowe, pod warunkiem dokładnego sprawdzenia transportu pozwalającego na dotarcie do miejsca noclegowego oraz łączyć je z innymi szlakami tworząc pętle.
W moim zestawieniu nie może zabraknąć Królowej Beskidów czyli Babiej Góry. Możliwości wejść na ten szczyt jest wiele i ich dokładne opisanie to temat na osobny artykuł. Dlatego do tego zestawienia wybrałam tylko jedną opcję. Chyba najbardziej klasyczną. To pętla z Przełęczy Krowiarki prowadząca najpierw GSB przez Sokolicę i Kępę na szczyt (dojście w około 2h 20 min) i dalej przez Przełęcz Brona do schroniska Markowe Szczawiny. Powrót do Przełęczy prowadzi niebieskim szlakiem, tak zwanym Górnym Płajem, który trawersuje lasem cały grzbiet. W jego końcowej części możesz zobaczyć jeziorko osuwiskowe Mokry Stawek. Cała trasa ma 14 km i przejdziesz ją w około 5 h 30 min nie licząc postojów.

Babia Góra to doskonały punkt widokowy, z którego możesz podziwiać Tatry, Beskid Żywiecki, Orawę, Beskid Śląski, a także Wielką i Małą Fatrę, Wielki Chocz i wiele innych pasm w Polsce i na Słowacji. Zjawiskowe są tutejsze wschody i zachody słońca, na które wybiera się wielu turystów. Dobrą bazą wypadową do takich wycieczek jest schronisko Markowe Szczawiny lub właśnie Przełęcz Krowiarki.
Najwyższy szczyt Beskidów nie bez powodów nazywany jest też Królową Niepogód. Przygotuj się na to, że na szczycie może mocno wiać, zaś latem pogoda potrafi zmienić się w kilkanaście minut przechodząc od pełnego słońca po burzę z ulewnym deszczem. Dlatego zawsze wybierając się na szczyt kontroluj prognozę pogody i zwracaj uwagę na ostrzeżenia przed burzami.
Babia Góra to szczyt Korony Gór Polski. Więcej informacji w tym temacie znajdziesz w artykule -> Korona Gór Polski – Babia Góra <-
Pilsko jest drugim pod względem wysokości szczytem Beskidu Żywieckiego, a jego główny wierzchołek o wysokości 1557 m n.p.m. znajduje się po stronie słowackiej. Po polskiej stronie, a właściwie na granicy znajduje się kilkanaście metrów niższa Góra Pięciu Kopców. Podobnie jak na Babiej Górze, także na Pilsku możesz oglądać piętrowy układ roślinności, a jego rozległa kopuła szczytowa porośnięta jest kosodrzewiną.

Wyjście na Pilsko jest dość mozolne, ale widoki ze szczytu, a szczególnie wspaniała panorama z Babią Górą wynagrodzą wysiłek. Proponuję Ci pętlę z centrum Korbielowa z odpoczynkiem w schronisku na Hali Miziowej. Trasa przedstawia się następująco: z Korbielowa żółtym szlakiem (ok. 5 km, 690 m przewyższenia, 2h 30 min) do schroniska i następnie dalej żółtym szlakiem na szczyt (1,5 km, ok. 30 min). Powrót prowadzi także przez schronisko i dalej kombinacją szlaku zielonego i czarnego na Przełęcz Przysłopy, skąd szlakiem niebieskim zejdziesz z powrotem do centrum Korbielowa. Cała trasa ma około 15 km, a jej przejście zajmuje ok. 5 h 30 min.
Jeśli chcesz wybrać się na wycieczkę pięknymi halami Beskidu Żywieckiego, to nie znajdziesz na to lepszego miejsca niż okolice Żabnicy. Jest to trasa okrężna prowadząca przez Halę Boraczą, Lipowską i Rysiankę i gwarantująca rewelacyjne widoki na Beskid Żywiecki. Podejścia nie są tu aż tak duże bo z doliny na grzbiet wynoszą tylko około 300 m. Trasa daje też możliwość skrócenia (o czym za chwilę) i znajdują się na niej aż trzy schroniska. To dobry wariant na wędrówkę z dziećmi.
Początek i koniec trasy znajduje się w Żabnicy-Skałce. Stąd czarnym szlakiem wyjdziesz do schroniska na Hali Boraczej (ok. 50 min). Dalej kieruj się szlakiem zielony, czarnym i żółtym przez Redykalny Wierch, Boraczy Wierch do schroniska na Halę Lipowską (ok. 2h). Stąd tylko 15 min dzieli Cię od schroniska na Hali Rysiance. W tym miejscu musisz dokonać wyboru. Jeśli chcesz wrócić do Żabnicy wybierz zielony szlak, którym zejdziesz w około dwie godziny do parkingu i przystanku autobusowego w Żabnicy-Skałce. Możesz też ruszyć dalej szlakiem czerwonym przez kolejne Hale: Pawlusią i Wiepszyska do stacji turystycznej Słowianka (ok. 2h 30 min). Stąd czarnym szlakiem wrócisz w około 50 min do Żabnicy-Skałki.
Muszę od razu powiedzieć, że to jedna z moich ulubionych tras w Beskidzie Żywieckim. Jest też dość długa, bo z Rycerki do Soblówki przez Wielką Raczę i Rycerzową Wielką idzie się około 8 h pokonując 25 km i ponad 1100 m przewyższeń. Wędrówka jest bardzo urozmaicona, widoki przepiękne. Przy dobrej pogodzie świetnie widać stąd Tatry oraz słowackie Fatry i Chocz. A także malowniczą panoramę polskich Beskidów. Wędruje się częściowo lasem, częściowo zaś odsłoniętymi halami. Na trasie znajdują się dwa schroniska: schronisko na Wielkiej Raczy i Bacówka na Rycerzowej. Oczywiście trasę tę można przejść też w odwrotną stronę. Polecam Ci bardzo nocleg na Wielkiej Raczy, bo poranny i wieczorny widok stąd jest niesamowity!
Cała trasa prezentuje się następująco: Rycerka Górna Kolonia – schronisko na Wielkiej Raczy (szlak żółty) – dalej czerwonym szlakiem (nie jest to GSB) przez Przełęcz Przegibek do Bacówki na Rycerzowej – zejście szlakiem żółtym do Soblówki.

Trasę można skrócić schodząc na Przełęczy Przegibek do schroniska na Przegibku i stąd wracając do Rycerki Górnej Kolonii. Wówczas trasa ta będzie mieć ok. 21 km i jej pokonanie zajmie 6 h 30 min.
Beskid Żywiecki jest kopalnią pomysłów na wspaniałe i niezwykle widokowe trasy trekkingowe. Moje zestawienie to tylko kilka wybranych, które moim zdaniem są reprezentatywne i pozwalają poznać jego najpiękniejsze i najciekawsze punkty widokowe. Zachęcam Cię do samodzielnego sięgnięcia po mapę i szukania także innych tras wycieczek. Na pewno się nie zawiedziesz jeśli do mojego zestawienia dodasz własne propozycje.

Bluza – jeden z bardziej uniwersalnych elementów outdoorowej odzieży. Możesz ją nosić samodzielnie, może być też drugą warstwą, która zapewni komfort cieplny w chłodniejsze dni. Bluzy męskie i bluzy damskie świetnie sprawdzają się właściwie przez cały rok. Zobacz jakie bluzy damskie i męskie przygotowała marka Salewa w sezonie jesień-zima 2023. Poznaj ze mną ofertę włoskiej marki outdoorowej. Kto wie, być może bluza Salewa stanie się podstawowym elementem twojego ubioru w góry.
Salewa jest marką, która od lat zapewnia kompleksowe wyposażenie miłośnikom górskiego outdooru. W jej ofercie nie mogło zabraknąć więc elementów takich jak bluza damska i męska na przejściowe i chłodniejsze pory roku. Są one przeznaczone do różnych aktywności i różnią się krojem oraz materiałem, z którego zostały wykonane.
Projektanci Salewa przede wszystkim próbowali odpowiedzieć sobie na pytanie jaka powinna być idealna bluza damska czy męska. Zapewne sam możesz domyślić się kilku jej cech, takich jak:
Znając te cechy dobrano odpowiednie materiały, z których wykonywane są bluzy. Salewa samodzielnie opracowuje własne tkaniny i dzianiny do produkcji odzieży. W przypadku bluz najważniejszą dzianiną jest Polarlite. To dzianiny typu fleece, która jest miękka, przyjemna w dotyku, a przy tym elastyczna. Polarlite dobrze odprowadza wilgoć i szybko wysycha, zapewnia izolację od chłodu i ma właściwości termiczne. Współpracuje też z innymi warstwami odzieży zapewniając wysoki komfort termiczny podczas intensywnego ruchu. Dzianina występuje w różnych grubościach i jej różne odmiany mogą różnić się składem by jak najlepiej wpasować się w konkretną aktywność.

Oprócz Polarlite do produkcji bluz wykorzystywane są też inne materiały:
Skoro wiesz już z czego szyje Salewa, czas na przedstawienie modeli bluz z jesienno-zimowej kolekcji 2023.
Kliknij i zobacz wszystkie –> bluzy Salewa męskie.
Salewa to marka zakorzeniona głęboko w górskiej tradycji outdoorowej. A także we włoskim designie. Jak pewnie się domyślasz z takiego połączenia musiała powstać niezwykła odzież outdoorowa. Nowoczesne, funkcjonalne materiały, które doskonale sprawdzają się na świeżym powietrzu, prosty krój i fasony, które są zwyczajnie ładne. Taka właśnie jest ciepła bluza damska i męska marki Salewa.
Na początek chcę Ci przedstawić bluzy trekkingowe. Znajdziesz je zarówno jako bluzę damską jak i bluzę męską. Wszystkie są zapinane na suwak i dają dużą swobodę ruchów. Wykonano je w większości z dzianiny Polarlite o różnej grubości i składzie, co przekłada się na ich właściwości.

Bluzy to elementy odzieży, które sprawdzą się nie tylko w przypadku miłośników wędrówek, ale także bardziej zaawansowanych górskich aktywności. Wygoda i ciepło podczas jazdy na nartach, wspinaczki czy trekkingu wysokogórskiego to powody, dla których warto mieć je w swojej garderobie. Zobacz najbardziej zaawansowane technologicznie bluzy damskie i męskie Salewa.

Kliknij w link i poznaj wszystkie –> bluzy Salewa damskie.
Gdy nadchodzą chłodne dni bluza damska lub męska jest też świetnym elementem codziennych stylizacji. Na co dzień i do lekkich aktywności marka Salewa przygotowała linię Alpine Life, w skład której wchodzą także wygodne, ciepłe bluzy damskie i męskie. Zobacz jak ubrać się w alpejskim stylu Salewy na co dzień.


Bluzy to wygodny i praktyczny element outdoorowego stroju na jesień, zimę, ale także inne pory roku. Znajdź swój idealny fason w kolekcji Salewa i ciesz się ochroną przed zimnem oraz wysokim komfortem termicznym, niezależnie od tego czy jesteś w podróży, na trekkingu, wspinasz się, jeździsz na nartach, a może po prostu idziesz do pracy.
Zaczyna się entuzjastycznie: spacer po lesie, trekking wiodący przez górski las iglasty, biwak. Wszystko krzyczy: tak, tak, tak. A potem wracasz i czujesz, że coś się lepi. Rękaw kurtki przykleja się do boku, przy wstawaniu z ławki słyszysz charakterystyczne „plask”, do plecaka lgnie igliwie i liście. I już wiesz: żywica. W tym momencie zwykle na usta same cisną się słowa powszechnie przyjęte za niecenzuralne (przynajmniej w moim przypadku). Bo wiem, że nadchodzi walka o usuwanie żywicy z materiałów. Jak usunąć żywicę? Jak zrobić to w sposób, który pozwoli pozbyć się pozostałości żywicy i nie zniszczy tkaniny? Przygotowałam dla Ciebie kilka podpowiedzi.
Zanim przejdę do tego jak zmyć żywicę i pozbyć się jej resztek z ubrań, trzeba wyjaśnić dlaczego warto poznać sprawdzone sposoby, a nie rzucać się na oślep z rozpuszczalnikiem, szczotką lub natychmiast wrzucać ubrania do pralki.
Żywica jest substancją, którą wytwarzają rośliny, szczególnie drzewa iglaste. Jej produkcja odbywa się pod korą, a sama wydzielina służy do zabezpieczenia „ran drzewa” czyli miejsc, gdzie kora została uszkodzona. Drzewa iglaste potrafią wydzielać żywicę długo po uszkodzeniu kory. Posiada przyjemny zapach, ale nie daj się zwieść. Cała reszta jest znacznie mniej przyjemna. W jaki sposób możesz się nią wybrudzić? W zasadzie w każdy – przez otarcie o drzewo, wsparcie się na nim, siedzenie na ściętych pniach drzew, dotknięcie ułożonego do transportu, ściętego drewna, a nawet wzięcie do rąk i wytarcie o ubranie świeżej szyszki. Możliwości jest mnóstwo.

Zapewne wiesz z własnego doświadczenia, że żywica jest lepka i brudzi wszystko, czego dotknie. Dlatego jej usuwanie jest tak trudne. Świeża, niezaschnięta żywica to prawdziwy dopust. Pierwsze gorączkowe myśli: co z tym zrobić? sprać żywicę? zeskrobać? wylać na nią rozpuszczalnik? Niestety substancja ta nie rozpuszcza się w wodzie, więc zanim wrzucisz wybrudzone ubrania do pralki, musisz pozbyć się żywicy. Inaczej nie za wiele z tego wyjdzie, a ubranie po wyjęciu z pralki będzie tak samo poplamione jak przed włożeniem.
Lubisz spędzać czas w lesie? Zobacz jak legalnie nocować w lesie. Przeczytaj artykuł –> „Zanocuj w lesie – zasady programu„.
Jeżeli już spotka Cię to „szczęście”, jakim jest plama z żywicy, nie panikuj. Nie oznacza to, że Twoje ubranie jest zniszczone i nic nie da się z nim zrobić. Trzeba tylko działać metodycznie i spokojnie i dać żywicy i sobie czas. Usunięcie żywicy, która jeszcze nie zastygła jest jednym z gorszych pomysłów jaki możesz zrealizować. Jest duże prawdopodobieństwo, że tylko zwiększysz zasięg plam i przeniesiesz je na ręce i inne części odzieży lub sprzętu.
Żywica przylepia się do włókien, ale na szczęście nie wnika głęboko w struktury materiału. Plamy z żywicy pozostają na powierzchni. Przede wszystkim daj im zaschnąć. A gdy to się stanie nie wyrywaj, nie ścieraj i nie wykruszaj jej na siłę. W przypadku delikatnych tkanin możesz uszkodzić włókna i doprowadzić do powstania dziur.

Kolejne „nie” dotyczy rozpuszczalników. Oczywiście, są one stworzone do rozpuszczania żywic, ale ich stosowanie w wielu przypadkach może się to skończyć odbarwieniem tkanin. Wiele włókien używanych w odzieży outdoorowej jest delikatnych i producenci nie zalecają używania do nich rozpuszczalników. Najlepiej najpierw sprawdź zalecenia dotyczące prania danej tkaniny i jeśli zawierają one zakaz używania rozpuszczalników oraz innych chemicznych substancji, zastosuj się do nich. Ślady żywicy możesz usunąć bez stosowania silnych środków chemicznych.
Plamy z żywicy, to codzienność bushcraftera. Kliknij i sprawdź artykuł –>”Czym jest bushcraft„.
Żywica zastyga dość długo. Jeśli chcesz przyspieszyć ten proces możesz zastosować zamrożenie żywicy. Włóż ubrania do zamrażarki i poczekaj aż plama stężeje. Możesz też wykorzystać kostki lodu w plastikowej torebce, którymi obłożysz plamę. Niskie temperatury powodują, że łatwiej usunąć żywicę z ubrania lub plecaka. Zamrożoną żywicę możesz podważyć plastikowym nożykiem lub paznokciem. Między włóknami mogą pozostać niewielkie resztki żywicy. Wtedy użyj taśmy klejącej lub rolki do ubrań, których stosowanie nie uszkodzi tkaniny, a usunie resztki. Na koniec oczywiście ubranie pierzemy. Przed włożeniem do pralki miejsce, gdzie znajdowała się plama można dodatkowo posmarować przy użyciu szarego mydła.
Kiedy wracasz do domu z biwaku czy wycieczki do lasu i widzisz plamy z żywicy, chcesz wziąć się od razu za czyszczenie. Do usuwania żywicy, która już zastygnie świetnie nadaje się żelazko. Działanie jest bardzo podobne jak w przypadku wosku. Plamę obłóż z dwóch stron ręcznikiem papierowym, papierem do pieczenia lub szmatką. Następnie nagrzej żelazko i dokładnie wyprasuj zaplamione miejsce. W ten sposób możesz łatwo usunąć żywicę, która wniknie w papier lub szmatkę. W kolejnym kroku wypierz ubranie w zalecany dla danego materiału sposób.

Podczas prasowania pamiętaj, że zarówno w przypadku włókien naturalnych, jak i syntetycznych nie możesz używać zbyt wysokich temperatur. Musisz ustawić odpowiednią dla danej tkaniny temperaturę, żeby nie wypalić dziury w odzieży. Pamiętaj też, żeby podczas prasowania zwracać uwagę czy papier nie ulega uszkodzeniu. Jeśli zastanawiasz się, czy możesz usunąć żywicę prasując bezpośrednio żelazkiem po plamie, odpowiedź brzmi jednoznacznie: nie. W ten sposób rozgrzejesz żywicę, która albo wniknie mocniej w materiał i utrwali plamę, albo przeniesie się na żelazko. O tym, że jej usuwanie z tego miejsca nie będzie łatwe, nie muszę Cię chyba przekonywać.
Wspomniałam już o tym, że aby usunąć żywicę z ubrania nie powinno się używać rozpuszczalników. Jest jednak jeden wyjątek. To naturalny rozpuszczalnik, czyli olejek herbaciany, który nie odbarwia tkanin. Można go kupić w drogeriach oraz aptekach. Aby usunąć żywicę z ubrania, rozprowadź olejek po plamie za pomocą wacika. Gdy żywica rozpuści się, ściągnij ją patyczkiem, a miejsce po plamie przetrzyj spirytusem. Teraz możesz sprać żywicę lub jej resztki w pralce lub ręcznie. Użyj proszku do prania lub w przypadku prania ręcznego płynu do mycia naczyń, który dobrze odtłuszcza. Pamiętaj jednak, by najpierw sprawdzić zalecenia dotyczące prania danej tkaniny.


Usunięcie żywicy jest też możliwe przy pomocy tłuszczu – np. oliwki dla dzieci lub oleju oraz spirytusu. Pocieraj plamę delikatnie tłuszczem, a następnie przemyj ją spirytusem. Nie używaj denaturatu lub zmywacza do paznokci, bo mogą one odbarwić lub zniszczyć delikatne materiały naturalne i syntetyczne, z których wykonywana jest odzież outdoorowa. Na koniec ubrania należy oczywiście wyprać w pralce lub ręcznie, zależnie od konkretnych zaleceń.
Po tym przeglądzie metod czyszczenia odzieży z żywicy nie będziesz już dostawać dreszczy na samą myśl o zabrudzeniach powstałych podczas wycieczki do lasu. Żeby usunąć żywicę, nie potrzebne są ani magiczne sztuczki, ani ostra chemia. Są domowe sposoby, którymi możesz usunąć plamy. Twój sprzęt i odzież po wizycie w lesie nie będzie nadawać się do wyrzucenia. Jeśli dobierzesz odpowiednią metodę, usunięcie zabrudzeń będzie sprawne, zaś czyszczenie odzieży nie spowoduje zniszczenia lub odbarwienia materiałów. Sprawdzone sposoby są najlepsze w takich sytuacjach. Teraz już wiesz, jak usunąć żywicę z ubrania, więc pora przestać się martwić i maksymalnie cieszyć się spacerami w lesie, bushcraftową przygodą czy wyjściem na grzyby.
Salewa to jedna z najbardziej znanych outdoorowych marek na świecie. Obuwie, odzież i sprzęt górski tworzony u podnóży Dolomitów to synonim solidności, niezawodności i funkcjonalności. Chcę Ci przedstawić nową odsłonę bestsellerowych butów trekkingowych Salewa czyli MTN Trainer MID 2. W stosunku do poprzedniej wersji zaszło w niej kilka zmian, które – co mogłoby wydawać się niewykonalne – sprawiły, że jest jeszcze lepszy.
Salewa to marka, która narodziła się nie we włoskich Dolomitach, ale w Monachium w połowie lat trzydziestych XX w. Początkowo działała głównie na rynku tekstylnym i skórzanym, a na pole outdooru weszła szerzej w 1955 r.

Wsparcie wyprawy w andyjskie pasmo Cordillera Blanca było pierwszym krokiem w outdoorowej działalności Salewa. Od 1955 r. na rynek wprowadzano kolejno plecaki, raki i odzież górską. Aż nadszedł 1990 r. i Salewa wraz ze swoim orłem z logo wylądowała nie w niemieckich Alpach, ale we włoskich Dolomitach. Jej siedzibą stało się Bolzano, a przenosiny do Włoch rozpoczęły nowy rozdział i przyspieszony rozwój asortymentu. W 2000 r. do sprzedaży trafiły pierwsze buty trekkingowe sygnowane przez Salewę. Możesz powiedzieć, że to całkiem niedawno. Ledwie dwadzieścia kilka lat. Ale ten, wydawałoby się krótki czas, pozwolił na stworzenie butów, które zyskały miano kultowych. Mowa tu oczywiście o Salewa MTN Trainer i ich wersji MID czyli butach o średniej wysokości.
Co wyróżnia ten model butów?
Poznaj zalety modelu MTN Trainer MID
Salewa MTN Trainer MID to buty, w których pokonasz zarówno szlaki o nawierzchni ziemnej, kamienistej, skalistej, jak i z powodzeniem będą Ci towarzyszyć na via ferratach.
Kliknij po –> buty trekkingowe Salewa damskie
Model MTN Trainer 2 MID jest ceniony, podobnie jak jego poprzednik za swoją wszechstronność. Buty, projektowane są w Dolomitach, gdzie znajdziesz zarówno szlaki pokryte gliną, porośnięte trawą, jak i kamieniste i skaliste ścieżki, przejścia przez języki lodowców oraz szlaki typu via ferrata. Czy but „do wszystkiego” może być aż tak dobry? Salewa pokazuje, że tak. To właśnie uniwersalność zyskała dla MTN Trainera tylu zwolenników.
W polskich warunkach buty te ubierzesz zarówno na beskidzkie i sudeckie szlaki, jak i w Tatry. Możesz się nawet pokusić o używanie ich zimą, gdy warunki nie są zbyt ciężkie. Buty trekkingowe Salewa są dostatecznie twarde, by używać ich z rakami koszykowymi, a membrana GORE-TEX® sprawia, że są odporne na działanie wilgoci i wody, a także śniegu.
Jeśli wybierasz się w góry poza granicami Polski, model MTN Trainer MID 2 sprawdzi się podczas większości letnich wypraw trekkingowych, które nie wymagają używania raków automatycznych lub półautomatycznych, a także na szlakach via ferrata.

Buty Salewa MTN Trainer MID 2 wyróżnia trwałość i solidność wykonania. Zastosowano w nich materiały najwyższej jakości oraz rozwiązania technologiczne, które sprawiają, że są funkcjonalne i wygodne.
Zobacz, jakie technologie znajdziesz w tych butach.
Buty MTN Trainer MID 2 mają cholewkę o średniej wysokości wykonaną z wysokiej jakości skóry zamszowej. Wyposażono ją w membranę GORE-TEX® Performance Comfort, o której wspomniałam wyżej. Język z materiału syntetycznego także został zabezpieczony przed przeciekaniem.
Buty mają system sznurowania Climbing Lacing, który pozwala na idealne dopasowanie cholewek do stóp. Rozpoczyna się on przy samych palcach i kończy na końcu cholewki. Jest to system sznurowania strefowego, dzięki któremu można regulować naprężenie sznurowadeł w dolnej i górnej części. Górną część cholewki z tyłu tworzy wspomniany przeze mnie kołnierz Flex Collar ułatwiający naturalne stawianie kroków. Zastosowano tu też system 3F, który stabilizuje stopę i kostkę. Dolna część cholewki została z kolei zabezpieczona rantem ochronnym z gumy, który wzmacnia tę narażoną na kontakt z kamieniami strefę oraz nadaje butom jeszcze wyższą wodoodporność.
Podeszwa butów wykonana jest z mieszanki gum Vibram® WTC 2, która zapewnia przyczepność na różnych rodzajach podłoża. Podeszwę wewnętrzną tworzy zaś pianka, która amortyzuje krok i tłumi drgania.

Kliknij i zobacz –> buty trekkingowe Salewa męskie.
Wydawałoby się, że bestsellerowy model MTN Trainer MID nie może być już lepszy. Jednak konstruktorzy Salewa dążą do doskonałości, a rozwój technologii w outdoorze cały czas prze do przodu. Stąd też w drugiej wersji kultowych butów znajdziesz pewne zmiany w stosunku do modelu bazowego.

Teraz znasz już wszystkie tajemnice nowego modelu MTN Trainer MID 2. I łatwo możesz wywnioskować dlaczego te buty to prawdziwy hit na outdoorowym rynku obuwniczym. Może już je nosisz? A może będzie to Twój kolejny wybór na różnorodne szlaki trekkingowe i ferrytowe gór Polski i całego świata.
„Was, Polaków, to tu chyba jest najwięcej. Dlaczego wy tak lubicie ten nasz Tubkal?”- przewodnik ewidentnie chciał jakoś zacząć rozmowę podczas podchodzenia do schroniska. Nie umiałam odpowiedzieć, bo nawet nie wiedziałam, że akurat Polacy znajdują się wśród narodowości najczęściej wchodzących na najwyższy szczyt Atlasu i Maroka. Ale jak się zastanowić: popularny kierunek wyjazdów, tanie loty, góra mająca dość powszechną opinię „łatwej”, możliwość zamknięcia wejścia i zejścia w półtora dnia, a te 4000 m n.p.m. jednak robią wrażenie. No to skoro jest nas tam tak dużo, to zapraszam na wędrówkę i po odpowiedź na pytanie: jak wejść na Tubkal?
Tubkal, Toubkal, Jabal Toubkal, Dżabal Tubkal nazwy te pojawiają się wymiennie w odniesieniu do najwyższego szczytu Maroka wznoszącego się na wysokość 4167 m n.p.m. Skalisty, pokryty kamieniami wierzchołek wraz z otaczającym go terenem objęty jest ochroną Parku Narodowego Tubkal. Na pierwszy rzut oka wygląda nieprzyjaźnie i groźnie. Krajobraz niemal księżycowy, bez zieleni i śladów życia przechodzi przez różne odcienie brązu. Na szczycie stoi charakterystyczny trójnóg – wieża triangulacyjna, pod którą każdy robi sobie zdjęcie po wejściu.

Samo wejście na Jabal Toubkal nie przedstawia większych problemów technicznych. Podejście do schroniska jest wręcz łagodne i komfortowe. Wyżej jest stromo, ale przynajmniej latem do zdobycia wierzchołka nie jest potrzebny żaden sprzęt poza kijami trekkingowymi, które bardzo się przydają, szczególnie na zejściu. Czy jest to więc „spacerek”? Nie do końca i o tym za chwilę.
Więcej pomysłów na wycieczki i wyprawy znajdziesz klikając –> w ten link.
Jak wspomniałam już na początku Tubkal uchodzi wśród turystów za górę „łatwą” i dlatego bywa czasem lekceważony. Nie da się jednak ukryć, że jest to góra wysoka, mająca ponad 4000 m n.p.m., a różnica wysokości z miasteczkiem Imlil, gdzie rozpoczyna się większość trekkingów to prawie 2500 m.
I to jest pierwsza i główna trudność przy wchodzeniu na szczyt. Biorąc pod uwagę, że wejście i zejście zajmuje standardowo maksymalnie 2 dni, a najczęściej półtora, to nie ma tu czasu na aklimatyzację. Pierwszy dzień to podejście z Imlil do schroniska, nocleg i już rano stoi się na szczycie. Szanse na oszukanie organizmu są w tym przypadku niewielkie, a objawy takie jak ból głowy, zmęczenie, czy brak sił odczuwa zdecydowana większość turystów i dobrze być przygotowanym na to, że mogą wystąpić. Na szczęście schodzenie ze szczytu jest bardzo szybkie, a tracenie wysokości powoduje sprawne ustępowanie objawów.

Druga sprawa to temperatury i ich różnica. Im wyżej tym zimniej. Tej prawidłowości także nie da się zaczarować. I gdy w oddalonym o zaledwie 65 km Marrakeszu może być w dzień po 30 stopni, to na szczycie można spodziewać się nawet przymrozków. Wchodząc na szczyt w drugiej połowie września wyjeżdżaliśmy z Marrakeszu przy prawie 40 stopniach, w Imlil temperatury oscylowały w granicach 23-25 stopni, zaś na szczycie mieliśmy około +5 stopni (co było i tak wysoką temperaturą bo zwykle o tej porze jest to 0 lub mniej). Tak duże różnice niosą ze sobą oczywiście konieczność zabrania ciepłych ubrań, czapek, rękawiczek, ale także potrafią dokuczyć z opóźnieniem. Cóż…. Katar i kaszel towarzyszył nam przez kolejny tydzień zwiedzania Maroka.

I w końcu trudności techniczne. Zaraz zaraz… przecież napisałam, że ich nie ma. Owszem, nie ma ich gdy nie ma śniegu. Ale gdy spadnie, co potrafi się zdarzyć już w połowie października (czasem nawet wcześniej) to już tak prosto nie jest. Podejście od schroniska jest naprawdę strome, a gdy pokryje go śnieg i lód, raki stają się tu wyposażeniem obowiązkowym. Szlak letni i zimowy różnią się od siebie przebiegiem, ale i tak, szczególnie na zejściu może być tu bardzo ślisko. Niektórzy decydują się na pokonanie części odcinków (nie do końca) kontrolowanym ślizgiem, ale osobiście nie polecam takiego sposobu „schodzenia” po stromym górskim zboczu.
W związku z klimatem panującym w Wysokim Atlasie w Maroku najlepszym czasem na wycieczki górskie jest późna wiosna i wczesna jesień. Jest to czas kiedy nie ma pokrywy śnieżnej, dzień trwa około 12 h, więc jest dostatecznie dużo czasu wejście i zejście, a temperatury nie są ekstremalne w żadną stronę. Oczywiście trzeba się spodziewać ich różnicy, przymrozku lub mrozu na szczycie i bardzo mocnego słońca, ale taka jest specyfika tego regionu. Wiele osób zdobywa szczyt także latem, ale wówczas jest zdecydowanie goręcej na niższych wysokościach. Z kolei od października do marca pogoda może być nieprzewidywalna, pada śnieg i pojawiają się nawet zadymki. Tubkal pokryty jest wówczas śniegiem, co utrudnia wędrówkę, a ze względu na zmienne warunki i opady prawdopodobieństwo wejścia na szczyt jest niższe.

Dla polskiego turysty dodatkowym wyznacznikiem czasu wejść na Tubkal są tanie loty do Maroka. Bezpośrednie loty z Polski zaczynają się jesienią, zwykle na początku października i odbywają się do późnej wiosny.
Najpopularniejsza trasa wejścia na Tubkal prowadzi od północy z miasteczka Imlil leżącego na wysokości około 1700 m n.p.m. Dzieli się ją na dwa etapy. Pierwszy to dojście łagodnie wznoszącą się doliną do schronisk na wysokości 3200 m n.p.m. Znajdują się tu dwa obiekty: schronisko „francuskie” prowadzone przez oddział CAF z Casablanki oraz marokańskie schronisko Les Mouflones. Zdecydowanie lepsze warunki oraz wyższe opinie ma schronisko francuskie. Nocleg ze śniadaniem i obiadokolacją kosztuje tu 29 EUR, a ze śniadaniem, obiadokolacją i lunchem 34 EUR. Obydwa schroniska łącznie mogą pomieścić około 100 osób, ale w sezonie, gdy na szczyt wchodzą treki zorganizowane należy zrobić wcześniej rezerwację. Schroniska zapewniają pościel, więc nie trzeba mieć ze sobą śpiwora.

Dojście do schronisk z Imlil wymaga pokonania 12 km i około 1500 m przewyższenia. Szczerze doradzam jednak wziąć w Imlil podwózkę i podjechać do końca asfaltu nad wioską Aroumd. Pozwala to zaoszczędzić około 250 m bardzo męczącego podejścia po skarpie nad Imlil, które w upale może naprawdę mocno dać się we znaki. Nad Aroumd szlak prowadzi nad doliną potoku i przez osadę Sidi Chamharouch pnie się w większości łagodnie w górę. To o czym trzeba pamiętać, to fakt, że teren jest odsłonięty i nie ma za bardzo możliwości schowania się w cieniu. Na dojście do schronisk trzeba przeznaczyć około 5 h. Zarówno w Sidi Chamharouch, jak i w kilku innych miejscach przy szlaku znajdują się przydrożne bary-sklepy, gdzie można kupić zimne napoje, a także coś zjeść.

Po nocy spędzonej w schronisku rankiem rusza się na szczyt. Godzina wyjścia uzależniona jest od pory roku. Zwykle wyrusza się około 2 h przed świtem, ale są też turyści, którzy decydują się na wschód słońca na Tubkalu. My startowaliśmy około 5 rano i na szczycie byliśmy po 8 (wschód słońca około 7:15).
Podejście ze schronisk na Tubkal trwa około 3-3,5 h. Pokonuje się 3,5 km i przewyższenie prawie 1000 m. Wysokość zdobywa się bardzo szybko. Najbardziej stromy jest pierwszy odcinek, gdy trzeba wejść na próg doliny. Tym, co w pewnym stopniu utrudnia wejście (a potem zejście) jest bardzo zróżnicowane podłoże. Na 3,5 km idzie się zarówno po piargu, żwirku, twardszą ścieżką, po osypujących się spod nóg większych kamieniach, na których łatwo się przejechać, jak i w niektórych miejscach po przyczepnej, ale jednak gładkiej skale. Czy da się wejść w niskich butach? Gdy nie ma śniegu, bez problemu, jeżeli tylko buty mają przyczepną podeszwę.

Po osiągnięciu szczytu czas na odpoczynek (o ile nie wieje zbyt mocno), zdjęcia i podziwianie widoków. To ile czasu tu spędzisz zależy od Ciebie. A potem w dół. Zejście trwa około 2 h. W schronisku czeka wczesny lunch (o ile go zamówisz w ramach noclegu) i po zabraniu reszty rzeczy można ruszać do Imlil. Droga powrotna zajmuje około 3 h.
Od 2018 r., gdy pod Tubkalem zostały zamordowane dwie turystyki z Niderlandów władze ograniczyły możliwość samodzielnego zdobywania szczytu. Na szlak można ruszać tylko z przewodnikiem. Przepis ten jest przestrzegany i przy wejściu na szlak nad Aroumd znajduje się check point, gdzie każda wychodząca w góry osoba jest sprawdzana. Kontrolowane jest też to, czy poruszamy się z przewodnikiem.
Zimą możliwe jest nie tylko tradycyjne wejście i zejście z Tubkala, ale także zjechanie z niego na nartach skiturowych. Śnieg zwykle występuje dopiero nad schroniskami, ale i tak dla wielu osób może być to wspaniała przygoda. Zjazd odbywa się inną drogą niż prowadzi standardowy szlak. Trzeba też pamiętać, że podejście będzie wymagało użycia raków lub harszli.
A czy da się wejść na Tubkal bez nocowania w schronisku? Wejścia jednym ciągiem z dołu zdecydowanie nie polecam ze względu na problemy z aklimatyzacją, ale można nocować we własnym namiocie, a nie w schronisku. Przy szlaku, około 8-9 km od Imlil, poniżej schroniska wyznaczone jest miejsce biwakowe, a drugie, większe znajduje się też przy schronisku. Nie wolno tu, o czym musisz pamiętać używać otwartego ognia więc pozostaje suchy prowiant.

Są też turyści (głównie zorganizowane treki), które łączą wejście na Tubkal z wędrówką wokół niego (Tubkal Circuit) lub z przejściem części tak zwanego Trawersu Atlasu. Jednak na takie wędrówki trzeba już przeznaczyć znacznie więcej czasu niż standardowe 2 dni.
Veni, vidi, vici, a potem opisałam, tak można podsumować ten tekst. Czy było trudno? Nie bardzo, choć w głowie bujało od wysokości. Było za to trochę nerwowo, bo wyjazd odbył się kilka tygodni po trzęsieniu ziemi, a dzień przed naszym przyjazdem władze zamknęły schronisko. Wypożyczenie namiotu i śpiworów okazało się jednak bardzo łatwe i tym sposobem w wersji mniej standardowej udało się. Tubkal okazał się stosunkowo łatwym i przyjemnym do zdobycia czterotysięcznikiem. I cieszę się, że zrobiłam to we wrześniu, bez śniegu. Na pewno było łatwiej.

Posiłek i gotowanie w plenerze to przyjemność, ale i wyzwanie. I oczywiście konieczność podjęcia decyzji, jaki palnik lub kuchenkę turystyczną wybrać. Tu z pomocą przychodzi marka Fire Maple, która specjalizuje się w produkcji sprzętu potrzebnego do przygotowywania posiłków w terenie. Zapraszam Cię do przejrzenia nowości tej cenionej przez turystów marki. Mam nadzieję, że znajdziesz tu swój idealny model kuchenki lub palnika.
Chodząc po górach, podróżując, biwakując w lesie, czy uprawiając najprzeróżniejsze dziedziny outdooru wiesz na pewno doskonale jak ważny jest sprawdzony towarzysz. Taki, na którym zawsze można polegać, który – gdy trzeba – pomoże, a przede wszystkim będzie dzielił Twoją pasję i entuzjazm do przeżywania kolejnych przygód.
W kontekście sprzętu, którego będziesz potrzebować do przygotowywania posiłków, takim towarzyszem jest marka Fire Maple. Pochodzący z Azji producent od wielu lat wyrabia sobie solidną pozycję na rynku sprzętu biwakowego i turystycznego związanego z przygotowywaniem posiłków oraz jedzeniem w terenie. Jego produkty odznaczają się wysoką jakością wykonania, funkcjonalnymi rozwiązaniami, prostotą i łatwością obsługi oraz solidnością. To kuchenki, palniki, garnki i naczynia, które zagoszczą w Twoim plecaku na długo i nie będą wymagały wymian, ciągłych napraw czy skomplikowanej konserwacji.
Poznaj z bliska produkty marki –> Fire-Maple.

Fire Maple funkcjonuje już na rynku na tyle długo, że zdążyła się dorobić prawdziwych bestsellerów, które uzupełniają wyposażenie biwakowe, czy kempingowe rzeszy turystów, podróżników i bushcraftowców. Na pewno znasz przynajmniej kilka z nich. To przede wszystkim seria systemów do gotowania Star X (z kolejnymi numerami). Palniki gazowe i pasujące do nich garnki z radiatorem znacząco ułatwiają i przyspieszają przygotowywanie posiłków w różnorodnych warunkach pogodowych. Ich zaletą jest szybkość gotowania, kompaktowość systemu po spakowaniu oraz odporność na wiatr. Rozwinięciem tego modelu jest system Polaris z zaworem regulującym ciśnienie gazu. To rozwiązanie sprawdza się świetnie w niskich temperaturach, gdzie znacząco poprawia efektywność gotowania.
W ofercie Fire Maple znajdują się zarówno lekkie, proste palniki gazowe takie jak Buzz, czy palnik Polaris z regulacją ciśnienia, jak systemy do gotowania, kuchenki kempingowe na butle butanowe, kuchenki na paliwo stałe, jak i zaawansowane palniki z radiatorem lub na paliwo płynne. Dziś chcę zwrócić Twoją uwagę na trzy nowości. To trzy zupełnie różne kuchenki, które sprawdzą się w odmiennych sytuacjach. Chcę Ci przedstawić system Mars Radiant Stove System, kuchenkę wielopaliwową Lava Multi-Fuel Backpacking Stove oraz niezwykle silny palnik Saturn Gas Stove with Preheat Tube.
Zobacz wszystkie –> kuchenki Fire-Maple.
Jeżeli kiedykolwiek zdarzyło Ci się przygotowywać posiłki w terenie, na pewno wiesz, jak wielkim przeciwnikiem w takim działaniu jest wiatr. Gotowanie jest wówczas znacznie wolniejsze, zajmuje więcej czasu, a efektywność palnika czy kuchenki spada. Można oczywiście stosować osłony, ale to rozwiązanie, które nie zawsze się sprawdza.
I tu właśnie pojawia się rozwiązanie, czyli nowość od Fire-Maple. To system do gotowania Mars Radiant Stove System składający się z palnika radiacyjnego, garnka z radiatorem, podstawki do stawiania innych garnków oraz miseczki. To wszechstronne i niezwykle funkcjonalne rozwiązanie, dzięki któremu żadna pogoda nie będzie straszna w gotowaniu pod chmurką (albo całkiem solidną chmurą przeganianą wiatrem). Dedykowane jest wszystkim, którym nie straszne są wymagające warunki górskie, w tym alpinistom. Na początek trochę suchych faktów:
Statystyka statystyką, ale przejdźmy do bardziej szczegółowych informacji. Co sprawia, że ten właśnie zestaw ma szansę stać się kolejnym bestsellerem w kolekcji FireMaple? To cechy takie jak:
Palniki i kuchenki gazowe to dziś niewątpliwie najbardziej rozpowszechnione rozwiązania stosowane przez miłośników outdooru. Ale nie zawsze i nie w każdym miejscu na świecie można dostać turystyczne kartusze z gazem, a do tego jeszcze z odpowiednim systemem (zawór z gwintem vs. przebijany). Dlatego, jeśli Twoim żywiołem są przygody w najdalszych zakątkach świata, poznaj bliżej kuchenkę wielopaliwową Lava Multi-Fuel Backpacking Stove. Jak sama nazwa wskazuje stworzono ją głównie z myślą o podróżnikach.


Palnik zasilisz zarówno mieszanką gazu propan-butan ze standardowego kartusza z gwintem, jak i benzyną czy naftą. Do przechowywania paliw płynnych służy butelka o pojemności 0,5 l wyposażona w pompkę do tworzenia ciśnienia. W pakiecie otrzymujesz także zestaw naprawczy oraz nóżki umożliwiające postawienie kartusza z gazem do góry nogami i przyspieszenie przepływu gazu.
Jak przedstawiają się parametry palnika?
Palnik jak widzisz ma bardzo dużą moc, co sprawia, że wodę zagotujesz na nim w nieco ponad 3 min. Ale jednocześnie dzięki regulacji płomienia możesz gotować potrawy na wolnym ogniu, co ułatwia przygotowywanie bardziej skomplikowanych posiłków.
Czas na trzecią nowość od Fire Maple. To kuchenka, którą docenią szczególnie miłośnicy kempingów. Bardzo silny, niezwykle wydajny palnik gazowy Saturn sprawdzi się zarówno do podgrzania wody, jak i przygotowywania bardziej skomplikowanych potraw. Postawisz na nim nawet duże, ciężkie garnki i patelnie o średnicy 25-30 cm.

Poznaj najważniejsze zalety tego modelu kuchenki Fire-Maple:
Palnik pakowany jest w usztywniony, zasuwany na zamek pokrowiec, dzięki czemu można go łatwo przewozić.

Kuchenki i palniki Fire Maple to sprzęt, który na dobre zagościł w plecakach podróżników, miłośników trekkingów, bushcraftowców i innych amatorów outdooru. Może także Ty znajdziesz w ofercie marki najlepszy dla siebie sprzęt, który sprawi, że gotowanie w plenerze będzie wygodne, sprawne i praktyczne.
El Capitan, Half Dome – już te pierwsze z brzegu nazwy wywołują dreszcz podniecenia u każdego wspinacza. Potężne ściany skalne wznoszące się pionowo nad Doliną Yosemite to marzenie wielu osób. Yosemite National Park należy niewątpliwie do najbardziej znanych parków narodowych w Stanach Zjednoczonych. To mekka wspinaczy, kolebka amerykańskiego wspinania, ale także region o niewiarygodnej urodzie. Zapraszam Cię na wycieczkę za ocean. Poznaj Park Narodowy Yosemite i sprawdź jak możesz go zwiedzać.
Zanim przeniesiemy się w góry Sierra Nevada przedstawię Ci kilka najważniejszych faktów dotyczących Yosemite. Założony w 1890 r. Yosemite National Park ma powierzchnie przeszło 3000 km2. Znajduje się w środkowej Kalifornii w Stanach Zjednoczonych, w paśmie gór Sierra Nevada, na wysokości od około 650 do prawie 4000 m n.p.m. Najwyższym szczytem parku jest Mount Lyell o wysokości 3997 m n.p.m. Ze względu na swoje walory wpisany jest na listę światowego dziedzictwa UNESCO.
Określenie dolina Yosemite, od której park wziął swoją nazwę wywodzi się z języka Indian Miwok (tak, tak, tych samych, którzy dali imię jednemu z plecaków marki Gregory), którzy nazywali tak mieszkańców doliny. Wyrażenie to oznacza „ci, którzy zabijają” i związane jest z bitnością oraz okrucieństwem, z którego słynęli. Dziś Yosemite kojarzy się zdecydowanie bardziej pozytywnie, z pięknymi krajobrazami, szlakami pieszymi oraz jednymi z najbardziej majestatycznych miejsc do wspinaczki wielkościanowej.

Tak jak wspomniałam, park ma powierzchnię ponad 3000 km2, ale główny ruch turystyczny skupia się w Dolinie Yosemite mającej zaledwie 18 km2. Rocznie odwiedza go ponad 3 miliony turystów i w szczycie sezonu turystycznego przypadającego na lato należy się liczyć z tłokiem, kolejkami i korkami w najpopularniejszych miejscach. Na szczęście obszar jest na tyle duży, że jeśli szukasz bardziej ustronnych miejsc, na pewno je znajdziesz.
Parki narodowe USA to niekończące się źródło wspaniałych widoków. Yosemite to zaledwie jeden z nich, ale można go uznać, za jeden z najbardziej reprezentatywnych. Znajdziesz tu wszystko, czego może szukać miłośnik gór i pięknych widoków. Zapierające dech w piersiach krajobrazy, szlaki o różnym stopniu trudności, punkty widokowe, z powalającymi panoramami, ogromne, pionowe skalne ściany i opadające z wysokości wodospady. Już choćby połowa z tego mogłaby wystarczyć by obdzielić co najmniej kilka atrakcyjnych turystycznie miejsc. Oprócz atrakcji krajobrazowych, Yosemite to także miejsce, gdzie rosną jedne z największych na świecie sekwoi. Najsłynniejsze z tutejszych drzew, Grizzly Giant, którego wiek określany jest na 2700 lat rośnie w południowej części parku, na terenie Mariposa Grove. Ma 65 m wysokości, a jego średnica to 9 metrów.
Jeśli Yosemite to za daleko, poznaj bliższe parki z artykułu –> „Parki Narodowe w Polsce„.
Choć Park Narodowy Yosemite obejmuje przeszło 3000 km2 gór Sierra Nevada, to jego największe atrakcje skupiają się na stosunkowo małym obszarze wokół niewielkiego miasteczka Yosemite Village na brzegu rzeki Merced. Znajduje się tu Yosemite Valley Visitor Center oraz duży parking. Stąd też odjeżdża bezpłatny autobus, którym można poruszać się po terenie parku i dostać do początków szlaków w okolicy. Ale o tym przeczytasz dalej.
Dolina Yosemite to tak atrakcyjne miejsce, że tylko w niej można spędzić kilka dni. Postaram się w kilku punktach opisać miejsca, których absolutnie nie można pominąć.



Piękne widoki to na pewno jeden z głównych atutów parku Yosemite. Jednak dla wspinaczy to przede wszystkim jeden z najlepszych rejonów wspinaczkowych na świecie. Mekka wspinaczki sportowej i raj dla miłośników wielkich ścian. Na terenie Parku Narodowego Yosemite wspinaczka jest dozwolona i w większości przypadków nie trzeba na nią specjalnych pozwoleń. Jednak od 2021 r. władze parku zdecydowały się na wprowadzenie darmowych permitów na wspinanie wymagające noclegu w ścianie. Jest to związane z chęcią ewidencjonowania i ewentualnego pociągania do odpowiedzialności osób, które śmiecą i zachowują się w nieodpowiedni sposób. Choć szacuje się, że takich „wspinaczy” jest zaledwie kilka procent, to czynione przez nich szkody mogą zaważyć na bezpieczeństwie innych.
Yosemite kojarzone jest przede wszystkim z wielkimi ścianami El Capitan i Half Dome. Ale jest tu także mnóstwo innych krótszych i dłuższych dróg wspinaczkowych, gdzie można rozpocząć przygodę z granitowymi skałami gór Sierra Nevada.
Historię wspinania w Yosemite pokazuje dokument Valley Uprising:
Wspinanie w parku Yosemite jest bardzo techniczne i wymaga umiejętności klinowania – od dłoni po całe ciało. Skały są pełne rys, mocno urzeźbione i mają swój niepowtarzalny charakter. Wielu wspinaczy nawet bardzo doświadczonych miewa początkowo problemy z przystosowaniem się do takiego sposobu pokonywania dróg. Większość, szczególnie tych popularnych dróg wspinaczkowych ma stałe stanowiska asekuracyjne. Wspinaczka wymaga osadzania własnych punktów asekuracyjnych. Wśród wspinaczy w Yosemite dominują style klasyczny (Free climbing), hakówka (Aid climbing) oraz ich połączenie nazywane French free.
Yosemite znane jest jednak przede wszystkim ze wspinania wielkościanowego (Bigwall). Wspinacze decydujący się na takie wyzwanie spędzają w ścianach po kilka dni, śpiąc na specjalnych platformach i transportując w górę całe jedzenie oraz sprzęt.
Zwiedzanie Parku Yosemite to zwykle jeden z punktów obowiązkowych dla miłośników przyrody odwiedzających zachodnie wybrzeże Stanów Zjednoczonych. Do parku można dojechać i poruszać się po nim samochodem. Jest to zdecydowanie najszybszy sposób dostania się na miejsce. Jednak po dojeździe do Yosemite Village auto warto zostawić na parkingu i po terenie doliny poruszać się bezpłatnym autobusem. Samochodem można też wjechać (o ile nie chce się iść szlakiem z doliny) na Glacier Point. Latem jeżdżenie samochodem po terenie doliny Yosemite wymaga uzbrojenia się w cierpliwość. Drogi są zakorkowane, a parkingi pełne. Dlatego autobus jest lepszym rozwiązaniem.

Kiedy najlepiej przyjechać do doliny Yosemite? Jest ona piękna o każdej porze roku, ale dużo zależy od tego na co się nastawiasz. Jeśli celem jest wspinaczka to najlepszym czasem jest późna wiosna i wczesna jesień. Latem temperatury są zbyt wysokie. Jeśli wolisz podziwiać piękne widoki… to zdecyduj samodzielnie. Lato w parku Yosemite to największe tłumy i najwyższe temperatury. Jesień wygląda zjawiskowo w płomiennych kolorach liści odcinających się od jasnych skał. Jednak ani latem, ani jesienią nie zobaczysz raczej imponujących wodospadów bo wody jest wówczas jak na lekarstwo. Zimą nie wjedziesz na Glacier Point, ale park w śniegu prezentuje się wspaniale. Zostaje wiosna. I według wielu to właśnie wtedy najlepiej odwiedzić Park Narodowy Yosemite. Zieleń, obfitość wody w rzece Merced i w wodospadach oraz mniejsze tłumy niż latem to atuty tej pory roku.
Podczas zwiedzania parku można zanocować na jego terenie. Działa tu kilkanaście kempingów i pól namiotowych. Nocleg na części z nich wymaga uprzedniej rezerwacji internetowej. Dla wspinaczy najbardziej kultowym jest Camp 4, który mimo prymitywnych warunków przeżywa oblężenie. Obowiązuje tu zasada „kto pierwszy ten lepszy” – „first come, first serve”. W parku znajdują się też hotele, ale ich ceny należą do bardzo wysokiej półki.

Góry, liczne wodospady, skały, sekwoje. Park Yosemite to możliwość kontaktu z dziką naturą i wspaniałymi widokami. A dla wspinaczy to prawdziwy raj, który dla wielu pozostaje w sferze marzeń. Teren parku jest niezwykle różnorodny, pełen cudów przyrody i natury. Jest tu miejsce zarówno dla wspinaczy szukających wyzwań, jak i dla miłośników trekkingów czy turystów szukających łatwo dostępnych, zapierających dech widoków.
Zima za pasem, a to znak, że czas na przegląd szafy i sprawdzenie, jakich elementów zimowego wyposażenia w niej brakuje. Czapki, rękawiczki, stuptuty, raczki, kije trekkingowe z zimowymi talerzykami – zrób listę tego, co może przydać się w górach przy śnieżnej i mroźnej pogodzie. Przecież śnieg może pojawić się już za kilka dni! Dobrze znana turystom marka Naturehike ma w swojej ofercie zimowe „przydasie” dla miłośników górskich wędrówek.
Pochodząca z Azji marka Naturehike zadomowiła się na dobre wśród miłośników outdooru. Początkowo traktowana przez wielu z lekką nieufnością okazała się być solidnym i pewnym towarzyszem górskich wędrówek, biwaków, czy wyjazdów na kemping. W jej portfolio są prawdziwe turystyczne hity polskiego rynku, jak na przykład słynna seria namiotów Cloud-Up łączących niską wagę z wytrzymałością i funkcjonalnością.
Naturehike produkuje plecaki, śpiwory syntetyczne i puchowe, namioty, maty i materace turystyczne, sprzęt kempingowy, drobne akcesoria turystyczne, jak termosy czy butelki na wodę, a także skarpety, rękawiczki, czapki, chusty wielofunkcyjne, peleryny, kalosze i inne akcesoria odzieżowe, które mogą przydać się na szlaku lub biwaku.
Tym, za co cenią markę turyści jest połączenie wysokiej jakości, funkcjonalności i prostoty sprzętu z jego rozsądną ceną. Nie musisz się obawiać, że zakupy z Naturehike zdrenują Twoją kieszeń. Wprost przeciwnie porównanie z cenami porównywalnego sprzętu może być miłym zaskoczeniem.
Zobacz artykuł –> „Naturehike – co to za marka„
Podczas wędrówki górskimi szlakami przydaje się wsparcie, jakie mogą zapewnić kije trekkingowe. Szczególnie duże znaczenie ma ono zimą, kiedy nawierzchnia potrafi być śliska, a utrzymanie równowagi bywa problematyczne. Na pewno wiesz, że czasem przy zimowych wędrówkach kije potrafią uratować przed upadkiem, a nie tylko być odciążeniem dla stawów.
W ofercie Naturehike znajdują się kije trekkingowe wykonane ze stopu aluminium oraz z włókien węglowych. Najbardziej uniwersalnym modelem są trzysegmentowe kije Alu 7075 NH17D017-D. Są solidne, wytrzymałe, a po złożeniu mają nieco ponad 60 cm, więc łatwo przytroczyć je do plecaka. Dzięki zewnętrznym blokadom zaciskowym można je łatwo regulować w zakresie 62-135 cm. Takie blokady świetnie sprawdzają się zimą ponieważ są odporne na działanie wody i mrozu oraz można je obsługiwać nawet w rękawiczkach. Kije Alu mają przedłużoną rękojeść z pianki EVA, więc można je łatwo chwycić także niżej np. podczas podchodzenia. Ta sama konstrukcja zastosowana została w lżejszych, ważących 185 g (jeden kij) kijach Carbon Fiber NH17D006-D wykonanych z włókna węglowego.

Naturehike ma też w swojej ofercie lekkie kije Carbon Esker, które składają się do długości około 35 cm. Jest to możliwe, dzięki zastosowaniu konstrukcji z linką w środku i tylko jednej blokady zewnętrznej. Kije reguluje się na połączeniu pierwszego i drugiego segmentu, a całość składa się nie „jeden segment w drugi”, ale w kształt litery „Z”.
Do każdego rodzaju kijów Naturehike możesz dokupić dostępne oddzielnie talerzyki zimowe o większej średnicy.
Zima kojarzy się z jazdą na łyżwach, ale jeśli lubisz tego typu aktywność, lepiej wybierz się na lodowisko. Na szlaku warto za to zadbać o odpowiednią przyczepność. Na szlaki w Beskidach, tatrzańskich dolinach, czy w Sudetach idealnie sprawdzą się do tego celu raczki.
W ofercie Naturehike znajdziesz dwa rodzaje raczków z 19 zębami 19 Teeth NH19HJ001 oraz z 25 zębami- 25 Teeth NH20HJ017. Mają bardzo podobną konstrukcję. Założysz je na dowolne buty turystyczne i trekkingowe za pomocą gumowej obręczy. Mieszanka tworzyw sztucznych jest odporna na niskie temperatury, nie kruszy się i nie tężeje. Podeszwa otrzyma lepszą przyczepność dzięki połączonym łańcuszkami zębom rozmieszczonym na pięcie i rejonie podbicia. Dodatkowo w raczkach z 25 zębami 6 zębów znajdują się na środku podeszwy. Zarówno zęby, jak i łańcuszki wykonane są ze stali nierdzewnej. Raczki dostępne są w kilku rozmiarach od rozmiaru 35 do 49 więc możesz je dobrać do wielkości stopy.
Zimowe wycieczki w góry oznaczają zwykle kontakt ze śniegiem. I bardzo dobrze! W końcu od tego jest zima by było zimno, a warstwa białego puchu tworzyła wspaniałe widoki. Śnieg w górach jest fajny. Ale zdecydowanie mniej fajny jest, gdy dostaje się do butów. Górą. Na pewno tego doświadczyłeś i nie chcesz powtarzać. Sprawdź więc czy w szafie nie brakuje stuptutów.
Projektanci Naturehike przygotowali dwa rodzaje stuptutów, które sprawdzą się na zimowych szlakach. Pierwsze z nich to stuptuty Trekking Gaiter HJ-X04 NH20HJ014. To najbardziej wszechstronny model, który będzie Ci służył także w innych porach roku podczas deszczu i błota. Wykonane są z mieszanki Nylonu i Cordury, dzięki czemu są bardzo wytrzymałe i odporne na uszkodzenia. Ochraniacze odznaczają się imponującą wodoodpornością 19000 mm oraz wysoką oddychalnością, dzięki czemu nogi nie pocą się podczas wędrówki. Oprócz wytrzymałości stuptuty Naturehike są także bardzo funkcjonalne. Zapinane są z przodu na wygodny rzep, co eliminuje od razu problemy z zacinającym się od śniegu zamkiem. W górnej części znajduje się pasek z rzepem do regulacji szerokości. Stuptuty zamocujesz do butów metalowym haczykiem oraz regulowanym paskiem poprowadzonym pod podeszwą. Model Trekking Gaiter dostępny jest w wersji męskiej i damskiej.

Drugi rodzaj stuptutów Naturehike to zdecydowanie mocniejszy kaliber. Jeden z nielicznych na rynku modeli ocieplanych zaprojektowano specjalnie na zimowe warunki. Stuptuty Trekking Gaiter Warm NH20HJ011 wyposażony jest w membranę i ocieplenie, dzięki czemu nie tylko chroni przed wilgocią, wodą i śniegiem, ale także poprawia komfort termiczny w czasie wędrówek w niskich temperaturach. Konstrukcyjnie model ten jest bardzo zbliżony do opisanych wyżej stuptutów Trekking Gaiter. Ma on zapinanie z przodu, taśmę do regulacji szerokości oraz łatwe mocowanie pod podeszwą i na sznurowadłach.
Test stuptutów tej marki znajdziesz w tekście –> „Stuptuty Naturehike Trekking Gaiter – test ultralekkiego modelu„
Chyba nie muszę Cię przekonywać, że zimą na szlaku rękawice to absolutna podstawa. Palce wychładzają się bardzo szybko i łatwo można nabawić się odmrożeń. Dlatego chcę Ci przedstawić kilka modeli rękawic Naturehike. Uszeregowałam je od najlżejszych do najcieplejszych żebyś sam zorientował się jakich najbardziej potrzebujesz.

Zobacz jak rękawiczki te sprawdzają się w terenie, kliknij do artykułu –> „Test rękawic Naturehike Softshell GL05„
Na złość mamie odmrożę sobie uszy! Może lepiej nie próbuj. Przyjemne to nie jest. A problemy po odmrożeniu uszu mogą pojawiać się jeszcze przez długie miesiące. Sięgnij więc po jedną z czapek z kolekcji Naturehike.

Jeśli jesienno- zimowe porządki w szafie są jeszcze przed Tobą, to zrób je jak najszybciej. „Winter is coming”. Przygotuj się na jej nadejście z zimową kolekcją Naturehike.
Mówisz kije trekkingowe – myślisz Black Diamond? Być może też tak masz. Po pierwszej krótkotrwałej „przygodzie” z inną marką pozostaję im wierna od ponad 10 lat. Co o tym decyduje? Niezawodność, solidność, rewelacyjne zewnętrzne blokady zaciskowe, a przy tym niska waga. Zapraszam Cię dziś na przegląd kolekcji kijów trekkingowych Black Diamond, jednego z liderów w tym segmencie rynku outdoorowego. Przybliżę w nim nie tylko budowę poszczególnych modeli, ale też postaram się pomóc w dopasowaniu optymalnego do Twoich potrzeb rozwiązania.
Kiedyś kije traktowane były trochę jako fanaberia. Sama broniłam się przed nimi przez dobrych kilka lat. W końcu jednak kolana w dość bolesny sposób powiedziały: hola, stop, my się tak nie bawimy i ciężkiego plecaka same nosić nie będziemy. Cóż było robić. 13 lat temu zaczęłam używać „podpórek” i w sumie teraz żałuję, że tak późno. W końcu lepiej zapobiegać niż leczyć.

Przez ostatnią dekadę podejście do kijów zmieniło się diametralnie. Dziś jest to niemal standardowy element wyposażenia osób wybierających się na górskie szlaki. Używają ich zarówno miłośnicy trekkingów, turystyki wysokogórskiej, ale też biegacze górscy. Jeśli więc zastanawiasz się czy potrzebujesz kijów, mogę w ciemno odpowiedzieć, że tak. Ich głównym zadaniem jest odciążenie stawów kolanowych i skokowych podczas wędrówki czy biegu. Dzięki temu są one mniej narażone na kontuzję, ale też na długotrwałe obciążenia powodujące różnorodne dolegliwości. Kije na szlaku to mniejsze zmęczenie nóg, szczególnie na długich zejściach i nie da się ukryć, że także większe bezpieczeństwo.
Zobacz wszystkie –> kijki trekkingowe.
Mam nadzieję, że przekonałam. Więc teraz czas na drugi element. Dlaczego kije Black Diamond?
Black Diamond to marka, która zapewne obiła Ci się o uszy jeśli lubisz górskie wędrówki lub wspinaczkę. W jej ofercie znajduje się szpej wspinaczkowy, sprzęt narciarski, kije trekkingowe, czołówki dopasowane do różnorodnych aktywności, rękawice, plecaki, obuwie wspinaczkowe i podejściowe, a także odzież wspinaczkowa i trekkingowa.
Siedzibą Black Diamond jest Salt Lake City leżące u podnóży Gór Wasatch będących częścią Gór Skalistych. Firma istnieje od 1957 r., gdy Yvon Chouinard rozpoczął produkcję własnoręcznie kutych haków wspinaczkowych. Do 1989 r. działała po nazwą Chouinard Equipment. Cały czas sukcesywnie rozszerzała i rozszerza swoją ofertę stawiając przy tym na innowacyjność. To właśnie dzięki Black Diamond spopularyzowane zostały zewnętrzne blokady zaciskowe w kijach trekkingowych. W dziedzinie wspinaczki konstruktorzy marki stworzyli m.in. rewolucyjne firendy Camalot.
Kije trekkingowe są jednym ze sztandarowych produktów Black Diamond. Ich niezawodność i solidność sprawiają, że używane są przez miłośników turystyki i trekkingów na całym świecie. Oferta kijów jest wciąż poszerzana, a konstruktorzy pracują nad coraz bardziej funkcjonalnymi rozwiązaniami, które są optymalnie dopasowane do różnych rodzajów aktywności.
Seria kijów Black Diamond Trail to niezwykle wszechstronne modele, które znajdują się od lat w gronie bestsellerów marki. Wykonane z lekkiego, wytrzymałego aluminium przeznaczone są do całorocznego użytku na zróżnicowanych szlakach. To kije wybierane przez miłośników trekkingów z lżejszymi i ciężkimi plecakami, bardzo stabilne i niezwykle funkcjonalne. Wyposażone są w dwie niezawodne zewnętrzne blokady FlickLock opatentowane przez Black Diamond. Dzięki temu regulacja długości jest szybka, bezproblemowa i możliwa także w rękawiczkach. Blokady zewnętrzne są bardziej odporne na działanie wilgoci i mrozu, co wpływa na niezawodność tego modelu.

W serii Trail znajdziesz następujące modele:

Kliknij i zobacz również –> test kijów Trail!
Distance to seria kijów Black Diamond stworzona z myślą o biegach górskich, szybkich, intensywnych hikingach, jak również dla miłośników trekkingów, którzy cenią sobie minimalizm i możliwość spakowania kijów do jak najmniejszych rozmiarów. W większości kije z tej serii można złożyć w kształt litery Z, przez co mierzą po spakowaniu nie więcej niż 45 cm. Zastosowano w nich blokady zewnętrzne FlickLock® lub FlickLock Pro. Znajdziesz tu zarówno kije z włókna węglowego odznaczające się nadzwyczajną lekkością, jak i nieco cięższe kije aluminiowe.


Seria Alpine to zaawansowane kije do całorocznego użytku trekkingowego w górach typu alpejskiego i do turystyki wysokogórskiej. Wykonane są z lekkiego i wytrzymałego włókna węglowego i wyposażone w blokady FlickLock Pro z utwardzonego aluminium. Blokady te działają niezawodnie w niskich temperaturach i nie zacinają się na mrozie i jednocześnie zapewniają maksymalną stabilność. Kije mają przedłużone rękojeści z pianki EVA, z uchwytami z naturalnego korka oraz miękkie, poszerzone pasy nadgarstkowe. Ich groty można wymieniać z wykonanych z węglika na gumowe. Kije dostępne są w wersji podstawowej Alpine Carbon Cork Trekking oraz poszerzonej Alpine Carbon Cork Whippet Ready Trekking. Druga z nich ma specjalną konstrukcję głowicy umożliwiającą montaż ostrzy, które przekształcają kije w czekan.

Pursuit to seria nowej generacji kijów Black Diamond. Przeznaczona jest do trekkingów o każdej porze roku i bazuje na sprawdzonych rozwiązaniach serii Trail. Została jednak wzbogacona o nowoczesne rozwiązania, w tym blokady FlickLock +, które umożliwiają jeszcze szybsze i precyzyjne ustawianie długości kijów. Kije aluminiowe mają lekko przedłużone uchwyty wykonane w części z naturalnego korka, w części zaś z pianki wykorzystującej morskie algi. Nowością jest opracowanie dwóch wielkości rękojeści dostosowanych do mniejszych i większych dłoni. W poszerzonych miękkich taśmach nadgarstkowych zastosowano włókna z recyklingu.

Jakie modele znajdziesz w tej serii:

Kije trekkingowe Black Diamond to klasa sama w sobie. Dzięki swojej konstrukcji zapewnią Ci stabilność i pewne wsparcie na szlaku. Dobierz model odpowiednie do swojej aktywności i ruszaj w góry o każdej porze roku.
Podczas trekkingu nie myślisz na pewno o tym, co dzieje się z butami. Mają nie przemakać i pomagać w stabilnym poruszaniu się w każdym terenie. Deszcz, śnieg, błoto, a może kurz – buty są od tego, by pokonać te przeciwności. Dopiero po powrocie z wyjazdu przyglądasz się im i już wiesz, że trzeba czyścić. Jaki środek wybrać do czyszczenia? Jak odnowić oryginalne właściwości wodoodporne butów? Chcę Ci dziś pokazać specjalistę od pielęgnacji obuwia czyli markę Nikwax i jej specyfiki do czyszczenia i impregnacji butów.
Nikwax jest brytyjską marką, która działa na rynku outdoorowym od 1977 r. Zajmuje się produkcją preparatów do czyszczenia, pielęgnacji i impregnacji odzieży, sprzętu i obuwia outdoorowego. Przez prawie pół wieku wyrobiła sobie opinię specjalisty w swojej dziedzinie, a innowacyjne rozwiązania, które stosuje wyznaczają trendy w zakresie pielęgnacji odzieży i sprzętu turystycznego. Preparaty Nikwax używane są przez najbardziej wymagających użytkowników i są często synonimem solidności i niezawodności.

Firma jest zaangażowana w działania mające na celu ochronę środowiska naturalnego. Stosuje nowoczesne rozwiązania, które nie tylko chronią materiały i przyczyniają się do wydłużenia ich trwałości, ale także odznaczają się zrównoważonym oddziaływaniem na przyrodę.
W ofercie marki Nikwax są środki do czyszczenia tkanin, membran, skór wszelkiego rodzaju, odżywki i preparaty pielęgnujące, a także impregnaty do różnego rodzaju materiałów syntetycznych i naturalnych.
Kliknij w link i zobacz wszystkie produkty –> Nikwax.
Każdy z nas nosi swój ulubiony rodzaj obuwia outdoorowego. Może dla Ciebie jest to skóra licowa albo nubuk, a może materiały syntetyczne. Wolisz buty bez membrany, czy wyposażone w dodatkową ochronę przed wilgocią. Niezależnie jaka jest Twoja odpowiedź na to pytanie, musisz pamiętać, że każdy rodzaj materiału syntetycznego czy naturalnego wymaga odpowiedniego środka czyszczącego i impregnującego.
Warto zainwestować w konkretne rozwiązanie dobrane do swojego rodzaju obuwia, by go zwyczajnie nie zniszczyć. Nie jest też najlepszym pomysłem używanie do czyszczenia i pielęgnacji obuwia turystycznego zwykłego proszku czy płynu do prania. Ich składniki mogą doprowadzić do utraty właściwości oddychających lub wodoodpornych na przykład przez zatkanie porów w membranie.

Kiedy kupujesz buty trekkingowe to masz nadzieję, że będą służyć przez lata. Przy odpowiedniej pielęgnacji to możliwe. Jednak buty o właściwościach wodoodpornych i z powłoką hydrofobową wymagają po pewnym czasie dodatkowej impregnacji ponieważ ich oryginalne właściwości ulegają osłabieniu. Tu także do każdego rodzaju materiału powinno się stosować zalecany dla niego impregnat, który będzie współpracował ze specyfiką powłoki.
Ubrudzone buty outdoorowe to nie tylko nie najlepsza wizytówka samego właściciela. Zabrudzenia wpływają także na właściwości obuwia powodując większe przyciąganie wody oraz ułatwiając jej wnikanie w materiał. Jak więc widzisz, czyszczenie to nie tylko kwestia estetyki, ale także pielęgnacja butów, by jak najdłużej służyły zgodnie ze swoim przeznaczeniem.
Zależnie od tego, jakie buty nosisz, proces czyszczenia będzie inny. Do butów ze skóry licowej w większości przypadków wystarczy wilgotna szmatka, a w przypadku zaschniętego błota szczotka. Pamiętaj, ze ten rodzaj skóry bardzo źle znosi kontakt z szarym mydłem, które wysusza skórę i może prowadzić do tego, że zacznie pękać. Z kolei do skóry nubukowej nie powinno się używać szczotek, które mogą uszkodzić naturalny „meszek”, który ją pokrywa.
Do obuwia wodoodpornego, także wyposażonego w membrany Gore-Tex czy Sympatex marka Nikwax ma w ofercie Żel czyszczący do obuwia. Dostępny jest on w opakowaniach 125 ml wyposażonych w gąbkę oraz 300 ml z atomizerem. Jego ogromną zaletą jest uniwersalność i możliwość używania do różnego rodzaju materiałów. Środek ten nie tylko usuwa zabrudzenia, ale także odświeża i wzmacnia właściwości hydrofobowe. Przed jego użyciem obuwie należy wyczyścić z większych zabrudzeń, na przykład z zaschniętego błota za pomocą szczoteczki lub gąbki. Preparat jest nietoksyczny, bezpieczny dla środowiska i nie zawiera związków PFC.

Z kolei jeśli nosisz sandały turystyczne lub buty, które nie mają właściwości wodoodpornych, możesz wybrać środek czyszczący Sandal and Sport Shoe Wash dostępny w opakowaniach 125 ml z wygodnym aplikatorem umożliwiającym jego rozprowadzanie. Oprócz usuwania zabrudzeń preparat likwiduje nieprzyjemny zapach, który powstaje w kontakcie stóp z sandałami, wkładkami do butów czy wnętrzem obuwia sportowego. Zanim przystąpisz do impregnacji butów preparatami Nikwax musisz je wysuszyć. Absolutnie nie rób tego w sposób gwałtowny, na przykład przystawiając buty lub kładąc je na kaloryferze. Szczególnie dla butów skórzanych taki rodzaj suszenia jest zabójczy. Wysuszona skóra pęka i traci swoją elastyczność. Obuwie outdoorowe najlepiej suszyć w temperaturze pokojowej, powoli i bez używania „przyspieszaczy”.
Impregnacja to przywracanie obuwiu właściwości hydrofobowych i wodoodpornych. Zależnie od rodzaju materiału, z jakiego wykonana jest cholewka butów stosuje się innego rodzaju impregnaty. W przypadku impregnatów Nikwax nakłada się je na czyste i wysuszone buty. Dlatego pamiętaj by po czyszczeniu pozostawić im czas na wyschnięcie.

Buty suche? To zapraszam na przegląd impregnatów Nikwax:
Pielęgnacja obuwia outdoorowego to nie tylko kwestia estetyki. Czyszczenie i impregnacja, a w przypadku skór także prawidłowe nawilżanie i natłuszczanie to warunek tego, że buty będą służyć przez lata. Produkty Nikwax są gwarancją solidności i wysokiej jakości. Możesz je kupić zarówno oddzielnie, jak i w bardziej ekonomicznych zestawach składających się ze środka czyszczącego i dobranego do niego impregnatu.

La Sportiva – marka, o której słyszał chyba każdy miłośnik górskich aktywności. Pochodząca z samego serca Dolomitów firma od prawie 100 lat wprowadza na rynek obuwie trekkingowe, wspinaczkowe, narciarskie, wysokogórskie i podejściowe. Buty produkowane w otoczeniu gór, przez ludzi, którzy są z nimi związani od pokoleń to gwarancja funkcjonalności i solidności. Zapraszam Cię dziś na przegląd wysokiego obuwia marki La Sportiva. Pokażę Ci, jakie wysokie buty La Sportiva – buty trekkingowe i ekspedycyjne, w tym kultowe serie TX, Boulder czy Nepal – są godne uwagi.
La Sportiva to dziś jeden z potentatów w produkcji obuwia, ale także odzieży sportowej, turystycznej i narciarskiej. Jej wyroby dostępne są na rynkach ponad 70 krajów na całym świecie. Trudno więc uwierzyć, że jest to firma rodzinna.
A tak właśnie jest. Fabryka rodziny Delladio została założona w 1928 r. w sercu Dolomitów. Nazywała się początkowo Calzoleria Sportiva i produkowała głównie skórzane obuwie dla robotników leśnych i drwali. Po wojnie środek ciężkości produkcji przesunięty został w stronę skórzanego obuwia trekkingowego. Rozwój marki polegał nie tylko na udoskonalaniu ich konstrukcji, ale także na wprowadzaniu kolejnych rodzajów obuwia – narciarskiego, wspinaczkowego, a w XXI w. także do biegów górskich. W 2016 r. La Sportiva wypuściła też swoją pierwszą kolekcję odzieży sportowej i turystycznej.

Mimo tak dużego rozwoju La Sportiva pozostaje marką osadzoną w Dolomitach. Tu pracują jej projektanci, a rozwiązania, które wprowadzają są testowane na miejscu. Tu także znajdują się fabryki, w których powstaje obuwie i odzież. Marka pozostaje w stałym kontakcie ze swoimi klientami, reagując na otrzymywany od nich feedback. Wyroby La Sportiva testują przewodnicy górscy, alpiniści, narciarze i instruktorzy, którzy wnoszą swój wkład w udoskonalanie sprzętu.
Oferta La Sportiva jest bardzo bogata. Zapraszam Cię do przejrzenia jej części związanej z wysokim obuwiem trekkingowym, podejściowym oraz ekspedycyjnym.
Seria TX należy do najbardziej rozbudowanych w kolekcji La Sportiva. Znajdują się w niej zarówno niskie buty podejściowe, buty podejściowe o wysokości Mid, jak i trekkingowe buty o standardowej wysokości. Można śmiało powiedzieć, że to klasyczne modele, których design się nie starzeje, a kolejne odsłony udoskonalają konstrukcję o nowe rozwiązania techniczne.

Poznaj wysokie buty z linii TX i sprawdź, które buty będą najlepsze dla Ciebie.
Buty Boulder X to jeden z najbardziej znanych modeli podejściowych La Sportiva. Oprócz klasycznej wersji niskiej ma też wersję Mid czyli sięgającą do kostki. To lekki model techniczny, który świetnie sprawdza się na technicznych szlakach, skalistych podejściach. Będzie też idealny do hikingów i przejść z mniejszym plecakiem. Buty te zostały zaprojektowane z myślą o przewodnikach i ratownikach górskich poruszających się w skalistym terenie.

Boulder X Mid wykonane są ze skóry zamszowej, mają membranę GORE-TEX Extended Comfort oraz amortyzującą piankę EVA w podeszwie wewnętrznej. Podeszwa ma strefy wspinaczkowe zapewniająca maksymalną przyczepność podczas pokonywania technicznych odcinków.
Krótkie, jednodniowe, ale bardzo intensywne górskie wędrówki, jakimi są hikingi wymagają dopasowanego do specyfiki tej aktywności obuwia. Znajduje się ono także w kolekcji La Sportiva. Oprócz TX Hike, które opisałam wyżej marka ma jeszcze dwa modele butów o wysokości Mid, które dedykowane są specjalnie do tego rodzaju aktywności.

La Sportiva to jeden z czołowych producentów obuwia ekspedycyjnego i wysokogórskiego. Są to modele dla najbardziej wymagających użytkowników, które muszą sprawdzać się w ekstremalnych warunkach, a od ich solidności i wytrzymałości często zależy zdrowie, a nawet życie uczestników wypraw.

Jeśli szukasz butów na wyprawy wysokogórskie przejrzyj te linie obuwia La Sportiva

Jak widzisz wybór wysokich butów La Sportiva jest ogromny, co pozwala znaleźć model, który będzie odpowiadał Twoim potrzebom. Buty z górskim DNA tworzone w górach i dla Ludzi Gór to połączenie klasyki z ultranowoczesnymi technologiami ułatwiającymi wędrówkę.
Deuter – ta nazwa to niemal synonim słowa „plecak”. Ponad 100 letnia tradycja produkcji plecaków zobowiązuje. Wciąż powiększana i unowocześniania oferta marki jest bardzo rozbudowana. Dlatego tym razem zabieram Cię na spotkanie z jej niewielką, ale jakże istotną częścią. Poznaj dobrze Deuter Aircontact – plecaki, które pokochali turyści na całym świecie. Sprawdź, w jakich sytuacjach się spisze się ten model i przekonaj się, czy to wybór dla Ciebie.
Aircontact to bardzo rozbudowana i wciąż poszerzana linia plecaków Deuter. Są to plecaki duże od 35/40 litrów wzwyż. Największe warianty tego modelu mają pojemność aż 80 l. Do jakich aktywności dedykowany jest ten model? Przede wszystkim do trekkingów. Deuter Aircontact to prawdziwa klasyka plecaków dla trekkingowców. Mniejsze modele o pojemności 35-45 l sprawdzą się na weekendowy, czy kilkudniowy wypad na lekko, a największe 70-80 l zabierzesz na wielotygodniową wędrówkę.
Obecnie linia ta doczekała się czterech wariantów:
Szerzej opowiem o nich w dalszej części artykułu. Na początek jednak czas na cechy wspólne. To przede wszystkim niebywała funkcjonalność i praktyczność. Przemyślane punkty dostępu, liczne możliwości troczenia, kieszenie rozmieszczone dokładnie tam, gdzie najłatwiej sięgnąć po podręczne przedmioty, uchwyty na kije trekkingowe. Deuter Aircontact ma pomagać podczas pokonywania kolejnych trekkingowych wyzwań.
Kliknij link i poznaj wszystkie produkty marki –> Deuter.

Warianty o większej pojemności doskonale sprawdzają się także podczas podróży backpackerskich trwających nawet wiele miesięcy. To solidne plecaki, wykonane z odpornych, wytrzymałych materiałów, którym nie straszne żadne warunki.
Jeśli nie jest Ci obca troska o środowisko naturalne, to mam dobrą wiadomość. Deuter to marka, która stawia sobie za cel produkcję, która w zrównoważony i odpowiedzialny sposób traktuje zarówno naszą Planetę, jak i podwykonawców na całym świecie. W produkcji stosowane są materiały z recyklingu, eliminowane są szkodliwe związki chemiczne jak PFC, wykorzystuje się odnawialne źródła energii oraz stosuje zasady Fair Trade. Wszystko to sprawia, że w 2022 marka została laureatem niemieckiej nagrody Sustainability Award Global Corporate Partnerships.
Zobacz wszystkie –> plecaki Deuter.
Aircontact to nie tylko nazwa linii plecaków Deuter, ale także, a może przede wszystkim systemu nośnego opracowanego dla dużych plecaków, które mają przenosić spore ciężary. Jest to opatentowany, autorski projekt konstruktorów Deuter, który w każdej kolejnej edycji podlega unowocześnieniu, ale nie traci na swojej wygodzie i funkcjonalności. Aircontact zapewnia optymalne rozłożenie ciężaru oraz wentylację pleców. Podczas długotrwałego trekkingu lub w wysokich temperaturach Twoje plecy odczują różnicę.

A oto co składa się na system nośny plecaka Aircontact:
Plecaki Aircontact dostępne są w wersji męskiej i damskiej (SL).
Aircontact Core to najbardziej rozbudowana część tej linii plecaków Deuter. Znajdziesz tu modele w rozmiarach od 40 (wersja SL 35) do 70 (SL 65) litrów. Każdy z nich ma jeszcze dodatkowe 10 l „zapasu” w kominie zamykającym komorę główną.
Są to plecaki dwukomorowe, z dostępem od góry i przez dolne zamknięcie na zamek z klapą zapinaną na dwie klamry. Mają pojemne kieszenie zasuwane w klapie i na pasach biodrowych oraz elastyczne, rozciągliwe kieszenie na bokach i na przednim panelu. Można do nich troczyć kije trekkingowe, czekan oraz inny sprzęt za pomocą odpowiednich taśm i uchwytów.
Aircontact Lite to nieco „odchudzona” wersja trekkingowej klasyki. Podobnie jak Core mają dwie komory i klapę oraz podobny układ kieszeni. Odróżnia je wykorzystanie lżejszych materiałów, nieco mniejsze kieszenie na pasie biodrowym oraz konstrukcja kieszeni na przednim panelu, gdzie dodatkowo umiejscowiono klamrę.
Plecaki te występują w wersji 40 (SL 35) i 50 (SL 45) litrowej. Doskonale sprawdzą się podczas kilku i kilkunastodniowych trekkingów, gdy chcesz ograniczyć wagę plecaka, nie tracąc jednocześnie nic z jego funkcjonalności.
Aircontact Ultra to plecaki trekkingowe o bardzo prostej budowie. Zostały stworzone z myślą o miłośnikach minimalizmu i prostoty w górskim wydaniu. Zachowano w nich tylko to, co niezbędne do efektywnej wędrówki, pozbywając się wszelkich dodatkowych obciążeń. Są to plecaki jednokomorowe, z dostępem od góry i zamknięte klapą z dwiema klamrami. Mają elastyczne kieszenie boczne i na przednim panelu, zasuwane kieszenie na pasie biodrowym i w klapie. Ich klapę można odpiąć zmniejszając wagę plecaka, a dodatkowe, odpinane paski i pętle pozwalają mocować na przednim panelu np. namiot. Wagę obniża także bardzo lekki, a przy tym wytrzymały materiał poliamidowy z technologią Ripstop zapobiegającą przecieraniu.

Ten model dostępny jest w pojemności 50 l (45 l w wersji damskiej).
Wariant X to największe i najbardziej pojemne plecaki Deuter. Mają pojemność 60, 70 i 80 l zarówno w wersji męskiej jak i damskiej. Przeznaczone są na długie trekkingi oraz do wielotygodniowych (a nawet wielomiesięcznych) podróży. Do każdego z nich dołączony jest 15 l miękki plecak Daypack, który może być np. podręcznym bagażem do samolotu, czy podczas przejazdów komunikacją.

Oprócz dostępu od góry i do dolnej komory mają jeszcze dodatkowe wejście przez przedni panel, zamykane na zamek w kształcie litery U. Znacznie ułatwia to pakowanie i rozpakowywanie plecaka. Plecaki wyposażone są boczne kieszenie elastyczne, przednią kieszeń zasuwaną, kieszenie w klapie oraz odpinane, bardzo pojemne kieszenie na pasie biodrowym. Można też do nich mocować różnorodny sprzęt za pomocą uchwytów, pętli i pasków.

Deuter Airconatact to plecaki stworzone z myślą o trekkingach i podróżach. Jeśli planujesz dłuższe wędrówki z plecakiem lub przygotowujesz się do podróży backpackerskiej to wybór, który połączy funkcjonalność, wygodę i wytrzymałość.
Arc’teryx to jedna z najbardziej znanych i cenionych marek outdoorowych na świecie. Kanadyjski producent odzieży i sprzętu turystycznego słynie z najwyższej jakości materiałów, nowatorskich rozwiązań i krojów i jest wybierany przez profesjonalistów oraz amatorów szukających pewnego i wytrzymałego sprzętu na lata. Przejrzyj ze mną ofertę plecaków Arc’teryx przeznaczonych na trekkingi, do wspinaczki, podróżowania oraz do jednodniowych aktywności.
Nie jest łatwo utrzymywać się przez lata w światowej czołówce producentów sprzętu outdoorowego. A kanadyjskiej marce Arc’teryx udaje się to już od ponad 30 lat. Zaczynali od szycie nowatorskich uprzęży wspinaczkowych, by z czasem rozwinąć działalność i przejść do produkcji kurtek, spodni, bluz, butów oraz plecaków, toreb, nerek i saszetek.
Markę tę wyróżnia połączenie nowoczesnych technologii, nowatorskich rozwiązań konstrukcyjnych oraz bezkompromisowej funkcjonalności. Patrząc na niektóre projekty Arc’teryxa można odnieść wrażenie, że są wręcz „kosmiczne”. Niezwykle proste, minimalistyczne, okazują się być jednocześnie maksymalnie praktyczne.
Kliknij w nazwę marki i zobacz wszystkie produkty –> Arc’teryx.

To właśnie te cechy przeniesione zostały także do segmentu plecaków w ofercie marki. Konstruktorzy postawili na prostotę, która łączy się z funkcjonalnością, precyzyjne rozmieszczenie kieszeni, zapięć, punktów mocowania sprzętu, tak by można było spakować się maksymalnie. Drugi z atutów to wygodne systemy nośne, które można dopasowywać do sylwetki. Wszystkie mają regulowane pasy biodrowe i piersiowe. Dodatkowo Arc’teryx zaprojektował oddzielne systemy i konstrukcje dla kobiet i mężczyzn uwzględniając anatomiczne różnice w sylwetce. I w końcu wytrzymałość. Lekkie, a zarazem niezwykle wytrzymałe materiały nylonowe i polimerowe sprawiają, że plecaki nie przecierają się i trudno je rozedrzeć. Wrzucisz go do bagażnika, luku w autobusie, przejedziesz po skale, a on pozostanie cały (co najwyżej będzie wymagał czyszczenia).
Niewątpliwie najbardziej znanymi plecakami w kolekcji Arc’teryx są plecaki wspinaczkowe. To model Arc’teryx Alpha zaprojektowany w dwóch wersjach SL i FT oraz plecaki Konseal przeznaczone do wspinaczki i wycieczek wysokogórskich. Przyjrzyj się im z bliska.

Arc’teryx ma w swojej ofercie także plecaki trekkingowe przeznaczonych na dłuższe wędrówki. Znajdziesz tu modele o pojemności od 30 do nawet 75 l. Charakteryzuje je niska waga połączona z wysoką funkcjonalnością i licznymi kieszeniami, które pomieszczą cały potrzebny w podróży czy na trekkingu sprzęt.


Dużą część plecakowej kolekcji Arc’teryx zajmują plecaki małe, przeznaczone na jednodniowe wycieczki terenowe i miejskie lub do podróżowania. Przedstawię Ci kilka modeli z wyjaśnieniem, gdzie sprawdzą się najlepiej.
Plecaki turystyczne i wspinaczkowe Arc’teryx są gwarancją niezawodności i wysokiej jakości wykonania. Wiele osób, w pierwszej chwili musi przyzwyczaić się do ich nowoczesnego, minimalistycznego designu. Jednak, gdy przyjrzysz się im lepiej, zobaczysz jak bardzo funkcjonalne modele stworzyli kanadyjscy projektancie. To plecaki, które wspierają podczas zdobywania szczytów, wędrówek w najbardziej wymagającym terenie, a także podczas codziennych sytuacji i krótkich wycieczek za miasto.
Nawet jeśli nie jesteś stałym bywalcem Tatr, ten szczyt i jego sylwetkę znasz na pewno. Fotografowany o każdej porze roku, charakterystyczny, strzelisty wierzchołek, który przypomina niektórym Matterhorn jest chyba najbardziej znanym elementem otoczenia Doliny Gąsienicowej. Kto to taki? Oczywiście Kościelec. Popularny, choć wymagający cel wycieczek turystów, taterników i narciarzy. Wybierz się więc ze mną w Tatry i dowiedz się więcej o szczycie Kościelca oraz jego otoczeniu.
Kościelec (2155 m n.p.m.) zaliczany jest przez wielu do najpiękniejszych tatrzańskich szczytów. Wznosi się w Tatrach Wysokich, rozdzielając niemal na pół Dolinę Gąsienicową. Po jego wschodniej stronie znajduje się Czarny Staw Gąsienicowy i Dolina Czarna Gąsienicowa, zaś po zachodniej Długi Staw i Zmarzły Staw w Dolinie Zielonej Gąsienicowej. Cała Grań Kościelca rozpoczyna się od strony Doliny Małym Kościelcem, by przez Przełęcz Karb, Kościelec, Przełęcz Mylną dołączyć do głównej grani Tatr na Zawratowej Turni.
Na północ od Kościelca otwiera się jedna z najpiękniejszych tatrzańskich dolin – Dolina Gąsienicowa i Hala Gąsienicowa, popularny cel wycieczek z Zakopanego, w której znajdują się tak kultowe obiekty jak Schronisko PTTK Murowaniec na Hali Gąsienicowej oraz Betlejemka – ośrodek szkoleniowy Polskiego Związku Alpinizmu.

Fakt, że Kościelec znajduje się w otoczeniu jednej z najchętniej odwiedzanych przez turystów Dolin w Tatrach, sprawia, że wiele osób wybiera go za cel wycieczek pieszych. Czasem niestety podejmowanych ad hoc, na zasadzie „o, jaki ładny szczyt, to chodźmy jeszcze tam, mamy czas”. Tymczasem szczyt Kościelca jest wymagający i nie każdy, a już na pewno nie w każdych warunkach powinien decydować się na taką wycieczkę. Dlaczego, o tym powiem za chwilę.
Skąd w ogóle wzięła się nazwa tego charakterystycznego szczytu. Najprawdopodobniej od jego kształtu, który przypomina z daleka kościelną wieżę. To właśnie ta piramidalna sylwetka pobudzała wyobraźnię pierwszych tatrzańskich turystów, którzy docierali na Halę Gąsienicową już w pierwszej połowie XIX w. Pierwszego wejścia na Kościelec dokonał w 1845 r. Antoni Hoborski, ale na zimowe wejście trzeba było poczekać ponad pół wieku. W 1908 r. Kościelec zimą zdobyli słynny kompozytor Mieczysław Karłowicz oraz Roman Kordys. Karłowicz bardzo upodobał sobie ten szczyt, także dlatego, że jak zauważył z Kościelca widoczne są wszystkie Stawy Gąsienicowe. Fascynacja Karłowicza Kościelcem zakończyła się niestety tragicznie. 8 lutego 1909 r. kompozytor zginął w lawinie pod Małym Kościelcem, a pokłosiem tego wypadku było utworzenie TOPR – Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego.
Sylwetka Kościelca oraz piękne widoki, które roztaczają się ze szczytu to wabiki, które sprawiają, że chętnych na wejście jest naprawdę wielu (i każdego roku więcej). Nie możesz jednak zapominać, że to wysoki jak na tatrzańskie warunki szczyt, liczący ponad 2000 m n.p.m., stromy i wymagający nie tylko dobrej kondycji, ale i odporności na ekspozycję. Szlak turystyczny, mimo tego, że nie jest zabezpieczony klamrami i łańcuchami, jak na sąsiedniej Orlej Perci, wymaga w niektórych miejscach przytrzymania się rękami, podciągnięcia oraz bardzo rozważnego stawiania kroków. Podczas wchodzenia i schodzenia trzeba zachować szczególną ostrożność.

Nie polecam Ci wejścia na szczyt Kościelca jeśli dopiero stawiasz swoje pierwsze kroki w Tatrach. Oczywiście, nikt wchodzić nie zabroni, ale lepiej najpierw spróbować swych sił na nieco łatwiejszych tatrzańskich szlakach, a dopiero potem wybierać się na „polski Matterhorn”.
Zanim zdecydujesz się na wyjście na Kościelec sprawdź dokładnie prognozę pogody i warunki, najlepiej te podawane przez TOPR. Na szlaku znajdują się pochyłe skalne płyty, skalne gruzowiska, a ścieżka w wielu miejscach jest bardzo wąska. Po opadach deszczu, gdy jest wilgotno, a tym bardziej jeśli występuje oblodzenie, Kościelec może stać się pułapką, z której ciężko wydostać się samodzielnie. Wycieczkę zaplanuj rozważnie, latem najlepiej wychodząc wcześnie, by uniknąć ryzyka pojawiających się często popołudniowych burz. Dobrym rozwiązaniem jest nocleg na Hali Gąsienicowej i wyjście rano ze schroniska Murowaniec. Wycieczkę możesz też odbyć z Kuźnic lub Brzezin, ale musisz się liczyć z tym, że zajmie cały dzień.
Tak jak wspomniałam, szlak na Kościelec jest dość wymagający i zdobywanie go w przysłowiowych „trampkach”, a tym bardziej „w klapkach”, nawet w formie performancu nie jest dobrym pomysłem. Jeśli zamierzasz stanąć na szczycie, załóż wysokie lub niskie buty trekkingowe lub hikingowe na przyczepnej podeszwie, która zmniejszy ryzyko ślizgania się na kamieniach. Do plecaka wrzuć cieplejszą odzież – bluzę lub softshell oraz kurtkę, bo na szczycie można wiać i być chłodniej niż pod schroniskiem. Koniecznie zabierz wodę lub inne napoje jakie lubisz (byle nie wyskokowe), przekąski, a jeśli wybierasz się na wycieczkę z Zakopanego i nie zamierzasz stołować się w schronisku, także bardziej treściwy prowiant. Pamiętaj o nakryciu głowy oraz kremie z filtrem ponieważ cały czas będziesz wystawiony na działanie słońca.

Na wejście na Kościelec zalecany jest kask wspinaczkowy. Nie jest to wyposażenie obowiązkowe, ale pamiętaj, że w wielu miejscach skała jest krucha, na szlaku znajdują się też luźne kamienie. Przy dużym ruchu i biorąc pod uwagę, że sporo osób próbuje obchodzić trudniejsze fragmenty ścieżki, toczące się i spadające z góry kamienie są zjawiskiem dość częstym.
Zimą wejście na Kościelec wymaga posiadania raków, czekana, kasku, lawinowego ABC oraz umiejętności posługiwania się nimi. Wyruszając na szlak pamiętaj o naładowanym telefonie komórkowym, zainstalowaniu aplikacji „Ratunek” oraz wpisaniu do bazy kontaktów numeru do TOPR 985 lub 601 100 300.

Właściwa część wycieczki na Kościelec zaczyna się Hali Gąsienicowej. Możesz się tu dostać z centrum Zakopanego, a konkretnie z Kuźnic niebieskim szlakiem (lub częściowo szlakiem żółtym Doliną Jaworzynki) przez Przełęcz Między Kopami albo wygodną drogą w Dolinie Suchej Wody z Brzezin. Z Brzezin możesz dojechać do schroniska Murowaniec w Dolinie Gąsienicowej rowerem, także elektrycznym wypożyczonym na miejscu. Innym wariantem dotarcia do Doliny jest wjazd kolejką na Kasprowy Wierch i zejście stąd w około godzinę na Halę Gąsienicową. Tak, jak wspomniałam, wyżej wycieczkę można też rozpocząć w Murowańcu, jeśli spędzi się tam wcześniejszą noc.
Czas przejścia od schroniska do szczytu Kościelca to około 2-3 godziny zależnie, który wariant szlaku wybierzesz. Na zejście potrzebne jest około pół godziny mniej. Jak więc widzisz, wycieczka taka ze schroniska (bez dojścia do niego i powrotu do Zakopanego) zajmie minimum 4-5 godzin.

Zobacz więc jakie szlaki masz do wyboru:
Mając dwa warianty szlaku rozpoczynające się przy schronisku Murowaniec i krzyżujące na Przełęczy Karb możesz zaplanować wycieczkę okrężną odwiedzając zarówno Czarny Staw Gąsienicowy jak i Zielony Staw Gąsienicowy.
Kościelec, obok Mnicha należy do najpopularniejszych celów taternickich wejść w polskich Tatrach. Nie bez przyczyny to właśnie do Doliny Gąsienicowej od lat przyjeżdżają adepci taternictwa, by w Betlejemce doskonalić swoje umiejętności. Grań Kościelców, która od Przełęczy Mylnej do głównej grani Tatr ma charakter wspinaczkowy, a także wytyczona na wschodniej ścianie „Setka” należą do klasycznych dróg szkoleniowych. Klasyczne drogi poprowadzone są także na zachodniej ścianie Kościelca, zaś sektor sportowy znajduje się na zachodniej ścianie Zadniego Kościelca. Wiele dróg w tym rejonie ma przygotowane stałe stanowiska asekuracyjne, co wiąże się z prowadzonym tu programem Tatry bez młotka.
Więcej artykułów o najwyższych polskich górach znajdziesz klikając w tag –> Tatry.
Kościelec to szczyt, który zachwyca i pobudza wyobraźnię. Wygląda pięknie w tatrzańskich panoramach, a widoki z niego zaliczane są do najciekawszych w Tatrach. Wycieczkę na Kościelec planuj jednak rozważnie, po uczciwej ocenie swoich możliwości. Pamiętaj, bezpieczeństwo to podstawa.
Grudzień to szczególny miesiąc w kalendarzu. W żadnym innym czasie nie dostajemy i nie kupujemy tak wielu prezentów. Jeśli każdego roku masz dylemat, co kupić na mikołajki lub/i pod choinkę, zdaj się na moje podpowiedzi. Dla miłośników gór i outdooru, prezent z „ich bajki” będzie strzałem w dziesiątkę. Na pewno nie trafi na daleką półkę w szafie, tylko będzie służył podczas kolejnych górskich wyzwań. Przedstawię Ci dziś prezentowe górskie hity. Przygotuj się na Mikołaja i Święta i kup prezent w górskim stylu.
Co roku ten sam problem – co kupić bliskim na Święta. Jeśli masz wśród nich osoby zakręcone na punkcie gór, doskonale wiesz, że kompletowanie sprzętu trwa często latami, a i tak, co jakiś czas coś trzeba wymienić. Zapalony turysta, wspinacz, alpinista, skiturowiec czy podróżnik na pewno docenią prezent, który uzupełni i ich wyposażenie.

No dobrze, ale jak wybrać właściwy prezent? Ten, który uciesz najbardziej i przede wszystkim będzie używany, a nie trafi gdzieś w odmęty szafy, by za jakiś czas zostać wystawionym na giełdzie, czy oddanym na grupie wymiankowej? Tu potrzebne jest odpowiednie podejście. Jeśli wyjeżdżacie razem, pewnie padają czasem zdania typu „oj kupiłbym/kupiłabym sobie to i to” albo „będę musiał(a) wymienić ten sprzęt”. Warto skrzętnie notować to w pamięci bo to gotowa podpowiedź prezentowa. Jeśli jednak nic nie przychodzi Ci do głowy można zacząć niezobowiązującą rozmowę, np. o planach wyjazdowych i niepostrzeżenie zejść na temat wyposażenia. Jest duża szansa, że Twój rozmówca, nawet nie zorientuje się, że właśnie wyciągasz z niego/z niej prezentowe życzenia. A jeśli mieszkasz z górskim freakiem pod jednym dachem możesz przejrzeć outdoorową szafę lub zajrzeć do schowka, w którym przechowujecie sprzęt i sprawdzić czy przypadkiem czegoś tam nie brakuje lub czy coś nie wykazuje daleko posuniętych śladów zużycia. Też mam ciuchy lub sprzęt, które nawet wielokrotnie naprawiane są „tymi ukochanymi”, ale czasem trzeba powiedzieć dość i podjąć decyzję o wymianie. Może to właśnie Święta są tym właściwym momentem.
To przejdźmy do konkretów. Zobacz moje propozycje prezentów w górskim stylu. Podzieliłam je pod kątem różnych aktywności i wybrałam po trzy propozycje dla każdej z nich.
Masz w śród bliskich zapalonego turystę? Sama należę do takich osób i wiem, że pod choinką zawsze chętnie znajduję prezenty, które będą mi potrzebne na szlaku. Wybrałam dla Ciebie trzy propozycje turystycznych pewniaków.

Zainspiruj się i znajdź idealny prezent dla turysty. Znajdziesz go w kategorii –> sprzęt turystyczny.
Im bardziej skomplikowane górskie hobby, tym ciężej dobrać właściwy prezent. Tu szczególnie warto podpytać o preferencje. A ponieważ ludzie tak zakręceni na punkcie gór lubią o nich mówić, to na pewno dowiesz się czego brakuje w szafie alpinisty. Poniżej znajdziesz podpowiedzi ode mnie.

Raki, czekany i więcej znajdziesz w kategorii –> turystyka zimowa.
Nawet jeśli ze schowka szpej wprost się wysypuje, a kolejne jego elementy walają się nawet na fotelach, to pamiętaj – szpeju nigdy dość, a każdy kolejny będzie przyjęty z wdzięcznością. Co kupić wspinaczowi?

Po więcej szpeju na prezent dla wspinacza kliknij w link do kategorii –> wspinaczka.
Hohoho… zima nadchodzi wielkimi krokami, a wraz z nią sezon skiturowy. Grudzień to czas pierwszych wycieczek, więc na początek sezonu uzupełnienie sprzętu jest niezwykle pożądane. Co kupić maniakowi narciarskiemu?

Skocz po więcej pomysłów do kategorii –> sprzęt skiturowy.
Masz pod dachem podróżnika lub podróżniczkę, którzy nie przeżyją bez wyprawy, najlepiej backpackerskiej i połączonej z biwakowaniem? Dla nich też prezent z „ich bajki” będzie najlepszym pomysłem. Dla podróżników mam kilka sprawdzonych prezentowych hitów.

Outdoorowe prezenty nie muszą wcale być specjalistyczne. Wiele z nich sprawdzi się także na co dzień. Nawet dla bliskich, którzy nie są zakręceni na punkcie gór, sprawdzą się prezenty z górskiej półki. Jakie? Przede wszystkim czapki i rękawiczki – ciepło nie ma przynależności górskiej czy miejskiej, a outdoorowe czapki np. z wełną merino lub rękawiczki z dobrą ociepliną ogrzeją w każdych warunkach. Innym praktycznym pomysłem jest kubek termiczny, w którym można zabrać kawę lub herbatę do pracy, na uczelnię czy spacer. Dorzuć do tego specjalną grę „W góry” od Skalnika i zimowe wieczory nigdy już nie będą nudne.

Mikołaj i Święta za pasem. Prezenty same się nie kupią. Skorzystaj z podpowiedzi i wybierz prezent dla bliskich zakręconych bardziej lub mniej na punkcie gór. Na pewno będą to wybory, które ucieszą. Powodzenia!
Aktywność to sposób na życie, niezależnie od pory roku i pogody. Jeśli też tak masz, to na pewno szukasz ubrań i akcesoriów, które pomogą w różnorodnych warunkach panujących na zewnątrz. W końcu nie ma złej pogody, tylko źle ubrani ludzie. Idąc tym tropem przedstawiam Ci specjalistów od odzieży dla osób aktywnych, czyli markę Silvini. W ich ofercie króluje odzież i akcesoria rowerowe na każdą porę roku, a zimą dodatkowo odzież do narciarstwa biegowego i skiturowego. Poznaj bliżej tego producenta tworzącego odzież zarówno dla zawodowców, jak i hobbystów.
Czytasz „Silvini”- myślisz Włosi. Mamy w głowach jakąś zapadkę, która każe nam w pierwszej chwili klasyfikować produkty po ich nazwie. A tu zasadzka. Silvini to marka, która powstała znacznie bliżej, bo za naszą południową granicą. Jest to czeska firma, która od początku swojego istnienia działa bez obcego kapitału. Cały proces projektowania oraz opracowywania nowych rozwiązań odbywa się w Czechach, zaś produkcja prowadzona jest w starannie dobranych i kontrolowanych fabrykach w Chinach, które zapewniają obecnie najlepszy stosunek rozwoju technologicznego, dostępu do wysokiej klasy materiałów w połączeniu z rozsądną ceną.
Wystarczy kiiknąć w nazwę marki, by poznać cały wachlarz produktów –> Silvini.

Silvini zostało stworzone przez osoby, dla których sport był i jest sposobem na życie. To nie tylko grupa przedsiębiorców, ale przede wszystkim znajomych, dla których dobre relacje w grupie oraz możliwość realizacji pasji są niemal tak samo ważne, jak powodzenie biznesowe całego przedsięwzięcia.
Marka rozpoczynała od produkcji odzieży rowerowej, do której w krótkim czasie dołączyło wyposażenie narciarskie na biegówki, a ostatnio też na skitury. Trudno się temu dziwić. Wszystkie te trzy sporty są w Czechach niezwykle popularne. Ale firma nie zatrzymała się tylko na lokalnym rynku i najbliższym regionie. Dziś jej produkty obecne są w sklepach w ponad 50 krajach na całym świecie.
Twórcy marki Silvini, jako osoby aktywne i uprawiające różne rodzaje sportów wiedzą doskonale, że odzież może pomagać, ale też przeszkadzać w osiąganiu satysfakcjonujących wyników lub czerpania radości ze sportu. Dlatego projektanci i konstruktorzy opracowujący kolejne modele i wykorzystywane w nich rozwiązania mają przede wszystkim na celu funkcjonalność. Nowoczesne materiały, o których jeszcze napiszę trochę więcej w dalszej części, wygodne kroje, które nie krępują ruchów i zwiększają mobilność, najwyższa jakość wykonania to główne punkty, na które kładzie się nacisk w Silvini.

Odzież i akcesoria Silvini poddawane są ocenie nie tylko w wewnętrznych testach marki, ale też we współpracy ze sportowcami i ekspertami, którzy z nią współpracują. Można śmiało powiedzieć, że wszystko to, co trafia na sklepowe półki jest najpierw sprawdzane „w boju” czyli na rowerowych i narciarskich trasach. Uwagi pochodzące od grona testerów zewnętrznych to bardzo ważne sygnały dla projektantów. Ich wskazówki i wątpliwości są uwzględniane w procesie projektowym, by odzież jak najlepiej służyła podczas zawodowego i hobbystycznego uprawiania sportu.
W odzieży produkowanej przez Silvini oraz całym podejściu widoczne jest zaangażowanie i osobisty stosunek do sportu. Dzięki temu, że sami twórcy są miłośnikami aktywności oraz użytkownikami odzieży sportowej mogą ręczyć, za wszystko, co powstaje we współpracujących z ich marką fabrykach.
Dewizą marki są słowa Your Ride/Your Choice czyli Twoja Jazda (Trasa)/ Twój Wybór. Niezależnie czy wybierasz szosę, polną drogę, górską ścieżkę, wymagający teren czy zaśnieżony szlak narciarski, to Ty podejmujesz wyzwanie i chcesz mu sprostać. Taki wybór oznacza zawsze wysiłek, niedogodności, konieczność wyjścia z własnej strefy komfortu. Ale to Ty wybierasz taki styl życia, a Silvini jest po to, żeby pomóc Ci pokonywać przeszkody i osiągać swoje osobiste cele.

Silvini jest marką dla wszystkich. W jej kolekcji znajduje się zarówno odzież dla profesjonalistów i zawodowych sportowców, jak i hobbystów i amatorów. Niezależnie od tego, jak intensywnie trenujesz, czy uczestniczysz w zawodach, czy po prostu rower lub narty to Twój sposób na spędzanie wolnego czasu i doładowywanie wewnętrznych baterii, Silvini oferuje Ci najwyższej jakości rozwiązania, nowoczesne technologie oraz komfort i wygodę podczas pokonywania kolejnych wyzwań.
Nie bez znaczenia jest też wizualna strona kolekcji. Odzież i akcesoria Silvini są zwyczajnie ładne. Przyciągają wzrok prostymi, funkcjonalnymi, a jednocześnie atrakcyjnymi krojami oraz interesującymi printami, które dodają charakteru wybranej przez Ciebie odzieży.
Dzisiejsza odzież sportowa to wynik pracy laboratoriów i specjalistów w zakresie rożnych dziedzin, od biologii przez fizykę, po materiałoznawstwo. Silvini korzysta z ich pomocy, a konstruktorzy dobierają materiały, które dają najlepszą ochronę i wspomagają podczas wyzwań wymagających dużego wysiłku. Zobacz jakie materiału stosuje marka w swojej odzieży:

Dzięki kolekcji Silvini ubierzesz się na rower od stóp do głów (z wyłączeniem butów i kasku). W ofercie znajdują się skarpety niskie i wysokie, leginsy, spodenki oraz spódnice z wkładkami rowerowymi, koszulki z krótkim i długim rękawem, bluzy, kurtki przeciwdeszczowe i z ociepleniem, rękawiczki, czapki, ocieplacze na ręce i nogi, opaski. Odzież rowerowa podzielona jest na serie przeznaczone do uprawiania różnych dziedzin kolarstwa. Możesz więc wybrać odzież dedykowaną do jazdy szosowej, gravel, enduro, MTB lub rekreacyjnego uprawiania tego sportu. Każda seria odznacza się odmiennymi krojami, które sprawdzają się przy konkretnym rodzaju ruchu, wykorzystaniem materiałów odpowiadających danej aktywności i natężeniu wysiłku. Wszystkie serie dostępne są w wersji męskiej i damskiej, a serie Enduro, szosowa i MTB także w wersji dla dzieci.

W kolekcji Silvini znajduje się też odzież do zimowego uprawiania kolarstwa, w której z minimalistycznym krojem połączono najwyższej jakości materiały zapewniające jednocześnie odpowiednią izolację i wysoką oddychalność konieczne podczas zimowego uprawiania intensywnych aktywności.

Latem rower- zimą narty? Tak właśnie wygląda kolekcja Silvini. Zimą większy nacisk położony jest na odzież narciarską w wersji do narciarstwa biegowego i skiturowego, a także ciepłe oddychające ubrania i akcesoria, które sprawdzą się podczas lekkich wycieczek outdoorowych i spędzania czasu na świeżym powietrzu.

Co znajdziesz w zimowej kolekcji Silvini? Można śmiało powiedzieć, że „wszystko”. Od skarpet i bielizny termoaktywnej przez koszulki, bluzy, spodnie narciarskie i do codziennego użytku outdoorowego, flanelowe koszule w kratę (Czesi kochają kratę!), ocieplone kurtki i kamizelki, kurtki membranowe po rękawiczki, czapki, kominy i opaski. Możesz się tu ubrać kompleksowo by być gotowym na każde pogodowe wyzwania na skiturowej lub biegowej trasie.
Silvini to marka, która od kilku lat jest coraz obecna na rynku odzieży sportowej w Polsce. Jej wyroby to gwarancja wysokiej jakości połączona z prostym, funkcjonalnym i minimalistycznym designem. Takie połączenia świetnie sprawdzają się przy intensywnym wysiłku, a kolarstwo i narciarstwo właśnie do takich należą.
Bezpieczeństwo w górach to zagadnienie bliskie każdemu kto się wspina, jeździ na nartach, snowboardzie czy chodzi na trekkingi. Ważne jest o każdej porze roku, ale zimą nabiera szczególnego znaczenia. Zima w górach jest piękna, ale wymagająca. Dlatego przedstawiam Ci specjalistów od bezpieczeństwa w górach czyli niemiecką markę Ortovox.
Zimą zagrożeń w górach jest zdecydowanie więcej niż latem. Śnieg, możliwość zejścia lawin, niskie temperatury grożące wychładzaniem i odmrożeniami, silny wiatr, słabsza widoczność. Można tak wymieniać długo. Dlatego realistyczna ocena sytuacji i możliwości może ratować życie.
W poprawie bezpieczeństwa pomaga także odpowiednio używany sprzęt. Wiesz na pewno doskonale, że nie „zrobi całej roboty” bo sprzęt nie chodzi za nas w góry i nie myśli.
To, co dla nas jest obecnie standardem, jeszcze około 40 lat temu nie śniło się zimowym turystom. Znane były już pierwsze detektory lawinowe, ale działały na różnych częstotliwościach, co uniemożliwiało skuteczne poszukiwania. No i przede wszystkim nie były w powszechnym użyciu. Wypadki lawinowe pochłaniały znacznie więcej ofiar, tym bardziej, że rodziły się też coraz bardziej ekstremalne formy uprawiania narciarstwa, a w góry zimą ruszali kolejni wspinacze.
Kliknij i sprawdź podukty marki –> Ortovox.

W takiej właśnie atmosferze na rynek weszła stworzona w bawarskich Alpach marka Ortovox. W 1980 Gerald Kampel i Jurgen Wagner wynaleźli detektor lawinowy działający na dwóch częstotliwościach. To była prawdziwa rewolucja sprzętowa, która poprawiła możliwości poszukiwania zasypanych w lawinach.
Od lat osiemdziesiątych XX w. w centrum zainteresowania marki Ortovox jest ochrona i bezpieczeństwo w górach, ze szczególnym naciskiem na bezpieczeństwo zimowe. Jej konstruktorzy doskonalą detektory lawinowe by jak najlepiej pomagały w poszukiwaniach zasypanych. W sytuacjach, gdy liczą się sekundy każde kolejne rozwiązanie, jak odbiór i nadawanie w dwóch częstotliwościach, dołączenie funkcji cyfrowego poszukiwania, możliwość oznaczania odnalezionych, wyposażenie detektorów w czytelny ekran czy w końcu w nawigację głosową dawały większą szansę na odnalezienie poszkodowanych żywych. Do wyposażenia potrzebnego podczas poszukiwań dołączyły też niemal od razu lekkie, składane łopaty oraz sondy.
Oferta Ortovox od początku obejmowała też plecaki narciarskie, wspinaczkowe i trekkingowe z niezwykle funkcjonalnymi systemami nośnymi, przystosowane do przenoszenia sprzętu lawinowego, a z czasem opracowano także systemy plecaków lawinowych z poduszkami powietrznymi.

Pod koniec lat osiemdziesiątych marka rozpoczęła produkcję odzieży zimowej, w której wykorzystano owczą wełnę. Miała ona za zadanie chronić przed warunkami zewnętrznymi, szczególnie przed chłodem. W połowie lat dziewięćdziesiątych część zwykłej owczej wełny zastąpiono wełną z merynosów. Z czasem Ortovox stał się jednym z pionierów wykorzystywania tego inteligentnego włókna nie tylko w bieliźnie czy bluzach, ale też w odzieży warstwy zewnętrznej.
Dziś produktów Ortovox używają narciarze różnych specjalności- skiturowcy, freeriderzy, ale też snowboardowcy, wspinacze, alpiniści czy turyści wysokogórscy ponieważ są one gwarancją najwyższej jakości i dbałości o wszechstronną ochronę.

Według Ortovox ochrona w górach dotyczy nie tylko sportowców czy turystów, ale też samych gór. Marka, która narodziła się w Alpach czerpie z nich swoją siłę i inspirację. Jej twórcy dość szybko zauważyli, że człowiek z jednej strony czyni w górach ogromne szkody, ale może być też tym, kto powstałe problemy będzie rozwiązywał. Nie chodzi o to by się wycofać, ale by w miarę możliwości naprawiać to, co zostało zniszczone i przez zrównoważoną produkcję i podejście do sportu chronić naturalne piękno gór.

Wyznacznikiem w zakresie zrównoważonej produkcji i ochrony gór jest obecnie dla marki dokument o nazwie ProtACT2024. Zawarto w nim strategię rozwoju, która pozwala się rozwijać przy jednoczesnej ochronie tego, co w górach najważniejsze.
Co składa się na strategię Ortovox?
Bezpieczeństwo jest słowem, które przewija się w mojej prezentacji niemal do znudzenia. Ale cóż zrobić. Dla Ortovox nie ma rzeczy ważniejszej. Wspomniałam już o sprzęcie, o trosce o środowisko naturalne, a teraz czas na dopełnienie obrazu.
Sprzęt, jak dobrze wiesz nic nie zrobi sam, bez osoby, która umie z niego korzystać. Tym właśnie tropem poszli twórcy marki i w 2008 założyli Akademię Bezpieczeństwa – Safety Academy firmowaną przez Ortovox. To wciąż rozwijany program, którego celem jest edukacja jak najszerszych grup turystów, narciarzy i wspinaczy działających zimą w górach w zakresie ochrony lawinowej i zasad poruszania się w trudnym terenie.
Obecnie idea ta realizowana jest dwutorowo (a właściwie trzytorowo). Pierwsze grupa działań to organizacja szkoleń stacjonarnych 1-3 dniowych obejmujących naukę poruszania się w terenie zimą i latem, ocenę zagrożeń oraz poszukiwania zasypanych w lawinach z wykorzystaniem lawinowego ABC, a także szkolenia wspinaczkowe i dotyczące turystyki wysokogórskiej. Prowadzą je doświadczeni instruktorzy i ratownicy współpracujący z Ortovox.
Ciężko sobie wyobrazić żebyś miał możliwość uczestniczenia w tych działaniach. Ale to nie znaczy, że nie możesz korzystać z ogromnej wiedzy Ortovox. Dlatego przygotowano darmową, dostępną dla każdego platformę edukacyjną, gdzie w formie tutoriali (w języku angielskim) zgromadzono wiedzę i porady z zakresu zimowego poruszania się po górach oraz zrównoważonej turystyki. Pamiętaj jednak, że szczególnie w zakresie turystyki zimowej teoria to tylko wstęp. Tutorial bez praktyki to zbyt mało by bezpiecznie ruszyć w góry.
Zobacz tutoriale Ortovox w serwisie You Tube:
W końcu trzeci tor, którym Ortovox dociera z edukacją do szerokiego odbiorcy jest własny kanał na You Tube. Umieszczane tu filmy pochodzące z Akademii pomogą Ci w uporządkowaniu wiedzy o bezpiecznym poruszaniu się w górach.
To na koniec czas powiedzieć nieco więcej o ofercie Ortovox. Obejmuje ona kilka grup produktów, które służą ochronie i poprawie bezpieczeństwa w górach:

Ortovox to marka, dla której bezpieczeństwo jest sprawą nadrzędną. To ono wpisane jest jej wewnętrznym kompasem, który pokazuje kierunek rozwoju. Jej produkty to gwarancja najwyższej jakości i trwałości, które doceniają narciarze, alpiniści i turyści na całym świecie. Nawet jeśli ich nie używasz możesz korzystać z olbrzymiej wiedzy i doświadczenia ich twórców dzięki prowadzonym akcjom edukacyjnym. Bądź bezpieczny w górach z Ortovox.
Porządny odpoczynek to podstawa, niezależnie czy wybierasz się na wspinaczkę, trekking, w podróż, czy po prostu na biwak lub kemping. To właśnie wtedy potrzebujesz go naprawdę, by mieć siłę do pokonywania kolejnych wyzwań. W podróży albo na trekkingu, wygoda musi się też wiązać z funkcjonalnością, a to oznacza komfortowy sen i niewiele do noszenia. Marzenia? Niekoniecznie. Przejrzyj ofertę na materace turystyczne Naturehike i przekonaj się, że możesz spać wygodnie i nosić mało.
O tym na czym śpimy, myślimy zwykle niewiele. Ale gdy na trekkingu, w podróży czy na biwaku przed wspinaczką wstajesz rano i czujesz się jakby Cię ktoś połamał, a do tego oczy pieką z niewyspania, to nie jest to najlepszy prognostyk przed całym dniem pełnym wysiłku czy przygód. Brak snu to zmęczenie, wolniejsze reakcje, obniżone samopoczucie, a zesztywniały kark i bolące plecy mogą skutecznie uniemożliwić chodzenie z ciężkim plecakiem albo pokonywanie kolejnych dróg w ścianie.
Z drugiej strony jeśli wybierasz się na trekking czy w podróż, chcesz na pewno minimalizować bagaż, który nosisz na plecach. Jeśli nie chcesz rezygnować z wygody podczas swoich outdoorowych wyzwań, sięgnij po materac turystyczny. Wielu osobom hasło to kojarzy się z czymś, czego użyć można co najwyżej na plaży. Oj, te czasy już dawno minęły. Obecnie materace turystyczne przebojem wdarły się do naszych plecaków. Ze mną materac jedzie wszędzie, od gleby w schronisku przez jordańską pustynię po biwaki w Górach Przeklętych lub w rumuńskich Karpatach. Po złożeniu jest mniejszy od butelki wody, a komfort spania jest nieporównywalny z karimatą.
Jak wspomniałam wyżej czasy, kiedy na dmuchanych materacach odpoczywało się tylko na plaży odeszły do przeszłości. Dziś to bardzo ważny segment rynku sprzętu turystycznego. Znajdują się w nim zarówno materace na trekking, ale też materace kempingowe lub samochodowe, z które z powodzeniem zastąpią łóżko.

Mimo niewielkich rozmiarów i niskiej wagi materacy możesz używać o każdej porze roku. Ale oczywiście nie każdego. Materace zimowe są grubsze i mają dodatkowe warstwy izolacyjne. Do jakich konkretnie warunków nadaje się dany materac i jakie ma właściwości izolacyjne możesz sprawdzić dzięki współczynnikowi R-Value. Podaje go wielu producentów, w tym Naturehike. Im wyższy, tym materac lepiej izoluje.
Szybka ściągawka, jakich wartości szukać dla konkretnych warunków:
Więcej na temat współczynnika R-Value przeczytasz w artykule –> „Czym jest współczynnik R-Value?”
Naturehike to pochodzący z Chin producent sprzętu turystycznego. Początkowo traktowany przez wielu z pewną nieufnością, zdobył sobie jednak pewną pozycję na rynku. Ceniony jest za solidność, funkcjonalne rozwiązania, praktyczność oraz – co dla wielu osób kluczowe – ceny z przystępnej półki.

Do najbardziej cenionych elementów kolekcji Naturehike należą namioty, na czele z bestsellerami takimi jak model Cloud-Up, Mongar, Vik, czy ultralekkie namioty dla rowerzystów. Oprócz namiotów turyści bardzo cenią sobie meble kempingowe Naturehike oraz maty i materace turystyczne. To właśnie o nich chcę Ci dziś opowiedzieć trochę więcej i przedstawić kilka modeli, które sprawdzą się w różnych warunkach.

Najbardziej podstawową serią materacy Naturehike są te z oznaczeniem FC. To funkcjonalne materace letnie wykonane z Nylonu z powłoką TPU. Są wytrzymałe na przetarcia i mają podklejone szwy na łączeniach materiału, co zmniejsza ryzyko uciekania powietrza. Grubość 6,5 cm gwarantuje dużą wygodę podczas snu. Komory Air Cell mają kształt rombów, dzięki czemu nie uginają się punktowo, a izolacja i komfort są więc jednakowe na całej długości materaca.

Jeśli obawiasz się, że materac może być trudny do napełnienia powietrzem, to spieszę uspokoić. Wśród akcesoriów Naturehike znajdziesz specjalny worek Inflatable Bag. Kilka ruchów i materac jest gotowy, by się na nim położyć. Niektóre materace tej serii mają dołączony worek, do innych trzeba go dokupić oddzielnie.
W tej serii znajdziesz następujące materace:
Materace z serii Ultralight R 3,5 sprawdzą się podczas noclegów od wiosny do jesieni, nawet, kiedy zapanują lekkie przymrozki. Ich zaletą jest trójwarstwowa konstrukcja, która doskonale izoluje od podłoża i jednocześnie jest bardzo pakowna. Są to materace o grubości 7 cm z komorami w kształcie kwadratów, które nie uginają się pod obciążeniem. Dzięki temu izolacja jest jednakowa na całej powierzchni.

Materace tej serii wykonane są z wytrzymałego Nylonu z powłoką TPU, dzięki czemu są odporne na wilgoć i wytrzymałe na uszkodzenia. Są bardzo pakowne i po złożeniu mają wymiary mniej więcej litrowej butelki wody. Można je łatwo zmieścić w małym plecaku lub rowerowej sakwie. Do materacy dołączone są worki do pompowania, które ułatwiają ich napełnianie. W serii tej znajdziesz materace w rozmiarze Standard (długość 183 cm) oraz Plus (długość 196 cm). Dostępne są w trzech kształtach:
Seria Ultralight R 5,8 to rozwinięcie opisanych wyżej materacy trzysezonowych. Dzięki dodaniu do trójwarstwowej konstrukcji wkładek z folii aluminiowej, która odbija ciepło w kierunku ciała zapewniają izolację także wówczas, gdy temperatury spadają poniżej -10 stopni Celsjusza.
Są to materace o grubości 7 cm z kwadratowymi komorami zapewniającymi dużą wygodę podczas snu. Mają podwójny zawór, który można ustawić w pozycji do pompowania i wypuszczania powietrza, a dołączony worek ułatwia napełnianie. Materace są dostępne w rozmiarze Standard i Plus i mają kształt mumii (Mummy) oraz prostokąta (Square). Ich waga jest analogiczna, co materacy trzysezonowych Ultralight R 3,5.
Oprócz materacy, które sprawdzą się na trekkingach, w podróży backpackerskiej, na biwaku pod ścianą albo na wyprawie rowerowej, w kolekcji Nautrehike znajdziesz też typowe materace kempingowe. Chcę zwrócić twoją uwagę na dwa modele:

Kliknij w link by poznać wszystkie –> materace turystyczne Naturehike.
Wygodnie, lekko i kompaktowo- te słowa nie muszą się wykluczać. Materace turystyczne Naturehike pozwalają na komfortowy sen w każdych warunkach.
Na forach outdoorowych i w rozmowach o odzieży do najróżniejszych aktywności ta nazwa musi paść. Arc’teryx – jeśli „siedzisz” w temacie, to na pewno logo z charakterystycznym prehistorycznym stworem musiało Ci się rzucić w oczy. Jeśli nie, to czas nadrobić zaległości, bo Arc’teryx to światowa czołówka w zakresie najwyższej jakości funkcjonalnej odzieży alpinistycznej, wspinaczkowej, trekkingowej, ale też narciarskiej, outdoorowej czy codziennej. Kolekcja marki pozwala ubrać się od stóp do głów, ale jej znakiem rozpoznawczym są kurtki. Zapraszam na przegląd modeli oraz po odpowiedź na pytanie dla kogo tak właściwie jest odzież Arc’teryx.
Vancouver w Kolumbii Brytyjskiej, kanadyjskiej prowincji leżącej na zachodnim wybrzeżu, jest jednym z najbardziej deszczowych miejsc w całym kraju. Jest też bazą wypadową dla miłośników różnorodnych aktywności outdoorowych. Miasto otaczają należące do Kordylierów Góry Skaliste, a dalej na północ ciągną się kolejne pasma, z najbardziej znanymi Górami Nadbrzeżnymi. Wybrzeże pełne fiordowych zatok i przybrzeżnych wysp odznacza się wyjątkową urodą. Kordyliery to idealne miejsce dla miłośników trekkingów, wspinaczy, a zimą także dla narciarzy. Niedaleko od Vancouver znajduje się m.in. ważny ośrodek sportów zimowych Whisler.

Właśnie w takim miejscu w 1989 r. Dave Lane zakłada firmę Rock Solid. W piwnicy domu zajmuje się szyciem minimalistycznych, niezwykle funkcjonalnych i wytrzymałych uprzęży wspinaczkowych. Ich jakość, mimo braku spektakularnej reklamy dość szybko sprawia, że wspinacze z Kanady i USA zaczynają polecać sobie uprzęże Rock Solid. Lane ma pełne ręce roboty i w 1991 r. do jego zespołu dołącza dwóch kolejnych członków, podobnie jak on szukających innowacji w outdoorze. Przychodzi pora na Re-branding. Rock Solid przekształca się w Arc’teryx, a inspiracją dla nazwy jest późnojurajski teropod Archaeopteryx. Dlaczego właśnie on? Trzeba sięgnąć do wiedzy paleontologicznej. Archaeopteryx był ogniwem, które połączyło dinozaury z ptakami. Naukowcy uznają go za pierwszego ptaka – miał skrzydła, ale z pazurami, miał dziób, ale z dużymi zębami, porastały go też pióra. Tak jak Archaeopteryx był pionierem ewolucji, tak nowa marka ma zrewolucjonizować rynek outdoorowy. Lane i jego towarzysze są tego pewni. I z perspektywy czasu można powiedzieć, że mają rację.
Jak już wspomniałam Vancouver i Kolumbia Brytyjska to nie jest najłatwiejsze miejsce do życia. Dzikie góry, bardzo zmienny, wymagający klimat, deszcz, śnieg, wiejące często silne wiatry – miłośnicy outdooru w tym regionie nie mają lekko. Twórcy marki Arc’teryx uznali, że żeby tworzyć odzież na takie wyzwania, trzeba je po prostu znać z autopsji. Wiedzieli czego szukają i w 1995 r. rozpoczęli pracę nad stworzeniem „najlepszej kurtki wspinaczkowej na świecie”.
Choć może Ci się to wydawać niemożliwe, to prace trwały trzy lata. Tak, dobrze czytasz. Trzy lata konstruktorzy opracowywali nie tylko krój, ale przede wszystkim dobierali materiały tak, by stworzyć kurtkę, która da radę najtrudniejszym warunkom. Tak właśnie powstała ONA – kurtka Alpha SV. Kolejne zdziwienie- już w 1998? Przecież ona wciąż jest w kolekcji. Na tym właśnie polega sukces Arc’teryxa. W drugiej połowie lat dziewięćdziesiątych stworzyli kurtkę, która (oczywiście z modyfikacjami i wprowadzaniem kolejnych innowacji technologicznych) nadal jest wzorem kurtek dla wspinaczy i alpinistów.

Od połowy lat dziewięćdziesiątych świat nie stał w miejscu, a rewolucje na rynku outdoorowym trudno zliczyć. Arc’teryx jednak cały czas utrzymuje się w czołówce producentów technicznej odzieży najwyższej jakości. Kolekcja rozrosła się i obejmuje kurtki hardshell, softshell oraz ocieplane zarówno puchem naturalnym, jak i ociepliną syntetyczną. W kolekcjach marka wykorzystuje kolejne odsłony rewelacyjnych laminatów GORE-TEX, opracowuje także własne materiały softshellowe jak Fortis, nylonowe oraz nowatorskie tkaniny polimerowe jak Hadron™ LCP. Jakość marki budowana jest na ogromnej wiedzy i doświadczeniu oraz innowacyjnych rozwiązaniach technologicznych.
Przeczytaj też artykuł –> „Arc’teryx – materiały i technologie w topowych modelach„
Już ten zaledwie naszkicowany obraz marki może dać Ci pewne pojęcie o tym, jaką odzież, a szczególnie kurtki produkuje Arc’teryx. I nie ukrywam, że pierwsze wrażenie może być trochę onieśmielające. Arc’teryx kojarzony jest powszechnie z profesjonalizmem i odzieżą dla najbardziej zaawansowanych wspinaczy, alpinistów, fanów trekkingu. To oczywiście prawda, ale nie cała. Najbardziej zaawansowane serie odzieży tej marki noszą najbardziej „zaprawieni w bojach” łojanci, ale też przewodnicy, ratownicy czy instruktorzy. W kolekcji znajdują się jednak serie o znacznie większej wszechstronności, które przy zachowaniu najwyższych standardów i ochrony, doskonale sprawdzą się w przypadku miłośników outdooru szukających pewnego, sprawdzonego i funkcjonalnego sprzętu.

Oddzielna linia LEAF stworzona została dla służ mundurowych, głównie dla wojska, ratowników i strażaków i od lat znajduje się na ich wyposażeniu w wielu krajach.
W końcu Arc’teryx to także odzież lifestylowa, codzienna, w której materiały znane z outdooru połączono z miejskim, nowoczesnym stylem. Taka właśnie jest linia A-System, o której nieco więcej za chwilę.

Kolekcja Arc’teryx – szczególnie w zakresie kurtek – jest niezwykle rozbudowana. Dlatego spróbuję pokrótce opisać, jak się w niej nie pogubić. Na początek kilka sztandarowych linii tej marki, nazwanych od liter alfabetu greckiego.
Wspomniałam już o kurtce Alpha SV. To dziś najbardziej zaawansowany, techniczny hardshell w kolekcji, który znajduje się w szafach zawodowych wspinaczy, alpinistów, ratowników górskich. Niezwykle wytrzymała kurtka o kroju niekolidującym z uprzężą i z kapturem StormHood, który jest kompatybilny z kaskiem wspinaczkowym wykorzystuje membranę GORE-TEX®, która czyni ją odporną na warunki atmosferyczne. Linia Alpha to nie tylko model SV, ale także LT czyli ultralekki, a także kurtki ocieplone Alpha Parka i Alpha LT Parka. Są to kurtki z puchem naturalnym o wysokiej sprężystości, niezwykle lekkie i ciepłe, wyposażone w membranę chroniącą przed wiatrem GORE-TEX® INFINIUM.

Skoro była Alpha, to czas na linię Beta. Jest ona przeznaczona do szerokiej gamy aktywności outdoorowych, od wspinaczki po trekkingi i hikingi oraz skitury. Dzięki membranie GORE-TEX® daje ochronę przed wiatrem i opadami, a kaptur DropHood dopasowany jest do używania z kaskiem. Kurtkę tę znajdziesz w kilku wersjach, które pozwolą Ci lepiej dobrać ją do własnych potrzeb. W linii tej znajdują się też dwie kurtki ocieplone Beta Insulated z ociepliną Coreloft oraz Beta Down Insulated z naturalnym puchem.
Trzecia litera greckiego alfabetu i kolejna seria- kurtki Gamma to wszechstronne softshelle z kapturem lub bez niego. Są dostosowane do różnorodnych aktywności outdoorowych od wspinaczki po lekkie wędrówki górskie.
Bliskość gór i znanych ośrodków narciarskich to wystarczający powód, by w kolekcji Arc’teryxa znalazła się odzież narciarska. Są to trzy linie kurtek, Sabre, Rush i Macai, w których znajdziesz zarówno hardshelle, jak i kurtki ocieplone. Poszczególne linie zostały zaprojektowane z myślą o konkretnych aktywnościach narciarskich, takich jak skitury, narciarstwo zjazdowe, freeride czy snowboard. Wszystkie wyposażone są w system RECCO, który jest przydatny do poszukiwania zasypanych w lawinach.

Konstruktorzy Arc’teryx zadbali też o biegaczy i stworzyli dla nich ultralekką kurtkę Norvan z membraną GORE-TEX® chroniącą przed warunkami atmosferycznymi.
Jeśli szukasz wszechstronnej kurtki ocieplanej, to na pewno znajdziesz taką w kolekcji Arc’teryx. Należą do nich trzy linie: Atom, Cerium i Proton. Zastosowano w nich ocieplinę syntetyczną Coreloft, a różni je przede wszystkim materiał zewnętrzny oraz mniej lub bardziej dopasowany krój

Wśród kurtek ocieplanych znajdziesz też modele przeznaczone do zadań fast and light. To kurtki Nuclei z Coreloftem, której wersja SV Parka jest najcieplejszą kurtką Arc’teryx z ociepliną syntetyczną.
Jak już wspomniałam, Arc’teryx to nie tylko odzież dla najbardziej profesjonalnych i zaawansowanych miłośników outdooru. W kolekcji marki znajdują się także kurtki do codziennego użytku. Produkowane są z tych samych materiałów, co „wyższe” modele, ale ich konstrukcje zostały dobrane tak, by jak najlepiej sprawdzały się podczas użytkowania w mieście, w podróży czy aktywności typu spacery i lekkie wędrówki.
Wśród kurtek ocieplanych taką linią jest Thorium z puchem naturalnym, a także modele Ralle, Therme i Epsilon z Coreloftem. Z kolei jeśli szukasz funkcjonalnego softshellu na co dzień zwróć uwagę na modele Solano i Sawyer. Wykorzystują one hydrofobowy, wiatroodporny GORE-TEX INFINIUM, a różni je wykończenie wnętrza. Sawyer ma wewnętrzną warstwę typu fleece.
Nie każdy lubi na co dzień stylu outdoorowy kojarzący się z górami. I to właśnie z myślą o nich Arc’teryx stworzył A-System. Linię miejską, o nowoczesnym, nieco futurystycznym kroju, ale wykorzystującą najwyższej jakości materiały, laminaty i ociepliny znany z outdooru. Poszczególne elementy mogą być łączone ze sobą, by tworzyć system odzieży chroniący przed opadami, wiatrem i chłodem. Do linii tej należą lekka wiatrówka Moroz, miejski softshell Axle, ocieplona Coreloftem kurtka Axis, dwa hardshelle z membraną GORE-TEX: Stonle Komorobi i Dune, a także ocieplona membranowa parka Kobah.
Arc’teryx- ta nazwa nie bez powodu kojarzy się z profesjonalizmem w każdej postaci. Jednak, jak widzisz z tego krótkiego podsumowania dotyczącego kurtek tej marki, tak naprawdę, niezależnie jaki rodzaj aktywności jest Ci bliski, znajdziesz w niej model dla siebie. Nawet jeśli po prostu szukasz pewnej, odzieży codziennej, w której nie zmarzniesz i nie przemokniesz.
Pireneje należą do najwyższych łańcuchów górskich w Europie. Ich wspaniałe krajobrazy przyciągają każdego roku rzesze miłośników górskich wędrówek, ale także wspinaczy, a zimą narciarzy. Są to góry bardzo zróżnicowane, zajmujące teren między Morzem Śródziemnym, a Oceanem Atlantyckim. Jeżeli chcesz zobaczyć tu „wszystko” musisz przygotować się na naprawdę długi wyjazd. Ale jest też dobra informacja – Pireneje to góry, w które podobnie jak w Karpaty czy Alpy można wracać wielokrotnie i zawsze odkryć coś nowego. Zapraszam na wycieczkę, na „kraniec Europy”.
Pireneje, których nazwa pochodzi od mitologicznej córki Atlasa Pyrene, to łańcuch o długości 450 km oddzielający Półwysep Iberyjski od pozostałej części Europy. Pireneje rozciągają się od Morza Śródziemnego po Ocean Atlantycki, co w przeszłości prowadziło do błędnych wniosków jakoby były granicą Europy.
Powierzchnia i różnorodność Pirenejów sprawiają, że dzieli się je w literaturze na trzy części. Są to:
Jak widzisz już z powyższego zestawienia Pireneje są górami, których wysokość przekracza 3000 m n.p.m. Są też bardzo zróżnicowane krajobrazowo, a przez to niezwykle atrakcyjne.

Jest jeszcze jeden podział Pirenejów, wymuszony trochę przez historię i politykę. To podział na Pireneje Francuskie i Pireneje Hiszpańskie. Nazwy pochodzą oczywiście od państw, w jakich się znajdują. W Pirenejach znajduje się też jeszcze jedno państwo, niewielka Andora, położona w całości w górach.
Pireneje pozostają wciąż nieco na uboczu zainteresowania polskich turystów górskich. Nie budzą takiej ekscytacji jak Alpy, nie są też uważane za tak „egzotyczne” jak Wschodnie i Południowe Karpaty lub góry Półwyspu Bałkańskiego. A to błąd bo to jedno z najlepszych w Europie miejsc do uprawiania turystyki pieszej, szczególnie dla osób które lubią wielodniowe wędrówki, brak cywilizacji, noclegi w schroniskach czy w namiotach.
Kliknij i znajdź –> namiot turystyczny <– na wędrówkę w Pirenejach.

Powiedzieć, że Pireneje są zróżnicowane to jak nie powiedzieć nic. To góry, w których okrzyki „wow” same pchają się na usta czasem i po kilka razy dziennie. Czego tu nie ma? Zielone łąki i magiczne doliny z niewielkimi, tradycyjnymi wioskami z kamienną zabudową, górskie jeziora i wodospady, lodowce, widokowe przełęcze, poszarpane turnie, górujące nad nimi nagie, skaliste szczyty, których ściany są idealnym miejscem dla wspinaczy. Całe pasmo to ogromna kopalnia pomysłów na krótsze i dłuższe trasy piesze. Nie bez powodu Rezerwat Biosfery obejmujący masywy Ordesa – Monte Perdido oraz Gavarnie – Vignemale został wpisany na Listę UNESCO. Na liście tej znajduje się też Dolina Madriu-Perafita-Claror w Andorze.
Dokładny opis Pirenejów i ich atrakcji zająłby pewnie całkiem grubą książkę bo ich piękno i różnorodność są niezwykłe. Na ich terenie znajdują się 3 parki narodowe:

Wśród turystów i miłośników górskich wędrówek Pireneje znane są bardzo dobrze ze szlaków długodystansowych. Jak pewnie się domyślasz łączą one wybrzeża Atlantyku i Morza Śródziemnego. Przez cały łańcuch górski poprowadzono trzy takie szlaki, a właściwie bardziej poprawnie należałoby powiedzieć trzy takie trasy bo nie zawsze jest to jeden ciągły szlak. Wszystkie trzy mają około 850 km długości i na ich pokonanie potrzebne jest 40-50 dni.


Na początek dobra wiadomość. Organizacja wyjazdu w Pireneje, na trekking czy pobyt z wycieczkami jednodniowymi nie jest trudna. Oczywiście konieczne jest dobre planowanie bo jak widzisz teren jest ogromny i nie da się go w całości poznać podczas np. dwutygodniowego wyjazdu. Kiedy się wybrać? Najlepszymi miesiącami do wędrówek, a także do wspinaczki w Pirenejach są czerwiec i wrzesień. Lipiec i sierpień bywają zbyt gorące, z kolei w maju może jeszcze leżeć śnieg, a w październiku nadchodzi wilgotna i deszczowa jesień. Warto pamiętać, że pogoda w całym łańcuchu jest bardzo zmienna i wilgotna, latem zaś popołudniami często zdarzają się gwałtowne burze.

Najszybciej dolecieć w Pireneje samolotem – po francuskiej stronie na lotnisko w Tuluzie, zaś po hiszpańskiej w Barcelonie. Z obydwu tych miast dojedziesz w rejony górskie autobusami lub pociągami. Można też oczywiście wybrać się z Polski samochodem, szczególnie jeśli planuje się przemieszczanie między różnymi rejonami gór i krótsze wędrówki.
W Pirenejach znajduje się całkiem dobrze rozbudowana sieć schronisk o różnym standardzie. Duża część z nich działa sezonowo. Ceny są stosunkowo wysokie, a obłożenie dość duże i warto robić rezerwacje. Dla miłośników obozowania na dziko wieści są złe. Zakazy są dość restrykcyjnie przestrzegane. Na biwaki są wyznaczone miejsca, głównie przy schroniskach, przy wioskach lub w górach i można się na nich rozbić na 1 noc. Stołować można się w wioskach i schroniskach, ale wybierając się na dłuższy trekking trzeba zaopatrzyć się w jedzenie i sprzęt do gotowania.
Pireneje zaskakują swoim pięknem i różnorodnością. Położone w zachodniej Europie zachowały swoją dzikość i naturalność. To idealne miejsce dla miłośników długich wędrówek i terenów, gdzie przyroda oraz krajobrazy są na pierwszym miejscu.
Orla Perć to nazwa znana każdemu turyście, który był lub planuje dopiero odwiedzić Tatry. Należy niewątpliwie do najsłynniejszych, ale i najtrudniejszych szlaków po polskiej stronie Tatr. W ostatnich latach staje się także niezwykle popularny, co szczególnie w sezonie, przekłada się na zwiększony ruch i zatory. Czy Orla Perć jest dla wszystkich? Czy to trudny szlak? Jak przygotować się do jego przejścia. Jeśli chcesz poznać odpowiedzi na te i nie tylko te pytania, zapraszam do lektury.
Poprowadzona szlakiem czerwonym wzdłuż grani Tatr, od Przełęczy Zawrat do Przełęczy Krzyżne, Orla Perć ma już ponad 100 lat. Jej wytyczenie postulował w 1901 r. Franciszek Henryk Nowicki, ale Towarzystwo Tatrzańskie początkowo nie podjęło tej inicjatywy. W latach 1903-1906 szlak wytyczył głównie własnymi środkami ksiądz Walenty Gadowski z pomocą Jakuba Gąsienicy Wawrytki i Klimka Bachledy. W pierwotnej wersji Orla Perć ciągnęła się od Zawratu do Wołoszyna, ale w 1932 r. odcinek z przełęczy Krzyżne na Wołoszyn został zamknięty w związku z utworzeniem rezerwatu przyrody.

Dziś Orla Perć to 4,3 km graniowego szlaku tatrzańskiego prowadzącego przez przełęcze, szczyty i trawersy. Niech Cię nie zmyli niewielka długość. Do przejścia Orlej Perci potrzeba około 6-7 h, bez wliczania dojścia, postojów oraz korków, jakie tworzą się tu przy dużym ruchu. Już to powinno wzbudzić czujność i świadczy o tym, że jest to szlak trudny. Warto pamiętać, że zginęło na nim już ponad 140 osób. Na pewno nie jest to odpowiednie wyzwanie, jeśli dopiero stawiasz pierwsze kroki na tatrzańskich szlakach. Orla Perć wymaga doświadczenia, obycia w skalnym terenie oraz odporności na ekspozycję. Niebagatelną rolę w przejściu szlaku odgrywa pogoda. Gdy jest mokro i ślisko, może być tu śmiertelnie niebezpiecznie, a przejścia zimowe wymagają przygotowania wspinaczkowego, umiejętności asekuracji i sprzętu.
Jak już wspomniałam Orla Perć to szlak wymagający, dla doświadczonych turystów, a przejście całej trasy zajmuje około 6-7 h. Czego możesz się więc spodziewać?
Na eksponowane szlaki Tatr zabierz kask. Przeczytaj artykuł –> „Jaki kask w góry?„

Latem i wczesną jesienią, które uważane są za najlepszy czas do pokonywania Orlej Perci, turystów na szlaku jest bardzo dużo. Część z nich nie ma odpowiedniego wyposażenia ani umiejętności do takiej wędrówki, co przekłada się na bardzo wolne pokonywanie trasy. Zwiększony ruch to niestety zatory, które musisz brać pod uwagę planując przejście tego szlaku.
Za najtrudniejszy odcinek szlaku Orla Perć uważany jest fragment od Zawratu na Kozi Wierch przez Kozią Przełęcz. Z tego względu od 2007 r. jest to szlak jednokierunkowy. Dalszą część pokonywać można już w dwie strony.

Jeśli marzysz o Orlej Perci zimą to pamiętaj, że o tej porze roku jest to wyzwanie raczej wspinaczkowe niż turystyczne. Zanim je podejmiesz oceń swoje umiejętności i sprzęt (w tej kolejności) i jeśli nie są wystarczające skorzystaj z kursu zimowej turystyki wysokogórskiej.
Orla Perć na pewno nie jest szlakiem, który można brać pod uwagę podczas pierwszych wycieczek w Tatry (chyba, że wcześniej byłeś na podobnych trasach w innych górach np. na szlakach typu via ferrata). Jeżeli jesteś zupełnie początkujący w chodzeniu po eksponowanych, zabezpieczonych szlakach, spróbuj najpierw swoich sił w łatwiejszych miejscach i przede wszystkim sprawdź swoją odporność na dużą ilość luftu pod nogami (lub obok nich).
Przejście Orlej Perci wymaga dobrej kondycji. Wspominałam już o długości przejścia, ale do tego należy doliczyć jeszcze dojście do szlaku. Wiele osób decyduje się na podział Orlej Perci na dwa odcinki. Ułatwiają to docierające do grani szlaki łącznikowe. Najlepszym rozwiązaniem jest nocleg w schronisku Murowaniec na Hali Gąsienicowej lub w schronisku w Dolinie Pięciu Stawów Polskich. Dojście do grani z każdego z nich trwa od 1:45 do 2:30 h.

Cała Orla Perć znajduje się na wysokości przekraczającej 2000 m n.p.m. Możesz się więc spodziewać niższej temperatury niż w dolinach, silnego wiatru, wspomnianego już zalegającego w żlebach śniegu oraz dużej zmienności pogody. Szczególnie latem sprawdzaj ją na bieżąco i w razie nadchodzenia burzy staraj się jak najszybciej wycofać którymś ze szlaków dojściowych. Latem weź też pod uwagę, że na szlaku nie ma się gdzie schować przed słońcem. Krem do opalania i nakrycie głowy to wyposażenie obowiązkowe.
Jakie buty wybrać na przejście Orlej Perci? Przede wszystkim przyczepne, najlepiej z podeszwą przystosowaną na skalny teren. Bardzo dobrze sprawdza się tu obuwie podejściowe oraz dedykowane do tras typu via ferrata. Oprócz odpowiednich butów zabierz także bluzę lub puchówkę, kurtkę przeciwdeszczową, gdy wieje wiatr czapkę, a także rękawiczki. Te ostatnie przydadzą się też do chwytania łańcuchów.
Pamiętaj, że na trasie nie ma schronisk i bufetów. Musisz mieć ze sobą odpowiednią ilość napojów oraz jedzenie na całą trasę. Warto także mieć w plecaku czołówkę, apteczkę, a także naładowany telefon z zainstalowaną aplikacją Ratunek i numerem do TOPR oraz powerbank. Podczas pokonywania Orlej Perci zalecane jest posiadanie kasku ze względu na spadające kamienie, strącane przez innych turystów.
Na Orlą Perć można dojść ze znajdujących się u jej stóp dolin – Gąsienicowej i Doliny Pięciu Stawów Polskich. Szlaków na odcinku Zawrat – Skrajny Granat jest kilka, co ułatwia dzielenie trasy na krótsze odcinki oraz ewentualne wycofanie się, gdy pogoda się pogorszy.
Z Doliny Gąsienicowej i schroniska Murowaniec:
Z Doliny Pięciu Stawów:
Wśród popularnych szlaków dojściowych do niedawna był czerwony szlak z Kasprowego Wierchu (możliwość wjazdu koleją linową) przez Świnicę. Jednak od 2021 r. na odcinku Zawrat-Świnica jest on jednokierunkowy. Można wejść na Świnicę z Zawratu, ale nie można z niej zejść na przełęcz.
O Orlej Perci powstały całe przewodniki więc tutaj tylko krótko scharakteryzuję jej przebieg:

Poznaj też inne wymagające szlaki z artykułu ratowniczki TOPR i przewodniczki tatrzańskiej Eweliny Wiercioch –> „Tatry – najtrudniejsze szlaki (lato)”
Orla Perć- kultowy tatrzański szlak to wyzwanie dla doświadczonych turystów. Jeśli nie masz lęku wysokości i chcesz wejść na kolejny stopień górskiego wtajemniczenia ruszaj na szlak. Byle z głową, rozsądnie i realistycznie oceniając swoje możliwości także podczas wędrówki. Może będzie to wstęp do przygód z innymi wysokogórskimi szlakami np w Alpach lub Dolomitach.
Kiedy w XIX wieku przez rozległe prerie Ameryki Północnej podążali osadnicy kierujący się na zachodnie wybrzeże stawał przed nimi wydawałoby się nieprzebyty skalny mur. Najeżone skałami góry otrzymały więc nazwę Rocky Mountains, Gór Skalistych. Łańcuch górski ciągnący się na przestrzeni około 4800 km to jedna z głównych atrakcji Stanów Zjednoczonych i Kanady. Porywające krajobrazy, zadziwiające zjawiska natury oraz dzika fauna i flora w połączeniu z bardzo dobrym zagospodarowaniem turystycznym przyciągają tu co roku rzesze turystów. Chcesz poznać te monumentalne góry? Przejrzyj najważniejsze informacje o nich i zaplanuj wyprawę do Stanów Zjednoczonych lub Kanady.
Nazwa Gór Skalistych w Ameryce Północnej na pewno obiła się o uszy każdemu, kto oglądał westerny lub czytał książki osadzone w realiach Dzikiego Zachodu. Ich łańcuch ogranicza od zachodu rozległe amerykańskie prerie tworząc scenerię, w której rozgrywa się mnóstwo tego typu historii. Nazwa pojawiła się już w pierwszej połowie XVIII w., gdy takie miano nadał im francuski podróżnik Pierre Gautier de Yarennes de la Verandrye.

Góry Skaliste to nie jedno pasmo górskie, ale system górski należący do Kordylierów, podzielony na ponad 100 mniejszych pasm i grup górskich. Ciągną się na długości 4800 km w zachodniej części Ameryki Północnej, od rzeki Rio Grande w amerykańskim stanie Nowy Meksyk po rzekę Liard w kanadyjskiej prowincji Kolumbia Zachodnia. Najwyższym szczytem Gór Skalistych jest znajdujący się w stanie Kolorado Mount Elbert 4401 m n.p.m., a około 50 kolejnych szczytów przekracza wysokość 4000 m n.p.m. Kanadyjskie Góry Skaliste są nieco niższe, a ich najwyższy szczyt to Mount Robson o wysokości 3954 m n.p.m. Są jednak bardziej niedostępne, a zbocza górskie są tu bardziej strome , co odbija się na tutejszych szlakach turystycznych, które w zasadzie w ogóle omijają bardzo trudno dostępne szczyty, wyprowadzając jedynie na przełęcze i przebiegając malowniczymi dolinami.
Ze względu na swoje położenie Góry Skaliste odznaczają się ciepłym i suchym latem, gdy chmury zatrzymywane są po zachodniej stronie łańcucha oraz mroźnymi zimami z mocnymi opadami śniegu. W Górach Skalistych znajduje się wiele popularnych ośrodków narciarskich, w tym ekskluzywne i odwiedzane przez światowe elity Aspen. Najwięcej tras do szusowania na nartach znajduje się w stanach Kolorado, Utah i Idaho. Góry Skaliste Kanady i Stanów Zjednoczonych są też popularne wśród miłośników skiturów, nart biegowych oraz freeridu.

Ogromny obszar, bogactwo przyrodnicze i krajobrazowe sprawiają, że Góry Skaliste można poznawać latami. By jednak nie pogubić się w tym bogactwie najlepiej zacząć od parków narodowych oraz największych atrakcji. Każdy z nich może być motywem przewodnim osobnej podróży, ale można też łączyć je przebywając w każdym z miejsc po kilka dni.
Jeśli chcesz poznać Góry Skaliste najlepiej zaplanuj wypożyczenie samochodu gdyż przestrzenie są tu ogromne. Przygotuj się też na noclegi na kempingach, które częściowo trzeba rezerwować z dużym wyprzedzeniem. Obozowanie na dziko jest zakazane, a do tego może być zwyczajnie niebezpieczne ze względu na możliwość ataku dzikich zwierząt, w tym przede wszystkim niedźwiedzi.
Góry Skaliste (Rocky Mountains) w USA znajdują się w pięciu stanach, Nowym Meksyku, Kolorado, Wyoming, Utah i Montana. Na ich przedpolu na Wyżynie Kolorado w stanie Arizona znajduje się jedna z największych atrakcji Stanów Zjednoczonych, Wielki Kanion Kolorado.
Na terenie tych pięciu stanów zlokalizowane są cztery rozległe parki narodowe, które przyciągają fantastycznymi szczytami, wspaniałymi widokami oraz ciekawostkami geologicznymi, a także dziką przyrodą. Zapraszam na przegląd ich największych atrakcji.


Jeśli po tej dawce pięknych widoków myślisz, że nic Cię już nie zaskoczy, zapnij pasy. Jedziemy w kanadyjskie Góry Skaliste i do tutejszych parków narodowych.


Góry Skaliste to niemal niewyczerpane źródło pięknych widoków i możliwości wycieczkowych. Zarówno ich część znajdująca się w Kanadzie, jak i w Stanach Zjednoczonych pozostawia zachwyt i niezapomniane wrażenia. Mam nadzieję, że ta inspiracja pomoże w planowaniu dalekich podróży. Oby się spełniły.
Czy w Koronie Gór Polskich są szczyty ważniejsze i mniej ważne? Zdecydowanie nie. Za to są zarówno te bardzo wysokie, przekraczające 1000, a nawet 2000 m n.p.m., jak i o wiele niższe. I o takim właśnie, stosunkowo niskim i łatwym do zdobycia szczycie będzie w tym wpisie. Łysica – najwyższe wzniesienie w Górach Świętokrzyskich i jednocześnie najniższy szczyt w Koronie Gór Polskich. Zebrałam najważniejsze informacje, które pomogą w zaplanowaniu wycieczki.
Różne są patenty na zdobywanie Korony Gór Polski. Jedni wolą skupiać się tylko na szybkich wejściach na te najwyższe by ruszyć dalej, inni kompletują Koronę jakby trochę „przy okazji” wyjazdów w różne polskie góry. Na pewno jest to bardzo dobry sposób by poznać mniej popularne wśród górskich turystów pasma, a czasem pojechać pierwszy raz w góry, które się dotąd pomijało.
Góry Świętokrzyskie przez wielu turystów traktowane są z lekkim pobłażaniem. Opinie, że co to za góry, co ledwie wyrastają ponad 600 m n.p.m. można usłyszeć dość często. Ale czy wysokość to zawsze jedyny wyznacznik? Góry Świętokrzyskie są piękne i niezwykle interesujące ze względu na swoją budowę geologiczną, występowanie gołoborzy, malowniczą Puszczę Jodłową oraz połączenie krajobrazów i natury z kulturą. Tak, są to góry niskie, ale przez to idealnie nadają się na mniej forsowne wycieczki, także te z dziećmi.

Łysica leży w najwyższym i najbardziej znanym paśmie Gór Świętokrzyskich czyli w Łysogórach. Ciągną się one od doliny Lubrzanki na zachodzie po Nową Słupię na wschodzie. To właśnie tu skupia się większość najważniejszych i najchętniej odwiedzanych przez turystów atrakcji regionu. Całe Łysogóry możesz przewędrować (wchodząc oczywiście na Łysicę) kierując się czerwonym, Głównym Szlakiem Świętokrzyskim im. Edmunda Massalskiego z Trzcianki przez Święty Krzyż – Hutę Szklaną – Kakonin – Łysicę – Świętą Katarzynę – Radostową po dolinę Lubrzanki w okolicach miejscowości Ciekoty.
W paśmie tym znajdziesz dwa gołoborza – na Łysicy oraz pod szczytem Świętego Krzyża, opisywaną przez Żeromskiego Puszczę Jodłową, klasztor na Świętym Krzyżu, którego historia sięga przełomu X i XI w., miejsca dawnego kultu przedchrześcijańskiego na Łysej Górze, Muzeum Starożytnego Hutnictwa w Nowej Słupi wraz ze skansenem oraz Muzeum Minerałów i Skamieniałości w Świętej Katarzynie. Jeśli zamierzasz wybrać się w te rejony z dziećmi, to w Krajnie możesz odwiedzić Park Miniatur „Sabat”.

Choć Łysogóry są w dużym stopniu zalesione, to i tu trafiają się miejsca widokowe. A przy dobrych warunkach widoki mogą być naprawdę bardzo dalekie bo sięgające odległych o około 200 km Tatr. Miejscami, z których można je obserwować (o ile ma się szczęście) są np. Święty Krzyż albo Krajno.
Góry Świętokrzyskie to region, w którym nie brakuje noclegów o rozmaitym standardzie. Jak się pewnie domyślasz nie ma tu schronisk górskich bo i teren nie wymaga ich obecności. Bazę noclegową tworzą głównie pensjonaty, ośrodki wypoczynkowe i agroturystyki, ale są i wyższej klasy hotele. Najtańsza baza to obecnie schroniska młodzieżowe, które w okolicach Łysogór działają w Mąchocicach – Scholasterii, Bodzentynie, Nowej Słupi i w Świętej Katarzynie (schronisko prywatne) oraz Dom Wycieczkowy PTTK w Świętej Katarzynie.
Wycieczkę na Łysicę najlepiej rozpocząć w Świętej Katarzynie lub w Kakoninie. W obydwu tych miejscowościach znajdują się parkingi. Niektóre z nich są płatne.
Góry Świętokrzyskie, w tym Łysogóry nie są wymagające pod względem warunków do uprawiania turystyki. Na ich najwyższy szczyt bez problemów wejdziesz nawet z małymi dziećmi. Nie potrzebujesz się też przygotowywać do takiej wycieczki w specjalny sposób. Załóż wygodne buty na przyczepnej podeszwie, ubierz się adekwatnie do pogody i ruszaj na szlak. Szlak prowadzi cały czas w lesie, ścieżką, na której pojawiają się czasem kamienie. Jest łatwy, choć po opadach deszczu może być tu nieco bardziej ślisko. Nie polecam wchodzenia w sandałach czy tenisówkach na cienkiej podeszwie ze względu na stabilność i możliwość poślizgnięcia. Ale niskie buty outdoorowe, turystyczne czy trekkingowe będą całkowicie wystarczające.

Zależnie od tego, z której strony chcesz wejść na Łysicę oraz gdzie iść dalej zabierz odpowiednią ilość napojów oraz coś do przegryzienia na trasie. Zdobycie szczytu możesz połączyć z wędrówką całym grzbietem Łysogór do Świętego Krzyża i Nowej Słupi, co zajmuje łącznie około 5 godzin. Jedyne punkty gastronomiczne na tej trasie znajdują się na Świętym Krzyżu.
Łysica znajduje się na terenie Świętokrzyskiego Parku Narodowego więc przed wejściem na szlak musisz wykupić bilet. Możesz to zrobić w kiosku na początku szlaku np. w Świętej Katarzynie lub w Nowej Słupi albo online na stronie parku.
Łysica to szczyt o dwóch wierzchołkach wznoszący się nad miejscowościami Święta Katarzyna i Kakonin. Wokół jego wysokości zrobiło się w ostatnich latach małe zamieszanie i w internecie oraz w przewodnikach możesz znaleźć różne wersje. Do 2018 r. wydawało się, że sprawa jest jasna. Najwyższy szczyt Gór Świętokrzyskich ma 612 m n.p.m. i jego najwyższy punkt znajduje się na zachodnim wierzchołku, w miejscu, gdzie stoi krzyż.
Jednak w 2018 r. przeprowadzono bardzo dokładne pomiary z wykorzystaniem urządzeń cyfrowych, które wykazały, że po pierwsze Łysica jest nieco wyższa, o około 1 metr, a poza tym najwyższy punkt znajduje się na wierzchołku wschodnim- Skale Agaty. W tym miejscu Łysica osiąga 613,96 m n.p.m. Wierzchołek z krzyżem jest o około 50 cm niższy.

Znakowany szlak pieszy prowadzi obecnie jedynie na wierzchołek z krzyżem. Skała Agaty znajduje się poza szlakiem, choć Świętokrzyski Park Narodowy planuje poprowadzenie tam ścieżki przyrodniczej. Na ten moment wydeptana jest tylko przez turystów ścieżka. Pamiętaj, że poruszanie się w parku narodowym poza znakowanymi szlakami jest zakazane.
Łysica, choć nie oferuje rozległych widoków, jest interesującym miejscem na wycieczkę. Pod jej szczytem znajduje się gołoborze, które w przeciwieństwie do tego na Świętym Krzyżu można oglądać bez dodatkowych opłat. Na wierzchołku zachodnim stoi krzyż, który jest repliką pierwszego krucyfiksu ustawionego tu w 1930 r. Masyw porastają malownicze lasy mieszane oraz duże fragmenty Puszczy Jodłowej. Przy szlaku prowadzącym od Świętej Katarzyny napotkasz dwa urokliwe miejsca – tak zwaną Kapliczkę Żeromskiego, gdzie na ścianie znajdują się podpisy pisarza i jego kolegi z czasów szkolnych oraz kapliczkę świętego Franciszka z cudownym źródełkiem.
Przez szczyt Łysicy przebiega oznaczony kolorem czerwonym Główny Szlak Świętokrzyski im. Edmunda Massalskiego na odcinku Święta Katarzyna – Kakonin. Jest to jedyna znakowana trasa umożliwiająca wejście na szczyt. Tak, jak wspomniałam wyżej szlak trawersuje Skałę Agaty, na którą trasa nie jest obecnie wyznakowana.

Jak wejść na Łysicę?
Jeśli chcesz włączyć Łysicę w dłuższą wycieczkę w Górach Świętokrzyskich możesz wędrować z Kakonina dalej w kierunku Świętego Krzyża i do Nowej Słupi lub Trzcianki. Trasę można oczywiście pokonać także w odwrotnym kierunku.
Zima w Bieszczadach. Jaka jest? Na pewno obrosła stereotypami i wyobrażeniami o watahach wilków i zawianych drogach. Tymczasem jej piękno sprawia, że z roku na rok zimowa popularność Bieszczadów rośnie, a ferie w Bieszczadach to idealna alternatywa dla osób szukających spokojniejszych miejsc. Zapraszam więc na krótki przegląd zimowych bieszczadzkich szlaków i warunków, jakich możesz się spodziewać w tych najdalej na wschód wysuniętych polskich górach. Zapraszam w Bieszczady zimą!
Każde góry zimą budzą i powinny budzić większy niż w innych porach roku respekt. Wycieczki wymagają także znacznie staranniejszego przygotowania i zabrania większej ilości sprzętu.

Czego więc możesz się spodziewać zimą w Bieszczadach?

Jeśli planujesz zimowy wyjazd w Bieszczady przejrzyj swoje wyposażenie i sprawdź czy na pewno są w nim następujące elementy:
W zestawieniu powyżej nie wpisałam mapy. Bo o niej kilka słów teraz. Być może zabrzmię jak podstarzały dziwak, ale zaopatrz się w papierową mapę Bieszczadów. Dlaczego? Bo na mrozie bateria telefonu wyładowuje się znacznie szybciej. Papierowy backup może okazać się w pewnych sytuacjach nieoceniony. Jeśli korzystasz z aplikacji jak mapaturystyczna.pl czy mapy.cz weź pod uwagę, że w wielu miejscach w Bieszczadach nie będziesz mieć zasięgu w ogóle albo dostępny będzie tylko zasięg ukraiński (tak jest w wielu miejscach na Połoninach czy w rejonie Tarnicy). Dlatego zanim ruszysz na szlak ściągnij mapy w wersji offline – no chyba, że nie masz problemu z wydaniem kilkuset złotych na rachunek za przesył danych.

W Bieszczadach nie ma szlaków, które są zamykane na okres zimowy. Nie ma też zmian ich przebiegów. Z drugiej strony nie są też przecierane specjalnie skuterami. Ponad granicą lasu na terenie Bieszczadzkiego Parku Narodowego szlaki znakowane są tyczkami, które wystają ponad śnieżne zaspy. Na tyczkach umieszczone są numery. To kolejny sposób na zlokalizowanie się w razie problemów. Każda tyczka ma swój unikalny numer i jeśli podasz go ratownikom będą dokładnie wiedzieli, gdzie jesteś.
Na szlakach leżących w obrębie BdPN obowiązuje zakaz zjazdów na sankach i jabłuszkach.
Sprawa map załatwiona, więc spieszę z podpowiedziami zimowych tras. Przede wszystkim planuj rozważnie, biorąc pod uwagę krótki dzień i panujące warunki. Sprawdzaj komunikaty, które podaje Grupa Bieszczadzka GOPR oraz Bieszczadzki Park Narodowy.

Zajrzyj do kategorii –> turystyka zimowa.
Bieszczady – na pewno nie jest to pierwsze z przychodzących na myśl miejsc na wyjazd narciarski. Ale z roku na rok popularność Bieszczadów wśród narciarzy rośnie. Jakie formy narciarstwa możesz tu uprawiać?

Bieszczady zimą są piękne i majestatyczne. Potrafią też zaskakiwać niezwykłymi widokami. To właśnie zimą najlepiej jest polować na odległe stąd około 180 km Tatry. Jeśli będziesz mieć szczęście, a powietrze będzie odpowiednio przejrzyste być może zobaczysz je z Tarnicy, Połonin Caryńskiej i Wetlińskiej, Wielkiej Rawki lub Jasła.
Zima to niezwykle wymagający czas dla każdego, kto uprawia sport lub jest miłośnikiem różnych outdoorowych aktywności. Jeśli chodzisz zimą po górach, biegasz, jeździsz na nartach, czy w uprawiasz inną aktywność na świeżym powietrzu, wiesz na pewno jak ciężko o tej porze roku zachować komfort termiczny. I tu właśnie wkracza Odlo, marka o skandynawskich korzeniach, która kilkadziesiąt lat temu zrewolucjonizowała podejście do outdoorowej i sportowej odzieży. Zapraszam na przegląd bielizny termo na zimę od Odlo.
Trójwarstwowy system odzieży jest czymś, co jest dziś oczywiste dla każdego, kto aktywnie spędza czas na świeżym powietrzu w mniej sprzyjających warunkach pogodowych. Ale nie zawsze tak było. To właśnie konstruktorzy Odlo kilkadziesiąt lat temu stworzyli taką koncepcję odzieży outdoorowej.
Marka Odlo powstała w 1946 r. w Norwegii, a jej twórcą był Odd Roar Lofterod Senior. Jej oferta inspirowana była popularnymi w Skandynawii sportami – narciarstwem biegowym oraz łyżwiarstwem szybkim. Dzięki innowacyjnemu podejściu do odzieży i bielizny marka bardzo szybko stała się potentatem na lokalnym rynku sportowym i outdoorowym, ale przełomem było uszycie termicznego i aerodynamicznego kombinezonu do łyżwiarstwa szybkiego w połowie lat sześćdziesiątych. Odlo wkroczyło na rynek międzynarodowy i na Igrzyskach w Sapporo w 1972 r. już 22 ekipy narodowe korzystały z bielizny i odzieży Odlo.

Całą historię marki wyznacza rozwój technologii i konstrukcji z wykorzystaniem najnowszych osiągnięć nauki. Proces ten przyspieszył, gdy w 1986 r. Odd Roar Lofterod Junior przeniósł siedzibę firmy do Szwajcarii. To tu rozpoczęto opracowywanie i produkcję trójwarstwowego systemu odzieży, a do ubrań dla narciarzy i łyżwiarzy stopniowo dołączano kolekcje trekkingowe, biegowe i rowerowe.
Dziś z Odlo może ubrać się każdy miłośnik aktywności na świeżym powietrzu. Wszystkie kolekcje oparte są na koncepcji trójwarstwowej i tworzą system, który zapewnia komfort termiczny o każdej porze roku.
Ubierając się na trekking, narty, bieg czy inne zimowe aktywności, na pewno korzystasz z trójwarstwowej koncepcji ubioru. Jego podstawą jest bielizna, najbliższa skórze i odpowiadająca za komfort termiczny i gospodarkę wilgocią powstającą w naturalny sposób podczas ruchu. W produkcji bielizny Odlo sięga po najnowsze technologie, które pomagają utrzymać prawidłową termikę.

Od początku XXI w. Odlo włącza się w światowy trend produkcji zrównoważonej. Marka należy do Fair Wear Foundation (FWF) i Sustainable Apparel Coalition (SAC), a we współpracy z kontrahentami kieruje się Kodeksem Postępowania ODLO. Do produkcji używane są włókna naturalne oraz pochodzące z recyklingu. Bielizna Odlo posiada certyfikat STANDARD 100 by OEKO-TEX®, dzięki czemu możesz być pewien, że jest przyjazna dla skóry.
Performance to kolekcja Odlo przeznaczona do bardzo intensywnych i zróżnicowanych aktywności. Możesz jej używać do biegania, jazdy na nartach lub jazdy na rowerze. Na zimę możesz wybrać spośród jej dwóch rodzajów:
Seria bielizny POW Blackcomb dedykowana jest dla narciarzy, zarówno na stoki, jak i na skitury czy do narciarstwa biegowego. Sprawdzi się także podczas zimowych biegów. To ciepłe koszulki z różnym wykończeniem pod szyją oraz leginsy wykonane z funkcjonalnych włókien syntetycznych. Zapewniają doskonałą izolację połączoną ze sprawnym odprowadzaniem wilgoci dzięki organicznemu bodymappingowi.

Technologia antybakteryjna ZeroScent oparta na naturalnych składnikach sprawia, że bielizna dłużej pozostaje świeża, a jej konstrukcja zapewnia dużą swobodę ruchu. Seria POW Blackcomb powstała we współpracy ze szwajcarską NGO’s Protect Our Winter (POW) i jej design inspirowany jest śniegiem.
Seria bielizny Natural 200 wykonana jest z czystej wełny merino o gramaturze 200 g/m2. To naturalne włókno zapewnia rewelacyjne właściwości termoregulacyjne, sprawne odprowadzanie wilgoci i niezrównany komfort przy skórze. Koszulki i leginsy z wełny merino są antybakteryjne i mają właściwości antyalergiczne, dzięki czemu możesz je nosić nawet jeśli masz wrażliwą skórę. Nie powodują podrażnień i są bardzo przyjemne w dotyku. Linia Natural przeznaczona jest głównie do trekkingów oraz na narty.
Linia bielizny Active występuje w dwóch wersjach Active Warm, dedykowana na temperatury od 0 do około -10/-15 st. C oraz Active X-Warm, w której nie zmarzniesz nawet, gdy temperatury spadną w granicach -20/- 30 st. C. Przeznaczona jest na zimowe trekkingi oraz do uprawiania narciarstwa. Leginsy i koszulki o różnym wykończeniu pod szyją mają właściwości termoizolacyjne i oddychające, dzięki czemu pozwalają zachować komfort cieplny podczas aktywności na mrozie. Wykonane są miękkiej dzianiny z poliestru z recyklingu wykończonej technologią antybakteryjną ZeroScent.
Kliknij w nazwę marki i zobacz pełną ofertę produktów –> Odlo.
W trójwarstwowej koncepcji ubioru outdoorowego bielizna zajmuje niezwykle ważne miejsce. Bez niej cały system sypie się i nie spełnia swojej funkcji. Jeśli szukasz zimowej bielizny termoaktywnej, która sprawi, że będzie Ci ciepło, a jednocześnie nie będziesz się przegrzewać podczas ruchu, zajrzyj do kolekcji Odlo. Na pewno znajdziesz koszulki i leginsy dopasowane do swoich potrzeb.
Szukasz aktywności fizycznej, która pozwala na jak najpełniejszy ruch mięśni? Chcesz urozmaicić swój trening albo znaleźć formę ruchu, którą można uprawiać nawet w mieście? Oto rozwiązanie – nordic walking. Chodzenie z kijami to forma aktywności, która od jakiegoś czasu bije rekordy popularności. Sprawdź czym jest i jak zacząć przygodę z nordic walkingiem.
Mogłoby się wydawać, że nordic walking to aktywność fizyczna wymyślona niedawno. Rzeczywiście jej popularność nabrała rozpędu dopiero w ostatnich około 15-20 latach. Ale to nie znaczy, że chodzenie z kijkami to zupełna nowość. O nie, jego korzenie sięgają lat dwudziestych XX wieku. Wymyślono je w Finlandii, gdzie znane jest pod nazwą Sauvakävely, co dosłownie tłumaczy się jako „marsz z kijkami”. Miał to być całoroczny trening dla narciarzy biegowych i jako taki było traktowane przez około 70 lat. Dopiero w 1997 r. opisano technikę chodzenia z kijkami oraz pojawiły się pierwsze opracowania dotyczące jego pozytywnego wpływu na kondycję oraz formę nie tylko zawodowych sportowców czy narciarzy, ale także przeciętnego człowieka.
To właśnie od drugiej połowy lat dziewięćdziesiątych XX w. notuje się prawdziwy boom na nordic walking. Jego popularność bierze się z jednej strony z możliwości uprawiania go w niemal każdym miejscu, także w miastach, z drugiej zaś z tego, że poza specjalnymi wskazaniami lekarza, chodzić z kijami może w zasadzie każdy, niezależnie od wieku i formy w jakiej jest.

Popularność nordic walkingu rośnie także w Polsce. Od 2009 r. odbywają się Mistrzostwa Polski Nordic Walking, a także zawody nordic walking na niższych poziomach. Działają Polska Federacja Nordic Walking, Polskie Stowarzyszenie Nordic Walking będące członkiem Polskiego Związku Lekkiej Atletyki, a także lokalne stowarzyszenia i kluby nordic walking.
Nie odkryję Ameryki jeśli powiem, że ruch na świeżym powietrzu wpływa korzystnie na zdrowie każdego z nas, niezależnie od tego w jakim wieku jesteśmy i jaki tryb życia prowadzimy. Oczywiście formy tego ruchu mogą być najrozmaitsze, ale nie każdy ma możliwość podjęcia bardziej zaawansowanych treningów. Dlatego nawet spacery, które przerywają monotonię codziennych czynności są niezwykle korzystne. A nordic walking to taki „turbo spacer”. Wystarczy jedno porównanie: podczas spaceru i przy zwykłym marszu angażujemy około 40% naszych mięśni, a podczas nordic walkingu aż 90%! To oznacza, że porusza się prawie całe nasze ciało.

A wszystko to dzięki użyciu kijów do nordic walking. Gdy spacerujemy poruszają się przede wszystkim dolne partie naszego ciała, przy marszu z kijkami pracują też ręce, klatka piersiowa, ramiona, mięśnie brzucha. Co więcej kije dają dodatkowe oparcie i odciążenie stawów. Dzięki temu taka forma rekreacji jest odpowiednia np. dla osób po urazach kończyn lub z osłabionymi stawami. Mogą ją też uprawiać osoby starsze i o większej tuszy. Oczywiście jeśli masz problemy ze zdrowiem, jesteś po kontuzji, decyzję o rozpoczęciu przygody z nordic walking skonsultuj ze swoim lekarzem oraz dopytaj o to jak intensywnie możesz chodzić z kijami.
Wspomniałam już, że uprawianie nordic walkingu jest bardzo korzystne dla naszego organizmu. Jest to forma rekreacji albo sportu, zależnie od tego z jaką intensywnością lub w jakim celu się go uprawia, która przy prawidłowej technice marszu angażuje nasze mięśnie i stawy oraz prawie całe ciało . To teraz czas na konkrety. Lista pozytywów, jakie niesie ze sobą marsz z kijkami jest imponująca:
Oczywiście musisz pamiętać, że jak w każdym sporcie i rekreacji efekty nie pojawiają się natychmiast. Nie wystarczy przejść się z kijkami kilka razy do roku, ale należy trenować regularnie. Przerwa w treningu powoduje niestety regres i konieczność ponownego pokonywanie poziomów, które osiągnęło się wcześniej.

W nordic walkingu bardzo ważna jest prawidłowa technika chodu oraz właściwy dobór kijów. Jeśli planujesz rozpoczęcie marszów z kijami, dowiedz się, jak zrobić to prawidłowo.
Jeśli chcesz zacząć chodzenie przy użyciu kijków, musisz się w nie zaopatrzyć. Kije trekkingowe i do nordic walkingu różnią się od siebie i używanie tych pierwszych do maszerowania nie jest dobrym pomysłem. Ich konstrukcja powoduje, że nie da się wypracować prawidłowej techniki chodu.
Przede wszystkim dobierz kije do swojego wzrostu. Na rynku dostępne są zarówno kije o stałej długości, jak i kije regulowane. Aby dobrać długość musisz stanąć trzymając w dłoni kijki – prawidłowa długość to taka, gdy ręka zgięta w łokciu tworzy kąt prosty, a kij dotyka podłoża. Kije powinny być lekkie i wytrzymałe. Masz do wyboru modele z włókna szklanego i węglowego, a także bardzo trwałe kije aluminiowe.

Kije do nordic walking mają specjalną „rękawiczkę”, która umożliwia luzowanie chwytu podczas chodzenia. W prawidłowej technice chodu kijków nie trzyma się cały czas mocno w dłoniach, ale wypuszcza się je z ręki, gdy znajdują się z tyłu. Jak pewnie wiesz kije trekkingowe mają jedynie pasek nadgarstkowy, który sprawia, że taki ruch jest niemożliwy do wykonania. Kolejnym elementem kija do „nordica”, którego nie znajdziesz w kiju trekkingowym jest gumowa końcówka, która wygląda jak stopka. Umożliwia ona prawidłowe stawianie kija podczas chodzenia i wspomaga właściwą technikę.
Jak się ubrać na marsz z kijkami? Przede wszystkim wygodnie i odpowiednio do pogody. Latem wystarczy funkcjonalna sportowa lub trekkingowa koszulka oraz niekrępujące ruchów spodenki albo leginsy czy długie spodnie. Zadbaj by były wykonane z oddychających materiałów i sprawnie odprowadzały wilgoć. Z kolei gdy jest chłodniej lub masz do czynienia opadami postaw na sprawdzony system trzech warstw – odprowadzająca wilgoć koszulka i leginsy, na nią bluza, która poprawi komfort termiczny, a na wierzch kurtka przeciwdeszczowa i chroniąca od wiatru oraz wygodne spodnie. Przydadzą się też rękawiczki, czapka, opaska albo chusta typu komin.
Całości dopełnić muszą wygodne buty sportowe, na stosunkowo miękkiej podeszwie. Jeśli wędrujesz po gruntowych ścieżkach czy po lesie dobrze, żeby miały głębszy bieżnik zapewniający lepszą stabilizację.
Kiedy widzisz osoby maszerujące z kijkami możesz mieć w pierwszej chwili wrażenie, że poruszają się jak roboty. Jednak po chwili widać, że to po prostu doskonale dopracowana technika, która pozwala na sprężysty, wydłużony krok oraz daje możliwość przyspieszania w dowolnym momencie.
Nauczenie się prawidłowej techniki chodu wymaga praktyki. Dobrym rozwiązaniem jest rozpoczęcie tej przygody pod okiem osoby doświadczonej, która pomoże skorygować błędy. W wielu miastach działają kluby, do których można się przyłączyć na wycieczki i spacery.
Postaram się krótko przybliżyć technikę chodu, ale nic nie zastąpi treningu na żywo. Główna zasada to naprzemienne poruszanie rąk i nóg czyli prawa noga -lewa ręka i na odwrót, co wymaga koordynacji. Drugą bardzo ważną rzeczą jest poruszanie całej ręki od barku, bez zginania jej w łokciu w pewny i zdecydowany sposób, ale bez machania czy tworzenia wrażenia chaotyczności. Ruch rąk do przodu odbywa się do wysokości pępka, a kij powinien być uchwycony. Gdy ręka znajduje się z tyłu należy zwolnić chwyt. W pierwszej chwili brzmi to dość skomplikowanie, ale gdy złapie się rytm, ruchy stają się automatyczne.
Nordic walking to aktywność fizyczna, która jest w zasięgu niemal każdego, niezależnie od wieku i kondycji. Możesz chodzić z kijami po parku, terenach rekreacyjnych, w lesie, nad jeziorami, po szlakach turystycznych w zróżnicowanym terenie. Na pewno wpłynie do korzystnie na Twoje mięśnie, stawy oraz cały organizm.
Trekking, hiking te określenia wędrówki są często używane wymiennie. A co dopiero jeśli trzeba wybrać buty na kolejne outdoorowe wyzwania. Buty hikingowe, buty trekkingowe – w opisach obuwia te nazwy przewijają się zawsze. Czasem nawet konkretny but może zostać określony zarówno jednym, jak i drugim mianem. Jak się w tym nie pogubić? Co to jest hiking i czym różni się od trekkingu, a co za tym idzie jak dobrać odpowiednie buty do takiej formy aktywności? Przygotowałam krótką ściągawkę radzenia sobie w dżungli nazw z realnych i wirtualnych półek sklepów outdoorowych.
Zanim jednak przejdę do samego obuwia muszę w kilku zdaniach opowiedzieć o tym czym jest hiking. Nazwa wywodzi się z języka angielskiego, a sama aktywność pochodzi właśnie z Wysp Brytyjskich, gdzie narodziła się już pod koniec XVIII w. Słowo „hike” oznacza „wędrówkę”. No dobra, ale przecież trekking to także wędrowanie. Zasadnicza różnica między tymi dwiema formami aktywności to teren, w jakim wędrujesz. Trekkingiem zwyczajowo określa się wędrówki po górskich szlakach, czasem uzupełnioną o łatwą wspinaczkę czy odcinki typu via ferrata. Natomiast na hikingi możesz wybrać się wszędzie.

Napisałam powyżej, że ojczyzną hikingu są Wyspy Brytyjskie. Zarówno Wielka Brytania, jak i Irlandia nie mogą pochwalić się wysokimi górami. Ben Nevis osiąga wysokość polskich Bieszczadów czy Gorców, a irlandzki Carrantuohill jest niewiele wyższy niż 1000 m n.p.m. Za to obydwa kraje mają bardzo rozległe tereny o zróżnicowanym ukształtowaniu oraz niezwykle malownicze niższe góry, w Walii, Szkocji, Snowdonii, Peak District czy irlandzkim Wicklow. To są właśnie idealne tereny do wędrowania.
Wielogodzinne wędrówki z plecakiem w łatwiejszym terenie to najprostsza definicja hikingu. Oczywiście mogą one być intensywne, szybkie, męczące i można je uprawiać w niższych oraz mniej wymagających górach. Łatwiejszy teren wcale nie oznacza, że dają mniej satysfakcji. Są po prostu inne od trekkingu, ale w Wielkiej Brytanii i innych krajach zachodniej Europy długodystansowe szlaki hikingowe są niezwykle popularne. Nazwa jednego z nich (a właściwie sieci takich szlaków) na pewno wpadła Ci w ucho lub oko. Pomijając aspekt pielgrzymkowy szlakami hikingowymi są trasy Camino de Santiago prowadzące do hiszpańskiego Santiago de Compostella.
Butów hikingowych poszukaj pośród butów w kategorii:
Wędrowanie to forma aktywności, która od wielu lat zyskuje sobie coraz większą popularność. Nic więc dziwnego, że dostrzegli ją także producenci sprzętu i obuwia outdoorowego tworząc linie produktów specjalnie przeznaczonych do tego typu wędrówek. Czy możesz założyć obuwie trekkingowe na wędrówkę hikingową? Oczywiście, ale w wielu przypadkach wygoda takiego wyboru jest co najmniej dyskusyjna. Obuwie trekkingowe ma nieco inne zadania i inną specyfikę ze względu na teren, do jakiego jest przeznaczone. To teraz zasadnicze pytanie. Czy powinieneś mieć buty hikingowe?

Odpowiedz sobie przede wszystkim na pytanie, gdzie najchętniej wędrujesz. Jeśli są to góry, szczególnie te wyższe oraz chodzisz z dużym plecakiem i większymi obciążeniami sprawa jest prosta. Potrzebujesz obuwia trekkingowego. Ale jeśli z taką samą ochotą ruszasz na Główny Szlak Świętokrzyski, w tatrzańskie doliny, na bieszczadzkie połoniny albo malownicze szlaki Wigierskiego Parku Narodowego to zdecydowanie potrzebujesz butów hikingowych.
Czym jest hiking już wiesz, a teraz czas na zajęcie się butami do takich właśnie wędrówek. Pokażę Ci także różnice w stosunku do butów trekkingowych, na które warto zwrócić uwagę podczas wybierania modelu dla siebie.
Buty hikingowe, jak wspomniałam już wyżej przeznaczone są na różnego typu podłoża. Wędrówka nie odbywa się tylko na górskich szlakach, a zróżnicowana nawierzchnia to wyzwanie dla stóp. Buty trekkingowe wyposażone są zwykle w sztywną podeszwę, która niezbyt dobrze sprawdza się na przykład na leśnych ścieżkach, w górach typu Beskidy czy Góry Świętokrzyskie. Stopy w sztywnym bucie na lżejszym, bardziej miękkim terenie szybciej się męczą. Stąd miękka podeszwa w butach hikingowych, która jednak musi mieć też dobrą przyczepność. Wędrując możesz poruszać się po różnych rodzajach nawierzchni zarówno suchej jak i mokrej. Kluczowe są więc przyczepna mieszanka gum, z jakich wykonano podeszwę oraz solidny bieżnik z dopracowanym systemem kołków o dużej głębokości. Dzięki temu nie będziesz się ślizgać na przykład na błocie. I trzeci element podeszwy niezbędny w butach do hikingu – muszą mieć dobrą amortyzację. Zwykle odpowiada za nią umieszczona w podeszwie wewnętrznej pianka, która tłumi wstrząsy i jednocześnie oddaje energię podczas stawiania kroków. But hikingowy ma też zwykle większy drop, czyli różnicę wysokości między piętą, a przodem podeszwy – pozwala to na bardziej naturalny krok i łatwiejsze przetaczanie stopy.

Mniej wymagający teren oraz specyfika wędrówki sprawiają, że buty mogą być znacznie lżejsze niż w przypadku obuwia trekkingowego. Niższa waga to większy komfort dla stóp i ich mniejsze zmęczenie. Buty hikingowe mają też zwykle niższą cholewkę niż trekkingowe. Mogą to być zarówno buty niskie sięgające pod kostki, jak i o wysokości Mid czyli lekko powyżej. Obecnie większość modeli, nawet butów niskich dzięki swojej konstrukcji zapewnia stabilizację kostek, a co za tym idzie bezpieczeństwo wędrówki w zróżnicowanym terenie. Buty hikingowe są po prostu wygodne i dają komfort w łatwym terenie, nawet po wielogodzinnym marszu.

Jakie jeszcze cechy powinien mieć but hikingowy? Musi być wytrzymały bo służy do długich wędrówek przy różnej pogodzie. Niektóre modele takich butów wyposażone są w membranę, która chroni stopy przed wilgocią i wodą pochodzącą z zewnątrz, ale nie jest to wyróżnik, bo membrany znajdziesz też w obuwiu trekkingowym. Obuwie takie wykonane jest zwykle z lekkich materiałów, zarówno ze skóry, jak i z materiałów syntetyczny. Buty hikingowe powinny dobrze odprowadzać wilgoć powstającą podczas wędrówki, by zapewnić komfort użytkowania podczas długiego wędrowania. Bardzo przydaje się też rant chroniący palce na przykład podczas uderzenia o kamień. Zwiększa on także trwałość butów w tym newralgicznym miejscu.
Jak się pewnie domyślasz wędrować można o każdej porze roku. Uprawianie hikingu zimą jest bardzo dobrym pomysłem, jeśli nie czujesz się na siłach, by wybrać się wówczas w wyższe góry. Zimowa wędrówka przez Beskidy, Góry Świętokrzyskie, Pogórza czy po Roztoczu to doskonała forma aktywności połączonej z pięknymi widokami. Czy buty hikingowe nadają się do tego? I tu niestety wchodzi najbardziej znienawidzona odpowiedź przez każdego kto pyta: To zależy.
Od czego? O tego ile jest śniegu. Niskie buty hikingowe, wykonane z lekkich materiałów np. o strukturze siateczki, bez membrany to nie jest odpowiedni wybór na śnieżne warunki. Nawet założenie stuptutów niewiele tu zmieni bo po pół godzinie w butach będzie bagno. Ale przy niskiej warstwie śniegu, poza górami, buty hikingowe typu Mid z membraną i przyczepną podeszwą będą wystarczające. Biorąc pod uwagę, że ostatnie zimy są coraz mniej śnieżne, szczególnie poza Tatrami, Sudetami czy Beskidami to sporo modeli hikingowych sprawdzi się w całorocznym użytkowaniu, na przykład podczas spaceru do lasu.
Hiking to wędrówka, którą możesz uprawiać w każdym terenie. Daje dużą satysfakcję i pozwala obcować z naturą. Czym powinny charakteryzować się buty hikingowe? Wygodą, przyczepnością i lekkością, by wspomagać Cię na szlakach podczas wielogodzinnych wędrówek.
Czy outdoor i modowe wybiegi mogą iść ze sobą w parze? Od kilku lat zarówno producenci odzieży trekkingowej, hikingowej czy wspinaczkowej oraz dyktatorzy światowych trendów odpowiadają na to pytanie twierdząco. Na wybiegach zagościł i wygląda na to, że zadomowił się na dobre Gorpcore. Brzmi jak nazwa kolejnej membrany? Spróbuję rozłożyć go na czynniki pierwsze i pokazać Ci o co w tym wszystkim chodzi.
Jeśli na co dzień nosisz ubrania outdoorowe, to być może nie wiesz nawet, że wpasowujesz się w jeden z najgorętszych trendów w modowych salonach. Ja byłam zaskoczona, kiedy kilka miesięcy temu koleżanka zajmująca się trendami lifestylowymi i pisząca o nich zwróciła mi uwagę na to zjawisko. Modna nigdy nie byłam, bo raczej wybieram wygodę, ale muszę przyznać, że nieco zaintrygowało mnie to, że nawet wielcy projektanci zaczęli zanurzać się w outdoorową estetykę.
Moda to jak wszyscy doskonale wiemy coś co się zmienia i w jakimś stopniu oddaje zjawiska związane ze stylem życia oraz sytuacją na świecie. Co takiego wydarzyło się w ostatnich latach, że na wybiegach i w salonach zaistniał styl Gorpcore?

Nie da się ukryć, że ostatnie kilka lat nie są dla świata najspokojniejsze. Można chyba stosując analogię do historii powiedzieć, że „belle epoque” z jej beztroską i bardzo konsumpcjonistycznym podejściem do życia odeszła w przeszłość. Stabilnie już było. Epidemia covid-19 i związane z nią obostrzenia, lockdowny i zmiany w gospodarce, zmiany klimatyczne, wybuchające w różnych częściach świata konflikty zbrojne spowodowały, że wiele osób przewartościowało swoje podejście do życia, a blask, styl i robienie czegoś na pokaz straciły na znaczeniu.
Lockdowny zamknęły nas w domach, wysłały na pracę zdalną, zakazały podróżowania i paradoksalnie pokazały wielu osobom jak bardzo jest to dla nich ważne. To, żeby pójść do lasu, pojechać na weekend w góry, pobiegać, czy spotkać się ze znajomymi. Relacje przez internet okazały się niewystarczające dla normalnego funkcjonowania i jednocześnie podkreśliły jak mało ważna jest cała wystylizowana otoczka. Skoro można pracować z domu w dresie, to dlaczego do pracy na co dzień nie można założyć wygodnej bluzy polar, komfortowych spodni, a do firmy przyjść w technicznej kurtce. Przecież to nie wpływa na efektywność.
Gorpcore to wyraz zmiany podejścia do życia, postawienia na funkcjonalność i wygodę kosztem blichtru i wszystkiego, co kojarzy się z elegancją i stylem glam.
Odzież, która łączy funkcjonalne materiały i daje nosić się na co dzień – takie stały się niektóre kolekcje marki –> Arc’teryx.
Zapewne, gdy pierwszy raz widzisz nazwę Gorpcore to nie za bardzo kojarzy Ci się ona z outdoorem, a już szczególnie z modą i stylem ubierania. Już prędzej szukałabym wyjaśnienia dla niej wśród licznych technologii stosowanych przez producentów sprzętu albo w jakiejś inicjatywie związanej z ochroną środowiska. Skąd właśnie takie określenie? Wbrew pozorom wiąże się ona z aktywnością, trekkingami i hikingiem, ale trzeba sięgnąć do języka angielskiego. Jeśli powiem: mieszanka studencka to na pewno wiesz o co chodzi. Często znajduje się w plecakach na trekkingi i wycieczki bo jest lekka, daje szybki zastrzyk energii i można ją zjeść bez żadnego przygotowania. GORP to skrót od potocznego określenia popularnej mieszanki suszonych owoców, kawałków czekolady i granoli czyli „Good Ol’ Raisins and Peanuts”. To już jak najbardziej kojarzy się z hikingami czy outdoorem.

Oczywiście nie jest tak, że Gorpcore pojawił się nagle, znikąd w ostatnim roku czy dwóch. Przez wielu jest uważany za następcę stylu Normcore i Techcore – trendów prostoty, normalności i funkcjonalności, które funkcjonowały już wcześniej. Trampki, dżinsy i T-shirt, a z drugiej strony odzież techniczna zostały połączone i wprowadziły outdoorowy styl na salony. Już w 2017 r. zmianę tę ogłosiło wpływowe modowe pismo „The Cut” w artykule „First Came Normcore. Now Get Ready to Gorpcore”.
Jeszcze do niedawna noszenie outdoorowej odzieży na co dzień oznaczało bycie niemodnym. Dziś trend Gorpcore inspiruje największych projektantów. Dom mody Gucci wszedł we współpracę przy tworzeniu swojej linii inspirowanej outdoorem z jedną z najbardziej znanych marek tego rynku The North Face.
Poszperaj w kolekcji marki –> The North Face.
Swój czas odkryły także marki typowo outdoorowe tworząc linie miejskie, codzienne inspirowane odzieżą hikingową i trekkingową. Są wśród nich Patagonia, Salewa, wspomniany już The North Face czy Arc’teryx.

Jakie cechy charakteryzują odzież w duchu Gorpcore? Przygotowałam krótkie zestawienie najważniejszych wyróżników:
Ekologię i trend na funkcjonalną i trwałą odzież można połączyć. Takie połączenie znajdziesz w produktach marki –> Patagoania.
Jeśli nigdy nie nadążasz za aktualną modą, to jest szansa, że moda właśnie nadążyła za Tobą. Outdoorowy styl wszedł na wybiegi największych projektantów i stał się trendem. Jest szansa, że pozostanie z nami na dłużej, a to znaczy, że w swojej szafie masz na pewno całe mnóstwo ciuchów, które są dziś wyznacznikiem stylowego ubierania się. Wygoda i funkcjonalność górą! Także na salonach.
Gregory to amerykańska marka plecaków, która na dobre zadomowiła się na półkach polskich sklepów. Można chyba śmiało powiedzieć, że mimo stosunkowo niezbyt długiej obecności na naszym rynku trafiła do grona najbardziej cenionych przez polskich miłośników trekkingów i podróżowania. Funkcjonalność, świetne systemy nośne, które podążają za użytkownikiem to jedynie niektóre z jej atutów. Tym razem chcę Ci pokazać dwa modele plecaków Gregory – Kiro i Wander. Sprawdź może to właśnie ten plecak, którego szukasz.
Nie mogę ukrywać, że sama jestem fanka plecaków Gregory i w mojej szafie znajdują się dwa modele tej marki. Cenię je przede wszystkim za wygodę i rewelacyjne odciążenie. Większy zabieram na wielodniowe trekkingi, gdzie noszę także namiot i sporo sprzętu i nadal jest tak samo wygodny.
Moje odczucia nie są chyba specjalnie różne od całej rzeszy użytkowników. Od prawie 50 lat, gdy Wayne Gregory założył swoją firmę przyświeca jej idea innowacyjności i funkcjonalności. Gregory od początku stawiał na systemy nośne, które poruszają się wraz z użytkownikiem. Dzięki temu udało się osiągnąć dużą wygodę nawet podczas przenoszenia dużych ciężarów w wymagającym terenie. Systemy nośne Gregory zapewniają też chłodzenie pleców, czy to przez zastosowanie siatki dystansującej czy panelu z perforowanej pianki pokrytej oddychającą siateczką.
Poznaj produkty marki klikając w nazwę –> Gregory <– lub zobacz film, by poznać topowe modele.
Projektowane i powstające w Salt Lake City, u podnóża Gór Wasatch plecaki Gregory to także funkcjonalne rozwiązania pozwalające łatwo dostać się do wnętrza, mnóstwo możliwości troczenia sprzętu oraz zrównoważona produkcja wykorzystująca materiały z recyklingu.
Gama plecaków Gregory jest bardzo bogata i obejmuje model trekkingowe, backpackerskie, do wędrówek fast and light, hikingu i speed hikingu, narciarskie, wspinaczkowe, podróżne oraz do użytku codziennego. Chcę Ci dziś pokazać modele Kiro i Wander. Pierwszy z nich zaprojektowano do szerokiego użytku, od codziennego miejskiego, po wycieczki hikingowe i lekkie trekkingi. Drugi z kolei powinien zachwycić rodziców. Tak, to plecak dla najmłodszych turystów, który dodatkowo będzie „rósł” wraz z nimi.
Wszechstronność – to podstawowe słowo, które przychodzi do głowy po obejrzeniu plecaka Gregory Kiro. Wiem, że często mówi się, że jak coś jest do wszystkiego to tak naprawdę… resztę możesz sobie dośpiewać. Ale nie w tym przypadku! Projektanci Gregory to ludzie, którzy kochają ruch i outdoor i często prosto z pracy wskakują na szlak by choć przez chwilę pobyć w górach. Kto jak nie oni będzie więc wiedział czego potrzeba, by plecak nadawał się zarówno do zabrania sprzętu potrzebnego na co dzień, jak i do spędzenia kilku intensywnych godzin na wędrówce.
Kiro to uniwersalny model unisex, z którym pójdziesz na uczelnię, do pracy, na spacer, zabierzesz go na city break lub krótką wycieczkę, a w końcu pójdziesz z nim na niezbyt długą, ale intensywną wędrówkę.
Konstrukcja plecaka oparta jest na tylnym panelu z perforowanej pianki, pokrytym oddychającą siateczką. Także pasy ramieniowe wykonane są w podobnej konstrukcji. Plecak dobrze przylega do pleców, jest stabilny, a jednocześnie zapewnia wentylację pleców podczas wędrówki. Wykonany jest z bardzo wytrzymałych materiałów nylonowych, które sprawiają, że możesz go intensywnie używać przez wiele sezonów.

Kiro to plecak z główną komorą i oddzielną, dostępną bezpośrednio z zewnątrz kieszenią na laptop znajdującą się przy plecach. Laptop i góry? Coś nie gra? Ależ skąd! Wyjmij laptop, włóż bukłak systemu nawadniającego, na który przygotowano tu specjalny zaczep i możesz ruszać na wędrówkę. Plecak jest oczywiście kompatybilny z takimi systemami, ma wyprowadzenie na rurkę oraz zaczep na nią na ramieniu. Plecak dostępny jest w trzech rozmiarach, które nieznacznie różnią się rozwiązaniami. Wszystkie jednak mają elastyczne kieszenie boczne, uchwyty do mocowania kijów trekkingowych oraz dołączone pokrowce przeciwdeszczowe:
Jeśli masz w domu małego lub nieco już podrośniętego turystę/turystkę wiesz na pewno, że trafić z dobrym plecakiem jest dość trudno. Cóż… dzieci rosną. Szybko i niepostrzeżenie, a plecak, który wiosną był idealny, jesienią może okazać się już za mały. Dlatego w modelu Wander, który dedykowany jest dla dzieci i młodzieży konstruktorzy Gregory postawili na regulowany system nośny. Twoje dziecko rośnie? Świetnie, ciesz się z tego. Dwa ruchy i plecak urośnie w ślad za nim. Wander to plecaki unisex, które będą pasować zarówno dla chłopców, jak i dla dziewcząt. Ich konstrukcja uwzględnia specyfikę sylwetki dzieci i młodzieży.

Model Wander ma tak naprawdę dwie odsłony. Pierwsza to plecaki o pojemności 8 i 12 l przeznaczone głównie na jednodniowe wycieczki, druga to plecaki 30 i 50 l, z którymi można ruszać na dłuższe wyprawy na górskich szlakach.

Gregory to marka, która cały czas rozwija swoją ofertę plecaków zarówno dla dorosłych, jak i dla dzieci. Funkcjonalność, wszechstronność i świetne systemy nośne to atuty, których można być pewnym stawiając na tę markę. Niezależnie czy wybierzesz model codzienny, który można też użyć na szlaku czy szukasz plecaka dla swojego dziecka w kolekcji Gregory na pewno znajdziesz coś dla siebie.
Bycie aktywnym to dziś styl życia. Aktywność ta może mieć oczywiście różne wymiary. Sam najlepiej wiesz jak lubisz się ruszać, czy wolisz ekstremalne wyzwania, czy raczej spokojniejsze aktywności. Wędrujesz po górach, wspinasz się, biegasz, jeździsz na nartach lub rowerze, a może podróżujesz poznając nowe kraje. To Twoja decyzja i to, co kochasz. A marka Viking jest po to, żeby pomóc Ci osiągać swoje cele. Chcę Ci przedstawić polską markę odzieży i akcesoriów turystycznych, która od ponad 25 lat stawia na komfort, funkcjonalność i technologie przyjazne dla środowiska.
Jeśli Twoją pasją jest outdoor to sądzę, że samo logo i nazwa Viking nie są Ci obce. Jeśli powiem rękawice narciarskie, turystyczne czy biegowe, na pewno skojarzysz je właśnie z tą nazwą. Marka należy do grupy Larix i powstała w 1996 r. w Buczkowicach niedaleko Bielska – Białej, u podnóża Beskidu Śląskiego i Małego.
Początkowo produkowała przede wszystkim rękawice narciarskie, które szybko zostały docenione przez narciarzy. W kolekcji znajdują się dziś zarówno wszechstronne rękawice codzienne, lekkie linery, rękawice biegowe, jak i zaawansowane rękawice dla narciarzy. Dzięki stosowaniu przemyślanych konstrukcji i najwyższej jakości technologii i komponentów rękawice Viking Heatbooster GTX zostały wyróżnione w 2020 r. na najbardziej liczących się targach outdoorowych na świecie ISPO w Monachium.
Viking zaczynał od rękawic i nadal są one bardzo ważną częścią jego kolekcji. Oferta jednak nie stała w miejscu, ale była sukcesywnie rozwijana. Do 2012 r. do sprzedaży trafiły także czapki, stuptuty, kije trekkingowe oraz drugi z obecnych filarów marki czyli odzież termiczna na przejściowe i chłodne pory roku. Ostatnie lata to rozwój kolekcji odzieży Viking, w której znajdują się obecnie bielizna, koszulki, bluzy, spodnie oraz kurtki wykorzystujące zaawansowane technologie, jak również naturalne komponenty takie jak wełna merino czy włókna bambusowe.
Zobacz artykuł –> „Viking Bamboo Line – włókna bambusowe w odzieży outdoor„

Odzież i akcesoria Viking są dziś obecne w ponad 30 krajach świata, w tym na tak wymagających rynkach jak Stany Zjednoczone, Szwajcaria czy Wielka Brytania. Marka korzysta ze wsparcia ambasadorów, wśród których jest utytułowana polska narciarka, specjalistka od freeridu i freestyle’u Zuza Witych.
Viking kieruje swoją ofertę zarówno do wymagających, zaawansowanych miłośników sportów w różnych porach roku, jak i do amatorów, którzy kochają ruch, podróże i wędrówki w różnej intensywności. To jednak nie zwalnia z zadbania o najwyższą jakość wyrobów. W kolekcjach Viking nie ma miejsca na kompromis, a współpraca z najważniejszymi światowymi markami dostarczającymi funkcjonalnych technologii dla outdooru pozwala sięgać po najbardziej zaawansowane rozwiązania.

W odzieży i akcesoriach marki Viking możesz znaleźć następujące technologie i rozwiązania:


Bądź aktywny! – to hasło, które przyświeca marce Viking od czasów jej powstania. Starannie zaprojektowana, funkcjonalna i do tego zwyczajnie ładna i stylowa odzież outdoorowa tego polskiego producenta pozwala przygotować wyposażenie zarówno na wymagający wyjazd narciarski, w podróż na drugi koniec świata, na kemping, trekking w Tatrach, czy piesze wycieczki w mniej wymagającym terenie.
Najważniejsze linie odzieży Viking to:

Oprócz odzieży Viking ma w swojej kolekcji funkcjonalne akcesoria outdoorowe. Najbardziej znane są oczywiście rękawice narciarskie tej marki, ale w kolekcji znajdują się też cienki rękawiczki idealne na pory przejściowe, świetnie oddychające, lekkie czapki, które docenisz jeśli biegasz w chłodne poranki czy wieczory, lekkie, odprowadzające wilgoć czapki z daszkiem oraz z osłonami na kark do podróżowania i wędrówek w ostrym słońcu. Ze stuptutami Viking nie straszne będzie żadne błoto czy głębszy śnieg, zaś stabilne, wytrzymałe kije odciążą stawy i pomogą w wędrówce w wymagającym terenie.

Polska marka Viking to doskonały wybór dla osób aktywnych, które szukają funkcjonalności, zaawansowanych technologicznie rozwiązań oraz wygody połączonych z odpowiedzialnością ekologiczną oraz relatywnie zrównoważoną ceną. Marka, która wciąż się rozwija i poszerza swoją kolekcję będzie z Tobą na szlaku, biegowej ścieżce, w podróży albo podczas wypadu pod namiot z przyjaciółmi. Żyj aktywnie z Vikingiem!
Odpowiedzialność i równowaga ekologiczna i społeczna to w ostatnich latach jeden z najbardziej gorących trendów w outdoorze i turystyce. Zmiany klimatu zachodzą na naszych oczach i są bardzo szybkie. Dlatego rośnie rzesza turystów i miłośników outdooru, którzy przy zakupach zwracają uwagę także na metody produkcji, wykorzystanie surowców wtórnych czy możliwości naprawy sprzętu. Coraz więcej marek ze świata outdooru można nazwać „zrównoważonymi”. Przedstawiam Ci dziś jedną z nich – niemiecką markę Deuter, którą na pewno znasz, jako jednego z najważniejszych producentów plecaków turystycznych na świecie.
Tym wpisem otwieramy cykl, w którym będziemy informować o działaniach marek na rzecz ekologicznej produkcji i odpowiedzialnego prowadzenia biznesu. Więcej takich wpisów znajdziesz klikając w tag –> eko.
Outdoor i turystyka nie istnieją bez przyrody i środowiska naturalnego. Jest to też branża, którą bardzo mocno dotykają zmiany klimatyczne. Brak śniegu i ciepłe zimy to zamknięte ośrodki narciarskie, gwałtowane powodzie, a z drugiej strony susze i związane z nimi pożary pustoszą miejsca, które są zwykle odwiedzane przez tłumy turystów, wędrujący trekkingowymi szlakami Himalajów, Alp czy Gór Skalistych nie mogą już podziwiać lodowców, które jeszcze kilkadziesiąt lat temu wydawały się „nie do ruszenia”. Nie da się też ukryć, że coraz większa ekspansja dużych korporacji, a także samego ruchu turystycznego ma ogromny wpływ na życie miejscowej ludności.

To tylko nieliczne z wielu przesłanek, które sprawiły, że na przełomie XX i XXI w. coraz więcej turystów zaczęło rozglądać się za bardziej zrównoważonymi sposobami podróżowania oraz sprzętem produkowanym w odpowiedzialny sposób. Być może, nawet nie do końca świadomie, robisz to samo. Czasem to całkiem drobne sprawy, jak wybranie butelki wielorazowej zamiast jednorazówki, używanie swojego kubka zamiast jednorazowych, plastikowych, przesiadka na komunikację zbiorową albo wybór roweru do wycieczek po najbliższej okolicy. Pozornie małe działania zebrane razem tworzą zmianę. Ale jeszcze większą zaczęły urzeczywistniać światowe marki produkujące odzież i sprzęt turystyczny i outdoorowy. Odpowiedzialna i zrównoważona produkcja, działania dążące do równowagi klimatycznej oraz wspierające mieszkańców najsłabiej rozwiniętych regionów, w których znajdują się fabryki weszły do standardów wśród największych marek outdoorowych, takich jak Deuter. To obecnie jeden z liderów tego typu zmian w zakresie sprzętu turystycznego. Zobacz jakie działania podejmuje niemiecki producent plecaków, systemów hydro, śpiworów i innych akcesoriów turystycznych w zakresie zrównoważonej i odpowiedzialnej produkcji.
Klikając w link, poznasz całą naszą ofertę marki –> Deuter.
Czy da się prowadzić produkcję, która nie wywiera żadnego wpływu na środowisko przyrodnicze i społeczne? Osobiście podchodzę nieco sceptycznie do tego typu deklaracji, a niestety na każdym kroku można dziś spotkać zjawisko „greewashingu”, w którym firmy prześcigają się w bombardowaniu nas informacjami o tym, jak bardzo ich produkty są eko lub zero emisyjne.

Marka Deuter idzie inną drogą. Neutralność produkcji oraz jej zrównoważony charakter to cele, które powinny zostać osiągnięte. Niemniej droga, która do nich prowadzi nie jest w pełni oczywista, a już na pewno nie jest prosta. Nie da się z dnia na dzień przestawić na zupełnie inny model działania, trzeba to robić stopniowo i korzystać ze zrównoważonych rozwiązań, które są obecnie dostępne. O tym właśnie mówi wizja „Together for 360° Responsibility”, co można przetłumaczyć jako „Razem dla pełnej odpowiedzialności”. Obietnica Deutera dotyczy zarówno dążenia do produkcji zrównoważonej środowiskowo jak i społecznie, co przejawia się w haśle „Deuter Promise for Planet and People”. Wizja jest oparta na ogłoszonych w 2015 r. przez ONZ „17 Celach Zrównoważonego Rozwoju”.
Przybliżę Ci najważniejsze elementy tej wizji i strategii, jaka od kilku sezonów jest sukcesywnie wdrażana w produkcji.
Mamy tylko jedną Ziemię z jej zasobami – surowcami naturalnymi, wodą, powietrzem, ale też różnorodnością krajobrazową i biologiczną. Choć może zabrzmi to trochę defetystycznie, to jesteśmy na niej tylko na moment. Przychodzimy i zastajemy to, co zrobiły ze światem poprzednie pokolenia, by w przyszłości zostawić Ziemię dla następnych generacji.

Obietnica marki Deuter dla Planety to:


Drugi filar obietnicy Deutera dotyczy ludzi, czyli zarówno konsumentów, jak i pracowników biorących udział w procesie produkcji i dystrybucji. Nie da się ukryć, że jeszcze kilkadziesiąt lat temu duże korporacje traktowały kraje słabo rozwinięte jako nieograniczony rezerwuar taniej siły roboczej, o którą nie trzeba się było troszczyć. Dziś na szczęście to podejście się zmienia, a Deuter jest w czołówce tych zmian.
Obietnica marki w stosunku do Ludzi obejmuje:

Deuter jest jednym z liderów zrównoważonej produkcji w świecie outdooru. Co więcej działania marki są transparentne i poddane kontroli międzynarodowych organizacji i inicjatyw. Działalność ta została doceniona i w 2022 Deuter wraz ze swoim wietnamskim partnerem Vina Duke otrzymały nagrodę Sustainability Award for Global Corporate Partnerships podkreślającą wieloletnie starania w zakresie dążenia do miana marki odpowiedzialnej ekologicznie i społecznie.
Mówisz plecak – myślisz Deuter? Dla niektórych turystów nazwa niemieckiego producenta to synonim plecaka. Ponad 125 lat tradycji i obecności na rynku zobowiązuje. Solidność, wytrzymałość, ergonomiczne, wygodne systemy nośne oraz rozwiązania ułatwiające pakowanie, to tylko niektóre z zalet plecaków Deuter. Jednak marka nie ogranicza się tylko do produkcji plecaków. Zapraszam Cię dziś w świat saszetek, torebek, wyposażenia rowerowego i akcesoriów podróżnych Deuter. Z tą marką nie tylko znajdziesz plecak dla siebie, lecz także wyposażysz się we wszystko, co potrzebne, by optymalnie się spakować.
W 1898 r. Hans Deuter założył w Augsburgu firmę zajmującą się produkcją worków i toreb na listy i przesyłki dla Bawarskiej Poczty Królewskiej. Tak rozpoczęła się historia jednej z najważniejszych i najbardziej rozpoznawalnych marek plecaków na świecie. Około 1910 r. w ofercie pojawiły się pierwsze plecaki, ale były one produkowane dla wojska. Świat stał na krawędzi wojny, kocioł europejskiej polityki buzował, a wojska wszystkich największych państw dokonywały ogromnych zamówień dla swoich żołnierzy na pasy, sakwy, plecaki, torby, namioty.
Wojenna zawierucha nie zahamowała rozwoju firmy, a w 1919 r. pojawiła się marka Deuter Sport. Doświadczenia z plecakami wojskowymi zostały rozwinięte i już w dwudziestoleciu międzywojennym niemieckie wyprawy himalajskie (i nie tylko) zdobywały szczyty, takie choćby jak Nanga Parbat, z plecakami Deuter.
Produkty legendarnej marki są na wyciągnięcie ręki. Kliknij po produkty –> Deuter.

125 lat obecności na rynku to szmat czasu. Plecaków z początku XX w. nie da się porównać z tymi o sto lat młodszymi. Łączy je jednak solidność wykonania oraz dążenie do wprowadzania kolejnych innowacji. Dzisiejszy Deuter to rozbudowana oferta, w której znajdziesz plecaki właściwie do każdej aktywności w terenie, od klasycznego trekkingu i podróży backpackerskich, po wspinaczkę, narciarstwo, jazdę na rowerze, a także plecaki i torby podróżne czy miejskie. To jednak nie wszystko. Deuter to także szeroka gama akcesoriów podróżnych, saszetek, torebek, apteczek, kosmetyczek, portfeli czy worków transportowych oraz coraz mocniej rozbudowywany od kilku lat dział toreb, saszetek i sakw rowerowych. Sprawdź, w jakie wyposażenie na swoje kolejne podróże i trekkingi możesz zaopatrzyć się z Deuterem.
Zorganizuj swój bagaż! Zobacz wszystkie –> akcesoria Deuter.
Saszetka – niewielka, niedoceniana, a często niezbędna w podróży czy na szlaku. W kolekcji Deuter znajdziesz saszetki turystyczne i biegowe, które mają różne przeznaczenie.

Pakowanie… Różne są techniki i patenty na optymalne rozłożenie rzeczy w plecaku. Jedni wrzucają wszystko jak leci, by móc sięgnąć do każdego przedmiotu w dowolnym momencie, inni wolą podzielić bagaż i zapakować każdy rodzaj ubrań czy sprzętu oddzielnie. Zdecydowanie należę do tej drugiej grupy i nawet gdy nie podróżuję z plecakiem, wolę mieć w torbie czy walizce różne rzeczy spakowane oddzielnie. Gdy zaczynałam chodzić po górach do podziału służyły mi reklamówki. Słyszysz ten denerwujący szelest o 5 rano, gdy ktoś w sali zbiorowej w schronisku właśnie usiłuje się „po cichu” spakować? Na szczęście te czasy już minęły i dziś możesz wybierać w wytrzymałych, pakownych i ergonomicznych saszetkach, workach i organizerach do plecaków, toreb i walizek. Ich zaletą oprócz funkcjonalności jest bez wątpienia to, że nie szeleszczą!

Co znajdziesz w kolekcji Deuter:
Każdy kolejny wyjazd czy podróż to nowe doświadczenia i emocje. Chciałabym, żeby zawsze były pozytywne, a jednym z gorszych przypadków w takich sytuacjach jest kradzież lub wypadek. Wypadki chodzą po ludziach, jak mówi przysłowie więc warto mieć ze sobą apteczkę pierwszej pomocy. W kolekcji Deuter znajdziesz trzy jej wersje z różnymi wariantami wyposażenia. Są to apteczki First Aid Kit, First Aid Kit Active oraz First Aid Kit Pro. Nie zapomnij uzupełnić ich oryginalnej zawartości przed każdą podróżą.

Kradzieże w podróży się niestety zdarzają i warto zawsze pomyśleć przed wyjazdem o zabezpieczeniu przed nimi. Możesz to zrobić z Deuter wybierając rozwiązanie dostosowane do swoich potrzeb i upodobań:
Choć planując trekking lub podróż zwykle widzi się w marzeniach słońce i bezchmurne niebo, to rzeczywistość odbiega często od wyobrażeń. Deszcz, śnieg, mżawka, wilgoć, a w efekcie mokry śpiwór, wilgotne ubrania to gotowy przepis na zepsuty wyjazd. Czy na pewno? Nie ma złej pogody, co najwyżej źle przygotowani do niej ludzie. A z marką Deuter możesz zabezpieczyć swój sprzęt przed deszczem. Sięgnij po pokrowce na plecaki z serii Raincover, które znajdziesz w różnych rozmiarach i kształtach dostosowanych do różnych rodzajów plecaków.

Drugą opcją jest wykorzystanie worków wodoodpornych Drypack i Drypack Pro, w których umieścisz ubrania i sprzęt. Nawet jeśli plecak przemoknie, to jego zawartość pozostanie sucha.
W ostatnich sezonach Deuter rozwija swoją ofertę dla rowerzystów. To już nie tylko plecaki rowerowe, ale także torby, saszetki i sakwy, które pozwolą zmieścić cały sprzęt potrzebny zarówno podczas kilkugodzinnych przejażdżek jak i wielodniowych wypraw. W ofercie znajdują się torby i saszetki montowane pod siodełkiem z serii Bike Bag oraz modele Mandego SB 16 i Cabezon SB, na ramie, takie jak Triangle Bag, Mondego FB, Energy Bag i Cabezon FB, na kierownicy Cabezon HB, Front Bag, Mondego HB oraz na bagażniku Rack Bag. Jeśli szukasz sakw możesz sięgnąć po model Valbona w różnych pojemnościach albo Mainhattan.

Nowatorskim rozwiązaniem jest Xberg 25– sakwa, którą można przekształcić w miejski plecak. To idealne rozwiązanie dla dojeżdżających do pracy czy na uczelnię rowerem.

Deuter to nie tylko plecaki, ale cała gama różnorodnych akcesoriów, torebek i saszetek, które ułatwiają optymalne organizowanie bagażu podróżnego czy trekkingowego. To czasem niewielkie przedmioty, które mogą znacząco podnieść komfort w czasie wyjazdu. Spakuj się z Deuterem – plecak to dopiero początek!
La Sportiva to jeden z wiodących producentów obuwia wspinaczkowego, górskiego, narciarskiego i turystycznego na świecie. Rodzinna marka pochodząca z serca włoskich Dolomitów należy do najbardziej rozpoznawalnych w świecie outdooru. Zapewne charakterystyczne logo z górskimi szczytami nie jest Ci obce niezależnie od tego jaka aktywność związana z górami jest Ci najbliższa. Tworząc i produkując obuwie oraz odzież w otoczeniu gór, La Sportiva od lat stawia na odpowiedzialną produkcję. Przybliżę Ci główne filary i założenia jej zrównoważonej i odpowiedzialnej ekologicznie i społecznie działalności.
Już niedługo La Sportiva obchodzić będzie 100-lecie swojego istnienia. Włoska marka jest fenomenem na rynku outdoorowym. Od początku swojej działalności pozostaje w rękach jednej rodziny- Delladio, a rządzi nią obecnie już czwarte i piąte jej pokolenie. To kawał wspaniałej górskiej historii, która rozpoczęła się w jednym z najpiękniejszych miejsc w Dolomitach, w Dolinie Val di Fiemme. Obecnie główna siedziba mieści się w miasteczku Ziano di Femme, gdzie zlokalizowana jest też jedna z największych fabryk marki. Większość produkcji obuwniczej i odzieżowej La Sportiva odbywa się we Włoszech.

Dla kolejnych pokoleń rodziny Delladio oraz pracujących z nimi konstruktorów, inżynierów i projektantów góry są inspiracją do tworzenia coraz bardziej zaawansowanej oferty. Marka, która zaczynała od produkcji obuwia dla drwali i pracowników leśnych sukcesywnie wprowadzała do oferty obuwie trekkingowe, narciarskie, wspinaczkowe, wysokogórskie, a w 2016 r. rozszerzyła asortyment o kompletną kolekcję technicznej odzieży outdoorowej.
Produkcja w sercu jednych z najpiękniejszych i najbardziej cennych przyrodniczo gór w Europie to jednak nie tylko piękne widoki za oknami, ale także, a może przede wszystkim ogromne wyzwania. Już pod koniec XX w. zarządzający firmą rozpoczęli proces jej przekształcania w markę przyjazną środowisku, która jak najmniej ingeruje w swoje fantastyczne otoczenie. I nie stało się to bynajmniej, jak w przypadku wielu producentów przez „wyniesienie” produkcji do odległych krajów by ochronić tylko „swój” kawałek świata. La Sportiva zbudowała i rozwija nadal wielostopniowy i wieloaspektowy system odpowiedzialnej produkcji, który ma za zadanie ochronić środowisko Dolomitów bez przenoszenia produkcji w inne miejsca.
Zrównoważona i odpowiedzialna produkcja to w dzisiejszym świecie cały system działań, który musi być oparty na pewnych podstawach i założeniach. W przypadku marki La Sportiva działania podejmowane już od końca XX w. zostały przekształcone w spójny program oparty na podpisanym w 2015 r. przez 193 kraje należące do ONZ dokumencie Agenda 2030. Wyznacza on 17 celów, które powinny zostać spełnione dla jak najpełniejszej implementacji założeń odpowiedzialności środowiskowej i społecznej. La Sportiva w swoich działaniach odwołuje się do 13 z 17 celów określonych przez ONZ.

Cele i sposoby ich realizacji podzielono na 5 grup, w których mogą być zrealizowane. Dotyczą one:
W dalszej części artykułu przybliżę Ci najważniejsze aspekty zrównoważonej i odpowiedzialnej działalności marki La Sportiva.
Produkty marki poznasz klikając w jej nazwę. Przejdź do strefy –> La Sportiva.
Już w 1997 r. La Sportiva jako pierwsza światowa marka z sektora obuwia outdoorowego wprowadziła normy zintegrowanego międzynarodowego systemu zarządzania ISO 9001. Dotyczyły one przede wszystkim kultury organizacyjnej. Z kolei w 2003 r. zaimplementowano normy certyfikatu ISO 140001 w zakresie zrównoważonego zarządzania i równowagi ekologicznej. Marka spełnia też normy certyfikatu ISO 45001 dotyczącego ochrony zdrowia i bezpieczeństwa pracowników.

To jednak nie jedyne restrykcyjne normy, którym podlega firma. Do najważniejszych tego typu inicjatyw należą:
Wprowadzając normy certyfikatu ISO 140001 La Sportiva zobowiązała się, że minimum 50% (obecnie jest to 85%) wykorzystywanych materiałów będzie pochodzić z recyklingu. O ile w zakresie materiałów tekstylnych sprawa jest stosunkowo prosta i obecność włókien z recyklingu stała się szybko standardem w produktach marki, to ogromnym problemem okazał się recykling gumy. A tej zużywa się przy produkcji obuwia mnóstwo. La Sportiva w swoich fabrykach w Dolomitach produkuje całość obuwia narciarskiego, ponad 82% obuwia wspinaczkowego oraz ponad 63% obuwia górskiego. Jak zapewne wiesz każdy rodzaj podeszwy to inna mieszanka, a recykling odpadów gumowych był dla marki olbrzymim wyzwaniem. Rozwiązanie przyszło z zupełnie innej branży – z budownictwa. Obecnie odpady gumowe powstające w zakładach La Sportiva są przetwarzane przez firmę Prisms SRL Monteprandone (Ascoli Pcieno) na specjalistyczne powłoki antypoślizgowych podłóg.

Nie da się też ukryć, że technologie recyklingu idą wciąż naprzód. To, co wydawało się niemożliwe w 2003 r., w 2017 r. trafiło na rynek jako firmowana przez La Sportiva mieszanka gum FriXion® Eco, której użyto na początku w modelu Mythos Eco, a następnie wprowadzono do innych butów. Dziś przykładem najpełniejszego jego zastosowania są buty TX Hike, które mają bardzo wysoki udział materiałów z recyklingu.
O tym, że naprawa generuje znacznie mniejsze koszty środowiskowe niż produkcja nie muszę Cię chyba przekonywać. To także jedno z działań, jakie podejmuje La Sportiva jako marka odpowiedzialna. Naprawa zużywającego się obuwia była obecna w działalności tego włoskiego producenta na długo przed wejściem na zorganizowaną i zinstytucjonalizowaną ścieżkę zrównoważonej produkcji. Obecnie aż 95% obuwia wspinaczkowego, 84% obuwia górskiego i 100% narciarskiego można naprawiać w autoryzowanych serwisach La Sportiva na całym świecie. Dostępnych jest ponad 50 punktów w 13 krajach.

Naprawa to także korzyści dla klientów ponieważ po pierwsze nie muszą kupować nowych butów. Koszt to w takim wypadku tylko jedna składowa. Drugą jest dopasowanie obuwia – w przypadku rozbitego i dopasowanego do stóp obuwia wspinaczkowego naprawa to zachowanie jego właściwości bez konieczności „rozbijania” kolejnej pary od nowa.
Sięgnij po rewelacyjne buty, które tworzy się z poszanowaniem dla środowiska. Zobacz
>> buty La Sportiva damskie <<
>> buty La Sportiva męskie <<
Od pierwszych lat XXI w. La Sportiva stawia na ograniczenie emisji gazów cieplarnianych, CO2 i śladu węglowego oraz wykorzystanie odnawialnych źródeł energii. Obecnie 56% energii zużywanej w fabrykach i kwaterze głównej marki pochodzi ze źródeł odnawialnych takich jak panele słoneczne, elektrownie wodne oraz energia termalna. Także energia cieplna pozyskiwana jest w dużym stopniu ze źródeł termalnych oraz ze spalania biomasy.

Wykorzystanie biomasy oraz odnawialnych źródeł energii pozwoliło także zmniejszyć emisję CO2 i gazów cieplarnianych. Marka sukcesywnie zmniejsza też swój ślad węglowy.
Działania marki La Sportiva w zakresie odpowiedzialności produkcji prowadzone są na bardzo szeroką skalę. Przedstawiłam tylko najważniejsze jej aspekty, które mają realizować cele Agendy 2030. Marka jest też zaangażowana w liczne ekologiczne i społeczne projekty międzynarodowe i lokalne, które wspiera finansowo. Są to m.in. 1% for The Planet, EOCA – fundacja zajmująca się ochroną terenów górskich, Samuel – projekt aktywizacji zawodowej osób znajdujących się w ciężkiej sytuacji życiowej i wiele innych. La Sportiva, marka związana od prawie 100 lat z górami i lokalną społecznością Dolomitów czerpie z nich inspirację, ale jednocześnie czuje się odpowiedzialna za ich przyszłość.
Producenci prześcigają się dziś w opracowywaniu rozwiązań, które zapewnią maksymalne wsparcie i komfort podczas pokonywania kolejnych wyzwań outdoorowych. Nie znajdziesz dziś marki, która nie korzysta z zaawansowanych materiałów i technologii. Często odzież jest nimi wręcz naszpikowana, a czytając specyfikację możesz poczuć, że potrzebujesz słownika do rozszyfrowania zalet, jakie zapewniają. No to voila! Biorę dziś na tapet jednego z czołowych producentów odzieży outdoorowej, czyli markę Marmot. Zajrzyj ze mną „pod podszewkę” ich kurtek, spodni, koszulek , bluz i śpiworów i sprawdź, co kryje się za „tajemniczymi” znaczkami na metce.
Marmot istnieje na rynku odzieży outdoorowej od 1974. To już 50 lat historii, którą zapoczątkowali studenci z Kalifornii. Inspiracją dla rozpoczęcia działalności były zajęcia z glacjologii, które odbywały się na lodowcu. Ciepło nie było, a uczestnicy mocno zmarzli. Prototypy kurtek puchowych powstawały w piwnicach i mieszkaniach, ale szybko okazało się, że konstrukcje i ocieplenia używane przez pełzającego dopiero Marmota sprawdzają się. Mała szwalnia zaczęła dostawać coraz więcej zamówień, a przełomem okazało się uszycie kurtek do filmu znanego podróżnika Mike’a Hoovera.

Marka skupiała się na szyciu odzieży outdoorowej, a jej flagowymi produktami stały się kurtki, zarówno ocieplane, jak i hardshelle. Na nowy poziom wyniosła je współpraca z jednym z czołowych światowych producentów membran, marką GORE-TEX. Marmot korzysta zarówno z technologii i rozwiązań kupowanych od zewnętrznych producentów, takich jak choćby PrimaLoft® czy Coolmax, ale także z powodzeniem opracowuje własne.
Opracowywane i wykorzystywane przez Marmot technologie mają w dużym stopniu zrównoważony i odpowiedzialny ekologicznie charakter. Wykorzystują surowce wtórne – poliester i Nylon, a także puch naturalny z recyklingu. Marka opracowuje także rozwiązania oparte na komponentach roślinnych, eliminuje ze składów chemikalia, takie jak związki PFAS czy PFC.

Wspomniałam na początku, że flagowymi produktami marki Marmot są kurtki, szczególnie te ocieplane. Zapraszam Cię więc na przegląd rozwiązań, które znajdziesz w kurtkach ocieplanych i śpiworach Marmot, zarówno naturalnych, jak i syntetycznych.

Nowoczesne rozwiązania to nie tylko ociepliny, ale także konstrukcja kurtek. Marmot opracował specjalną budowę kurtek Warm Cube™ z puchem naturalnym. Kwadratowe komory oddzielone są tu kanałami powietrznymi. Dzięki temu podczas ruchu powietrze krąży obniżając temperaturę, zaś podczas postojów staje się dodatkową, zamkniętą w kanałach izolacjach. Kurtki Warm Cube™ świetnie sprawdzają się podczas zimowych trekkingów czy wspinaczki ponieważ zapobiegają zarówno wychładzaniu, jak i przegrzewaniu.
Ponieważ puch naturalny jest bardziej podatny na działanie wilgoci i traci w kontakcie z nią swoje właściwości, Marmot stosuje w kurtkach i śpiworach puchowych impregnację hydrofobową. Puch potraktowany wykończeniem Down Defender lub ExpeDry staje się odporny na wilgoć i bardziej trwały. Impregnacja ExpeDry nie zawiera szkodliwych chemikaliów, szczególnie z grupy związków PFAS i PFC.
Ciepło i sucho – tego wymagamy zwykle od solidnych kurtek outdoorowych. Było już o tym, jak Marmot zapewnia nam ciepło, to teraz czas na przedstawienie rozwiązań z zakresu sucho.


I wreszcie trzeci filar odzieży outdoorowej – oddychalność. Tu także Marmot wykorzystuje zaawansowane rozwiązania technologiczne, by odzież zapewniała maksymalny komfort termiczny.

Kliknij i zobacz wszystkie produkty marki –> Marmot.
Nie da się obecnie produkować odzieży outdoorowej bez sięgania po nowoczesne technologie. To dzięki nim kurtki, spodnie, koszulki czy bluzy Marmot są tak funkcjonalne i zapewniają ochronę przed warunkami zewnętrznymi oraz komfort termiczny. Ten krótki przewodnik po technologiach używanych przez Marmot pomoże w rozeznaniu się w zaletach odzieży tej marki.
Las jest miejscem, które pozwala odpocząć i zregenerować siły. Lubisz spacery i wędrówki po lesie? A może chętnie wybierasz się w las na biwak? Jeśli jest to Twoje miejsce odpoczynku na świeżym powietrzu i regeneracji sił, na pewno wiesz, że dobre buty to podstawa takich wycieczek. Podpowiem na co zwrócić uwagę wybierając buty do lasu.
Las lasowi nie równy i musisz o tym pamiętać wybierając się na wycieczkę czy spacer. Mamy lasy nizinne, rosnące na glebach piaszczystych, gliniastych, ale też lasy górskie. Nie zawsze więc sprawdzą się w nich te same buty. Dużo zależy też od tego, co zwykle robisz w lesie. Czy po prostu spokojnie spacerujesz, a może biegasz, uprawiasz nordic walking, chodzisz na wielogodzinne wędrówki. Innych butów potrzebujesz do spacerowania, innych do hikingów, a jeszcze innych do zadań bushcraftowych. Opcji jest mnóstwo i w dużej mierze musisz kierować się swoim doświadczeniem i wygodą. Podpowiem Ci, na co zwrócić uwagę, ale odpowiednie obuwie musisz dobrać samodzielnie do własnych potrzeb.

Przy wyborze obuwia do lasu musisz zwrócić też uwagę na różne warunki pogodowe oraz porę roku. Buty odpowiednie na lato, nie zawsze sprawdzą się także zimą, a przewiewne, lekkie obuwie turystyczne czy hikingowe bez membrany nie będzie wystarczające jeśli lubisz wędrować po lesie także w deszczu. Weź pod uwagę, że mokre runo i poszycie lasu, z którego spływają krople wody mogą skutecznie przemoczyć buty i w przypadku braku membrany dochodzi do tego stosunkowo szybko.
Jeśli spacerujesz lub wędrujesz głównie po lasach na nizinach bądź w niższych, mniej wymagających górach, zwróć uwagę na buty hikingowe. Są one przystosowane właśnie do tego typu aktywności. Dłuższe spacery, mniej i bardziej intensywne, nawet wielogodzinne wędrówki na gruntowych i kamienistych ścieżkach- odpowiednie buty do takich aktywności możesz znaleźć w dziale hikingowym sklepu outdoorowego.

Czym charakteryzuje się takie obuwie? Przede wszystkim zapewnia dobrą przyczepność na różnych rodzajach podłoża. Odpowiednio dobrane mieszanki gum w połączeniu z bieżnikiem z głębokimi kołkami sprawiają, że nie będziesz się ślizgać na błocie, liściach czy miękkim piasku. Nie zapominaj też o amortyzacji, która tłumi wstrząsy, a dzięki temu poprawia wygodę chodzenia i zmniejsza uczucie zmęczenia nóg. Kolejną zaletą butów hikingowych jest ich niska waga, dzięki czemu stopy nie będą się nadmiernie męczyć. I w końcu oddychalność – buty hikingowe wykonane są z lekkich, przewiewnych i dobrze odprowadzających wilgoć materiałów, co oznacza komfort dla Twoich stóp. Niektóre modele są też wyposażone w membranę Gore-Tex lub inną, co oznacza, że są wodoodporne i możesz ich bez obaw używać, gdy w lesie panuje wilgoć lub pada deszcz. Tego typu buty są po prostu wygodne i zmniejszają ryzyko nabawienia się bolesnych pęcherzy, odcisków i otarć podczas wielogodzinnych wędrówek.
Na terenach leśnych możesz też przebywać w górach. W końcu całkiem spora ich część porośnięta jest właśnie lasami liściastymi, mieszanymi i iglastymi. W takich wypadkach do lasu najlepiej założyć buty trekkingowe. Przede wszystkim dlatego, że zapewniają stabilność, przyczepność i utrzymuję kostkę w prawidłowym położeniu. Buty trekkingowe mają zwykle twardszą podeszwę niż hikingowe, co lepiej sprawdza się w górskim, bardziej wymagającym terenie.
Możesz wybrać zarówno niskie buty trekkingowe, jak i sięgające za kostkę. Współczesne konstrukcje takiego obuwia, zarówno w wersji wysokiej i niskiej mają systemy stabilizacji stawu skokowego, co zmniejsza ryzyko skręcenia lub zwichnięcia nogi. Buty z dobrą stabilizacją będą też odpowiednie jeśli wędrujesz na nizinach, ale w lasach o nierównym podłożu, z wykrotami, jarami i innymi przeszkodami terenowymi.

Buty trekkingowe, niskie i wysokie w dużej mierze wyposażone są w membranę, która z jednej strony zapewnia im wodoodporność, z drugiej pomaga w sprawnym odprowadzaniu wilgoci. Membrana Gore-Tex lub inna dba o właściwą cyrkulację powietrza, a podczas opadów zapewniają stopom suchość. Znajdziesz tu zarówno obuwie z materiałów syntetycznych, jak i ze skóry nubukowej, zamszowej i licowej. Wybór materiału, z jakiego wykonana jest cholewka zależy jedynie od Twoich preferencji. Warto jednak zwrócić uwagę na trwałość – większą ma skóra niż materiały syntetyczne oraz zabezpieczenie noska oraz dolnej części cholewki np. w postaci rantu czy otoka gumowego. To ochrona przed uszkodzeniem buta przy uderzeniu o kamień czy zaczepieniu o kolczaste krzaki.
Jeśli Twoim żywiołem jest bushcraft i survival, a co za tym idzie spędzasz w lesie czas o różnych porach dnia, w różnych warunkach i przy niemal każdej pogodzie, to Twoje stopy potrzebują solidnego zabezpieczenia. Miłośnicy tego typu aktywności poruszają się w lasach często poza wyznaczonymi szlakami i ścieżkami, w nierównym, bardziej wymagającym terenie. Błoto, mokre liście, śródleśne bagienka, jary i gęste zagajniki, przez które trzeba się przedzierać to przygoda podnosząca adrenalinę, ale jednocześnie wyzwanie dla obuwia. Na takie przygody najlepiej wybrać solidne, wysokie obuwie trekkingowe, wykonane ze skóry. Sprawdzą się też buty taktyczne albo buty myśliwskie z grubą podeszwą.
Takie buty do lasu zabezpieczą kostkę przed skręceniem, zapewnią stabilność i jednocześnie zabezpieczą stopy przed wilgocią i kontuzjami. Są wytrzymałe, wykonane z mocnych materiałów. Jeśli wybierzesz buty trekkingowe, to postaw na te ze skóry licowej, a dla lepszego zabezpieczenia przed wodą wybierz buty z membraną. Zapewni ona także lepszą oddychalność i zmniejszy pocenie się stóp podczas intensywnego marszu po lesie.

Buty myśliwskie są też używane przez strażników leśnych ze względu na ich wytrzymałość i odporność w każdych warunkach. Pamiętaj jednak, że są to buty cięższe, stosunkowo twarde, które raczej nie sprawdzą się na wielogodzinnych wędrówkach ponieważ będą powodować otarcia i powstawanie pęcherzy. To, podobnie jak buty taktyczne wyposażenie specjalistyczne, które przeznaczone jest do konkretnych aktywności. Idąc w nich na długich dystansach, szczególnie po ubitych leśnych drogach możesz łatwo „załatwić” sobie stopy i zafundować bolesne odciski i otarcia.
Jeśli jesteś wśród osób, które zastanawiają się czy potrzebują butów do lasu, to musisz przede wszystkim przyjrzeć się swoim aktywnościom. Jeśli jesteś miłośnikiem bushcraftu czy survivalu, to tak, zdecydowanie postaw na dobrej jakości, solidne buty do lasu, które zapewnią bezpieczeństwo Twoim stopom i kostkom, ochronią przed wilgocią i wytrzymają niekorzystne warunki pogodowe i terenowe.

Dla osób, które po prostu lubią wycieczki do lasu, niezależnie czy w górach, czy na nizinach, mam dobre wieści. Buty do lasu posłużą Ci także do innych aktywności. Lubisz dłuższe wycieczki piesze w niezbyt wymagającym terenie, w tym w lasach? Wybierz buty hikingowe. Doskonale sprawdzą się na leśnych ścieżkach i szlakach, także w mniej wymagających górach. Z kolei jeśli więcej przebywasz w górskich lasach skieruj się do półki z butami trekkingowymi.
Zwróć szczególną uwagę na dobre dopasowanie, przyczepność i amortyzację, które zapewnią Ci wygodę podczas leśnych wędrówek. To, jaki materiał wybierzesz, zależy tylko od Twoich preferencji, ale jeśli wybierasz się do lasu o każdej porze roku, także w deszczu lub śniegu rozważ zakup butów z membraną.
Buty to najważniejszy element wyposażenia podczas praktycznie każdej aktywności w terenie. Jeśli spędzasz dużo czasu w lesie pamiętaj, że dobre buty nie będą wprawdzie chodzić za Ciebie, ale sprawią, że kontakt z przyrodą i przebywanie o jej otoczeniu będzie przyjemniejsze. Twoje stopy podziękują Ci za wybór wygodnego i funkcjonalnego obuwia do lasu.
Chodzisz czasem boso? Nie po domu, bo to raczej oczywiste, ale np. po łące. W historii ewolucji człowieka poruszanie się boso było czymś najzupełniej naturalnym, ale w trakcie rozwoju zostało zatracone. Pojawiło się obuwie, z czasem coraz bardziej zaawansowane i często także niewygodne. Zmienił się też świat. Chodzenie boso po mieście, asfaltowych drogach mogłoby dziś mieć dla stóp zgubne skutki. Czy da się pogodzić życie w cywilizacji z powrotem do naturalnego chodzenia? Chcę Ci dziś opowiedzieć nieco więcej o idei barefoot czyli o butach, w których poczujesz się jak chodząc boso.
Kiedy ostatnio zdarzyło Ci się myśleć o swoich stopach? Mi prawdę mówiąc kilka dni temu, gdy wybrałam się na 60 kilometrowy rajd na powitanie wiosny i nabawiłam ogromnego odcisku. Ale w zasadzie poza momentami, gdy stopy zaczynają w jakiś sposób dokuczać, nie myślimy o nich. Są bo są. Po co to drążyć.
Tymczasem jeśli spojrzymy na nasze stopy jak na maszynę to okaże się, że to prawdziwy cud inżynierii. To 26 kości, 33 stawy i ponad 100 mięśni pracujących po to by utrzymywać nas w pionie i zapewniać stabilizację. Brzmi imponująco. Być może nie do końca zdajesz sobie sprawę z tego, że uraz stopy, konieczność innego niż zwykle jej stawiania, może się odbić na całym naszym organizmie powodując np. bóle mięśni w nogach, problemy ze ścięgnem Achillesa, bóle stawów kolanowych, bóle bioder czy kręgosłupa. Tak, tak, to wszystko „wina” stóp, a w zasadzie tego, że nie dbamy o nie prawidłowo.

Zapewne znasz to uczucie, kiedy po całym dniu wędrówki zdejmujesz w końcu z nóg buty trekkingowe i pozwalasz stopom „odpocząć”. Bo nie da się ukryć, że nawet najwygodniejsze obuwie tego typu nie jest dla nich naturalne. Podobnie jest w przypadku wielu aktywności, a także codziennego życia. Drogie Panie- co czujecie, gdy po całym dniu na służbowym spotkaniu możecie zrzucić szpilki? Stopy aż proszą się by wrócić do poziomu ponieważ uniesienie pięty nie jest ich naturalnym położeniem. Takie przykłady można mnożyć- wąskie noski butów, ściśnięte palce, uniesienie pięty lub palców, gruba podeszwa, która nie daje kontaktu z podłożem, ale sprawia, że czujemy się jakbyśmy się nad nim przesuwali. Nawet amortyzacja czy usztywnienie kostki, które osobiście bardzo sobie chwalę np. w butach górskich nie jest czymś naturalnym dla stóp i może prowadzić w efekcie do zaniku funkcji niektórych mięśni albo do ich trwałego „zabetonowania” i ograniczenia mobilności. Brzmi strasznie? To oczywiście czarne scenariusze, a radą jest jak zawsze znalezienie złotego środka i umiar, szczególnie w noszeniu takiego obuwia, które może powodować największy dyskomfort i problemy.
W 2009 r. Christopher McDougall napisał książkę „Urodzeni biegacze”, która doczekała się przydomka „kultowa”. Opowiada ona o plemieniu rdzennych mieszkańców Meksyku Tarahumara, którego członkowie pokonują duże odległości biegając bądź boso bądź w sandałach wykonanych z opon samochodowych. Książka przyniosła rewolucję w filozofii biegów terenowych i ulicznych i spowodowała zwrot w stronę minimalizmu.

Oczywiście nikt nikogo nie namawiał i nie namawia do chodzenia boso, szczególnie w miastach, górach czy terenie, gdzie łatwo o uszkodzenie stóp. Zanim jeszcze pojawiła się książka McDougalla marka Vibram wprowadziła w 2004 r. na rynek obuwie minimalistyczne Fivefingers. To prawdziwy ewenement – buty z pięcioma palcami, na płaskiej podeszwie z mieszanki gum Vibram XS Trek. Wyglądają jak kosmiczna stopa albo łapa Yeti (przynajmniej z tym mi się skojarzyły, gdy kilka lat temu zobaczyłam je pierwszy raz na nogach znajomego). Mimo nieco dziwnego wyglądu okazały się wygodne i zyskały sobie grono wiernych wyznawców, a dziś mają swoje wersje trekkingowe, podejściowe, biegowe czy codzienne.
Z kolei bezpośrednie inspiracje z książki „Urodzeni biegacze” czerpała polska marka Monk Sandals, której minimalistyczne sandały biegowe, outdoorowe i codzienne powstają ręcznie u podnóży Ślęży, w Sobótce.
W dzisiejszym świecie ścierają się różne tendencje. Z jednej strony dążenie do ciągłego unowocześniania, postępu, stosowania coraz bardziej zaawansowanych technologii. Z drugiej znużenie tą pogonią i chęć powrotu do natury. To właśnie z tego drugiego nurtu wyrósł barefoot. Co to takiego? To z jednej strony filozofia chodzenia, które jak najbardziej naśladuje naturalny ruch stopy i jej kontakt z podłożem, z drugiej zaś konstrukcja obuwia, które na to zapotrzebowanie odpowiada. Ostatnie lata to prawdziwy wysyp butów minimalistycznych. Obuwie barefoot znajdziesz w różnych odmianach, głównie miejskich, sandałach czy butach outdoorowych, przeznaczonych do mniej wymagających aktywności.

W butach barefoot mamy czuć się tak, jakbyśmy chodzili boso, ale jednocześnie mieć zapewnioną pełną ochronę stóp przed uszkodzeniami, kontuzjami, ale także zwyczajnym chłodem. Zobacz więc co cechuje takie właśnie buty.
Skoro buty barefoot są minimalistyczne to w ich konstrukcji powrócono do całkowitej prostoty i naturalności. Zadbano o to, by stopy jak najlepiej czuły podłoże i miały z nim niemal bezpośredni kontakt. Technologia barefoot wspiera naturalny chód i jednocześnie zapewnia stopom ochronę przed warunkami zewnętrznymi. Zadbano o to, by podeszwy były przyczepne i nie ślizgały się na różnych rodzajach nawierzchni.
Najważniejsze cechy butów minimalistycznych można zamknąć w pięciu punkach:

Tak, jak wspomniałam, w ostatnich latach na rynku pojawiło się mnóstwo marek obuwia minimalistycznego, głównie jednak miejskiego – do niskich butów typu sneakersy po minimalistyczne trzewiki na chłodne pory roku lub ewentualnie z półki biegowej. A co jeśli szukasz czegoś bardziej outdoorowego i turystycznego? Takie buty ma w swojej kolekcji polska marka Brubeck.
Najbardziej zagorzali wyznawcy idei barefoot twierdzą, że w butach minimalistycznych można chodzić wszędzie i zawsze. Ja osobiście wykazuję nieco większy sceptycyzm i chyba nie zdecydowałabym się na wyjście na kamienisty, skalisty szlak w butach z tak cienką podeszwą. Niemniej znam osobiście osoby, które w ten sposób pomykają w Fivefingerach.
Jestem za to użytkowniczką outdoorowych sandałów Source Solo, które wpisują się w nurt barefoot i bardzo sobie je chwalę. Chodzę w nich po mieście, na wycieczki do lasu, zakładam na biwakach w górach. Nie ślizgają się, zapewniają stabilność i nie czuję się w nich mniej pewnie niż w sandałach o grubszej podeszwie. Natomiast przesiadka z „normalnych” sandałów turystycznych na Solo wymagała przyzwyczajenia stóp do nowego położenia i innej ich pracy, co trwało kilka dni.

Outdoorowe męskie i damskie buty Barefoot ma w swojej kolekcji polska marka Brubeck. To model Brubeck Barefoot merino. Jest to obuwie, którego możesz używać z powodzeniem na co dzień, w podróży, na spacery i wycieczki w mniej wymagającym terenie, ale także do niezbyt intensywnego biegania. Rewelacyjnie sprawdzają się także jako buty na zmianę podczas trekkingów ponieważ są lekkie, pozwalają stopom odpocząć po zdjęciu butów trekkingowych i powodują, że wracają one do optymalnego położenia. Zaletą tych modeli jest obecność w składzie wełny merino, która wpływa na ich oddychalność oraz właściwości termoregulacyjne. Buty barefoot merino docenisz na pewno także za możliwość zwinięcia ich w rulon, dzięki czemu zawsze znajdzie się na nie miejsce w plecaku.
Barefoot to podejście do poruszania się zgodnie z naturą. Wybór butów barefoot sprawia, że stopy mogą optymalnie pracować, co przekłada się na korzyści dla całego układu kostno- szkieletowego. Być może nie będziesz ich używać zawsze i do każdej aktywności, ale to doskonała alternatywa na lżejsze wycieczki lub jako obuwie zamienne po dużym wysiłku dla stóp. Doceń swoje stopy i sprawdź ile zyskają, gdy wybierzesz buty minimalistyczne męskie lub damskie.
Aconcagua to szczyt w Ameryce Południowej, który jest marzeniem wielu turystów górskich i wspinaczy. Nie jest to na pewno wyprawa dla początkujących i rozpoczynających swoją przygodę z trakkingami w górach wysokich, ale jednocześnie dzięki niewielkim trudnościom technicznym jest osiągalna także dla osób, które się w nie wspinają. Jak przygotować się do takiej wyprawy? O czym pamiętać, by zwiększyć szanse na podbój szczytu? Zajrzyj do krótkiego przewodnika po przygotowaniach do wyjazdu na najwyższy szczyt Andów.
Aconcagua to nie przelewki i na pewno nie cel dla osób, które dopiero zaczynają swoją przygodę z górami. Wysokość 6960 m n.p.m., surowy klimat, niskie temperatury i wiejące często bardzo silne wiatry sprawiają, że jest to wymagający cel trekkingów.
Rozległy masyw Aconcagua znajduje się w Argentynie, a najbliższym miastem jest Mendoza odległa o około 180 km, która to jest główną bazą dla wyruszających wypraw. Jest to siedziba licznych agencji turystycznych, które oferują usługi związane ze zdobyciem szczytu.
Aconcagua, czyli w tłumaczeniu na polski Kamienny Strażnik jest szczytem wyjątkowym. To najwyższy szczyt Andów, Ameryki Południowej, a także najwyższy szczyt obu Ameryk. Należy oczywiście do Korony Ziemi. Jeśli spojrzysz na jej wysokość, przekonasz się, że Masyw Aconcagui to także najwyższy szczyt na świecie znajdujący się poza Azją. Ma prawie 7 tysięcy m.n.p. i czasem nazywany jest nawet „siedmiotysięcznikiem”, choć formalnie trochę mu do tej wysokości brakuje. Wyższe szczyty wznoszą się tyko w Himalajach, Karakorum, Pamirze, Hindukuszu. Ze względu na specyfikę masywu i panujące warunki atmosferyczne jest traktowany przez niektórych wspinaczy jako przygotowanie przed rozpoczęciem przygody z „prawdziwymi” siedmio- i ośmiotysięcznikami znajdującymi się w Azji.

Jeśli planujesz wyjście na Aconcaguę, musisz wziąć pod uwagę, że szczyt leży na półkuli południowej i co za tym idzie, najlepszy czas na jego zdobycie przypada od listopada do marca, z pikiem sezonu wspinaczkowego w styczniu i lutym. Panują wówczas najlepsze warunki pogodowe – jest to lato na tych szerokościach, ale musisz wziąć pod uwagę, że pogoda w całym masywie jest kapryśna i nawet wówczas zdarzają się śnieżyce.
Kto pierwszy wszedł na Aconcaguę? W sferze spekulacji pozostaje, że pierwszymi zdobywcami szczytu byli Inkowie, którzy mieli składać tu swoje ofiary. Pierwsze udokumentowane wejście miało miejsce w 1897 r. i dokonał go Szwajcar Matthias Zurbriggen. W 1937 r. nową, trudną drogę od strony wschodniej wytyczyła polska wyprawa w składzie Stefan Daszyński, Konstanty Narkiewicz-Jodko, Stefan Osiecki, Wiktor Ostrowski. Od ich wyczynu tutejszy lodowiec został nazwany później Lodowcem Polaków (Glaciar de los Polacos). W 1985 r. na szczycie, pokonując ścianę południową zameldowała się Wanda Rutkiewicz.
Wejście na Aconcaguę „z marszu” i bez przygotowania może oczywiście się udać, ale biorąc pod uwagę, że jedynie 30% prób jej zdobycia kończy się powodzeniem, a lista ofiar liczy już ponad 100 nazwisk, warto jednak się przygotować. By zwiększyć swoje szanse na sukces w starciu z najwyższym szczytem Ameryki Południowej, konieczne jest wcześniejsze rozpoczęcie przygotowania kondycyjnego.
Jeśli nie jesteś osobą, która regularnie się rusza, zacznij treningi minimum 2 miesiące przed wyjazdem. Konieczne jest przygotowanie kondycyjne, które możesz osiągnąć przez regularne bieganie, treningi fitness, jazdę na rowerze, pływanie i chodzenie po górach. Ważne, żeby ruch był regularny, nawet jeśli będzie w nieco mniejszych dawkach. Należy też wprowadzać elementy treningu wytrzymałościowego – chodzić po górach np. cały dzień, biegać, co jakiś czas przez kilka godzin, a nie kilkadziesiąt minut.

Drugim aspektem przygotowania powinno być szkolenie z używania raków i czekana. Jeśli nie posiadasz takich umiejętności, zapisz się na kurs turystyki wysokogórskiej i po prostu przećwicz to w terenie. Oczywiście na miejscu jest możliwość szybkiego „przeszkolenia” z używania raków i czekana, ale zastanów się, czy jeśli będziesz musiał ich szybko użyć na wysokości ponad 6 tysięcy m n.p.m., kilkanaście minut prezentacji „jak to działa” będzie na pewno wystarczające i pozwoli Ci uniknąć upadku. Zainwestuj w swoje bezpieczeństwo i przygotuj się do tego wyjścia jeszcze w Polsce.
Jak wspomniałam, Aconcagua pomimo swojej wysokości, na drodze klasycznej nie stwarza większych wyzwań technicznych. Problemem są przede wszystkim warunki – zimno i wiatr, kondycja oraz wysokość. Na tę ostatnią jedynym rozwiązaniem jest umiejętnie prowadzona aklimatyzacja i przemyślane wejście na szczyt. Nie da się stwierdzić z wyprzedzeniem, czy będziesz mieć kłopoty związane z wysokością (należy przyjąć, że pojawią się osłabienie, bóle głowy, spłycony oddech, problemy ze snem) oraz jak bardzo będą nasilone.
Przygotowanie do wejścia na leżący w Ameryce Południowej najwyższy szczyt Andów wymaga też zgromadzenia odpowiedniego sprzętu. Pamiętaj, że od niego w dużej części będzie zależało nie tylko powodzenie wyprawy, ale także Twoje bezpieczeństwo. W Mendozie znajdują się sklepy turystyczne oraz wypożyczalnie sprzętu, ale po pierwsze jest on znacznie niższej jakości niż dostępny w Polsce, a jeśli chodzi o wypożyczalnie bywa podniszczony. Co więcej w sezonie wielu elementów może zwyczajnie brakować.

Nie będę omawiać wszystkiego, co należy zabrać ze sobą, ale zwrócę uwagę, na pewne elementy wyposażenia, które koniecznie trzeba mieć ze sobą.
Aconcagua należy do Korony Ziemi. Przeczytaj więcej o tym wyzwaniu w artykule –> „Korona Ziemi – najwyższe szczyty kontynentów”
Na początek to, o co spyta większość Polaków – czy można samemu i czy koniecznie trzeba agencję, żeby wejść na Aconcaguę. Można, nie trzeba, ale… No właśnie o tym „ale” za moment, a teraz podstawowa odpowiedź. Można zorganizować wyprawę na Aconcaguę we własnym zakresie. Nie jest wymagane towarzystwo przewodnika. A teraz o „ale”- w bazie, z której rozpoczyna się akcja górska nie ma ogólnodostępnego wyposażenie. Woda, sanitariaty, toalety należą do konkretnych agencji i żeby z nich skorzystać trzeba zapłacić. Dlatego często opłaca się wykupić jakąś usługę w agencji (np. transport rzeczy do bazy na mule), by korzystać z infrastruktury. Przy korzystaniu z agencji tańsze jest też wyrobienie pozwolenia na trekking. Oczywiście możliwe jest też zorganizowanie całego trekkingu przez agencję, z zatrudnieniem przewodnika, transportem, wynajęciem sprzętu lub jego elementów itp.

Przy wjeździe do Argentyny Polacy nie potrzebują wiz (o ile jest to pobyt krótszy niż 90 dni). Konieczny jest paszport ważny minimum pół roku w przód. Konieczne jest uzyskanie pozwolenia na trekking na terenie Parku Aconcagua, co załatwia się w Mendozie. Przy wypełnianiu formularza należy podać numer ubezpieczenia wysokogórskiego, co trzeba załatwić jeszcze w Polsce. Wraz z pozwoleniem otrzymuje się kod paskowy i naklejki, które należy umieszczać na workach ze śmieciami i ekskrementami, które otrzymuje się przy wejściu do parku. Spod Aconcagui musisz zabrać wszystko, co ze sobą przyniosłeś lub co „wyprodukowałeś”. Dzięki restrykcyjnej polityce są tu mniejsze problemy z zanieczyszczeniem odchodami niż np. w Himalajach.
Trekking na Aconcaguę przebiega na dużych wysokościach. Podzielony jest na dwa etapy i wymaga porządnej aklimatyzacji. Rozpoczyna się w Los Penitentes lub nieco wyżej w Puente del Inca. Punkt startu to wysokość około 2950 m n.p.m. Pierwszy etap jest wędrówką w górę doliny Horcones do bazy Plaza de Mulas na wysokości 4350 m n.p.m. Trwa to 2-3 dni. Po drodze wymagany jest nocleg w obozie Confluencia 3400 m n.p.m. Zalecane jest, by zostać tu na cały dzień aklimatyzacyjny robiąc krótki trekking na większą wysokość i wracając na nocleg.

Po noclegu w obozie bazowym Plaza de Mulas czas na właściwą akcję górską. Wychodząc drogą normalną ma się do dyspozycji 3 obozy: Plaza Canada na wysokości 5000 m n.p.m., Nido de Condores (ok. 5400 m n.p.m ) i Berlin (ok. 5900 m n.p.m). Zwykle używa się tylko dwóch wyższych, a do Canady wychodzi się na aklimatyzację na lekko z bazy. Atak szczytowy prowadzony jest z obozu Berlin i trwa około 13-14 h (9-10 h do góry i 3-4 h w dół).
Zdobycie szczytu Aconcagua to marzenie wielu osób. Warto pamiętać, że nie jest to wycieczka w Tatry, czy nawet w Alpy, ale trudny trekking na dużej wysokości wymagający przygotowania fizycznego, dużej odporności psychicznej i wytrzymałości na zimno, wiatr i niekorzystne warunki. To wyzwanie, które może być zwieńczeniem górskiej aktywności lub przepustką na siedmio- i ośmiotysięczniki w Azji.
Ciężko znaleźć wspinacza, miłośnika trekkingów, czy innych aktywności outdoorowych, który nigdy nie słyszał o marce Black Diamond. Jej znakami rozpoznawczymi są kije trekkingowe z blokadami zewnętrznymi FlickLock i FlickLock Pro, czołówki o różnej mocy i przeznaczeniu, uprzęże wspinaczkowe oraz szpej, który towarzyszy wspinaczom podczas pokonywania kolejnych skalnych i górskich dróg. To także jeden z liderów w zakresie zrównoważonej i odpowiedzialnej produkcji. Zapraszam na przegląd działań Black Diamond dotyczących troski o środowisko naturalne i społeczne w skalnikowym cyklu „Marki odpowiedzialne”.
Black Diamond to już grubo ponad pół wieku obecności na rynku wspinaczkowym i outdoorowym. Wywodzi się z firmy założonej przez Yvona Chouinarda – Chouinard Equipment w latach sześćdziesiątych XX w. Sam Chouinard już w 1957 r. produkował swoje pierwsze, kute ręcznie haki wspinaczkowe, a z czasem wraz z partnerami rozwinął swoją działalność o inne segmenty wyposażenia wspinaczkowego. Sama nazwa Black Diamond pojawiła się stosunkowo późno bo w 1989 r. po przekształceniach, jakie zaszły w firmie i przeniesieniu jej siedziby do podnóży Gór Skalistych. To także symptomatyczne, że marka, która skupiała się na wspinaczce, a z czasem także produkcji sprzętu trekkingowego i narciarskiego, przeniosła siedzibę do prawdziwej amerykańskiej mekki miłośników górskiego outdooru w różnej postaci.

Jeśli spojrzeć na całą działalność Yvona Chouinarda (możesz go też kojarzyć z marką Patagonia, której jeszcze do niedawna był właścicielem), to problemy związane z ochroną środowiska i dbałością o Ziemię pozostawały w sferze jego zainteresowań już pół wieku temu. Ten zapalony wspinacz i miłośnik gór w 1972 r. opublikował wraz z Tomem Frostem słynny „Manifest czystego wspinania” (Clean Climbing Manifesto). Odnosił się on do konieczności ochrony terenów wspinaczkowych, które były w tym czasie bezpardonowo i często bezmyślnie niszczone przez samych wspinaczy nieodpowiedzialnym obijaniem, a popularne wspinaczkowe miejscówki tonęły w śmieciach. Chouinard i Frost zaproponowali nowe podejście do etyki wspinania i zaapelowali, by używać punktów asekuracyjnych, które można usuwać ze skał zamiast montowanych na stałe haków, które pozostają w skałach i prowadzą do ich niszczenia. Biorąc pod uwagę, że 70% ówczesnej sprzedaży szpeju Chouinard Equipment stanowiły właśnie haki, można pomyśleć, że Manifest był prostą drogą do samobójstwa. Nic takiego się jednak nie wydarzyło. Ogłoszone postulaty spowodowały ogromny rozwój w zakresie projektowania sprzętu do asekuracji wspinaczkowej, za której najwyższą formę uważane są dziś słynne friendy Black Diamond Camalot 4c.

Od czasów, gdy Black Diamond (a właściwie Chouinard Equipment) produkował głównie haki wspinaczkowe minęło sporo czasu. Dziś to jeden z największych i najbardziej cenionych producent sprzętu wspinaczkowego, trekkingowego, outdoorowego i narciarskiego. Wszystkie je łączy jedno – niezawodność i stosowanie najwyższych norm produkcji. Oferta marki podzielona jest na 4 kolekcje:
Zobacz produkty marki –> Black Diamond.
Etyka biznesowa Black Diamond ma swoje podstawy w stwierdzeniu, że sposoby osiągania jakiegoś celu są tak samo ważne jak jego osiągnięcie. To zrównanie drogi z jej finałem ma jak możesz się domyślać przełożenie na patrzenie na samą produkcję i obecność człowieka w środowisku. Eliminuje całkowicie podejście, które jeszcze kilkadziesiąt lat temu obowiązywało w wielu fabrykach – po nas choćby potop. Black Diamond bazując na dziedzictwie Ivona Chouinarda pokazuje zupełnie inną drogę. Tworzenie najwyższej jakości sprzętu, który pomaga w „ujarzmianiu gór” ma być jednocześnie jak najmniej dla nich szkodliwe. Zarówno producent, jak i użytkownik mają obowiązek dbać o ochronę środowiska naturalnego.

Black Diamond zaczął zmiany od samej góry i od swojej kwatery w Salt Lake City. To nie podejście z gatunku: zrzućmy wszystko na podwykonawców i kontrahentów, ale przemyślana strategia, w której przekształcenia zaczynają się już na samym szczycie.
W siedzibie marki w Salt Lake City do produkcji energii używane są panele fotowoltaiczne, które produkują rocznie około 3000 kWh prądu. Recyklingowi poddawane są wszelkie odpady pochodzące z siedziby i fabryki w Salt Lake City, które tylko możliwe są do utylizacji – odpady produkcyjne, tektura, szkło, tworzywa sztuczne. Z materiałów wtórnych produkowane są metki i opakowania sprzętu, z którego sukcesywnie eliminowane są wszelkie surowce niepodlegające recyklingowi. Zmniejszono także o ponad połowę objętość opakowań i liczbę jego warstw. Marka wykorzystuje energię wiatrową w ramach programu Blue Sky. Działania te prowadzą do ograniczenia emisji CO2, którego wytwarzanie zmniejszone zostało o 1,67 tony rocznie w stosunku do okresu sprzed wprowadzenia zmian.
Black Diamond należy też do licznych inicjatyw i wprowadza w życie ich wytyczne by podnosić standardy produkcji w zakresie odpowiedzialności ekologicznej i społecznej. Są to m.in. Outdoor Industry Association’s Climate Action Corps i Outdoor Industry Association’s Fair Labor Working Group. Z kolei z podwykonawcami i kontrahentami podpisywane są zobowiązania Kodeksu Postępowania Dostawcy (Vendor Code of Conduct), które nakładają na obydwie strony obowiązek etycznego i zgodnego z zasadami odpowiedzialności ekologicznej postępowania w całym procesie współpracy. Marka włącza się także w różnorodne inicjatywy społeczne i ekologiczne, zarówno lokalne, jak i ogólnoświatowe. Marka jest organizatorem corocznego sprzątania francuskiego rejonu wspinaczkowego Fontainbleau – Chasin’ the Rubbish. Wspiera rozwój aplikacji i programów z zakresu bezpieczeństwa lawinowego i górskiego, przekazuje fundusze na różnorodne działania ochrony terenów górskich i wspinaczkowych – szczytów, dolin, ale także kanionów czy jaskiń.
Black Diamond jest od dawna synonimem niezawodności i najwyższej jakości produktów. Tworząc sprzęt wspinaczkowy nie można sobie pozwolić na braki, niedoróbki czy obniżoną wytrzymałość. To od tego szpeju i akcesoriów zależy m.in. Twoje zdrowie i życie. Ale jednocześnie marka stawia na rozwiązania, które nie prowadzą do dewastacji środowiska, w którym powstają i są używane jej produkty.
To czas na konkrety. Spójrz wraz ze mną na poszczególne kategorie produktów Black Diamond i zobacz, jakie zrównoważone rozwiązania są w nich wykorzystywane.


Black Diamond należy do liderów zrównoważonego rynku sprzętu wspinaczkowego, turystycznego i outdoorowego. Rozwiązania wprowadzane przez markę nie są chwilową modą, ale przemyślaną strategią rozbudowywaną od początku XXI w., a mającą swoje źródła w działalności i etyce Ivona Chouinarda. Odpowiedzialna i zrównoważona droga ma pozwolić na osiągnięcie najważniejszego celu- zachowania gór, skał, jaskiń, kanionów i całej przyrody dla dalszych pokoleń.
Plecaki Osprey Talon i Tempest zostały przez lata docenione przez rzesze wielbicieli outdooru. Lekkie, funkcjonalne, z rewelacyjnymi systemami nośnymi stały się kultowymi modelami w kolekcji amerykańskiego producenta. Dziś pokażę Ci najnowszą odsłonę plecaków Talon Pro i Tempest Pro. Sprawdź co się zmieniło i w jaki sposób konstruktorzy sprawiali, że są jeszcze bardziej uniwersalne i przystosowane do pokonywania różnorodnych oudoorowych wyzwań.
Marka plecaków Osprey ma już 50 lat. Powstała w Santa Cruz w Kalifornii w 1974 r., ale od 1990 r. jej siedziba i główna fabryka znajduje się w stanie Kolorado. Należy do najważniejszych amerykańskich producentów plecaków turystycznych- trekkingowych, backpackingowych, rowerowych, wspinaczkowych, narciarskich ale także miejskich, codziennych czy podróżnych. Charakterystyczne logo przedstawiające rybołowa można zobaczyć na większości tras trekkingowych na całym świecie, od Islandii przez Himalaje po Nową Zelandię.
Założyciel firmy Mike Pfotenhauer wciąż znajduje się w jej zarządzie i jest czołowym konstruktorem plecaków. To właśnie jego pomysły łączące niską wagę, rewelacyjne systemy nośne przenoszące obciążenia na biodra, stabilność oraz funkcjonalność sprawiły, że zyskały one uznanie najbardziej wymagających użytkowników – przewodników i ratowników górskich, himalaistów, narciarzy ekstremalnych. W ofercie marki Osprey znajdują się obecnie plecaki przeznaczone do różnorodnych aktywności outdoorowych oraz do codziennego użytkowania, a także torby podróżne, plecako – torby, walizki, saszetki i systemy nawadniające.

W każdej kolejnej odsłonie konstruktorzy starają się używać coraz lżejszych materiałów, jednocześnie nie tracąc z oczu wytrzymałości i odporności na przecieranie i uszkodzenia. Używane materiały spełniają normy certyfikatu bluesign®, zawierają komponenty pochodzące z recyklingu, a do powłok hydrofobowych nie używa się szkodliwych dla środowiska związków PFC i PFAS, które rozkładają się bardzo wolno.
Kliknij i poznaj –> plecaki turystyczne Osprey.
Talon i Tempest to tak naprawdę ten sam model plecaka, tyle, że dopasowany do męskiej i kobiecej sylwetki. Tworząc plecaki dla wymagających Osprey zwraca uwagę na najmniejsze detale, więc nie mogło wśród nich zabraknąć dość oczywistych różnic jakie występują między sylwetkami kobiet i mężczyzn. Plecaki damskie mają krótsze plecy i węższy rozstaw pasów ramieniowych, a obydwie wersje mimo tych samych rozwiązań funkcjonalnych mają w różny sposób profilowany pas biodrowy.
Plecaki Talon/Tempest Pro należą do najbardziej uniwersalnych modeli w całej kolekcji Osprey. Pewnie z tego względu zyskały sobie tak ogromną popularność i używane są przez miłośników outdooru w różnych postaciach.

Najprościej chyba będzie mi je scharakteryzować jako lekkie plecaki turystyczne, które dzięki wentylowanemu, regulowanemu systemowi nośnemu oraz licznym rozwiązaniom funkcjonalnym, o których za moment będą odpowiednie do bardzo szerokiej gamy aktywności. Sprawdzą się idealnie podczas hikingów w zróżnicowanym terenie, jedno i wielodniowych trekkingów, jako plecaki na sprzęt wspinaczkowy, do turystyki wysokogórskiej, a także do jazdy na rowerze. Jeśli uprawiasz różne outdoorowe aktywności, to właśnie Osprey Talon/Tempest Pro może być tym złotym Graalem wśród plecaków, jakiego szukasz.
Czas teraz na przedstawienie najważniejszych cech, które sprawiają, że plecaki Talon Pro i Tempest Pro są tak wszechstronne. Skupię się na tych, które wspólne są dla modeli o wszystkich pojemnościach, a o szczegółach napiszę w dalszej części przy omawianiu konkretnych wersji litrażowych.

Tempest i Talon Pro to plecaki, które nie są nowością na rynku. Są obecne na nim od wielu sezonów i zyskały sobie grono wiernych fanów. To jednak nie oznacza, że są niezmienne i raz wymyślone pozostają takie same. Doskonale zdajesz sobie sprawę, że technologie idą do przodu i producenci muszą za nimi nadążać. W kolejnych odsłonach modelu Tempest Pro i Talon Pro dokonywane są więc zmiany, które poprawiają funkcjonalność i sprawiają, że plecaki są jeszcze lżejsze, a przy tym także wytrzymałe.

Co nowego w plecakach turystycznych Osprey Talon Pro i Tempest Pro?

Na koniec czas przyjrzeć się bliżej konkretnym wersjom plecaków Talon Pro i Temptest Pro. O ich cechach wspólnych pisałam już wyżej więc teraz przedstawię co je od siebie różni.
Jeśli szukasz wszechstronnego plecaka turystycznego, z którym wybierzesz się w góry, na wędrówkę w mniej wymagającym terenie czy na wycieczkę rowerową, to Osprey Talon Pro i Tempest Pro jest doskonałym wyborem. Nowe odsłony tych plecaków amerykańskiego lidera rynku to połączenie niskiej wagi, funkcjonalności i wytrzymałości, które na pewno docenisz.
Odpowiedzialność ekologiczna i społeczna, zrównoważona produkcja i neutralność klimatyczna to dziś trendy, które coraz mocniej rządzą w outdoorze, szczególnie tym związanym z górami. Dążą do nich zarówno producenci sprzętu, jak i jego użytkownicy. Wśród tych najbardziej zaangażowanych w tworzenie i promowanie zrównoważonego outdooru jest brytyjska marka Rab, jeden czołowych producentów odzieży i śpiworów dla turystów górskich, wspinaczy i podróżników. To właśnie jej działania chcę Ci dziś przedstawić w cyklu „Marki odpowiedzialne”.
„For the most extreme conditions in the world” (Na najtrudniejsze warunki na świecie) – to motto przyświeca marce Rab od początków jej istnienia. Na polskim rynku obecni są od 2013 r., ale historia firmy jest jak się możesz domyślić dłuższa.
Rab Carrington, bo tak nazywa się założyciel marki (już wiesz skąd nazwa), to szkocki wspinacz. Swoją przygodę z górami i wspinaniem rozpoczął w latach sześćdziesiątych XX w. Brał udział w wyprawach himalajskich oraz wspinał się na całym świecie. W 1974 r. podczas wyprawy wspinaczkowej do Patagonii okazało się, że ekwipunek zespołu nie dotarł. Zostali w Buenos Aires bez namiotów, śpiworów i całego sprzętu. Wyprawa nie mogła dojść do skutku, ale Rab pozostał w Argentynie na pół roku i nauczył się samodzielnie szyć śpiwory.
Gdy wrócił do Wielkiej Brytanii postanowił szyć śpiwory nie tylko dla siebie, ale także dla innych wspinaczy. Działalność rozpoczął na strychu domu w Sheffield, gdzie przeprowadził się na początku lat osiemdziesiątych. Tak narodziły się kultowe śpiwory sygnowane logo Rab. Kupowali je początkowo znajomi Carringtona, a z czasem ich sława rozniosła się szeroko w środowisku wspinaczkowym.

Po kilkudziesięciu latach Rab jest jednym z czołowych europejskich i światowych producentów śpiworów, odzieży górskiej, akcesoriów. Wraz z marką plecaków Lowe Alpine należy do grupy Equip Outdoor Technologies UK Ltd. Rab to marka dla wymagających, której ufają profesjonaliści. Odzież i ekwipunek Rab zobaczyć można na wyprawach w najbardziej ekstremalnych warunkach na świecie – w Himalajach, Karakorum i w innych górach wysokich. Podczas wymagających wspinaczek i pokonywania najtrudniejszych szlaków. Odznacza się niezawodnością, dopracowanymi konstrukcjami i najlepszymi materiałami zarówno syntetycznymi, jak i naturalnymi.
Rab tworzy też społeczność Ludzi Gór, w której są czołowi brytyjscy i światowi wspinacze. Współpracuje z międzynarodowymi stowarzyszeniami przewodników i ratowników górskich, a kolejne rozwiązania zanim trafią na sklepowe półki są testowane przez ludzi, którzy z górami związali całe życie.
Kliknij i poznaj z bliska markę –> Rab.
Rab to marka Ludzi Gór. Jej założycielem jest wspinacz i od samego początku była ona silnie związana z tym właśnie środowiskiem. Ludzie, którzy mnóstwo czasu spędzają w górach doskonale zdają sobie sprawę z zachodzących zmian klimatycznych. Nie trzeba ich przekonywać o ich występowaniu, bo widzą topniejące lodowce, zagarniane coraz większe obszary pod zabudowę, obserwują z bliska procesy degradacji środowiska naturalnego.
Jeśli widać, że dzieje się źle, to trzeba zacząć działać. Rab nie uchyla się od tego, choć jednocześnie marka jasno komunikuje, że nie jest to łatwe zadanie. Dążenie do neutralności klimatycznej i zrównoważonej produkcji nie jest czymś, co można załatwić w jeden sezon. Po co mydlić oczy użytkownikom pięknymi hasłami, skoro osiągnięcie celu jest długotrwałe i w niektórych punktach bardzo trudne do osiągnięcia.

Rab podkreśla, że jest w trakcie „podróży”, której celem jest neutralność klimatyczna. Z rok na rok, z kolekcji na kolekcję zwiększa ilość materiałów z recyklingu lub pozyskiwanych odpowiedzialnie, jest bardziej zrównoważony, minimalizuje użycie szkodliwych związków chemicznych, podnosi trwałość wyrobów, ale także poprawia współpracę z podwykonawcami.
Marka wspiera także cele ONZ, które ogłoszone w Agendzie 2030 ONZ. Skupia się jednak na wybranych pięciu, które może realizować najlepiej w swojej działalności. Są to:
Kurtki Rab oraz inne elementy odzieży i sprzętu powstają zarówno z materiałów naturalnych, jak i syntetycznych. Rab stawia na to byś zawsze, gdy kupujesz jego produkty, miał pełną wiedzę o tym z czego dokładnie się składają i jaki jest w nich udział komponentów z recyklingu oraz czy zawiera szkodliwe związki PFC. Etykieta produktowa jest mocno rozbudowana i znajdziesz tam rozpisany każdy element odzieży, czy sprzętu od materiału głównego po zamki czy ściągacze. Przy każdym elemencie podano, jaki procent komponentów pochodzi z recyklingu. Podobne informacje znajdziesz o zawartości związków PFC nie tylko w powłokach hydrofobowych DWR, z którymi najczęściej kojarzony, ale także w zamkach, membranach czy ściągaczach. Rab współpracuje z czołowym producentem membran GORE-TEX, w celu opracowywania nowych rozwiązań wolnych od szkodliwych związków chemicznych, które nie podlegają rozkładowi.

W sezonie jesień-zima 2023 r. udało się osiągnąć kolejne znaczące zmniejszenie udziału związków PFC w wyrobach Rab:
Jeżeli wybierasz odzież i sprzęt Rab zawierający materiały naturalne (skóra, puch), także możesz mieć pewność co do ich pochodzenia. Skóra wykorzystywana przez Rab ma certyfikację Leather Working Group (LWG) i pochodzi ze zwierząt hodowanych na mięso. Z kolei puch używany w części kolekcji pozyskiwany jest z dbałością o dobrostan zwierząt i posiada certyfikat RDS – Responsible Down Standard. Od kilku sezonów coraz szerzej, głównie w kurtkach Rab stosowany jest puch pochodzący z recyklingu.

Odzież i sprzęt outdoorowy nie są wieczne i nikt nie ma co do tego wątpliwości. Używane w najcięższych warunkach mogą się niszczyć, przecierać, tracić swoje właściwości. Rab wychodzi naprzeciw temu wyzwaniu. Tylko w 2023 roku udało się przedłużyć życie ponad 15 tysięcy produktów Rab dzięki ich naprawie w autoryzowanych centrach marki. Obecnie mogą z nich korzystać klienci z Wielkiej Brytanii, Niderlandów, Kanady i USA, a w planach jest ich dalsza rozbudowa.
Rab stworzył także wypożyczalnie sprzętu i odzieży Rab Rental dla osób, które nie mogą sobie pozwolić na zakup, ale chcą skorzystać (nawet okazjonalnie) z wysokiej jakości sprzętu.
Rab należy do sieci producentów Net Zero, której celem jest osiągnięcie neutralności klimatycznej swojej produkcji. Działania prowadzone są od 2019 r. i stale monitorowane, a perspektywą osiągnięcia neutralności jest rok 2030 opisany w Agendzie 2030 ONZ.

Do tej pory marce udało się:
Niektóre zmiany dokonywane przez Rab są niemal niezauważalne, ale globalnie mają ogromne znaczenie. Dotyczy to tak „małych” elementów wyposażenia jak np. prowadnice zamków, pętle suwaków, worków do przechowywania śpiworów, pokrowców na kurtki, które wszystkie wykonywane są obecnie z materiałów z recyklingu. Z kolei zmniejszenie metek wszywanych do odzieży i sprzętu o 25% pozwoliło znacząco zmniejszyć ilość materiałów używanych do ich produkcji.
Produkty Rab, podobnie jak innych marek nie powstają same, ale potrzebny jest do tego zespół ludzi. Aż 90% podwykonawców Rab posiada certyfikat Fair Wear, co oznacza, że pozytywnie przechodzą częste kontrole dotyczące odpowiedzialnego zatrudnienia opartego na zasadach sprawiedliwości społecznej. 74% produktów Rab pochodzi od podwykonawców, z którymi współpraca trwa dłużej niż 5 lat.
Rab tworzy możliwości rozwoju dla wszystkich niezależnie od wieku, płci, rasy, religii czy poglądów. Jest marką inkluzyjną, która jednocześnie włącza się w różnorodne inicjatywy zwiększające dostęp do outdooru i gór dla nowych grup społecznych. Przykładem takich działań jest wsparcie dla Athlete Climate Academy założonej przez Huw Jamesa, który prowadzi edukację górską w krajach niskorozwiniętych. Pracownicy Rab biorą też udział w wolontariatach na rzecz środowiska i planety. W 2023 przepracowali w ten sposób ponad 730 godzin.
Wybierając produkty marki Rab możesz nie tylko mieć pewność co do ich najwyższej jakości, wytrzymałości i funkcjonalności. To także gwarancja, że powstają w najbardziej na ten moment możliwy zrównoważony sposób. Rab podkreśla, że wciąż jest w trudnej drodze do celu jakim jest neutralność klimatyczna. Możesz być na niej wraz nim.
Brubeck to jeden z najbardziej znanych i cenionych producentów bielizny termoaktywnej w Polsce. Polska marka, która produkuje swoje wyroby w Zduńskiej Woli, kojarzona jest z innowacyjnością, zaawansowanymi materiałami, wykorzystującymi najnowsze technologię oraz współpracą z GOPR. Bielizna, którą noszą górscy profesjonaliści odznacza się komfortem cieplnym i świetnym odprowadzaniem wilgoci. Nie wątpię, że nazwa Brubeck nie raz przewinęła Ci się przed oczami, a może nawet masz w szafie ich wyroby. Dziś jednak w ramach cyklu „Marki odpowiedzialne” chcę Ci opowiedzieć nieco więcej o podejściu marki Brubeck do outdooru oraz działaniach jakie podejmuje w zakresie zrównoważonej produkcji.
Osoby zaczynające swoją przygodę z outdoorem często nie doceniają roli bielizny w różnorodnych aktywnościach. Ale do czasu. Jedno, drugie przemarznięcie, zaziębienie spowodowane przepoconą koszulką, którą owiał wiatr lub wręcz przeciwnie przegrzanie w wysokich temperaturach i zaczynają się poszukiwania rozwiązań, które działają lepiej i zapewniają komfort w różnych warunkach pogodowych.

I tu właśnie na scenę wkracza Brubeck. To lider na polskim rynku odzieży termoaktywnej. Firma działa od 2005 r. i produkuje cały swój asortyment w fabryce w Zduńskiej Woli. Dzięki temu cały proces produkcyjny znajduje się pod ścisłą i ciągłą kontrolą. Od początku swojego istnienia Brubeck systematycznie rozwija technologie i konstrukcje używane do produkcji bielizny i odzieży termoaktywnej. Wśród opracowanych rozwiązań są m.in.:
To tylko niektóre z rozwiązań opracowanych i wykorzystywanych przez Brubeck. Ich wspólną cechą jest dążenie do zapewniania optymalnego komfortu cieplnego niezależnie od pogody i pory roku oraz natężenia aktywności.
Aby tworzyć zaawansowaną bieliznę termoaktywną Brubeck musiał dogłębnie poznać procesy zachodzące w ludzkim ciele, ale także prześledzić ewolucję człowieka. Inspiracją do tworzenia kolejnych, coraz bardziej zaawansowanych rozwiązań, jest sama natura. To w trakcie ewolucji wykształcił się wydajny proces termoregulacji, z którego konstruktorzy Brubeck czerpią inspirację oraz na którym się wzorują. Bielizna termoaktywna ma być „drugą skórą” dbającą o naturalne procesy zachodzące w ciele. Jakie są jej cechy?

Kolekcja Brubeck podzielona jest na linie dopasowane do różnego natężenia aktywności oraz do warunków zewnętrznych. Znajduje się w niej zarówno bielizna codzienna, jak i przeznaczona do aktywności o bardzo wysokim natężeniu. Są linie odpowiednie na lato, zapewniające chłodzenie i błyskawiczne odprowadzanie ciepła, jak i na pory przejściowe i zimę, i ekstremalnie niskie temperatury. Te ostatnie kumulują ciepło, pomagają utrzymać optymalną termikę nawet, gdy przez wiele godzin jesteś narażony na działanie mrozu i wiatru.
Odzież i bielizna Brubeck dopasowana jest do cyklu pór roku:
Odwołanie do natury podczas projektowania i produkcji bielizny i odzieży jest nierozerwalnie związane z odpowiedzialnością. Zobacz, jak Brubeck realizuje w praktyce założenia zrównoważonej produkcji.
Nie da się ukryć, że jednym z największych wyzwań stojących dziś przed branżami produkującymi odzież, także tą outdoorową jest jej zrównoważony charakter. Branża tekstylna produkuje mnóstwo odpadów, a w trakcie produkcji używane są też szkodliwe dla środowiska chemikalia.
Brubeck to marka, która wpisuje się od lat w nurt zrównoważonej i odpowiedzialnej produkcji, a idą za tym konkretne działania podejmowane na różnych poziomach działalności.

Abyś miał całkowitą pewność, że bielizna termoaktywna Brubeck, która jest najbliższa skórze, jest dla niej przyjazna, wszystkie materiały używane przez markę mają certyfikat OEKO-TEX Standard 100. Oznacza on, że materiały zostały sprawdzone w niezależnych laboratoriach i nie stwierdzono obecności w nich szkodliwych chemikaliów. Materiały używane przez Brubeck spełniają też normy standardu REACH Compliant, które pozwalają stwierdzić, że nie występuje w nich plastik ani szkodliwe dla zdrowia barwniki.
Nie da się jednak zupełnie wyeliminować barwników z produkcji odzieży. Nawet, jeśli spełniają one restrykcyjne normy, to pozostają w wodzie używanej do barwienia. Brubeck w swojej fabryce stosuje efektywny system oczyszczania wody z barwników. Jest on ściśle monitorowany, a dodatkowo został w nim umieszczony system rekuperacji, dzięki któremu odzyskiwana jest energia cieplna używana podczas barwienia. Doprowadziło to do zmniejszenia o 70% poboru energii zewnętrznej używanej w tym procesie.

Jak już napisałam wyżej, bielizna i odzież Brubeck ma konstrukcję bezszwową. Z jednej strony jest to niezwykle wygodne dla użytkownika, z drugiej to kolejny punkcik do zrównoważonej produkcji. Konstrukcje bezszwowe generują bowiem znacznie mniejsze ilości odpadów – nie ma ścinków i skrawków materiałów powstających podczas wykrawania elementów, które są później zszywane. Nawet jednak w tak oszczędnej produkcji zdarzają się odpady – ścinki z podkroi, wykończeń rękawów czy dolnych części koszulek. Brubeck recyklinguje 80% odpadów tekstylnych, powstających podczas produkcji i używa ich do produkcji innych elementów odzieży lub akcesoriów.
I w końcu najbardziej zaawansowana technologia Brubeck związana ze zrównoważoną produkcją. W linii Thermo, która należy do najcieplejszych w kolekcji, stosowana jest przędza Nilit® Heat, stworzona na bazie węgla kawowego. Uzyskiwany z łupin kawy węgiel ma naturalne właściwości termoizolacyjne. Połączony z przędzą gromadzi ciepło i sprawia, że bielizna świetnie sprawdza się nawet w bardzo niskich, panujących przez wiele godzin temperaturach. Węgiel kawowy nadaje także dzianinie ciemny kolor, dzięki czemu nie jest konieczne dodatkowe stosowanie sztucznych barwników.
Bielizna termoaktywna Brubeck to gwarancja komfortu termicznego w każdych warunkach pogodowych, zarówno na co dzień, jak i podczas aktywności outdoorowych. Wybierając Brubeck masz też pewność, że odzież powstaje w Polsce w sposób zrównoważony, a marka wciąż ulepsza swoje technologie by jak najmniej integrowały w naturę.
Dopracowane konstrukcje, najwyżej jakości materiały, wygoda i niezawodność. Szukasz właśnie takich butów górskich lub outdoorowych? Mam coś dla Ciebie. Scarpa – to buty w góry, które już od ponad 70 lat zna cały górski świat.
Niezależnie od tego, czy potrzebujesz lekkich butów miejsko – terenowych, butów do biegów w górach, butów trekkingowych, podejściowych, wspinaczkowych, a może ekspedycyjnych lub wysokogórskich, w ofercie włoskiego producenta na pewno zajdziesz coś dla siebie. Skupię się na butach w góry – trekkingowych, podejściowych, wyprawowych i lifestylowych.
Guiness to nie jest nazwisko, które kojarzy się z butami, a już na pewno nie z włoskimi butami górskimi. Z piwem, z księgą rekordów – jak najbardziej. Niemniej, to właśnie Rupert Edward Cecil Lee Guinness, pochodzący z Irlandii arystokrata, stoi za początkami marki Scarpa. Guiness miał w okolicach Asolo duże własności ziemskie i szukał możliwości dywersyfikacji swoich dochodów. Wpadł na pomysł założenia zrzeszenia skupiającego miejscowych producentów obuwia i akcesoriów skórzanych. Tak właśnie w 1938 r. powstała S.C.A.R.P.A. czyli Società Calzaturieri Asolani Riuniti Pedemontana Anonima (Stowarzyszenie Producentów Obuwia Skórzanego z regionu Asolo).
W 1942 r. w fabryce zatrudniono Luigiego Parisotto, który wraz z braćmi wziął sobie za cel przejścia do historii jako najlepszy szewc z rejonu Asolo. Bracia wyspecjalizowali się w kierunku szycia butów górskich, a na początku lat pięćdziesiątych XX w. założyli własną firmę. Na tyle prężną, że w 1956 r. wykupili fabrykę Scarpa i stali się jej właścicielami. W rękach rodziny Parisotto marka pozostaje do dziś.
Historię marki cechuje stały rozwój i innowacyjność oraz poszerzanie asortymentu o kolejne działy obuwia górskiego, wspinaczkowego, outdoorowego i miejskiego. Warto przy tym zaznaczyć, że Scarpa bardzo szybko, bo już w połowie lat sześćdziesiątych weszła na rynek amerykański, gdzie zdobyła uznanie zarówno wśród turystów jak i organizatorów bardziej zaawansowanych wypraw. Dziś, po prawie 70 latach w rękach rodziny Parisotto, to jeden z najbardziej liczących się producentów obuwia górskiego i outdoorowego na świecie.
Nie ma chyba bardziej znanego modelu butów Scarpa niż Mojito. To buty, które cenią wspinacze jako proste, lekkie, niskie podejściówki na łatwy teren, choć znam takich, którzy pomykają w nich także po skałach. Świetnie sprawdzają się też w mieście, podróży, podczas wycieczek w łatwiejszym terenie, spacerów po lesie czy parku. Dostępne są w wersji z membraną Gore-Tex lub bez niej, mają przyczepną podeszwę Vibram Spider Trek, długie sznurowanie sięgające do palców, które pozwala je łatwo dopasować oraz zabezpieczony gumowym rantem nosek. To połączenie wygody butów miejskich z wyglądem i funkcjonalnością podejściówek.

Miejsko- terenowe buty Scarpa Mojito doczekały się też wersji Wrap o bardziej lifestylowym wyglądzie z szerokim otokiem (z wyglądu bliżej im do snickersów) oraz wersji Planet, wykonanej z regenerowanej skóry zamszowej, z podeszwą zawierającą komponenty z recyklingu oraz produkowanej przy zmniejszonym wykorzystaniu chemikaliów i obniżonej emisji CO2.
Buty hikingowe i trekkingowe Scarpa to najbardziej rozbudowany dział tej marki. Znajdują się w nim zarówno wysokie, jak i niskie modele, wykonane ze skóry licowej, zamszowej lub materiałów syntetycznych. Przedstawię Ci pokrótce najważniejsze modele i ich charakterystyczne cechy.

Podejściówki to buty, który ubierzesz, gdy chcesz dostać się na miejsce wspinaczki. Muszą zapewnić przyczepność i stabilność w zróżnicowanym, często skalistym terenie. Wiele osób używa ich też na szlakach, w tym podczas poruszania się na via ferratach. W ofercie Scarpy znajdziesz wykonane ze skóry zamszowej modele podejściowe Mescalito GTX (niskie) i Mescalito GTX Mid, lekkie, klasyczne podejściówki Crux, precyzyjne i niezwykle przyczepne Gecko oraz wykonane z syntetycznych materiałów podejściówki o wysokości 3/4 – Scarpa Rapid Mid GTX.

Na koniec czas na najwyższą i najbardziej zaawansowaną półkę w kolekcji Scarpa. Buty wyprawowe i ekspedycyjne tej marki od lat towarzyszą himalaistom, alpinistom i uczestnikom wypraw wysokogórskich. Są cenione za niezawodność, precyzję oraz wsparcie, jakie dają podczas wymagających wędrówek w trudnym terenie. Zobacz najważniejsze modele z tego działu:

Kolekcja obuwia Scarpa jest ogromna i bardzo zróżnicowana. Niezależnie od tego, jak intensywne wędrówki planujesz i w jakim terenie zamierzasz się poruszać, na pewno znajdziesz tu swoje wymarzone buty w góry.
Sandały już od dawna nie kojarzą się tylko z plażą czy latem w mieście. Ich turystyczne i sportowe wersje to dziś niemal „must have” w plecaku każdego podróżnika czy miłośnika górskich wędrówek. Pozwalają nogom odpocząć na lżejszych trasach, ułatwiają pokonywanie strumieni, sprawdzają się podczas kąpieli w jeziorach czy kajakowego spływu, a także są idealne jako obuwie na biwaku po całym dniu chodzenia. A zawdzięczamy to marce Teva, której sandały stworzone już ponad 40 lat temu to wciąż wzór dla innych. Teva to także odpowiedzialność ekologiczna i społeczna. Pokażę Ci jak ta amerykańska marka w praktyce dba o środowisko.
Sandały Teva narodziły się w Arizonie, a za datę ich powstania można przyjąć rok 1984. Choć może się to wydawać obecnie niewiarygodne, to 40 lat temu sandały i turystyka, szczególnie piesza i górska były połączeniem z pogranicza science- fiction. Buty trekkingowe lub klapki – nie było nic pomiędzy, a sandały przeznaczone były to użytku codziennego lub strojów wizytowych. Na szczęście (przynajmniej dla mnie bo bez sandałów nie wyobrażam sobie żadnego wyjazdu) pojawił się ktoś, kto to zmienił. Mark Thatcher, instruktor spływów pontonowych w Wielkim Kanionie Kolorado oraz miłośnik outdooru stwierdził, że używanie klapek na spływach jest niewygodne i niepraktyczne. Buty odpływają z nurtem rzeki, spadają z nóg. Więc doszył im dwa paski, czym zrewolucjonizował rynek outdoorowy. Opracowana przez niego stabilna konstrukcja pasków w sandałach Teva Original jest używana do dziś, a w 2012 r. opiniotwórczy Outside Magazine umieścił sandały Teva na liście 100 najbardziej wpływowych elementów wyposażenia turystycznego w historii.

Sandały zadomowiły się w turystyce na dobre. Teva produkuje dziś uniwersalne sandały turystyczne, sandały trekkingowe, ale także sandały miejskie o sportowym, outdoorowym designie. Łączy je przyczepność, stabilność, wygoda oraz atrakcyjny wygląd, który dopasowywany jest do trendów panujących w modzie.
Marka Teva należąca do grupy Deckers Brands weszłą też w ostatnich latach w segment trampków i lekkich butów trekkingowych, a także sandałów z pełnymi palcami.
Teva jest jednym ze światowych liderów w produkcji sandałów turystycznych i trekkingowych. Od czasu pojawienia się na rynku pierwszego modelu Original do dziś, jej obuwie obecne jest na kilkudziesięciu rynkach światowych, a podróżników, outodoorowców czy miłośników wędrówek z sandałami Teva w plecaku (lub na nogach) można spotkać niemal w każdym zakątku świata. Bycie liderem to także olbrzymia odpowiedzialność ponieważ na takie firmy zwrócone są oczy całej branży. To one wyznaczają obowiązujące trendy i wprowadzają zmiany, które z czasem stają się obowiązującą rzeczywistością.

Ogromnym wyzwaniem całej branży outdoorowej jest zachowanie naszej planety dla przyszłych pokoleń. Teva i grupa Deckers w swoich celach umieściła odpowiedzialność produkcji by kolejne pokolenia mogły także cieszyć się możliwościami jakie dają rzeki, jeziora, lasy, góry i czyste powietrze. Bez naturalnego środowiska outdoor nie istnieje.
W 2016 r. grupa Deckers Brands, do której należy Teva przystąpiła do inicjatywy United Nations Global Compact (UNGC) nastawionej na realizację Agendy 2030 przyjętej przez Zgromadzenie Ogólne ONZ i wyznaczającej drogę dochodzenia do zrównoważonej produkcji i użytkowania zasobów naturalnych. Zapoczątkowało to wprowadzenie wewnętrznych wytycznych oraz stworzenie Deckers’ Sustainable Development Goals czyli dokumentu, w którym przedstawiono w jaki sposób marki tej grupy będą realizować założenia ONZ. W dokumencie określono główne pola działania na rzecz zrównoważonego rozwoju. Przedstawiają się one następująco:
Jednym z głównych pól, na których Teva i grupa Deckers prowadzi działania związane z odpowiedzialną produkcją jest emisja gazów cieplarnianych i CO2. Nie od dziś wiadomo, że przemysł odzieżowo- obuwniczy jest jednym z głównych dostarczycieli tego typu gazów do atmosfery. I jest też powszechnie wiadomo, że wpływają one znacząco na ocieplenie klimatu oraz są jednym z głównych składowych naszego śladu środowiskowego.

Działania zmierzające do ograniczenia emisji prowadzone są zarówno w kwaterze głównej Grupy, w głównym centrum dystrybucyjnym Moreno Valley, jak i w znajdujących się głównie w Azji fabrykach współpracujących. Są wśród nich używanie odnawialnych źródeł energii, wyeliminowanie materiałów kopalnych z produktów i opakowań oraz optymalizacja linii produkcyjnych partnerów. Dzięki temu do 2030 r. zmniejszona zostanie o 35% emisja gazów cieplarnianych przypadających na 1 parę obuwia (w 2022 udało się osiągnąć redukcję na poziomie 27%), a o 30% zużycie energii potrzebnej do wyprodukowania jednej pary butów.
Patrząc na historię marki Teva można się pokusić o stwierdzenie, że te najbardziej znane sandały trekkingowe świata nie powstałyby gdyby nie woda, a konkretnie rzeka Kolorado. Mark Thatcher wymyślił sandały turystyczne głównie do używania na spływach Wielkim Kanionem. Choć od tego czasu marka rozwinęła się i przeszła liczne przemiany, to woda wciąż należy do jej DNA. Dlatego w ramach działań dla zrównoważonej produkcji zostały podjęte inicjatywy zmierzające do ograniczenia zużycia wody. Obejmują one m.in. wymianę armatury w obiektach Teva na wolnoprzepływową, pozwalającą zaoszczędzić wodę w codziennym użytkowaniu, stworzenie systemów odzyskiwania i oczyszczania wody oraz jej powtórnego zużycia. Teva wspiera także swoich partnerów w modernizacji ich systemów na ograniczające zużycie oraz pozyskuje wodę deszczową do celów nawadniania i renaturalizacji terenów podmokłych w rejonie swojego działania.

Wszystkie te inicjatywy zmierzają do ograniczenia o 45% zużycia wody na parę obuwia do 2030 r. Marka jest na dobrej drodze do realizacji tego celu ponieważ do 2022 udało się osiągnąć ograniczenie na poziomie 33%.
Branża odzieżowa i obuwnicza to jeden z głównych „producentów” odpadów na Ziemi. Należą do nich zarówno zużyte buty i odzież, jak i odpady powstające podczas produkcji. Teva używa w swoich sandałach i obuwiu przede wszystkim materiałów syntetycznych – różnych rodzajów gum, poliestru i Nylonu. Skóra pojawia się okazjonalnie i zdecydowaną większość produkcji można określić jako wegańską.

Jednak wykorzystanie tworzyw sztucznych generuje po pierwsze zużywanie paliw kopalnych, po drugie zaś produkcję trudnych do przetworzenia odpadów. W sandałach Teva postawiono na materiały pochodzące z recyklingu– zarówno gumy, jak i włókna syntetyczne. Marka używa certyfikowanych włókien REPREVE® pochodzących z recyklingu butelek plastikowych oraz zużytych sieci rybackich pozyskiwanych głównie z mórz, oceanów oraz z ich brzegów. Podejmowane są także działania zmierzające do wydłużenia okresu użytkowania obuwia i zwiększana jest ich trwałość, co prowadzi do mniejszego generowania odpadów postkonsumenckich.
Różnorodne działania podejmowane przez Teva zarówno w zakresie ograniczenia zużycia energii i wody, jak również produkcji odpadów i emisji szkodliwych gazów do atmosfery prowadzą do zmniejszenia śladu środowiskowego. Odpowiedzialny outdoor istnieje, co udowadnia marka nagradzana wielokrotnie za swoje działania w zakresie środowiska naturalnego, jak i działalności społecznej. Ta druga także mieści się w spektrum działań odpowiedzialnych, a inkluzywna polityka oraz wspieranie pracowników i społeczności, w których funkcjonują fabryki Teva przekłada się na zrównoważony rozwój społeczny w wymiarze mikro i makro.
Niektóre narzędzia warto mieć pod ręką niemal zawsze – zarówno w domu, jak i w podróży, na kempingu, biwaku czy podczas trekkingu. Nóż jest tu oczywistością, ale tych, które przydają się w wielu sytuacjach, jest znacznie więcej. Noszenie ze sobą choćby niewielkiej skrzynki z narzędziami do dobrych pomysłów raczej nie należy. Ale jest coś, czym można ją zastąpić. To multitool lub nóż wielofunkcyjny. Lekkie, kompaktowe narzędzia zawierające nawet kilkanaście różnych funkcji. Zapraszam na przegląd narzędzi marki Nextool. Przydadzą się nie tylko na szlaku czy w drodze, ale też w domu, ogrodzie i na działce.
Zanim zajmę się bardziej dokładnie narzędziami Nextool, chcę Ci wyjaśnić czym jest multitool i czym różni się od noża wielofunkcyjnego, nazywanego czasem także scyzorykiem. Jak sama nazwa wskazuje to połączenie kilku, często nawet kilkunastu różnych narzędzi w jednym sprzęcie. Co ważne musi być on kompaktowy, składany i zajmować niewiele miejsca, a także odznaczać się relatywnie niską wagą.
No dobrze, ale taka definicja odpowiada także nożowi wielofunkcyjnemu – scyzorykowi. Różnica tkwi w budowie. Multitool oparty jest na składanych kombinerkach i inne narzędzia umieszczone są w ich obudowie. Z kolei w scyzoryku czy nożu wielofunkcyjnym centralnym narzędziem jest właśnie nóż, a inne funkcje, w tym mini kombinerki znajdują się w jego obudowie.

Zastosowań multitooli i noży wielofunkcyjnych jest mnóstwo. Nie są tylko, a nawet nie przede wszystkim, sprzętem turystycznym. Początkowo używane były głównie w wojsku oraz przez służby mundurowe i ratownicze. Stąd, jak wiele innego sprzętu, trafiły do harcerstwa, bushcraftu czy survivalu, a z czasem także do kieszeni monterów, pracowników technicznych oraz plecaków turystów. Dziś są w powszechnym użyciu niemal w każdej dziedzinie życia wymagającej posiadania podstawowych narzędzi.

Gdzie się sprawdzą:
Przegląd produktów marki Nextool możesz wykonać w Skalniku. Przejdź do sekcji –> Nextool.
Na rynku narzędzi wielofunkcyjnych i akcesoriów metalowych od 2012 r. jest marka Nextool. Jej nazwa powstała z połączenia dwóch słów „next” i „tool”, co łącznie można przetłumaczyć jako „narzędzie przyszłości”. Czasem, kupując multitool, czy nóż wielofunkcyjny możesz nawet nie spodziewać się w jak wielu sytuacjach w przyszłości może Ci się on przydać.
W ofercie marki znajdują się narzędzia zawierające kilka, jak i do 20 różnych funkcji. Co więcej, pojawiły się w niej także narzędzia z wymiennymi końcówkami. Z jednej strony w przypadku noży czy przecinaków daje to możliwość wydłużenia długości życia narzędzia – stępione ostrze można bowiem zastąpić, z drugiej zaś zwiększa liczbę zastosowań. Wymienne bity zakładane do oprawy śrubokręta pozwalają na operowanie różnymi rodzajami śrub i wkrętów, zaś zestawy ostrzy o różnym kształcie pozwalają wykonywać także bardziej precyzyjne cięcia w różnych rodzajach materiałów.

Nextool dedykuje swoje narzędzia bardzo szerokiemu gronu odbiorców, od służb mundurowych, przez miłośników bushcraftu, survivalowców, harcerzy, turystów po wędkarzy, rowerzystów, podróżników, amatorów kempingów, podróży kamperowych, prac ogrodowych, monterów, drobnych rzemieślników i twórców DIY. Jeśli szukasz narzędzia „do wszystkiego”, w ofercie Nextool na pewno znajdziesz coś dla siebie.
Największą część kolekcji Nextool zajmują multitoole. Przedstawię Ci przegląd tych narzędzi, które znajdziesz w ofercie Sklepów Górskich Skalnik wraz z zakresem funkcji, oraz wskazaniami dotyczącymi najbardziej popularnych zastosowań.


Przegląd multitooli możesz wykonać w Skalniku. Przejdź do sekcji –> Multitoole.
Oprócz multitooli w ofercie Nextool są też noże wielofunkcyjne. Najmniejszy z nich to Mini Pocket Knife z ostrzem ze stali nierdzewnej, mini nożyczkami, pilnikiem i płaskim śrubokrętem. Multifunctional Knife oprócz wyżej wymienionych zawiera też mini łom, otwieracz do butelek i puszek, ostrze do przecinania lin, igłę do karty SIM i może służyć jako podstawka do smartfona. Są to noże w postaci scyzoryków, chowane w obudowie. Z kolei Multifunctional Folding Knife to nóż składany, w którego rękojeści umieszczono pilniczek z otwieraczem do butelek oraz tuleję, w której można osadzić jeden z 10 dołączonych bitów do śrubokrętów.
Multitool czy nóż wielofunkcyjny przyda się w zasadzie wszędzie. Warto mieć go pod ręką, by nie zostać zaskoczonym brakiem możliwości naprawy sprzętu czy wykonania drobnej naprawy. Nóż to za mało, więc sięgnij po narzędzie wielofunkcyjne. W kolekcji Nextool na pewno znajdziesz coś, co najlepiej pasuje do Twoich potrzeb.
Kurtka puchowa jest dziś oczywistym elementem wyposażenia niemal każdego miłośnika outdooru. Lekkie, pakowne, a przy tym ciepłe i funkcjonalne kurtki wypełnione naturalnym puchem zapewniają komfort termiczny podczas wędrówek, postojów, wieczorów na kempingu lub w górskim obozie czy podczas oczekiwania pod ścianą. Chcę Ci dziś pokazać jakie kurtki puchowe znajdziesz w kolekcji brytyjskiego producenta odzieży i sprzętu outdoorowego, marki Rab. Są w niej zarówno kurtki lekkie, jak i bardzo ciepłe, membranowe i wyprawowe, przeznaczone do użytku w różnych warunkach pogodowych.
Przegląd kurtek puchowych Rab możesz wykonać w Skalniku. Przejdź do sekcji –> kurtki Rab.
Rab należy do najbardziej rozpoznawalnych na świecie marek outdoorowych. Jej logo na pewno widzisz wielokrotnie na szlakach czy w schroniskach. Na polskim rynku obecni są od 2013 r., ale firma istnieje od drugiej połowy lat siedemdziesiątych. Stworzył ją szkocki wspinacz i himalaista Rab Carrington (nazwa marki to jego imię), który rozpoczynał swoją przygodę z szyciem odzieży i wyposażenia od śpiworów i kurtek puchowych. Nic dziwnego, że to właśnie one zajmują dziś bardzo ważną rolę w ofercie marki.

Motto Rab „For the most extreme conditions in the world” (Na najtrudniejsze warunki na świecie) doskonale pasuje do produkowanej przez nią odzieży. Najwyższej jakości materiały, najnowsze technologie oraz staranne wykonanie sprawiają, że to odzież, która świetnie chroni przed warunkami zewnętrznymi, a przy tym jest trwała i wytrzymała. Rab to pewność i solidność połączona z odpowiedzialną produkcją. Marka dąży do zmniejszenia śladu węglowego, ograniczenia zużywanej energii, wody i chemikaliów, w tym związków PFC.

W zakresie kurtek puchowych oprócz wyeliminowania PFC z powłok hydrofobowych i membran, odpowiedzialna produkcja to także korzystanie z materiałów pochodzących z recyklingu (Nylon i poliester) oraz odpowiedzialne pozyskiwanie puchu. Jeśli w kurtkach znajduje się puch dziewiczy z gęsi, to ma on certyfikat RDS, czyli Responsible Down Standard świadczący o etycznej hodowli. Znaczna część kurtek puchowych Rab jest też ocieplana puchem pochodzącym z recyklingu, który jest odpowiednio prany, impregnowany i ma porównywalne właściwości, co puch dziewiczy.
Lekka kurtka puchowa męska czy damska to dziś element ubioru, który znajduje się niemal w każdej turystycznej szafie. Przyda się w chłodne letnie wieczory i poranki, jako druga warstwa odzieży w porach przejściowych, można ją też założyć zimą pod hardshell czy wieczorami jako dodatkową warstwę dogrzewającą. W kolekcji Rab znajdują się dwa modele lekkich kurtek puchowych: Mythic i Microlight.


Ciepłe kurtki puchowe z kolekcji Rab zawierają od około 190 do 300 g naturalnego puchu gęsiego. Przeznaczone są głównie do użytku zimowego, jako warstwa docieplająca noszona pod hardshell. Kurtki z tej grupy uszyte są z lekkiego materiału Pertex® Quantum i mają powłokę hydrofobową DWR, która, choć nie daje pełnej wodoodporności, to sprawia, że są odporne na wilgoć, a nawet lżejsze opady. Wykończeniem hydrofobowym zabezpieczony jest też wypełniający je puch. Kurtki z tej grupy mają ocieplone kaptury kompatybilne z kaskiem i wysoko umieszczone boczne kieszenie. Przeznaczone są do działań wspinaczkowych, turystyki wysokogórskiej i do innych wyzwań w niskich temperaturach.

Positron Pro to najcieplejsza z nich kurtka wypełniona aż 300 g puchu o sprężystości 800 cui. Glaceon Pro ma 265 g, Neutrino Pro 212 g, a Electron 190 g puchu o sprężystości 800 cui. W modelu Ascent zawierającym 250 g puchu naturalnego 700 cui znajdziesz odpinany kaptur z ociepleniem syntetycznym Stratus™, który sprawia, że kurtka jest bardziej wszechstronna. Z kolei model Mythic Ultra z 240 g puchu ma dodatkową wyściółkę TILT, która kumuluje i odbija ciepło, poprawiając termikę w trudnych warunkach.
Membranowe kurtki puchowe zapewniają ochronę nie tylko przed chłodem, ale przed opadami i/lub wiatrem. Dzięki temu nadają się na najbardziej wymagające górskie wyprawy, do turystyki wysokogórskiej, wspinaczki, jak i na narty. Zobacz jakie modele tej kategorii znajdziesz w kolekcji Rab.

Kutki puchowe Rab mają zróżnicowaną ilość wypełnienia oraz zastosowano w nich różne rozwiązania technologiczne i konstrukcyjne. Dzięki temu możesz dobrać model, który najlepiej pasuje do Twoich aktywności. Cokolwiek wybierzesz, masz pewność, że decydujesz się na najwyższą jakość, doskonałe materiały, pozyskany odpowiedzialnie puch oraz trwałość na lata.
Buty są podstawą wyposażenia każdego turysty. Bez nich ani rusz. Ich właściwy dobór może zdecydować nie tylko o wygodzie podczas godzin spędzonych na szlaku, ale czasem wręcz o powodzeniu całej wycieczki. Dlatego w kwestii obuwia w góry nie warto iść na kompromisy. W zamian trzeba postawić na jakość, sprawdzone rozwiązania i solidne materiały. Chcę Ci dziś przybliżyć markę Meindl, w której produkcja obuwia ma już trwającą kilkaset lat tradycję. Robi wrażenie? To sprawdź ze mną, jak Meindl może Ci pomóc zadbać o stopy podczas górskich wędrówek.
Na początku muszę przyznać, że mam do marki Meindl spory sentyment. Borneo były moimi pierwszymi „poważnymi” butami górskimi, które (2 kolejne wersje) nosiłam łącznie przez chyba 12 lat i ostatecznie wykończyłam je na lodowcu Baltoro w Karakorum. Do dziś w mojej szafce stoją używane głównie zimą Meindl Air Revolution oraz niskie Meindl Literock. I choć podstawowym butem w góry stał się model innej marki, to do tych wciąż wracam i nadal uważam, za doskonały wybór do, w moim przypadku, określonych zadań.

Nie da się ukryć, że dla pokoleń górskich turystów buty Meindl były i są synonimem solidności i pewności na szlaku. Marka sprofilowana jest na produkcję obuwia trekkingowego i turystycznego, głównie skórzanego, choć coraz szerzej pojawiają się w jej ofercie także inne rodzaje cholewek. Dzięki tak dużej specjalizacji możliwe było zbliżanie się do perfekcji. Marka wciąż rozwija swoją kolekcję i dostosowuje ją do zmieniających się wymagań klientów. Opracowuje także własne rozwiązania technologiczne, które stają się wyznacznikiem dla innych producentów butów górskich.
Niewiele jest na świecie firm, które mogą pochwalić się takimi tradycjami jak Meindl. Pierwsza wzmianka o założonym przez Petrusa Meindla warsztacie szewskim w Kirchanschöring w Bawarii pochodzi z… trzymaj się mocno… 1683 r. Tak, to wtedy, gdy Jan III Sobieski pokonał Turków pod Wiedniem. Tak daleko sięga udokumentowana historia rodziny Meindl i jej obecności w Kirchanschöring. Zakład szewski zmienił się w świetnie prosperującą firmę o międzynarodowym zasięgu, ale wciąż pozostającą w rodzinnych rękach i mającą główną fabrykę na przedmieściach rodzinnego miasteczka.

Zakład szewski był źródłem utrzymania dla rodziny Meindl przez setki lat. Jednak dopiero w 1928 r. Lukas Meindl Senior został samodzielnym szewcem i założył firmę zatrudniającą kilku pracowników. Tak podłożył podwaliny pod to, co obecnie oficjalnie nazywa się Lukas Meindl GmbH & Co. KG. Początkowo oprócz butów szył także tradycyjne bawarskie spodnie skórzane Lederhosen. Aż do 1949 r. firma miała znaczenie lokalne, aż po raz pierwszy pojawiła się na targach obuwniczych w Monachium, prezentując swoje modele górskie – zarówno dla turystów, jak i pracowników.

Od tego czasu rozpoczyna się szybki rozwój firmy i intensyfikacja pracy przy szukaniu nowych rozwiązań i coraz bardziej zaawansowanych butów górskich. W 1976 r. Alfons Meindl przedstawił opracowaną przez siebie klasyfikację twardości podeszew butów górskich od A do D. Dziś jest w powszechnym użyciu i dzięki literkom przy nazwie butów, możesz się zorientować, na jakie nawierzchnie są one przeznaczone. Jednak wówczas była to absolutna nowość.
Trzy lata później Meindl nawiązał współpracę z marką Vibram®, która stworzyła specjalnie dla nich podeszwę Multi Grip. Rok 1982 r. przyniósł z kolei nawiązanie współpracy z marką GORE-TEX®, której membrany pojawiają się w butach Meindl, podobnie jak podeszwy Vibram do dziś.
Oprócz współpracy z największymi światowymi producentami podeszew czy membran, Meindl rozwija też własne patenty i technologie. Poznaj najważniejsze z nich:

Zaopatrz się w nową parę butów –> buty Meindl.
Buty górskie i buty turystyczne Meindl to ogromna kolekcja, w której są zarówno buty niskie, jak i sięgające nad kostkę. Bogactwo butów na górskie szlaki tej marki może nieco oszołomić, więc wymienię tylko kilka kluczowych nazw. Najbardziej klasyczne z nich to buty ze skóry licowej, takie jak obecny na rynku od ponad 30 lat model Island (obecnie Island MFS) z podwyższoną cholewką, flagowy model Vakuum, stosunkowo lekkie Borneo MFS, czy Engadin MFS. W segmencie butów ze skóry zamszowej najbardziej znane modele wysokie to Air Revolution GTX, w swoich kolejnych odsłonach, ale także lżejsze Litepeak GTX i Tonale GTX. Coraz szerzej rozwijany jest też segment niskiego obuwia górskiego i turystycznego Meindl, którego sztandarowym przykładem są buty Literock GTX.
Oddzielnym działem są buty zimowe, ocieplone, z wkładkami z wełny, lub botkami z syntetycznego futerka i filcu zapewniające komfort nawet przy -20, – 30 st. C. Przeznaczone są zarówno na lżejsze szlaki, jak i do codziennego noszenia. Należą do nich m.in. modele Ohio GTX, Calgary GTX, Rauris GTX. Z kolei model Solden ma dolną część cholewki dodatkowo zabezpieczoną gumowaniem.
Buty górskie Meindl to klasa sama dla siebie. Wyrasta z rodzinnych tradycji szewskich, ale nie boi się zmian i nowoczesnych technologii. Modele ewoluują, stając się coraz bardziej dopasowanymi do potrzeb turystów. Jeśli szukasz solidnych i wygodnych butów turystycznych oraz butów górskich, zajrzyj na półkę marki Meindl. Na pewno znajdziesz coś dla siebie.
Outdoor to nie tylko aktywność, ale także ciągłe poszukiwanie nowych wyzwań, szlaków i rozwiązań. Trekkingi o różnych porach roku, skitury, wspinaczka, jazda na rowerze, biegi terenowe i górskie, żeglowanie to tylko niektóre z aktywności będące dziś w zasięgu niemal każdego. Długie przebywanie w terenie w różnych warunkach pogodowych niesie ze sobą konieczność dobrania odpowiednich ubrań, które dadzą ochronę przed warunkami zewnętrznymi i zapewnią komfort termiczny. Chcę Ci dziś przedstawić włoską markę odzieży outdoorowej Montura, której mottem jest ciągłe poszukiwanie kolejnych wyzwań.
Montura to włoska marka odzieży i akcesoriów outdoorowych pochodząca z rejonu Vincenzy. Region leży na przedpolu Alp, a zróżnicowane ukształtowanie terenu sprawia, że jest to idealne miejsce do uprawiania różnych aktywności outdoorowych- trekkingów, wspinaczki, jazdy na rowerze, biegów górskich, a zimą także narciarstwa. Takie położenie sprawia, że pomysły, które powstają w pracowniach Montury, są szybko testowane na szlakach i trasach, dzięki czemu informacja zwrotna trafia od razu do projektantów.

Motywem przewodnim wszystkich działań marki Montura jest poszukiwanie nowych dróg. Zarówno w rozwiązaniach, które najlepiej odpowiadają na outdoorowe wyzwania, jak i w coraz bardziej zrównoważonej produkcji. Większość kolekcji powstaje we włoskich fabrykach, a marka korzysta z najbardziej zaawansowanych rozwiązań technologicznych takich potentatów jak GORE-TEX®, PrimaLoft®, Pertex®, Polartec® i inni. Wykorzystuje także włókna i materiały naturalne o wysokiej funkcjonalności, takie jak puch gęsi oraz wełna merino.

Kolekcja marki Montura jest mocno rozbudowana. Podzielono ją na kilka linii, ale jednocześnie wiele modeli zostało zaprojektowanych tak, by można z nich było korzystać w różnych rodzajach aktywności. Najbardziej rozbudowana oferta dotyczy odzieży trekkingowej, wysokogórskiej oraz skiturowej, ale można też wybierać spośród ubrań i akcesoriów wspinaczkowych, rowerowych i biegowych. Dwie specjalistyczne linie odzieży przeznaczone są dla żeglarzy oraz dla służb ratowniczych i technicznych działających w górach.

Jeśli przejrzysz ofertę marki Montura, łatwo zauważysz, że możesz się w niej ubrać niemal od stóp do głów. Firma tworzy kompleksowe systemy odzieży dla kobiet i mężczyzn składające się ze wszystkich warstw, od bielizny po hardshelle. Znajdziesz tu bieliznę termoaktywną, koszulki i leginsy, zarówno z wełny merino, jak i funkcjonalnych włókien syntetycznych, bluzy i kamizelki, spodenki, spodnie od lekkich po membranowe, wodoodporne i przeznaczone na zimę, skarpety, kurtki ocieplane puchem naturalnym lub ociepliną syntetyczną oraz softshelle i kurtki membranowe. W ofercie są też buty trekkingowe Montura, zarówno niskie, jak i wysokie, czapki, opaski, rękawiczki, chusty wielofunkcyjne oraz plecaki o pojemności od 20 do 35 l. Daje to możliwość swobodnego dobierania całych systemów odzieży, która sprawdzi się nawet w najbardziej wymagających warunkach pogodowych.
Gotowy na przygodę? Sprawdź naszą ofertę outdoorową –> Montura.
Linie wysokogórska (Mountaineering) i trekkingowa należą do najbardziej rozbudowanych w ofercie Montura. Możesz się tu ubrać od stóp do głów i od bielizny po hardshell. Koszulki Seamless Merino 2 T-shirt i Merino Concept w wersji z krótkim i długim rękawem, to komfort wełny merino tuż przy skórze, właściwości termoaktywne i sprawne odprowadzanie wilgoci. Możesz dobrać do tego skarpety Merino Wool Light Mid Socks, Merino Wool Warm Mid Socks lub Merino Wool Warm Socks (wysokie, pod kolano), które zapewnią stopom odpowiedni mikroklimat niezależnie od warunków. Wśród koszulek trekkingowych warto zwrócić uwagę na longsleeve z wełną merino Rando Merino Maglia.

Druga warstwa odzieży w góry to bluzy. W ich produkcji Montura korzysta z materiałów typu fleece zarówno własnego konceptu, jak i uznanych producentów zewnętrznych, takich jak Polartec®. Są wśród nich bluzy Thermal Grid w wersji zasuwanej na pełny zamek i zakładanej przez głowę, zasuwana na pełny zamek Force Maglia oraz Merano Maglia i Altitude Anorak wykorzystujące materiał Polartec® Power Stretch.
Spodnie Montura należą do symboli marki, a trekkingowy i wysokogórski, softshellowy model Vertigo (obecnie Vertigo 2.0) obecny jest na rynku od 25 lat. Inne popularne modele trekkingowe tej marki to Supervertigo, Presanella, softshellowe spodnie Dolomiti w wersjach z różnymi układami kieszeni oraz z pasem tradycyjnym lub elastycznym, a także wodoodporne, membranowe spodnie do turystyki wysokogórskiej Reactive i Line z odpinanymi szelkami.
I czas na kurtki. Ocieplona puchem naturalnym Pure Duvet to jeden z bestsellerów marki. Możesz też wybrać Helios Duvet i Skill Duvet z puchem hydrofobowym albo kurtki z ocieplinami syntetycznymi Nevis, Dolomiti Hooded o właściwościach wiatroodpornych i hydrofobowych czy Force Primaloft. Przed deszczem i wiatrem zabezpieczą kurtki membranowe, takie jak Cliff Jacket z membraną GORE-TEX® Pro, Magic 2.0 i lekka Danubio G z membraną GORE-TEX® Active. Jeśli szukasz softshella, sięgnij po model Premium Wind Hoody Jacket.
Odzież skiturowa z kolekcji Montura częściowo pokrywa się z trekkingową i wysokogórską, zwłaszcza w zakresie koszulek i bluz. Spodnie na skitury tej marki mają właściwości wodoodporne lub hydrofobowe, a część z nich ma ciepłą podszewkę typu fleece, która zapewnia komfort termiczny. Na skitury przeznaczone są modele Sky Wild, Speed Style, Trace Light, Ski More, a także znane z kolekcji wysokogórskiej Reactive Cover, Line i Cliff z szelkami.

Na skitury Montura przygotowała też kurtki – ocieplane puchem Pure Duvet, Skill Duvet i Helios Duvet albo z wypełnieniem syntetycznym Skisky 2.0. Do tego typu aktywności odpowiednie są też softshelle Peak Jacket lub Alpha Evo o właściwościach wiatroodpornych oraz kurtki membranowe Reactive, Line i Speed.
Wspinaczka i biegi to aktywności o dużej intensywności, wymagające specjalistycznej odzieży. Jeśli się wspinasz, sięgnij po koszulki wspinaczkowe damskie, np. Montura – Rando Merino Maglia, wykorzystujące bawełnę organiczną Alpinist T-shirt i Karok T-shirt lub niezwykle sprawnie odprowadzającą wilgoć koszulkę Hade T-shirt z włóknami Deltapeak™. Do wspinaczki sprawdzą się też spodenki i spodnie Spitze oraz Creek, a także oddychające, elastyczne bluzy Spitze.

Z kolei w linii przeznaczonej do biegania znajdziesz ultralekkie koszulki Sublime, elastyczne spodenki Bermuda i Shadow, bluzy fleece Run Fly i Run Soft Zip Maglia oraz lekką kurtkę przeciwdeszczową Shadow.
Montura wciąż poszukuje nowych dróg, by jak najlepiej wspierać Cię w Twoich outdoorowych wyzwaniach. Niezależnie od tego, jaka aktywność dodaje Ci skrzydeł, z Monturą na pewno znajdziesz sposób, by przygotować się do niej jak najlepiej.
Bielizna termiczna i termoaktywna jest podstawą każdego outdoorowego ubioru. Jest niezwykle istotnym elementem warstwowego systemu odzieży dla osób aktywnych, ponieważ odpowiada za odprowadzanie wilgoci, kumulowanie ciepła, właściwą wentylację i chłodzenie zależnie od pory roku i panujących warunków. To właśnie od jej jakości zależy komfort podczas długich godzin spędzanych w terenie. Dlatego warto starannie wybrać bieliznę termoaktywną i dobrać ją do pory roku. Zapraszam na przegląd bielizny termoaktywnej polskiej marki Viking.
Polska marka odzieży i akcesoriów turystycznych Viking ma już ponad 25 lat. Pochodzi z podnóży Beskidu Śląskiego i Małego i początkowo zajmowała się przede wszystkim produkcją rękawic narciarskich. Dlatego też są one nadal niezwykle istotnym działem w kolekcji, a w 2020 rękawice Heatbooster GTX zostały wyróżnione na najbardziej liczących się targach outdoorowych na świecie ISPO w Monachium.

Viking zaczynał swoją przygodą z outdoorem od rękawic narciarskich, ale bardzo szybko zaczął rozwijać także inne działy produkcji. Następnie kolekcję rękawic uzupełniły czapki – początkowo głównie zimowe, opaski, stuptuty, kije trekkingowe oraz bielizna termiczna. Później to właśnie ona stała się drugim z filarów marki. Ostatnie lata to rozwój kolekcji odzieży outdoorowej wszystkich warstw, od bielizny przez koszulki, spodnie, bluzy po kurtki ocieplane, softshellowe i hardshelle. Obecnie odzież podzielona jest na linie odpowiadające aktywności o różnej intensywności. Dlatego w kolekcji znajdują się zarówno ubrania odpowiednie na wymagające warunki górskie i ambitne trekkingi czy wyprawy, jak i odzież turystyczna i outdoorowa, która sprawdzi się w podróży, na kempingu czy rekreacyjnej wycieczce w teren.
Jak wspomniałam na początku, bielizna to element odzieży, którego często nie doceniamy. Jej jakość i odpowiedni dobór ma jednak kolosalne znaczenie dla komfortu podczas różnorodnych aktywności o każdej porze roku. Dlatego żeby to osiągnąć, Viking używa w swojej odzieży termicznej specjalistycznych włókien, zarówno naturalnych, jak i syntetycznych, które mają właściwości termoaktywne i oddychające. W rezultacie zależnie od przeznaczenia mogą one odpowiadać za chłodzenie lub wręcz przeciwnie, kumulację ciepła.

Ponieważ kolekcja bielizny termicznej Viking jest bardzo bogata, została podzielona według tego, na jakie temperatury jest przeznaczona. Dzięki temu łatwo zorientujesz się, czy dany model jest odpowiedni do Twoich potrzeb.
W sumie w kolekcji Viking znajduje się bielizna termiczna i termoaktywna damska, męska i dziecięca.
Jeśli planujesz zakup bielizny termicznej na zimę, musisz zastanowić się, w jakich warunkach i do jakich aktywności jej użyjesz. Przedstawię tu kilka modeli z linii Extra Warm i Warm+, które przeznaczone są na najniższe temperatury i do uprawiania sportów zimowych.

Na przykład w linii Extra Warm znajdziesz modele najcieplejsze, które grzeją i jednocześnie zapobiegają nadmiernemu poceniu się. Są tu modele o wysokiej zawartości wełny merino, takie jak Lan Pro i Lana Pro (wełna merino 50%, poliester 50%), Shuter Man i Shuter Lady, gdzie wełnę merino dodatkowo zmieszano ze świetnie oddychającą wiskozą bambusową w stosunku 60% do 40%, dalej mamy Gasher Man i Gasher Lady z zawartością wełny merino 53% i domieszką funkcjonalnych włókien syntetycznych, a także Mounti Man i Mounti Lady z dzianiny łączącej wełnę merino, wiskozę bambusową oraz włókna syntetyczne. Odmienną technologię przyjęto w bieliźnie Arcto (męskiej) i Arctica (damskiej, która wykonana jest z poliestrowego materiału Polartec® 100 series, gładkiego na wierzchu i miękkiego, ciepłego od wewnętrznej strony.

Z kolei linia Warm+ przeznaczona jest do aktywności zimowych o dużej intensywności. Wyróżnia ją stosowanie bodymappingu, czyli stref, które w różnym stopniu odprowadzają ciepło i wilgoć albo kumulują ciepło tam, gdzie dochodzi do wychłodzeń. Ponadto wykonane są z funkcjonalnych włókien syntetycznych i z dzianin o wysokiej gramaturze. Znajdziesz tu modele Volcanic i Volcanica, Primeone Man i Lady, Atos i Lotta oraz Fusion Man i Lady z wysokim golfem, którym można osłonić twarz.

Natomiast najbardziej wszechstronną linią w kolekcji Viking jest Warm, którą można nosić od wczesnej jesieni do późnej wiosny. W tej linii dostępne są zarówno leginsy pełnej długości, jak i 3/4. Możesz wybrać spośród modeli z wiskozą bambusową: Gary i Gaja oraz Roni i Ritra lub z włókien syntetycznych Dante i Ilsa, Eiger i Etna oraz Hera.
Na koniec mam jeszcze coś lżejszego. W linii Light marki Viking podstawowym modelem bielizny jest Lockness Man i Lady, wykonany z wiskozy bambusowej z domieszką poliamidu. Z tej serii możesz wybierać spośród koszulek z długim i krótkim rękawem, leginsów i bokserek. Z kolei linia Extra Light to koszulki Easy Dry z mieszanki włókien poliamidowych Sensil i polipropylenu oraz koszulki i bokserki Breezer o niskiej gramaturze, wykonane z chłodzących włókien Sensil Breeze.
Przygotuj się do aktywności w chłodniejszych warunkach. Zobacz –> Odzież termiczna.
Podsumowując, kolekcja bielizny termicznej i termoaktywnej Viking jest rozbudowana i znajdują się w niej modele odpowiednie do różnych aktywności i zróżnicowanych warunków pogodowych. Dzięki jej wszechstronności na pewno zdołasz znaleźć w niej dokładnie to, czego potrzebujesz, niezależnie czy wybierasz się na narty, trekking czy w podróż i czy nowych wyzwań szukasz latem, zimą czy w przejściowych temperaturach. Viking jest po to, by wspierać Cię w każdej aktywności.
Arc’teryx- to nazwa, która jednoznacznie kojarzona jest z wysoką jakością i funkcjonalnością odzieży outdoorowej. Nie bez powodu kurtki, spodnie, bluzy, a także plecaki tej kanadyjskiej marki noszą ratownicy, przewodnicy, instruktorzy pracujący w górach, światowa czołówka wspinaczy oraz miłośnicy outdooru znani z pokonywania coraz bardziej wymagających górskich wyzwań. Znakiem rozpoznawczym Arc’teryx są kurtki i właśnie o nich, a konkretnie o jednym ich modelu chcę Ci dziś opowiedzieć. Oto one: poznaj nowe modele kurtek Arc’teryx Beta.
Marka Arc’teryx narodziła się w wietrznym i wilgotnym kanadyjskim Vancouver. To miasto położone blisko wybrzeża, a jednocześnie otoczone górami z łańcucha Kordylierów. Jest ważną bazą wypadową dla turystów i wspinaczy wybierających się w Góry Skaliste. Daje też możliwość eksploracji fiordowego wybrzeża. Można by powiedzieć – miejscówka idealna dla outdoorowca. Jest tylko jedno „ale”. Pogoda- pada tu (deszcz lub śnieg) przez większą część roku. Wieją też bardzo dokuczliwe, porywiste wiatry.
I właśnie tu w Vancouver w 1989 Dave Lane założył firmę Rock Solid, która zajmowała się szyciem lekkich uprzęży wspinaczkowych. No dobra… ale miało być o Arc’teryxie… To tylko krok od Rock Solid. Gdy uprzęże zaczęły być coraz bardziej popularne, Lane rozszerzył zespół i w 1995 r. nazwa marki została zmieniona na Arc’teryx. Inspiracją był prehistoryczny stwór Archaeopteryx, którego wizerunek możesz zobaczyć w logo. Dlaczego właśnie on? Według archeologów był on ogniwem łączącym dinozaury z ptakami. Ewolucja bez Archaeopteryxa poszłaby zupełnie w innym kierunku, a Arc’teryx miał być tym samym dla outdooru. Niezbędnym ogniwem ewolucji i poszukiwania „kurtki idealnej”.

Jeśli po opisie warunków, jakie zastają miłośnika outdooru w Vancouver, dziwisz się po co komuś idealna kurtka z membraną to… chyba musisz przeczytać o nich jeszcze raz. Lane i jego współpracownicy znali je z autopsji i wiedzieli, że bez solidnego hardshella nie ma co marzyć o aktywnościach w rejonie Vancouver. I tak przez trzy lata tworzyli kurtkę idealną, a działania te uwieńczyło stworzenie modelu Alpha w 1998 r.
Arc’teryx Alpha to model, który jest obecny na rynku już od ponad 25 lat. Kawał czasu, rewolucji i zmian, jakie miały miejsce przez ten czas w outdoorze. I jednocześnie ciągłe dopracowywanie „Alphy” by nadążała za nowinkami. Jest dziś wzorem dla innych producentów, noszonym przez profesjonalistów, wspinaczy pokonujących najbardziej wymagające drogi w niekorzystnych warunkach, służby ratunkowe czy instruktorów wspinaczkowych. Marka nie zapomniała też o miłośnikach outdooru, którzy szukają funkcjonalnych rozwiązań wysokiej klasy, ale nie potrzebują aż tak zaawansowanych kurtek, jakie proponuje linia Alpha. Tak właśnie narodziła się Beta.

Druga litera greckiego alfabetu i drugi ze sztandarowych modeli kurtek Arc’teryxa przystosowany jest do wszechstronnego użytku górskiego, od trekkingów i hikingów po wspinaczkę i skitury. Zastosowano w nim laminaty wiodącej światowej marki Gore-Tex®, powłoki hydrofobowe DWR, zabezpieczone przed wilgocią zamki, kaptury kompatybilne z kaskami oraz krój dający swobodę ruchów. Oczywiście Beta przechodziła w kolejnych sezonach modyfikacje zarówno w zakresie stosowanych materiałów, jak i kroju i rozwiązań konstrukcyjnych. Jej najnowsze wersje to Beta AR StormHood™ oraz Beta SL. Obydwie występują zarówno jako kurtki męskie, jak i damskie.

Kurtki Arc’teryx Beta AR StormHood™ i Beta AR StormHood™ Women przeznaczone są do użytku całorocznego. Oznaczenia AR to skrót od słów All Round oznaczającego wszechstronność. Można go nosić do różnorodnych aktywności o każdej porze roku, a dzięki zastosowanym materiałom doskonale chroni przed warunkami zewnętrznymi.

Wszechstronna kurtka z membraną wykorzystuje nowoczesny, zaawansowany technologicznie laminat Gore-Tex® Pro Most Rugged w dwóch grubościach. O tym za moment, ale na początek nieco więcej o tej wersji „goretexa”. To laminat, który oprócz odporności na wodę i wiatr oraz wysokiej oddychalności odznacza się też ponadprzeciętną wytrzymałością. Jednocześnie materiał nie jest sztywny i nie ogranicza ruchów, co bardzo ważne podczas pokonywania outdoorowych wyzwań. Grubsza wersja laminatu umieszczona została na ramiona i rękawach, które są najbardziej narażone na tarcie. Kurtka otrzymała wykończenie hydrofobowe DWR, które przyspiesza spływanie kropel i zapobiega wnikaniu wilgoci w materiał, a po zmoczeniu sprawia, że szybciej wysycha. Wszystkie szwy zabezpieczono przed przesiąkaniem wilgoci za pomocą laminowania, a zamek ma właściwości hydrofobowe, co zmniejsza ryzyko przedostawania się wody wilgoci pod kurtkę.

Kurtka wyposażona jest w kaptur StormHood™, który jest kompatybilny z kaskiem wspinaczkowym i narciarskim, a także można go łatwo dopasować. Odznacza się on także szerokim polem widzenia, a jego brzegi nie zasłaniają widoku. W modelu Beta AR StormHood™ masz też regulowane rzepami mankiety, lekko przedłużony tył i dół kurtki z regulacją ściągaczem, wywietrzniki pod pachami zasuwane na zamki oraz dwie wysoko umieszczone kieszenie zewnętrzne, które nie kolidują z uprzężą i niewielką piersiową kieszeń wewnętrzną. O tym, że Beta AR może być używana jako kurtka zimowa damska lub męska świadczy jeden bardzo istotny szczegół – wszyty reflektor pasywnego systemu bezpieczeństwa RECCO, który ułatwia poszukiwania osoby zasypanej przez lawinę.
Przejrzyj górski asortyment Arc’teryxa i nie daj się zaskoczyć pogodzie! –> Sprawdzam.
Druga z nowości Arc’teryx to kurtka Beta SL i Beta SL Women. Należą do linii Super Light. Lekka kurtka membranowa – czy to ma szanse funkcjonować i dawać solidną ochronę przed wiatrem i wodą? Oczywiście! Arc’teryx korzysta tu z nowoczesnej, miękkiej membrany Gore-Tex ePE z technologią podszewki C-Knit. Laminat jest z nią trwale zespolony, co pozwoliło na zmniejszenie wagi i usprawnienie odprowadzania wilgoci, przy jednoczesnym zachowaniu pełnej odporności na warunki zewnętrzne. Podobnie jak wersja AR, także SL ma powłokę hydrofobową DWR i odporne na wodę zamki.

W konstrukcji wersja SL zbliżona jest do opisanej wyżej AR. Ma kaptur StormHood™ kompatybilny z kaskami wspinaczkowymi i narciarskimi, wywietrzniki pod pachami, wysoko umieszczone kieszenie boczne, kieszeń wewnętrzną raz regulowane rzepami mankiety. Wyposażona jest też w system RECCO, który zwiększa bezpieczeństwo w warunkach zimowych.
Kurtki Arc’teryx Beta to najbardziej uniwersalne spośród hardshelli tej marki. Sprawdzą się w najbardziej wymagających warunkach, zapewniając pełną ochronę przed warunkami zewnętrznymi oraz dając dużą swobodę ruchu i funkcjonalność podczas pokonywania górskich wyzwań.
Cztery pory roku w górach – każda piękna i każda rządzi się swoimi prawami. Na górskich szlakach można być niemal przy każdej pogodzie, ale zawsze trzeba pamiętać o odpowiednim przygotowaniu i bezpieczeństwie. I właśnie tu pojawia się marka Ortovox – pochodzący z Bawarii producent sprzętu i odzieży górskiej na każde, nawet najtrudniejsze warunki. W jego DNA bezpieczeństwo wpisane jest od samego początku. Zapraszam Cię więc na przegląd oferty Ortovox w Sklepach Górskich Skalnik.
Niezależnie od tego, czy górską rzeczywistość sprzed 40 lat znasz z autopsji, czy tylko z opowiadań, zdjęć i filmów, na pewno zdajesz sobie sprawę, że wyglądała ona zupełnie inaczej. Choć turystyka zimowa i narciarska zyskiwała coraz większą popularność, to musisz pamiętać, że wiązała się ze znacznie większą liczbą wypadków, często kończących się tragicznie.
Ten wstęp ma w historii marki Ortovox duże znaczenie. Powstała ona na początku lat 80 XX w. w Alpach Bawarskich. W 1980 r. jej założyciele Gerald Kampel i Jurgen Wagner wynaleźli detektor lawinowy, który działał w dwóch częstotliwościach. To była prawdziwa rewolucja i jednocześnie wytyczenie drogi, jaką od tego czasu konsekwentnie podąża niemiecki producent. A jej nadrzędnym wskaźnikiem było i jest bezpieczeństwo.
Detektory lawinowe, łopaty i sondy oraz całe zestawy lawinowe to podstawa wciąż rozwijanej i wzbogacanej o nowe technologie oferty Ortovox. Uzupełniają ją plecaki lawinowe i tradycyjne przeznaczone głównie do aktywności zimowych, apteczki, płachty biwakowe, ale także odzież do wymagających aktywności górskich jak trekkingi, wyprawy wysokogórskie, wspinaczka, narciarstwo skiturowe i freeridowe.
Ortovox nie tylko produkuje wyposażenie i odzież, które zwiększają bezpieczeństwo i ochronę w górach, ale także prowadzi szeroko zakrojoną działalności edukacyjną w tym zakresie. Możesz korzystać z platformy edukacyjnej Safety Academy lub filmów w serwisie YouTube omawiających różne aspekty bezpieczeństwa w górach.

Tak jak wspomniałam, działalność Ortovox rozpoczęła się od detektorów lawinowych i są one nadal wśród filarów marki. Poznaj dostępne w ofercie detektory lawinowe, sondy lawinowe i łopaty lawinowe, a także zestawy lawinowe.
Na początku chcę Ci przedstawić dwa detektory lawinowe – Diract i Diract Voice. Są to dwie wersje trzyantenowego, bardzo precyzyjnego detektora o 50 m paśmie poszukiwań. Stabilny sygnał, możliwość oznaczania zasypanych oraz przełączanie w tryb poszukiwania od razu po wyjęciu z kabury ułatwiają szybkie podjęcie działań po zejściu lawiny. Detektory ważą zaledwie 210 g, są niewielkie, a duże ekrany 360 st. ułatwiają nawigację. W przypadku wersji Voice innowacyjnym rozwiązaniem jest możliwość wydawania komend głosowych. Obydwa detektory sprzedawane są w zestawie z systemem nośnym Quick-Access, który minimalizuje ryzyko zgubienia.
Poznaj sprzęt Ortovox – niezawodne rozwiązania dla miłośników gór. Przekonaj się!
Pierwszy krok uczyniony, więc czas na sondy lawinowe. Zwróć uwagę na te dwa modele: 240 Alu i 240 Alu Light. Wykonane z aluminium pozwalają na łatwe sondowanie lawiniska, a szerszy grot z łatwością przebije nawet bardziej zbity śnieg. Segmenty sond połączone są wytrzymałą linką, a ich składanie i rozkładanie jest szybkie i intuicyjne. Poszukiwania ułatwia trwała podziałka oznaczona co 5 cm. Sondy mają długość 240 cm, wersja Alu składa się z 6 segmentów, a Alu Light z 7, co sprawia, że jest bardziej kompaktowa po złożeniu.
I w końcu ostatni element lawinowego ABC, czyli łopaty lawinowe. Chcę Ci przedstawić modele Kodiak, Badger, Beast i Pro Light. Wszystkie wykonane są z wytrzymałego stopu aluminium i mają składaną konstrukcję. Wszystkie oprócz modelu Beast wyposażone są w styliska teleskopowe, których długość można regulować. Łopaty różnią się wagą, a najlżejszą z nich jest Pro Light. Kształt szufli został dopracowany tak, by zapewnić jak najbardziej efektywną pracę.
Trzy opisane wyżej elementy tworzą zestawy lawinowe, nazywane też lawinowym ABC. W ofercie Ortovox możesz je kupić zarówno oddzielnie, jak i jako gotowy zestaw lawinowy (zwykle zakup zestawu jest korzystniejszy cenowo niż dokupywanie poszczególnych elementów). Polecam Twojej uwadze następujące zestawy:
– zestaw lawinowy Rescue Set Diract Voice Light – detektor lawinowy Diract Voice, sonda 240 Alu i łopata Pro Light,
– zestaw lawinowy Rescue Set Diract – detektor lawinowy Diract, sonda 240 Alu i łopata lawinowa Badger,
– zestaw lawinowy Rescue Set Diract Voice – detektor lawinowy Diract Voice, sonda 240 Alu i łopata Beast.

Płachta biwakowa służy do noclegu w terenie bez namiotu. Ma za zadanie zabezpieczyć przed opadami, wilgocią oraz wiatrem i pozwolić przetrwać noc nawet w niekorzystnych warunkach. Można jej używać planowo do biwakowania bez namiotu lub jako dodatkowy element zabezpieczenia na wypadek nieplanowanego noclegu w sytuacji awaryjnej.
Płachty biwakowe Ortovox wykonane są z lekkich materiałów z wodoodporną powłoką poliuretanową. Od wewnątrz mają srebrną warstwę, która odbija ciepło i zapobiega jego „uciekaniu” na zewnątrz. Płachty mają intensywny pomarańczowy kolor, co sprawia, że są widoczne z daleka – jest to cecha bardzo przydatna w razie wypadku i oczekiwania na pomoc.
Możesz wybrać spośród trzech płacht o szerokości umożliwiającej nocleg 1 lub 2 osób.
– Bivy Ultralight o wadze zaledwie 150 g i wymiarach 5×9 cm po spakowaniu.
– Bivy Double o wysokiej wytrzymałości, pakowanej w mocny pokrowiec.
– Bivy Pro dla zaawansowanych użytkowników, którą w razie potrzeby można zmienić w prosty tobogan.

Bezpieczeństwo w górach to także możliwość szybkiego udzielenia pierwszej pomocy. Mam więc dla Ciebie kolejną grupę produktów Ortovox – apteczki. Zawierają one kompletne wyposażenie pozwalające na opatrzenie zranień i kontuzji na szlaku – są to zarówno środki opatrunkowe, jak i podstawowe przybory (nożyczki, rękawiczki jednorazowe, taśma klejąca), a także koc termiczny nazywany też folią NRC. Wszystkie wykonane są wodoodpornego materiału, mają pomarańczowy kolor i zawierają także kartę z zasadami udzielania pierwszej pomocy. Pamiętaj, by uzupełnić zawartość po użyciu. Zależnie od wielkości apteczka będzie różniła się zawartością i ilością sprzętu.
W ofercie Ortovox znajdziesz apteczki rolowane First Aid Roll Doc Mini i Mid, zamykane na wygodny rzep, jak i apteczki ze zwijanym kołnierzem z klamrą First Aid Waterproof i First Aid Waterproof Mini.

Bezpieczeństwo przede wszystkim – tak można podsumować działalność marki Ortovox. Dzięki zestawom lawinowym, płachtom biwakowym i apteczkom pierwszej pomocy masz większe szanse w razie wypadku czy w awaryjnych sytuacjach. Życzę Ci, żebyś nie musiał z nich korzystać, ale przezorny zawsze ubezpieczony.
Trendy i mody w światowej turystyce pojawiają i znikają. Czasem bywa jednak tak, że trend rodzi się z konieczności lub odwrotnie staje się nią. Dziś o takim właśnie zjawisku możemy mówić w kontekście turystyki zrównoważonej. To nie przemijająca moda, ale konieczność, abyśmy w przyszłości mogli poznawać świat w jego najlepszym wydaniu i cieszyć się wspaniałymi krajobrazami, kontaktem z naturą czy warunkami umożliwiającymi uprawianie różnych dziedzin outdooru.

W 2025 r. turystyka święci triumfy i staje się jednym z najszybciej rozwijających się segmentów gospodarki światowej. Do znanych i niezmiennie popularnych kierunków wyjazdów wypoczynkowych, outdoorowych, backpackerskich, ale i ekskluzywnych dołączają kolejne kraje. Chcemy podróżować, odkrywać i doświadczać nowych miejsc i coraz więcej regionów i państw chce czerpać z tego korzyści.
Rozwój turystyki zawsze jednak niósł i niesie ze sobą pewne zagrożenia. W przeszłości wiele państw je lekceważyło i nagle dziś budzi się z przekonaniem, że „coś poszło nie tak”. Kolejka na szczyt Everestu i tony śmieci wywożone z EBC, wycieczkowce przywożące jednorazowo tysiące turystów i zalewające nimi turystyczne dzielnice Wenecji, Barcelony czy Dubrownika, las apartamentowców i hoteli- molochów w popularnych kurortach, wyludnione przez miejscowych centra Amsterdamu lub wspomnianej już Barcelony, oddane we władanie wciąż zmieniających się „lokatorów na jedną – dwie noce” – czy na pewno chcemy, żeby tak to wyglądało?
Niektóre miasta i regiony już powiedziały „dość”! Te, które dołączają do podziału turystycznego tortu coraz częściej stawiają nie na ilość, ale na jakość i chcą przyciągać świadomego Podróżnika i Turystę. Stąd wprowadzanie limitów wejść do obiektów lub wręcz miast, podatki turystyczne płacone przez tych, którzy tylko wpadają by zaliczyć najważniejsze atrakcje, a nie korzystają z noclegów, ograniczenie najmu krótkoterminowego prowadzącego do zaburzenia lokalnych społeczności czy z drugiej strony promowanie doświadczania miejsca i lokalnych, oryginalnych usługi zamiast masówki, którą można spotkać wszędzie.

By zostać świadomym Podróżnikiem i Turystom nie potrzeba wielkiego wysiłku. Wystarczy na początek przestrzegać kilku prostych zasad:
– postaw na minimalizm i ograniczenie bagażu. Zanim kupisz kolejny ciuch lub sprzęt, zastanów się czy na pewno go potrzebujesz. A gdy rzeczywiście jest to rzecz niezbędna zadbaj by była trwała, solidna- dzięki temu posłuży dłużej.
– wspieraj lokalne społeczności – korzystaj z noclegów w mniejszych obiektach prowadzonych przez miejscowych, lokalnych restauracji i barów, a nie sieciówek. Zwiedzaj z miejscowymi przewodnikami – oni wiedzą o danym miejscu najwięcej!
– zostaw miejsce lepszym niż zastałeś – o tym, że swoje śmieci należy zabierać ze sobą z miejsc, skąd nie da się ich wywieźć jest dziś oczywistością. Ale jeśli widzisz, że nie każdy jeszcze przyswoił tę prostą zasadę, zabierz także śmieci, które zastałeś i wyrzuć w przeznaczonym do tego miejscu.
– myśl o śladzie węglowym – często pociąg to równie dobre, a nawet lepsze rozwiązanie niż lot samolotem (szczególnie na krótkich trasach). Pomyśl też czy nie lepiej wybrać się gdzieś na dłużej niż wyjechać np. na 4 samolotowe wypady weekendowe.
– sprawdzaj marki, od których kupujesz – coraz więcej firm produkuje w sposób zrównoważony, ogranicza odpady, minimalizuje zużycie energii i korzysta ze źródeł alternatywnych, eliminuje chemikalia oraz ułatwia naprawy sprzętu, a w ostateczności wspiera recykling.

Temat ograniczeń zawsze jest trudny. Część osób traktuje je jako to zamach na wolność. Nie tędy droga. Dziś już nie możemy myśleć w ten sposób w kontekście turystyki bo doprowadzimy do zadeptania niektórych miejsc i atrakcji. Overtourism to zjawisko, którego doświadczają zarówno miasta, jak i regiony o unikalnej przyrodzie czy krajobrazach. Krótka piłka, te miejsca nie są z gumy, a w wielu przypadkach ograniczenia to konieczność.
Świadomy Turysta rozumie, że ograniczenia w ostatecznym rozrachunku są korzystne. Tak, ich wprowadzanie obecnie ma działanie szokowe, ale to dlatego, że władze miast czy opiekunowie atrakcji uczą się jak zarządzać wciąż rosnącym ruchem turystycznym. A my uczymy się jak świadomie podróżować, co nierozerwalnie wiąże się ze zrozumieniem regulacji i ich wspieraniu.

Podróż to proces, który trwa nie tylko podczas samego wyjazdu. Planowanie i pakowanie to dla wielu osób rzecz tak samo ważna jak bycie w trasie. I na tych etapach także możesz być odpowiedzialnym Turystą i Podróżnikiem. Wyposażenie, które zabierzesz ostatecznie do plecaka ma większe znaczenie, niż może się wydawać.
– postaw na jakość i trwałość – mniej znaczy więcej – to powiedzenie sprawdza się tu doskonale. Lepiej mieć jedną solidną kurtkę membranową, funkcjonalny softshell, który posłuży przez wiele sezonów niż kilka ciuchów, które rozpadną się przy pierwszym praniu.
– szukaj certyfikatów i transparentności – marki odpowiedzialne chętnie chwalą się nimi w opisach produktów. Podają dokładne składy, w tym materiały z recyklingu, korzystają z puchu, wełny czy innych naturalnych materiałów pozyskiwanych etycznie, rezygnują ze szkodliwych chemikaliów i barwników.
– minimalizuj opakowania – szukaj produktów pakowanych oszczędnie i z jak najmniejszą ilością plastiku. Postaw na wielorazowe butelki, kubki czy naczynia. Jednorazówkom mówimy stanowcze nie!

„Eko fanaberia” pewnie znasz to pogardliwe określenie. Na szczęście coraz częściej działania zrównoważone i proekologiczne stają się dla kolejnych Turystów i Podróżników zdrowym rozsądkiem. Luksus to dziś czyste powietrze, brak tłumów na szlakach, możliwość doświadczania autentycznego kontaktu z przyrodą i lokalną kulturą. To one przyciągają świadomych turystów i ich pieniądze. Mamy więc sytuację win- win. Zrównoważona turystyka opłaca się, wszystkim!
Szybciej, wyżej, bardziej dynamicznie – to hasła, które towarzyszą wielu górskim aktywnościom. Dziś dla coraz większej rzeszy outdoorowych zapaleńców liczą się nie tylko widoki czy wchodzenie na kolejne szczyty, ale także styl i parametry sprzętu towarzyszącego tym wyzwaniom. Do pokonywania kolejnych barier, przesuwania granic możliwości – by realizować coraz bardziej ambitne cele, potrzebny jest sprawdzony partner, który myśli tymi samymi kategoriami. Dlatego przedstawiam Ci dwie nowe kolekcje Dynafit na sezon letni 2025.

Dynafit – tę markę musisz znać, jeśli w górach chcesz pokonywać kolejne granice, łamać bariery i osiągać coraz lepsze wyniki. Przez lata kojarzona była przede wszystkim z innowacyjnym i lekkim sprzętem dla narciarzy. To tu wymyślono buty narciarskie z klamrami, ultralekkie buty Tourlite oraz wiązania, w których zdobywano medale olimpijskie i wygrywano narciarskie mistrzostwa świata.
Ale Dynafit to także marka, która się zmienia i dostosowuje do nowych wyzwań jakie stawiają sobie outdoorowi zapaleńcy różnych dyscyplin. Doświadczenia wypracowane podczas prac nad sprzętem narciarskim przenoszone są na kolejne aktywności górskie wymagające szybkości, wytrzymałości i przekraczania granic. Dynafit śmiało wszedł do świata górskich biegów, speed hikingu czy działań typu fast and light i czuje się tu jak u siebie. Towarzyszy mu logo pantery śnieżnej, której szybkość, precyzja, siła i wytrzymałość uosabiają ideały i misję marki. Pantera śnieżna to także wyzwanie – gatunek ekstremalnie zagrożony wyginięciem, a Dynafit aktywnie włącza się w jego ochronę, współpracując ze Snow Panter Trust.

Dynafit to marka, która góry ma w swoim DNA. Stąd kolekcja odzieży alpejskiej, wysokogórskiej, przeznaczonej do zadań fast and light w wyższych partiach gór. Czy jesteś gotowy na więcej górskich wyzwań? Kolekcja Transalper to kompleksowy system odzieży, w który możesz ubrać się od stóp do głów i mieć pewność, że wszystkie warstwy będą ze sobą perfekcyjnie współpracować. Co ją wyróżnia? Lekkość, wytrzymałość, doskonała oddychalność, a w przypadku warstw zewnętrznych skuteczna ochrona przed warunkami zewnętrznymi.

Zobacz jaką odzież znajdziesz w tej linii damskiej i męskiej odzieży i akcesoriów Dynafit:
– koszulki Dynafit Transalper Longsleeve i Shortsleeve z technicznej, świetnie odprowadzającej wilgoć i szybkoschnącej dzianiny Dynadry oraz Translaper Graphic z krótkim rękawem z materiału Dynadry z dodatkiem naturalnych włókien Tencel.
– Bluzy Dynafit Transalper Polartec® Hooded i Light Polartec Hooded wykorzystujące ciepły, ekstremalnie oddychający i jednocześnie lekki materiał typu fleece. Elastyczne, zapewniające komfort i swobodę ruchu bluzy mają dopasowany kaptur, rozciągliwe mankiety i krój z raglanowymi rękawami, co poprawia mobilność.

– Wśród spodni wybór jest bardzo duży. Możesz wybrać wykonane z softshellu spodnie Transalper Dynastretch, lżejsze Transalper Light Dynastretch oraz Cargo Pants z pojemnymi kieszeniami na udach. Na gorące dni sprawdzą się spodenki Dynafit Dynastretch Shorts i Light Dynastretch Shorts. Spodnie chronią przed wiatrem, wilgocią, są oddychające i szybko odprowadzają wilgoć. W ofercie są także bardzo lekkie, świetnie oddychające spodnie Transalper Hybrid z elastycznego materiału Dynanylon.

– Kurtka ocieplana Transalper Hybrid Insulation z hybrydową ociepliną syntetyczną Ecodown Fibers Genius jest nie tylko ciepła, ale też odporna na działanie wilgoci, a wypełnienie nie traci swoich właściwości po zmoczeniu.
– Wiatroszczelna kurtka Dynastretch Jacket oraz jej odmiany Anorak (z krótkim rękawem, zakładany przez głowę) i Vest czyli kamizelka to elastyczne, lekkie i oddychające modele softshellowe, które chronią przed podmuchami wiatru i wilgocią.

– Hardshelle Transalper to model 3-Layer Jacket wykorzystujący ultralekką wodoodporną i wiatroodporną membranę Dynashell 3L oraz dwie wersje kurtki Transalper Gore-Tex z zaawansowanymi membranami tego sprawdzonego producenta.
Kolekcję odzieży uzupełniają buty Transalper – niskie i o wysokości Mid z rozwiązaniami inspirowanymi butami biegowymi, ale przeznaczone na wymagający, wysokogórski teren i wyposażone w climbing zone. Dodatkowo akcesoria: skarpety Transalper Socks, czapka z daszkiem Transalper Cap i lekkie, przystosowane do zadań fast and light plecaki Transalper o pojemności 18 i 24 l (męskie) oraz 16 i 22 l (damskie) uzupełniają tę kolekcję dla górskich zapaleńców.

Dynafit to marka, która wspiera pokonywanie wyzwań i aktywny tryb życia na co dzień. Dlatego w jej ofercie pojawiła się wszechstronna kolekcja biegowa Trail. Wracasz z pracy, zmieniasz ciuchy i ruszasz na trening wprost spod drzwi domu? To właśnie z myślą o takich osobach stworzono tę linię lekkiej, ekstremalnie oddychającej odzieży i akcesoriów biegowych.

– Koszulka Dynafit Trail T-shirt i Tank różni się jedynie rękawem, a właściwie w drugiej wersji jego brakiem. Wykonane są z oddychającego i szybkoschnącego materiału Dynadry. Specjalnie z myślą o kobietach zaprojektowano natomiast koszulkę Trail Crop Top ze zintegrowanym stanikiem sportowym podtrzymującym biust.
– Spodenki Trail 2 in 1 Shorts to minimalizm i funkcjonalność, której potrzebują miłośnicy i miłośniczki biegania. Wewnętrzne dopasowane, elastyczne szorty z kieszonką na smartfon i zewnętrzne bardziej luźne spodenki zapewniają wygodę podczas treningu i startów.
Sprawdź kolekcję i wybierz swój ulubiony model -> wchodzę w to!
– Na chłodniejsze dni lub wieczorny trening są damskie leginsy 7/8 Tights z oddychającego materiału Dynadry, zaś dla mężczyzn softshellowe, elastyczne spodnie Trail Pants.
– Wiatroodporna kurtka Trail Wind Jacket zapewnia ochronę przed chłodnymi podmuchami i wilgocią, a elastyczny materiał, zapas materiału na plecach na plecak biegowy, klips na piersi, rozciągliwy kaptur i otwór na kciuk w mankietach sprawiają, że jest niezwykle funkcjonalna i wygodna.

W kolekcji Trail znajdziesz też uniwersalne niskie, amortyzowane buty biegowe na zróżnicowany teren, które wspomagają podczas biegu na utwardzonej nawierzchni, jak i gruntowych czy żwirowych ścieżkach. Uzupełnieniem tej linii są kamizelka biegowa Trail 6 Vest, lekka czapka z daszkiem, pas biegowy z saszetką na najpotrzebniejsze wyposażenie i skarpetki.

Dynafit to nie tylko nazwa, a pantera śnieżna to nie tylko obrazek w logo. To filozofia i podejście do działalności górskiej i outdoorowej wyznającej zasadę #SPEEDUP. Szybkość, precyzja, wytrzymałość to podstawa pokonywania kolejnych wyzwań w górach, a ultralekki sprzęt Dynafit niezawodnie będzie Ci w nich towarzyszył.
Z samego serca Dolomitów czerpie swoje inspiracje i filozofię jedna z najbardziej znanych outdoorowych i górskich marek na świecie. Już wiesz o kim mowa? Oczywiście, to Salewa, której charakterystyczne logo z orłem towarzyszy miłośnikom aktywności od kilkudziesięciu lat. Salewa to nie tylko produkcja odzieży, obuwia czy akcesoriów, ale także, a może przede wszystkim, cała filozofia podejścia do życia i outdooru. Zobacz, jak Salewa wspiera środowisko i ludzi w stojących przed nimi wyzwaniach.
Salewa kojarzona jest jednoznacznie z włoskimi Dolomitami. Jednak wcale nie ma włoskich korzeni. Jej historia sięga 1935 i założonego w Monachium zakładu szyjącego wyroby skórzane i tekstylne. Do połowy lat pięćdziesiątych XX w., nie miał on jednak za wiele wspólnego z outdoorem.
Rok 1955 to moment, gdy Salewa wchodzi do gry na rynku turystycznym i wyprawowym. Wiąże się to właśnie ze wsparciem, jakiego udzielono ekspedycji wybierającej się w Cordilliera Blanca w Andach. Na potrzeby wyprawy powstały plecaki górskie, które okazały się tak dobre i funkcjonalne, że szybko trafiły do produkcji. To był przełom, a Salewa od tego czasu skupiła się na wspieraniu miłośników outdooru.
Więc skąd te Dolomity? Musimy przeskoczyć kolejne 35 lat w przód. Historia marki Salewa w Bolzano rozpoczęła się w 1990 r., a przenosiny były kolejnym momentem przełomowym. Rozbudowa kolekcji, ciągłe poszukiwanie nowych rozwiązań, w także coraz mocniejsze angażowanie się w trend zrównoważonej produkcji oraz budowania filozofii marki wspierającej ludzi i środowisko – Salewa to dziś niemal instytucja. Za każdym elementem odzieży, obuwia czy sprzętu stoi tu pasja, zaangażowanie i czysty duch gór. Zobacz, jak w praktyce realizowana jest ta misja.

Zrównoważony rozwój, zrównoważona produkcja – na pewno znasz i słyszysz te hasła niemal codziennie. Osadzona w Dolomitach marka dąży do minimalizowania ingerencji w środowisko naturalne oraz promuje odpowiedzialne podejście do produkcji. W tym przypadku możesz mieć pewność, że to nie tylko slogany, ale konkretne działania. Jakie? Wybrałam tylko kilka najbardziej znaczących:
– Salewa Committed – jeśli zobaczysz ten znak na kupionej odzieży, butach czy sprzęcie Salewa, to znaczy, że spełnia on najwyższe standardy w zakresie odpowiedzialnej produkcji. To wewnętrzna norma wprowadzona przez markę, w której zawarto różne aspekty zrównoważonej produkcji. Żeby otrzymać ten znak, produkt musi spełniać minimum trzy z poniższych: kontrola zużycia chemikaliów, brak związków PFC, zastosowanie materiałów z recyklingu (ponad 50%), wykorzystanie materiałów naturalnych, puch pozyskiwany w etyczny sposób (RDS) oraz produkcja w fabrykach przestrzegających zasad fair trade.
Zobacz, jak filozofia gór przekłada się na sprzęt. 👉 Sprawdź kolekcję Salewa w naszym sklepie.
– Net Zero to działania podejmowane przez Salewa w celu ograniczenia skutków kryzysu klimatycznego przez zmniejszenie emisji CO2 w całym łańcuchu produkcji o połowę wartości do 2030 roku i osiągnięcie zerowej emisji netto do 2050 roku. Aby to osiągnąć marka mierzy ślad węglowy, wyznacza cele oparte na wiedzy naukowej, wdraża projekty i analizuje ich postępy. Salewa stawia na cyrkularne projektowanie produktów, efektywne procesy i współpracę z odpowiedzialnymi partnerami oraz inwestuje w odnawialne źródła energii i działania kompensujące emisje spalin.

– przedłużanie żywotności produktów – czy wiesz, że produkty Salewa możesz naprawić w profesjonalnym serwisie w Bolzano oraz u polskiego przedstawiciela? Dzięki temu np. zepsuty suwak nie jest już podstawą do pozbycia się kurtki czy bluzy. W siedzibie marki oraz jej salonach we Włoszech znajdziesz też secondhandy Salewy z profesjonalnie odświeżonymi ubraniami, butami i sprzętem.
– recykling i naturalne materiały – Salewa sukcesywnie zwiększa udział materiałów z recyklingu w swoich produktach. Wiele z nich wyprodukowanych jest w 100% z takich właśnie tkanin. Także opakowania powstają z surowców wtórnych. Salewa korzysta z wełny, puchu, włókien konopnych, Tencelu, czyli surowców naturalnych. Puch i wełna pozyskiwane są w etyczny sposób i pochodzą z hodowli dbających o dobrostan zwierząt.
– ludzie – odzież, buty czy sprzęt nie produkują się same. I nie ma się też co oszukiwać, że marka o takim zasięgu produkuje tylko na miejscu (choć rzeczywiście część produkcji odbywa się we Włoszech). Dla Salewy pracują fabryki w Azji, ale marka współpracuje tylko z tymi, które przestrzegają kodeksów pracy i należy do inicjatywy Fair Wear Foundation.

W filozofii marki Salewa, drugim filarem są ludzie. Na poziomie pracowników to przede wszystkim inwestycja w ich dobrostan i zrównoważone warunki pracy. Ale Salewa od lat wychodzi też naprzeciw Ludziom Gór i wspiera ich na różnych polach. Przez grupę Salewa People Team pomaga w realizacji górskich wyzwań. Wśród osób, które otrzymały wsparcie swoich wypraw i projektów, jest też Polka, Karolina Tuszyńska @Breaking.the.borders realizująca m.in. długodystansowe wyprawy górskie. Salewa Team skupia wspinaczy, alpinistów, podróżników, skiturowców realizujących swoje projekty w każdym niemal zakątku świata. Wsparcie działa tu także w drugą stronę – na blogu marki możesz przeczytać relacje z tych wypraw oraz cenne rady, które mogą Cię zainspirować do realizacji własnych wyzwań.
Sam blog Salewy to także kopalnia wiedzy dla każdego, kto szuka rzetelnych informacji górskich i outdoorowych. Eksperci marki podpowiadają, na co zwrócić uwagę i jak zabrać się do planowania własnych wypraw.

Salewa jest marką ogólnoświatową, ale realizuje także projekty skierowane do konkretnych krajów. W 2010 r. marka nawiązała współpracę z TOPR, a w kolejnych latach także z GOPR. Umowy są przedłużane regularnie i obejmują przede wszystkim wsparcie sprzętowe ratowników. W ich ramach powstała linia produktów Rescue z odzieżą dopasowaną do potrzeb ratownictwa. Salewa czerpie także korzyść z tej współpracy – dzięki uwagom dostarczanym przez profesjonalistów możliwe jest wprowadzanie coraz bardziej funkcjonalnych zmian np. w odzieży trafiającej na powszechny rynek.
Wsparcie to także przekazywanie przez Salewę dochodu ze sprzedaży konkretnych, sygnowanych logo WSPIERAM GOPR produktów na cele GOPR. Produkty zmieniają się co roku, ale były już wśród nich np. czapki, opaski, termosy, kubki, butelki na wodę czy apteczki.

Salewa jest obecna w Polsce nie tylko przez produkty na półkach sklepów, ale także przez swoich ambasadorów. Są nimi ludzie, których nazwiska to niemal synonim gór i outdoorowych wyzwań. Są wśród nich: Justyna Kowalczyk-Tekieli – Mistrzyni Olimpijska w biegach narciarskich i miłośniczka gór, himalaiści – Mariusz Hatala i Kinga Baranowska, wspinacze i paralotniarze – Jacek Matuszek, Kacper Kłoda oraz przewodnicy górscy – Dany Bielecki i Jan Karpiel.
Ale Salewa wspiera w Polsce nie tylko profesjonalistów. Od lat zaangażowana jest w projekt „28 Marzeń” skierowany do osób niepełnosprawnych. Dzięki pomocy marki wychowankowie Ośrodka Rehabilitacyjno- Edukacyjno- Wychowawczego i Niepublicznej Szkoły Przysposabiającej do Pracy w Działdowie zdobyli w latach 2019-2020 Koronę Gór Polski, w 2022 przejechali rowerami ze Świnoujścia na Hel, zaś w latach 2023- 2024 r. przewędrowali w kilku etapach ścieżkami świętego Jakuba z granicy polsko- litewskiej przez Podlasie i Warmię (Niepełnosprawni w drodze na Zachód).

Zakorzeniona w Dolomitach Salewa to nie tylko producent sprzętu, ale stojąca za nią filozofia wspierania Ludzi Gór. Prowadzone działania dają korzyści obydwu stronom, a dzięki współpracy z profesjonalistami i realizującymi swoje pasje miłośnikami gór i outdooru marka może poprawiać swoje produkty oraz inspirować i przybliżać możliwości związane z różnymi aktywnościami w górach i poza nimi.
Niewielki, niepozorny, na co dzień często niezauważany, ale w pewnym momencie sięga po niego każdy – w domu, podróży, podczas trekkingu, na biwaku, kempingu, pikniku, ciężko wyobrazić sobie funkcjonowanie bez tego narzędzia. Co to takiego? Oczywiście nóż, a w wersji bardziej outdoorowej i podróżniczej scyzoryk. Używamy go przy przygotowywaniu posiłków, ale także w rozmaitych drobnych pracach codziennych i biwakowych. Musi więc być wytrzymały i niezawodny. Przejrzyj ze mną ofertę jednej z najbardziej znanych marek tej branży, czyli szwajcarskiej firmy Victorinox. Jej nazwa to dla wielu synonim słowa „scyzoryk”.
W 2017 r. z taśm produkcyjnych zakładów Victorinox zjechał 500-milionowy egzemplarz szwajcarskiego scyzoryka oficerskiego nazywanego też oryginalnym scyzorykiem szwajcarskim. Przedstawicielstwa marki i oficjalni dystrybutorzy znajdują się dziś w 120 krajach świata, a scyzoryki i noże z charakterystycznym logo – białym krzyżem na czerwonej tarczy to jeden z najbardziej rozpoznawalnych szwajcarskich produktów na świecie.

Victorinox AG, firma zarządzana przez czwarte już pokolenie rodziny Elsener powstała w 1884 r. Działała początkowo jako Stowarzyszenie Szwajcarskich Producentów Noży, którego celem było przejęcie zamówień dla szwajcarskiej armii z rąk niemieckich zakładów z Solingen. Udało się to w 1891 r. (Karl Elsener I założył Stowarzyszenie Szwajcarskich Producentów Noży, dostarczał pierwszą dużą partię noży żołnierskich dla Armii Szwajcarskiej. Stowarzyszenie to istnieje do dziś.), a w 1897 r. oryginalny szwajcarski nóż oficerski i sportowy został opatentowany. Do dziś znany jest na całym świecie jako Swiss Army Knife™. Sama nazwa firmy pochodzi od imienia matki Elsenera, Victorii, zaś końcówkę „inox” dodano w 1921 r. i odnosi się do stali nierdzewnej.

Początkowo Victorinox produkował głównie dla szwajcarskiej armii, ale po II wojnie światowej działalność znacząco się rozszerzyła. Scyzoryki szwajcarskie były jedną z najpopularniejszych pamiątek, jakie amerykańscy żołnierze przywozili z Europy. Scyzoryki trafiły też do ogólnego obrotu, a nawet latają w kosmos – od 1978 r. znajdują się na wyposażeniu astronautów NASA. Szwajcarski scyzoryk i jego charakterystyczny design są tak rozpoznawalne, że trafił nawet do stałej kolekcji Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Nowym Jorku.
Dziś, oprócz scyzoryków w różnych wersjach i konfiguracjach narzędziowych Victorinox produkuje także multitoole Swiss Tool, tzw. Swisscard, czyli zestawy podstawowych narzędzi w formacie karty kredytowej, noże i akcesoria kuchenne, a także zegarki, torby, walizki i akcesoria podróżne.

Nie muszę Cię chyba przekonywać, że scyzoryk to narzędzie, które musi znaleźć się w wyposażeniu każdego podróżnika, turysty, harcerza czy bushcraftowca. Bez niego ciężko wyobrazić sobie biwak czy przygotowanie posiłku na trekkingowym szlaku. W ofercie Victorinox jest dziś kilkaset rodzajów scyzoryków z różnymi konfiguracjami narzędzi. Na pewno więc wybierzesz zestaw, który będzie dla Ciebie optymalny.
Marka Victorinox to nie tylko znana nazwa i ponad 140 lat doświadczenia w produkcji noży i scyzoryków. To przede wszystkim bezkompromisowa jakość oraz niezrównana funkcjonalność, którą doceniają armie wielu państw, astronauci, himalaiści, uczestnicy wypraw polarnych oraz podróżnicy przemierzający najodleglejsze zakątki Ziemi. Jeśli coś sprawdza się w tak wymagających warunkach, to wniosek jest jeden – nie zawiedzie na żadnym szlaku, na który ruszysz.

– małe scyzoryki, które mieszczą się w kieszonce, mogą być przypięte do paska czy breloczka z kluczami. Są bliźniaczym odwzorowaniem oryginalnych szwajcarskich noży oficerskich w wersji kompaktowej. Modele takie jak będący ikoną marki Classic SD (7 narzędzi) czy Signature (8 narzędzi) mogą przydać się w każdej sytuacji codziennej i podróżniczej.
– scyzoryki Victorinox średniej wielkości to nowoczesna odsłona scyzoryków oficerskich. Znajdziesz tu modele o zróżnicowanej liczbie funkcji od klasyki takiej jak Spartan z 12 narzędziami (m.in. dwa ostrza, korkociąg, otwieracze do butelek i puszek, śrubokręty, pęseta), przez przygotowany z myślą o trekkingu Hiker, wzbogacony m.in. o piłkę do drewna, aż po wszechstronny Climber, który sprawdzi się i w miejskim życiu, i na szlaku. Ten model oferuje 14 narzędzi, w tym nożyczki, wielofunkcyjny hak i przyrząd do zdejmowania izolacji – dzięki czemu poradzi sobie przy przeprowadzce, pikniku czy codziennych zadaniach. Na najbardziej wymagających czeka z kolei Cybertool – rozbudowany scyzoryk z narzędziami, kluczem nasadkowym oraz wymiennymi bitami i hexami, idealny dla techników i monterów.

– duże scyzoryki to solidne i funkcjonalne narzędzia dla najbardziej wymagających użytkowników działających w terenie. Przygotowano je z myślą o najtrudniejszych warunkach. Duża okładzina zapewnia pewny chwyt, a zestawy narzędzi dobrano tak, by gwarantowały skuteczne działanie w najtrudniejszych sytuacjach. W tej kategorii znajdziesz modele takie jak Ranger 79 z piłą do drewna, dedykowany nie tylko do działań w terenie, ale także dla domowych majsterkowiczów, Skipper z narzędziami przydatnymi żeglarzom czy Rescue Tool, który będzie także doskonałym uzupełnieniem apteczki samochodowej i skrzynki narzędziowej.
👉 Zerknij na nasze scyzoryki Victorinox – może któryś wpadnie Ci w rękę.
Jeśli scyzoryk to za mało, sięgnij po multitool Victorinox Swiss Tool. To rozbudowane, a jednocześnie kompaktowe narzędzie oparte na kombinerkach, wyposażone w precyzyjny mechanizm blokujący. Sprawdzi się zarówno na biwaku czy kempingu, jak i jako podstawowy zestaw narzędzi domowych – tyle, że zamknięty w jednym przyrządzie. W Multitoolu Spirit X masz np. aż 26 narzędzi, od tak podstawowych, jak nożyczki lub otwieracz do puszek przez kilka rodzajów śrubokrętów, przecinaki do drutu, piłki do drewna czy metalu po rozwiertak, kombinerki, przyrząd do zdejmowania izolacji oraz dłuto.

Victorinox to dziś nie tylko marka dla bushcraftowców, podróżników czy amatorów zaawansowanego outdooru. W jej ofercie oprócz scyzoryków czy multitooli są też doskonałej jakości noże składane czy nóż piknikowy w różnym przedziale cenowym. Ich atutem jest niezrównana jakość i przemyślany design przekładające się na funkcjonalność. Muszę przyznać, że już od kilku lat nie wyobrażam sobie prac kuchennych bez noża piknikowego do pomidorów Victorinox (pssst… zdradzę Ci sekret – możesz go użyć do krojenia niemal wszystkiego od miękkich warzyw przez chrupiące pieczywo po żylaste mięso, nikt tego nie kontroluje ;)), a w podróżach towarzyszy mi nóż piknikowy, który pokroi każdy produkt spożywczy. Solidna blokada sprawia, że wrzucam go do plecaka bez obaw, że gdy sięgnę ponownie, trafię na otwarte ostrze. Jeśli szukasz noża uniwersalnego, którego użyjesz zarówno w kuchni, ale też zabierzesz na piknik, działkę, garden party czy na wakacje na kempingu – to będzie strzał w dziesiątkę.

Scyzoryk, nóż – niby niepozorny, a jednak niezastąpiony. Victorinox to szwajcarska jakość i funkcjonalność, które sprawdzą się zarówno na turystycznych i podróżniczych szlakach, jak i na co dzień. Uniwersalne scyzoryki i noże ze szwajcarskiego Ibach pomogą przygotować posiłek oraz wykonać drobne prace i naprawy w domu, ogrodzie czy na biwaku.
Zima i outdoor to połączenie, na które wielu czeka przez cały rok. To właśnie wtedy pojawiają się zimowe trekkingi, skitury i biegówki, a także godziny spędzone na narciarskich stokach. Do tego dochodzą zimowe spacery, wyjścia na lodowisko czy szaleństwo na sankach. Jednak zimowy outdoor to również wyzwania. Najważniejszym z nich jest odpowiedni dobór odzieży, która zapewni ciepło oraz skuteczną izolację od niekorzystnych warunków atmosferycznych. Dlatego ubierz się na aktywną zimę z technologiami polskiej marki Viking.
Przygotowując się do zimowych aktywności outdoorowych, musisz myśleć strategicznie. O tej porze roku odpowiednio dobrany ubiór ma szczególne znaczenie. Nie wystarczy ubrać się na cebulkę i założyć wiele warstw. Znacznie ważniejsze jest, by ubierać się mądrze, dobierać warstwy odzieży, które współpracują ze sobą i wykorzystywać technologie i materiały pod kątem ich funkcji.
W odpowiednio dobranym systemie odzieży outdoorowej na zimę wyróżniamy trzy warstwy:
– warstwa bazowa, czyli bielizna termiczna i termoaktywna, która odprowadza wilgoć, a wtedy gdy trzeba, kumuluje ciepło,
– warstwa pośrednia odpowiadająca za izolację od chłodu,
– warstwa zewnętrzna, czyli ochrona przed wodą, wilgocią pochodzącą z zewnątrz i wiatrem.
Odzież uzupełnij dodatkami – czapką i rękawicami, które ochronią głowę i dłonie przed wychłodzeniem.

Pierwsza warstwa odzieży na zimę odpowiada z jednej strony za kumulowanie ciepła, z drugiej za odprowadzanie jego nadmiaru wraz z wilgocią powstającą naturalnie podczas ruchu. Może się to wydawać w pierwszej chwili sprzeczne, ale na tym właśnie polega sekret koszulek i leginsów termoaktywnych. Dostosowują się do pracy organizmu i pomagają w utrzymaniu komfortu termicznego zarówno podczas intensywnego wysiłku, jak i przy odpoczynku.

Kluczem do skuteczności pierwszej warstwy jest dobór odpowiednich materiałów oraz dopasowany krój. Dlatego bielizna termiczna powinna ściśle przylegać do ciała i aktywnie współpracować z wydzielaniem ciepła oraz wilgoci.
Właśnie z tego powodu marka Viking łączy naturalne włókna z syntetykami o wysokiej funkcjonalności. W bieliźnie outdoorowej niekwestionowanym królem pozostaje wełna merino, często nazywana „inteligentnym włóknem”.
Merino działa w rytmie ludzkiego ciała. Podczas wysiłku pomaga odprowadzić nadmiar ciepła, natomiast w spoczynku zapobiega wychładzaniu poprzez jego kumulację. Przykładem takiego połączenia jest bielizna Gasher, w której wełna merino została zestawiona z funkcjonalnymi włóknami syntetycznymi.
Z kolei w modelu Novena zastosowano włókna bambusowe, odpowiadające za szybkie odprowadzanie wilgoci. W ofercie znajdują się również lżejsze koszulki z długim rękawem Andali LS, wykonane z mieszanki wełny merino i Tencelu, który doskonale absorbuje wilgoć.
Jednocześnie marka nie rezygnuje z bielizny wykonanej w całości z włókien syntetycznych. Bezszwowe zestawy Fusion, zaprojektowane zgodnie z zasadami bodymappingu, wyposażono w zintegrowane maski chroniące twarz przed chłodem. Natomiast ciepła bielizna Atos i Lotta sprawdzi się zarówno na szlaku, jak i na narciarskim stoku.

Jest zima, więc musi być zimno – kultowy tekst z komedii „Miś” aż prosi się o uzupełnienie: „ale nie nam”. Dlatego druga warstwa odzieży outdoorowej odpowiada przede wszystkim za izolację od chłodu.
W tym celu wykorzystuje się zaawansowane technologicznie materiały, które kumulują ciepło i ograniczają jego utratę. Przykładem jest Polartec® Power Stretch, stosowany w bluzach Arbaz Hoodie (z kapturem) oraz Arbaz Midlayer (bez kaptura).
Materiał ten jest gładki na zewnątrz, natomiast od wewnętrznej strony posiada ciepłą warstwę fleece. Dzięki temu skutecznie utrzymuje ciepło, chroni przed chłodem i jednocześnie sprawnie odprowadza nadmiar wilgoci.
Tę samą technologię zastosowano również w bluzach Jukon Hoodie. Z kolei bluzy Birger z linii Pro Viking wyróżniają się wewnętrzną strukturą grid oraz wykonaniem z wytrzymałego, elastycznego i oddychającego materiału Active Flex.
Do warstwy izolacyjnej należą także kurtki ocieplane, zarówno z wypełnieniem naturalnym, jak i syntetycznym. Można je nosić w bardzo niskich temperaturach albo mieć w plecaku jako dodatkową warstwę zakładaną np. na postoju by zapobiec wychłodzeniu. Najlepszym naturalnym izolatorem jest puch, którego Viking używa w kurtkach Rovi. Z kolei hybrydowe kurtki Zemu łączą ciepło z maksymalną swobodą ruchu. Przód i tył ocieplone są odporną na wilgoć, zaawansowaną ociepliną syntetyczną PrimaLoft® Silver, zaś na bokach i rękawach wykorzystano elastyczny materiał, który nie krępuje ruchów.
Nawet najlepsza izolacja polegnie ostatecznie w starciu z wodą, wilgocią i zimnymi podmuchami wiatru. Dlatego warstwa zewnętrzna musi skutecznie przed nimi chronić.
Viking wykorzystuje w niej membranę Aqua Thermo Tex+ o wodoodporności 15 000 mm. Chroni ona przed deszczem i wiatrem, a jednocześnie sprawnie odprowadza wilgoć powstającą podczas wysiłku. To rozwiązanie stworzone do wymagających warunków i intensywnej aktywności.
Membranę tę zastosowano w kurtce Ravelo 3in1, która może stać się prawdziwym gamechangerem w zimowej garderobie. To nie tylko kurtka, ale kompletny system warstwowy.
Składa się z dwóch kurtek: zewnętrznej membranowej oraz wewnętrznej, ocieplanej zaawansowaną ociepliną PrimaLoft® Silver. Można nosić je oddzielnie lub połączyć w jeden zestaw. Dzięki temu Ravelo 3in1 zastępuje dwie warstwy i sprawdza się w różnych warunkach pogodowych.
A co ze spodniami? Również tutaj zimą w kolekcji Viking króluje wytrzymały, softshellowy materiał Active Flex o zwartym splocie.
Jest on elastyczny, dobrze odprowadza wilgoć i chroni przed opadami. Dzięki temu łączy skuteczne zabezpieczenie przed warunkami zewnętrznymi ze swobodą ruchu.
Materiał Active Flex wykorzystywany jest w spodniach Expander Warm oraz Rago. Z kolei skuteczną ochronę przed wodą i podmuchami wiatru zapewniają membranowe spodnie Summit Warm 2.0.

Warstwy odzieży outdoorowej nie mogą funkcjonować niezależnie. Muszą tworzyć spójny system. Dlatego odzież Viking można swobodnie łączyć ze sobą.
Podstawowy schemat zakłada trzy warstwy: termiczną, izolacyjną i ochronną. Jednak przy suchej i bezwietrznej pogodzie z powodzeniem możesz założyć na wierzch kurtkę Zemu zamiast kurtki membranowej.
Z kolei podczas postoju warto czasem dodać drugą warstwę izolacyjną. Dzięki temu unikniesz wychłodzenia organizmu.

Ręce i głowa to części ciała szczególnie narażone na wychładzanie. Dlatego nie możesz zapomnieć o ich odpowiedniej ochronie.
Z marką Viking to proste, ponieważ kolekcja rękawic obejmuje modele dopasowane do różnych aktywności i warunków pogodowych. Do wyboru są lekkie linery Rami z merino i włókien bambusowych, softshellowe rękawice Arbok z chroniącą przed wiatrem technologią Gore® Windstopper.
Z kolei na niskie temperatury i zimowe sporty sprawdzą się ocieplane oraz wodoodporne rękawice narciarskie Hudson i Karuk. W ofercie znajdują się także ciepłe łapawice Sherpa, wykorzystujące membranę Gore-Tex® Active oraz ocieplinę PrimaLoft® Silver.
Dzięki temu wybór odpowiedniego modelu można łatwo dopasować do własnych potrzeb. Całość uzupełnią ciepłe czapki Viking Noma z wełną merino lub Berg z naturalnej wełny, a także wielofunkcyjne chusty Merino Polartec oraz Polartec Inside. I wtedy możesz ruszać na aktywne zimowe wyzwania.
Czy da się połączyć doskonałą amortyzację ze stabilnością i bezpieczeństwem koniecznym podczas pokonywania tras biegowych? A gdyby jeszcze dorzucić do tego dynamikę i szybkość? Wydaje się niemożliwe. Pozornie wykluczające się wymagania wzięli na warsztat projektanci marki Hoka i stworzyli obuwie dla biegaczy, które wygląda kosmicznie i daje kosmiczne możliwości. A do tego odpowiada na najczęstsze problemy biegaczy.
W końcu pierwszej dekady XXI w. na trasach biegów i maratonów królowały minimalizm i filozofia oparta na kultowej książce „Urodzeni biegacze” Christophera McDougalla. Miały być one odpowiedzią na kontuzje, które były prawdziwą plagą biegowego świata. Powrót do natury, brak amortyzacji, konstrukcje naśladujące ułożenie stopy przy chodzeniu boso – te trendy zrewolucjonizowały wówczas koncepcję biegów szosowych i terenowych. Ale Nicolas Mermoud i Jean-Luc Diard mieli inny pomysł i zaczęli szukać odpowiedzi jak biegać szybciej, przyjemniej i oczywiście bez kontuzji. Tak narodziła się Hoka i jej pierwszy kultowy model Mafate inspirowany doświadczeniami biegów na zboczach Etny.
Buty Hoka szły pod prąd ówczesnych trendów. Konstruktorzy postawili w nich na maksymalną amortyzację i stabilność oraz niski drop, czym połączyli ogień z wodą. Powstały buty, które wyglądały, jakby miały wznieść się w powietrze i zabrać tam ze sobą każdego miłośnika biegów.
Hoka to dziś ogromny wybór obuwia biegowego do biegów szosowych, trailowych, górskich, zarówno dla amatorów, jak i profesjonalistów, na krótkie dystanse i do ultramaratonów. To także ciągłe odpowiadanie na potrzeby biegaczy, zarówno startujących w zawodach, jak i biegających wieczorami dla przyjemności w parku. Rozwiązania tej marki poprawiają prędkość, dają większą pewność i stabilność na trasach, a przede wszystkim pozwalają biegać przyjemniej i bardziej komfortowo.

U podstaw filozofii tworzenia obuwia Hoka leży amortyzacja. Wprowadzono ją z myślą o jednym z najczęstszych problemów biegaczy, czyli o wstrząsach, które są naturalną konsekwencją stawiania kroków na podłożu. W przypadku szybkiego poruszania się po wszystkich rodzajach nawierzchni wstrząsy te stają się uciążliwe, a w konsekwencji mogą prowadzić do szybszego zmęczenia, zaś w dłuższej perspektywie do problemów ze stawami czy mikrouszkodzeń mięśni.

Gruba podeszwa to przede wszystkim kwestia zastosowania rozwiązania Cushioned Midsole ze sprężystej pianki, obecna w niemal wszystkich modelach tej marki, m.in. we wszechstronnych butach biegowych Challenger 8 oraz sandałach trekkingowych Infini Hike lub Hopara 2. Pochłania ona wstrząsy i amortyzuje krok, zapewniając płynne przetaczanie stopy i jej naturalną pracę. Drgania są tłumione, krok staje się miękki, nic go nie zakłóca, co wpływa także na stabilność i lepsze przyspieszenie. Rozwinięciem tej metody jest wprowadzenie rozwiązania ProFly™, gdzie w podeszwie wewnętrznej połączone są dwa rodzaje pianki o różnych gęstościach, co daje butom lepszą responsywność.

Maksymalna amortyzacja to także zwiększone bezpieczeństwo i zminimalizowane ryzyko kontuzji spowodowanych wstrząsami. Co ważne grubość podeszwy w obuwiu biegowym Hoka nie wpływa na ich ciężar. Zastosowane materiały nie zwiększają wagi butów, mimo ich dość masywnego wyglądu. Przekłada się to na większy komfort i ogranicza zmęczenie stóp, szczególnie podczas biegów długodystansowych.
Co warte podkreślenia gruba podeszwa w butach Hoka jest jednocześnie dość płaska i stopa ułożona jest naturalnie, na jednym poziomie. O ile w większości butów biegowych drop, czyli spadek między piętą i palcami dochodzi do około 10 mm, to w butach Hoka jest on mniejszy. Taki układ stopy jest bardziej naturalny i nawiązuje, choć w nieco przewrotny sposób do idei wyłożonej w książce „Urodzeni biegacze”.
Podczas biegu nie ma możliwości, by cały czas kontrolować nawierzchnię i jej ewentualne nierówności. Krok musi być pewny, bo każde niewłaściwe postawienie stopy może prowadzić do kontuzji. Skręcenia, zwichnięcia, czy nawet bolesne podkręcenie stawu może wyeliminować z aktywności nawet na kilka miesięcy. Dlatego Hoka wychodzi naprzeciw potrzebie stabilności i bezpieczeństwa biegaczy, szczególnie ważnej w biegach terenowych i górskich.
Rama Active Foot Frame™, zastosowana na przykład w modelach do biegów górskich Speedgoat 6 GTX została zaprojektowana, by otulać stopę. Dzieje się to przez aktywne podnoszenie i obniżanie ścianek podeszwy środkowej. W rezultacie stopy otrzymują cały czas maksymalne wsparcie i są zabezpieczone przed gwałtownymi i nieprzewidzianymi zmianami położenia. Mówiąc obrazowo, stopa przestaje uciekać na boki, a położona jest stabilnie w bezpiecznym zagłębieniu między ściankami. Przekłada się to na większą pewność siebie podczas stawiania kroków i zmniejsza ryzyko kontuzji.

Buty Hoka opierają się na filozofii maksymalnej amortyzacji, co widoczne jest w grubej podeszwie, która dominuje w wyglądzie butów. Gdyby jednak podeszwa taka była płaska, biegacz nie miałby szans na żadnej nawierzchni. Po prostu podeszwa przeszkadzałaby w poruszaniu się. I tu pojawia się kolejne rozwiązanie nierozerwalnie związane z dwoma poprzednimi, czyli MetaRocker™, które wykorzystano np. w uniwersalnym modelu Challenger ATR 7. To łódkowate wygięcie podeszwy, które sprawia, że buty poruszają się jak kołyska. Przejście z pięty na palce zyskuje dzięki temu rewelacyjną dynamikę, co przekłada się na lepszą prędkość oraz zwiększoną wydajność podczas biegu. Taki kształt podeszwy jest szczególnie pożądany podczas biegu na asfalcie, bo stawia na szybkość.
MetaRocker™ pozwala na bieganie ze śródstopia, co jest wykorzystywane w przypadku biegów krótko i średniodystansowych, gdzie liczy się przede wszystkim prędkość. Dzięki dużej amortyzacji niweluje niedogodności tej metody, czyli przeciążenia i ryzyko kontuzji mięśni łydki i ścięgna Achillesa.

Sposób stawiania stóp podczas codziennego chodzenia i biegania to sprawa bardzo indywidualna. Dlatego dobór butów, które dopasowują się do tych potrzeb, jest kluczowy. Widoczną konsekwencją nierównomiernego nacisku na zewnętrzną lub wewnętrzną krawędź stóp jest szybsze ścieranie się podeszew obuwia.
U biegaczy popularnym zjawiskiem jest pronacja, czyli zwiększone dociskanie wewnętrznej krawędzi stopy. Podeszwy ścierają się w tym miejscu szybciej, stają się nierówne, co prowadzi do zmniejszenia stabilności i zwiększa ryzyko kontuzji.
Odpowiedzią konstruktorów Hoka na ten problem jest rama J-Frame™ w podeszwie zewnętrznej, która jest twardsza od wewnętrznej strony, co zwiększa stabilność stopy i z zapobiega jej opadaniu.
Z kolei przy równomiernym nacisku Hoka proponuje ramy H-Frame™, które dają bezpieczną podstawę i zwiększają stabilność na całej długości stóp.
Buty Hoka to połączenie kosmicznego wyglądu i uczucia lekkości podczas biegu. Konstruktorzy marki odpowiadają na realne problemy biegaczy, tworząc obuwie, które sprawia, że biegi szosowe, trailowe czy górskie są bezpieczniejsze, bardziej komfortowe i pozwalają podejmować nawet ekstremalne wyzwania.
Okulary przeciwsłoneczne to nie tylko modny gadżet. To konieczność i jeden z elementów troski o własne zdrowie. Badania są jasne i bezlitosne – zarówno nadmiar światła widzialnego docierającego do oczu, jak i promieniowanie ultrafioletowe i podczerwone nie tylko męczą oczy, ale także niekorzystnie wpływają w dłuższej perspektywie na wzrok. Ochrona oczu to inwestycja na lata, która zaprocentuje lepszym wzrokiem w przyszłości. Dlatego polska marka GOG stawia na najnowocześniejsze rozwiązania i tworzy okulary outdoorowe, sportowe i codzienne, skutecznie chroniące oczy o każdej porze roku i w każdej pogodzie.
Są marki, dla których okulary to jedynie jeden z dziesiątków elementów w kolekcji odzieży i akcesoriów outdoorowych czy sportowych. Modny gadżet, który dodatkowo zapobiega przedostawaniu się światła słonecznego do oczu. GOG to jednak zupełnie inna filozofia. Okulary i ochrona oczu są tu w centrum uwagi. Oczy zarówno na co dzień, jak i podczas każdej aktywności outdoorowej czy sportowej są na tyle silnie wystawione na działanie światła, jak i niewidzialnego promieniowania UV i podczerwonego, że ich bezpieczeństwo nie może być jedynie dodatkiem. Podrażnienia oczu, zapalenia spojówek od zbyt ostrego światła i wiele innych dolegliwości potrafią skutecznie uprzykrzyć, a nawet przerwać najbardziej ambitny projekt górski, lodowcowy, outdoorowy czy sportowy.

Polska marka GOG, której hasłem przewodnim jest „Whatever the weather”, chce towarzyszyć miłośnikom outdooru, performance i sportowcom podczas pokonywania kolejnych ograniczeń i realizacji wyzwań niezależnie od panujących warunków. Pustynia, góry wysokie, lodowce, sporty wodne, trasy rowerowe, narciarstwo, trekkingi, ale także codzienna aktywność to obszary, w których wsparcie zaawansowanych technologii ochrony wzroku mają pierwszorzędne znaczenie.

Misją marki GOG jest dostarczanie profesjonalnych okularów sportowych i outdoorowych pomagających w osiąganiu zaawansowanych wyników. Nic więc dziwnego, że sięgają po nie czołowi polscy sportowcy i outdoorowcy, na czele z ambasadorem marki Adamem Bieleckim. We współpracy z nim powstały m.in. okulary G1 czy Manaslu przeznaczone do najbardziej wymagających górskich wyzwań, które łączą bezkompromisową ochronę oczu z nieco szalonym, nowoczesnym wyglądem i kolorystyką. To także jeden z wyznaczników marki. Pełna ochrona nie musi być nudna, a najbardziej zaawansowane technologie da się zamknąć w funkcjonalnym, odlotowym looku.

Obecna na rynkach w 20 krajach świata polska marka okularów i gogli GOG to producent zorientowany na wyzwania w każdym aspekcie sportu i outdooru, ale nie zapominający także o użytkownikach szukających skutecznej ochrony oczu na co dzień. Marka stawia na nowoczesne, zaawansowane technologie, skuteczność ochrony i trwałość swoich okularów adresując je zarówno do profesjonalnych sportowców, jak i wymagających, ambitnych amatorów.
Okulary GOG są elementem wyposażenia, które docenisz podczas biegania, jazdy na rowerze, hikingu, trekkingu, wypraw wysokogórskich, wspinaczki górskiej, uprawniania sportów plażowych jak siatkówka czy padel, sportów wodnych jak żeglarstwo i kajakarstwo, jazdy na nartach lub snowboardzie oraz wielu innych. Będą Ci także towarzyszyć w słoneczne dni podczas spaceru, drogi do pracy, citybreaka czy w podróży samochodem.
Bestsellerami marki są stworzone we współpracy z Adamem Bieleckim okulary Manaslu z osłonami bocznymi będące nowoczesną wersją klasycznego modelu lodowcowego i wysokogórskiego. Inny szczególnie ceniony przez sportowców model to okulary biegowe i rowerowe Argo o dynamicznym kształcie i lustrzanej soczewce kategorii 2.

Okulary przeciwsłoneczne to przede wszystkim bezpieczeństwo i ochrona oczu oraz inwestycja w lepszy wzrok w przyszłości. Dlatego GOG nie uznaje na tym polu żadnych kompromisów i wciąż poszukuje nowych technologii, które pomogą w bezpiecznym pokonywaniu kolejnych wyzwań sportowych i outdoorowych.
Bazą każdego z modeli okularów i gogli GOG jest filtr UV400 Lens Protection, który blokuje wszystkie rodzaje promieniowania ultrafioletowego. Oczy są całkowicie zabezpieczone przed szkodliwym działaniem promieni świetlnych o długości powyżej 400 nm, a jednocześnie dzięki przepuszczalności światła widzialnego obraz jest wyraźny i czysty.

Wśród wielu osób wciąż pokutuje mit, że okulary przeciwsłoneczne należy zakładać dopiero, gdy mamy do czynienia z ostrym słońcem. Nic bardziej mylnego. Światło widzialne oraz promieniowanie ultrafioletowe czy podczerwone mogą niekorzystnie wpływać na wzrok także, gdy niebo jest zachmurzone. Dlatego GOG ma w swojej ofercie okulary z soczewkami poliwęglanowymi różnych kategorii. Zapewniają one różną przepuszczalność światła widzialnego, ale jednocześnie w pełni i skutecznie chronią przed promieniowaniem UV.
Szczególne miejsce zajmują tu okulary ze szkłami fotochromowymi. Samoczynnie dobierają one poziom przyciemnienia do panujących warunków w zakresie od kategorii 0, czyli okularów transparentnych po kategorię 4 przeznaczoną na ostre słońce. GOG wykorzystuje soczewki Transmatic G-Lens oraz Chromatic G-Lens, które mają dodatkowo powłokę lustrzaną, która redukuje odblaski i chroni przed promieniowaniem podczerwonym.
W najnowszej kolekcji okularów GOG przedstawione zostały także innowacyjne okulary E607 Prometheus, który wyróżnia się zastosowaną technologią fotochromową w soczewce oraz ramce okularów.

Samo przyciemnienie i ochrona UV to w przypadku wielu aktywności nieco za mało. Podczas intensywnych wyzwań sportowych i outdoorowych liczy się także czysty i niezakłócony obraz o dobrym kontraście. Dlatego GOG wprowadza do swoich okularów soczewki polaryzacyjne Polarized G-Lens, lustrzane Reflex G-Lens oraz zaawansowane soczewki HDX G-Lens.
Soczewki polaryzacyjne likwidują odblaski i refleksy świetlne, które przeszkadzają w wyraźnym widzeniu oraz poprawiają kontrast. Soczewki lustrzane dają zwiększoną ochronę przed promieniowaniem podczerwonym i redukują odblaski, co szczególnie przydaje się w ostrym słońcu. Z kolei technologia HDX poprawia kontrast i ostrość widzenia i jest stosowana w zaawansowanych okularach sportowych.

Okulary sportowe i outdoorowe muszą być wygodne, a ich noszenie nie może przeszkadzać w osiąganiu kolejnych celów. Dlatego w okularach GOG pojawia się np. technologia FOG Block G-Lens, która zapobiega zaparowaniu szkieł oraz technologia hydrofobowa Hydrophobic przyspieszająca spływanie kropel wody.
Do produkcji oprawek stosowane są lekkie, bezpieczne i trwałe tworzywa takie jak poliwęglan, grilamid TR90 oraz ekologiczny Rilsan G850 powstający w połowie z komponentów organicznych. System Head-Fit umożliwia dopasowanie oprawek do głowy. GOG nie zapomina też o osobach noszących okulary korekcyjne i przygotował dla nich opcjonalną wkładkę optyczną Optical Rim G-System umożliwiającą zintegrowanie skutecznej ochrony oczu z wymaganiami wynikającymi z wadami wzroku.
Piękna pogoda zachęca do aktywności o każdej porze roku. Gdy słońce wyjrzy zza chmur lub tylko przedziera się przez nie, od razu wzrasta ochota do wędrówek, wypadów rowerowych lub kajakowych oraz treningów. Ze słońcem świat wygląda bardziej kolorowo i przyjaźnie. Ale słońce to też zagrożenia, szczególnie dla oczu i wzroku, a nadmierna ekspozycja zarówno na światło, jak i promieniowanie niewidzialne może prowadzić do szeregu problemów. Dlatego, jeśli jesteś miłośnikiem outdooru, sportowcem zawodowcem i amatorem, sięgnij po dobrze dobrane okulary przeciwsłoneczne polskiej marki GOG.
Lubimy słońce. Potrzebujemy go do dobrego funkcjonowania, a jego brak odbija się na naszym samopoczuciu. Nic więc dziwnego, że kiedy tylko pojawiają się przebłyski słonecznych promieni, chętniej ruszamy w teren. Niestety, co zostało wielokrotnie dowiedzione słońce to nie tylko przyjemność, ale także zagrożenia. Najbardziej narażone są na jego niekorzystne działanie skóra i oczy.

Ostre światło słoneczne, a także powstające na powierzchniach gładkich odbicia i refleksy mogą męczyć oczy i powodować ich podrażnienia. Czasem jest to po prostu uczucie zmęczenia, nieco mniej wyraźne widzenie, ale pojawia się też łzawienie, zaczerwienienie czy stany zapalne. W skrajnych przypadkach np. na lodowcach czy podczas uprawiania sportów zimowych bez zabezpieczonego wzroku może pojawić się nawet ślepota spowodowana ekspozycją na ostre słońce.
Jest także drugie zagrożenie spowodowane niewidzialnym promieniowaniem ultrafioletowym i podczerwonym. Jego działanie może być zarówno bieżące, jak i odsunięte w czasie, a długotrwała ekspozycja na szkodliwe promieniowanie może prowadzić do trwałego uszkodzenia wzroku. Promieniowanie to dociera do oczu także w pochmurne dni, gdy wydawałoby się, że nic naszym oczom nie zagraża. To złudzenie, które może sporo kosztować w przyszłości. Dlatego oczy należy chronić zawsze podczas długotrwałego przebywania na powietrzu, także, gdy światło przefiltrowane jest przez chmury. Powinni o tym pamiętać zwłaszcza miłośnicy outdooru i sportowcy, którzy spędzają długie godziny narażeni na działanie słońca. Wszystkie okulary GOG mają soczewki z filtrem UV400, który gwarantuje pełną ochronę przed wszystkimi rodzajami promieniowania ultrafioletowego, niezależnie od stopnia przyciemnienia.

Polska marka GOG specjalizuje się w produkcji zaawansowanych okularów przeciwsłonecznych dla sportowców i miłośników outdooru. Jej motto „Whatever the weather” pokazuje, że pomagają one w pokonywaniu kolejnych wyzwań o każdej porze roku i w każdej pogodzie.
Dzięki zaawansowanym technologiom i rozwiązaniom technicznym okulary GOG nie tylko chronią oczy przed światłem widzialnym i promieniowaniem niewidzialnym, ale także poprawiają jakość widzenia. GOG oferuje szeroką gamę okularów sportowych i outdoorowych, zaprojektowanych z myślą o aktywnościach takich jak trekking, bieganie, jazda na rowerze czy sporty wodne.

Chodząc po górach zarówno latem, jak i zimą jest się narażonym na długą ekspozycję na słońce. Nie pozostaje to bez wpływu na oczy. Dlatego dobór okularów przeciwsłonecznych w góry ma kluczowe znaczenie. W górach najlepiej sprawdzają się okulary turystyczne o wysokim stopniu przyciemnienia – najlepiej 3 (soczewka przepuszcza 8-18% światła) lub nawet 4 (soczewka przepuszcza 3-8% światła) kategorii. Komfort poprawia też filtr polaryzacyjny, w przypadku okularów GOG są to soczewki Polarized G-Lens, które likwidują powstające na skałach, kamieniach czy innych gładkich powierzchniach odblaski oraz poprawiają kontrast widzenia.
Szczególne miejsce wśród okularów górskich zajmują modele przeznaczone do wędrówek w górach wysokich i po lodowcach. W ofercie GOG modele G1 oraz Manaslu zostały zaprojektowane z udziałem himalaisty Adama Bieleckiego. Model Manaslu będący wariacją na temat lodowcowej klasyki ma szkła fotochromowe kategorii 2-4, powłokę lustrzaną Reflex G-Lens redukującą odblaski i chroniącą przed promieniowaniem podczerwonym, a zdejmowane osłony zapobiegają przedostawaniu się do oczu światła padającego z boku i pod kątem.

Sportowcy trenujący dyscypliny wymagające szybkości potrzebują dobranych do ich potrzeb okularów. Tu liczy się nie tylko rodzaj soczewki, ale też jej kształt. Do dyscyplin szybkościowych najlepiej sprawdzają się okulary GOG z szerokimi soczewkami, działające jak maska. Zapewniają one nie tylko szerokie pole widzenia, ale także zabezpieczają oczy przed wiatrem oraz zanieczyszczeniami – kurzem i pyłem.

W przypadku okularów dla sportowców niezwykle praktycznym rozwiązaniem są soczewki fotochromowe Transmatic G-Lens i Chromatic G-Lens. Dzięki samoczynnej zmianie stopnia przyciemnienia mogą przystosowywać się do warunków zewnętrznych. Ułatwia to trening czy starty w zawodach przy zmiennym oświetleniu, w zróżnicowanej pogodzie oraz o różnych porach dnia i nocy. Biegając dystanse ultra, można korzystać wówczas z 1 okularów, które ochronią przed ostrym słońcem, a wieczorem zmienią się w szkła transparentne osłaniające oczy przed zanieczyszczeniami.
Wiele modeli sportowych GOG ma także powłokę lustrzaną Reflex G-Lens hamującą dopływ promieniowania podczerwonego i poprawiającą ostrość widzenia dzięki eliminacji odblasków. Praktycznym rozwiązaniem jest też wprowadzona w części modeli sportowych powłoka Fog Block G-Lens oraz technologia Hydrophobic. Pierwsza zapobiega osadzaniu się pary na soczewce, druga przyspiesza spływanie wody i redukuje jej osadzanie. Obydwa rozwiązania poprawiają jakość widzenia w bardziej wymagających warunkach.

Woda w połączeniu ze słońcem to bardzo wymagające zestawienie dla oczu. Ostre światło jest potęgowane dodatkowo przez odblaski powstające na wodzie. Bez odpowiednich okularów wyraźne widzenie jest niezwykle utrudnione. Dlatego do sportów wodnych marka GOG poleca okulary z szerokimi soczewkami kategorii 3, które chronią także przed promieniami słonecznymi padającymi z boku. Niezwykle ważna w przypadku sportów wodnych jest polaryzacja, czyli soczewki Polarized G-Lens. Likwidacja refleksów i odblasków powstających na wodzie oraz poprawiony kontrast ma pierwszorzędne znaczenie dla wyraźnego widzenia, ale także dla zmniejszenia zmęczenia oczu.
GOG wspiera sportowców i miłośników outdooru, którzy chcą osiągać coraz lepsze wyniki i pokonywać kolejne wyzwania. Okulary GOG są dla wszystkich, także dla osób, które już mierzą się z problemami ze wzrokiem i wrodzonymi lub nabytymi wadami. Dlatego wiele modeli zarówno uniwersalnych sportowych, jak i specjalistycznych pozwala na zamontowanie dołączonej wkładki do szkieł korekcyjnych, co ułatwia dobranie okularów przez osoby z problemami ze wzrokiem.
Climbing Technology to marka, której nie trzeba chyba przedstawiać żadnemu miłośnikowi wspinania. Dla wielu z nas była i jest jednym z podstawowych wyborów sprzętowych. Charakterystyczne logo CT znajdziesz na pewno w swoich zasobach. Raki, czekany, uprzęże, kaski, karabinki i różne inne rodzaje szpeju – jedni od nich zaczynają, inni sięgają po nie, gdy są już na bardziej zaawansowanym etapie. Marka opierająca się na alpejskim DNA i kierująca się hasłem „Forged in Alps” to od 40 lat prawdziwa wspinaczkowa instytucja. Instytucja, która wkracza właśnie na nową drogę w ramach grupy SKYLOTEC.
Od 2021 r. marka CT wchodzi w skład niemieckiej grupy SKYLOTEC, która znana była dotąd przede wszystkim z produkcji precyzyjnego i niezwykle solidnego sprzętu do prac wysokościowych. W tym ruchu połączyły się dwie gałęzie tego samego drzewa. Z jednej strony mamy wniesione przez Climbing Technology nastawienie na alpejską filozofię wspinaczkową zespoloną ściśle z europejską produkcją, z drugiej zaś niezwykle zaawansowane rozwiązania technologiczne w obszarach, gdzie bezpieczeństwo pracy to absolutny priorytet i bezkompromisowy wymóg.
Jak mówi popularny slogan „duży może więcej” więc to połączenie traktować trzeba nie jako koniec, ale początek kolejnego etapu rozwoju Climbing Technology już pod nowym logo SKYLOTEC Outdoor.
Oczywiście zajdzie zmiana widoczna przede wszystkim w szacie graficznej. Logo CT przechodzi do historii, ale nie trafia tam cała filozofia marki, jej podejście do wspinania, jakość i europejska produkcja. Co znamienne i szczególnie ważne dla miłośników sprzętu dawnego CT nie znikają także doskonale znane modele sprzętu, które dla wielu wyznaczały kolejne etapy wspinaczkowego wtajemniczenia. Będą po prostu funkcjonować z nowym logo, kodami i szatą graficzną. Nie zmieni to ich sprawdzonych rozwiązań cenionych we wspinaczkowym świecie.

U podstaw DNA marki Climbing Technology leżało zawsze hasło „Forged in Alps”. Stosowane w sprzęcie rozwiązania wykuwały się w Alpach zarówno dosłownie, jak i w przenośni. Pod ideę alpejskiego stylu wspinania i wędrówek wysokogórskich projektowano kolejne generacje sprzętu i szpeju. Testowali go alpiniści, ludzie związani z górami, a wśród użytkowników sprzętu byli i są zarówno topowi wspinacze, jak i przewodnicy czy ratownicy alpejscy.
Niezwykle ważnym miejscem dla całej marki pozostaje zakład w Cisano Bergamasco. Tutaj także produkowana będzie zdecydowana większość kolekcji SKYLOTEC Outdoor. Zniknięcie z rynku logo CT nie oznacza więc zmiany podejścia do produkcji. Wprost przeciwnie – jego kontynuację i rozwój. Tym bardziej, że marce SKYLOTEC przyświecają pokrewne idee. To firma rodzinna, która kieruje się zasadą Made in Europe, produkując swój asortyment w fabrykach zlokalizowanych w Niemczech, Szwecji, Słowenii czy na Węgrzech. Obydwa podejścia doskonale się uzupełniają. Zakład w Cisano Bergamasco otrzyma tym samym nowy impuls do rozwoju, a użytkownicy pewność, że to wciąż ta sama produkcja i to samo alpejskie DNA.
Europejska produkcja to lepsza kontrola, pewność co do spełniania wyśrubowanych przepisów jakościowych, a dla europejskich użytkowników także krótsze łańcuchy dostaw, co w przekłada się na tak ważną dla środowiska wspinaczkowego ideę zrównoważonego outdooru.

Przez dekady sprzęt z charakterystycznym logo CT dawał jego użytkownikom nieskrępowane poczucie wolności połączone z pewnością i zaufaniem. Jakość, która wykuła się w Alpach, doskonale wpisuje się w hasło SKYLOTEC Outdoor – „We get you there”. Zaprowadzimy Cię tam, pomożemy osiągnąć cel w każdym wspinaczkowym i wysokogórskim wyzwaniu.
To właśnie tu czeka wolność, tu możesz gonić swoje marzenia, testować możliwości i przekraczać bariery. Pomaga w tym zaawansowany sprzęt, którego bezkompromisową jakość poznały i sprawdziły kolejne pokolenia wspinaczy. Tu właśnie SKYLOTEC wnosi swoje doświadczenie z produkcji sprzętu wysokościowego. Tutaj, tak jak na skalnej ścianie nie ma miejsca na kompromis, a rozwój to ciągłe zwiększanie poczucia bezpieczeństwa i eliminowanie choćby cienia zagrożenia wypadkiem.

Climbing Technology wypracowało przez dekady i stworzyło wiele kultowych modeli sprzętu i szpeju wspinaczkowego. W ramach SKYLOTEC Outdoor zachowane zostanie około 80% doskonale znanej wspinaczom i alpinistom kolekcji. Pozostaną one pod swoimi nazwami, a jedynie zmieni się logo i opakowanie.
Ponieważ kolejny etap to rozwój będą także zachodzić zmiany, a na rynku pojawiła się już m.in. nowa kolekcja lonży do Via Ferraty z kompaktowymi absorberami i karabinkami ze stalową wkładką – rozwiązaniami zaczerpniętymi z pracy na wysokości. Rozwijane będą rozwiązania cechujące się kompaktowością, lekkością i nowoczesnymi konstrukcjami. Powoli z rynku znikać będzie kultowa seria raków Nuptse. Jej następcą będzie cechująca się najnowocześniejszymi rozwiązaniami i modułowością seria Rupal. Dostępne są już także nowe czekany Asgard i Astra, które stopniowo zastępują udające się powoli na zasłużoną alpejską emeryturę czekany z serii Alpin Tour.

SKYLOTEC to marka, która w swoim podejściu pozostaje firmą rodzinną. Dlatego tak ważne jest dla niej podkreślanie lokalnego charakteru. „Wykonane przez nas” oznacza tu zarówno samą ideę sprzętu, jak i produkcję w zakładach europejskich, jak najbliższych kwaterze głównej. Do tej rodziny dołączają fabryki Climbing Technology z wiodącym zakładem w Cisano Bergamasco.
Wszystkie rozwiązania SKYLOTEC tworzone są z myślą o Tobie. O wspinaczu, alpiniście, himalaiście czy pracowniku wysokościowym, który powierza im swoje zdrowie i życie. Ideą marki jest wzmacnianie każdego, kto działa na wysokości – czy to w górach czy w pracy, tak by mógł czuć się pewnie i bezpiecznie podczas pokonywania swych kolejnych wyzwań. Wolność, którą przez dekady zapewniało w górach Climbing Technology, będziesz teraz mógł poczuć ze sprzętem z logo SKYLOTEC Outdoor.
Choć żegnamy logo CT, to jednocześnie witamy wzmocnioną markę SKYLOTEC Outdoor, w której alpejskie DNA Climbing Technology i ich podejście do wspinania zyskuje nowy wymiar, nowoczesność i siłę technologiczną.
Jeszcze pół wieku temu połączenie turystyki, outdooru i sandałów wydawało się tematem rodem z filmów science-fiction. A potem pojawiła się marka Teva i nic już nie było takie samo. Trzy paski, które zrewolucjonizowały outdoorowy świat, trafiły w 2012 r. na listę 100 najbardziej wpływowych elementów wyposażenia turystycznego w historii stworzoną przez Outside Magazine. Poznaj najnowszą odsłonę kultowego modelu Teva Hurricane XLT 3.
Lata osiemdziesiąte XX w. to czas gwałtownego rozwoju różnych dziedzin outdooru. Ludzie chcą podróżować, odkrywać świat i doświadczać coraz bardziej ekstremalnych wyzwań. Zapełniają się szlaki, jak grzyby po deszczu rosną ośrodki narciarskie, rozwijają się spływy kajakowe i pontonowe, kwitnie środowisko wspinaczkowe. Branża próbuje więc nadążyć za pomysłowością klientów i przygotować sprzęt, który sprosta rosnącym wymaganiom.
W takim klimacie swoją działalność instruktora spływów pontonowych w Wielkim Kanionie Kolorado prowadzi Mark Thatcher. I ma problem. Jakie obuwie polecać na spływ rwącą rzeką? Pełne obuwie outdoorowe zupełnie się do tego nie nadaje – od razu przemaka, jest ciężkie i daje gorszy kontakt z otoczeniem. Z kolei klapki, wówczas jedyne uznawane w outdoorowym światku buty zamienne, zsuwają się z nóg i odpływają z bystrym nurtem. Tak źle i tak niedobrze. Thatcher wpada więc na rewolucyjny pomysł uszycia sandałów outdoorowych. Do klapek dodaje pętlę wokół kostki i pasek łączący ją z pętlą wokół palców. 3 paski – niby niewiele różnią się od klapek, ale dają stabilizację, wygodę i przede wszystkim nie zsuwają się z nóg. Tak właśnie powstaje Teva – pierwsza na świecie marka sandałów outdoorowych.

Marka Teva powstała w 1984 r. i od początku przyświecała jej idea łączenie ludzi z naturą. Wyjdź na zewnątrz i baw się bez ograniczeń spowodowanych niewygodnym obuwiem. Sandały dają bezpośredni kontakt z podłożem i otoczeniem, ale zapewniają wsparcie, stabilność i funkcjonalność. Teva postawiła na prostą, stabilną konstrukcję, wysokiej klasy komponenty oraz dopracowane rozwiązania, które czynią sandały wszechstronnym obuwiem zarówno na mniej wymagające szlaki piesze w górach, na pustyni, w lesie czy nad wodą, jak i w mieście.
Dziś ciężko sobie wyobrazić outdoorową eskapadę bez sandałów w plecaku, a dla wielu osób Teva i sandały to prawie synonimy. I choć świat pędzi do przodu, a outdoor wciąż się rozwija, to trzy paski pozostają niezmienne i konstrukcja ta wciąż sprawdza się tak samo dobrze, jak w 1984 r.

Podejście prezentowane przez markę Teva zakłada, że sandały są obuwiem, które łączy ludzi z przyrodą, otoczeniem i sobą nawzajem. Nie da się jednak obecnie myśleć o takiej łączności bez zwrócenia się w stronę odpowiedzialnej produkcji, a nie od dziś wiadomo, że branża tekstylna i obuwnicza ma ogromny negatywny wpływ na przyrodę przez produkcję odpadów i emisję gazów przemysłowych.
Dlatego już w 2016 r. Teva przystąpiła do inicjatywy United Nations Global Compact (UNGC) i realizuje plan dochodzenia do zrównoważonej produkcji. Marka stosuje certyfikowane włókna REPREVE® pochodzące z recyklingu, używa także komponentów wtórnych w amortyzujących piankach EVA. W produkcji ograniczono zużycie wody, wyeliminowano szkodliwe dla środowiska chemikalia, zredukowano zużycie energii i postawiono na jej odnawialne źródła. Teva realizuje także i promuje zasady odpowiedzialne zasady produkcji i zasady Fair Trade.

W ciągu ponad 40 lat działalności Teva dorobiła się kilku kultowych modeli sandałów, które wiele osób kupuje niemal w ciemno, wiedząc, że idzie za nimi ponadczasowa jakość, dopracowane detale oraz niezwykła funkcjonalność. Jednym z nich jest linia Hurricane, która ma teraz najnowszego przedstawiciela Teva Hurricane XLT 3. To godny następca uwielbianego przez turystów i outdoorowców modelu Hurricane XLT 2, który zyskał jeszcze lepszą przyczepność i amortyzację oraz doskonale odpowiada na wyzwania w terenie. Jest także bardziej przyjazny dla środowiska przez użycie surowców wtórnych i zastosowanie zasad odpowiedzialnej produkcji.
Teva Hurricane XLT 3 to niezwykle uniwersalne sandały trekkingowe i turystyczne w wersji męskiej i damskiej. Doskonale sprawdzają się na mniej wymagających szlakach w górach i na nizinach, podczas pokonywania potoków, wycieczek kajakowych czy pontonowych, ale także w mieście czy jako zamienne obuwie na biwaku. Jednocześnie ich design, przy zachowaniu maksymalnej funkcjonalności jest lżejszy i mniej agresywny od typowych sandałów terenowych.

W modelu Hurricane XLT 3 zastosowano niezmienny układ 3 pasków, który jest wyróżnikiem marki Teva i odpowiada za ponadprzeciętną stabilizację stóp. Mamy tu także 3 punkty regulacji z rzepami, które pozwalają w pełni dopasować sandały do stóp. Technologia rzepów FuseLock™ daje dwukrotnie większą trwałość w stosunku do standardowych rozwiązań. Paski wykonane są z szybkoschnących, certyfikowanych włókien REPREVE® z poliestru z recyklingu.
W nowej odsłonie kultowych sandałów zwiększono o 5 mm grubość podeszwy, co daje więcej amortyzującej pianki EVA pochodzącej w 30% z recyklingu. Poprawiono także przyczepność przez upgrade podeszwy zewnętrznej tworzonej przez mieszankę gum Spider Rubber® Endure, a wypustki bieżnika pozwalają na jeszcze lepszą kontrolę trakcji podczas wędrówki na zróżnicowanym podłożu suchym i mokrym.
Jak zawsze przy tego typu zmianach sandały zyskały także odświeżony design, nową kolorystykę, która różni się w wersji damskiej i męskiej i odpowiada na bieżące trendy.
Sandały Teva Hurricane XLT 3 to nowoczesna odpowiedź marki na wyzwania outdorowego świata. Wpisują się w pełni w jej filozofię, a do tradycyjnej stabilności i funkcjonalności dodają ponadprzeciętną wygodę i dbałość o środowisko naturalne.